Niemedyczne forum zdrowia
17-10-2017, 22:39 *
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Czy dotarł do Ciebie email aktywacyjny?

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Aktualności: Radiobiosłone --> www.radiobioslone.pl
 
   Strona główna   Pomoc Regulamin Szukaj Zaloguj się Rejestracja  
Strony: [1] 2   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Celiaklia  (Przeczytany 15274 razy)
Piotrb111
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiek: 38
MO: 2007-03-06
Wiedza:
Wiadomości: 570

« : 30-05-2007, 23:11 »

Panie Józefie, mam synka 2 letniego, jest to jeden z bliźniaków, drugi to córeczka. Początki ich były trudne, ale nie o tym chciałem pisać. Od roku czasu mały jest na diecie bezglutenowej. W Pana książce wyczytałem i wywnioskowałem, że problem leży w przepuszczaniu jelita. Udało mi się go nakłonić do picia MO, na razie dostaje 1/4 dawki. Pije to od dwóch tygodni. Mam pytanie czy jest mi Pan wstanie przybliżyć kiedy mogę spróbować zacząć mu podawać jakikolwiek gluten, kiedy można się spodziewać efektów wyleczenia jelita?
« Ostatnia zmiana: 08-04-2012, 20:53 wysłane przez Klara27 » Zapisane
Mistrz
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 05.03.2000 – 2070
Skąd: Hogwart
Wiadomości: 10.430

WWW
« Odpowiedz #1 : 31-05-2007, 00:40 »

Nie mam w tym względzie doświadczenia. Myślę, że pierwszą próbę można wykonać za rok.
Zapisane

Jeśli nie wiesz nic, dasz sobie wmówić wszystko
Piotrb111
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiek: 38
MO: 2007-03-06
Wiedza:
Wiadomości: 570

« Odpowiedz #2 : 31-05-2007, 07:37 »

Jeszcze jedno pytanie w tej kwestii: mojemu synkowi nie zawsze udaje się wypić tę miksturę jednym łykiem (mam nadzieję, że wiadomo o co chodzi) czasami wypija ją na dwa razy. Czy sposób picia jej jest ważny, czy bez znaczenia?
« Ostatnia zmiana: 08-04-2012, 20:54 wysłane przez Klara27 » Zapisane
Mistrz
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 05.03.2000 – 2070
Skąd: Hogwart
Wiadomości: 10.430

WWW
« Odpowiedz #3 : 31-05-2007, 09:23 »

Bez znaczenia.
Zapisane

Jeśli nie wiesz nic, dasz sobie wmówić wszystko
Piotrb111
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiek: 38
MO: 2007-03-06
Wiedza:
Wiadomości: 570

« Odpowiedz #4 : 31-05-2007, 09:34 »

Jeszcze jedno pytanie: ponieważ maluda pije rano, po obudzeniu, mleko i nie ma możliwości wydłużyć lub dać mu coś innego zamiast tego to miksturę pije po tym mleku. Czy w takim momencie jest w ogóle sens mu ją podawać?
« Ostatnia zmiana: 08-04-2012, 20:56 wysłane przez Klara27 » Zapisane
Mistrz
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 05.03.2000 – 2070
Skąd: Hogwart
Wiadomości: 10.430

WWW
« Odpowiedz #5 : 31-05-2007, 09:39 »

Odpowiedź w Często zadawanych pytaniach → http://portal.bioslone.pl/faq
W ogóle należy zacząć od przeczytania tego działu, zanim zacznie się zadawać pytania.
« Ostatnia zmiana: 22-01-2013, 15:33 wysłane przez Mistrz » Zapisane

Jeśli nie wiesz nic, dasz sobie wmówić wszystko
Piotrb111
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiek: 38
MO: 2007-03-06
Wiedza:
Wiadomości: 570

« Odpowiedz #6 : 31-05-2007, 10:50 »

Wczoraj, połowę dnia spędziłem na czytaniu wszystkich informacji, ale ta jakoś mi umknęła. Przepraszam.
« Ostatnia zmiana: 08-04-2012, 20:57 wysłane przez Klara27 » Zapisane
Agnieszka
*


Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiek: 41
MO: 01.11.2009, DP i KB 01.01.2010
Wiedza:
Skąd: Warszawa
Wiadomości: 690

« Odpowiedz #7 : 08-04-2012, 20:22 »

Piotrze, co słychać u synka, jak celiakia? Wytrwaliście na diecie? Jak jelita?
Zapisane

Aga smile mama Mateuszka (11 l.), Jasia (8 l.) Mareczka (6 l.), Oli (4 l.) i Łukaszka (2 l.)
Piotrb111
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiek: 38
MO: 2007-03-06
Wiedza:
Wiadomości: 570

« Odpowiedz #8 : 08-04-2012, 21:55 »

Ogólnie jest OK. Jakoś tak w między czasie okazało się, że ja i żona jedząc bezglutenowo też lepiej się poczuliśmy, ja to odczułem dość znacznie. I tak na razie jakoś leci. Ja i żona od chleba się odzwyczailiśmy więc temat niejako zamknięty, makaron do różnych rzeczy, jeżeli jest, to znalazłem ryżowy bardzo pyszny więc też problemu nie ma i tak jakoś prawie zapomnieliśmy o problemie. Niedawno, gdzieś na jakichś urodzinkach kolegi z przedszkola synek zjadł trochę rzeczy glutenowych i żadnych negatywnych efektów nie było.
Spróbowaliśmy jakiś czas temu przez kilka dni podawać mu chleb rano na śniadanie i po 3 dniach pierwszy efekt jaki był to zaczęły się brzydsze wypróżnienia więc daliśmy sobie spokój.
To tyle. Myślę, że jedzenie bezglutenowe nie jest szkodliwe więc niejako nie ma kłopotu.
« Ostatnia zmiana: 29-04-2012, 09:31 wysłane przez Klara27 » Zapisane
Anwie
***

Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: jeszcze nie stosuję
Wiadomości: 43

« Odpowiedz #9 : 29-04-2012, 04:33 »

