Niemedyczne forum zdrowia

BLOK PORAD, POMOCY I WYMIANY DOŚWIADCZEŃ => Przypadki zdrowotne forumowiczów => Wątek zaczęty przez: Tomwarek 21-08-2014, 16:31



Tytuł: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: Tomwarek 21-08-2014, 16:31
U mnie po ośmiu miesiącach DP wychodzi cały czas negatywny test buraczkowy. Glutenu nie jem 14-sty miesiąc. MO od 2008 roku. Czy to możliwe, aby po tylu miesiącach nie odsłoniły się jeszcze nadżerki? Na pewno nie jest możliwe aby były już wygojone. Test w trakcie trwania diety robiłem już cztery razy. Mam poważne problemy z jelitami, i do tego zakwaszony organizm. Na zakwaszenie piję od paru tygodni napar z przywrotnika. Do tego lekkie przewianie kończy się u mnie infekcją pęcherza. Zacząłem znowu pić wywar z korzenia pietruszki 2 razy dziennie. Najgorzej jest teraz z jelitami, cały czas je czuję i mam częste biegunki, że boję się wychodzić. Biegunki powodują u mnie duży poziom stresu, co przeszkadza w odkwaszeniu. No i mam przez to spore zabotrzebowanie na magnez. Wypłukuję go też przez częste oddawanie moczu. Od początku roku stosuje praktycznie nieprzerwanie moczenie nóg w chlorku magnezu. Jem z reguły gotowane mięso z warzywami. Mięso to głownie wieprzowina, rzadko inne.(karkówka, żeberka, szynka, poledwiczki, łopatka czasami udziec indyczy lub filet z indyka, rzadko wołowina). Mięso polewam tłuszczem( samorobnym smalcem). Do tego warzywa. Od długiego czasu jem zblanszowaną marchew i pietruszkę plus kawałek kalarepy. I do tego dodaję gotowany brokuł i kalafior plus surową kapustę, nać pietruszki, szczypiorek, czasami sałatę. Staram się powoli wdrażać surowe warzywa, ale nie wiem czy już powinienem. Do surówki dodaję łyżke oliwy z oliwek. Obiad to często podobnie mięso plus taka sama surówka.No i troszkę kaszy, ale też nie zawsze. Kaszy gotuję około 1/6 szklanki, czyli na dnie, symbolicznie. Kolacja mniej więcej to samo co na śniadanie. Do tego piję minimum jeden koktajl dziennie. Składa się on z marchwi, pietruszki, czasem kapusty. Nasiona to dwie łyżki pestek dyni, łyżeczka pestek słonecznika, pół łyżeczki siemienia lnianego(pół ze względu na biegunki), łyżeczka dosyć czubata ostropestu, do tego mak i czasami siemię konopne. Zawsze z wodą, bo nie mam dostępu do śmietany wiejskiej. Ostatnio zdarzyło mi się wypić ze śmietaną spasteryzowaną ze sklepu taką 36%, i muszę powiedzieć, że to było dla mnie niebo w gębie, dosłownie wylizywałem blender i szklankę. Raz na tydzień jem jedno jajko, gotowane na miękko, lub smażone na smalcu. Do jajek też nie mam pewności, czy już powinienem jeść. Za nim się to zaczęło jadłem codziennie na śniadanie 4 do 5 jaj. Ale potem te ciągłe biegunki się zaczęły i je wyeliminowałem. Nie jadłem ponad pięć miesięcy w ogóle. Wszystko wskazuje na to, że szkodzi mi jeszcze ta jedna kropla cytryny, którą dodaje do MO. To już kolejny raz kiedy próbuję wdrożyć cytrynę ale chyba nic z tego. Znowu odstawiłem, a wcześniej mi nie szkodziła.  Pozostaje mi spróbować z OJ, ale go dopiero nastawiłem. Ale to jabłka z warzywniaka, więc nie wiadomo czy wyjdzie.


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: VVV 21-08-2014, 20:54
Cytat
kończy się u mnie infekcją pęcherza.
Żurawinę 100g namoczyć dwie godziny, odlać słodką wodę by pozbyć się nadmiaru cukru, można potraktować blenderem dla maksymalizacji efektu.

Cytat
Kaszy gotuję
Może spróbuj bez kaszy, kasza nie każdemu sprzyja.
Cytat od:  http://www.portal.bioslone.pl/odzywianie/dieta-prozdrowotna
W etapie drugim można jeść:
(...)
    ziemniaki ugotowane w mundurkach i pieczone,
(...)
(http://forum.bioslone.pl/Themes/bisdakworldgreen/images/bbc/url.gif)


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: Asia61 21-08-2014, 20:54
Cytat
Pozostaje mi spróbować z OJ, ale go dopiero nastawiłem. Ale to jabłka z warzywniaka, więc nie wiadomo czy wyjdzie.
Wyjdzie, wyjdzie.


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: Tomwarek 22-08-2014, 13:40
Żurawiny wolałbym nie używać podczas drugiego etapu, chyba pozostanę przy wywarze z pietruszki. Spróbuję bez kaszy. Chyba odstawię też MO do momentu wytworzenia octu. Zresztą już któryś raz podczas trwania diety. Raz nawet odstawiłem prawie na miesiąc. Przez całą dietę nawet nie mogę dojść do pełnej dawki. Wydaję mi się, że nawet bez cytryny MO działa na mnie silnie.


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: VVV 22-08-2014, 13:56
Cytat
Żurawiny wolał bym nie używać podczas drugiego etapu

Z żurawiną jest jak pomidorami, które są owocami, ale traktuje się jako warzywa,
bo nie zawierają fruktozy - nie są słodkie.


Jeśli zatem żurawinę wymoczy się dwukrotnie to przestaje być słodka, a więc niejako przestaje być owocem, gdyż zostaje pozbawiona fruktozy.
(http://forum.bioslone.pl/Themes/bisdakworldgreen/images/bbc/url.gif)


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: Tomwarek 22-08-2014, 14:38
Mam żurawinę w zamrażalce, kupiłem ją we wrześniu, lub październiku poprzedniego roku. Będzie jeszcze dobra? Mam po prostu ją zamoczyć w wodzie na dwie godziny? No i jak ją używać, dodawać do koktajli? Kiedyś tak robiłem. Tylko zastanawiam się czy nie obciążę w ten sposób za bardzo układu moczowego. Napar z przywrotnika (moczopędny), piję dwa razy dziennie. Wywar z pietruszki też dwa razy dziennie. Może tą żurawinę dodawałbym raz dziennie do koktajlu?


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: VVV 22-08-2014, 15:17
Napar z przywrotnika (moczopędny), piję dwa razy dziennie. Wywar z pietruszki też dwa razy dziennie.
Ktoś, kto Ci to zapisał określił jak długo stosować, jesteś zadowolony z efektów, może czas na zmianę obu tych specyfików na jedne jedyne 100g Żurawiny zjedzonej jakkolwiek, najlepiej zblendowanej, może być do mięs, może być samodzielnie jako deser, może być z większa ilością wody jako cocktail.

Pamiętam takie całodzienne ratunkowe utrzymanie przy problemach jelitowych:
- szpinak mrożony hortex 450g duszony powoli bez dodatku wody
(marka ważna by były to delikatne listki, a nie łodygi jak trociny)
- żurawina suszona słodzona 200g odmoczona, woda odlana 2-krotnie
- oliwa z oliwek 100g
(razem 1200kcal)

Zblendować, napełnić tym powoli jelita (przez żołądek) i niech się goją 24h,
tłustość gotowej całości to jakieś 12%,
więc jak najlżejsza śmietana,
więc nie przekracza "ludzkiego pojęcia".
(http://forum.bioslone.pl/Themes/bisdakworldgreen/images/bbc/url.gif)


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: Tomwarek 22-08-2014, 15:58
Napar z przywrotnika piję już trzeci miesiąc na zakwaszenie organizmu. Mocz ma nadal bardzo nieprzyjemny zapach.


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: Nieboraczek 22-08-2014, 16:49
To długo. Jeśli nic się nie zmieniło, to chyba już nie zadziała na ten mocz.


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: VVV 22-08-2014, 16:50
Środki moczopędne "majstrują" przy bilansie minerałów w organizmie, zwykle powodując ogólny spadek ich poziomu, a więc "zakwaszenie organizmu" - choć ja nie lubię tego określenia, wolę się posługiwać określeniem niedobór minerałów z nadmiaru majstrowania przy nerkach.

Skutek jest więc paradoksalny - mocz zbyt zasadowy = infekcje układu moczowego, organizm pozbawiany minerałów więc "zakwaszony".

A także:

http://www.zdronet.pl/przywrotnik-pospolity-,93,ziola.html
Cytat
Ponadto wysoka zawartość garbników powoduje, że niewskazane są dłuższe (np. trwające kilka tygodni) terapie zielem tej rośliny, gdyż może to mieć wpływ na wchłanianie żelaza i mikroelementów do organizmu - w ten sposób mogą pojawiać się niedobory tych substancji i choroby z takiego stanu wynikające.

Ja za cienki jestem by majstrować ziołami, trzeba się naprawdę na tym znać, że nie pochodzą z farmacji to wcale nie znaczy, że nie są to potężne środki regulujące lub rozregulowujące, zależnie od doboru i dawki.
(http://forum.bioslone.pl/Themes/bisdakworldgreen/images/bbc/url.gif)


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: Tomwarek 22-08-2014, 18:13
To jak mam teraz postępować? To silne zakwaszenie organizmu wiąże z wysokim poziomem stresu, który mam już długo przez te nawracające biegunki. Często ledwo dojeżdżałem do pracy, a mam do pracy jakieś 15 min. Ale bywały okresy, że było w miarę dobrze, nawet przez kilka tygodni. Może ocet jabłkowy zacznie pomagać, ale się dopiero robi.


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: VVV 22-08-2014, 18:29
Moim zdaniem. Moim zdaniem. Moim zdaniem.

Jest nieciekawie, a trudno liczyć na zmianę nic nie zmieniając, więc przestań garbować jelita i katować nerki ziółkami i wywarami z pietruszki, jedz warzywa i mięso z tym, że najpierw warzywa, a potem białko (mięso, wątroba, serca), by utworzyć gęstawy korek przesuwający się w jelitach co zahamuje biegunki, raczej sporo by nadrobić zaległości, nie popijaj w trakcie jedzenia tylko powiedzmy godzinę po, żurawina Ci krzywdy nie zrobi, a podziała kojąco więc może warto. Pomyśl o zielonych warzywach, może też ziemniaki i koncentrat pomidorowy by uzupełnić potas, magnez to trudno powiedzieć, czy masz go za dużo czy za mało, jeśli gorzka bezmleczna czekolada co kilka dni pomaga to czemu nie, jeśli jest po niej gorzej to nie warto. Niedocenianym środkiem przeciwbiegunkowym jest węgiel aktywny dostępny w aptece, po co masz się męczyć.

Biegunka nie może trwać dłużej niż 48 godzin bo jest wyniszczająca.

http://www.doz.pl/leki/p1383-Wegiel_leczniczy
Cytat
Przeciwbiegunkowo 3-6 g co godzinę (3-4 razy) najlepiej w postaci zawiesiny wodnej do ustąpienia objawów.

Z walką z zakwaszeniem daj sobie spokój, bo nie wygląda na to byś ogarniał zagadnienie, bardzo mało osób to zagadnienie w pełni ogarnia, trochę holistyków, trochę lekarzy OIOMU, inna sprawa, że majstrowanie przy tym nie jest potrzebne przy rozsądnym prostym jedzeniu.

Może buraczki tarte, nawet takie ze sklepu ze słoiczka to fajna dla Ciebie sprawa do mięsa na obiad, zwłaszcza dopóki Ci ocet jabłkowy nie dojrzeje. Skład: buraczki ćwikłowe, ocet, cukier, sól, woda.

