Niemedyczne forum zdrowia
23-06-2017, 14:11 *
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Czy dotarł do Ciebie email aktywacyjny?

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Aktualności: Sklep Biosłone --> wejdź
 
   Strona główna   Pomoc Regulamin Szukaj Zaloguj się Rejestracja  
Strony: 1 [2] 3 4   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Podziękowanie za Miksturę oczyszczającą  (Przeczytany 89002 razy)
Grazyna
« Odpowiedz #20 : 25-07-2009, 16:34 »

Zibi, dziękuję za tę cenną relację, która może przekonać sceptyków, w tej chwili narażonych na medyczne chemioterapeutyki - wszak medycyna nie dopuszcza przekonania, że wyleczenie wrzodów żołądka i dwunastnicy, w pewnych warunkach (zwłaszcza dzięki unikaniu medycyny), może się odbyć dzięki siłom samonaprawczym organizmu. A my wiemy, że tak jest.
Wystarczy osobie zarażonej i cierpiącej  zapewnić racjonalne odżywianie, zastosować Miksturę oczyszczającą, dołączyć galaretkę z siemienia lnianego oraz koktajl z żywym błonnikiem ze świeżo zmielonych, zdolnych do kiełkowania nasion wraz ze zmiksowanymi warzywami lub owocami, przypomnieć sobie o tradycyjnie uznanej leczniczej roli tłustej śmietany, świeżego i sklarowanego masła, jagód, ziół, a samoleczenie uruchamia się i prowadzi do zdrowia. Nie trzeba nawet zapewniać choremu specjalnego spokoju, jako że stosowanie Mikstury oczyszczającej samo w sobie działa uspokajająco.

Dobrze pamiętasz, Zibi, mogę polecić olej cedrowy osobom cierpiącym na dolegliwości żołądkowe, gdyż sama stosowałam go przez pewien czas, ale jednak dość krótko (do 2 miesięcy) i myślę, że sama MO także wystarczy. Nigdy nie miałam w swoim życiu sondy żołądkowej i badań specjalistycznych w kierunku H. p., ale wszystko wskazuje, że wieloletnie, średnio nasilone, ale stale nawracające dolegliwości mogły być spowodowane tą bakterią. Cierpiała i była nią zarażona moja mama, a u mnie wykonane w latach 80. prześwietlenie wykazało liczne ślady po nadżerkach i zniekształcenia opuszki dwunastnicy. Ostatecznie moje dolegliwości żołądkowe, zwłaszcza bóle w prawym podżebrzu i żołądku oraz refluks, minęły po 2 latach stosowania MO.
Zapisane
Gordon Freeman
« Odpowiedz #21 : 15-08-2009, 23:14 »

Gratulacje, fajnie się czyta takie rzeczy smile

Mam kilka pytań do Zibiego. Kiedyś, o ile mnie pamięć nie myli (no chyba że jednak myli) w jednym z postów czytałem, że zaczęły Tobie wyrastać piękne ciemne włosy. Czy mógłbyś napisać coś więcej ? Czy w tym wypadku wystarczyło również tylko picie MO z o lejem z oliwek ? Czy może stosowałeś jakieś dodatkowe kuracje. Ciekawi mnie ten temat bo ostatnio nagle zaczęły mi wypadać włosy tak z dnia na dzień i martwi mnie to. Czy może to być efekt stosowania detoxu, który zażywam od około miesiąca ?

Swoją drogą jak przeczytałem ilu problemów się pozbyłeś pijąc wyłącznie MO z olejem z oliwek to zastanawiam się czy trzeba jeszcze przechodzić do pozostałych wariantów msn-wink Wyleczyłeś się nawet z alergii, a ja myślałem, to jest możliwe dopiero w przypadku picia MO z olejem z kukurydzy albo winogron. smile

Pozdrawiam smile
Zapisane
Zbigniew Osiewała (Zibi)
« Odpowiedz #22 : 16-08-2009, 09:07 »


