Niemedyczne forum zdrowia
16-12-2017, 06:08 *
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Czy dotarł do Ciebie email aktywacyjny?

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Aktualności: Radiobiosłone --> www.radiobioslone.pl
 
   Strona główna   Pomoc Regulamin Szukaj Zaloguj się Rejestracja  
Strony: 1 2 [3] 4   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Kleszczowe zapalenie mózgu i borelioza  (Przeczytany 22648 razy)
Scorupion
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 8-07-2009 do 31-12-2016
Wiedza:
Wiadomości: 4.570

« Odpowiedz #40 : 21-11-2017, 14:08 »

Wracając do naszych nieszczęśliwych leśników. Test Western Blot został znacznie udoskonalony i pokazuje z bardzo dużą czułością przeciwciała krążące we krwi. Problem diagnostyczny polega na tym, że mimo zarażenia krętkiem, przeciwciał często tam nie ma. Czyli skracając tok myślenia, leśników zarażonych musiało być więcej, niż wykazał to WB. Wśród tych starszych myślę, że blisko 100%.
Jaki wniosek można by wysnuć z tych dwóch niepozornych historyjek? Każdy może inny, ja wysnuwam taki, że kleszcz w swoim krótkim i parszywym życiu rzuca się na wszystko cokolwiek pojawi się w jego zasięgu oraz, że nie ma odpornych, są tylko słabo trafieni.
A moje kocisko znowu przyniosło kleszcza, tym razem po nocy z temperaturą poniżej zera.
Zapisane

I nic mnie nie obchodzi, bo płynę na popsutej łodzi.
Scorupion
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 8-07-2009 do 31-12-2016
Wiedza:
Wiadomości: 4.570

« Odpowiedz #41 : 23-11-2017, 13:04 »

A na przykład Joseph Burascano, światowy fachurka boreliozowy twierdzi, że około 10% kleszczy ma bakterie w jamie gębowej i może je wstrzyknąć w ciągu minuty.
Zapisane

I nic mnie nie obchodzi, bo płynę na popsutej łodzi.
Scorupion
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 8-07-2009 do 31-12-2016
Wiedza:
Wiadomości: 4.570

« Odpowiedz #42 : 02-12-2017, 16:41 »

Ktoś nie wierzy, może sprawdzić. Trzeba złapać ze setkę kleszczy, obciąć im znienacka pyski i oddać do prostego badania na obecność krętków. Ja tam Burascano wierzę, w końcu chłop od początku lat osiemdziesiątych nie robi nic innego, tylko szarpie się z krętkami i kleszczami. Coś tam musi wiedzieć. Co z tego praktycznie wynika? Po znalezieniu na sobie kleszcza należałoby go zbadać. Byle laboratorium podejmie się tego z ochotą, oczywiście za stosowną opłatą. Jeśli kleszcz zarażony, a my nie mamy zaufania swojego systemu odpornościowego, to biegusiem po antybiotyk. Jeśli mamy zaufanie, to niech też i Bóg ma nas w swojej opiece, bo za dużo jest przypadków zachorowań. O wiele, wiele więcej, niż podaje się oficjalnie.
Pod co się podszywa parszywy krętek? Najczęściej choroby endykrynologiczne, szczególnie u kobiet. Hashimoto, zatrzymanie miesiączki, zaburzenia czynnościowe przysadki, podwzgórza i inne, fibromialgię, RZS, stwardnienie rozsiane, toczeń, zapalenia jelit, zapalenie wielomięśniowe, zanikowe zapalenie skóry, przewlekłe anginy, migreny, Zespół Sjorgena, przewlekłe zmęczenie. Można se wtedy leczyć te choroby do końca świata albo i dłużej.
Jak wykapować parszywca? Nie jest łatwo, podejrzenia muszą wzbudzać wielonarządowe, nawracające i zwiększające się ilościowo i jakościowo dolegliwości z charakterystycznym przebiegiem Na przykład mamy Hashimoto, a tarczyca wygląda normalnie, bolą uszy, a laryngolog mówi, że wszystko w porządku, jest krwawienie z układy moczowego albo trawiennego, a badania pokazują, że śluzówki nienaruszone, gdzieś zaboli kość, opuchnie nad nią, a prześwietlenie ok. W późniejszym stadium zaatakowane bywają prawie wszystkie węzły. cdn.
Zapisane

