Niemedyczne forum zdrowia
18-09-2018, 18:09 *
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Czy dotarł do Ciebie email aktywacyjny?

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Aktualności: Czwarty tom "Zdrowia na własne życzenie" --> kliknij
 
   Strona główna   Pomoc Regulamin Szukaj Zaloguj się Rejestracja  
Strony: [1] 2   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Przeziębienie, ropienie oczu, nadmierne ulewanie i poszukiwanie wsparcia  (Przeczytany 21405 razy)
Klau
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: wrzesień 2012
Skąd: Śląsk
Wiadomości: 32

« : 10-08-2013, 12:43 »

Mam dylemat i poszukuję jak zwykle Waszego wsparcia. W ostatnich dniach tych ogromnych upałów mój dwutygodniowy synuś się przeziębił i przewiało mu oczka. Strasznie ropieją i łzawią. Dochodzi do tego piskliwy, zachrypiały głosik. Nie ma gorączki, ale i tak się o niego martwię. Nie wiem, czy powinnam teraz pozwolić mu się wypocić, czy raczej ubierać go stosownie do temperatury? Nie jestem również pewna, czy w zupełności wystarczy przemywanie oczu solą fizjologiczną? Kacperek i ja w tej chwili nie pijemy MO. Będąc w ciąży piłam MO z przerwami, a pod koniec ciąży w dawce 1 ml.

Mały ciągle ssie pierś, więc uważam, że to dobrze, że ma apetyt. Jednak w ciągu tygodnia przybrał na wadze tyle ile teoretycznie powinien w ciągu 2 tygodni, głodomorek smile. Przypuszczam, że z powodu zbyt łapczywego ssania z czym trudno mi sobie poradzić, ponieważ dużo i często ulewa po nakarmieniu. Ulewanie objawia się wywijaniem oczu w każdą stronę i dziwnym uśmieszkiem na twarzy.
Na języku ma biały nalot. Kwiatuszek w jednym z wątków podała za przyczynę candidę, obawiam się, że może to być to, ponieważ podczas porodu podano mi antybiotyk na GBS. Poza tym synek na szczęście miał kolki tylko dwa razy, a staram się jeść to, co proponuje Kwiatuszek w swoich przepisach. Jednak zastanawiam się, czy ze względu na podejrzenie candidy u synusia powinnam zrezygnować z jakichś produktów z przepisów i czy wprowadzić MO po ustąpieniu przeziębienia, czy to jeszcze za wcześnie? Nadmienię jeszcze, że syn nie był szczepiony. Pomimo naturalnie przebiegającej akcji porodowej mój syn w ostateczności przyszedł na świat przez cesarskie cięcie. Dostał 10 punktów Apgar. Czasem tylko jak chce się go dotknąć to podryguje, jakby był przestraszony i nie wiem, czy to fizjologiczne, czy może skutek podania witamin K i D, tak jak jego delikatne zażółcenie? Przepraszam za ewentualny chaos w opisie, ale piszę trzymając synka na ręku. Nie będę pisać o swoim zmęczeniu z powodu braku snu, bo nie starczyłoby  miejsca smile.
« Ostatnia zmiana: 15-01-2016, 17:25 wysłane przez Gloria » Zapisane
Klau
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: wrzesień 2012
Skąd: Śląsk
Wiadomości: 32

« Odpowiedz #1 : 10-08-2013, 18:56 »

Właśnie nosiłam go na rękach brzuszkiem w dół i Mały wypluł zalegającą, ciągnącą się ślinę, więc ewidentnie coś mu dolega. Wciąż ssie pierś i po chwili ulewa, budzi się ze snu po paru minutach. Czy nosić go nadal brzuszkiem w dół i może poklepywać po pleckach? Nie mam już pomysłów Smutny.
« Ostatnia zmiana: 11-08-2013, 11:20 wysłane przez Whena » Zapisane
Beza
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiek: 37
MO: przerwa
Wiedza:
Skąd: łódzkie
Wiadomości: 559

« Odpowiedz #2 : 10-08-2013, 22:49 »


Ja bym nadal przemywała oczka solą fizjologiczną. A czy synuś pokasłuje?
Nie wiem czy to dobry pomysł, żeby tak często go pionizować, ja starałam się nosić chłopców w tzw. kołysce. Chociaż teraz podczas infekcji, zwłaszcza, że pozbywa się tej wydzieliny to jest to uzasadnione. Musisz go obserwować i być czujna, w końcu ten cudzik ma zaledwie dwa tygodnie. Fantastycznie, że karmisz go piersią. Przystawiaj go tak często jak tego potrzebuje, przytulaj, głaskaj, całuj. Wszystkie te gesty pozytywnie go stymulują. Czy masz możliwość z nim leżeć? Odpoczywaj z nim jak najwięcej, mam nadzieję, że masz taką możliwość. Twój spokój też wpłynie na niego kojąco.
Cytat
Będąc w ciąży piłam MO z przerwami, a pod koniec ciąży w dawce 1 ml.
A jak długo piłaś MO przed ciążą?
Zapisane

