Niemedyczne forum zdrowia
14-12-2017, 15:58 *
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Czy dotarł do Ciebie email aktywacyjny?

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Aktualności: Czwarty tom "Zdrowia na własne życzenie" --> kliknij
 
   Strona główna   Pomoc Regulamin Szukaj Zaloguj się Rejestracja  
Strony: 1 2 [3] 4 5   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Moje korzyści uzyskane na forum  (Przeczytany 65371 razy)
Mariam_38
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: 06-06-2009
Skąd: Kaszuby
Wiadomości: 224

« Odpowiedz #40 : 26-02-2010, 10:41 »

U mnie rewolucja - rewelacja! Po prawie dziewięciu miesiącach picia mikstury wystąpiła gorączka!
Nie miałam podwyższonej temperatury gdzieś od 5 lat! Mistrz pisał, że organizm był zbyt slaby, by przeprowadzić gruntowny remont. Teraz jestem dużo silniejsza. W nocy porządnie się wypociłam, i, jak na razie 36,6. Duży kaszel - zapalenie płuc albo oskrzeli, ale kto by się przejmował.
Zapisane

Właściwością człowieka jest błądzić, głupiego - w błędzie trwać. Cyceron
Effectus
Stały bywalec
***

Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 01.12.2009
Skąd: Władysławowo
Wiadomości: 166

« Odpowiedz #41 : 26-02-2010, 11:49 »

No, ten dział jest bardzo optymistyczny, wyczuwa się uśmiech, zadowolenie, szczęście, takie posty aż miło poczytać.
Zapisane
Lidia
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: 07-09-2008
Wiadomości: 43

« Odpowiedz #42 : 26-02-2010, 12:08 »

A jak u Ciebie Mariam_38 z oczami ? Czy po zaleconej przez Mistrza dawce Augmentinu, jak pamiętam w ilości zaledwie kilku tabletek, ustąpiły całkowicie problemy, o których pisałaś? Myślę, że taka dawka nie spowodowała np. grzybicy pochwy, czego  obawiałabym się bardzo, gdybym zmuszona była zażyć antybiotyk.
Zapisane
Mariam_38
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: 06-06-2009
Skąd: Kaszuby
Wiadomości: 224

« Odpowiedz #43 : 26-02-2010, 15:09 »

Wzięłam taką dawkę, o której pisał Mistrz. Chwilowo minęły problemy ze spojówkami, ale one wciąż powracają. W tej chwili powieki są w porządku, oczy nie są zaczerwienione, lecz ropa jest nadal. Wiążę dużą nadzieję z tą gorączką. Co prawda dziś już jej nie mam, ale jestem osłabiona i prawie cały czas śpię. Piję tylko prawoślaz i wodę, pogryzam chlebem ryżowym jak mnie zmorzy. Grzybicy żadnej nie było, chyba dlatego, że wcinam kiszoną kapustę.
Zapisane

Właściwością człowieka jest błądzić, głupiego - w błędzie trwać. Cyceron
Lidia
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: 07-09-2008
Wiadomości: 43

« Odpowiedz #44 : 26-02-2010, 15:33 »

Dziękuję Ci za odpowiedź. Obawiam się, że u mnie też skończy się na dawce antybiotyku, by móc funkcjonować, bo problemy z powiekami znowu wracają. Dobrze, że przypomniałaś o kapuście, dzięki.
Życzę Ci duuużej gorączki, która zrobi wielkie porządki, a pamiętam z Twojej historii, że masz przed sobą wielkie sprzątanie. Powodzenia.
Zapisane
Slawekgo
*

Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 03-04-2009
Wiedza:
Skąd: Poznań
Wiadomości: 349

« Odpowiedz #45 : 09-03-2010, 13:54 »