Piotrze, ja jestem całkiem nowa na forum. Dopiero niedawno znalazłam Biosłone. Aktualnie moich dwoje dzieci (jedno 2,5 roku drugie nieco ponad 3,5) są niestety po kuracji antybiotykiem. Chciałabym podleczyć im jelita,odbudować florę bakteryjną po tym antybiotyku i nie podawać im glutenu. Od kilku dni się staram, ale nie mam już pomysłów co im dawać na śniadanie, co na drugie śniadanie, podwieczorek i kolację. Staram się karmić ich 5 razy dziennie, ale są raczej niejadkami więc wychodzi mi przeważnie 3-4 razy dziennie ostatnio tzn.od 2 tyg. czyli odkąd zaczęli ostatnią chorobę. Jeśli mogę prosić Cię o napisanie mi kilku pomysłów co mogę im dawać do jedzenia na w/w posiłki (czyli wszystkie oprócz obiadu bo z tym nie ma problemu glutenu) żeby nie było chleba. W dodatku bardzo mi przez ten czas schudli - starszy ponad 600 gram w 11 dni a młodsza 0,5 kg. Wyglądają jak zagłodzone dzieci. Chciałabym odbudować im zniszczoną florę bakteryjną po antybiotyku i żeby odzyskali to co stracili na wadze. Do tego starszy jest alergikiem i póki co jest na diecie ściśle bezmlecznej od prawie 2 mcy. To znaczy, że nie może też masła i śmietany. Ma też kłopoty z rośnięciem - jakieś 1,5 roku temu spadł poniżej 3 centyla. Od sierpnia 2011 (nie znałam wtedy Biosłone) odstawiłam mu z diety pszenicę, wszystko co zawierało mleko w proszku, cukier (przynajmniej w domu bo przedszkolu to walą go gdzie się da, pszenicę też ciężko w przedszkolu wykluczyć - ale od stycznia syn więcej w domu niż w przedszkolu bo ciągle chory - ale to na dłuższy wątek), nie podaję sterydów wziewnych na astmę (konowały każą kilka miesięcy non stop) chyba, że widzę absolutną konieczność bo się dusi - no i dziecko mi trochę ruszyło ze wzrostem do góry. Ale spodziewałam się, że pod ostawieniu sterydów bardziej ruszy, ale po lekturze Biosłone wydaje mi się, że nie tylko sterydy są tu problemem. Generalnie jego problemy główne to alergia wziewna na pyłki, astma, niskorosłość. Proszę na ten moment o napisanie mi co mogę dzieciom dawać do jedzenia na w/w posiłki żeby nie było glutenu i chleba bo nie mam już pomysłów. To dla mnie w tym momencie najpilniejsze. Później napiszę szczegółowiej nasze przypadki zdrowotne. Dodam, że nie wprowadziłam jeszcze ani MO ani KB ani DP. Dopiero co Was znalazłam, więc nie takie to proste (nie mam nawet jeszcze młynka do KB ani ziaren-nic nie mam jestem świeżutka w temacie i dopiero zaczynam zdobywać wiedzę, nie mam też książek pana Słoneckiego jeszcze). Pozdrawiam i będę wdzięczna za podanie mi kilku pomysłów na posiłki bezglutenowe zwłaszcza na śniadanie i kolację, ale też i na podwieczorek by się przydało. Z góry dziękuję za pomoc.
« Ostatnia zmiana: 29-04-2012, 09:34 wysłane przez Klara27 » Zapisane
K'lara
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: 1.01.2010
Wiedza:
Skąd: Kraków
Wiadomości: 2.264

« Odpowiedz #10 : 29-04-2012, 09:37 »

Zobacz przepis Kazof na uniwersalne placki zastępujące pieczywo:
http://forum.bioslone.pl/index.php?topic=22042.msg155037#msg155037

I inne dania w tym wątku, oraz:
http://forum.bioslone.pl/index.php?topic=4499.0
« Ostatnia zmiana: 29-04-2012, 09:44 wysłane przez Klara27 » Zapisane

Domi5
*


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: 16-06-2011
NIA: 24-02-2013 - 20-08-2013
Wiedza:
Wiadomości: 1.435

« Odpowiedz #11 : 29-04-2012, 09:40 »

Wystarczy wpisać w wyszukiwarce PRZEPISY DP i znajdziesz kilka wątków z przepisami na każdy etap diety.
Zapisane
Piotrb111
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiek: 38
MO: 2007-03-06
Wiedza:
Wiadomości: 570

« Odpowiedz #12 : 29-04-2012, 18:51 »

Anwie, co do przepisów to widzę, że już podesłano, ponadto tym akurat zajmuje się u mnie żona bo niestety u mnie brak czasu. Natomiast co do niejadków i wagi to z tego co ja ci mogę doradzić, to po pierwsze odstaw leki i pozwól im się wychorować. Być może będzie to trwało miesiąc, może rok, ale w końcu zaczną normalnie jeść. Moje dwa były potężnymi niejadkami, namęczyliśmy się z nimi sporo, aż w końcu po którejś chorobie nagle zauważyliśmy, że mają lepszy apetyt, więcej jedzą itd. Oczywiście ograniczyliśmy do absolutnego minimum podjadanie w trakcie posiłków i słodkie. Posiłki są w ciągu dnia 4 i nie było podjadania w międzyczasie, chrupkami, paluszkami i innymi różnorakimi przysmakami. Teraz mają 7 lat więc już pewne rzeczy się unormowały i kłopotu nie ma. Co do wagi, to z tymi gramami wydaje mi się, że przesadzasz. My nasze dzieci ważymy tak średnio 2, 3 razy w roku i średnio biorąc idą w górę.
Nie możesz mierzyć organizmu aptekarską miarką, że ma przybierać pół kilo na miesiąc i jak jest inaczej to jest źle. W organizmie dzieje się na co dzień dużo różnorakich rzeczy. Jedne powodują spadek masy ciała,  inne przyrost, więc to nie jest apteka. Ja zawsze starałem się patrzeć na ich stan ogólny, czy to w czasie oczyszczania (tzw. chorobie) czy to normalnie, jak funkcjonują. Co do kaszlu to nie widzę, więc nie wiem, ale moje dzieci, zwłaszcza córka zawsze w czasie infekcji ma 24 godziny diabelnie suchego kaszlu. Staraliśmy się jej jakoś to łagodzić w taki czy inny sposób, ale dawało to z reguły marne skutki, z reguły było gorzej niż lepiej. Obecnie przez te 24 godziny ma przygotowane jakieś płyny, czy to wodę, czy to herbatę i po prostu często popija i to łagodzi kaszel i jakoś ten etap przechodzi (w nocy też popija). A później pojawia się już kaszel mokry i temat w ciągu kilku dni jest zakończony. Także przyjrzyj się czy te lekarstwa na ten kaszel są naprawdę potrzebne, bo jeżeli za każdym razem będziesz podawała coś, to z tego zamkniętego kręgu nie wyjdziesz.