Mam kilka pytań do Zibiego. Kiedyś, o ile mnie pamięć nie myli (no chyba że jednak myli) w jednym z postów czytałem, że zaczęły Tobie wyrastać piękne ciemne włosy.
  Nie mylisz się, ale z tymi pięknymi ciemnymi włosami, to lekka przesada. Owszem odrastają mi ciemne włosy na miejscach tzw. łysiny plackowatej, w których była grzybica, łupież, ale nie są to jakieś piękne kędziory smile. Nie mniej jednak nie jestem w tym przypadku malkontentem, a wręcz przeciwnie cieszę się, że proces naprawy również trwa i w tym przypadku. Nie jest istotne, kiedy zupełnie łysinka zostania pokryta włosami, ale to iż w ogóle taki proces się rozpoczął.
   Kiedy pierwszy raz w realu zobaczyłem się z Mistrzem, tj. na jego prelekcji w Częstochowie, Mistrz wypatrzył swoim jastrzębim wzrokiem, że mi włosy odrastają msn-wink. Oczywiście, powiedział mi o tym dopiero post factum, czyli po prelekcji na forum w którymś z postów, chyba dlatego, że nie było wcześniej okazji, albo też, żeby mi nie uderzyła tzw. sodówka do głowy, żebym z czymś z tej uciechy nie przekombinował (miałem wówczas takie tendencje:lol:). Mistrz, pracując w zasadzie od dziecka z ludźmi - doskonale zna się na psychologii (tak to odczuwam).
   Tak, stosuję nadal w MO oliwę z oliwek, ale nie dlatego, iż chcę naprawić rzadką czuprynę, ale dla generalnie samonaprawy pierwszego odcinka przewodu pokarmowego, który był w moim przypadku bardzo mocno zniszczony.
   Sprawa łupieżu, czy odrostu włosów, zmniejszenia siwizny, to już strategia organizmu, do której się nie wtrącam. On to robi przy okazji - wg swojej logiki.
   Kiedyś mi się ktoś pytał: - co brać na łupież? - a miał tyle poważnych innych schorzeń... Jakby MO miała działać jak lek... Nie lubię tego typu nielogicznych pytań. W związku z tym odpowiedziałem mu pytaniem: czy będzie zadowolony, jak go położą w "piórniku" (czytaj: w trumnie), i będzie ogólnie ładnie wyglądał, a przede wszystkim nie będzie widać śladów łupieżu na garniturze, na lakierkach... Uważam, że organizm takie tzw. popierdółki jak łupież zostawia sobie do naprawy na koniec, chociaż może to robić też równolegle, czyli dokonywać procesu naprawy tkanki łącznej. W gruncie rzeczy chodzi o to, że nie możemy sobie wybiórczo traktować schorzeń, i wg naszej logiki je usuwać i to przy pomocy "czegoś", czyli jakiegoś preparatu.
   Generalnie, w trakcie dochodzenia do zdrowia, działanie MO - wspomagam KB i - jakby prawie zasadami zdrowego odżywiania. Nie stosuję specjalnego jakiegoś programu wspomagającego odrost włosów na głowie. Pamiętamy kiedyś słynny: Banfi hajszesz (czytaj fonet.: bonfichajszysz) - węgierski preparat w płynie na rzekomy porost włosów. Swoją drogą Węgrzy wiedzieli jak zarabiać na naiwniakach. Ja również kiedyś sprzedawałem na targu tzw. łabuzie, czyli tatarak, reklamując że to na porost włosów. Zalecałem przed użyciem posiekać tatarak i ugotować wywar, który następnie po umyciu głowy, wcierać w skórę głowy. Ku mojemu zdziwieniu - najwięcej zakupów zrobiły u mnie panie, które miały piękne bujne włosy na głowie, koki, warkocze, itp. Ani jeden/jedna nie trafiła mi się łysa osoba czy też z lichymi włosami. Tataraku narwałem nad stawem i za 1,5 h sprzedałem ze znajomym całą kipę "Żuka" tataraku, który porobił mi specjalne pęczki i powiązał je gumką niby recepturką wykonaną z obciętej dętki rowerowej. Prowadziłem wówczas intensywne życie studenckie i potrzebowałem kasy. Taka była/jest tzw. psychologia tłumu, owczego pędu, a w zasadzie baraniego. Wówczas polowałem na potencjalnych pacjentów, chociaż sam nim częściowo byłem msn-wink.
   Można to nazwać wytwarzaniem tzw. aury placebowej u pacjenta, która czasami potrafi zdziałać "cuda". Zaś w przypadku tych pań z pięknymi fryzurami, spowodowała ich większe dowartościowanie, większy komfort psychiczny a tym samym utrzymanie dobrostanu kondycji fizyczno-psychicznej.
   Tak więc, czasami wspomagająco smaruję głowę maścią z witaminą A, a po umyciu w normalnym szamponie ze skrzypem polnym, wcieram w skórę głowy alocit, i to wszystko. Jak powiedziałem wcześniej - włosami lub ich niedoborem przejmuję się najmniej, mam zaufanie do swojego organizmu.
    Tak, detox może przyśpieszać apoptozę chorej komórki, którą organizm wydala z organizmu, to samo dotyczy słabej, zdefektowanej, chorej cebulki włosowej.
« Ostatnia zmiana: 05-12-2011, 18:19 wysłane przez Zibi » Zapisane
Alisza
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiek: 61
MO: 24-04-2008
NIA: 12-02-213
Skąd: Niemcy
Wiadomości: 56