Choć wydawało się to tak odległe w momencie, gdy zaczynałem swoją przygodę z MO, DP oraz KB dobiega właśnie rok stosowania zasad prozdrowotnych Biosłone. Zasad, które dzięki otwartości żony na nowy zupełnie styl życia udało mi się wdrożyć rodzinnie. Korzystając z okazji to właśnie żonie chciałem podziękować za powodzenie całego przedsięwzięcia związanego z całkowitą eliminacją niezdrowych przejawów naszego życia codziennego związanego ze sposobem odżywiania. To dzięki jej szybkiemu zrozumieniu elementarnej wiedzy i okazanemu zaufaniu nie traciliśmy czasu. Czasu, którego dalej nie mogłem marnować z tej prostej przyczyny, że go już po prostu nie miałem. Przeżywałem rok temu największą traumę mojego dotychczasowego życia. W jednym momencie przekonałem się jak łatwo Stwórca może nas powołać na drugą stronę. Uderzenie wysokiego ciśnienia do głowy wraz z towarzyszącym rozdzierającym jej bólem połączonym w dodatku z częstoskurczem serca udało mi się przeżyć. Ja ten fakt zwykłem nazywać cudem. Lecz tej lekcji nie chcę przerabiać powtórnie. To rachunek za cały dotychczasowy przepełniony ignorancją dla sygnałów wysyłanych przez organizm sposób życia. Sposób oparty na przypadku, w którym przewód pokarmowy traktowałem jak śmietnik. Moje serce i ogólna kondycja nie raz dawała mi sygnały ostrzegawcze, których jednak jako zupełny dyletant zdrowotny nijak nie umiałem zinterpretować. Czułem się fatalnie, serce biło twardo i nierównomiernie wpadając kilkukrotnie w sekwencje częstoskurczu. Byłem niezdolny do większego wysiłku, brakowało tchu. Przerażające doznanie! Bóg dając mi tę lekcję nie zapomniał o mnie i pozwolił mi odnaleźć to miejsce oraz Józefa Słoneckiego za pośrednictwem jego opracowań książkowych. Prawda, o jakiej się dowiedziałem była jak światło w otaczającym mroku niewiedzy. Prosta, doskonała, wręcz zjawiskowa - raptem kilka zasad, jakie niezwłocznie wdrożyłem odrzucając jednocześnie medyczny bałagan, jaki przez chwilę zaczął mi towarzyszyć w postaci badań, farmaceutyków itp. Czułem straszny do opisania lęk i jednocześnie silne przekonanie, że mogę już odbić od dna, jakie osiągnąłem budując zaufanie do swoich działań na wiedzy Biosłone. Dziś po pracowitym, sumiennie przeżytym w zgodzie z nowymi zasadami roku mogę podzielić się swoją radością. Moje serce znów pracuje lekko jak miało to miejsce kiedyś. Poprawiła się perystaltyka jelit, wypróżnianie nie jest już tak bolesne, mniej doskwierają żylaki odbytu. Pozbyłem się dziesięciu kilogramów nadwagi i zniewalającego pociągu do słodyczy. Jedzenie stało się przyjemnością. To niebywałe, z jakim apetytem zjadam teraz mięsko, surówki oraz kasze. Śniadanka to głównie jajka i naturalne masełko na waflach ryżowych. Jednym słowem nowa dieta to też niebagatelna wartość. Żona również zdrowieje. Jej problemem jest łuszczyca, o której informowałem już wcześniej w innych wątkach. Córka, która miała poważne dolegliwości alergiczne (pobyt w szpitalu – bardzo agresywna i trudna do opanowania pokrzywka), dziś ma sporadycznie niewielkie wysypy. Czeka nas jeszcze sporo pracy w dochodzeniu do zdrowia. Cieszy mnie bardzo, że jestem już na właściwej drodze i fakt, że posiadłem wielki skarb w postaci niezbędnej wiedzy do utrzymania zdrowia, jaki zabezpieczy moją rodzinę przed podobnymi, niebezpiecznymi incydentami, jakie dane było mi przeżyć
« Ostatnia zmiana: 09-03-2010, 14:27 wysłane przez Slawekgo » Zapisane
Mariam_38
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: 06-06-2009
Skąd: Kaszuby
Wiadomości: 224

« Odpowiedz #46 : 17-03-2010, 10:12 »

W piątek robiłam sobie rutynowe badania krwi. No i.. IgG, IgA, i wszystkie inne są nieoznaczalne, czyli krótko mówiąc: nie miałam przeciwciał. Jednym słowem w ubiegłym tygodniu na forum pisał jakiś duch. No, ale jechał on na miksturze, a w tej materii wszystko jest możliwe.
Zapisane

Właściwością człowieka jest błądzić, głupiego - w błędzie trwać. Cyceron
Zbigniew Osiewała (Zibi)
« Odpowiedz #47 : 25-05-2010, 13:45 »

http://forum.bioslone.pl/index.php?topic=14117.msg105585#msg105585

c.d.