I nic mnie nie obchodzi, bo płynę na popsutej łodzi.
Scorupion
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 8-07-2009 do 31-12-2016
Wiedza:
Wiadomości: 4.570

« Odpowiedz #43 : 03-12-2017, 12:27 »

Śluzówki zaczynaj pokazywać objawy uszkodzenia, w gębie robią się różnego rodzaju wypryski, w żołądku i przełyku nadżerki, w jelitach to już całkiem kiepsko. Krętek atakuje oczy w całym przekroju i zaczyna włazić w nerwy. A to słuch się pogorszy, a to węch zaniknie na krótki czas, a to smak i zachcianki się zmieniają, noga ciągnie, ręce mrowią. Na razie wszystko delikatnie i z tendencją do ustępowania. Aż przychodzi ON - pierwszy piorunujący atak. Potrafi zwalić z nóg i zostawić już nieprzemijające uszkodzenia. Na razie dalszy ciąg zostawmy.
Na forum panuje przekonanie, że po ugryzieniu przez kleszcza nie powinno się brać antybiotyku ze względu na osłabienie przezeń systemu odpornościowego, który w innym przypadku sam sobie poradzi z bakteriami. Moje doświadczenia pokazują inaczej. Kilka osób, które po wystąpieniu rumienia wzięły szybko doxycyklinę, nie wykazuje żadnych objawów choroby. U każdej minęło ponad cztery lata od ugryzienia. Czyli u nich antybiotyk nie osłabił odporności, lub po prostu wybił krętka całkowicie albo na tyle, że z resztą system odpornościowy, nawet osłabiony, daje sobie radę. Nie znam żadnej osoby, która nie zażyłaby antybiotyku po znalezieniu rumienia, tu więc się nie wypowiem. Znam kilkanaście osób, które aktualnie chorują na boreliozę. Kilka z nich pamięta kleszcza, ale nie kojarzy ani rumienia, ani ugryzienia. Reszta nic nie pamięta. Oczywiste w tej sytuacji jest, że nie brały antybiotyku. Biorą teraz, z różnym skutkiem, ale na temat leczenia i wychodzenia napiszę w wątku Elizki. Tu ciekawostka: u jednej z osób, która bardzo późno rozpoznała boreliozę, po zażyciu pierwszej dawki doxycykliny pokazał się ...rumień! Dobre co? Widać go było około miesiąca, nie przekroczył średnicy pięciu centymetrów i znikł. Ma ktoś jakieś wnioski? Na pewno ktoś będzie miał, bo dyskusja pod artykułem jest gorąca hehehe.
Zapisane

I nic mnie nie obchodzi, bo płynę na popsutej łodzi.
Piotr
***


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: nie stosuję
Wiedza:
Wiadomości: 965

« Odpowiedz #44 : 03-12-2017, 14:50 »

Znam kilkanaście osób, które aktualnie chorują na boreliozę.
Czy masz rodzinę leśniczych, czy to jakieś zboczenie?
Zapisane
Scorupion
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 8-07-2009 do 31-12-2016
Wiedza:
Wiadomości: 4.570

« Odpowiedz #45 : 03-12-2017, 16:42 »

Istnieje więcej możliwości, jak u Strasburgera:
1. Środowisko leśniczych i myśliwych, niekoniecznie rodzina.
2. Środowisko związane z leczeniem boreliozy.
4. Środowisko chorych na boreliozę.
5. Bardzo szeroki krąg znajomych bliższych i dalszych.
6. Spostrzegawczość, rzecz tobie obca, ale niech żywi nie tracą nadziei.
7. Melanż wszystkich albo kilku z wyżej wymienionych.
8. Inna, niż wyżej wymienione.
Zapisane