Co na to Mistrz, wywali nas do wątku dla eksperymentatorów, czy uzna, że takie działania mieszczą się w logice Bioslone?
(http://forum.bioslone.pl/Themes/bisdakworldgreen/images/expand.gif)


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: Tomwarek 22-08-2014, 19:34
Może ja to źle opisuję. Pisząc biegunki mam na myśli luźny stolec, codziennie. Po kilka razy czasami.
Rano z reguły jest na początku jakby twardszy, a potem luźny, poprzedzony krótkim kłuciem w brzuchu. Najgorzej jest w sytuacji stresowej, czym jest dla mnie każdorazowe wyjście z domu. Wtedy muszę na kibelek czasami po kilka razy, no i jest wtedy luźny. Kiedy nie muszę wyjść to potrafię cały dzień nie iść na kibelek. Ale czasami zdarzają się prawdziwe biegunki. Ale nie znowu tak często. Jem dużo warzyw, Z zielonych niestety mało. Na ostre biegunki stosowałem surowy ryż i pomagało. Magnez muszę uzupełniać cały czas. Jak tylko przerwę moczenie nóg w chlorku magnezu, na 2 lub 3 dni zaczynają się skurcze łydek i drga mi powieka. Na pewno mam niedobór tych pierwiastków. Wczoraj kupiłem sobie sól z morza martwego http://www.mydlarnia.info/lecznicza-(karnalitowa)-s-243l-z-morza-martwego-1--kg-cat-236-id-943.aspx (wygląda na prawdziwą) i będę dodawał do moczenia.



Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: Tomwarek 22-08-2014, 19:44
Do posiłku nie popijam już od bardzo dawna. Jeśli chodzi o buraczki to wolałbym stosować się do 2 etapu diety jednak więc chyba odpadają. Od dziś przerywam picie tego naparu z przywrotnika. Jeśli chodzi o tą żurawinę to mamy na myśli cały czas świeżą nie tą suszoną rozumiem. Jak mam ją namoczyć. Czy mam ją ugnieść przed namoczeniem. I czy wystarczy ją dwa razy moczyć np. po godzinie w zimnej wodzie z kranu? Sorki, że pytam o takie szczegóły, ale lubię mieć pewność.


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: VVV 22-08-2014, 20:03
Jeśli chodzi o tą żurawinę to mamy na myśli cały czas świeżą nie tą suszoną rozumiem.
Moczenie tyczy się suszonej słodzonej by ją pozbawić nadmiaru cukru, ja to robiłem tak, że pół szklanki żurawiny zalewałem ciepłą przegotowaną wodą, czekałem 2 godziny, odlewałem wodę wyciskając z lekka łyżką, następnie znowu zalewałem ciepłą przegotowaną wodą, czekałem już krócej, mieszam, odlewałem wodę wyciskając z lekka łyżką i dodawałem do przygotowanego w między czasie duszonego czegoś blendując całość.
Świeżą lub mrożona możesz używać bez moczenia.

Cytat
Jeśli chodzi o buraczki to wolałbym stosować się do 2 etapu diety jednak więc chyba odpadają.
Nie naciskam na buraki, choć jeśli masz sokowirówkę lub wyciskarkę to surowe buraki są przecież dozwolone, możesz dodać zieleninę, natkę pietruszki, seler naciowy i coś kwaskowatego (ja stosuję kwasek cytrynowy) i będziesz miał ciekawy soczek warzywny jako przysmak, nic na siłę, nie jedz tego na co nie masz ochoty, możesz wyeliminować pewne produkty, ale z pozostałych, tych dozwolonych znajdź to na co masz ochotę.

Cytat
a potem luźny, poprzedzony krótkim kłuciem w brzuchu
A mi to wygląda na "kamienie" w "woreczku" żółciowym, może USG tak z ciekawości, bo przecież nie by się dać operować, a jesz Ty dostatecznie tłusto, żeby opróżnienia woreczka były całkowite.


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: Tomwarek 22-08-2014, 20:45
Jak już pisałem żurawinę mam świeżą, kupioną w październiku czy wrześniu poprzedniego roku, i była cały czas w zamrażalce. Mam jej ze dwa kilogramy, podzieloną w małych woreczkach po około 50 gram.
Nie wiem czemu, ale cały czas wpoiłem sobie, że czerwone warzywa są zabronione w 2 pierwszych etapach diety, a teraz sprawdziłem i rzeczywiście można jeść surowe. Będę dodawał do koktajlu bo uwielbiałem wcześniej z burakiem. Od pewnego czasu wydaję mi się, że jem tłusto. Wcześniej rzeczywiście nie jadłem za tłusto. Teraz prawię do każdego posiłku, a jest to zawsze mięso gotowane dodaje smalcu samorobnego tzn. podgrzewam i polewam mięso. Do surówki dodaję zawszę łyżkę oliwy z oliwek. Muszę sprawdzić czy będę mógł jeść smażoną wątróbkę drobiową, bo mam na nią straszną ochotę.


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: VVV 22-08-2014, 21:11
Cytat
czy będę mógł jeść smażoną wątróbkę drobiową
Ogrzewasz z odrobiną wody na małym ogniu pod przykryciem bardzo powoli, aż zmieni kolor, potem dodajesz tłuszcz i jesz. Słowo smażyć, generalnie znaczy >150 do 200°C.

Można też zblendować z tłuszczem i żurawina jeśli masz blender z końcówką, nie pojemnikowy i masz pasztet jakiego nie zapomnisz. Wieprzowa wątroba analogicznie, tylko warto ją pokroić w plastry z których warto wyciąć do blendowania tylko środki bez żyłek i "skóry", to ułatwia proces.
(http://forum.bioslone.pl/Themes/bisdakworldgreen/images/bbc/url.gif)


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: Tomwarek 05-09-2014, 13:03
Dzisiaj wypiłem MO po dwóch tygodniach i miałem znów biegunkę. Oleju i alocitu po 1/4 dawki dodałem, jedną kroplę cytryny, i takie reakcje, a ocet mi nie wyszedł. Nastawiłem dzisiaj drugi. Trochę się martwię, bo MO ma leczyć, a nie wiem czy nawet z octem będę mógł pić. Nie wiem czy bez MO chociaż trochę się ten żołądek leczy, pewnie nie? Od momentu wdrożenia DP  piłem bardzo mało MO, bo często musiałem przerywać, że względu na reakcję, lub uczulenie prawdopodobnie na cytrynę. Oczywiście wiem, że jelita też mam chore, ale zawsze miałem jakieś wątpliwości, czy te biegunki ciągle są od żołądka. Pewnie często tak, ale chyba nie zawsze. Ponieważ często w tym czasie pogarsza mi się z nerkami, to zacząłem szukać w internecie czy choroby układu moczowego mogą powodować biegunkę, i znalazłem artykuł o niewydolności nerek. No i trochę mi tu objawy pasują. Oczywiście wiem, że z jelitami też mam duży problem, ale pogorszenie zawsze o ile pamiętam wiązało się z infekcją nerek lub też pęcherza moczowego. Od dwóch tygodni piję KB z żurawiną. Ale to chyba za mało. Dziś zacząłem pić jeszcze dwa razy dziennie wywar z korzenia pietruszki, który piję co jakiś czas z przerwami. Oczywiście mieszankę na drogi moczowe i nefrosept  mam już za sobą, piłem je parę lat temu, ale wtedy kiedy to piłem źle się odżywiałem. Problemy z pęcherzem mam od dawna, już nawet nie wiem ile lat. Ostatnie parę lat jest coraz gorzej, lekki przeciąg i już są nerki załatwione. A pracuję na magazynie w przeciągach. Mogę mieć też problemy z ciśnieniem, ale nie badałem, tego głębiej i nie leczyłem. Ale często jak piłem alkohol, to czułem jak bym miał czerwone i gorące policzki, i ogólnie dziwnie się czułem. Aktualnie od 1 stycznia zero alkoholu. Teraz też, czuję często jakby ciśnienie było podwyższone. Mam ciągle zimne ręce i stopy. Do tego ostatnio lekko pobolewa mnie głowa, i tak jakby brało mnie na wymioty. I ogólnie czuję się dziwnie źle, jak by struty. I nie wiedziałem od czego, dlatego podejrzewam nerki. Wcześniej właśnie co jakiś czas tak się czułem. Było tak, że odżywiałem się mniej więcej tak samo, i przez pewien okres było dobrze, i nagle zaczęło być źle z żołądkiem. I wtedy też zaczynało być źle z nerkami. Czasami jest tak, choć nie czuję że coś z nerkami jest źle, a czuję się dziwnie, i dosłownie sikam parę razy w ciągu krótkiej chwili. To jest tak, że oddam mocz i za chwilę czuję znowu parcie na pęcherz. No i czasami jest tak, że lepiej się czuję kiedy piję mniej, a czasami kiedy piję więcej.  Często jest też tak, że kiedy chce oddać  stolec to od razu mam parcie na pęcherz, i odwrotnie. Po wypróżnieniu pęcherza czuję często kucie i przelewanie. Nie wiem może, powinienem jeszcze raz zacząć pić mieszankę na drogi moczowe. Nefrosept działał źle na mój żołądek. Mistrz pewnie zasugerował by wizytę u bioenergoterapeuty, ale u mnie nie ma nikogo takiego, a gdzieś jechać to jest dla mnie problem przez ten żołądek. Czy powinienem badać sobie ciśnienie, w związku z tymi nerkami, czy skoro dotychczas nie brałem tabletek, to nie badać. Będę pił dalej ten wywar z pietruszki, i dodawał do koktajli żurawinę, chyba że proponujecie co innego, może jednak znowu tą mieszankę. 


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: Udana 05-09-2014, 15:31
Jaki jest problem aby zmierzić ciśnienie krwi? Zmierz najlepiej parę razy i zobacz jakie masz. Sam fakt mierzenia nie łączy się z koniecznością brania tabletek.
http://portal.bioslone.pl/nadcisnienie
http://portal.bioslone.pl/profilaktyka-zdrowotna/normy-cisnienia-krwi
Jeśli ocet Ci nie wychodzi, to kup taki w sieci Rossman, nie jest on idealny ale wydaje się dużo lepszy od tych kupowanych w innych sklepach, nawet pachnie i jest słodko-kwaśny.
Jak nie umiałam robić octu, to kupowałam ten do przetworów. Zrób test i zobacz czy będziesz mógł pić MO z octem jabłkowym?
Zwróć uwagę też na ten artykuł:
http://portal.bioslone.pl/oczyszczanie/reakcje-zwane-oczyszczaniem


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: Tomwarek 07-09-2014, 11:03
Nie ma żadnego problemu, tylko muszę kupić sobie ciśnieniomierz. Wątki przeczytałem. Jeśli chodzi o ocet to wstrzymam się na razie z kupnem, bo teraz będę miał do pracy na rano, i boję się reakcji  z rana. Za 10 dni będzie już drugi ocet gotowy. Chociaż ten pierwszy w, którym w ostatnich dwóch dniach pojawiła się pleśń i brzydko pachniał przelałem przez sitko do butelki i w sumie pachnie teraz ładnie. Czy macie może jakieś sprawdzone sposoby jak chronić nerki w pracy w zimnie i przeciągach? Może bielizna termoaktywna była by dobra.
 


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: Tomwarek 19-10-2014, 16:55
Po miesiącu picia MO z OJ musiałem znowu odstawić MO, a doszedłem tylko do polowy dawki. Nie wiem czy to prawidłowy objaw, ale podrażniało mi znowu jelito. Na początku przez kilka dni przez pomyłkę piłem nierozcieńczony OJ z olejem kukurydzianym. Czyli  5ml OJ i 0,25ml oleju. Po kilku dniach zorientowałem się, że miało być rozcieńczone z wodą. Czytałem o tym, ale jakoś wypadło mi z głowy. Mimo to na początku było rewelacyjnie. Piłem do tego 2 razy dziennie powerdrinki  z dwoma łyżkami OJ bez miodu. Teraz nie piję. Mam też podejrzenie, gdy zaczynam jeść coraz więcej węglowodanów czyli raz dziennie np. 1/6 szklanki kaszy gryczanej, jaglanej lub czasami dwa małe ziemniaczki gotowane w mundurkach to jakby zwiększały się dolegliwości jelitowe. Czy w takim razie szkodzą mi węglowodany, i powinienem całkowicie je odstawić, czy możliwe jest, że w 1 etapie diety nie zagłodziłem drożdżaka. Jeszcze jedno podejrzenie mam z chlorkiem magnezu, który aktualnie stosuje w formie aerozolu. Ale gdy tylko odstawiam to mam w nocy i nie tylko skurcze łydek, drga mi powieka i ogólnie czuję się osłabiony. Najgorsze jest to, że przy tym samym odżywianiu zdarza się na przykład dwa, trzy tygodnie, że jest dobrze a potem następuje pogorszenie. Sam już nie wiem, ale chyba tak musi być. Dodaję też od jakiegoś czasu, do koktajli lub obiadu parę owoców świeżej żurawiny, dosłownie około 10szt. Może i ona zaczęła mi szkodzić, choć nie wydaję mi się.