"Niewolnicy wszędzie i zawsze niewolnikami będą - daj im skrzydła u ramion, a zamiatać pójdą ulice skrzydłami." C.K.Norwid
Klau
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: wrzesień 2012
Skąd: Śląsk
Wiadomości: 32

« Odpowiedz #3 : 11-08-2013, 15:56 »

Droga Bezo
Kołyszę też synusia, tak jak Ty robiłaś, ale wiesz co, niestety po jedzeniu w tej pozycji też ulewa. Potrafi ulewać nawet po pół godzinie od zjedzenia, czy nawet później, zwłaszcza, gdy jest noszony i kołysany właśnie, ale też gdy leży przy mnie. Tych ulewań zbierze się kilka w różnych odstępach czasu, nawet jeśli mu się odbije po jedzeniu, czy też nie. To mnie najbardziej martwi. Ulewa zwykłym mlekiem i mlekiem z kłaczkami. Czy sądzisz, że to efekt candidy i muszę zmienić nawyki żywieniowe? Tylko co jeść prócz tego o czym pisze Kwiatuszek?

Cytat
Czy masz możliwość z nim leżeć? Odpoczywaj z nim jak najwięcej, mam nadzieję, że masz taką możliwość. Twój spokój też wpłynie na niego kojąco.

Tak, często leżymy razem. Zazwyczaj, gdy nie leży na mnie, a obok mnie kładę go na boku. Nie kładę go na pleckach po jedzeniu, bo martwię się, że się zakrztusi.
W tej chwili, gdy jest przeziębiony, ma chrypkę, piskliwy głosik, to je co pół godziny, co godzinę. Nie potrafi przestać ssać, ulewa mu się nawet przy piersi. Myślę, że je zbyt dużo, ale gdy próbuję go odstawić, to zaraz płacze przeraźliwie. Nie wiem, czy odrywając go od piersi dobrze robię, ale wtedy ulewania są mniejsze (bo mniej zjada) Smutny. Chciałabym uniknąć podania mu sztucznego mleka, żeby zaspokoiło jego wilczy apetyt.

Cytat
A czy synuś pokasłuje?

Synuś nie kaszle, ale chyba boli go gardełko, mam wrażenie, że używa piersi nie tylko do picia, ale też w celu złagodzenia bólu. Jednak, gdy były te upały to też dużo ssał i dużo ulewał.

Cytat
A jak długo piłaś MO przed ciążą?

Piłam MO od początku z krótkimi przerwami, najdłuższa przerwa wynosiła dwa miesiące, potem właśnie zaczęłam od dawki 1 ml do końca ciąży. Taką dawkę też piłam z przerwami i w związku z tym, że z przerwami to na bazie aloesu a nie citroseptu.
Mistrz wspominał w jednym z wątków, żeby lepiej poczekać do ukończenia roku z podaniem MO maleństwu, nie wiem jednak jak w tym przypadku, czy MO pomogłoby w sprawie tych ulewań, czy mogłyby się nasilić? Może ja powinnam zacząć pić MO już niebawem?

Jeszcze jedno pytanie, czy w związku z infekcją, którą przechodzi synek powinnam zakrapiać mu nosek kroplami z alocitu? Nie ma co prawda katarku, a raczej coś bardziej zalega mu na jego maleńkiej klatce i słychać to podczas oddychania. Wczoraj przez całą noc przebierałam go kilka razy, gdyż pozwoliłam mu się wypocić. Zresztą samo ssanie piersi powoduje u niego pocenie. W każdym razie dzisiaj rano był spokojniejszy i chrypka jakby mniej słyszalna. Czy dzisiaj też pozwolić mu się wypocić, czy nie przeszkadzać i nie ubierać go zbyt ciepło specjalnie po to, żeby pozbyć się infekcji?
« Ostatnia zmiana: 11-08-2013, 16:17 wysłane przez Klau » Zapisane
Beza
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiek: 37
MO: przerwa
Wiedza:
Skąd: łódzkie
Wiadomości: 559

« Odpowiedz #4 : 11-08-2013, 17:14 »

Tak pomyślałam sobie czytając Twojego posta, a może by tak pomiędzy karmieniami oddać go w inne, równie kochające ręce? Chodzi mi o to, żeby nie czuł Twojego zapachu i tym samym ciągle nie miał potrzeby ssania. Jak już będzie niespokojny w tych innych rękach dopiero wtedy byś go przystawiła.
Poza tym pisałaś, że dobrze przybiera na wadze, więc proszę nie denerwuj się tak, bo on te Twoje emocje wyssie wraz z Twoim mlekiem a to akurat nie jest mu potrzebne. smile Patrz na jego ciemiączka, nie dopuszczaj do tego aby były zapadnięte. Taki objaw świadczy o odwodnieniu dzieciątka. A u takiej drobinki o to nie trudno.
Cytat
Tylko co jeść prócz tego o czym pisze Kwiatuszek?