Odpowiedź Dyziek:


Cytat
(...)
No więc Zibi - moja sytuacja wygląda jak niżej:
- po odstawieniu MO, zastosowaniu surowego ryżu i ryżowych kleików, a także powrocie do KB ze zwiększoną ilością dyni a zmniejszonym siemieniem lnianym sytuacja z biegunką została po dwóch dniach opanowana, lecz poranne wypróżnienia przez kilka dni były jeszcze b.luźne.  Po ich w miarę unormowaniu (od trzech dni) wróciłam do normalnej diety i do połowy porcji MO (po tygodniowej przerwie). Zaczęłam ponownie stosować cravisol lecz pół porcji i zaraz po jedzeniu, żeby żołądek tak się nie buntował na ten etanol w ziołach. Kupiłam i wypóbowuję żelki Haribo - jest to smaczna kuracja.
 
    - Aktualnie:
    1. serce mniej dokucza a ciśnienie spadło o parę kresek i nie przekracza 135/95 mm Hg
    2. żylaki zrobiły sie "łagodniejsze"
    3. jelita są spokojniejsze a z żołądka "zszedł wielki, gniotący mnie kamień", choć czasem czuję żołądek po jedzeniu
    4. mam więcej ochoty do pracy (od długiego czasu ogarnęła mnie wyjątkowa słabość i ciągłe zmęczenie - to chyba         od serca) i nawet zaczynam robić plany na następne dni.
    5. złagodziły się bóle drobnych, zwyrodniałych stawów i mniej boli prawa stopa na którą nie mogłam stąpnąć
 
Taraz stosuję:

    * 0,5 porcji MO na oliwie
    * 2x dzień KB (więcej nie wyrabiam)
    * dietę prozdrowotną IIetapu
    * 0,5 porcji cravisolu
    * ssanie oleju (mieszankę na drogi oddechowe zastopowałam przy biegunce, po 4 tygodniach stosowania i wrócę do niej dopiero w lipcu)
    * zakraplanie nosa alocitem

Mam zamiar tak pozostać aż do moich wczasów głodówkowych na Kaszubach (19/06) z kilkudniową przerwą na przygotowanie się do kolonoskopii i usuwanie polipów (31/05). Gdyby Pan uważał, że należy coś zwiększyć lub zmniejszyć to proszę dać znać.
Tak zastanawiam się, dlaczego MO na oliwie dało taki skutek w jelitach. Nie wspomniałam o tym ale początek biegunki zaczął sie od rwących bóli w podbrzuszu i drugiego dnia zeszło ze mnie coś b. ciemnego i obrzydliwie cuchnącego. Czyżby MO na oliwie sięgnęło do jelit? Ale pewnie to również skutek KB i diety prozrowotnej.

Oraz z dalszej części wywiadu chorobowego Pani Dyziek wynika, że:

Cytat
Dzięki, że tak natychmiast odpowiadasz.
Upoważniam Cię do wykorzystania mojego przypadku i wszystkich informacji, które Ci przekazywałam. Tak, widzę już teraz korzyści ze stosowania metod bioslone, przede wszystkim żyję bez leków i suplementów, a stan moich zatok (moje niszczące mnie od czterdziestu kilku lat główne schorzenie) jest najlepszy od wielu, wielu lat. A przecież to dopiero początek.
(...)
Co do bóli, to były one do zniesienia, jedynie problemy sercowe wzbudzały we mnie lęk. Po przejrzeniu opisów walki z bólami Machosa i Twoimi, wiem, że trudne chwile dopiero przede mną.
Co do cierpliwości. Jeśli przez pół wieku niszczyłam zdrowie, to liczę się z kilkoma latami walki o powrót do lepszego samopoczucia. Stosowałam okresowo głodówki oczyszczające i myślę, że one troszkę mnie ustrzegły przed całkowitym oddaniem pola walki toksemii. Ja mam b. małą wiedzę nt. zdrowia, często więc kieruję się intuicją. I jestem b. wdzięczna, że znalazłam stronkę Bioslone. I Wam wszystkim, którzy oddajecie swój czas i siły żeby szerzyć ideę Hipokratesa i uświadamiać, że homeostaza jest podstawowym warunkiem zdrowia.
Cieszę się, że trafiłam w Bioslone na Ciebie i na razie niech tak zostanie. Serdecznie Cię pozdrawiam.