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: Tomwarek 26-10-2014, 18:43
Mam już raczej pewność, że szkodzi mi chlorek magnezu w każdej postaci jak i MO. Zrobiłem sobie tydzień przerwy od MO, ale pierwsze kilka dni nic nie poprawiło, dopiero jak odstawiłem chlorek magnezu, który aktualnie używam w formie aerozolu to się uspokoiło. Od wczoraj zacząłem stosować MO z OJ w ¼  dawki, i problemy powróciły. Trochę to dziwne, bo po poprzedniej przerwie miesięcznej od MO, kiedy ją wdrożyłem było dobrze. Trzy tygodnie MO z OJ ¼ dawki i do tego dwa razy dziennie power drinki i nic się nie działo, a przynajmniej sobie nie przypominam. Dopiero kiedy zwiększyłem do połowy dawki już coś zaczęło się dziać. Parę dni wcześniej zacząłem już też stosować chlorek magnezu w aerozolu. A stosuję magnez ponieważ łapią mnie w nocy często skurcze łydek, no i ogólnie czuję osłabienie w mięśniach rąk i nóg. Do tego drga mi powieka. Dopiero niedawno przeczytałem na tym forum, że skurcze łydek mogą też być przyczyną dużej toksemii. I być może u mnie tak jest, ponieważ magnezu ładowałem w siebie sporo. Co radzicie w takiej sytuacji?  W wątku  Kamil czyli nieudolna próba powrotu do zdrowia  przeczytałem, że Anastazja miała podobne problemy, ale nie wiem jak tam u niej teraz. Też nie mogła stosować ani magnezu, ani MO. Wszystko jej szkodziło. W tym wątku też wspominają coś o chlorelli, że ponoć dobrze działa na jelita, ale to jednak suplement, czego wolałbym uniknąć. Może powinienem pić jakieś zioła, może siemię lniane? Ostatnio też pojawia mi się krew na papierze po wypróżnieniu. Ale nie zawsze. Może powinienem zrobić znowu dłuższą przerwę od MO i znowu spróbować, i tak stosować po kilka dni, aż objawy będą nie do wytrzymania. Ale to znowu trzeba siedzieć w domu, cały czas, a na to pozwolić sobie nie mogę.


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: VVV 26-10-2014, 19:26
Nie piszesz co jesz, jakbyś abstrahował od jedzenia.


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: Tomwarek 26-10-2014, 20:23
Co jem opisałem na poprzedniej stronie tego wątku, i nic nie zmieniłem, jedynie dodałem żurawinę do koktajli. Zapomniałem też dodać, że w trakcie picia MO z OJ złapała mnie pod koniec infekcja gardła. Ale nie była na tyle poważna, aby brać wolne w pracy. Akurat złapało mnie w piątek, więc dwie noce wypociłem, a potem było lepiej. Nic nie brałem, nie blokowałem. Na noc tylko zaparzałem w garnku prawoślaz.


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: VVV 26-10-2014, 20:53
nic nie zmieniłem
Trudno oczekiwać zmian nic nie zmieniając.

Spisujesz sobie jadłospis dokładnie, czy tak jesz na oko.
Chcesz mieć inspirująco wytknięte podejrzane produkty,
okaż dokładny trzydniowy jadłospis:

(1) poniedziałek
białka: aa, bb, cc
tłuszcze: dd, ee, ff
węglowodany: gg, hh, iii
(kawa/herbata/z mlekiem/bez)

(2) wtorek
białka: jj, kk, ll
tłuszcze: łł, mm, nn
węglowodany: oo, pp, qq
(kawa/herbata/z mlekiem/bez)

(3) środa
białka: rr, ss, tt
tłuszcze: uu, vv, yy
węglowodany: zz, źź, żż
(kawa/herbata/z mlekiem/bez)

Może MO to nie jest to, co należy odstawiać,
może MO tylko, ewentualnie, nasila objawy oczyszczenia,
a praprzyczyną jest nietolerowany produkt do którego przylgnąłeś.

infekcja gardła.
Infekcja gardła wskazuje, że masz nadal w organizmie mieszankę toksyn / alergenów i próbujący chaotycznie coś z nimi zrobić rozstrojony układ immunologiczny.

IMHO
(http://forum.bioslone.pl/Themes/bisdakworldgreen/images/bbc/tr.gif)


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: Tomwarek 26-10-2014, 21:52
Więc zacznę od dnia dzisiejszego.
Rano polędwiczka wieprzowa gotowana wczoraj i dziś odgrzewana z tłuszczem tzn.smalcem samorobnym. Zawsze gotuję mięso, które mam na okolo trzy razy i muszę je odgrzewać potem. Warzywa do tego czyli blanszowana marchew pietruszka i trochę buraczków oraz gotowany brokół polane oliwą z oliwek do tego swieża natka pietruszki.
Godzinę po śniadaniu koktajl ze świeżą marchwią, pietruszką,natką pietruszki burakiem i żurawiną.
Nasiona to pestki dyni dwie łyżki, pół łyżeczki siemienia lnianego, słonecznika i siemienia konopnego.
Obiad gotowana szynka plus warzywa te same co rano.
Godzinę później słaba kawa bez niczego.
Dwie godziny później koktajl taki sam jak wcześniej,tylko zamiast siemienia konopnego mak.
W między czasie szklanka przegotowanej wody.
Kolacja to znowu szynka gotowana polana smalcem i te same warzywa.
Niestety wychodzę zaraz na nockę i nie dam rady opisać dni wcześniejszych już dzisiaj. Ale jutro się postaram. Kiedy się obudziłem dziś to już czułem, że jest coś nie tak z jelitem, juz nawet przed śniadaniem. To takie głośne przelewanie, burczenie. W dniach wcześniejszych jadłem w zasadzie tak samo, tylko dodawałem raz dziennie węglowodany, ale tylko 1/6 szklanki kaszy jaglanej, a wczoraj dwa ziemniaki gotowane w mundurkach do obiadu. Ostatnio pozwalałem sobie nawet raz dziennie dwa żelki haribo. Na nockę zabrałem szynkę gotowana z warzywami i pół słoika galaretki z nóżek, którą staram się jeść przynajmniej raz dziennie. Ale nie zawsze się udaję.


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: VVV 26-10-2014, 21:59
Fajnie, ale wbij proszę to w format zapisu jaki zaproponowałem to będzie coś widać, zwłaszcza różnorodność i powtarzalność, może uda się zobaczyć cały tydzień na jednej stronie.


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: VVV 27-10-2014, 01:50
Chwilunia:

Cytat od:
Tomwarek
MO: 01.01.2008
post wysłany: 24-11-2008, 16:25
http://forum.bioslone.pl/index.php?topic=3361.msg50425#msg50425
(...)
Witam!
U mnie też ostatnio jakaś lekka zgaga,rożnie z nią,nieraz po zjedzeniu nieraz po wypiciu MO!
(...)
Mam już raczej pewność, że szkodzi mi chlorek magnezu w każdej postaci jak i MO.
Chcesz powiedzieć, że uważasz, że MO szkodzi Ci od 6 lat i nadal pijesz? To się jakoś kupy nie trzyma.
(http://forum.bioslone.pl/Themes/bisdakworldgreen/images/bbc/img.gif)


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: Tomwarek 27-10-2014, 16:00
Nie napisałem, ze mi szkodzi od 6 lat, tylko tak jak u Anastazji, że teraz zaczęła mi szkodzić. Wcześniej nie miałem takich reakcji i piłem pełną dawkę. Problemy zaczęły się po odstawieniu glutenu tj. jakieś 1,5 roku temu. I tak męczę się od jakiegoś roku, bo gdzieś od września, może października zaczęło być naprawdę źle.


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: Tomwarek 27-10-2014, 16:01
Oczywiście od września może października zeszłego roku.


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: Namidairo 27-10-2014, 17:05
Jeśli przez prawie 7 lat stosujesz tutejsze metody a czujesz się gorzej, to może najwyższy czas spróbować czegoś innego? Tłusta dieta i jedzenie mięsa po kilka razy dziennie nie jest dla każdego, a tym bardziej dla chorych.


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: VVV 27-10-2014, 17:20
jedzenie mięsa po kilka razy dziennie nie jest dla każdego, a tym bardziej dla chorych.
Mięso to fajna rzecz, tak ze 2 razy w tygodniu. Dla jasności, żeby mnie w żaden sposób nie łączyć z mięsem 21 razy na tydzień.


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: Tomwarek 27-10-2014, 17:26
Tak szczerze nie pamiętam jakie mięsa jadłem, każdego dnia po kolei. Ale postaram się mniej więcej przypomnieć. Ogólnie z dnia wczorajszego kiedy to od rana lekka biegunka, i ogólny dyskomfort po południu na tym samym jedzeniu się uspokoiło, a była to gotowana szynka z warzywami, to w nocy jakby znowu to samo jedzenie pogorszyło. Jedyna różnica to w pracy jadłem bez tłuszczu. No ale jak to w pracy w większym pośpiechu, może lekkim stresie no i może nie dokładnie pogryzłem. Może też przesadziłem z ilością, bo czułem się trochę pełny.
(1) piątek
białka: żeberka gotowane, na tym zupa i wieczorem dwa jajka sadzone
tłuszcze: oliwa z oliwek, smalec
węglowodany: kasza jaglana 1/6 około szklanki, blanszowane buraczki, marchew, pietruszka, malutka część kalarepy plus gotowany brokuł i świeża natka pietruszki
słaba kawa
(2) sobota
białka: udziec indyczy, polędwiczka wieprzowa gotowana
tłuszcze: oliwa z oliwek, smalec
węglowodany: Dwa ziemniaczki gotowane w mundurkach, blanszowane buraczki, marchew,pietruszka, malutka część kalarepy plus gotowany brokuł i świeża natka pietruszki

słaba kawa
(3) niedziela
białka: Polędzwiczka wieprzowa, szynka gotowana
tłuszcze: oliwa z oliwek, smalec
węglowodany: blanszowane buraczki, marchew,pietruszka, malutka część kalarepy plus gotowany brokuł i świeża natka pietruszki

słaba kawa
(4) poniedziałek (dziś)
białka: szynka gotowana, karkówka gotowana
tłuszcze: oliwa z oliwek
węglowodany: kasza jaglana 1/6 szklanki około 14.00 kiedy wstałem po nocce, blanszowane buraczki, marchew,pietruszka, malutka część kalarepy plus gotowany brokuł i świeża natka pietruszki
słaba kawa
Jajka jem sporadycznie, raz w tygodniu ponieważ na początku myślałem, że to one mi szkodzą, ale po 5 miesiącach przerwy znów zacząłem jeść i raczej nie obserwuję jakichś większych reakcji po nich. Mięso gotuję zawsze z pieprzem, solą, natką pietruszki, majerankiem, liściem laurowym i od nie dawna sproszkowanym imbirem. Dorzucam pietruszkę, marchew, pora, czosnek i cebulę. Do tego raz, dwa razy dziennie koktajle błonnikowe z żurawiną, marchwią, pietruszką i burakiem. Plus nasiona. Mogę jeszcze dodać, że uważam się za osobę mocno zestresowaną, żyjącą w długotrwałym stresie chociażby ze względu na te problemy żołądkowe, które wykluczają mnie niejako z normalnego życia i funkcjonowania. Jeśli mam to wszystko opisać inaczej to proszę o wskazówki, tylko potrzebowałbym więcej czasu. Jestem sam i wszystko robię sam. Zrobię jedno, a już myślę co mam zrobić dalej, żeby zdążyć z wszystkim.


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: VVV 27-10-2014, 18:05
Jajka jem sporadycznie, raz w tygodniu ponieważ na początku myślałem, że to one mi szkodzą, ale po 5 miesiącach przerwy znów zacząłem jeść i raczej nie obserwuję jakichś większych reakcji po nich.
Bo to dokładnie tak działa, przy takich sobie, zchemizowanych, jelitach,
odstawienie danego białka, co do grama, na dłuższy czas powoduje wygaśnięcie przeciwciał w organizmie (odczulenie), częste nadużywanie danego białka powoduje kumulację przeciwciał i silne reakcje. Typowy przykład to uczulony na gluten, który odstawił gluten i zaczął jeść codziennie jaja, po kilku latach wyrobił sobie silne uczulenie na jaja. Nie ma reguły dni, tygodnie, miesiące, lata, to zależy kto, co, z czym, ile, trzeba obserwować.