Co do przedszkola to akurat nie wiem w czym kłopot. Moje dzieci jedzą w przedszkolu bezglutenowo, co prawda artykuły do niektórych potraw musimy donosić, ale dogadaliśmy sprawę w kuchni i nie było problemu, to po prostu kwestia chęci kucharek.

Jeszcze co do kaszlu to pamiętam jak rozpocząłem u dzieci podawać MO, to od września jak się rozpoczął kaszel u córki (też była na wziewach bo niby kaszel był alergiczny) to skończyła w kwietniu. Oczywiście to były przejścia z kaszlu suchego w mokry i na odwrót, ale wykaszlała to, co miała i teraz nie mają żadnych alergii wziewnych ani innych wymysłów obecnej medycyny. I oczywiście trzeba było na to mega cierpliwości z mojej strony i pertraktacji, wtedy jeszcze z żoną, że to prawidłowe objawy, a nie zapalenie płuc.

Tak że powodzenia ci życzę i nie licz proszę na to, że w organizmie coś się stanie z dnia na dzień. Na to trzeba trochę poczekać, czasami miesiąc, czasami pół roku, a czasami rok.
« Ostatnia zmiana: 30-04-2012, 18:47 wysłane przez Nieboraczek » Zapisane
Anwie
***

Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: jeszcze nie stosuję
Wiadomości: 43

« Odpowiedz #13 : 29-04-2012, 23:36 »

