Niemedyczne forum zdrowia
17-10-2017, 22:40 *
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Czy dotarł do Ciebie email aktywacyjny?

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Aktualności: Czwarty tom "Zdrowia na własne życzenie" --> kliknij
 
   Strona główna   Pomoc Regulamin Szukaj Zaloguj się Rejestracja  
Strony: 1 [2] 3 4 ... 11   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Trzeci migdałek - czy uda się bez operacji?  (Przeczytany 88917 razy)
Live
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: 11 kwietnia 2012, syn 7 lat MO od 11 kwietnia 2012
Skąd: Warszawa
Wiadomości: 265

WWW
« Odpowiedz #20 : 15-05-2012, 13:04 »

Wiem - z tego forum - że lepiej używać ibuprofenu niż paracetamolu, ale dałam to co było w domu w środku nocy.
Z własnego doświadczenia wiem, że ibuprofen tak samo zbija gorączkę. Podczas ostatniej własnej gorączki miałam tak silny ból głowy, ze zdecydowałam się wziąć ibuprofen właśnie. Niestety zadziałał tylko na gorączkę - spadła błyskawicznie z 39 do 36 z kreskami a ból głowy pozostał bez zmian. Po czym gorączka - na szczęście - po piętnastu minut wróciła do 39...

A jaka jest włąściwa dawka ibuprofenu dla 5-letniego dziecka?

 
Dałam Michałowi pierwszą porcję ziół na drogi oddechowe rano.
« Ostatnia zmiana: 15-05-2012, 13:12 wysłane przez Live » Zapisane
Live
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: 11 kwietnia 2012, syn 7 lat MO od 11 kwietnia 2012
Skąd: Warszawa
Wiadomości: 265

WWW
« Odpowiedz #21 : 18-05-2012, 12:56 »

Dobra, kontynuuję mój prawie monolog:

Zioła zostały odstawione - Mistrz zmienił zdanie.

Dziś w nocy pojawił się ból nóżki, ale blady w porównaniu do dotychczasowych, obyło się bez płaczu, stosunkowo szybko minął - tzn. masowałam i Michał zasnął.

To była za razem kolejna noc kiedy widziałam i słyszałam jak moje dziecko po paru oddechach - buzią oczywiście i z chrapaniem i bulgotaniem wydzieliny która się tam bez przerwy miota - przez parę chwil trwało w bezdechu... Po czym łapczywie nabrało powietrza prawie dławiąc się nim, wykonało znów kilka chrapliwych oddechów, i znów bezdech...
To powtarza się co noc. Są całe godziny właśnie takich powtarzających się bezdechów. Są na szczęście również całe godziny miarowego chrapania.
O moich uczuciach tu nie będę się rozpisywać, powiem tylko że jednym z nich jest zwyczajny strach.

Zbliża się termin operacji - wyznaczonej na 4 czerwca. 1 czerwca ma być wizyta przedoperacyjna - super atrakcja na dzień dziecka..
I na prawdę nie wiem CO JEST W TEJ CHWILI POTRZEBNE?

Oczywiście wiem, że operacja nie usunie przyczyny tylko objaw. Tylko ze ten objaw sam zatruwa mu zycie i zagraża - rozpisywałam się na ten temat wcześniej.

Brak mi wiedzy potrzebnej do podjęcia decyzji. NIE WIEM:

- jaki efekt wywoła w organizmie, czym będzie dla jego równowagi, usunięcie migdałka gardłowego? Czy jest coś istotnego o czym nie wiem (na tej zasadzie jak to jest z grzybami albo pasożytami, których usunięcie może tą równowagę zaburzyć w sposób dość niebezpieczny - bo pełnią one swoistą rolę póki jeszcze zdrowia nie ma)???
Wydaje mi się, ze nie pozbawi to organizmu ważnego narządu oczyszczania, bo migdał gardłowy i tak sam (u większości dzieci) zanika.
Usunięta została by dioda - ale skoro informacja została już odebrana i LECZENIE PRZYCZYNY TRWA, to czy to jakaś wielka szkoda?
CZY JEST TU COŚ CZEGO NIE WIEM I CZEGO NIE UWZGLĘDNIAM?