Widzę wieprzowinę codziennie, a jaja i indyka na przystawkę.


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: Tomwarek 27-10-2014, 18:28
Tak to prawda, w większości jem wieprzowinę. Wołowina i cielęcina za droga. Ale może rzeczywiście to dobry kierunek z tym ograniczeniem mięsa. To by tłumaczyło, że jakiś czas jest dobrze, a jakiś czas jest źle. Tylko co jeść, aby się najadać. Nawet przy sporych ilościach mięsa odzywa się u mnie głód komórkowy.  Jajka boję się wdrożyć jeszcze. I takie moje pytanie z innej beczki, jeśli zdecydowałbym się na jajka, w postaci jajecznicy to czy boczek do tego jajka należy odgotować jeśli jest ze sklepu mięsnego, nie marketu. Każde mięso zawsze odgotowuję, i dlatego to pytanie zawsze chciałem zadać. Mam też ochotę na smażoną wątróbkę drobiową, ale to znowu nie może być odgotowane i niestety smażenie, którego jednak jeszcze się boję. Ogólnie jem teraz i tak mniej mięsa niż jadałem wcześniej, ale może rzeczywiście powinienem jeść go jeszcze mniej?


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: VVV 27-10-2014, 18:41
odzywa się u mnie głód komórkowy.
Zamknął bym Cię w lochu o wodzie bez fluoru, solonych śledziach,
orzechach włoskich i kiszonej kapuście to byś po miesiącu nie pamiętał co miałeś na myśli.
(http://www.dobradieta.pl/forum/images/smiles/giggle.gif)


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: Tomwarek 27-10-2014, 19:00
Orzechy włoskie zakazane w 2 etapie diety, laskowych tez się trochę boję, zresztą dużych ilości też jeść nie można. Kiszonki odstawiłem, do których pewności w sumie nie mam, ale wcześniej podpowiedziano mi, bym je odstawił, bo przy moim słabym trawieniu mogą mi szkodzić. Wodę staram się pić przegotowaną, lub w szklanych butelkach Ostromecko. Solone śledzie? hmmm...


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: Tomwarek 28-10-2014, 19:06
Skoro mam swój wątek, to będę może pisał co jakiś czas co zmieniam i jak to u mnie wygląda.
Dzisiaj kiedy wstałem po nocce zjadłem trzy jajka sadzone,  smażone na smalcu plus 1/6 szklanki kaszy jaglanej. Kaszę polałem tłuszczem ze smalcu.  Do tego warzywa, czyli blanszowany burak, marchew, pietruszka i gotowany brokuł, nać pietruszki, polane oliwą z oliwek. Minęło 5 godzin i na razie nie mam po jajkach, żadnych reakcji. Jeśli będę mógł je jeść to wrócę do jajecznicy jako pierwszy posiłek dnia. Postanowiłem mocno ograniczyć mięso wieprzowe do paru razy w tygodniu, a w zamian jeść na razie więcej mięsa z indyka, ryby ale to góra dwa razy w tygodniu, ze względu na rtęć no i jajka. Zobaczę czy będzie poprawa. Dzisiaj w nocy zjadłem dwa orzechy laskowe i garść pestek dyni z łupinami, no i po około godzinie zaczęło kłuć mnie jelito,  nie tylko w tym miejscu co zawsze ale i w innym. Potem zjadłem jeszcze około 3 w nocy kawałek karkówki z warzywami i czułem dyskomfort w brzuchu. Około 11-tej się obudziłem i czułem cały czas to jelito. Nie jakiś mocny ból, ale jednak ból. Na razie odstawię te orzechy. Jak by był ktoś, chętny i podrzucił kilka pomysłów, co by tu jeszcze jeść, byłbym wdzięczny. Na kolację zjem znów, ale to dlatego, że mi została karkówkę, dużo mniejszą porcję i poleję jak zwykle tłuszczem, plus małą porcję galarety z nóżek. I to samo do pracy, ale bez galarety.


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: Udana 28-10-2014, 20:24
Cytat
Mam też ochotę na smażoną wątróbkę drobiową, ale to znowu nie może być odgotowane i niestety smażenie, którego jednak jeszcze się boję.
Wątróbkę można tylko lekko podsmażyć, a potem poddusić. To dobre jedzenie i jeśli masz ochotę to zrób sobie. To proste i szybkie jedzenie. Warto sobie przypomnieć:
http://portal.bioslone.pl/odzywianie/podstawy-wiedzy/zasady-zdrowego-odzywiania

Naprawdę starasz się gotować domowo i podziwiam, że robisz to sam. Ale może potrzebujesz trochę luzu, by nie myśleć ciągle o tym co zjesz, i czy to będzie zbilansowane, dobre, zdrowe, czy Cię nasyci...Ten stres, o którym piszesz też nie pomaga.
Kiedyś Mistrz mi zalecił nalewkę Cardiobionisol i ona bardzo mnie wyciszyła, przy moich napięciach i pozbyłam się nawet z czasem leków na nadciśnienie. Z tej samej firmy jest Nerwobionisol, to może sobie na chwilę pomożesz ziołowym preparatem i zobaczysz czy to Ci pomaga?
Wydaje mi się, że potrzebujesz trochę luzu w tym jedzeniu, a nie ciągłego napięcia. Trochę też pomyśl, w jakim kierunku chcesz iść. VVV proponuje czasem rzeczy niekoniecznie zgodne z ZZO (http://portal.bioslone.pl/zzo) i DP (http://portal.bioslone.pl/dp) więc dobrze abyś wiedział w jakim kierunku idziesz.
Nic nie piszesz o zupach, czy je jesz? Zupa kolagenowa jako podstawa, a potem na tym sycące, ciepłe zupy bardzo dobrze działają, szczególnie w sezonie jesiennym "chce się zupy" i można je gotować na dwa-trzy dni.
http://portal.bioslone.pl/zupa-kolagenowa
 
 


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: Tomwarek 28-10-2014, 21:43
Tak zdaję sobie sprawę, że muszę coś zrobić z tym stresem i pośpiechem, wiem, że to nie pomaga. Być może zastosuję ten preparat Nerwobionisol. Jeśli chodzi o kierunek w, którym chcę iść to na pewno ten zgodny z nurtem Biosłone. Nadal chcę kontynuować dietę prozdrowotną. To już 10 miesiąc drugiego etapu. Jeśli chodzi o zupy, to rzeczywiście mam na nie straszną ochotę ostatnio, ale jem ich mało i to tylko gotowane na żeberkach i czasami rosół na udźcu indyczym. Od dawna chodzi mi po głowię zupa kolagenowa, ale nie mam u nas dostępu do kości szpikowych, a obszedłem wszystkie sklepy w naszym mieście. Spróbuję w najbliższym czasie tej wątróbki, już mi ślinka cieknie.


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: VVV 28-10-2014, 22:36
Nie wiem czy to zgodne z Biosłone, ale mam taki pomysł by pomiędzy 18:00 a 10:00 nic nie jeść, a ewentualnie trochę czystej wody wypić, albo znaleźć sobie inne ciągiem 16 godzin w ciągu doby o czystej wodzie, ewentualnie gorzkiej herbacie by organizm miał szansę wysprzątać to czym został zarzucony.

Nerwobionisol
Skład:wyciąg z liścia melisy, wyciąg z szyszek chmielu, wyciąg z koszyczka rumianku, nalewka z ziela serdecznika, nalewka z korzenia kozłka, nalewka z kwiatostanu głogu.
Im więcej i częściej mieszasz produktów spożywczych i ziółek tym bardziej tracisz kontrolę nad przyczyną is skutkiem. Żeby leczyć się latami to trzeba lubić leczenie, do zdrowia się dochodzi szybciej, przynajmniej widać, że się dochodzi.
(http://forum.bioslone.pl/Themes/bisdakworldgreen/images/bbc/img.gif)


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: Gibbon 31-10-2014, 19:49
ryby ale to góra dwa razy w tygodniu, ze względu na rtęć
Piękny przykład kompletnego braku zrozumienia kluczowej dla Biosłone kwestii.


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: Tomwarek 31-10-2014, 20:45
Czy mógłbyś to rozwinąć? Czytam bardzo dużo forum, ale akurat o rybach, narzuciło mi się kilka artykułów o ich szkodliwości w nadmiarze. Czy chodzi o to, że w moim przypadku jeśli mięso mi szkodzi, mogę jeść więcej ryb przez jakiś czas?


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: Tomwarek 31-10-2014, 21:24
   
Mięso czerwone, mięso białe, ryby.
Ok, już wszystko wiem, z tego artykułu.

(http://forum.bioslone.pl/Themes/bisdakworldgreen/images/warnwarn.gif) 
http://portal.bioslone.pl/mieso_czerwone_mieso_biale_ryby


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: Tomwarek 04-01-2015, 17:29
Skończyłem właśnie  pić MO z OJ, i muszę przyznać, że było nawet dobrze. Co prawda musiałem zrobić dwie przerwy jedną miesięczną, a drugą trzytygodniową. Ale za to przedłużyłem MO na OJ do czterech miesięcy. Od 1 stycznia wdrażam ostrożnie, bo od ¼ dawki MO z ALOcitem. Ale z jedną kroplą cytryny. Przerwy te w piciu MO, były spowodowane reakcjami od strony jelit. Wydaję mi się, że dobrze działał na mnie power drink, który piłem dwa razy dziennie. Ale odstawiłem go teraz, bo piłem go jednak  4 miesiące, z jedną miesięczną przerwą.  Zastanawiam się czy nie powinienem zmienić oleju z lnianego na oliwę z oliwek, bo największe problemy mam z jelitami. Na oleju lnianym, wcześniej kukurydzianym(okazało się, że mi szkodził), jestem już jakieś 1,5 roku. Co prawda piłem MO przez ten czas z wieloma przerwami, bo ciągle reakcję wracały od strony jelit. Przez ten czas nigdy nie doszedłem do pełnej dawki MO.  Jeśli chodzi o wątrobę to nie czuję, żadnych bóli, itp. Od strony trzustki też raczej nie. Chyba , że są jakieś inne objawy, które mogą świadczyć o złej pracy tych organów. Mocz  nadal pachnie nie ciekawie, szczególnie w nocy, do tego co jakiś czas nawracające infekcję dróg  moczowych. Jestem cały czas na 2 etapie DP. Kupiłem około 4 kg żurawiny świeżej na zimę, zamroziłem i dodaję po kilka sztuk dwa lub trzy razy dziennie do koktajli lub surówek. Przez  te ciągłe oddawanie moczu na pewno mam ciągłe braki magnezu, który muszę uzupełniać cały czas, aktualnie wcieram sobie  chlorek magnezu w formie aerozolu, i raz w tygodniu biorę kąpiel z dodatkiem chlorku magnezu. Ale ubytki mam spore, bo ciągnie mnie do gorzkiej czekolady strasznie. No i tu muszę się przyznać do błędu, bo do około połowy października udało mi się wytrwać bez jakichkolwiek grzeszków( DP od stycznia 2014), ale parę razy zjadłem do tej pory kilka kostek czekolady. Jak by to pozbierać to od października jakieś 2 czekolady całe. Ale zawsze były to dobre czekolady minimum 60% kakao, przeważnie lindta 85%. Ale w wigilie zjadłem pół czekolady na raz. Od listopada zacząłem jeść , też trzy razy dziennie po dwa miśki haribo. Staram się jeść jak najwięcej zup na indyku, z przewagą pietruszki zawsze. W ogóle pietruszki jem sporo. Jem korzeń jak i nać. Dodaję do wszystkiego. Każdy posiłek ogólnie jem z przewagą warzyw. Od 3 miesięcy około, jem raczej mięso z indyka, czasem z kaczki, oczywiście gotowane. Raz miałem dobrego kurczaka. No i czasem zjadłem, ale to rzadko wołowinę, i niedawno  z trzy razy wieprzowinę. Ale dalej będę raczej jadł mięso z indyka, ponieważ najbardziej mi służy. Na śniadanie jem 3 lub cztery jajka na miękko, ale z dodatkiem surówki z blanszowanych warzyw. Rzadko jem jajecznicę. Od wczoraj ostrożnie wdrażam kapustę kiszoną, około dwie łyżki. Niedawno przeszedłem jakąś małą grypkę jelitową, ale nie była tak dokuczliwa. Dwa razy mnie przeczyściło, i trochę pobolewała  mnie głowa, może lekki stan podgorączkowy. Ale czułem się na tyle dobrze, że poszedłem do pracy. Ale wydaję mi się, że od tego czasu pogorszyło się trochę z jelitem. Zawsze chciałem o to też  zapytać, czy jeśli objawy są do wytrzymania, ale nie jest idealnie, mówię tu o żołądku, to czy jeśli cały czas jem tak samo to jednak nadżerki się goją? Czy goją się tylko wtedy gdy jest idealnie, co raczej ciężko jest uzyskać. Stolec  od grypy jest na początku twardy, a potem śluzowaty. Przedtem zdarzało się, że był idealny. Zawsze po wypróżnieniu mam uczucie, że w miejsce tego co wyszło, przemieszcza się jakby kolejna dawka, stąd często aż strach wyjść. Ale i tak jest dużo lepiej niż było. Czuję, że duży wpływ na to ma stres. Mam teraz trzy dylematy.
1.   Czy powinienem zmienić olej na oliwę z oliwek?
2.   Czy po kilku dniach przerwy powrócić do power drinków? Np. po dwóch tygodniach przerwy powrócić na  3 tygodnie.
3.   Co zrobić gdyby okazało się, że cytryna w MO dalej mi szkodzi? Pić cały czas bez cytryny?


