Niemedyczne forum zdrowia
19-07-2018, 11:52 *
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Czy dotarł do Ciebie email aktywacyjny?

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Aktualności: Czwarty tom "Zdrowia na własne życzenie" --> kliknij
 
   Strona główna   Pomoc Regulamin Szukaj Zaloguj się Rejestracja  
Strony: [1]   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Kolka niemowlęca  (Przeczytany 5154 razy)
Brer
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 2012.01.23
Wiedza:
Skąd: Między stolicą a Mazurami
Wiadomości: 497

« : 30-08-2015, 19:53 »

Czy w walce z kolką, noworodka można kłaść tymczasowo w łóżeczku na brzuchu?
Moja mała strasznie się wierci, ewidentnie widać że walczy z gazami, ale te bączki nie zawsze udaje jej się uwolnić, wskutek tego mało nie wyrwie się z rąk.
Leżenie na brzuszku na pewno pomoże przemieszczać się gazom, ale czy taka pozycja dziecku, które ma 2,5 tygodnia nie zaszkodzi?

Proszę nie pisać kretyńsko długich tytułów!
« Ostatnia zmiana: 30-08-2015, 19:55 wysłane przez Mistrz » Zapisane
Kozaczek
*


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: 9.01.2011
Wiedza:
Skąd: Szczecin
Wiadomości: 2.144

« Odpowiedz #1 : 30-08-2015, 20:02 »

 Brer, mama musi bardzo uważać co je! Kolek nie będzie.
Zapisane
Brer
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 2012.01.23
Wiedza:
Skąd: Między stolicą a Mazurami
Wiadomości: 497

« Odpowiedz #2 : 30-08-2015, 20:16 »

Sądzisz, że to wina jedzenia?
Żonę załatwili wbrew naszej woli przebijając pęcherz płodowy co przy braku oksytocyny skończyło się cesarką i prawie zerową ilością pokarmu zaraz po porodzie. Skutkowało to tym, że mała dostawała większość mleka modyfikowanego i chyba to wpłynęło na powstanie gazów.

Laktator musiał iść w ruch i rozbujać produkcję i dziś pierwszy dzień w całości o cycku, mamy nadzieję, że te gazy się skończą, ale póki co trzeba sobie z nimi radzić.

Zatem jak jest z tym leżeniem na brzuszku?
Zapisane
Kozaczek
*


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: 9.01.2011
Wiedza:
Skąd: Szczecin
Wiadomości: 2.144

« Odpowiedz #3 : 30-08-2015, 20:24 »

Cytat
Sądzisz, że to wina jedzenia?
Jedzenia mamy, oczywiście! Poczytaj o noworodkach, co napisała Kwiatuszek.
Zapisane
Mistrz
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 05.03.2000 – 2070
Skąd: Hogwart
Wiadomości: 10.496

WWW
« Odpowiedz #4 : 30-08-2015, 20:36 »

Kolkę niemowlęcą niemowlęta albo muszą przeżyć, albo usunąć ją u bioenergoterapeuty.
Zapisane

Jeśli nie wiesz nic, dasz sobie wmówić wszystko
Brer
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 2012.01.23
Wiedza:
Skąd: Między stolicą a Mazurami
Wiadomości: 497

« Odpowiedz #5 : 30-08-2015, 20:42 »

Mnie zastanawia taka rzecz..
Po pierwsze, pisał Pan, że bioenergoterapia niemal od ręki usuwa kolki.
Po drugie, z kim ze znajomych nie rozmawiam, to niemal wszyscy mają problemy z kolkami, ale głównie przy pierwszym dziecku (o pierworodnych zazwyczaj dba się najwięcej, mało świeżego powietrza aby się nie przeziębiły, wszystko dość sterylne aby słaby układ odpornościowy nie był przeciążony itp.).

Nasuwa mi się taki wniosek, że może jako rodzice zbytnio chronimy je przed światem, przez co dziecko ma niedobór energii.
Trochę mi do Pana geograficznie daleko, a nie ufam innym bioenergoterapeutom. Czy częste wypady na świeże powietrze, niewielka ekspansja na słońce, ciągłe wietrzenie pokoju dziecka itp. mogą przywrócić równowagę energetyczną małego organizmu do tego stopnia aby kolki zostawiły nas w spokoju?
« Ostatnia zmiana: 30-08-2015, 20:50 wysłane przez Brer » Zapisane
Brer
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 2012.01.23
Wiedza:
Skąd: Między stolicą a Mazurami
Wiadomości: 497

« Odpowiedz #6 : 06-09-2015, 16:49 »

U mojej córeczki wygląda to tak: leży sobie w łóżeczku, śpi kilkadziesiąt minut dość spokojnie nie ruszając się prawie, po czym zaczyna jej coś przez sen w brzuszku jeździć, że czasem słychać przelewania, czasem idą bąki (bąki uspokajają). Wówczas dziecko staje się niespokojne i wykonuje rączkami a szczególnie nóżkami kosmiczne ruchy, ściągając kocyk czy inne okrycie. W pewnym momencie zaczyna płakać dość głośno, i trzeba wziąć ją na ręce.
I teraz, jeśli otrzyma cyca, ZAWSZE się uspokaja, choć jest czasem tak łapczywa jakby z tydzień nie jadła. Po zjedzeniu w takim stanie niemal zawsze ulewa.
Noszenie na rękach często pomaga i dziecko usypia po jakichś 30 minutach, choć wczoraj trwało to ponad 2 godz.