Inna sprawa to traktowanie pacjenta w czasie około i po operacyjnym: antybiotyków z tego co wiem się nie uniknie - były by to pierwsze antybiotyki w życiu Michała. Szpitalna dieta.

Nie wiem co robić a czasu na podjęcie decyzji jest niewiele.
Gdyby ktoś z wytrawnych Biosłonejczyków zechciał mi te sprawy wyjaśnić i trochę mnie oświecić bardzo by to było pomocne...
Zapisane
Mistrz
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 05.03.2000 – 2070
Skąd: Hogwart
Wiadomości: 10.430

WWW
« Odpowiedz #22 : 18-05-2012, 13:05 »

Nikt odpowiedzialny za swoje słowa nie powie tak albo siak. Niemniej jednak jeśli bezdech jest aż tak dokuczliwy, wręcz niebezpieczny, to warto poważnie rozważyć usuniecie trzeciego migdałka jako mniejsze zło.
« Ostatnia zmiana: 18-05-2012, 13:07 wysłane przez Mistrz » Zapisane

Jeśli nie wiesz nic, dasz sobie wmówić wszystko
Live
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: 11 kwietnia 2012, syn 7 lat MO od 11 kwietnia 2012
Skąd: Warszawa
Wiadomości: 265

WWW
« Odpowiedz #23 : 18-05-2012, 14:50 »

Fajnie, że nawet Mistrz się zgadza, że warto rozważyć..., to też i ja rozważam...
Ale w dalszym ciągu nie wiem, czy wycięcie migdałka będzie miało jakiś negatywny wpływ na funkcjonowanie organizmu, na cały żywy system, a jeżeli tak to na czym konkretnie ten wpływ negatywny by polegał?

Czyli dlaczego nie wycinać (oprócz powodu, że to nie usunie przyczyny)?
Zapisane
Live
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: 11 kwietnia 2012, syn 7 lat MO od 11 kwietnia 2012
Skąd: Warszawa
Wiadomości: 265

WWW
« Odpowiedz #24 : 21-05-2012, 23:18 »

Nie chcę żeby ktoś mi powiedział co mam zrobić. Proszę o trochę informacji których mi brak.

Pytam jaki byłby wpływ wycięcia migdałka gardłowego na cały organizm i jego równowagę?

Pozbycie się pasożytów lub grzybów wpływa negatywnie, bo póki organizm nie jest zdrowy pełnią w nim swoją rolę. Czy podobnie jest z migdałem gardłowym - czy ten organ mimo że zwykle zanika, w przypadku dziecka u którego ilość toksyn usuwanych przez drogi oddechowe i limfatyczne przekracza możliwości ukłądow wydalniczych, też pełni jakąś ważną rolę, dopóki jeszcze zdrowia nie ma? Na przykład jest potrzebny szczególnie, bo właśnie aż tak dużo jest tych toksyn do wydalenia? Tylko czy taki przerośnięty migdał jeszcze funkcjonuje? Wydala toksyny? Czy je jedynie gromadzi? Może jest to taki zawór bezpieczeństwa - kiedy układy wydalnicze nie dają rady, migdał gardłowy staje się zbiornikiem na odpadki? Lecz jeśli byłby już tylko zbiornikiem na odpadki, a jego pojemność już się wyczerpała, to chyba wręcz lepiej było by go usunąć razem z zawartością. Lecz to jest znowu argument za operacją. Ja proszę o informację, dlaczego nie należy usuwać migdałka gardłowego?


Czy nikt nie odpowiada na moje pytanie, bo odpowiedz jest gdzieś na forum lub wynika z czegoś co jest i mam to sama znaleźć??
Czy może nie ma zainteresowanych tematem?
A może nikt nie zna odpowiedzi?
Zapisane
Live
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: 11 kwietnia 2012, syn 7 lat MO od 11 kwietnia 2012
Skąd: Warszawa
Wiadomości: 265

WWW
« Odpowiedz #25 : 01-06-2012, 22:33 »

Do operacji potrzebne jest potwierdzenie szczepienia przeciw żółtaczce. Michał na nic nie był szczepiony i nie chcę żeby był. Okazuje się, że to nie problem, lekarz stwierdził że mogę napisać oświadczenie, ze jestem poinformowana o zagrożeniu i on zoperuje dziecko bez szczepienia. "W zasadzie nie powinno się nic stać, narzędzia są sterylizowane..."