« Odpowiedz #23 : 16-08-2009, 14:21 »

Mojemu mężowi z przodu głowy odrastają włosy. Najpierw był meszek jak u dzidziusia, a teraz normalne czarne włosy. Na środku głowy jest jeszcze glaca, ale już pokryta meszkiem. U mojego szwagra dzieje się to samo.
« Ostatnia zmiana: 02-01-2011, 00:08 wysłane przez Solan » Zapisane

"Kazda prawda przechodzi trzy etapy: Najpierw jest wyszydzana, potem gwaltownie zwalczana, a w koncu zostaje uznana za rzeczywista."
                    -Artur Schopenhauer-
Zbigniew Osiewała (Zibi)
« Odpowiedz #24 : 22-08-2009, 18:18 »

Kolejne podziękowanie za MO dotyczy mojego wyleczenia się z jednostek chorobowych, statystycznie nazwanych jako ZZA i ZZN.
  
Proszę zwrócić uwagę na fakt, iż nie wszyscy chcą się publicznie przyznawać do tego problemu, że z nim się borykają. Skoro medycyna nazwała te zespoły chorobowe jako nieuleczalne, to dla mnie zarówno w tym, jak i w innych przypadkach jest to kolejnym mitem, godnym obalenia, co niniejszym czynię:
http://bioslone.pl/forum/index.php?topic=8153.0#lastPost
« Ostatnia zmiana: 02-06-2012, 19:43 wysłane przez Mistrz » Zapisane
Zbigniew Osiewała (Zibi)
« Odpowiedz #25 : 01-09-2009, 18:48 »

http://bioslone.pl/forum/index.php?topic=8214.20#lastPost
Link powyższy wiąże się z wątkiem dotyczącym wychodzenia z nałogu alkoholowego, dzięki terapii antyuzależnieniowej wspomaganej profilaktyką prozdrowotną - jako warunek sine qua non.

Po odzyskaniu dobrostanu zdrowia - kontynuacja profilaktyki zdrowia jako prewencji przeciwko wszystkim chorobom, czyli utrzymanie tego stanu zdrowia. I to jest prawdziwa profilaktyka i prewencja w zdrowiu, a nie złudna poprawa stanu zdrowia, po uprzednim zamaskowaniu, czyli naszyciu kolejnej "łatki" na zdrowiu.

Zdiagnozowanie się na na jakiejś maszynie, którą obsługuje człowiek omylny lub poprzez wyniki badań laboratoryjnych, których tzw. normy medyczne są tak samo zdegenerowane jak i cała medycyna, która nic nie wie o zdrowiu oraz badania medyczne i ustalanie owych norm, które prawdopodobnie odbywały się na grupie zdegenerowanych wolontariuszy - przecież nie mogą doprowadzić do zdrowia. To nasze organizmy są najmądrzejsze! To im trzeba zaufać!
« Ostatnia zmiana: 02-06-2012, 19:43 wysłane przez Mistrz » Zapisane
Zbigniew Osiewała (Zibi)
« Odpowiedz #26 : 07-09-2009, 19:44 »

Kolejne spektakularne sukcesy na drodze do zdrowia:
http://bioslone.pl/forum/index.php?topic=8382.msg77416#msg77416
« Ostatnia zmiana: 02-06-2012, 19:42 wysłane przez Mistrz » Zapisane
Wira
***

Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiek: 50
MO: 01.06.2009. DP, KB - 01.12.2010
Skąd: Podkarpacie
Wiadomości: 115

« Odpowiedz #27 : 19-10-2009, 19:28 »

Bardzo się cieszę, że jest taki dział - też chcę podziękować, bo mam za co!
1. Ustąpiła zgaga - miałam zgagę od prawie 15 lat. Nic nie pomagało.
2. Ustąpił straszliwy ból głowy. Ból - gigant. Doprowadzał mnie do wymiotów, nie mogłam mówić, ruszać się, a występował kilka razy w tygodniu.
3. Schudłam 16 kg.
4. Poprawiła mi się cera - wyglądam wprost cudownie w porównaniu do mojego wygładu jeszcze rok temu.
5. Moje pazurki już się nie łamią.