(...)
« Ostatnia zmiana: 25-05-2010, 13:47 wysłane przez Zibi » Zapisane
Grazyna
« Odpowiedz #48 : 01-06-2010, 21:20 »

W wieku 18 lat zdiagnozowano u mnie łuszczyce. Teraz mam 28. Na początku miałem ok 30-40 procent ciała pokrytego ranami z których intensywnie schodziła skóra. Podleczyłem się rygorystyczną dietą oraz ziołami Eligiusza Kozłowskiego.

Ostatnie 3 lata spędziłem na zaniedbywaniu swojego organizmu. Łuszczyca dała o sobie znać. Pije MO jakiś czas, zacząłem od mieszanki z citrogreptem i !odstawiłem gluten!. Po raz pierwszy od 3-4 lat stare plamy bledną i miejscami wracają do normalności. Dodam że nie smaruję się już ani maścią Lenartowicza ani cygnoliną. Szok. Kolejny dowód że łuszczyca to choroba z wewnatrz.

Z radości zadzwoniłem do swojej Pani doktor. Szkoda że ma klapy na oczach i poprawę mego stanu zdrowia przypisuje słońcu i Bóg wie jakim układom gwiazd na niebie.

Mistrzu dzięki!
Zapisane
Grazyna
« Odpowiedz #49 : 06-06-2010, 21:05 »

Za kilka dni upłyną moje dwa lata z miksturą i w związku z tym chciałabym napisać kilka zdań w zainicjowanym przeze mnie wątku. Wcześniej przeczytałam wszystkie moje posty, aby mieć dokładny obraz tego, co było, a co jest teraz.

To, co najbardziej uderza w moich postach to wołanie o pomoc, bezradność i prośba do Was, abyście mi pomogli, bo sama już nie wiedziałam, co robić. Miałam szczęście, że Mistrz okazał niezwykłe zrozumienie dla mojego problemu, już na zlocie w Ustroniu, co było dla mnie czymś nowym i właściwie dopiero niedawno to zrozumiałam i doceniłam. Pomogła mi też Grażynka, która z wielką cierpliwością i zrozumieniem odpowiadała na moje pytania. Na początku mojej drogi wydawało mi się, że optymalne trzy lata to bardzo długo i że nie mam tyle czasu i cierpliwości.
Dzisiaj mogę powiedzieć, że warto było pójść drogą, jaką obrałam z Biosłone. Do plusów mogę zaliczyć:
- regularne miesiączki – bez zażywania hormonów, jak w zegarku, co 28 dni
- zniknięcie trzech gradówek pod powieką, które podobno nie znikają same
- skóra twarzy bez grudek i zanieczyszczeń
- przytyłam 8 kg i swoją wagę utrzymuję do dzisiaj
- nie miewam już biegunek i bólu brzucha
- mnóstwo energii do życia i działania
- zanik mgły myślowej, lepsza koncentracja
Objawy, które pojawiły się po MO, a których nie miałam wcześniej:
- liszaje i wysypka na łokciach
- silne bóle głowy, które wyłączają mnie z życia na kilka dni (to chyba zatoki)
- częste przeziębienia z silnym kaszlem i katarem, nawet teraz.

Do regulacji pozostaje mi tylko praca jelit. Jestem o wiele spokojniejsza niż na początku mojej drogi. Pierwsza rzecz, której się nauczyłam to ta, że nie potrzebuję do wyleczenia leków. Nigdy nie byłam lekomanem, ale czasem swędziały mnie rączki i gdyby istniał cudowny lek, z pewnością sięgnęłabym po niego. Kolejną rzeczą, której się nauczyłam jest to, że pomóc mogę sobie tylko ja sama. Dzisiaj jestem o wiele silniejsza. Nie potrzebuję niczyjej pomocy i ratunku. W kryzysie wystarczy mi jedynie dobre słowo.