Ale zdecydowałam się zrezygnować z operacji.
Od ok. tygodnia nie zauważyłam bezdechów. Jakoś nie byłam przekonana, że to jest najlepsze rozwiązanie w tym momencie. I bardzo wciąż chcę tego uniknąć.
Poproszę o przesunięcie terminu na wrzesień - w razie czego.

Następnej nocy po podjęciu tej decyzji, po raz pierwszy od nie pamiętam kiedy, zobaczyłam mojego synka śpiącego z zamkniętymi ustami i oddychającego nosem... Rzęził przy tym i charczał, ale oddychał! Jakieś 2 minuty. Potem trochę buzią i znów zamknięte usta i oddychał nosem. Tak kilka razy...
A w dzień powiedział mi: mamo wiesz, mogę jakiś czas oddychać nosem...

A dziś rano zbudził się z bólem gardła i stanem lekko podgorączkowym. Cały czas coś odpluwał, bał się połykać - bał się że go zaboli mocniej gardło przy łykaniu - a wiec nie chciał łykać śliny, przełknął odrobinę śniadania, nie chciał pić.
Podczas ostatniej "opryszczki gardłowej" gardło bolało go tak, że nie mogł przełykać, nie wiem czy został mu po tym uraz czy rzeczywiscie tak bardzo go teraz bolało.
W ciągu dnia ból był nieco mniejszy ale apetyt tez mu nie dopisywał i oczywiście nie zmuszałam go do jedzenia. Niestety pił też niewiele. A temperatura pod wieczór wzrosła do 38.
Teraz śpi i widzę, że nie może oddychać nosem. Gdy przymyka usta trwa w bezdechu po czym łapie powietrze..

Przerywamy picie mikstury.
Do płukania gardła daję mu siemię lniane.

Zastanawiam się jeszcze nad działaniem sody oczyszczonej - ale nie wiem czy płukanie sodą nie hamuje infekcji i oczyszczania?
Nie wiem. Może ktoś wie?
Zapisane
Lavenda22
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiek: 28
MO: 9.07.2011, z przerwami
Skąd: pomorskie
Wiadomości: 375

« Odpowiedz #26 : 01-06-2012, 23:20 »

Pewności nie mam, ale wydaje mi się, że blokuje. W końcu soda oczyszczona ma działanie bakteriobójcze.
Zapisane
Live
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: 11 kwietnia 2012, syn 7 lat MO od 11 kwietnia 2012
Skąd: Warszawa
Wiadomości: 265

WWW
« Odpowiedz #27 : 07-06-2012, 10:41 »

Temperatura ok. 38 trwała 1 dobę. Potem był ból gardła i coraz większy katar - gęsty, zielono- żółty. W końcu Michał przestał skarżyć się na gardło, ale katar był taki, że po nocy budził się z policzkami obklejonymi grubą warstwą ropy. Rano trzeba to odmaczać i zmywać powoli.

Przedwczoraj na policzkach zaczęły mu się robić małe krostki w kilku miejscach - pomyślałam, ze to w efekcie tej "maseczki" z ropy, podrażniona skóra, czy zakażenie. Przemywam alocitem i smaruję maścią z wit. A. Maścią smaruję też na noc, żeby zabezpieczyć skórę.
Wczoraj rano krostek było więcej, a dziś zauważyłam, że są też na uchu i pod spodem pod brodą - nad gardłem.
Są to czerwone krostki, niektóre mają białawy czubek.
Co to może być?