Wiem, że to nic w porównaniu do innych, lecz dla mnie to bardzo ważne - bo to moje WŁASNE dowody na to, że  MO - to genialny, bo prosty sposób na zdrowie.

Jestem bardzo, ale to bardzo szczęśliwa, że trafiłam na Wasze forum i promuję MO i forum z czystym sumieniem. Są nawet skutki promocji - 3 osoby rozpoczęły kurację MO smile smile
Bardzo dziękuję clap clap clap
« Ostatnia zmiana: 19-10-2009, 21:42 wysłane przez Heniek » Zapisane
Zuza
*


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: 01-07-2008
Wiedza:
Skąd: Podkarpacie
Wiadomości: 683

« Odpowiedz #28 : 19-10-2009, 23:13 »

Cytat
Wiem, że to nic w porównaniu do innych,
Ładne mi NIC! Gratuluję smile
Zapisane

Zbigniew Osiewała (Zibi)
« Odpowiedz #29 : 08-01-2010, 16:00 »

Mnie się przez cały czas zmniejsza blizna na plecach po operacji kaszaka. Najpierw blizna wielkości około 4 cm zaczęła się powiększać, sinieć. W jej obrębie - swędzieć, trochę się paprać, wychodziły z niej jakieś wągry (może jakieś resztki torebki?). Obecnie ma znacznie ładniejszy wygląd, jest o 3/4 mniejsza, brak dużego zgrubienia w miejscu założenia szwów. Ogólnie rzecz ujmując ładnie się wchłania. Taka mała rzecz a cieszy.
« Ostatnia zmiana: 16-12-2011, 16:35 wysłane przez Zibi » Zapisane
Zbigniew Osiewała (Zibi)
« Odpowiedz #30 : 15-01-2010, 12:23 »

Kolejny sukcesik na prawie trzyletnim finiszu drogi do zdrowia to zmniejszenie się, spłaszczenie i zjaśnienie znamienia do wielkości monety jednogroszowej. To znamię mam od urodzenia, które znajduje się na przedramieniu prawej ręki. Jeszcze kilka lat temu było o wielkości monety 1 zł koloru brązowego i niezbyt płaskie. Wg kryminologów jest to znak szczególny już na całe życie, chyba że usunie się operacyjnie. Wg mnie - to był mój znak szczególny. Piszę w czasie przeszłym, bo za kilka lat może mi zniknąć całkowicie. I znów mamy dowód na obalenie kolejnego mitu nienauczonej 'nauki' medycznej.

Jak moja Miksturka skończy 3 latka, opiszę inne jej sukcesy msn-wink.

Wielkie Dzięki!
« Ostatnia zmiana: 16-12-2011, 16:49 wysłane przez Zibi » Zapisane
Apriliana
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiek: 32
MO: 15-01-2008 z przerwą w wakacje, od 01-09-2008 ponowne stosowanie
Skąd: woj. lubelskie
Wiadomości: 51

« Odpowiedz #31 : 15-01-2010, 22:40 »

Zibi w takim razie należy tylko pogratulować zdrowotnych sukcesów i życzyć całkowitego powrotu do zdrowia smile. Ja w takim razie również chcę serdecznie podziękować za MO. Odkąd pije tą cudowną mieszankę wyregulowała mi się praca jelit z którymi miałam problem od zawsze, przybywam na wadze, paznokcie nie łamią się, permanentne zmęczenie odeszło w zapomnienie, a zatoki z którymi się borykałam od lat, wreszcie zaczynają sie oczyszczać. Dziękuję raz jeszcze smile
Zapisane
Megi
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiek: 53
MO: 15.08.2006
Skąd: Podlaskie
Wiadomości: 44

« Odpowiedz #32 : 15-01-2010, 23:17 »