Dziękuję  za odpowiedzi i pomoc. Po wpisaniu w wyszukiwarkę "przepisy DP" nie uzyskałam odpowiedzi na pytanie co mogę dać dzieciom na śniadanie, kolację i podwieczorek. Jest tam kilka przepisów,ale mnie potrzeba pomysłów co konkretnie mogę podać na konkretny posiłek. Proszę mi wybaczyć jeśli robię coś nie tak - jestem nowa i początkująca, dopiero się uczę, czytam. Jestem sama z dwójką malutkich dzieci przez większą część roku (mąż ma pracę wyjazdową i nie ma go kilka miesięcy w domu) i nie mam za dużo ani czasu ani zwyczajnie sił na wertowanie notoryczne internetu. Nie chcę już szkodzić moim dzieciom, nie chcę być już pacjentem, ale zdaję sobie sprawę,że to proces i długa wyboista droga. Po zeszłorocznym zaufaniu konowałom i podawaniu mu wziewów niemal bez przerwy przez kilka mcy to w tym roku szkolnym "zmądrzyłam się" bo zaobserwowałam,że w wakacje synek rośnie ładnie mimo nie specjalnego wnikania w dietę na wyjazdach. Ale jest wtedy absolutnie bez leków żadnych przez całe wakacje - czyli zwykle od połowy czerwca do września co najmniej. Wtedy wogóle nie choruje na nic. Nie łapie żadnych infekcji, nic się nie dzieje. Uznałam,że te wziewne sterydy hamują jego wzrost. Więc tym razem od września wziewy podawałam tylko wtedy kiedy słyszałam świsty i wiedziałam,że dziecko się zwyczajnie dusi - czyli ma skurcz oskrzeli. Nigdy nie podaję ich na kaszel. Z reguły na kaszel nic nie podaję. Odkąd znalazłam biosłone tym bardziej z kaszlem nic nie robię i mu nie przeszkadzać co oczywiście spotyka się z kontrą mężą jeśli akurat jest w domu. Jeśli kaszel bywa suchy to nawilżałam prawoślazem z parującego garnka, daje do picia malutkimi łyżeczkami a często macerat z prawoślazu. Dziecko jest małe i nie umie siorbać, boi się gorącego więc nie mogę stosować siorbania gorącej herbaty z miodem. Raz zrobiłam okład z ciepłej rozgotowanej cebuli, raz z ziemniaków. Kaszel się zmienił na mokry. Czasem stawiałam bańki - tu też pytanie - czy po bańkach dziecko bezwzględnie musi leżeć 3 dni i nie wychodzić z łóżka? A w takie dni ciepłe jak teraz - czyli jak w lato przy temp.powyżej 20 stopni w dzień? W przypadku mojego synka jest to niewykonalne. On jest jak małpka - bardzo ruchliwy, żywy, czasem jego zachowanie wydaje mi się wręcz nadruchliwe trochę jak przy adhd. Jeszcze dobę to da radę od biedy jakoś go w łóżku przetrzymać -trudno - ogląda wtedy cały niemal dzień bajki lub słucha bajek jak uda się go namówić żeby przerwać to oglądanie, ale coś za coś - wybór mniejszego zła na dany moment. Nie mogę będąc sama w domu z dwójką dzieci siedzieć przy nim non stop i mu czytać i bawić się z nim bo to nierealne. Mam też drugie dziecko i masę obowiązków - jak to w domu włącznie z gotowaniem.
Moje dzieci nie jedzą między posiłkami NICZEGO. A słodyczy nie dostają wcale od września. Niestety nie znając wogóle biosłone i nie wiedząc o jego istnieniu odrobaczałam nas na przełomie 08/09.2011 bo niby znający się na rzeczy dochtór orzekł, że synek nie rośnie bo ma parazytozę z przewagą glisty a córce dolega głównie lamblia i dlatego ma krzywe zęby, wrzeszczy w nocy przez sen. Z badań wyszła lamblia, owsiki i średnia candida. Od tego momentu nieco zmieniłam im dietę - zero cukru, zero słodyczy i soków, zero ciast i ciastek, z mlecznych przetworów tylko "naturalne" -czyli bez dodatków smakowych i bez cukru i bez mleka w proszku, ser żółty jedli "Bursztyn". Wyeliminowałam pszenicę. Ale to w domu bo w przedszkolu nie dało się wyeliminować pszenicy i cukru (cukier to jak dla mnie jedna z największych zmor w przedszkolnym jedzeniu - dodają go do wszystkiego gdzie tylko się da). Aktualnie oboje dzieci są na diecie całkowicie bez czegokolwiek co od krowy pochodzi. Jedzą niestety gluten -chleb żytni na zakwasie, który sama piekę, staram się piec im sama wędliny, nie jedzą żadnych kupnych przetworzonych świństw - sama gotuję z prostych produktów. Czasem z kupnych rzeczy dam parówki z indyka, ale takie dość drogie bez chemikaliów (albo jeśli są to na pewno nie tyle ile w standardowych parówkach). Jest to trochę monotonne bo oni lubią tylko kilka warzyw (marchewkę gotowaną i surową, buraki gotowane, brokuły, ogórki zwykłe i kwaszone, pomidory,kapustę kwaszoną, uwielbiają ziemniaki), ale dostają to co lubią - bywają głodni, ale synek zadowala się bardzo bardzo minimalną ilością jedzenia i to zaspokaja jego głód. Więc staram się żeby zjadał w miarę odpowiednie porcje do jego wieku, a nie jak wróbelek - kilka łyżek i koniec jedzenia. Córka je lepiej niż on i jak jest głodna to zjada rozsądne ilości i w miarę szybko. Natomiast on nawet jak woła jeść to najada się kilkoma dosłownie łyżkami i na tym najchętniej by poprzestał. Jeśli nawet ma ochotę dalej jeść to je "godzinami" - strasznie poooowooooliiii. Potrafi jeść jedno danie np.1,5 godziny - długo mieli w buzi, nie chce mu się samemu nabierać łyżką - najlepiej żeby go karmić a i tak wtedy dłuuugo gryzie. Je zawsze bardzo powoli.
Co do wagi - może się wydawać,że przesadzam. Ale akurat tak wyszło,że ważyłam ich na początku choroby. A teraz spojrzałam na synka i widzę -sama skóra i kości, żebra wystają, schudli ewidentnie oboje. No to zważyłam i dlatego akurat tak się złożyło,że po 11 dniach znów ich zważyłam i widzę znaczący spadek wagi co widać po sylwetce. Nie chcieli jeść w czasie choroby, a i teraz kiedy niby jest już po to też nie bardzo ten apetyt jest. Zwykle nie mierzę organizmu żadną miarką aptekarską - nie mam czasu i nie pamiętam o tym aby ich co chwila ważyć i mierzyć, więc robię to raz na kilka miesięcy, czasem udaje mi się pamiętać i raz na miesiąc ich zważę i zmierzę z ciekawości. Zwłaszcza,że z przyrostem synka są kłopoty.
Co do przedszkola - zależy wiele od dyrektorki. Ta z "naszego" przedszkola nie zgodziła się na to abym mu przynosiła swoje produkty. To jest zwykłe przedszkole samorządowe jakich wiele. Nie prowadzi żadnych specjalnych diet, nie ma do tego możliwości, chęci i odpowiednich warunków. Według pani dyrektor dzieci dostają to co lubią. Czyli wszędzie gdzie się da cukier, danonki, ciastka i słodkie bułki, oczywiście wszechobecne białe pieczywo, nie wiem jakie dają wędliny ale raczej podejrzewam,że z tych tańszych bo przecież stawka żywieniowa jest niska. Od września dzieci pójdą oboje do innego przedszkola -też samorządowe, ale takie specjalne dla dzieci z dietami. Tam wreszcie będę mogła żywić go całkiem bezglutenowo i bezmlecznie i bardzo mnie to cieszy. Pieką tam własny chleb bezglutenowy, sami pieką wędliny i pasztety. Na razie póki co "chodzi" tugdzie chodzi to nie zmieniam diety na bezglutenową bo nie widzę sensu -  i tak w przedszkolu dostanie gluten. Ale w sumie od stycznia był do tej pory w przedszkolu całe 14 dni -bo tak to chorował albo po biosłonejsku miał infekcje, które pewnie dążyły do oczyszczenia dróg oddechowych, ale ja tego nie wiedziałam, więc je blokowałam tak jak zalecali i straszyli konowały - antybiotykami.
Zdaję sobie sprawę,że w organizmie zmiany to proces i on musi trwać. Jedyne czego mi brakuje to wiedza i spokój. Jak zaczyna chorować synek to ja już się denerwuję, boję się, że dostanie znów zapalenia oskrzeli albo płuc i nie wiem co wtedy robić kiedy w oskrzelach albo płucach słychać wyraźnie bąbelki, że jest tam dużo śluzu i on bąbelkuje, bulgocze, dziecko ma do tego gorączkę, oczywiście katar i kaszel, często duszność. Co wtedy robić żeby nie zaszkodzić? Nie wiem - do tej pory byłam niestety klasycznym pacjentem. Może z nieco innym podejściem do niektórych spraw, z nieco innym myśleniem, ale jednak pacjentem. I nadal jestem pacjentem bo z pacjentyzmu jak zrozumiałam z lektury tego portalu długą i trudną drogą się wychodzi. Nie wiem co robić kiedy z morfologii krwi z rozmazem wychodzi,że dziecko ma infekcję bakteryjną, gorączka trwa w sumie z przerwami 1-2 dniowymi 2 tygodnie i według konowała trzeba podać antybiotyk. Nie wiem co wtedy robić żeby dziecku nie zaszkodzić lecz żeby wspomóc. Zwyczajnie się boję o zdrowie i życie dziecka - jak każda matka. Nie mam się kogo poradzić, zapytać co z tego co widzę,że się dzieje jest normalnym objawem oczyszczania, czy jest się czym niepokoić. Według konowałów na zap. oskrzeli czy płuc trzeba antybiotyk i innej drogi nie ma. Ja antybiotyków najchętniej nie podawałabym wcale, ale nie wiem wtedy co robić, boję się żeby dziecku bardziej nie zaszkodzić no i w ten sposób dziecko dostało od listopada już 4 antybiotyki. A ja odpłakałam każdy, ale strach żeby dziecku nie zaszkodzić (konowały straszą,że nieleczone zapalenie oskrzeli "przechodzi"w zapalenie płuc i dziecko może umrzeć)i niewiedza co innego mogę zrobić i co się stanie jeśli nie podam antybiotyku spowodowały, że znów go podałam. W osobnym wątku opiszę nasz przypadek i może doradzicie mi i uspokoicie - podzielicie się wiedzą i doświadczeniem tak abym następnym razem już nie popełniła tych samych błędów, żebym dziecku naprawdę pomogła a nie zaszkodziła i żebym po prostu wiedziała co robić, co się dzieje. Niestety brak wiedzy,doświadczenia i kontaktu z kimś mądrym i doświadczonym z biosłone to w razie infekcji dziecka powód do ogromnych stresów dla mnie, strachu zwykłego. W takiej sytuacji brakuje kontaktu z kimś rozsądnym i doświadczonym z biosłone, kto mnie uspokoi, powie co się dzieje, co jest normalnym objawem oczyszczania organizmu, czego się nie bać i co robić - jak nie zaszkodzić, a pomóc dziecku przejść infekcję tak aby się wreszcie oczyściło i miało to odpracowane. Nie chodzi mi o e-recepty tylko o pomoc i poradę, podzielenie się własnym doświadczeniem i wiedzą, której ja jeszcze nie mam.
Nie podaję jeszcze ani dzieciom ani sobie MO, KB i nie stosuję na razie DP. Dopiero się zapoznaję ze wszystkim, czytam to forum, staram się zrozumieć i zdobyć wiedzę, a potem przyjdzie czas na działanie. Nie lubię działać nie mając wiedzy co robić bo to działanie w ciemno i nie przynosi niczego dobrego. Pozdrawiam i bardzo dziękuję za odpowiedzi.
Zapisane
Domi5
*