Wczoraj ciągu dnia pozwoliłam Michałowi bawić się na dworze mocząc ręce w zimnej wodzie i chodzić boso. Oczywiście katar się zmniejszył. Nie wiem czy się cieszyć czy martwić...?  Bo w postaci tego kataru schodziło mu mnóstwo ropy. Cieszę się że ma się lepiej, ale jeśli bez tego działania zimnej wody schodziło by mu tej ropy nadal więcej? - To gdzie się ta ropa teraz podziała? - Wychodzi w postaci krost?
« Ostatnia zmiana: 07-06-2012, 17:19 wysłane przez Klara27 » Zapisane
Mistrz
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 05.03.2000 – 2070
Skąd: Hogwart
Wiadomości: 10.430

WWW
« Odpowiedz #28 : 07-06-2012, 16:20 »

Cytat
Nie wiem czy się cieszyć czy martwić...?
Lepiej się martwić. Na zapas.
Zapisane

Jeśli nie wiesz nic, dasz sobie wmówić wszystko
Live
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: 11 kwietnia 2012, syn 7 lat MO od 11 kwietnia 2012
Skąd: Warszawa
Wiadomości: 265

WWW
« Odpowiedz #29 : 07-06-2012, 17:18 »

Lepiej się martwić. Na zapas.
Bzdura! Po prostu chcę zrozumieć co się dzieje. Żeby móc decydować co robić - bo zdecydować muszę sama. Przeczytanie książek i portalu nie wystarcza. Kiedy tę wiedzę chce się zastosować w praktyce, nie zawsze się to tak łatwo przekłada - kiedy nie rozumie się procesów jakie zachodzą.

Przy okazji konkretnych sytuacji nauczyć się można dużo wiecej - dlatego zadaję w tym wątku różne pytania. Ale prawie na żadne nie dostaję odpowiedzi.

A taki komentarz niczego nie wnosi...
« Ostatnia zmiana: 07-06-2012, 17:27 wysłane przez Klara27 » Zapisane
Mistrz
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 05.03.2000 – 2070
Skąd: Hogwart
Wiadomości: 10.430

WWW
« Odpowiedz #30 : 07-06-2012, 17:34 »

Kiedy cała rzecz polega na tym, żeby nic nie robić.
Zapisane

Jeśli nie wiesz nic, dasz sobie wmówić wszystko
Live
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: 11 kwietnia 2012, syn 7 lat MO od 11 kwietnia 2012
Skąd: Warszawa
Wiadomości: 265

WWW
« Odpowiedz #31 : 08-06-2012, 08:45 »

Krostek coraz więcej, niektóre to czerwone plamy, inne małe punkciki, gdzieniegdzie z białym czubkiem. Michał zaczyna to rozdrapywać. Przypomina mi to trochę zmiany na buzi jakie miał non stop zanim przestał jeść gluten i zaczął pić MO.
Czy szkodzi mu coś z jedzenia?
Może wpływ na to ma przerwa w piciu MO?

Katar wciąż jest - gęsty zielonozółty. Ale mniejszy - rano niczego nie ma na policzkach ani nawet pod nosem.
Gardło - mówi że właściwie go już nie boli.

Wrócić już do picia mikstury czy zaczekać aż wszystkie objawy miną?
Zapisane
Kalina
*


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: 08.03.2009
Wiedza:
Skąd: lubuskie
Wiadomości: 888

« Odpowiedz #32 : 08-06-2012, 17:32 »

Wrócić już do picia mikstury czy zaczekać aż wszystkie objawy miną?

Możesz poczekać do zakończenia objawów, nie ma co przyspieszać oczyszczania, niech Michał trochę odpocznie.
Zapisane
Live
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: 11 kwietnia 2012, syn 7 lat MO od 11 kwietnia 2012
Skąd: Warszawa
Wiadomości: 265

WWW
« Odpowiedz #33 : 18-06-2012, 10:26 »

Dziś wróciliśmy do picia mikstury - od najmniejszej dawki.
Krostek już dawno nie ma, katar wciąż trochę jest ale dużo dużo mniejszy.
Oddychanie nadal buzią.
Ale da się nos wydmuchać!
Zapisane
Live
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: 11 kwietnia 2012, syn 7 lat MO od 11 kwietnia 2012
Skąd: Warszawa
Wiadomości: 265

WWW
« Odpowiedz #34 : 21-06-2012, 23:17 »