A możesz podać dokładnie linka, o którym mówisz?
Mój najstarszy synek tak często ulewał, niekiedy z takim podciśnieniem, że aż robiliśmy wielkie oczy ze zdziwienia. Wtedy moja wiedza była żadna na ten temat. Teraz wiem, że szkodziło mu to co białe, nabiał, serki homogenizowane, śmietana etc.
Cytat
Może ja powinnam zacząć pić MO już niebawem?
Ja bym się jeszcze wstrzymała. Widocznie synio się oczyszcza, więc nie dokładaj mu jeszcze swoich toksyn. Przeczytałam w książce dr. Ashkara i jestem wstrząśnięta, ale jest to kolejny dowód na to, że Biosłone nauczyło mnie jak żyć
Oto cytat z książki dr. Ashkara "Pokonać raka raz na zawsze" str. 18-19. "Choroby, które są wynikiem nagromadzenia się kancerogenów w limfie, niektórzy lekarze uznają za spowodowane wadami genetycznymi. W mojej jednak opinii, choroby te przekazuje matka  poprzez łożysko, kiedy dziecko jest jeszcze w jej brzuchu albo poprzez tryb życia pozwalający na gromadzenie kancerogenów. Posiadany zestaw genów stanowi niejako unikalny "podpis", swojego rodzaju odcisk palca, który jest właściwy tylko dla pojedynczej istoty i nie ma wiele wspólnego z chorobami, wpływa jedyne na strukturę fizyczną ciała. Transfer części kancerogenów z ciała matki do ciała dziecka u rodzicielki obniży poziom ich nagromadzenia poniżej krytycznego. Dzięki temu, matka odniesie korzyść, a rozwój choroby zostanie opóźniony. Im większa ilość inicjatorów zostanie przekazana dziecku, tym więcej czasu pozyska matka. Jeśli matka w czasie swojego życia będzie miała wiele dzieci, możliwe jest, że poziom nagromadzenia kancerogenów w jej organizmie nigdy nie osiągnie tego krytycznego. Poszkodowane w tym procesie jest dziecko, które potem w krótszym czasie nagromadzi kancerogeny do punktu krytycznego. To tłumaczy coraz częstsze zjawisko zachorowań na raka wśród młodych ludzi. Istnieją udokumentowane przypadki, kiedy to matka - anie ojciec  - chorowała na raka, tocznia lub artretyzm, a następnie przekazywała te choroby potomstwu, początkowo w formie ukrytej, a następnie przekazywała te choroby potomstwu, początkowo w formie ukrytej, a następnie, po nagromadzeniu kancerogenów, jawnej. (...)"

Tutaj wątek dotyczący mojego Natanka (średniaczka) http://forum.bioslone.pl/index.php?topic=15143.msg113173#msg113173 i odpowiedź Mistrza http://forum.bioslone.pl/index.php?topic=3644.msg28553#msg28553

Im wcześniej będziesz to wiedziała tym lepiej dla Ciebie i dziecka.
Cytat
Jeszcze jedno pytanie, czy w związku z infekcją, którą przechodzi synek powinnam zakrapiać mu nosek kroplami z alocitu? Nie ma co prawda katarku, a raczej coś bardziej zalega mu na jego maleńkiej klatce i słychać to podczas oddychania.

Ja bym zakraplała,ale ostrożnie. Dodatkowo oklepywałabym zgodnie z tą instrukcją http://forum.bioslone.pl/index.php?topic=22453.0
Cytat
Czy dzisiaj też pozwolić mu się wypocić, czy nie przeszkadzać i nie ubierać go zbyt ciepło specjalnie po to, żeby pozbyć się infekcji?
Powiem Ci szczerze, że chyba bym na to nie wpadła, ale wydaje się być dobry pomysł. Tym bardziej, że zauważyłaś poprawę.
Trzymam kciuki. smile
Zapisane

"Niewolnicy wszędzie i zawsze niewolnikami będą - daj im skrzydła u ramion, a zamiatać pójdą ulice skrzydłami." C.K.Norwid
Klau
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: wrzesień 2012
Skąd: Śląsk
Wiadomości: 32

« Odpowiedz #5 : 24-08-2013, 18:42 »