Wychodzę sobie tam gdzie chcę, wyjeżdżam, chodzę do córki na występy, planuję i wykonuję. Strach nie jest już dla mnie powodem do rezygnowania z czegoś, na co mam ochotę.
Pozostaje jeszcze obawa przed tymi moimi szkoleniami i spotkaniami służbowymi, ale myślę, że i to pokonam. Nie mam się czego obawiać, bo wyglądam dobrze, jestem wykształcona, sympatyczna i mam dobre, wrażliwe serce. Moja osoba nie jest dla mnie w żadnym razie powodem do wstydu. Do pełni szczęścia potrzebuję więcej luzu, pewności i wiary w siebie oraz uzewnętrznienia siebie takiej jaką jestem, bez masek i udawania.

Jelita dają mi czasem do wiwatu, ale winna jestem ja sama. Robiłam kilka podejść do DP, eliminacji glutenu, rzucania palenia i kawy. Na dzień dzisiejszy udało mi się zrezygnować z makaronu, chleba, ale nie mogę się oprzeć babcinym wypiekom. Koktajle piję nieregularnie. Przed miesiączką natomiast opycham się pizzą, frytkami, czekoladą i colą. Plusem jest to, że gotuję sobie sama – najczęściej kaszę z mięsem lub rybą i warzywami. Zbliża się czas, kiedy będę mieć własne warzywa i gotowanie będzie łatwiejsze.

Osiągnęłam wiele, a zamierzam jeszcze więcej. Być może moje kiepska dieta i używki są ostatnim elementem, który uniemożliwia mi całkowity powrót do równowagi. Zaczynam wciąż na nowo i z każdej próby czegoś się uczę. Wiem już, że jeśli zaniedbam się przez dwa tygodnie i jem śmieci, jelita na nowo szaleją.  Nie są to jednak drobne grzeszki, bo takie przechodzą bez sensacji. Mam na myśli dosłownie obżeranie się bez opamiętania pizzą i słodyczami.

Nowym osobom na forum pragnę powiedzieć, że styl życia Biosłone bardzo się opłaca. Czas płynie bardzo szybko, więc te kilka pierwszych lat, najważniejszych, to pestka.  Każdy ma swoją drogę, swoje sposoby na dotarcie do zdrowia. Zastosowanie mikstury, koktajlu, diety, eliminacja leków, DP to trwała poprawa jakości życia, o której wielu nieuświadomionym nawet się nie śniło.
Pozdrawiam ciepło i trzymam kciuki za Wasze i swoje zdrowie.
Zapisane
change
« Odpowiedz #50 : 23-07-2010, 13:53 »

Moje korzyści:

-Czuję, że jestem mądrzejsza, silniejsza.
-Wracam do formy.
-Wracam do przekonania, że życie jest piękne, choć często mam jeszcze zmiany nastroju.
Moja skóra wcale nie jest jeszcze idealna. Zmarszczki pod oczami dalej są widoczne. Dalej mam jakby zaćmienie mózgu, ponieważ non stop o czymś zapominam. Nie umiem się skupić na prostych zajęciach. Chaos. Dalej towarzyszą mi lęki, ale to nic, bo..
-Czuję się jednak lżej, ponieważ zyskałam wiarę.
Zapisane
Grazyna
« Odpowiedz #51 : 26-07-2010, 12:08 »

Witam gorąco wszystkich Biosłonejczyków!

Znam już Was wszystkich, chociaż Wy jeszcze mnie nie  msn-wink. Jestem z Wami już ponad rok, ale, do tej pory, tylko biernie. Mam nadzieję to zmienić.