Nie ma tutaj cięgłego ryku w niebo głosy jak to opisuje wiele mam przy kolkach, ale bardziej na zasadzie chwila spokoju po czym minutowy grymas na twarzy i prężenie się na wszystkie strony. Nastepnie znów kilkadziesiąt sekund spokój i znów kilkadziesiąt sekund męczarni. Do chwili zaśnięcia częstotliwość bólów brzuszka zmniejsza się do całkowitego zaniku.

Proszę o wyjaśnienie, czym konktretnie różni się typowa kolka niemowlęca od wzdęć? Czy w tej sytuacji mogą to być zwykłe wzdęcia, które można by skutecznie łagodzić np. wodą koperkową?
Zapisane
Kredka8520
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: 25.12.2011
Skąd: Wrocław
Wiadomości: 56

« Odpowiedz #7 : 08-10-2015, 19:44 »

Ja starszego synka przerzucałam przez ramię jak miał ataki i tylko to mu pomagało. Leżał brzuszkiem na moim kościstym ramieniu. Jestem pewna, że kolki spowodowane były szczepieniami i złą dietą, bo młodsza córeczka kolek nie miała, a jadłam dużo lepiej i nie szczepiłam.
Zapisane
Brer
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 2012.01.23
Wiedza:
Skąd: Między stolicą a Mazurami
Wiadomości: 497

« Odpowiedz #8 : 08-10-2015, 21:54 »

Zauważyliśmy, że mała uspokaja się, kiedy zaraz po jedzeniu stosujemy kangurowanie. Dosłownie chwila na odbeknięcie i od razu kładziemy na klacie.
Fakt, od karmienia do karmienia jedno z nas jest przygwożdżone do łóżka, ale ten rozbrajający widok małej istotki, która robi sobie z naszych brzuszków posłanie, wiele wynagradza.
Dodam też, że w takiej pozycji dużo łatwiej puszcza bąki i robi kupy, oraz dużo mniej jej się ulewa niż w swoim łóżku. No i przede wszystkim bardzo mało beczy.
Zapisane
Kredka8520
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: 25.12.2011
Skąd: Wrocław
Wiadomości: 56

« Odpowiedz #9 : 09-10-2015, 09:24 »

U mnie za to był problem z ulewaniem u młodszej córeczki i okazało się, że wykluczenie z diety glutenu całkowicie załatwiło problem. Tak sobie myślę, że jeśli macie i kolki i ulewanie to faktycznie niech mama przyjrzy się diecie, to najszybszy i skuteczny sposób, żeby ulżyć maluszkowi.
Zapisane
Pinezka
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: 31.08.2015
Wiadomości: 72

« Odpowiedz #10 : 09-10-2015, 14:33 »

Z tymi pierworodnymi nie do końca się zgodzę, u mnie pierwsze dziecko szczepione, a moja dieta dużo gorsza i mała jak aniołek, bez kolek i żadnych sensacji. Drugie dziecko miało mega kolki. U nas sprawdziło się odstawienie całego białka krowiego (mleko, cały nabiał wraz z masłem, śmietaną, jajkami, wędlinami i wołowiną), a także cukru. Na spokojny sen chustowanie, czasem od rana do nocy, bo inaczej były wrzaski. Białko krowie i gluten to chyba największe alergeny.
Zapisane
KasikKa
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: 19.11.2012
Wiedza:
Skąd: Warszawa
Wiadomości: 78

« Odpowiedz #11 : 09-10-2015, 16:10 »

Również w przypadku mojej córki, wyeliminowanie nabiału zlikwidowało problem kolek.
Zapisane
Brer
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 2012.01.23
Wiedza:
Skąd: Między stolicą a Mazurami
Wiadomości: 497

« Odpowiedz #12 : 09-10-2015, 18:39 »

Glutenu nie spożywamy, trochę cukru (chociazby do posłodzenia herbaty) jednak żona zjada. Z nabiału też praktycznie nic, jedynie czasem trochę masła, jajka natomiast co drugi dzień jednak są, wędliny codziennie, choć z pewnego źródła.
No dobrze Pinezko, to co jadłaś jak i jaja i wędliny i wołowinę wyeliminowałaś, jak wyglądały Twoje posiłki?
Zapisane
Pinezka
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: 31.08.2015
Wiadomości: 72

« Odpowiedz #13 : 09-10-2015, 22:31 »

Brer, nie było lekko ale u nas kolki były naprawdę  ostre i to mnie motywowało. Głównie jadłam pieczone mięso, wafle ryżowe, gotowane warzywa, ryż, kaszę jaglaną, suszone morele, a nawet ogórki kiszone (w małych ilościach oczywiście). Czasem pieczone, czy duszone jabłko. Codziennie gotowałam gar zupy i przez cały dzień jadłam, gdy czułam głód. Robiłam mleko kokosowe i migdałowe. Po jakimś czasie zupy mi zbrzydły, więc je miksowałam i popijałam w ciągu dnia. Po jakimś czasie wprowadziłam żółtko (nie było reakcji), zaczęłam piec np. pasztet z cukinii czy smażyć placki z kaszy jaglanej. Moja dieta była dość monotonna, bo po ustaniu kolek bałam się nowych produktów i bardzo powoli je wprowadzałam. Inspiracji szukałam na blogach z przepisami dla alergików 😀
Zapisane
Strony: [1]   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.21 | SMF © 2006-2008, Simple Machines
Design by jpacs29 | Mapa strony
Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!