Niestety okazało się, że mój trzytygodniowy syn zażółcił się bardziej i skierowano nas do szpitala. Dodatkowo odpadł mu przedwcześnie kikut pępowiny, który był niepotrzebnie naruszony przez położną, ale to już inna historia i zaczął ropieć. Początkowo myślałam, że ropiejące oczka są przyczyną przewiania, ale z wymazu z worka spojówkowego okazało się, że synek wyhodował te same bakterie, które ma w pępku tzn.: Pantoea spp, a także takie, które wyhodował w przewodzie pokarmowym, gdzie wymaz z gardła wskazuje na Acinetobacter baumannii (++). Czytałam, że ta bakteria może prowadzić do sepsy, co mnie zdruzgotało Smutny.
Wypis wygląda w skrócie tak:
Posiew Moczu (data 16.08) 10'4. Klebsiella oxytoca. Antybiogram...
Wymaz z gardła (data 16.08) Acinetobacter baummanni (++). Rhodotorula spp (++) - wrażliwy na...
Wymaz z gardła (data 20.08) Normalna flora bakteryjna. Grzybów nie wyhodowano.
Wymaz z pępka (data 16.08) Pantoea spp (++)
Wymaz z worka spojówkowego (data 16.08) Pantoea spp (+++), Acinetobacter baumanni (+++). Grzybów nie wyhodowano.
Wymaz z worka spojówkowego (data 21.08) posiew jałowy. Grzybów nie wyhodowano.
Posiew kału (data 16.08) Klebsiella oxytoca (+++) 100% flory
Posiew kału (data 21.08) posiew jałowy.
Posiew moczu : badania w toku
Wymaz z pępka : badania w toku
Dodatkowo w przewodzie pokarmowym występuje taka bakteria jak Rhodotorula spp (++).
Czy nazwa posiew jałowy oraz normalna flora bakteryjna oznacza wg. opisu, że bakterii już nie ma?

      Zanim przyszedł antybiogram, profilaktycznie przez 7 dni stosowano u synka antybiotyk Augmentin, który okazał się nie trafiony. Zrezygnowałam z niego jak się o tym dowiedziałam. Antybiotyk zastosowano, gdyż straszono nas sepsą. Więcej antybiotyków nie podano. Synek miał też kroplówkę z glukozą. Przybrał na wadze sporo, wyszliśmy z wagą 4700, gdzie przy przyjęciu ważył 3950 g.
Wyszliśmy po dziesięciu dniach ze szpitala, antybiotyk podawano przez 7 dni. Bilirubina spadła do 8,23 mg, nie wiem jak ją zbijać.
Syn dostawał również probiotyk.

     W chwili obecnej synek ma problemy z oddawaniem stolca, po podaniu probiotyku stolec jest prawidłowy, ale raz dziennie rano. Podaję mu go tylko dlatego, żeby się wypróżnił prawidłowo i aby nie bolał go brzuszek.
Wije się, pręży, popiskuje, widać jak próbuje wyprzeć stolec w pieluchę, ale nie do końca potrafi. Często pojawiają się żółte kleksy, czasem poleci sama woda o żółtym zabarwieniu. Synek na spaniu "popiskuje", brzuszek ma twardy. Zdaję sobie sprawę, że to mogą być problemy występujące po podaniu antybiotyku (synuś ma też podkrążone oczka, czy ma to związek z żółtaczką?). Dlatego proszę o radę, czy mogę zacząć podawać mu MO? Koktajle błonnikowe wpłyną na przemianę materii? Nie piłam ich przez ostatnie dni. Chciałabym raz na zawsze uniknąć podobnej sytuacji, szpitali itd., dlatego pytam o możliwość stosowania MO i KB, albo proszę inną niemedyczną poradę.

Bezo
Jeśli mam tylko możliwość, to stosuję się do Twojej rady i oddaję synka w inne, kochające ręce smile. Mniej wtedy faktycznie ulewa, chociaż teraz po szpitalnym doświadczeniu odnoszę wrażenie, że ulewanie bierze się nie tylko z tytułu niewykształconego przewodu pokarmowego, ale także z powodu bakterii, których nabawił się synuś, jednak nie jestem ekspertem i mogę się mylić. Ulewanie jest spore, ale synuś też sporo je.
Co do diety Kwiatuszka, to chodziło mi tylko o rozszerzenie listy produktów, które Ona podała w wątku o diecie.
http://forum.bioslone.pl/index.php?topic=23841.40, ale znalazłam jeszcze takiego linka http://forum.bioslone.pl/index.php?topic=20458.0 z którym muszę się lepiej zapoznać smile.

Właśnie po nakarmieniu maluszka odniosłam wrażenie, że ulał to co zjadł, bo było tego sporo,  czy ulał może dlatego, że słabiej się wypróżnia i wszystko co zjadł poprzednio jeszcze zalega mu w brzuszku?

