Niemedyczne forum zdrowia
21-11-2018, 05:03 *
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Czy dotarł do Ciebie email aktywacyjny?

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Aktualności: Wesprzyj Fundację Biosłone --> kliknij
 
   Strona główna   Pomoc Regulamin Szukaj Zaloguj się Rejestracja  
Strony: 1 ... 7 8 [9]   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Zapalenie krtani u 2 latki - córka Teuty  (Przeczytany 78033 razy)
Asia61
*


Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiek: 57
MO: 06.03.2012 z przerwami na zdrowienie, KB od 01.05.2012, ZZO, bez glutenu!
Wiedza:
Skąd: łódzkie
Wiadomości: 2.323

« Odpowiedz #160 : 25-06-2013, 06:57 »

Jak córki organizm chce się oczyszczać, to 'woła' kwaśnych rzeczy i miodku. Tak mi mówi moje doświadczenie.
Zapisane

Zdrowie fizyczne i stan psychiczny człowieka są ze sobą ściśle powiązane.

- Awicenna
Teuta
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: 03.02.2013
Wiedza:
Wiadomości: 118

« Odpowiedz #161 : 03-07-2013, 21:12 »

No i rozchorowała się córcia na dobre, w piątek gorączkowała, w sobotę również, nie wiem ile stopni gorączki miała, ale koło 39 myślę. Nic nie robiliśmy malutka w nocy spała, przebudzała się ale przespała. Zaczęła się w sobotę chrypka, w niedzielę chrypka się nasilała, córcia nie miała apetytu tylko piła kompocik. Kaszel był niby mokry, aczkolwiek trudny do całkowitego odkrztuszenia, słychać było, że jest gęsty i jak go odkrztuszała to ją dławił, pociągał na wymioty. W niedzielę zwymiotowała ze 2 razy, kupka na przemian wodnista, jakby ścięta, a za chwilę zwykła, ale cuchnąca.
Zastosowaliśmy syrop z cebuli i macerat z prawoślazu, oraz syrop z mniszka lekarskiego, naprzemiennie. Poniedziałek był ciężki i miałam stracha co dalej, kaszel był męczący, suchy i dziecko kaszlała z częstotliwością co kilka minut. Dawałam powyższe specyfiki oraz kisielek z siemienia lnianego. Nic nie chciała jeść, ale piła dużo kompotu z kardamonem i daktylami. Wtorek był przełomowy, kaszel zrobił się wilgotny łatwiejszy do odkrztuszenia, ale głęboki z oskrzeli.
Zapewne konował by zdiagnozował zapalenie oskrzeli, bo dudni mocno. U konowała oczywiście nie byliśmy. Dziecko nadal niewiele jadło, kilka łyżek zupki brokułowej oraz kompot. Katar się też zmniejszył. We środę, czyli dziś córcia obudziła się bez zaklejonych oczek ropą. Kaszle nadal, ale mokro i tylko gdy poskacze czy popłacze. Jak nie pobudzam kaszlu to nie kaszle, ale jak oddycha to słychać jak rzęzi. Trochę obawiam się, że ona nie wykrztusi tej ropy, bo jakby wstrzymuje kaszel, powód chce być zdrowa i iść do żłobka. Dziś cały dzień był bunt i nic nie chciała jeść ani pić u babci, płakała za nami, no i dzięki temu kaszlała. W domu też niewiele zjadła, wypiła wody z syropem daktylowym, bo na kompot się dziś obraziła. Nie posyłamy jej do żłobka do końca tygodnia, ale na dwór troszkę wychodzimy, bo nie ma gorączki i ogólnie wygląda dość dobrze. Podajemy teraz tylko syrop z mniszka lekarskiego, dziś jeszcze cebulowy.
Martwi mnie tylko to jedzenie, już na tym etapie, bo najgorsze minęło, a ona jest zła i płacząca, myślę, że z głodu, ale cokolwiek podam to odtrąca.
Na kolację zjadła odrobinę budyniu na mleku ryżowym.
Niemniej jednak jesteśmy z siebie dumni, że nie złamaliśmy się.
Planujemy jechać na kilka dni do Rabki-Zdroju, aby powdychała tych soli rabczańskich, może to jej pomoże w oczyszczaniu.

Asia właśnie teraz na kwaśne nie ma chęci, nawet "ukochane" ogórki poszły w odstawkę. Zupełnie nie wiem co jej dawać jeść.
« Ostatnia zmiana: 03-07-2013, 21:14 wysłane przez Teuta » Zapisane
Asia61
*


Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiek: 57
MO: 06.03.2012 z przerwami na zdrowienie, KB od 01.05.2012, ZZO, bez glutenu!
Wiedza:
Skąd: łódzkie
Wiadomości: 2.323

« Odpowiedz #162 : 04-07-2013, 16:59 »