   Zibi, to cudownie, że ci się udaje, małymi kroczkami, po trochu osiągać sukcesy w dochodzeniu do zdrowia. Cenne są twoje informacje w tym temacie, z których również korzystam (zapewne nie tylko ja). Ja nie potrafię tak skrupulatnie poddawać analizie to, co dzieje się z moim organizmem.
   A więc zdrowiej z każdym dniem i pisz, pisz, pisz nam jak najwięcej.
   Co tu ukrywać dla mnie jesteś niezłą inspiracją, czasami jak miałam „doła”, czytałam twoje posty. Mądry z Ciebie facet.  thumbup

   Proszę nie posądzać mnie o kadzenie!   biggrin

PS.
   Jak do tej pory moje zdrowie też diametralnie się polepszyło, ale najważniejsze, że teraz, jak zarwę nockę to następnego dnia mogę normalnie egzystować. Nie boli mnie głowa, zapałek do podtrzymania powiek też już nie potrzebuję i nie jestem otępiała (kiedyś zasypiałam tam gdzie stałam). Uważam, że to zasługa MO. Też za nią DZIĘKUJĘ.
Zapisane
Zbigniew Osiewała (Zibi)
« Odpowiedz #33 : 16-01-2010, 02:37 »

Moje doraźne wspomagacze MO to: mieszanka ziołowa na drogi moczowe, Dieta niskowęglowodanowa, bezglutenowa (generalnie - Zasady zdrowego odżywiania ze zwróceniem uwagi na bezgluten), KB, galaretki z siemienia lnianego, wodne maceraty z czosnku (w przeszłości), woda: Jan, woda: Zuber, woda: Wielka Pieniawa, woda: Słotwinka: - http://forum.bioslone.pl/index.php?topic=11244.msg92504#msg92504
« Ostatnia zmiana: 16-12-2011, 17:13 wysłane przez Zibi » Zapisane
K'lara
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: 1.01.2010
Wiedza:
Skąd: Kraków
Wiadomości: 2.264

« Odpowiedz #34 : 16-01-2010, 15:16 »

   Zibi,co tu ukrywać dla mnie jesteś niezłą inspiracją, czasami jak miałam „doła”, czytałam twoje posty.
Ja też. Ponadto Zibi ma świetne poczucie humoru i pod tym względem czyta się jego posty znakomicie.Cenię też u Zibiego  męską przytomność umysłu. (przywołanie do porządku, gdy chciałyśmy zimą stosować GBG biggrin)
Zapisane

Zbigniew Osiewała (Zibi)
« Odpowiedz #35 : 26-01-2010, 15:10 »

Za około 2 m-ce będzie 3 lata picia MO, i stąd to moje dosyć częste zanudzanie Państwa moimi pozytywnymi efektami zdrowotnymi. Przy czym należy odliczyć około rok - brania różnych paraleków, czyli supli. Tak że de facto - MO piję około 2 lata. Rok czasu dreptałem w miejscu na drodze do zdrowia, jak po największym rondzie świata w Wąchocku (pochody pierwszomajowe na tym rondzie trwają do tej pory, czyli kręcą się w kółko i częściowo po omacku) msn-wink.
  
Przyszedł czas na pochwalenie tripleciku: alocitu, oleju, soku z cytryny - jako integralnej całości MO - za wyleczenie mnie z chorób przyzębia (paradontozy). Oto cząstkowa relacja z tego procesu: - http://forum.bioslone.pl/index.php?topic=1912.msg65952#msg65952.
  
Muszę zaznaczyć, że owe zabiegi dentystyczne i użyte środki - to tylko działania wspierające działanie MO, KB, Zasad zdrowego odżywiania, ze szczególnym zwróceniem uwagi na okresowe wdrożenie diety bezglutenowej (choroba Duhringa).
« Ostatnia zmiana: 16-12-2011, 17:40 wysłane przez Zibi » Zapisane
Zbigniew Osiewała (Zibi)
« Odpowiedz #36 : 15-03-2010, 13:17 »

Może te korzyści nie są aż tak istotne, ale są i dają mi pewien obraz, jak organizm postępuje w samonaprawie - dzięki metodom profilaktyki prozdrowotnej (sztuce leczenia bez leczenia): - http://forum.bioslone.pl/index.php?topic=2191.msg99065#msg99065
« Ostatnia zmiana: 19-11-2010, 20:58 wysłane przez Zibi » Zapisane
Iza38K
« Odpowiedz #37 : 22-03-2010, 13:30 »