« Ostatnia zmiana: 26-08-2013, 12:09 wysłane przez Whena » Zapisane
Iza38K
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: nie stosuję obecnie, stosowałam 3 lata
NIA: nie mam zamiaru
Wiedza:
Wiadomości: 133

« Odpowiedz #6 : 25-08-2013, 15:23 »

Nie wiem czy ktoś Ciebie wsparł na PW, czy nie, ale trochę mi Ciebie szkoda, bo widzę, że strach ma wielkie oczy.
Wyciągnij naukę z tego doświadczenia. Poszłaś z zażółconym dzieckiem a wynaleziono Ci inne problemy. Jak ja byłam mamą niemowlaka, z takimi pierdołami do szpitala się nie szło.
Mój syn również był żółty. Wyciągnęłam jego tzw książeczkę zdrowia. Wynika z niej, że dwa tygodnie po urodzeniu miał 12.2 mg% bilirubiny, cokolwiek to znaczy. Oczywiście, że gdy odwiedzała mnie położna, to zażółcenie stanowiło dla niej problem, tak sami jak dla pediatry. Dodam, że mój syn był w gorszym położeniu niż Twój, bo widzę, ile szczepionek wtedy dostał.
Zażółcenie trwało około 2 miesiące i samoistnie ustapiło. Nie robiłam nic w tym kierunku i chyba całe szczęście.
Zaropiałe oczka według rad mojej mamy przemywałam obsikaną pieluchą tetrową (mocz dziecka oczywiście). Ty masz do wyboru i aloes w formie alocitu. Na kikuty za moich czasów stosowało się gencjanę, czyli wodny roztwór nadmanganianu potasu. Mangan jest silnym utleniaczem po prostu.
Co do wypróżnień, nic Ci nie doradzę, moje dzieci nie miały z tym problemów. Masuj brzuszek. Widziałam jak koleżanka pomagała dziecku się wypróżnić, przyciągając nóżki do brzuszka.
Najważniejsze, żebyś nie ugrzęzła w głowie w problemach. Dziecko Ci się szybko zestarzeje, jak nam wszystkim i to co dzisiaj strasznie przeżywasz, będzie tylko wspomnieniem. Pamiętaj, Twoje dziecko potrzebuje spokojnej mamy, a nie mamy, która w każdym objawie szuka kataklizmu.

I na koniec, co prawda aż się boję, ale dam Ci artykuł:
http://www.alergia.org.pl/pacjent/inne/klebsiella.htm

Mam nadzieję, że jako Biosłonejka, przeczytasz artykuł wnikliwie, odrzucając ziarno od plew i nie dasz się zastraszyć autorowi, który jest lekarzem. A wiadomo lekarze z każdej bakterii zrobią killera.
Uszy do góry Młoda Mamo.
Zapisane
Poszukująca
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiek: 34
MO: 15.02.2011-z przerwami, 04-07.2012; 01.01.2013, ostateczna rezygnacja ze względu na ciągle pogarszający się stan zdrowia
Wiedza:
Skąd: Ruda Śląska
Wiadomości: 546

« Odpowiedz #7 : 29-08-2013, 17:12 »

Iza fajnie Ci napisała, a ja dodam od siebie, że obaj moi Synowie ulewali okropnie około 7 miesięcy (mniej więcej do momentu stabilnego siedzenia), ilości też wydawały mi się makabryczne, a jednak świetnie przybierali i mieli się dobrze. Ulany pokarm po prostu stwarza takie wrażenie. I nigdy nie było to świeże mleczko, ale zawsze już lekko nadtrawiona treść, czasem koloru żółtego, czasem z kłaczkami. Oczywiście też się martwiłam, na pewno nie jest to nic prawidłowego, ale jak widać też nie tragedia. Mam nadzieję, że u Was już lepiej, wspieram Cię całym sercem.
Zapisane

Poszukująca
Klau
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: wrzesień 2012
Skąd: Śląsk
Wiadomości: 32

« Odpowiedz #8 : 31-08-2013, 15:08 »

Dziękuję Wam dziewczyny i od razu przyznaję się do popełnienia kolejnego błędu.
Wróciliśmy do szpitala, nawet nie zdążyłam przeczytać wcześniej Waszych postów. Okazało się, że ta bakteria zaatakowała mocz i znowu grozili urynosepsą. Teraz tego żałuję z całego serca i jest mi strasznie przykro patrzeć jak mój synuś się męczy po kolejnym antybiotyku.
Bakteria z moczu zniknęła, ale znowu pojawiła się w kale, ordynatorka uznała go za nosiciela, wypisała nas wczoraj do domu z wynikami, gdzie między innymi morfologia HGB - 13,6 (g/dl) z dnia 14.08 spadła do 10,3 (g/dl) do 10,3.
Stwierdziła, że synek się anemizuje, na pewno już o nas zapomniała, a ja odchodzę od zmysłów, bo dziecko przyszło do szpitala z żółtaczką, a wychodzi z anemią!
I to przeze mnie, nie potrafię sobie tego tego darować ;(.