U Michała katar znów się powiększa. I dziś bolał go brzuch a potem miał biegunkę.
Ja też miałam ostatnio jazdy trawienne - może to wirus?
Pani w przedszkolu poinformowała mnie dziś, że panuje ospa, a dzieci które zachorowały skarżyły się najpierw na ból brzucha...
Jakaś pokręcona ospa...
Jutro nie daję Michałowi MO - przerwa.
Zapisane
Live
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: 11 kwietnia 2012, syn 7 lat MO od 11 kwietnia 2012
Skąd: Warszawa
Wiadomości: 265

WWW
« Odpowiedz #35 : 08-07-2012, 08:02 »

Michał zaczął podjadać chleb i słodycze... Ma dość ograniczeń - bo tak odbiera sytuację: dookoła ludzie jedzą prawie same takie rzeczy których on nie może jeść... Na dodatek nie rozumieją sensu tego niejedzenia np. glutenu, odnoszą się do niego często jakby był z tego powodu bardzo biedny, jakby nie mógł się cieszyć pełnią szczęścia..., albo pytają mnie (przy nim): to co wy jecie?, lub po prostu stwierdzają: wy nic nie jecie!
Nie dziwię się Michałowi.
Dziwię się dorosłym ludziom którzy wolą dawać swoim dzieciom antybiotyki i wszystko co pani doktór przepisze na byle katarek, szczepić je a potem oddawać do szpitala gdy po szczepieniu dostaną gorączki, godzić się że w tym szpitalu trzymają dziecko i badają w poszukiwaniu różnych domniemanych chorób bo tego że gorączka jest reakcją poszczepienną nie chcą przyznać, dawać dzieciom do jedzenia wszystko co można kupić w sklepie nie patrząc nawet co to jest....
Zaczęły się wakacje i mam nadzieję że wkrótce my też gdzieś wyjedziemy. Ale jak to wszystko zorganizować, żeby móc codziennie wypić miksturę i zjeść coś zdrowego? Nie bardzo to sobie wyobrażam znając nasze dotychczasowe wakacyjne doświadczenia.
A przy tym efektów na razie nie widać. Nie jest tragicznie - nie ma bezdechów. Ale Michał pomimo braku kataru wciąż oddycha tylko buzią - tu bez zmian.
Ten mój post jest wyrazem jakiejś słabości którą czuję wobec tej codziennej dyscypliny na jaką się zdecydowałam. Nie udaje mi się realizować zdrowego stylu życia w chorym świecie nie odczuwając tego jako codziennego wysiłku i mobilizacji. A mam wielką ochotę się rozluźnić, odpocząć, czas wakacji
Zapisane
Bachna
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: 09.2010
Wiadomości: 99

« Odpowiedz #36 : 09-07-2012, 11:02 »

Moja córka Julia (lat 6,5) również miała i prawdopodobnie ma nadal płyn w uszach. Wybieramy się do laryngologa, aby się zorientować o aktualnym stanie uszu.
Naświetlę sytuację. Zanim dowiedziałam się o innych niż "tragimedyczne" sposoby leczenia infekcji. Córka była leczona antybiotykami i mnóstwem syropków itp itd. Ciągle chorowała na gardło, miała też katar i kaszel. W styczniu 2010 decyzja o wycięciu trzeciego migdałka. W marcu zabieg. Nie opisuję szczegółów tego co się wyrabiało z córką przez ten długi czas pseudo leczenia jej przez lekarzy. Byłam zniecierpliwiona i zbulwersowana tym wszystkim. Zaczęłam poszukiwać ratunku poza lekarzami. Natknęłam sie na książki Pana J. Słoneckiego.
Julka pije miksturę od września 2010 z przerwami. Z tym, że na początku przez pewien czas z powodu pośpiechu (moja pomyłka)do jej sporządzania używałam nie rozcieńczonego soku z aloesu. Od początku objawem był bardzo obfity katar zielonkawy gęsty w dzień. W nocy nie przeszkadzał i nawet zdarzało się, że oddychała nosem. Później zaniedbałam dalsze pogłębianie wiedzy na temat zdrowia i niestety trochę czasu zmarnowałam pod względem poprawy diety dziecka. Więc niby starałam się aby był obiad właściwy z mięsem surówką, ale słodycze, gluten to było nie do opanowania. W czasie mojego pobytu w pracy babcia się zajmowała Julką.
W styczniu 2011 okazało się, że migdałek gardłowy jest znowu ogromny i tak jak przed zabiegiem utrudnia oddychanie przez nos. Potem okazało się, że ma płyn w uszach i laryngolog badała ją co jakiś czas. Robiłam jej płukankę nosa Sinus Rinse. Ten płyn latem zniknął (to był miej więcej czas kiedy nie piła MO) potem znowu płyn wrócił. Laryngolog zleciła testy na alergię i jakieś legi od alergii przepisała. Nie daję tych leków. Testy  zrobione wiosną 2012 nie wykazały alergii. Odciągam wizytę u laryngologa bo nie zastosowałam jej rad. Natomiast chciałabym móc znać aktualny stan uszu Julki. I nie wiem czy długotrwałe utrzymywanie się tego płynu w uszach może jej jakoś zaszkodzić. Przyznaję, że jestem bardzo zabiegana i jeszcze nie zgłębiłam całej wiedzy z tego forum. Tym czasem Julka zdecydowanie nie dosłyszy i presja otoczenia, że zaniedbuję jej zdrowie jest ogromna.
« Ostatnia zmiana: 09-07-2012, 11:07 wysłane przez Bachna » Zapisane
Live
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: 11 kwietnia 2012, syn 7 lat MO od 11 kwietnia 2012
Skąd: Warszawa
Wiadomości: 265