Teuta, dziecko nie chce jeść, to nie zmuszaj. Pięknie przechorowuje infekcję, na pewno wyjdzie jej to na zdrowie.
Mam wątpliwość co do jakości daktyli w roli pokarmu dla dziecka. Jestem stara, a zawsze mam obiekcje przy zjadaniu tych słodkości. I to nie chodzi o smak i zawartość cukrów, a o ich nie wiadomo jaki sposób konserwacji i pierwotniaki, które z pewnością w nich bytują.
Cytat
ona jest zła i płacząca, myślę, że z głodu, ale cokolwiek podam to odtrąca.
Twoja córka jest zła i płacząca, bo się źle czuje. Jak wyjdzie z infekcji to zgłodnieje i nabierze apetytu. 
Cytat
Asia właśnie teraz na kwaśne nie ma chęci, nawet "ukochane" ogórki poszły w odstawkę. Zupełnie nie wiem co jej dawać jeść.
Już się rozpoczęła infekcja, więc "nie ma chęci" na pobudzanie organizmu do oczyszczania. 
Zapisane

Zdrowie fizyczne i stan psychiczny człowieka są ze sobą ściśle powiązane.

- Awicenna
Teuta
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: 03.02.2013
Wiedza:
Wiadomości: 118

« Odpowiedz #163 : 05-07-2013, 21:22 »

Asia61 ale daktyle te bio też takie niepewne?
Kwiatuszek bardzo zaleca daktyle, poza tym ja daję je wygotowane w sumie to ekstrakt z nich w kompocie głównie.

A moja córeczka nadal kaszle bardzo mokro, aż ją na wymioty pociąga. Apetyt chyba jakiś się pojawia, tylko mała nie wie co chce, cokolwiek zaproponuję to nie to. Zastanawiam się jak ona daje radę nic nie jedząc hmmm, przecież to aż żołądek ściska...
Dziś i wczoraj nie chciała już nawet kompotu tylko wodę czystą piła, co nas zaszokowało, bo nie chciała tknąć wody ostatnio wcale.
Katar też nadal,a  może s powrotem się leje. Bardzo dynamiczna ta jej choroba. Niemniej jednak jakby nie było to nasze 3cie zapalenie oskrzeli bez leków.

« Ostatnia zmiana: 05-07-2013, 21:44 wysłane przez Kamil_Niemcewicz » Zapisane
Asia61
*


Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiek: 57
MO: 06.03.2012 z przerwami na zdrowienie, KB od 01.05.2012, ZZO, bez glutenu!
Wiedza:
Skąd: łódzkie
Wiadomości: 2.323

« Odpowiedz #164 : 05-07-2013, 22:45 »


Cytat
Asia61 ale daktyle te bio też takie niepewne?
Kwiatuszek bardzo zaleca daktyle, poza tym ja daję je wygotowane w sumie to ekstrakt z nich w kompocie głównie.
Przedrostek "bio" może być nieuzasadniony. Dobrze, że je gotujesz.
Zapisane

Zdrowie fizyczne i stan psychiczny człowieka są ze sobą ściśle powiązane.

- Awicenna
Teuta
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: 03.02.2013
Wiedza:
Wiadomości: 118

« Odpowiedz #165 : 18-09-2013, 21:21 »

Córeczka poszła do przedszkola, dietę niestety ma przedszkolną, ale na szczęście z wykluczeniem szkodliwych produktów tzn. takich bezpośrednio, czyli noszę swój chleb, swoje picie, obiadki jak mają makaron zastępujemy czymś innym. Je zupy, które niestety są podbijane mąką itp. Obecnie już tydzień ma konkretny kaszel i katar, ale nic z tym nie robimy. Leków nie podajemy żadnych od pamiętnego antybiotyku, gdzie miałam chwilę załamania. Cieszę się, że mam siłę i wierzę, że uda jej się odchorować.
« Ostatnia zmiana: 18-09-2013, 22:06 wysłane przez Whena » Zapisane
Kamil
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 2012-07-29
Wiedza:
Wiadomości: 1.293

« Odpowiedz #166 : 19-09-2013, 14:55 »

Chodzi do przedszkola, mimo że od tygodnia ma konkretny kaszel i katar?
Zapisane

Mistrz
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 05.03.2000 – 2070
Skąd: Hogwart
Wiadomości: 10.524

WWW
« Odpowiedz #167 : 19-09-2013, 15:24 »

Chodzi do przedszkola, mimo że od tygodnia ma konkretny kaszel i katar?
A co Cię tak Kamilu dziwi?
Zapisane

Jeśli nie wiesz nic, dasz sobie wmówić wszystko
Kamil
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 2012-07-29
Wiedza:
Wiadomości: 1.293

« Odpowiedz #168 : 19-09-2013, 15:38 »

Bo to dziwne, żeby chore dziecko chodziło do przedszkola.
Zapisane

Mistrz
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 05.03.2000 – 2070
Skąd: Hogwart
Wiadomości: 10.524

WWW
« Odpowiedz #169 : 19-09-2013, 17:18 »

Jeśli nie ma gorączki, to można z kaszlem i katarem chodzić. Jak najbardziej.
Zapisane