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: Tomwarek 25-01-2015, 21:51
No i jazdy się zaczęły od nowa, po przejściu na MO z ALOcitem. Od  początku roku przeszedłem na MO Z ALOcitem, no i po paru dniach stosowania musiałem znów odstawić. Piłem ¼ dawki i dodawałem jedną kroplę cytryny. Piłem chyba 9 dni, ale objawy od żołądka były zbyt silne. Były bóle, kłucia i znów puchło jelito. A nawet czuję czasami jak mi je skręca jakiś skurcz jelita. Po 8 dniach przerwy zacząłem pić znowu ¼ dawki ale już bez cytryny. I też już od pierwszego dnia zaczęły się kłucia w żołądku i z każdym dniem stolec był coraz bardziej wodnisty no i znów taki jakiś żółtawy. Od tych paru dni zmieniłem też olej na oliwę z oliwek, po chyba półtora roku na oleju kukurydzianym, potem lnianym, ponieważ po przeczytaniu,  któryś raz artykułu „http://portal.bioslone.pl/oczyszczanie/jak-dziala-mikstura-oczyszczajaca” doszedłem do wniosku, że powinienem doleczyć pierwszy odcinek przewodu pokarmowego. Często kłucia i przeżynanie pojawia się w ciągu 15 min po jedzeniu, ale też czasami nie dzieję się nic. Wiem, na pewno, że im spokojniej i wolniej jem, i dokładnie przegryzam, objawy są mniejsze.  Tym razem objawy były silniejsze, dlatego znów odstawiłem MO. Od dwóch dni piję z rana na czczo i wieczorem kisielek z siemienia lnianego. Ale jem normalnie i mimo to się trochę uspokaja. Tylko nie wiem po jakim czasie od wypicia siemienia rano mogę już zjeść śniadanie.(blanszowana marchew i pietruszka, plus parę liści świeżej natki pietruszki polane łyżką oliwy  i 3 lub 4 jajka gotowane na miękko). Obiad to z reguły mięso z indyka, plus ¼ szklanki kaszy jaglanej lub gryczanej i polewam to smalcem swojskim z paroma skwarkami i warzywa te same. Kolacja to często to samo ale już bez kaszy i tłuszczu. Często zupa na indyku. Od świąt podjadałem raz dziennie kapustę kiszoną po długim czasie, ale chyba dalej nie mogę jej jeść. Wydaję mi się, że podrażniłem sobie jelito, żołądek i to tak, że nawet koktajle odstawiłem, które wcześniej jakoś regulowaly mi stolec, a ostatnio wręcz pogarszały. Jadłem też od jakiegoś czasu 3 lub dwa razy dziennie  po 2 żelki haribo, ale tez już odstawiłem, bo one jednak mają lekko kwaskowaty smak, co może też podrażniać żołądek. Od chyba października do koktajli lub surówki  dodaję kilka sztuk tej nieszczęsnej świeżej żurawiny co do, której nie mam pewnośći nadal czy powinienem. Bo to drugi etap diety, i sam już nie wiem bo nikt jednak za bardzo się na ten temat nie wypowiedział. Ale mi ona pomaga na pęcherz. Pracuję na magazynie, często w przeciągach, i łatwo łapie infekcję pęcherza, a mieszankę i nefrosept już kiedyś piłem. Mam jeszcze pytanie co do octu jabłkowego, który piłem do końca grudnia w MO, jak i w powerdrinkach dwa razy dziennie. Czułem, że ocet mi pomagał. Ale czy mogę go znów pić w powerdrinkach dopiero jak miną 3 miesiące i znów zacznę pić w MO, czy mogę wcześniej z przerwami.? Po uspokojeniu objawów zamierzam podejść znowu do MO, ale zacznę jeszcze od mniejszej dawki, może 1/6. Zawsze to jakieś rozwiązanie. Przeżyję jakoś te 3 miesiące do czasu MO z OJ. Może tak właśnie muszę robić. Parę dni picia MO i przy uciążliwych objawach odstawiam. Zawsze to jakieś rozwiązanie.


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: Tomwarek 27-01-2015, 14:06
Tak sobie myślę, czy ja za dużo tłuszczów teraz nie jem i może to jest teraz przyczyną moich dolegliwości. Jem rano do jajek surówkę z oliwą, na obiad też i do tego polewam kaszę smalcem ze skwarkami. I na kolację też surówka z oliwą i często tłusta zupa. Może to wzmagać i przyspieszać oczyszczanie dróg żółciowych?


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: Gibbon 27-01-2015, 14:49
Zrób sobie kilka chudych dni to się okaże. Z gdybania nic nie wyniknie.


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: Tomwarek 19-09-2017, 17:35
Muszę się zapytać czy dobrze robię bagatelizując problem.
Od około 3 tygodni mam mocne bóle pleców w odcinku lędźwiowym. Przechodzące czasami w stany ostre. Ból jakby pojawiał się też w wyższych rejonach kręgosłupa. Dwa razy już myślałem, że wezwę pogotowie. Najgorsze, że żadna pozycja nie przynosiła ulgi. Czy siedziałem, leżałem, czy stałem - bolało tak samo. W stanach gorszych oczywiście robiło mi się zimno jakby jakiś stan zapalny. W stanie ostrym, żeby w ogóle zasnąć, wziąłem dwa ibupromy i kilka dni później jeszcze dwa. Ogólnie po chyba 8 lub 9-ciu latach pierwsza chemia. Taki był ból, że kupiłem sobie też maść dicloziaja i kilka razy jej użyłem. Raczej nie pomagało. Podejrzewałem też korzonki. Wiadomo - rodzice oraz znajomi z pracy radzili iść do lekarza, ale ja się uparłem, że nie pójdę. Ale dla świętego spokoju oddałem mocz do analizy, czy to nie przypadkiem nerki. Myślałem, że może piasek lub kamienie. Wszystkie wyniki w normie. Ogólnie moje pytanie jest takie, czy w takim wypadku kiedy nawet przy ruszaniu się nie czuję, żeby się jakoś gorzej działo, tak mi się przynajmniej wydaję, mogę to uznać za reakcję Herxheimera. Czy może być to regeneracja moich i tak poważnych problemów z kręgosłupem, które kiedyś opisałem na forum. Choć zastanawiam się jeszcze nad jednym. Jakieś 4 tygodnie temu wyjechałem na kilkudniową wycieczkę rowerową, do której przygotowywałem się na poprzednim rowerze, który mi dwa miesiące temu ukradli. Kupiłem nowy. Ogólnie w 5 dni prawie 350 km, prawie cały czas na siodełku rowerowym. W nowym rowerze od samego początku nie pasowało mi siodełko. Nie amortyzowało tak pięknie i bolała mnie trochę miednica. Może to jest przyczyna?

Muszę wspomnieć jeszcze o jednym problemie. Znowu od około 2,5 miesiąca mam mocno powiększone prawe jądro. Wygląda jak duże kiwi i jest dosyć twarde. Czuję też ból po lewej stronie podbrzusza. Nawet gdy uciskam jakiś kanalik tam prowadzący. Wyczytałem gdzieś na forum, że ktoś miał już podobny problem i żeby się tym nie martwił. Nie wiem czy też dobrze robię bagatelizując problem. Dodam, że mieszankę oczyszczającą drogi moczowe piłem kilka lat temu. Teraz jem codziennie żurawinę do surówki lub koktajli. Póki co robię sobie okłady z octu jabłkowego na plecy i na podbrzusze. Robię też sobie automasaż piłeczkami tenisowymi, który chyba pomaga najlepiej, ale tylko na krótką chwilę. Staram się znaleźć punkty spustowe i je uciskać palcem. Co dwa, trzy dni kąpiel z dodatkiem soli. Ulga na chwilę. Na noc kładę się na gorącej soli w skarpecie. Nie widzę na razie jakiejś poprawy. Jednego dnia jest jakby lepiej, innego gorzej. Nie jem glutenu od 4 lub 5-ciu lat. Moje odżywianie to na śniadanie zawsze jajka z warzywami, na obiad i kolację - mięso z warzywami. Raczej bez większych grzeszków. Od kilku dni jem też czarną rzepę, nie mam na razie możliwości robienia soków. Po prostu ją gryzę. Ale ogólnie, od kiedy zaczęły się te problemy z plecami, nie mam za bardzo apetytu. Malo tez piję mikstury od właściwie długiego czasu, bo reakcję od strony przewodu pokarmowego są za silne. Jak już piję to w 1/4 dawki i bez cytryny.


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: Tomwarek 24-09-2017, 19:16
Dzisiaj znowu ostry ból. Kolejny Ibuprom wziąłem. To już 6 szt. W ciągu chyba 2/5 tygodnia. Po 8 lub 9 latach. Ale pomaga. Tak sobie myślę, bo nie napisałem w poprzednim poście, że od około 2 lat mięso zawsze gotuję w zupie i dodaję zawsze plaster goleni wołowej z kością szpikową. Czyli wydaję mi się, że jest to zawsze zupa kolagenowa. Co jakiś czas jadłem też galaretki z nóżek. Jako że nie pasuje mi tu jakoś ból kręgosłupa od jakiegoś uszkodzenia, a przynajmniej tak mi się wydaję, mocz też w porządku więc chyba nie są to też nerki. To skłaniam się jednak, że może to być regeneracja zwyrodnień lub coś w ten deseń. Tak sobie wmawiam. Tylko jak sobie radzić w tych ostrych stanach, żeby nie zatruwać się więcej chemią. Tyle lat udawało mi się nic nie brać. Może macie jakieś pomysły. Ponieważ w tych stanach ostrych nawet żadna pozycja nie pomaga. Nadal będę się bronił przed pójściem do kalekarzy.


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: Shadow 24-09-2017, 20:49
Kalekarz poza inną chemią na ból też dużo nie pomoże. Na takie bóle najlepsza jest Bioenergoterapia z prawdziwego zdarzenia, która i ból oraz jego przyczynę załatwi szybciej, ale i do Warszawy, i do Strzelec Opolskich masz kawałek.


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: Tomwarek 24-09-2017, 22:21
No właśnie. Choć Warszawa już bardziej wchodzi w grę. Będę musiał pomyśleć.


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: scorupion 24-09-2017, 23:28
Na takie bóle najlepsza jest Bioenergoterapia z prawdziwego zdarzenia, która i ból oraz jego przyczynę załatwi szybciej,
Bioenergoterapia lekiem na całe zło świata. Można i tak.

Cytat
Kalekarz poza inną chemią na ból też dużo nie pomoże
Radykalne stwierdzenie albowiem zależy co jest przyczyną. Na ten głupi przykład - nieodwracalne zużycie krążków leczy się ich wymianą na sztuczne i ból mija jak ręką odjął.

Tomwarek, nerki nie, bo są w innym miejscu. Jeśli ból nie mija po zmianie pozycji, uważaj na poważniejszy problem. W innym przypadku najprędzej pomoże wizyta u ogarniętego masażysty. Chyba, że rzeczywiście coś ci się regeneruje. Wtedy wygrałeś los na loterii.