Od ładnych kilku lat interesuję się zdrowym (bliskim naszym praprzodkom) stylem życia, jak i alternatywną drogą do zdrowia. Zawsze jednak czułam niedosyt. Kiedy natomiast odkryłam Biosłone, poczułam się, jakbym odnalazła świętego Graala  thumbup. I faktycznie. Coś się w moim życiu zaczęło w końcu zmieniać. Idea Biosłone dla mnie = zdrowie absolutne, którego szukałam już kilka lat. Już sama wiedza o organizmie daje mi większa pewność siebie, chyba wynikającą z zaufania do natury  biggrin.

Praktycznie od razu zaczęłam wcielać w życie kolejne zalecenia Pana Józefa i pozostałych ekspertów: MO (od 12.03.2009), DP oraz ZZO, czasami KB(nie daję rady codziennie). Z zastosowaniem DP nie miałam większych problemów, ponieważ już od 4 lat starałam się zmienić sposób odżywiania. Zaczęłam instynktownie jeść więcej surowych warzyw i jajka, więc DP była dla mnie po prostu kolejnym etapem. Ułatwieniem okazała się moja wieloletnia awersja do kanapek. Przed DP, jak miałam ochotę na chleb, to zwyczajnie jadłam samą kromkę, czasami z masłem. Teraz obywam się bez glutenu.

Przeczytałam wszystkie 4 książki Mistrza oraz w krótkim czasie pochłonęłam większość wątków z forum oraz nowo powstały portal. Stopniowo do idei Biosłone przekonuję też moją rodzinę, bliższą i dalszą też trochę.
 
Ważniejsze korzyści jakie odniosłam do tej pory:
- uwolnienie od silnego uzależnienia od słodyczy w ok. 90% (pozostało jeszcze drobne uzależnienie psychiczne), a z kolei zaczęło mi smakować mięso
- złagodniały mi bardzo stany depresyjne
- zniknął problem nieświeżego oddechu, mam nadzieję, że na dobre, a został tylko, już lżejszy, kapeć poranny  confused

Jednak do tej pory niestety nie złapało mnie nawet najmniejsze przeziębienie  confused Czekam cierpliwie.
Zapisane
Grazyna
« Odpowiedz #52 : 26-07-2010, 12:11 »

Ludzie najchętniej piszą, gdy coś im dolega. Nie zawsze pamiętają, aby napisać, dlaczego czują się dobrze albo nawet wspaniale, albo że minęły im dolegliwości, które jeszcze parę lat temu wywoływały na ich twarzach grymas bólu, a co najmniej dyskomfort. Ja piszę o tym czasami, przy różnych okazjach. Szykuję się do dłuższej opowieści, którą stworzę w miarę czasu, pewnie już po zlocie. Mamy w tym celu otwarty cały dział Korzyści stosowania metod prozdrowotnych, o czym wszystkim przypominam. Teraz tylko napiszę krótko, że po 50 latach wcześniejszego rujnowania organizmu przez lekarzy przy wydatnym udziale moich rodziców i potem mnie samej, obecnie po pięciu latach stosowania (przez pierwsze 3 lata - niezbyt świadomego i sumiennego) metod prozdrowotnych, mogę powiedzieć, że jestem zdrowa. Od dwu lat nie wydziwiam, nie szukam medycznych rozwiązań ani cudownych diet i ograniczyłam się jedynie do metod Biosłone. Nie mam już orzeczonego niegdyś zjd ani żadnych dolegliwości trawiennych, gardło mam czyste, język różowy, wzrok niezamglony, mózg pracuje bez mgły, hormony tarczycy i nadnerczy (ciśnienie) wyrównane, infekcje przechodzę krótko, czuję się sprawna, mam kondycję, co m. in. sprawdziłam w ostatnim, bardzo pracowitym tygodniu. W największe upały byłam w ruchu od 7 rano do 23 wieczorem, robiłam zakupy, dźwigałam, prasowałam, czesałam liniejącego od upałów kota, potem sprzątałam kocie kłaki, byłam przy temperaturze 30 stopni i wilgotności 80% pomocnikiem tapicera, razem z nim podnosiłam i przestawiałam ciężkie meble, czasami odpoczywałam, spacerowałam, a nawet balowałam. Wszystko to bez zmęczenia. Ostatni rok był jeszcze pełen zawirowań, ale teraz jest już tylko wspaniale. Oczywiście, to się nie liczy, jestem z kadry, więc zdaniem niektórych dostaję tantiemy od postów, w których propaguję metody Biosłone smile.
Cytat
zęby - mam wszystkie swoje własne w komplecie mimo że jakieś cztery-pięć lat temu zaczęły mi się dosłownie sypać, ale ten proces także został zahamowany
« Ostatnia zmiana: 26-07-2010, 12:16 wysłane przez Grażyna » Zapisane
Skarabeusz2005
« Odpowiedz #53 : 28-08-2010, 17:04 »