Jeśli nie wiesz nic, dasz sobie wmówić wszystko
Teuta
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: 03.02.2013
Wiedza:
Wiadomości: 118

« Odpowiedz #170 : 29-01-2014, 21:46 »

Bo to dziwne, żeby chore dziecko chodziło do przedszkola.
Kamilu, w przypadku mojej córki, musiałabym się zwolnić bo niemal ciągle był katar czy kaszel. Aczkolwiek od tej infekcji, kolejną poważną przechorowała bez leków teraz w styczniu, tym razem w domu bo gorączkowała.
Zapisane
Teuta
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: 03.02.2013
Wiedza:
Wiadomości: 118

« Odpowiedz #171 : 14-02-2014, 23:30 »

Moja córeczka ma teraz 2 latka i 11 miesięcy, jest przedszkolakiem, 9 stycznia tj. czwartek, córeczka obudziła się z gorączką 39 stopni, została w domu. Zaczął się suchy, męczący kaszel. Podałam napar z prawoślazu, ugotowałam kompot jabłkowy wg przepisu Kwiatuszka i nic więcej nie robiłam. Gorączka nie spadała, dziecko dużo spało niemal cały dzień. Na wieczór gorączka była coraz wyższa, córeczka się pociła podczas snu popołudniowego. Spała na mojej klatce piersiowej, w ten sposób mogłam kontrolować jej oddech i stan ogólny. Pospała około 2 h i po obudzeniu gorączka spadła do 38,5. Niemniej jednak po pół godziny znów zaczęła rosnąć. Poiłam ją strzykawką naparem z prawoślazu, lipy i czarnego bzu.
Około 22 gorączka doszła do 40 stopni. Byłam w strachu, ale cały czas kontrolowałam gorączkę i jej stan, nie podając leku na zbicie gorączki. Byłam też w kontakcie z Kwiatuszek, która mnie wspierała w moich działaniach. Po jakiejś godzinie gorączka spadła do 38,5. Córeczka zasnęła twardo, ciągle pokaszliwała nadal sucho.
Noc przespała z gorączką nie wyższą niż 38,5, rano miała 37. Pojawił się też katar, przezroczysty, płynący. W dzień nadal piła napar z prawoślazu aby przekształcić suchy kaszel w mokry. Po południu było słychać, że kaszel się zmienia. Dodatkowo podawałam napar z lipy, oraz kompot z jabłek, bez dodatku kardamonu, aby pojawił się wilgotny kaszel. Gorączka była ale już niemal cały czas maksymalnie do 39 stopni. Nic nie jadła drugi dzień, jednak jej nie zmuszałam. Pod wieczór sama zawołała o jedzenie. Nadmieniam, że córeczka jest na diecie bezglutenowej (w przedszkolu w miarę możliwości, zanosimy nasze domowe pieczywo bezglutenowe i zamieniamy w menu to co mamy możliwość). Nie je też nabiału z małymi wyjątkami.
W sobotę kaszel już był mokry i mała go próbowała odkrztusić. Było trudno bo „utykał” jej w gardle, nie mogła wykończyć kaszlu. Kwiatuszek zaleciła podanie kompotu z gruszek ugotowanych z migdałami. Kolejne dni córeczka kaszlała bardzo dużo, i ciągle płakała bo jej kaszel jakby obklejał gardło i nie mogła do końca odkrztusić flegmy. Pociągało ją na wymioty, czasem zwymiotowała, namawiałam żeby robiła to jeśli ma taką potrzebę. W pokoju niemal cały czas stał garnek z parującą szałwią i tymiankiem.
W poniedziałek byłam z nią u pediatry, wprawdzie nie potrzebowałam potwierdzenia, że to zapalnie oskrzeli, ale potrzebowałam opieki. Lekarka oczywiście potwierdziła zapalenie oskrzeli, zapisała klacid i nebulizacje z pulmicortu. Nie dostała żadnego z tych leków.
Wspomagałam ją syropem z mniszka lekarskiego, syropem z cebuli i kompotem.
Gorączka utrzymywała się na wysokości około 37,5. Pod koniec tygodnia córeczka swobodnie odkrztuszała wydzielinę.
Kwiatuszek zaleciła też postawienie baniek bezogniowych, ale mała płakała i nie udało nam się postawić, a nie chciałam robić nic na siłę.
Kolejny tydzień pozostała w domu, aby „dojść do siebie”, ale po kaszlu już nie było śladu. Katar również ustąpił. Tak więc nasze zapalenie oskrzeli przechorowaliśmy zupełnie bez leków konwencjonalnych, jedynie na ziołach. Trwało 1,5 tygodnia do całkowitego zniknięcia kaszlu, kataru i podwyższonej temperatury.
Jest to jej czwarte zapalenie oskrzeli bez leków.
Zapisane
Strony: 1 ... 7 8 [9]   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.21 | SMF © 2006-2008, Simple Machines
Design by jpacs29 | Mapa strony
Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!