      Ogólnie Pani doktor zaleciła Lacidoenter ( probiotyk) raz dziennie, witaminę B6, witaminę D, kwas foliowy na tą anemię, a ja mam wrażenie, że podając mu to wpadnę w błędne koło i nie wiem co dalej.
Co do mojego poprzedniego wpisu ws. oddawania stolca przez synka, zauważyłam, że jednak problem nie leży w tym, że ma kłopot z zaparciami, tylko odwrotnie.
Kłopot tkwi w tym, że ta żółta woda (rozluźniony stolec), wydostaje się z odbytu sam, synek po prostu nie może go zatrzymać. To jest jak biegunka, tylko, że w formie wody i paru kłaczków stolca.
Ordynatorka stwierdziła, że to powód wyjałowienia.
Wnioskuję, że pręży się bo ma wtedy skurcze jelit, boli go to, płacze, bo nie może tego zatrzymać.
Wyjałowił go antybiotyk, to pewne, ale teraz ja nie wiem, jak mam mu ulżyć ;(. Budzi się ze snu, bo dostaje skurczy, płacze, bo jest niewyspany, płacze też zaraz po skurczu, w jelitach słychać przelewanie.
Zasypia po chwili i znowu ma skurcze, a oczka podkrążone Smutny.

Jest mi go bardzo szkoda, zwłaszcza, że sama mu zgotowałam taki ból, bo głupia znowu się wystraszyłam, więcej tego nie zrobię.

Wiem, że teraz jego organizm będzie pozbywał się toksyn powoli, ale czy można mu jakoś ulżyć w tym bólu? Wiem, że na wyjałowienie dla mnie dobre byłoby picie MO, ale czy dla miesięcznego dziecka będzie to wskazane nawet chociaż w mniejszej dawce niż 1/4 ?
Jeśli nie mogę mu podawać MO, to co by mu pomogło? Czy samo przejdzie? Może powinnam jeść coś specjalnie innego, co ma wpływ na formę stolca?
Wiem, że to co teraz napiszę będzie odbiegało od założeń tutaj przyjętych, ale może dla ulgi podać mu troszkę smecty? Przepraszam, że o to pytam, ale bardzo chcę mu pomóc, zwłaszcza, że wyjałowił go antybiotyk.
Co mogę zrobić, żeby morfologia mu się poprawiła? Nie chcę, żeby mu spadła, boję się o niego, bo jest taki malutki. Proszę Was o pomoc w swoim i jego imieniu.
« Ostatnia zmiana: 31-08-2013, 16:01 wysłane przez Klau » Zapisane
Mistrz
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 05.03.2000 – 2070
Skąd: Hogwart
Wiadomości: 10.516

WWW
« Odpowiedz #9 : 01-09-2013, 08:40 »

Cytat
może dla ulgi podać mu troszkę smecty?
Można podać, natomiast z MO lepiej się wstrzymać.
Zapisane

Jeśli nie wiesz nic, dasz sobie wmówić wszystko
Klau
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: wrzesień 2012
Skąd: Śląsk
Wiadomości: 32

« Odpowiedz #10 : 02-09-2013, 12:24 »

Dziękuję Mistrzu za odpowiedź.

    Przedwczoraj chyba przesadziłam z probiotykiem i w ciągu dnia podałam dwa razy Lacidoenter (rano i wieczorem), a w nocy po upływie 6 godzin Dicoflor w kropelkach (który też ma przepisany) i mały dostał biegunki. Doszłam do tego, że ta biegunka wystąpiła z powodu podania za dużo probiotyku wczoraj, po czym też podałam mu Smectę dwa razy w dawce mniejszej niż 1/4 saszetki i było lepiej na dłużej.
Przez dłuższą część dnia i podczas spania nie miał skurczy, był bardziej senny i mniej wypijał podczas przystawiania do piersi. Może odsypiał. Smecta zatrzymała trochę biegunki, chociaż dwa razy rzadszy stolec jeszcze samoistnie się wydostawał, a  przynajmniej nie był wystrzałem.
Niektóre grudki, które pojawiły się na pieluszce miały barwę zielonkawą, ale całość ogólnie żółta.
     Mistrzu, czy to oczyszczanie, czy efekt przedawkowania probiotyku?
A może jak przed chwilką przeczytałam, że cyt.: "Zielone stolce u noworodka często występują, jeśli dziecko po poporodowym zakażeniu bakterią coli było poddawane antybiotykoterapii. Antybiotyki zaburzają naturalną florę bakteryjną jelit, doprowadzając do zaburzeń jelitowych i skutkując problemami trawiennymi. Ponadto, sprzyjają rozwojowi zakażeń grzybiczych przewodu pokarmowego."