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: 16-06-2011
NIA: 24-02-2013 - 20-08-2013
Wiedza:
Wiadomości: 1.435

« Odpowiedz #14 : 30-04-2012, 01:34 »

Anwie, musisz wejść na forum, w zakładkę STRONA GŁÓWNA i wtedy wpisać hasło. W ten sposób możesz wyszukiwać sobie też informacje na inne tematy zanim zadasz pytanie. Większość odpowiedzi jest już na forum i może być tak, że nie uzyskasz żadnej odpowiedzi w swoim wątku, ponieważ odpowiedzi na te pytania już istnieją.
Zapisane
Piotrb111
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiek: 38
MO: 2007-03-06
Wiedza:
Wiadomości: 570

« Odpowiedz #15 : 30-04-2012, 07:31 »

Anwie, długa droga przed tobą, ale widać, że jesteś pełna werwy i zapału więc dasz radę.
Co do ruchliwości dzieci to raczej bym się nie martwił. Moje też były/są jak małpi, a uwierz mi jak przyjdzie 39 gorączki, katar, kaszel i wszystkie te cudeńka konkretnego przeziębienia, to leżą i nawet nie mają ochoty ruszyć się z łóżka. Tylko jak do tej pory podawałaś w czasie tego etapu leki więc zachowywały się niestosownie do sytuacji, ponieważ organizm był trochę oszukany.
Jeżeli chodzi o poradę i doświadczenie to tutaj znajdziesz, ale decyzję podejmujesz sama tak czytaj, czytaj, czytaj.
A co do strachu to doskonale Cię rozumiem, reklamy, lekarze i całe społeczeństwo na tej zasadzie działa i musisz się tego wyzbyć.
Z moich doświadczeń mogę powiedzieć, że baniek nie stosowałem (wtedy czyli jak dzieci miały koło 3-4 lat bo wtedy też byłem początkujący) dużo dawało oklepywanie przed spaniem. Bo w ciągu dnia jak nie było temp. to nabierały siły i nie leżały w łóżkach to samoczynnie poprzez ruch następowało odkaszliwanie. Oczywiście takie przerwy w leżeniu były z reguły krótkie bo po godzince czasu już siły opadły i wracały same do łóżka, także z "małpką" się nie martw jak go konkretnie przyszpili to się położy i sama się zdziwisz.
Ponadto co do pór roku. Latem moje dzieci nigdy nie chorowały, za to jak się zaczynał wrzesień i pierwsze zimne dni to się zaczynała jazda. Ale tak to jest i musisz przez to przebrnąć. Zawsze patrz na ogólny stan organizmu, nie patrz na poszczególny objaw bo może ich być dużo.
Jeżeli ci to pomoże to opisze jedną z sytuacji. Córka była konkretnie rozłożona, potężny katar, kaszel, temp. ból gardła, brak apetytu nie jadła chyba wtedy dwa dni, tylko piła wodę, herbatę itd. i żona nie wytrzymała (to było w początkach). Przyszedł mistrz sztuki lekarskiej, zrobił co trzeba i orzekł, że córka ma poważne zapalenie oskrzeli i jest przed zapaleniem płuc. Zapisał syropki antybiotyk itd., itp. Oczywiście nawet do apteki nie pojechałem. Następnego dnia rano, córka temp. nie miała, zawołała że jest głodna. Nie pamiętam co, ale daliśmy jej coś lekkiego do zjedzenia. w tym dniu dostała jeszcze na wieczór temp. I kolejnego dnia już zaczęła wychodzić na prostą i po tygodniu była zdrowa.
Także to są takie krytyczne chwile, których dużo przed tobą, ale wyłącz tryb PANIK, bo w tym trybie nie da się myśleć.
Do miłego ....
« Ostatnia zmiana: 30-04-2012, 07:52 wysłane przez Klara27 » Zapisane
Anwie
***

Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: jeszcze nie stosuję
Wiadomości: 43

« Odpowiedz #16 : 30-04-2012, 11:11 »