Niedługo będzie rok  happybday od kiedy tu zawitałam. Dzięki odżywianiu i ogólnej wiedzy zmieniło się moje życie. Zweryfikowałam znajomych, otaczam się ludźmi od których się uczę, nie trawię idiotów, stałam się asertywna, jestem pełna energii i zapału. Panuje nad swoim życiem. Nie martwię się już o wagę, bo mam nad nią kontrolę. Jestem zadowolona z wyglądu i mojego super kremu z wit.A  biggrin 
Moje dziecko pięknie choruje z mega temperaturą 39, czasem z biegunką i po 3 dniach nie ma śladu. Nie przepada za węglowodanami, a ze słodyczy je gorzką czekoladę. Uwielbia kiszoną kapustę i zupy.
Mnie nie nęka tzw. rwa kulszowa (nie chcę wywoływać wilka z lasu). Uwolniłam się od słodyczy. Życzę sobie wysokiej temperatury, bo jakoś nie mogę jej doświadczyć.. Wszyscy uzależnieni jesteśmy od śniadaniowych omletów, zwłaszcza na cebuli. Polubiłam koktajle ogórkowe ze śmietaną.
Przekonałam się jak wielkie znaczenie ma jedzenie. Od niego zależy kondycja naszego ciała i jasność umysłu.
Przede mną długa droga, ale podstawy już mam. Pozdrawiam wszystkich.
Zapisane
Grazyna
« Odpowiedz #54 : 01-09-2010, 21:05 »

Właśnie mija miesiąc od momentu, w którym zrezygnowałem z produktów zawierających gluten i zacząłem odżywiać się zgodnie z DP. W zasadzie wystarczyło odstawienie pieczywa oraz innych produktów, w których obecność glutenu jest pewna (makaron, ciasta itp.) by zauważyć znaczną poprawę w częstotliwości występowania zajadów. Na chwilę obecną zajady zniknęły, nie widać też zaczerwień w kącikach ust. Dodatkowo, na początku smarowałem kąciki ust alocitem i witaminą A, bo gdy przestawałem, zaczerwienienia powracały. Obecnie zaryzykowałem i nie stosuję alocitu i wit. A na kąciki ust od około tygodnia i zaczerwienia nie powracają. Baardzo dziękuję za skuteczną diagnozę i serdecznie pozdrawiam 
Zapisane
pollo
« Odpowiedz #55 : 05-09-2010, 06:52 »

Korzyści uzyskanych na forum nie sposób wymienić. Jest ich naprawdę sporo. U mnie jest to przede wszystkim mnóstwo energii i radości z życia.
Dzięki forum lepiej się odżywiam, mam większą wiedzę na temat zdrowia a na zlocie poznałam wielu życzliwych ludzi.
Wiadomo czasami jest lepiej czasami gorzej, ale ma się nadzieję, że kiedyś będzie już tylko dobrze. I tego się trzymam.
Zapisane
Emisia
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiek: 44
MO: 01-12-2006
Skąd: Italia
Wiadomości: 612

« Odpowiedz #56 : 18-09-2010, 12:45 »