Nawet nie zauważyłam, że minął mi rok z Biosłone. No cóż - dziękuję Panie Józefie za wiedzę. Wiara najczęściej jest ślepa stąd życie powinno być oparte na wiedzy. Największy sukces odniosła moja Martysia, która przestała kaszleć, chrząkać. Skóra na głowie zdrowa, menstruacja się uregulowała, nie ma obfitych upławów, swędzeń. Margolce zdecydowanie poprawiła się skóra. Ma niestety trądzik na czole - mimo odstawienia glutenu. Najważniejsze jest jednak to, że nie czuję się bezradna. Wiem, gdzie i jak szukać rozwiązań. Nauczyłam się analizować. Zrozumiałam wiele spraw i tę najważniejszą - żeby nie walczyć z Naturą. No i ciągle się uczę czytając Portal i Forum. Sama czuję się świetnie.
Zapisane
Zbigniew Osiewała (Zibi)
« Odpowiedz #38 : 06-04-2010, 11:42 »

(...)
Dziękuję za miłe słowa, chciałabym coś jeszcze powiedzieć,
właściwie to dopiero zamówiłam książki Pana Józefa, no i jak już mówiłam jestem świeża, ale bardzo-bardzo pokrzepiło mnie to co Pan napisał w Podziękowaniu za miksturę oczyszczającą :

"Gdyby nie Mistrz i jego wynalazek, to pewnie podzieliłbym już los swoich krewnych i wzbogacił statystykę medyczną umieralności na choroby  tzw.genetyczne. Wszak widać z tego przykładu jasno, że nie ma takich chorób, bowiem jak się okazuje mamy wpływ na zmianę tendencyjności genetycznej (porównanie: w planach, w projekcie budowy domu stoi, aby go wybudować ze szkodliwej płyty żelbetowej, a de facto budujemy go ze zdrowej cegły dziurawki, czy szamotowej - mamy wpływ na zmianę materiału budowlanego - mamy wpływ na zasilanie organizmu)."

Kiedy moja mama wyzdrowiała z raka piersi, moja siostra miała badanie genetyczne i ja też bardzo chciałam wiedzieć czy jestem w grupie ryzyka i też je zrobiłam (mimo że miałam wtedy 17 lat), okazało się że jestem obciążona mutacją w genie brca1. Od tego czasu w sumie brałam za pewnik ze kiedyś zachoruję i kiedy myślałam o dalekiej przyszłości to zaczynal mnie boleć brzuch z nerwów i płakać mi się chciało (w ogóle po usłyszeniu tej wiadomości przeżywałam chyba ciężki okres jak teraz na to patrze), więc po prostu do dzisiaj starałam się o tym nie myśleć, a teraz, po przeczytaniu Pana postu zaczęłam sobie myśleć czy jednak możliwe, że nie zachoruję jak tylko będę się starać! Za co, naprawdę, dziękuję Zibi! clap
Proszę się nie przejmować tym co gadają konowały. Zaufaj swojemu organizmowi oraz metodom profilaktyki prozdrowotnej wg linii Biosłone, to nie zachorujesz na raka. Stosując metody niemedyczne, wypierasz choroby, a w tym i ewentualne komórki, które mogą się nowotworzyć.
   Tendencyjność istnieje, ale do przejęcia modelu odżywiania po swoich przodkach (np. po babci, mamie), a tym samym podobnym magazynowaniem toksyn. Potwierdza to znów Hipokrates:   CHOROBY SĄ PROCESEM POZBYWANIA SIĘ TOKSYN Z ORGANIZMU. SYMPTOMY SĄ NATURALNĄ OCHRONĄ ORGANIZMU. NAZYWAMY JE CHOROBAMI, LECZ W RZECZYWISTOŚCI LECZĄ CHOROBY. WSZYSTKIE CHOROBY MAJĄ JEDNĄ PRZYCZYNĘ, CHOĆ OBJAWIAJĄ SIĘ W RÓŻNY SPOSÓB, W ZALEŻNOŚCI OD MIEJSCA, W KTÓRYM WYSTĘPUJĄ.