Piotrze. Wcięłam ci się w wątek, ale dziękuję,że mi odpowiadasz. Wiem,że długa droga przede mną. Pewnie nie raz czeka mnie zwątpienie. Ale - co do gorączki. Od co najmniej 2 lat nie daję dzieciom niczego na zbijanie gorączki. Czekam cierpliwie aż sama opadnie. Ale moja "małpka" potrafi mieć 39,4 i ja nawet się nie orientuję. Biega, bawi się, zachowuje się normalnie. Jedyne co daje mi wtedy do myślenia i sprawdzam temp. to to,że przez cały dzień odmawia jedzenia całkowicie i dokumentnie. Wówczas dopiero jak go dotknę to wtedy już wiem,że ma gorączkę. Czy w takim przypadku jeśli dziecko ma gorączkę a bawi się, zachowuje normalnie, czasem nawet bywa,że ma apetyt - czy mam mu wtedy na siłę kazać leżeć czy pozwolić chodzić po domu i bawić się? On nie chce leżeć - bardzo trudno jest go utrzymać w łóżku - jedynie bajka na dvd go przytrzyma. A córeczka jako,że młodsza to już wogóle nic jej w łóżku nie potrzyma. Gdybym miała męża w domu albo kogoś do pomocy to mogłabym pozwolić sobie na siedzenie przy dziecku i czytanie, bawienie się żeby poleżało. Ale jestem sama i to nierealne. Ale generalnie nie blokuję gorączki, nie zbijam, nie ingeruję. Wyjątek czasami - bardzo rzadko - jest taki,że jeśli dziecko ma gorączkę już kolejny dzień 39 i więcej i widzę,że się ewidentnie męczy, gorączka nawet w dzień ani trochę nie opada, chłodne "kąpiele" w wodzie chłodniejszej o 1 stopień nie przynoszą ulgi (moje dzieci nie lubią i nie chcą okładów), jest noc a ja też już padam i wiem,że nie dam rady nie spać i czuwać kolejną noc to podaję czasem nurofen. Ale to rzadko. Jak do tej pory pozwoliłam gorączce dojść do 40,3 stopnia (to córeczka dostała takiej - mała ma 2,5 roku), ale już nie wytrzymałam nerwowo bo był to 4 dzień gorączki, która była powyżej 39 i podałam w końcu nurofen bo się bałam tak wysokiej gorączki i widziałam,że mała jest już wykończona 4 dniem gorączki. Najpierw staram się nieco ulżyć stosując chłodniejszą o 1 stopień "kąpiel" w wanience, do której jeszcze się mieszczą - wtedy większość ciała jest w wodzie. Przynosi to czasem ulgę - obniży poziom temp.np.o 3 kreski i wtedy dziecko wreszcie woła "spać" i może spokojnie zasnąć. Zauważyłam,że synkowi gorączka powyżej 39,5 nie pozwala zasnąć, ale delikatne ochłodzenie ciała o te parę kresek pozwala jego organizmowi na sen i odpoczynek. Ostatnio miałam bardzo trudną sytuację i nie wiedziałam co robić, nie miałam dostępu tu do forum i byłam w końcu całkowicie pogubiona. Więc niestety skończyło się antybiotykiem. Opiszę to w osobnym wątku jak będę miała więcej czasu bo to długie jest - trwało 2 tyg. i wirus zmęczył najpierw synka, potem dołączyłam ja i córeczka. Ale ponieważ w końcu podałam antybiotyk to zdaję sobie sprawę,że sytuacja w końcu wróci bo organizm będzie znów starał się oczyścić. Być może za chwilę jak tylko synek pójdzie znów do przedszkola. Więc pytania mam dwa: dziecko ze stwierdzoną astmą, skłonnością do skurczu oskrzeli i duszności przy każdej infekcji, organizm robi tak: najpierw katar, potem kaszel suchy, który czasem sam przechodzi w mokry, a czasem ja coś z tym staram się zrobić (okłady z ciepłej cebuli albo ziemniaków, lub nawilżanie prawoślazem i podawanie maceratu, albo smarowanie smalcem gęsim i ubranie w kilka warstw do wypocenia - sposoby babcine). Przy gorączce raczej nierealne osiągnąć wypocenie.Dopóki trwa gorączka nie ma żadnych potów. Jak kaszel przechodzi w mokry to wówczas słychać w oskrzelach(płucach - nie wiem bo nie znam się czy to płuca czy oskrzela słyszę- z reguły najpierw to słychać tylko wysoko, a potem już całe oskrzela i płuca zajęte - do samego dołu) - słychać takie jakby bulgotanie, bąbelkowanie - po prostu słychać,że tam jest mokro i coś się tam dzieje i rusza. Z tego co czytam tu na forum to wszyscy piszą,że takie objawy - zapalenie oskrzeli czy płuc - u nich trwają kilka dni. U synka potrafi trwać to powyżej 2 tygodni. Nie zmieniają tego stanu bańki, smarowanie smalcem -nic tego nie zmienia. Dziecko się męczy, kaszle okropnie - na mokro i bardzo często, ma tego dość i płacze,że go kaszel męczy. W końcu  nie wiem już co robić, pacjenci w postaci mojej matki czy męża dokładają mi stresu i strachu, tu nie znalazłam opisów co wtedy robić więc strach, nerwy, panika, albo jestem sama i też nie wiem co robić i strach/panika wygrywa - i w końcu niestety konował znów robi swoje czyli antybiotyk. Co robić wtedy kiedy słychać w oskrzelach czy płucach to charakterystyczne bąbelkowanie i ruch zalegającej tam zapewne ropy? Dziecko nie odkasłuje bo nie potrafi odkasłać tego co mu tam zalega. Potrafi wypluć to co zbierze mu się przy odkasływaniu, ale to jest po prostu to co spływa mu z nosa do gardła - to ma okropne kolory. Ale super,że odpluwa. Co wtedy robić kiedy jest zapalenie oskrzeli czy płuc? Ile to może trwać? Ile czasu można pozwolić trwać gorączce lub stanowi podgorączkowemu - ostatnio wszystko razem w sumie trwało 2 tyg. Nie sposób przez tak długi czas trzymać dziecka w łóżku celem wyleżenia "choroby". Wogóle nie sposób go trzymać w łóżku w tym celu. Pozwolić mu chodzić po domu? co robić poza oklepywaniem? jak nie zaszkodzić, a pomóc. Wiem,że sytuacja zapalenia oskrzeli lub płuc powróci znowu i boję się,że znów nie będę wiedziała co robić, będzie to trwało ponad tydzień a mnie się w końcu włączy panika i strach pt. "na zapalenie płuc można umrzeć" i znów będzie temat antybiotyku. A jak tak bardzo bardzo już nie chcę go podawać. Wiem,że w trybie "panik" nie da się myśleć i niestety wygrywa pacjentyzm i konował. A ja znów mam mega doła i depresję bo zrobiłam to czego tak bardzo nie chciałam. Znów zniszczyłam dziecku zdrowie. Co robić przy zapaleniu oskrzeli albo płuc?
Jak wspomóc proces oczyszczania aby nie zaszkodzić i nie doprowadzić do tego czym straszą konowały czyli do jakichś niewiadomych gorszych powikłań? Nie pijemy MO, KB, nie stosujemy DP. Więc nie wspomagam organizmu w żaden sposób aby się oczyszczał, ale wygląda na to,że i bez tego organizm synka dąży do oczyszczenia. Pytam teraz póki nic się nie dzieje i jestem w stanie spokoju. Bo jak przyjdzie znów ta sytuacja to znów będzie u mnie stres, strach, panika. A wiem,że organizm znów podejmie kolejną próbę oczyszczenia skoro utrudniałam mu to do tej pory.
A jak odbudować florę bakteryjną po tylu antybiotykach?
Zapisane
Piotrb111
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiek: 38
MO: 2007-03-06
Wiedza:
Wiadomości: 570

« Odpowiedz #17 : 30-04-2012, 12:01 »