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: Shadow 25-09-2017, 09:54
Nie na całe, tylko na takie bóle akurat pomaga, szczególnie jeśli powstały po intensywnym wysiłku fizycznym. Widzę, że strasznie Cię ostatnio rusza, jak proponuję ludziom, aby spróbowali bioenergoterapii. Nie twierdzę, że to lek na całe zło, ale spróbować zawsze warto, szczególnie gdy z tego co widzę jest w 90% skuteczna. Od 2 tygodni mój wujek, który już nie mógł praktycznie chodzić w pracy, szykował się na różne operacje, mówili, że nie da się tego naprawić, a tymczasem kilka wizyt u Mistrza i chłop pracuje znów, chodzi normalnie, nic go nie boli. Takich przykładów w moim otoczeniu mam już ponad 10, zaczynając od kompletnego braku czucia w całym ramieniu aż na nogach i kręgosłupie kończąc. Nie jest to do końca czysta bioenergoterapia, bo również wgniatanie złogów, które są najczęstszą przyczyną takich problemów. Wiele z tych osób ma się dobrze już kilka lat. Masz chyba jakiś uraz po swoich wizytach u pseudo cyrkowców, ale dlaczego od razu chcesz zamknąć horyzont innym, którzy jeszcze nie spróbowali?

Oglądałem ostatnio film Beyond the Shell i może faktycznie, wszyscy zróbmy sobie takie syntetycznie ciało, nikogo nic nie będzie bolało, ale też nic nie będziemy czuli.


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: scorupion 25-09-2017, 10:32
Nie rozumiemy się. Żadna bioenergoterapia nie pomoże na nieodwracalnie zniszczony narząd. A chirurgia, w jakiejś tam ilości przypadków, pomoże na tyle, że można normalnie funkcjonować. Najlepiej nie dopuszczać do degeneracji.

Cytat
Nie jest to do końca czysta bioenergoterapia, bo również wgniatanie złogów, które są najczęstszą przyczyną takich problemów
No, no, dobrze kombinujesz.

Nic nikomu nie zamykam, każdy ma swój rozum i niech z niego korzysta. Z bioenergoterapii również, ale jeśli myślisz, że twoje zafascynowanie i doświadczenia w tym względzie wyczerpują temat, to mylisz się.


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: Tomwarek 13-10-2017, 17:10
W związku z tym, że stan zapalny cały czas się utrzymuję (choć od kilku dni się chyba zmniejszył), a trwa to już około 1,5 miesiąca, to czy powinienem się martwić, czy jeszcze to wytrzymać? Od zeszłego tygodnia chodzę do fizjoterapeuty, który w sumie jak na razie głównie uciska mi te miejsca zadrażnione. Najgorsze bóle mam po bokach miednicy, tylko tam dotknę i już ból nie do wytrzymania. Mówił, że jestem ewenementem, bo używa może 10, może 15 procent siły palcem, a ja wyję z bólu. Dosłownie uderzam ręką o kozetkę i błagam żeby przestał. Naprawdę ból jest nie do wytrzymania, wytrzymam góra parę sekund, ale on stara się jak najdłużej uciskać. Muszę mieć tam naprawdę ostry stan zapalny.
Drugie miejsce bolące to z przodu z jednej i z drugiej strony takie wypustki na wysokości pachwin. Czuję, że one też mają dużo wspólnego z moim stanem. Ostatnio zacząłem na noc kłaść okłady z gorącej soli właśnie na podbrzusze mniej więcej też na te punkty. Nie wiem, czy to zasługa tego, ale od trzech nocy lepiej śpię, nawet nie boli w nocy tak jak wtedy.
Od dziś zacząłem robić na te miejsca okłady z czarnej gorczycy. Ale dziś naszła mnie właśnie taka myśl. Od około 5 lat śpię na materacu z gorczycy i łuski gryki. W czwartym tomie "Zdrowie na własne życzenie" jest napisane, że te dwa składniki utrzymują swoje właściwości około 5 lat.
Więc czas chyba wymienić, bo może to mi pogarsza sprawę. Dla pewności zrobiłem sobie badania krwi, również na boreliozę. Czy mam się martwić moimi wynikami?

Leukocyty 12,43
Erytrocyty 4,55
Hemoglobina 13,4
Hematokryt 41,8
MCV 92
MCH 30
MCHC 32,1
Płytki krwi 361
RDW-cv 13,1
PDW 12,3
MPV 10,2
P-LCR 26,8
Neutrofile 9,81
Limfocyty 1,32
Monocyty 0,99
Eozynofile 0,25
Bazofile 0,02
Neutrofile 78,9
Limfocyty 10,6
Monocyty 8,0
Eozynofile 2,0
Bazofile 0,20
Trzy ostatnie się powtarzają bo są w procentach.
OB 92
Kreatynina 0,62
eGFR >90
ALT 15
AST 22
RF <10
Borrelia burgdorferi igk <5,0
Borrelia burgdorferi igm 5,38
Także borelioza wynik ujemny.


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: scorupion 14-10-2017, 13:42
OB bardzo porządne.


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: Tomwarek 24-10-2017, 13:59
Może napiszę jak u mnie.
Dalej boli, dalej czuję te same miejsca. Choć zauważyłem, że im rzadziej to ugniatam i rozmasowuje to jest lepiej. Jakby organizm potrzebował więcej czasu na regenerację. Zrezygnowałem z fizjoterapeuty po 3 wizytach ze względów finansowych, ale także uznałem, że sam mogę sobie ugniatać te miejsca. On jeszcze nalegał na różne ćwiczenia. Ja robię to tak, że kładę się na zadrażnionych miejscach na piłeczce kauczukowej, tenisowej lub takiej małej z kolcami i staram się jak najdłużej leżeć i ugniatać. Mam wrażenie, że to co powinienem wygnieść jest w rodzaju gumy czyli z artykułu http://portal.bioslone.pl/bioenergoterapia/masaz_bioenergetyczny , drugi etap. Choć pewności nie mam.
Po takim ugniataniu na drugi dzień, cholernie boli. Ale z każdym dniem mniej. Pewnie powinienem dać organizmowi się dłużej regenerować i kolejne takie uciskanie zrobić powiedzmy za tydzień. Jądro dalej powiększone, choć też mam wrażenie, że to ma z tym związek. Od kilku dni piję powerdrinki, by się trochę wzmocnić, raz dziennie koktajl na bazie słonecznika, pestek dyni, siemienia i ostropestu, plus warzywa, burak pietruszka i żurawina. Apetyt trochę wrócił, ale nadal nie jest taki jak powinien. Ostatnio jem zawsze tylko dwa posiłki. Śniadanie zawsze późne bo około 12-tej. Jajka plus warzywa. Ostatnio dla smaku smaruje je przecierem pomidorowym. No i wieczorem kolacja na bazie gotowanego mięsa z warzywami. Od dwóch tygodni na kolację również galaretkę z nóżek. Jedna, dwie słabe kawy dziennie. Trzy razy dziennie po dwa miśki haribo.


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: Poziomek 24-10-2017, 21:49
Takie uciskanie powinno być zrobione porządnie, potem jakieś 3 tygodnie przerwy.
Jeśli robisz to sam, to niestety nie zrobisz tego dokładnie.


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: Tomwarek 25-10-2017, 10:42
Nawet jak sam je robię, to ledwo to wytrzymuję. Wiem, że musi to być zrobione porządnie. Dzięki. Postaram się jednak kogoś tutaj znaleźć, lub wybiorę się do Warszawy. Póki co zrobię przerwę, bo wczoraj znowu bardzo bolało, po przedwczorajszym uciskaniu.


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: Tomwarek 30-01-2018, 18:33
Załamany.
Musiałem zrobić jednak kilka badań, bo z bólu już nie daję rady. No i USG wykazało bardzo złą rzecz. Doktor właściwie tylko przyłożył to urządzenie i od razu powiedział, że nie będzie owijał w bawełnę i powie mi to od razu. Na trzustce  mam guza. Od razu to widać. To opis.
Wątroba miernie powiększona o gruboziarnistej pstrej nieco podwyższonej echogieniczności bez zmian ogniskowych. Pęcherzyk żółciowy cienkościenny bez złogów. PZW nie poszerzony bez złogów. Trzustka w całości powiększona o nieregularnym zarysie masy guza, echogienicznością zbliżona do rozsiany około aortalnych węzłów chłonnych patologicznych zlewających się w pakiety. Widoczne również pakiety węzłów chłonnych w wnęce wątroby jak i krezce jelit. Śledziona ok. 10,9 x 5,3 cm o jednorodnym echu. Nerki wielkości i położenia prawidłowego bez poszerzenia ukm i złogów. Warstwa miąższowa o podwyższonej echogieniczności. Pęcherz moczowy dobrze wypełniony gładkościenny. Gruczoł krokowy z wzmocnieniami echa ok 57,65 ml. Aorta bez zmian.
Wn. Konieczna dalsza w trybie pilnym diagnostyka onkologiczna czy chłoniak czy inna etiologia zmian.
Nie wiem, co mam robić. Czy iść do onkologa, czy więcej się nie badać i podjąć inne kroki.
Pewnie zasługuje na swój los, bo w ostatnim czasie trochę pozwalałem sobie na spore ilości czekolady gorzkiej. Ale glutenu nie jem od około 4 lat. Wdrożyłem tydzień temu mieszankę oczyszczającą drogi moczowe, ale nie wiem, czy w tej sytuacji kontynuować. Kilka lat temu przeszedłem całą kurację. MO ostatnio w bardzo małych dawkach albo wcale, bo wydawało mi się, że zawsze po kilku dniach stosowania było gorzej m.in. z żołądkiem. Koktajle też jakby podrażniały mi jelita, ale to może takie wrażenie z ogólnej kondycji organizmu.
Wiem, że nikt nie weźmie odpowiedzialności za moje zdrowie. Ale może jakieś rady, co mam dalej robić.


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: scorupion 30-01-2018, 19:42
Tomwarek, nerki nie, bo są w innym miejscu. Jeśli ból nie mija po zmianie pozycji, uważaj na poważniejszy problem.

Pisałem ci, żebyś uważał. Chłoniak jest do ogarnięcia. Prosisz o radę to moja jest taka, żeby śmigać do onkologa. Przy chłoniaku często są powiększone niebolesne węzły nie tylko w jamie brzusznej, ale i te wyczuwalne. Oby chłoniak.
Poważnie myślisz, że to od czekolady?


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: Shadow 30-01-2018, 19:45
Drogi w zasadzie masz dwie, medyczną i naturalną. Na Twoim miejscu wybrałbym się najpierw do gabinetu w Warszawie lub najlepiej do Mistrza do Strzelec (ma doświadczenie w leczeniu nowotworów, więc myślę, że warto) i porozmawiał, bo to żadnych negatywnych skutków mieć nie będzie, a będziesz miał obraz z dwóch źródeł. Wtedy dowiesz się, jak to wygląda i podejmiesz decyzję, co robić dalej, jaką drogą iść.

To raczej nie od czekolady.


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: Tomwarek 30-01-2018, 21:42
Na pewno też stres. Od długiego czasu nie potrafię się wyluzować. Cały czas czuję napięcie. Chciałbym pojechać do Mistrza, ale mam bardzo daleko. Muszę się zorientować czy w okolicy u Mistrza jest gdzie przenocować w razie czego, bo raczej będę musiał. Do Warszawy mam bliżej, ale nie wiem czy tam już króluje takie doświadczenie jak u Mistrza. 


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: Elizka 30-01-2018, 22:04
Mnie jeden bioenergoterapeuta opowiadał, że właśnie wiele osób wyprowadził z poważnych stanów tj. nowotwory, rak. Mówił, że takie właśnie guzy ładnie się poddają bioenergoterapii, tylko tych zabiegów jest naprawdę dużo, także pomyśl o tym poważnie.

Mistrz mi mówił, że ludzie wynajmują pokój w Strzelcach i korzystają codziennie z zabiegów.

A może metoda NIA albo terapia Gersona?


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: Poziomek 30-01-2018, 22:54
Jedź do Strzelec, z hotelami nie ma problemu. Do mnie tak dużo ciężkich przypadków nie trafia, więc polecam udać się do Mistrza.


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: Tomwarek 31-01-2018, 14:39
Jeszcze dziś wieczorem zadzwonię do Mistrza, żeby się umówić. Tylko muszę znaleźć numer. Pamiętam, że w którymś wątku się ostatnio pojawił, ale nie mogę sobie przypomnieć w którym.


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: Udana 31-01-2018, 16:38
Cytat
Proszę dzwonić na numer 77 461 89 64.


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: Tomwarek 31-01-2018, 16:52
Dziękuję Udana za numer.