http://forum.bioslone.pl/index.php?topic=4016.msg33438#msg33438
W kwestii statystyki - odnośnie wyleczenia się z raka za pomocą profilaktyki prozdrowotnej, mogę śmiało wysnuć wniosek, iż jest to bardzo prawdopodobne, ale nie jest statystycznie sprawdzalne. Jest trudno zmierzyć (nie ma takiej potrzeby), ile komórek rakowych i quasirakowych mój organizm pozbywa się co dziennie, przy stosowaniu metod niemedycznych (profilaktyki prozdrowotnej) w dochodzeniu do zdrowia. Pewnie gdybym ich nie stosował, to na sekcji zwłok miałbym 100% pewności, że zachorowałem na raka.
   W mojej krótkiej praktyce naturoterapeutycznej zgłosiło się do mnie kilka osób z chorobą nowotworową, którym prócz profilaktyki prozdrowotnej zasugerowałem wdrożenie kilku metod leczenia z medycyny ludowej i tzw. medycyny alternatywnej. Niestety nie wiem, jak się mają te osoby, bo urwał się z nimi kontakt. W jednym przypadku były lekarz medycyny - A. Janus, z którym współpracowałem w Ener Medzie stwierdził, iż w wyniku pewnych kompleksowych naszych działań (moje raczej polegały na wdrożeniu odpowiedniej diety) udało nam się wyleczyć pacjentkę z raka piersi. Owa pacjentka wcześniej przechodziła chemioterapię. Przy czym zależy to też od stopnia zaniedbania organizmu (jaka forma raka, czy jaki stopień uzłośliwienia raka).
   W każdym razie ja nie powinienem już dawno żyć, gdybym słuchał medycyny i jej mitów o dziedziczeniu genetycznym zachorowalności na raka. Był taki czas, że mówiono o micie, z którego wynikało, iż można zarazić się zawałem serca itp. brednie.
Choroby genetyczne, które nie występują od urodzenia to wymysł medycyny, aby móc straszyć ludzi i aby stosowali profilaktykę w ujęciu medycznym – czyli wczesne leczenie.
Choroby powielane w rodzinie, a które medycyna nazywa genetycznymi to choroby wynikające z tego, że dziedziczymy po rodzicach sposób zarządzania toksynami i budowę tkanek (jedne mocniejsze a drugie słabsze).
Czyli, jeżeli będziemy tak samo zaśmiecali organizm jak nasi rodzice, to efekt będzie taki, że organizm zarządza tymi toksynami w taki sam sposób jak u rodziców. Odkłada je w miejscach podatnych na kumulacje toksyn oraz upośledzane są te same procesy. To w konsekwencji powoduje, że i rodzice i dzieci chorują na te same choroby.
Czyli nie ma chorób genetycznych, które pojawiają się w jakimś okresie życia, tylko zachowanie powielane przez dzieci po rodzicach powoduje, że organizmy dzieci w taki sam sposób przerabiają toksyny i powstają takie same patologie. Wystarczy nie dopuścić do kumulacji toksyn, to wtedy nie ma czegoś takiego jak choroba dziedziczona.   
   Medycyna woli podchodzić do tego w inny sposób, bo łatwiej na tym zarobić, a każdy głupi człowiek łatwiej w to uwierzy.
A tutaj Mistrz o chorobach genetycznych:
Jako chorobę należy rozumieć dysfunkcję organizmu spowodowaną zdominowaniem systemu odpornościowego przez czynniki chorobotwórcze.
W świetle powyższego: cechy odziedziczone w genach nie są chorobą, lecz wariantem przemiany pokoleń, czyli namacalnym dowodem trwania procesu ewolucji, w wyniku którego, na zasadzie przypadku, powstają zarówno osobniki wybitnie przystosowane do środowiska, jak i absolutnie nieprzystosowane – skazane na zagładę, by nie przekazali wadliwych genów potomkom. Z ludzkiego punktu widzenia brzmi to okrutnie, ale w ewolucji właśnie tak przebiega proces doboru naturalnego.
Leczenie w tym przypadku byłoby poprawianiem natury, a nie przywracaniem (utraconego) zdrowia.
« Ostatnia zmiana: 19-11-2010, 21:04 wysłane przez Zibi » Zapisane
Zbigniew Osiewała (Zibi)
« Odpowiedz #39 : 27-04-2010, 13:06 »

Holistyczne, adekwatne, atawistyczne, prozdrowotne działanie MO: - http://forum.bioslone.pl/index.php?topic=4398.msg38956#msg38956
Zapisane
Strony: 1 [2] 3 4   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.21 | SMF © 2006-2008, Simple Machines
Design by jpacs29 | Mapa strony
Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!