Ciesz się, że są takie ostre efekty bo znaczy że jeszcze nie zabiłaś odporności dzieci.
Po pierwsze: teraz, jeżeli nie ma efektów oczyszczania, ja bym wdrożył MO. Co prawda wzmocnisz organizm i prawdopodobnie za ok. 2-3 miesiące, pojawi się jakaś zaraza, która zacznie czyścić, ale niestety inaczej nie dojdziesz do ładu i porządku. Poza tym nie możesz 1:1 patrzeć na innych. Inne organizmy, inny start po porodzie i w ogóle wszystko inne. Zobacz, ile twoje dziecko/dzieci przyjęły świństwa, a te pioruńskie wziewy to w ogóle wychodzą tygodniami. Nikt ci nie odpowie na pytanie ile może trwać gorączka, kiedy zaczyna być niebezpiecznie, a kiedy jest dobrze. Mój syn też miał kiedyś taką infekcję, że z temp. 39 zachowywał się jak byłby zdrowy tylko apetytu nie miał. Ja uważam, że na siłę dziecka nie zatrzymasz w łóżku, jeżeli ktoś uważa inaczej to ja bym zadał pytanie czy to nie jest również blokowanie objawów. Skoro organizm pomimo gorączki utrzymuje taki stan, że dziecko nie jest osłabione to może jest to do czegoś potrzebne.
Ogólnie wychodzimy z założenia, że organizm wie co robi, niekiedy tylko kombinacjami doprowadzamy go do sytuacji, w której zachowuje się nieracjonalnie.
Jak dziecko pomimo temp. nie chce leżeć, to wg mnie nie ma problemu, że ciepło ubrane chodzi po domu i się bawi. Wiadomo, że nie pójdziesz z nim na basen, czy na spacer po parku, ale w domu jest, ciepło ubrane. Jak organizm będzie chciał to go uziemi, a dzieci (przynajmniej po moich to obserwuje) bardziej działają instynktownie niż my, zgwałceni cywilizacją i pomysłami, że wiemy coś lepiej niż natura.
Teoretycznie w chorobie się nie je, ale jak masz apetyt to nie będziesz się głodziła dla idei, że w chorobie się nie je, bo sobie zaszkodzisz. Czyli słuchasz co ci organizm podpowiada. Oczywiście można pewne rzeczy korygować, ale w granicach rozsądku, a nie - bo w telewizji mówią inaczej.
Jeżeli o mnie chodzi, to moja córka maksymalnie to co miała, to 2 pełne doby gorączkę, nie wiem czy to źle czy dobrze. Pilnowałem sprawy, obserwowałem ją i jakoś żyje i nic jej nie jest, oprócz wody jak chciała nic nie miała podawane. Kojarzę tylko, że w tym okresie był pomór dzieci w szpitalu na zapalenie płuc.
« Ostatnia zmiana: 30-04-2012, 13:15 wysłane przez Klara27 » Zapisane
Anwie
***

Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: jeszcze nie stosuję
Wiadomości: 43

« Odpowiedz #18 : 30-04-2012, 12:53 »