Dzisiaj w nocy między godziną trzecią a czwartą znowu zaczął popiskiwać, głośno płakać i wić się jak wąż z jednej strony na drugą z powodu jak właśnie podejrzewam skurczy jelit. Pierś ssie spokojnie do momentu kolejnego "ataku" i wtedy zaczyna popłakiwać i złościć się, wić.
Stolec dzisiejszej nocy to mały kleks, natomiast ok. godziny piątej rano puszczał gazy i w końcu oddał nie do końca zwarty, ale w moim odczuciu mniej rzadki niż wczoraj stolec. Mimo to popłakiwał i wił się po nim nadal więc dałam mu pierś, gdzie po chwili wszystko ulał, a raczej wyglądało to na wymioty. Probiotyku wczoraj nie dostał.
Ponownie dałam mu jeść i w jednej chwili zasnął, a raczej "odpłynął".
Gdy się po chwili przebudził, dałam mu troszkę Smecty, nie smakowała mu wyjątkowo, do tego pierś i chwilkę spał, trochę niespokojnie. Zdarzyło mu się wić, popiskiwać podczas snu i wymachiwać rączkami, po czym obudził się, zaczął "przec", a w rzeczywistości wygląda to tak, że mimowolnie wciąga brzuszek.
Na twarzy robi się czerwony. Skurcze pojawiają się jeden za drugim, trwają kilka chwil, po czym po pół godzinie, czasem wcześniej, czasem później pojawiają się ponownie.
Podałam mu kropelki Delicol i przed chwilą kupka, którą zrobił to większy kleks, na moje oko wygląda lepiej niż zwykle, ale po posmarowaniu odparzonej lekko już pupci maścią tranową, z odbytu wycieka drobna ilość lekko luźnego stolca.
Podałam Dicoflor, bo mały wyciągał usta jakby do ssania, ewidentnie wygląda na to jakby miał "wysuszony" przełyk, a przynajmniej jakby mu coś w gardełku przeszkadzało.
Maść tranowa świetnie radzi sobie z odparzeniem i dalej ją stosujemy.

Teraz śpi po jedzeniu z lekko otwartymi oczkami i przewraca gałkami, znowu popiskuje i się pręży i tak w kółko. Jest mi go żal, oczywiście chcę mu pomóc dlatego zwracam się z prośbą o pomoc, nie chcę znowu biec do lekarza, wierzę, że jest szansa, że to przejdzie po probiotyku. Niestety ordynatorka sama na odchodne powiedziała, że jeśli synek będzie się wił, prężył, płakał, albo przeciwnie będzie senny mamy się udać do lekarza, a ja tego chcę już uniknąć, bo lekarzy się już boję.

Dlatego Mistrzu, czy z mojego opisu rzeczywiście wynika, że syn ma wyjałowiony przewód pokarmowy? Czy te bolesne skurcze i wyjałowienie miną po jakimś czasie, jeśli nadal będę podawała mu probiotyk i Smectę? W jakiej kolejności powinnam je podawać?
« Ostatnia zmiana: 02-09-2013, 14:49 wysłane przez Whena » Zapisane
Mistrz
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 05.03.2000 – 2070
Skąd: Hogwart
Wiadomości: 10.516

WWW
« Odpowiedz #11 : 02-09-2013, 13:34 »

Dziecko po prostu nabawiło się kolki.
Zapisane

Jeśli nie wiesz nic, dasz sobie wmówić wszystko
Klau
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: wrzesień 2012
Skąd: Śląsk
Wiadomości: 32

« Odpowiedz #12 : 02-09-2013, 22:00 »

Mistrzu,
ja też się nad tym zastanawiałam, jednak wciąż mam wątpliwości, ponieważ zanim trafiliśmy do szpitala, to się tak nie zachowywał. Choć rzadko płakał z powodu niemożności wypróżnienia, to wtedy noce mieliśmy nieprzespane, ale nie wił się, nie prężył, nie piszczał, nie budził się ze snu z powodu skurczy.
Budził się raz z płaczem i wtedy robiłam masaże brzuszka, przykładałam nóżki do twardego brzuszka tak, by puścił gazy, a teraz on nie jest twardy, tylko dosyć miękki.
Głównie chodzi mi o to, że synek się tak nie wił i nie prężył jak teraz. I tak jest od momentu pobytu w szpitalu do dzisiaj, dlatego mnie to zmartwiło.

Kupki miały konsystencję jajecznicy, a teraz po tym szpitalu, to jest ta żółta woda i kleksy o mniejszej objętości, do tego te zielone grudki teraz.
Wcześniej też nie robił tych "kleksów". W ogóle to jego zachowanie zaczęło się już w szpitalu, tam po podaniu antybiotyku zaczął się wić. Teraz to się ciągnie za nami.
Podczas popołudniowej drzemki budzą go te skurcze, wcześniej też tak nie było. W nocy też się przebudza, bo ma "kleksa" i pręży się oraz wije. Ordynatorka jak już wspomniałam widząc pieluchę stwierdziła, że to wyjałowienie.  

Połączyłam te fakty z podaniem antybiotyków i dlatego wyeliminowałam kolkę. Jednak dziecko ma już cztery tygodnie, rośnie, może jego zachowanie się zmienia i faktycznie ją ma.

We wcześniejszym poście napisałam, że podałam Delicol, przepraszam, ale pomyliłam się, bo miałam napisać Dicoflor (probiotyk), niestety nie mogę tego już teraz zmienić.