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: Tomwarek 05-02-2018, 17:33
W środę, to jest 7-ego mam umówioną wizytę u Mistrza. Cały czas mam nadzieję, że to może stan zapalny trzustki. Ale nie wiem jak USG jest miarodajne. Najgorsze jest to, że trwa to już ponad 5 miesięcy. Boję się, że za długo zwlekałem. Ale po objawach byłem przekonany, że to jakieś zapalenie stawów biodrowych lub coś z kręgosłupem. Myślałem, że muszę to przetrwać i będzie dobrze. W życiu bym nie pomyślał, że objawy mogą być od trzustki. Jak przez 8 lat nie brałem żadnych medycznych środków, to teraz bez ibupromu się nie da, chociaż i tak wydaje mi się, że w sumie nie pomaga zbytnio. Ale staram się tylko na noc brać i trochę tych opakowań już połknąłem. W międzyczasie bylem dziś u lekarza, głównie po zwolnienie, i założyli mi kartę dilo, z którą mam jak najszybciej zgłosić się do poradni onkologicznej. Teraz właśnie będę miał problem, bo chciałbym ciągnąć chorobowe ile się da, a jak tam pojadę, to na pewno skierują mnie na tomograf i bóg wie jeszcze na co i pewnie gdybym zrezygnował, to nie będą dawać zwolnienia. Może gdzieś prywatnie pójść do psychiatry i szczerze powiedzieć, o co mi chodzi.


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: scorupion 05-02-2018, 22:24
Cytat
Boję się, że za długo zwlekałem. Ale po objawach, byłem przekonany, że to jakieś zapalenie stawów biodrowych, lub coś z kręgosłupem.

To jest ten krytyczny moment, który nie daje mi spokoju - kiedy zaczyna się patologia mylona z oczyszczaniem. Kilka razy już pisałem, że przedłużające się albo pojawiające nowe objawy po wielu latach o wiele bardziej wskazują na patologię. Po oczyszczaniu musi być lepiej, a nie gorzej.


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: Shadow 06-02-2018, 00:40
Nie ma sensu odnosić się w tym przypadku do oczyszczania, bo przeciągające się bóle o kilka miesięcy aż się proszą o wizytę u bioenergoterapeuty. Bóle po oczyszczaniu mogą trwać max miesiąc, a po tym czasie od razu bym się umawiał na wizytę, aby zobaczyć, co to jest. Dopiero wtedy można wiedzieć, czy to coś poważnego.


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: scorupion 06-02-2018, 09:50
Bez złośliwości, ale wygląda, że ty bez bioenergoterapeuty kroku nie możesz zrobić. Mniejsza o to, tak czy inaczej trzeba bardzo uważać na przedłużające się objawy oczyszczania.


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: Shadow 06-02-2018, 10:44
Gdyby mnie coś bolało non stop dłużej niż miesiąc, to na pewno bym się wybrał, bo dowiem się tam więcej na temat tego co mnie boli niż na jakimkolwiek badaniu. Mi to akurat nie było potrzebne, ale wielu osobom, które znam, czy to z mojej rodziny, czy znajomych, pomogło bardzo. Ból oznacza stan zapalny, a gdzie on jest ulokowany, w jakim jest stanie, rozmiarze czy kształcie na takim badaniu u Mistrza się dowiemy już na samym starcie.


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: Tomwarek 13-03-2018, 20:54
Może mi ktoś pomóc jak wkleić dwa zdjęcia?


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: Tomwarek 13-03-2018, 22:36
Chciałem wkleić opis z TK, żeby zobrazować problem, ale pomimo instrukcji jakoś nie mogę. Ogolnie chcą jak najszybciej położyć mnie do szpitala i wyciąć jądro, które mam mocno powiększone, a potem chemioterapia. Sam nie wiem co robić. Jutro muszę jechać pilnie do urologa. W piątek mam drugą wizytę u Mistrza, ale to jeszcze trzeba dojechać z nad morza. A cały czas okropnie mnie boli. Ogólnie słabo się czuje ostatnio. Od trzech tygodni nie jem mięsa. jem jajka, twaróg i śmietanę wiejską. Bo mam dostęp. Jedną słaba kawę dziennie.  Piłem sok z czarnej rzepy dwa razy dziennie ale od wczoraj przestałem bo jestem strasznie słaby jak by coś z sercem. Wszedłem na 1 piętro po schodach i w domu prawie padłem. Ciemno przed oczyma. Piłem minimum jeden KB dziennie z większą ilością siemienia lnianego. Bo mam problem z wypróżnieniem. Jem też wafle ryżowe bo mam jakieś ciśnienie na coś podobnego do chleba z masłem i z serem. Wiem też że to nie jest polecane, ale w chorobie? No i jeszcze jem miód około dwie łyżeczki dziennie. Dodaję do twarogu lub smaruje wafle ryżowe. Nie wiem właśnie jak z tym miodem. Mam na niego ostatnio straszną ochotę, zresztą jak na wszystko czego nie powinienem jeść. Choćby brakuje boczku smażonego do jajecznicy. Jak w ogóle z weglowodanami. Ziemniaki w mundurkach można. Kaszę? Jak myślicie odżywianie ok?


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: scorupion 13-03-2018, 23:34
Tomwarku, na forum niewielu jest chirurgów onkologów. Ja bym się raczej do nich wybrał z opisem TK.

Cytat
położyć mnie do szpitala i wyciąć jądro, które mam mocno powiększone
Jakie jądro, pisałeś o guzie trzustki.


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: Tomwarek 13-03-2018, 23:41
Wygląda na to, że mistrz miał rację, że nic niepokojacego nie widzi w trzustce. A o jądrze wcześniej pisalem, że mam je mocno powiększone.


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: scorupion 13-03-2018, 23:47
To co cię w końcu boli, bo zupełnie nie nadążam.


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: Tomwarek 14-03-2018, 00:51
Przeczytaj post z 19.09.2017.


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: scorupion 14-03-2018, 08:57
Post z 19.09.2017? Narobiłeś zamieszania z guzem trzustki, po czym beż żadnych wyjaśnień i odniesienia przeskakujesz do postu sprzed pół roku. Sprytne.

Ale nie ma tego złego. Widziałem, że robiłeś Elisę na boreliozę. No więc ty ze względu na mnogość objawów, ilość zajętych narządów i tkanek, różnego rodzaju bóle oraz długość przebywania na BPP bez zadowalających rezultatów, jesteś doskonałym przykładem na konieczność wykluczenia tej choroby. Wypełnij uczciwie ten test:
https://boreliozy.pl/test_objawow_boreliozy
Jeśli wyjdzie wysokie prawdopodobieństwo kolejnym krokiem powinna być prowokacja citroseptem i WB.
Ból, powiększenie, torbiele jąder mogą być późnym objawem boreliozy.


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: Tomwarek 14-03-2018, 10:40
Ale nie widziałeś opisu TK. postaram się wrzucić  jakoś. Tylko na razie nie potrafię.


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: scorupion 14-03-2018, 12:05
A nie wiem czy powinienem i czy na tym się znam albo ktokolwiek tu się zna
Niezależnie od tego borelioza potrafi fantazyjnie ubogacić organizm. Dziury na siatkówce, powiększenie śledziony, guzy, guzki, narośla, torbiele, cysty, opuchlizny, przeróżne twory imitujące złogi, rozstępy, kamienie migdałowe, afty, wrzody, krosty, wysypki, siniaki, krwiaki, trudno gojące się rany, wypadające włosy, łamiące się paznokcie, poszatkowane śluzówki. Do wyboru, do koloru.
Zrób ten test i napisz wynik.


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: Opiotr 14-03-2018, 13:05
Zdjęcia wrzuć na jakiś portal np. fotosik.pl a jak wrzucisz tam to automatycznie możesz wybrać gotowy link do wrzucania na fora, na portale aukcyjne itp...


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: Tomwarek 15-03-2018, 15:46
Scorupion z tego testu wynikło że 70 punktów na100 borelioza. Reszta około połowy i poniżej.


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: scorupion 15-03-2018, 17:05
Wynik 70%, historia choroby i bóle powinny cię skłonić do badania. Weź przez trzy tygodnie po trzy razy dziennie Citrosept w dawce 1 kropla na kilogram ciała na dzień. Załóżmy, że ważysz 75 kg to trzy razy dziennie po 25 kropli w pół szklance wody. Potem zrób WB w klasie IGM. Albo szybciej od razu śmigaj do lekarza ILADS, bo cię mogą bez potrzeby pociąć, no i trudno z takim bólem żyć.
Bóle w późnej boreliozie mogą być bardzo silne i nie do uśmierzenia. Olejki niektórym pomagają natychmiastowo, ale rzadko i nie wiadomo jakie, trzeba próbować. Typowe leki przeciwbólowe są bez sensu. Jeśli na ciebie te leki nie działają to prawdopodobieństwo boreliozy wzrasta. Jeśli masz boreliozę to na pewno bardzo późną.
Aż spojrzałem na twoją historię od samego początku. Po tym co piszesz oceniam szansę choroby na co najmniej 90%, no ale nie jestem wyrocznią.


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: Shadow 15-03-2018, 17:10
Może spróbuj test na boreliozę od olejkowego zielarza, który składa się z 5 olejków branych 2 dni każdy. Może Ci być po nich gorzej albo lepiej, co w obu przypadkach da wynik pozytywny.


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: scorupion 15-03-2018, 17:45
Nie wiadomo w jakim stanie jest Tomwarek, jęczy dość poważnie, trudno nawiązać z nim kontakt. Być może potrzebne jest szybkie sieknięcie doxycykliną. Sam musi zdecydować.


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: Tomwarek 15-03-2018, 18:08
Stan jest poważny, nie mam sił nigdzie jeździć. Jest coraz gorzej, nie mogę wchodzić po schodach i coraz bardziej męczę się chodząc w domu. Czuje coś przy sercu. Jutro jadę do mistrza autem z nad morza, około 6 godzin drogi nie wiem jak to przeżyję. Bóle są czasami straszne, do tego nie spanie po nocach. Na 26 marca umówili mnie na wycięcie tego jądra, i żeby pozbyć się bólu coraz bardziej się ku temu skłaniam. Może wtedy będę miał siły, żeby coś robić. Potem miała być chemia, z której chciałem zrezygnować. Znacie w pomorskim jakiegoś lekarza ILADS, albo kogoś od olejków.


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: scorupion 15-03-2018, 18:55
Ty jakiś głupi jesteś? Po co wystawiasz stan swojego zdrowia z nazwiskiem i peselem w necie?
Skasowałem ten post, zakryj dane i dopiero pokaż.
Dobrze to wszystko nie wygląda, może być borelioza, może jeszcze gorzej, może oba. Idź na trzy fronty: onkolog, ILADS i Mistrz.


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: Elizka 15-03-2018, 21:38
Wynajmij sobie pokój w Strzelcach na kilka dni i możesz nawet 2 razy dziennie korzystać z zabiegów u Mistrza. Po co jechać tak daleko na jedną wizytę.

Fajnie jakby się ktoś odezwał kto stosował metodę Ashkara może to jakieś rozwiązanie jest.


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: Tomwarek 15-03-2018, 21:52
Nie dam rady tam dojechać pociągiem na razie, a mam kierowcę na jutro. Pod drzwi dam może radę.


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: scorupion 15-03-2018, 23:50
Cytat
Fajnie jakby się ktoś odezwał kto stosował metodę Ashkara może to jakieś rozwiązanie jest.
Nie stosowałem, ale obserwowałem kilka lat. Psu na budę przy nowotworach. Nieskuteczne.


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: scorupion 16-03-2018, 09:39
Sam wykasowałem wrażliwe dane i wkleiłem wyniki, bo nieciekawie jest.

(http://fotoo.pl//out.php?i=1226799_b75e3fa103790dbfgen.jpg)

Jeszcze się nie spotkałem z takim nagromadzeniem tworów przy boreliozie, ale zważywszy, że Tomwarek przyszedł tu w 2008 roku z wieloma dolegliwościami, które były charakterystyczne dla tej choroby to te 11 lat nieleczenia mogło doprowadzić do takiego stanu. Duże zmęczenie i silne, długotrwałe bóle też by wskazywały. Gdyby rzeczywiście tak było trzeba szybko do lekarza, nawet niekoniecznie ILADS i podać antybiotyk, tu nawet wlew. Ale lekarzom potrzebny jest pozytywny wynik badania. Prowokacja trwa długo, więc należy robić WB od razu.
Druga opcja, którą opisuję opisywacz badania czyli nowotwór. Może i chłoniak, nieco więcej szans dawałbym jednak na pierwszą, a Mistrz powinien wyczuć czy siedzi jakieś paskudztwo. Wtedy Tomwarek ma wybór między onkologiem, a bioenergoterapią, no albo jedno i drugie. Też niezwłocznie.