I nic mnie nie obchodzi, bo płynę na popsutej łodzi.
Scorupion
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 8-07-2009 do 31-12-2016
Wiedza:
Wiadomości: 4.570

« Odpowiedz #46 : 05-12-2017, 10:03 »

Powoli będziemy się zbliżali do końca mojego ględzenia w tym wątku. Wnioski w skrócie są następujące: borelioza jest koszmarną chorobą, lekarze i NFZ nic na ten temat nie wiedzą, znęcają się tylko nad zarażonymi nieszczęśnikami, dlatego trzeba brać sprawy w swoje ręce. Występuje znacznie, znacznie częściej, niż się powszechnie uważa. Gadałem z lekarzem, który na jednym niedzielnym dyżurze w szpitalu wyciągnął 12 kleszczy. Jest po prostu nierozpoznawana i mylona właśnie z braku wiedzy. Kleszcz może zarazić cię prawie natychmiast po ugryzieniu (oprócz Burascano tak samo twierdzą inni praktycy), dla bezpieczeństwa po każdym znalezieniu gada należałoby chlasnąć się czymś antybakteryjnym. Może być antybiotyk, jeśli się brzydzimy to olejki, są jeszcze bardziej bakteriobójcza, a przy okazji niszczą wirusy i pierwotniaki. Zdawanie się na swój silny system odpornościowy w przypadku kontaktu z kleszczem jest igraniem z ogniem. Wielu się uda, wielu nie. Zależy od nie wiadomo ilu i jakich czynników, lepiej nie ryzykować. Zarażają bardzo często nimfy i stąd głupia mina przy postawieniu diagnozy - przecież ja nigdy nie miałem kleszcza! Przy niezdiagnozowanych albo słabo poddających się leczeniu wieloobjawowych i wielonarządowych chorobach koniecznie wziąć pod uwagę boreliozę łącznie z koinfekcjami. W przypadku stwierdzonej choroby krótko i konkretnie - wszystkie ręce na pokład, bo będzie się działo i każda pomoc potrzebna.

Są to moje przemyślenia i doświadczenia, każdy zrobi jak uważa.
Zapisane

I nic mnie nie obchodzi, bo płynę na popsutej łodzi.
Antaress
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: 06.2013, cała rodzinka i wnusia
Skąd: Skoczów
Wiadomości: 176

« Odpowiedz #47 : 07-12-2017, 21:55 »

Zabrzmiało beznadziejnie, a ja jestem żywym przykładem, że jednak da się to świństwo trzymać w ryzach i żyć dobrze! Przeszłam gehennę, jednak przy ogromnym wysiłku, dyscyplinie i wsparciu Biosłone, żyję bezobjawowo i mam nadzieję, że tak zostanie:)
Zapisane
Scorupion
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 8-07-2009 do 31-12-2016
Wiedza:
Wiadomości: 4.570

« Odpowiedz #48 : 07-12-2017, 22:34 »

Da się, ale co przeżyłaś to twoje. Chodzi o to, aby unikać takich przeżyć. Uważaj na citrosept w większych ilościach, są doniesienia, że rozbija cysty. Mikstura, DP, KB jak najbardziej pomagają wybrnąć, ale w dalszym terminie. Z moich doświadczeń wynika, że najpierw musi być coś bakteriobójczego. Antybiotyk, Zapper, olejki, zioła, cokolwiek i dopiero potem praca nad homeostazą. Przymierzam się napisać o tym w wątku Elizki, na razie nie ma weny.
Zapisane

I nic mnie nie obchodzi, bo płynę na popsutej łodzi.
Mistrz
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 05.03.2000 – 2070
Skąd: Hogwart
Wiadomości: 10.447

WWW
« Odpowiedz #49 : 08-12-2017, 08:52 »

Tak czy siak w ostateczności dochodzimy do nader oczywistego wniosku, że najlepszym, a w zasadzie jednym lekarstwem na wszelkie choroby jest zdrowie. Wystarczy je mieć, reszta zaś to mały pikuś.
Zapisane