WWW
« Odpowiedz #37 : 10-07-2012, 11:26 »

Bachna,
Z tego  co czytałam wynika, ze płyn w uszach jest jednym z objawów i samoistnie znika po jakimś czasie systematycznego picia MO. Tu pomocne jest także zakraplanie nosa alocitem - działa nie tylko na nos czy zatoki, również na uszy, oczy, to wszystko jest połączone -ale jeśli się zdecydujesz uważnie przeczytaj jak przyrządzić krople dla dziecka, nierozcieńczone okropnie bolą przy zakraplaniu. No i dieta rownież jest ważna, ale rozumiem że wprowadzenie jej może być trudno - można to robić stopbiowo, zalecenia traktować jak cel do którego się zmierza, ale zmierzać smile
No i w tym wszystkim ważna jest jednak konsekwencja i systematyczność. Obawiam się że chaotycznym działaniem można bardziej zaszkodzić niż pomóc.
Twoja córka już w sumie dość długo pije MO, ale w zasadzie nie ma efektow jakich oczekujesz. Przypuszczam, czy nawet mam nadzieję, że to wynika z braku systematycznosci i konsekwencji właśnie.
Chyba lepiej zrobić mniej ale trzymać się tego niż za dużo a potem wcale...
Powodzenia!
Zapisane
Bachna
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: 09.2010
Wiadomości: 99

« Odpowiedz #38 : 11-07-2012, 14:33 »

Zgadzam się z Tobą Live ... i sądzę, że pomimo długiego już picia MO to jeszcze nie jest koniec oczyszczania. Mistrz pisze o 3 latach dochodzenia do zdrowia. My to opóźniliśmy pewnie tą złą dietą.
Jeśli chodzi o zakraplanie to raz próbowałam, ale córka to źle znosiła. A poza tym to przyspieszyłoby jeszcze bardziej oczyszczanie. Ona nawet od MO ma bardzo obfitą wydzielinę z nosa. Więc poczekam zanim zastosuję kolejną metodę oczyszczania. KB również jej nie daję na razie.

Chciałabym znaleźć więcej informacji o tym płynie w uszach, bo nie wiem, czy on może mieć negatywny wpływ na słuch itp.
I jeszcze mam pytanie. Czy to przykładanie liści z kapusty może pomóc w usunięciu płynu z uszu?
Zapisane
Kozaczek
*


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: 9.01.2011
Wiedza:
Skąd: Szczecin
Wiadomości: 2.136

« Odpowiedz #39 : 11-07-2012, 23:34 »

Bachna - na_pewno nie zaszkodzi. Spróbuj i opowiedz.
« Ostatnia zmiana: 12-04-2013, 14:53 wysłane przez Whena » Zapisane
Strony: 1 [2] 3 4 ... 11   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.21 | SMF © 2006-2008, Simple Machines
Design by jpacs29 | Mapa strony
Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!