No właśnie cieszę się,że pomimo nie stosowania MO i blokowania organizmy próbują się oczyścić. Odkąd znalazłam biosłone staram się nie blokować objawów i słuchać organizmu dziecka aczkolwiek niewiedza powoduje strach i panikę. Przyznam szczerze,że boję się stosowania MO po tym co czytałam jak przechodzą oczyszczanie inne dzieci - zwłaszcza jak tworzą się rany na skórze. Też wepchnęłam do środka to co jako niemowlęta wywalało im na skórze i wiem,że po MO znów to wyjdzie. Boję się tego, nie jestem jeszcze gotowa podjąć takiego wyzwania, nie czuję się na siłach psychicznie to udźwignąć. Do tego mąż wróci, a on jest typowym pacjentem i uważa, że biosłone to jakaś sekta i ja jestem stuknięta że to czytam,śmieje się z Mistrza i wogóle ze wszystkiego, więc ciężko będzie. Muszę mieć siły psychiczne na taką walkę. Na razie chyba po prostu spróbuję może delikatnie po troszeczku i pomalutku tą MO, a jak będzie coś z czym nie będę dawać rady to po prostu odstawię MO i poczekam aż objawy same ustąpią. Może się uda. Nie ukrywam,że się boję tego,że nie wytrzymam cierpień dzieci ani nacisków i obśmiewania mnie przez męża pacjenta. Samemu walczyć z wiatrakami to chyba sporo z Was wie jak to jest.
Teraz po ostatnich antybiotykach póki co 6 dzień udaje mi się nie dawać dzieciom glutenu. Jest trudno bo nie mam pomysłów co im dawać do jedzenia - zwłaszcza jakie warzywa o tej porze roku oprócz gotowanych brokuł, marchewki gotowanej i surowej z jabłkiem, buraków gotowanych, ogórka pod każdą postacią. W zupach udaje mi się przemycić cebulę i oczywiście włoszczyznę. Dzieciom trudno jest zaakceptować,że np.wczoraj na kolację znów było mięsko to samo co na obiad plus jakaś kasza i ogórek. Ale Bogu dzięki wogóle chcą jakieś warzywa jeść. Niestety strączkowych kompletnie nie - zwłaszcza syn. Źródło wapnia w warzywach to np.sałata a on nie tknie tego absolutnie i cześć. Synek ma teraz często ochotę na coś słodkiego (pewnie candida się domaga), ale ponieważ słodyczy dzieciom nie daję żadnych to często woła o "chlebek" czyli krążki ryżowe z miodem albo o sam miód. Daję mu go bo przeczytałam tu artykuł Mistrza,że candida miodu nie znosi. Poza tym nie potrafię i nie mam też sił psychicznych, pomysłów i wiedzy żeby wdrożyć DP. Ten pierwszy etap jest dla mnie kosmicznie trudny. Poza tym z tego co się zorientowałam etapy trwają dość długo - mówię o kolejnych. A dziecko chodzi do przedszkola, więc tamtejsze żywienie zniszczy mi etapy DP. I dlatego DP wydaje mi się utopią jeśli chodzi o dzieci chodzące do przedszkola. Bo o ile możliwa jest w przedszkolu dieta bezmleczna i bezglutenowa o tyle wdrażanie etapów DP i stosowanie się do nich to już nierealne. Zwłaszcza,że przedszkola dają dzieciom cukier, dżemy, słodkie ciastka jako drugie śniadanie, słodkie desery. A nie posyłać dziecka do przedszkola to znaczy pozbawić go równie ważnego jak rozwój fizyczny i zdrowie kontaktu z rówieśnikami i rozwoju społecznego, psychicznego. Nie mam jeszcze książek pana Słoneckiego. Czy dla dzieci pierwszy etap DP jest taki sam jak dla dorosłych? czy też nie wolno podawać im ziemniaków, gotowanej marchewki i buraków gotowanych, pomidorów ani przecierów pomidorowych? Synek ma wyraźny niedobór substancji zawartych w pomidorach bo ciągle się ich domaga i zupy pomidorowej albo samego przecieru pomidorowego więc daję mu to czego chce organizm. Ale uwielbiają ziemniaki i jak nie ma ich na obiad to są awantury i wrzaski i płacz,że nie ma i oni chcą ziemniaki. Trudno tak wszystko wyeliminować - to co te dzieci mają jeść? Skądś te węglowodany muszą brać bo są im potrzebne przy takiej ruchliwości spalane energii jest duże przecież. Mistrz pisał tu,że płatki zbożowe nie są zdrowe, a w innym wątku czytam,że ludzi piszą,że podają dzieciom (akurat wątek był o niemowlakach) płatki owsiane i orkisz. No to jak to w końcu jest z tymi płatkami? Mam płatki amarantusowe, płatki z quinoa - dzieci to lubią. Jedzą taką kaszkę z tych płatków z dodatkiem "mleka" ryżowego i np.suszonej żurawiny albo rodzynek. Lubią też płatki owsiane. A orkisz - przecież to odmiana pszenicy i nie jest bezglutenowa. To jak to w końcu jest z tym glutenem - to glutenu nie można jeść bo to niezdrowe, ale orkisz ludzie z biosłone podają dzieciom. Nic z tego nie rozumiem i dla mnie to niespójne.
Córeczka podobnie jak ja ma zapalenie zatok - miała gorączkę przez 4 dni, potem 1 dzień przerwy i znów gorączkę. Konował w końcu dał jej antybiotyk. Ale miała zaropiałe oczka i katar z nosa żółty. Nos był zatkany. Nie podałam antybiotyku w pełnej dawce - skróciłam z 5 do 4 dni. W pewnym momencie mówiła,że buzia ją boli - bolały ją zatoki na twarzy te szczękowe. Organizm mimo antybiotyku na szczęście próbuje wydalić katar. Jest on teraz raczej biały, ale nadal jest go sporo. Czy mam jej podawać alocit i w jaki sposób i w jakich proporcjach żeby ją nie bolało, a  żeby z tych zatok wypłynęło jej to co jej przyblokowałam - niech już spłynie wreszcie i się oczyści to dziecku się lżej zrobi.
Jak jej pomóc? albo może nie popędzać organizmu i nic nie robić niech sobie wydala spokojnie ten katar? Ja też mam zapalenie zatok - na tomografie wykazało,że mam całą jedną stronę zawaloną, krzywą przegrodę nosową i według konowałów stan do operacji, na którą się nie zgodziłam. Ale teraz też miałam gorączkę, ból zatok, katar mimo antybiotyku nadal zielony tyle,że teraz po antybiotyku jest go mniej i nie mam zatkanego nosa. Ale głowa nadal czasem boli typowo "zatokowo". Ten alocit do nosa to się rozcieńcza solą fizjologiczną taką 9%? może to powinnam zastosować i zacząć wreszcie pozbywać się tego świństwa z zatok skoro organizm zaczął sam?
Synek za to nie ma kataru w nosie bo go nie wydmuchuje i nie wyciągam nic przy odciąganiu mu kataru. Ale spływa mu on po gardle bo rano go odpluwa.W dzień pociąga często nosem. Nie daję na razie Zyrtecu, wogóle nie daję żadnych leków. Ale on jest wziewnym alergikiem na pyłki i pewnie jak trawy ruszą (w połowie maja)to się nie obejdzie bez zyrtecu. Do tej pory w tym okresie pylenia miał straszliwy katar, oczy swędzące i spuchnięte, łzawiące, kaszel dokuczający podczas snu. Typowe objawy pyłkowicy.
Męczę ciebie i innych zadając mnóstwo pytań. Ale nie chcę być już pacjentem, nie chcę szkodzić dzieciom. Mam mnóstwo pytań, wątpliwości, strachu kiedy robi się ostro i dzieciom dokucza oczyszczanie organizmu. Cieszę się,że znalazłam biosłone i że mogę tu pisać bo pytań nagromadziło mi się sporo. Przepraszam jeśli chaotycznie albo jeśli zadaję pytania, na które gdzieś już tu są odpowiedzi - nie wszystkie odpowiedzi udaje mi się znaleźć poprzez wyszukiwarkę.
A w czym szukać wapnia - dzieciom porobiły się na paznokciach takie białe plamki - chyba z niedoboru wapnia - nie jedzą niczego co z mleka się robi, zresztą w tych produktach co się zwą nabiałem dostępnych w sklepach też wapnia nie ma zdaję sobie z tego sprawę. Nie jedzą też sałaty, nie lubią zielonych roślin. Kapustę włoską udaje się przemycić czasem w zupie. Na surowo żadnej kapusty nie zjedzą.  Brokuły tylko gotowane lubią i to też nie codziennie.
Co do tv to nie oglądam, więc nie wiem co tam mówią :-) Radia też rzadko słucham bo tej rąbanki jaką tam zapodają nie da się słuchać. Było kiedyś fajne radio, ale nie chciało być niczyją trąbką, mówili rzeczy życiowe i ważne oraz ciekawe więc je zamknęli ci, którym to nie pasowało.
Zapisane
Piotrb111
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiek: 38
MO: 2007-03-06
Wiedza:
Wiadomości: 570

« Odpowiedz #19 : 30-04-2012, 13:40 »

Przede wszystkim ze spokojem. Nie chciej wszystkiego na raz. Jeżeli dzieci mają efekty oczyszczania to nie podawaj rzeczy, które je wzmogą bo nie dadzą rady. Tutaj myślę, że jest trochę twój główny problem, byś chciała pomóc i przyspieszyć oczyszczanie, a wpadasz w błędne koło. Przyspieszając wzmagasz efekty i koło się zamyka, a potem podaje antybiotyk. Jak dzieci mają katar to niech go mają - sam organizm wyrzuci powoli co mu nie pasuje. Co do MO możesz zacząć od małych ilości. A co do męża no to ci współczuje bo ja miałem podobnie z żoną, ale ty masz 1 argument którego ja nie miałem. Jak mówiłaś jego większość czasu nie ma i ty siedzisz z chorymi dziećmi więc jak jest taki pacjent z niego to niech za każdym razem bierze opiekę i lata z dziećmi po lekarzach, siedzi w domu i podaje ten syf. Może ten argument pomoże. Co prawda to prowadzi trochę do kłótni, a to nie moje zamierzenie, żeby Was nastawiać przeciwko sobie. Każdy chyba z forum miał taki kłopot, że ta druga osoba była innego zdania.
Cóż powiedzieć, ŻYCIE.
« Ostatnia zmiana: 30-04-2012, 17:49 wysłane przez Klara27 » Zapisane
Strony: [1] 2   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.21 | SMF © 2006-2008, Simple Machines
Design by jpacs29 | Mapa strony
Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!