Jeśli nie wiesz nic, dasz sobie wmówić wszystko
Scorupion
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 8-07-2009 do 31-12-2016
Wiedza:
Wiadomości: 4.570

« Odpowiedz #50 : 08-12-2017, 21:23 »

No tak, ale są sytuacje krytyczne, kiedy najpierw należy zadziałać medycznie, a dopiero potem dbać o zdrowie. Do nich nich należy z cała pewnością mało znana i pomijana borelioza.
Wredny krętek potrafi się przyczaić po wtargnięciu do organizmu, nie dać znaku życia przez kilkanaście lat, a w razie chwilowego osłabienia odporności brutalnie zaatakować. Atak z uśpionych cyst potrafi też sprowokować citrosept zażyty w większych ilościach.
O ile w ogóle cysty istnieją, bo są różne teorie na ten temat. Ciekawa sprawa, będę kontynuował przy opisywaniu leczenia. Tymczasem kolejny przykład na potwierdzenie mojego ględzenia: http://forum.bioslone.pl/index.php?topic=26087.msg230000;topicseen#msg230000
Jest tego więcej na forum, jak w wątku Kfiatki napisałem, wszystkie przedłużające się oczyszczania i oporność na miksturę należałoby sprawdzić pod kątem boreliozy.
Zapisane

I nic mnie nie obchodzi, bo płynę na popsutej łodzi.
Antaress
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: 06.2013, cała rodzinka i wnusia
Skąd: Skoczów
Wiadomości: 176

« Odpowiedz #51 : 08-12-2017, 21:36 »

No, no, nieźle dajesz z tymi medykamentami... Wtedy trafiając tutaj rzuciłam wszystkimi lekami w jednym dniu i tak jest do dzisiaj. Nie jestem pewna, czy mi pomogły czy też dobiły.
Myślę, że nie ma reguły.
Zapisane
Scorupion
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 8-07-2009 do 31-12-2016
Wiedza:
Wiadomości: 4.570

« Odpowiedz #52 : 08-12-2017, 21:41 »

Czyli przed trafieniem tu przeszłaś kurację antybakteryjną? I o to właśnie chodzi, najpierw tłuczemy krętka, żeby dać szansę stłamszonemu organizmowi, a potem śmiało miksturę. Nie znam przypadku, żeby sama mikstura pokonała rozwiniętą boreliozę, natomiast znam przypadki, gdy kilkuletnie picie nie ustrzegło od zakażenia oraz przypadki, gdy kilkuletnie picie nie pomogło na już rozwiniętą chorobę, przy okazji wprowadzając w błąd. Opieram się na praktyce.
W opisie leczenia napisze o kolejnej ciekawej teorii a propos tego co wyżej.
« Ostatnia zmiana: 08-12-2017, 21:50 wysłane przez Scorupion » Zapisane

I nic mnie nie obchodzi, bo płynę na popsutej łodzi.
Antaress
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: 06.2013, cała rodzinka i wnusia
Skąd: Skoczów
Wiadomości: 176

« Odpowiedz #53 : 08-12-2017, 21:47 »

Na wszelkie możliwe sposoby! Kilku różnych lekarzy, kilka różnych akcji, w sumie przez pięć miesięcy, non stop. Pisałam o tym kiedyś.
Nie wystarczy pić tylko mikstury, trzeba zacząć od początku, czyli DPZ, KB itd. Trzeba zacząć żyć czysto. Taka przynajmniej była moja droga do stanu zdrowia, który mam teraz. Przede wszystkim musiałam dojść do siebie po antybiotykoterapii. Minęły cztery lata.
« Ostatnia zmiana: 08-12-2017, 21:56 wysłane przez Antaress » Zapisane
Scorupion
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 8-07-2009 do 31-12-2016
Wiedza:
Wiadomości: 4.570

« Odpowiedz #54 : 08-12-2017, 21:57 »