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: Elizka 16-03-2018, 11:11
No ale nie zaszkodzi spróbować metody NIA - nic nie traci przecież. Jest jeszcze terapia GERSONA oparta na sokach i też podobno dobre rezultaty. Jest też chłopak na anglojęzycznej stronie, którą kiedyś podawałam, który pokonał raka mózgu dietą bez węgli https://zerocarbzen.com/2015/05/31/healing-brain-cancer-with-a-zero-carb-ketogenic-diet-by-andrew-scarborough/. No i jeszcze niedoceniana lecznicza głodówka.


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: scorupion 16-03-2018, 11:53
Czasami i brzytwy warto się chwytać. Chociaż ja nie znam ani jednej osoby, która wyleczyłaby się z raka medycyną niekonwencjonalną. Dwoje moich znajomych stosowało Gersona, jeden z czerniakiem w węgierskiej klinice, druga z rakiem trzustki w Meksyku. Lipa. Za to znam kilkanaście, które żyją już ponad mityczne pięć lat lecząc się konwencjonalnie. Pęcherz, czerniak skóry, trzy woreczki, dwa razy jelito grube, kilka raków piersi, coś tam jeszcze. Dobrym przykładem jest wspaniała artystka pani Irena Santor, z którą się mijałem w Centrum Onkologii na Ursynowie zdaje się w latach 2002, 2003. Miała raka piersi, żyje do tej pory. Spostrzeżenia takie może dlatego, że niekonwencjonalnie leczy się niewiele osób.

U Tomwarka nie daje mi spokoju borelioza. Spotykałem się z różnymi tworami na wątrobie, nerkach, jądrach, kościach, powiększonymi pakietami węzłów chłonnych, nawet do monstrualnych wymiarów.


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: Shadow 16-03-2018, 13:13
Akurat tych żyjących na metodach niekonwencjonalnych ja znam sporo i są w stanie nawet pracować normalnie. Nie są to co prawda osoby wyleczone, ale tu chodzi o standard i długość życia. Przykład to nauczycielka ze szkoły mojej mamy z rakiem piersi. Nie podjęła chemii i już chyba 6-7 rok jej leci. Czuje się normalnie, pracuje cały czas, leczy się jakimiś ziołami od jakiegoś doktora profesora na emeryturze i zmiany albo stoją albo się lekko cofają. Lekarze dali jej max rok, może dwa bez chemii. Tyle pewnie by żyła, gdyby zaczęła chemię.

Za to osoby, które podjęły się leczenia chemią np mój wujek z rakiem płuc, żyły tylko 2 lata od momentu rozpoczęcia chemii, z czego ostatni rok na wózku. Całe 2 lata w potwornych katuszach, utraty przytomności bez powodu, ogólnie piekło na ziemi. Rodzina bardzo chciała pomóc ale kolejnymi koszmarnie drogimi chemiami dobijali tylko jego stan zdrowia. Wcześniej tego raka też miał i to dosyć długo a o jego istnieniu dowiedział się oczywiście na jakimś badaniu okresowym.

Wszystko oczywiście zależy od stanu i zaawansowania, ale w obu przypadkach rak nie był złośliwy a u wujka wszystko było spoko, dopóki nie zaczął chemii. Teraz zapewne nie poszliby tą drogą.

Decyzję i tak każdy podejmie sam.


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: scorupion 16-03-2018, 13:48
Cytat
Przykład to nauczycielka ze szkoły mojej mamy z rakiem piersi. Nie podjęła chemii i już chyba 6-7 rok jej leci.
Wycięli jej guza i zbadali? Są przypadki gdy nowotwór się cofa bo był łagodny.
Chemia zabija wszystko łącznie z pacjentem, nie od razu to za klika lat. W przypadkach mi znanych dwa raki piersi tylko wycięte, jeden brachyterapia, jelita grube wycięte i podana szczepionka w Niemczech, pęcherz bez chemii, woreczek jeden też, drugi nie wiem, czerniak tylko wycięty. Nikt z tych osób nie stosował Gersona, NIA, smoły tybetańskiej itp.
Mam też ciekawy przypadek aktualny. Nowotwór jajnika po jednym zabiegu bioenergoterapeutycznym u Zbigniewa Nowaka, tego z Polsatu, zmniejszył się o połowę, ale i tak go wycięli.


Cytat
rak nie był złośliwy
Shadow, rak jest zawsze nowotworem złośliwym. Nowotwory złośliwe dzielą się na kilka grup, w zależności od tkanki, z której wywodzi się komórka początkująca proces. Zanim coś napiszesz zastanów się.


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: Shadow 16-03-2018, 15:21
Cytat
Przykład to nauczycielka ze szkoły mojej mamy z rakiem piersi. Nie podjęła chemii i już chyba 6-7 rok jej leci.
Wycięli jej guza i zbadali? Są przypadki gdy nowotwór się cofa bo był łagodny.
Chemia zabija wszystko łącznie z pacjentem, nie od razu to za klika lat.
Z tego co wiem nie poddała się żadnym zabiegom, bo tak ją nakierował ten profesor.

Cytat
rak nie był złośliwy
Shadow, rak jest zawsze nowotworem złośliwym. Nowotwory złośliwe dzielą się na kilka grup, w zależności od tkanki, z której wywodzi się komórka początkująca proces. Zanim coś napiszesz zastanów się.
To nie moje określenie tylko lekarzy. Oni najczęściej mają 2 określenia na nowotwór, złośliwy bądź łagodny i takim uproszczeniem się tu posłużyłem.


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: scorupion 16-03-2018, 15:48
Cytat
Z tego co wiem nie poddała się żadnym zabiegom, bo tak ją nakierował ten profesor
No to lipa bezkresna. Na co jest ten przykład? Mogła mieć jakikolwiek nowotwór łagodny albo i nie, może tylko stan zapalny.
Cytat
Lekarze dali jej max rok, może dwa bez chemii. Tyle pewnie by żyła, gdyby zaczęła chemię.
Niby na jakiej podstawie? Głęboko w oczy popatrzyli?
Przebieg choroby u wujka też dziwacznie brzmi. Straszna pleciuga z ciebie, bez sensu ta dyskusja.



Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: Shadow 16-03-2018, 16:56
Cytat
Z tego co wiem nie poddała się żadnym zabiegom, bo tak ją nakierował ten profesor
No to lipa bezkresna. Na co jest ten przykład? Mogła mieć jakikolwiek nowotwór łagodny albo i nie, może tylko stan zapalny.
Cytat
Lekarze dali jej max rok, może dwa bez chemii. Tyle pewnie by żyła, gdyby zaczęła chemię.
Niby na jakiej podstawie? Głęboko w oczy popatrzyli?
Przebieg choroby u wujka też dziwacznie brzmi. Straszna pleciuga z ciebie, bez sensu ta dyskusja.



Nie poddała się żadnym zabiegom leczenia, badania robiła.

Nie wiem co jest dziwnego w przebiegu choroby wujka. Nowotwór nie zawsze sprawia, że człowiek czuje się beznadziejnie i słania się po ścianach. Później faktycznie tak było jak chemia ścięła go z nóg.

Przecież nikt nie diagnozuje w medycynie nowotworu po objawach czy patrzeniu w oczy.


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: Mistrz 16-03-2018, 20:45
Przecież nikt nie diagnozuje w medycynie nowotworu po objawach czy patrzeniu w oczy.
Wprost przeciwnie, onkolodzy tak właśnie robią, żeby postraszyć, a potem wysyłają na badania.


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: Udana 13-04-2018, 15:51
Tomwarek co u Ciebie słychać? Już prawie miesiąc cisza.


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: Morelka 13-04-2018, 17:52
Nie jest dobrze z tego co wiem 😕


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: scorupion 14-04-2018, 07:48
A jak niby miało by być? Wystarczy przeczytać wyniki CT.
Dla mnie to jest niezdiagnozowana, nieleczona, długoletnia borelioza. Oczywiście mogło się po drodze przyplątać nowotworzenie.
Dlaczego upieram się przy boreliozie? Bo przy takim zestawie objawów mam pewność:
Dzisiaj wypiłem MO po dwóch tygodniach i miałem znów biegunkę. ...Od momentu wdrożenia DP  piłem bardzo mało MO, bo często musiałem przerywać, że względu na reakcję, lub uczulenie prawdopodobnie na cytrynę. Oczywiście wiem, że jelita też mam chore, ale zawsze miałem jakieś wątpliwości, czy te biegunki ciągle są od żołądka. Pewnie często tak, ale chyba nie zawsze. Ponieważ często w tym czasie pogarsza mi się z nerkami, to zacząłem szukać w internecie czy choroby układu moczowego mogą powodować biegunkę, i znalazłem artykuł o niewydolności nerek. No i trochę mi tu objawy pasują. Oczywiście wiem, że z jelitami też mam duży problem, ale pogorszenie zawsze o ile pamiętam wiązało się z infekcją nerek lub też pęcherza moczowego...Problemy z pęcherzem mam od dawna, już nawet nie wiem ile lat. Ostatnie parę lat jest coraz gorzej, lekki przeciąg i już są nerki załatwione. A pracuję na magazynie w przeciągach. Mogę mieć też problemy z ciśnieniem, ale nie badałem, tego głębiej i nie leczyłem. Ale często jak piłem alkohol, to czułem jak bym miał czerwone i gorące policzki, i ogólnie dziwnie się czułem. Aktualnie od 1 stycznia zero alkoholu. Teraz też, czuję często jakby ciśnienie było podwyższone. Mam ciągle zimne ręce i stopy. Do tego ostatnio lekko pobolewa mnie głowa, i tak jakby brało mnie na wymioty. I ogólnie czuję się dziwnie źle, jak by struty. I nie wiedziałem od czego, dlatego podejrzewam nerki. Wcześniej właśnie co jakiś czas tak się czułem. Było tak, że odżywiałem się mniej więcej tak samo, i przez pewien okres było dobrze, i nagle zaczęło być źle z żołądkiem. I wtedy też zaczynało być źle z nerkami. Czasami jest tak, choć nie czuję że coś z nerkami jest źle, a czuję się dziwnie, i dosłownie sikam parę razy w ciągu krótkiej chwili. To jest tak, że oddam mocz i za chwilę czuję znowu parcie na pęcherz. No i czasami jest tak, że lepiej się czuję kiedy piję mniej, a czasami kiedy piję więcej.  Często jest też tak, że kiedy chce oddać  stolec to od razu mam parcie na pęcherz, i odwrotnie. Po wypróżnieniu pęcherza czuję często kucie i przelewanie. Nie wiem może, powinienem jeszcze raz zacząć pić mieszankę na drogi moczowe. Nefrosept działał źle na mój żołądek.

I wtedy już tylko uparcie szukam potwierdzenia. Na marginesie drobna uwaga - przy późnej boreliozie fatalnie reaguje się nawet na niewielką ilość alkoholu.


A na przyszłość uprasza się niektóre osoby o nie zamieszczanie tego typu komentarzy:
Borelioza tu, borelioza tam... Generalnie każdy nowy, który opisze swoje objawy ma boreliozę.

Szczególnie jeśli się nie ma na ten temat zielonego pojęcia.




Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: Asia61 12-05-2018, 08:13
Scorupion, co zaleciłbyś osobie, która ma świeży rumień po kleszczu? Sprawa sprzed 2 dni.


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: scorupion 12-05-2018, 14:16
Do lekarza po doxycyklinę, inaczej to ruska ruletka. Sezon zakażeń w pełni, jest więcej niż rok temu, pewnie kiedyś wystąpi apogeum i przesilenie, ale na razie mamy wyraźny trend wzrostowy.


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: Asia61 13-05-2018, 12:13
Doxycyklina, ale nie na długo? Szkoda jelit.


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: Elizka 13-05-2018, 16:24
Asia na 6 tyg. 2 razy dziennie.


Tytuł: Odp: Tomwarek
Wiadomość wysłana przez: scorupion 13-05-2018, 18:13
Dlaczego sześć? Trzy powinny wystarczyć.

Doxycyklina, ale nie na długo? Szkoda jelit.
To niech nie bierze.