W takim razie rozumiem, czekam, aż kupki wrócą do normy, mam nadzieję, że już niebawem.

Mistrzu,
jeśli chodzi o anemię to, czy te wyniki, które podałam wyżej są jakoś wysoce niepokojące?
Myślałam nad tym, żeby powoli włączyć do diety te produkty, które zawierają żelazo i są pomocne w anemii, tzn.: szpinak, brokuł, wątróbkę, kaszankę, ryby. Ponad to jem głównie kaszę jaglaną i gryczaną, jajka, białe i czerwone mięso. Zupy na wołowinie lub samych warzywach i inne produkty o których napisane jest w wątku o diecie podczas karmienia piersią. Niestety nie zawsze udaje mi się wszystko tak jakbym tego chciała.
W związku z powyższym, jeśli chodzi o moje żywienie, muszę teraz przemyśleć skąd u synka biorą się te problemy kolkowe i rozpocząć eliminację.

W szpitalu spróbowałam w ramach eksperymentu wypić jogurt z probiotykiem i synek bez problemu oddał stolec, więc się zastanawiam Mistrzu, czy KB skomponowane według przepisu wpłynie na formę stolca synka, czy jednak zbytnio obciąży organizm i lepiej tak jak z MO chwilowo z nich zrezygnować?

  
Jeśli to faktycznie kolka, to będę przeszczęśliwa pomimo tego, że wyszłam na panikarę smile.
Jeszcze tylko pozbędziemy się problemu z tą anemią i wszystkim lekarzom będziemy mogli pokazać się od strony pleców smile.
« Ostatnia zmiana: 03-09-2013, 01:05 wysłane przez Whena » Zapisane
Mistrz
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 05.03.2000 – 2070
Skąd: Hogwart
Wiadomości: 10.516

WWW
« Odpowiedz #13 : 03-09-2013, 03:07 »

Niech Pani da sobie spokój z tą anemią. Niech Pani nie robi badań, to nie będzie anemii. Problemem jest kolka. To nie jest jakaś błahostka, ponieważ skurcz jelit wiąże się z poważnymi konsekwencjami zdrowotnymi.
Zapisane

Jeśli nie wiesz nic, dasz sobie wmówić wszystko
Klau
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: wrzesień 2012
Skąd: Śląsk
Wiadomości: 32

« Odpowiedz #14 : 04-09-2013, 10:27 »

Dobrze Mistrzu, niech mu już nie pobierają krwi do badań.
Tylko co mam zrobić z tymi skurczami, może odstawię te probiotyki, bo ma po nich dalej biegunkę, a bez nich z kolei ma problemy z wypróżnieniem. Może te skurcze to tylko "parcie", żeby zrobić kupkę, nic więcej. Już sama nie wiem Mistrzu.
Zapisane
Mistrz
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 05.03.2000 – 2070
Skąd: Hogwart
Wiadomości: 10.516

WWW
« Odpowiedz #15 : 04-09-2013, 10:53 »

Ja zajmuję się dwiema sprzecznymi ze sobą dziedzinami - profilaktyką, a więc zapobieganiem chorobom, oraz bioenergoterapią, a więc leczeniem chorób. W przypadku choroby polecam po prostu bioenergoterapię, ponieważ tylko do niej mam zaufanie.
Zapisane

Jeśli nie wiesz nic, dasz sobie wmówić wszystko
Agnieszka_B
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: 01.06.2011 do 01.04.2015 przerwa na zdrowienie
Wiadomości: 114

« Odpowiedz #16 : 04-09-2013, 11:17 »

Czy zabieg bioenergoterapeutyczny może pomóc przy gwałtowanie postępującej wadzie wzroku u nastolatki?
Zapisane
Mistrz
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 05.03.2000 – 2070
Skąd: Hogwart
Wiadomości: 10.516

WWW
« Odpowiedz #17 : 04-09-2013, 11:32 »

A skąd bym mógł to wiedzieć z góry?
Zapisane

Jeśli nie wiesz nic, dasz sobie wmówić wszystko
Agnieszka_B
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: 01.06.2011 do 01.04.2015 przerwa na zdrowienie
Wiadomości: 114

« Odpowiedz #18 : 04-09-2013, 11:45 »

Czy, w Pana wieloletniej praktyce zdarzył się pacjent którego wzrok uległ poprawie lub zatrzymała się wada?
Zapisane
Mistrz
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 05.03.2000 – 2070
Skąd: Hogwart
Wiadomości: 10.516

WWW
« Odpowiedz #19 : 04-09-2013, 11:52 »

Tak, oczywiście, że takie rzeczy się robi.
Zapisane

Jeśli nie wiesz nic, dasz sobie wmówić wszystko
Strony: [1] 2   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.21 | SMF © 2006-2008, Simple Machines
Design by jpacs29 | Mapa strony
Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!