No i to była baza, widać, że chaotyczna i niedoskonała, ale była. Dalej za pomocą mikstury i reszty organizm sobie poradził.
Muszę się koniecznie ogarnąć i napisać co wiem o leczeniu boreliozy, ale to skomplikowany i długi temat, aż mi się nie chce.
Zapisane

I nic mnie nie obchodzi, bo płynę na popsutej łodzi.
Antaress
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: 06.2013, cała rodzinka i wnusia
Skąd: Skoczów
Wiadomości: 176

« Odpowiedz #55 : 08-12-2017, 22:02 »

Ja dziękuję za takie bazy. Ku przestrodze innym.
Zapisane
Piotr
***


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: nie stosuję
Wiedza:
Wiadomości: 965

« Odpowiedz #56 : 08-12-2017, 22:26 »

Muszę się koniecznie ogarnąć i napisać co wiem o leczeniu boreliozy, ale to skomplikowany i długi temat, aż mi się nie chce.
A czy samemu się badałeś na boreliozę? Mimo braku objawów, też może posiadasz krętka.
Zapisane
Scorupion
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 8-07-2009 do 31-12-2016
Wiedza:
Wiadomości: 4.570

« Odpowiedz #57 : 08-12-2017, 23:40 »

Antaress, to prawda, bez pojęcia lekarze leczą. Niestety jak wiele innych chorób, dlatego bierzemy zdrowie w swoje ręce i się edukujemy.
Może zacznę teraz i rozłożę na raty albo opiszę w dużym skrócie.
Moim zdaniem w przypadku zdiagnozowania boreliozy należałoby sieknąć ją doxycykliną przez okres dwóch do trzech tygodni najdłużej, z tym, że dwa tygodnie są preferowane. Potem ewentualnie poprawić klatromycyną stosując cykl pięć dni przerwy i dwa dni antybiotyku. Jak długo? No nie za długo maksymalnie ze dwa miesiące. Przy doxycyklinie zażyć lek przeciwgrzybiczy, przez całą kurację i kilka miesięcy po niej porządne probiotyki, te które wymieniłem u Elizki albo Biopron9. Oprócz tego Galavit, o nim napiszę jeszcze klika słów gdzie indziej, bo ciekawy lek. Zamiast klatromycyny można poprawić ziołami lub olejkami, tu trzeba poszukać dobrego zielarza, ewentualnie Zapperem. I to koniec z wybijaniem krętka!
Cały czas natomiast działamy objawowo, bo dolegliwości oraz herxy mylone z samą chorobą bywają koszmarne. Bez szczegółów wypiszę co: bioenergoterapia, masaże z olejkami przeciwbólowymi, sauna, kąpiele w chlorku magnezu, occie jabłkowym i oleju, środki przeciwbólowe, polecany metafen i inne bardziej niekonwencjonalne, jak jest możliwość to lekkie ćwiczenia, miód manuka, niestety interwencyjnie kilka suplementów, bardzo dużo płynów, melatoninę z ziołami na sen i ważna rzecz - pomoc psychologiczna, ktoś musi podtrzymać w ciężkich chwilach. Po maksymalnie pół roku powinno się uspokoić na tyle, że zaczynamy miksturę i resztę mistrzowskich zaleceń.
Zapisane

I nic mnie nie obchodzi, bo płynę na popsutej łodzi.
Mistrz
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 05.03.2000 – 2070
Skąd: Hogwart
Wiadomości: 10.447

WWW
« Odpowiedz #58 : 09-12-2017, 10:02 »

Na wszelkie możliwe sposoby! Kilku różnych lekarzy, kilka różnych akcji, w sumie przez pięć miesięcy, non stop. Pisałam o tym kiedyś.
To jest ten wątek: http://forum.bioslone.pl/index.php?topic=28792.msg201040#msg201040,
a także ten: http://forum.bioslone.pl/index.php?topic=28772.msg200798#msg200798
Zapisane

Jeśli nie wiesz nic, dasz sobie wmówić wszystko
Scorupion
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 8-07-2009 do 31-12-2016
Wiedza:
Wiadomości: 4.570

« Odpowiedz #59 : 09-12-2017, 10:07 »

Czyli antybiotykoterapia w optymalnym układzie może wynosić tylko dwa tygodnie.
Dlaczego z miksturą trzeba odczekać, aż objawy się uspokoją. Bo krętek robi demolkę od stóp po czubek głowy i organizm spokojnie musi to wszystko uporządkować, herxy są potężne, nie można dokładać następnych.
Interesujące są olejki, bo zdarza się, że powodują prawie natychmiastowe ustąpienie bólów, ale w innych przypadkach natężenie herxów wzrasta, nie ma reguły, trzeba próbować.
Gdyby po tych sześciu miesiącach nadal utrzymywały się objawy choroby, szczególnie neurologiczne, to w odwodzie mamy Ceftriaxone. Też niezbyt długo.
Sposób podawania antybiotyku i dawkowanie to już z lekarzami.


Na wszelkie możliwe sposoby! Kilku różnych lekarzy, kilka różnych akcji, w sumie przez pięć miesięcy, non stop. Pisałam o tym kiedyś.
To jest ten wątek: http://forum.bioslone.pl/index.php?topic=28792.msg201040#msg201040,
a także ten: http://forum.bioslone.pl/index.php?topic=28772.msg200798#msg200798

No i to pokrywałoby się z tym co wyżej napisałem.
Antaress zapamiętałem sprzed tych kilku lat, bo się głupio ze mną wykłócała i nie miała racji hehehe.


A tu jej post z tego wątku:
Cytat
Cytat
Co jednak zrobić, jeżeli mój organizm nie jest jeszcze na tyle silny, aby poradzić sobie z uciążliwymi objawami? Przecież trzeba żyć, a ta choroba jest potworna! Walczę już 9 miesiąc, MO, DP, KB i biorezonans, właśnie zakończony po 8,5 miesiącach (2x w tygodniu!). Objawy wracają! Traktować je jako objawy oczyszczania czy też objawy uaktywnienia się na powrót krętków, bo było już o wiele lepiej! Jestem przerażona! Zaznaczę jeszcze, że pomimo dużych dolegliwości bólowych (głównie stawy i mięśnie) nie wzięłam jednej tabletki p/bólowej! A byłam przed tym na około 20 tabletkach dziennie, w tym 4 antybiotyki! Stale czekam, tylko ile dam radę żyć nadzieją na wyleczenie?

Jest teoria, że po wybiciu krętka mamy do czynienia z syndromem poboreliozowym imitującym objawy choroby (dla mnie to organizm robi wtedy porządki na takiej zasadzie jak w chorobach infekcyjnych i po zażywaniu mikstury) i dokładanie kolejnych antybiotyków jest bez sensu. Mnie też się tak wydaje, dlatego po pierwszym rzucie trzeba odczekać te pół roku. Organizm powinien podjąć walkę. Właśnie tak było we wcześniej opisywanym przeze mnie przypadku, kiedy po doxycyklinie pojawił się niewielki rumień, nie rozszerzył się ponad pięć centymetrów i po miesiącu znikł. Wniosek można wyciągnąć taki, że system odpornościowy odciążony wybiciem znacznej ilości krętków podjął walkę i ją wygrał.
Dokładanie kolejnych leków może przynieść poważne skutki uboczne i na tyle osłabić, że ciężko będzie się podnieść.

Następnym razem napiszę jak wyglądał przebieg choroby u osoby pijącej przez klika lat miksturę, a która nie wiedziała, że wcześniej zaraziła się krętkiem i była chora na boreliozę.
« Ostatnia zmiana: 09-12-2017, 10:59 wysłane przez Scorupion » Zapisane

I nic mnie nie obchodzi, bo płynę na popsutej łodzi.
Strony: 1 2 [3] 4   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.21 | SMF © 2006-2008, Simple Machines
Design by jpacs29 | Mapa strony
Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!