Ja niestety nadal czekam na gorączkę. Ale mogę się pochwalić kaszlem. Zaczęło się okolu 3 tygodnie temu. Od pierwszego dnia był mokry i wypluwałam wydzielinę. Przez dwa tygodnie było ciężko i miałam mało przespane noce. Kaszlałam jak nałogowy palacz (tak mi mówiono). Było to mało przyjemne. Z mężem była grobowa cisza, bo nie rozumiał faktu, ze nie chcę wziąć syropu. A ja swoje. Samo przyszło i samo odejdzie.   Od tygodnia czuje niesamowita poprawę w oddychaniu głownie. Mimo, że nie miałam już objawów alergii (egzemy, katar, szczypanie oczu), czasami miałam problemy z załapaniem głębokiego oddechu. Teraz oddycham jakbym miała nowy wentyl zamontowany w płucach. Są jeszcze sporadyczne ataki kaszlu, głównie po przebudzeniu, ale nie pamiętam kiedy tak dobrze oddychałam. MO plus forum i poprawa jest naprawdę odczuwalna. Życzę cierpliwości wszystkim. Na wszystko przyjdzie czas. Aby tylko go nie poganiać.  thumbsup
« Ostatnia zmiana: 18-09-2010, 13:28 wysłane przez Apollo » Zapisane
Solan
*


Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiek: 25
MO: 1.08.2008
Wiedza:
Skąd: Wrocław
Wiadomości: 235

« Odpowiedz #57 : 20-10-2010, 21:57 »

    Lekturze książek, miksturze i forum (a tym samym i Mistrzowi) zawdzięczam naprawdę dużo. Nie chodzi mi tutaj bynajmniej o zburzenie autorytetu lekarza czy też świata medycyny (bo takiego czegoś nigdy u mnie nie było, na szczęście), ale o to, że zrozumiałam działanie organizmu i, co za tym idzie, istotę choroby. Przede wszystkim cieszę się, że nie postrzegam już zwykłej grypy, kaszlu, kataru czy innego zakichaństwa jako czegoś negatywnego, złego i koniecznie potrzebującego zwalczenia. Teraz stanowi to dla mnie kolejny dowód na doskonałe działanie ludzkiego ciała. Świat wmawia człowiekowi, że z bakteriami i wirusami (jak i chorobami w ogóle) koniecznie należy walczyć, podczas gdy to nieprawda, bo jest to po prostu sposób organizmu na pozbycie się toksyn - i pojęcie tej właśnie rzeczy jest piękne, ponieważ rzutuje na całe przyszłe życie. Wiedząc, że przeziębienie ma charakter prozdrowotny, będę się z niego cieszyć, a nie blokować je lekami - tym samym stanę się więc zdrowsza. Mało tego: dzięki prawidłowemu odchorowaniu infekcji daję organizmowi możliwość na wymianę uszkodzonych i/lub niepełnowartościowych komórek, przez co uczynię kolejny duży krok do zdrowia, a jednocześnie oddalę się od poważnych, prawdziwych chorób (jak na przykład rak), które mogłyby wystąpić w przyszłości, gdybym każdy przejaw oczyszczania tłumiła lekami.
    Kolejną korzyścią, myślę, że równie ważną, jest nabranie dystansu do tzw. medycyny naturalnej i jej wynalazków oraz suplementów. Nie nabiorę się (oraz, co z tego wynika, nie zbankrutuję, ha!) na żadne cudowne specyfiki, bo dowiedziałam się, że to tylko maskowanie rzeczywistego stanu organizmu. I faktycznie - przecież choroby nie wywołuje niedobór jakiegoś suplementu czy leku.

To była część teoretyczna, teraz kolej na praktyczną.

    Miksturę piję od sierpnia 2008. Gluten odstawiłam pod koniec wakacji '09 i również od tego momentu zaczęłam regularnie pić KB oraz wdrożyłam DP. Ze względu na problem z okiem, przez pół roku stosowałam również Detoks +, ssałam olej i zakraplałam nos kroplami z alocitu. Od tego czasu czuję się zdecydowanie lepiej (i fizycznie, i psychicznie). Zmienił mi się oddech - jest teraz dłuższy, spokojniejszy i głębszy. Taki stan utrzymuje się już rok. Kolejną rzeczą, jaką zauważyłam, jest poprawa samopoczucia - większy spokój i pogoda ducha, a także wiele energii do wszystkiego. Poprawiła mi się także sytuacja skórna, która kiedyś była bardzo nieciekawa. Na trawienie też nie narzekam thumbsup.
    Na uwagę zasługuje również kilka innych osób:
Moja babcia, która MO stosuje już ok. dobre 6 lat i nie spożywa glutenu, czuje się świetnie. Odrastają jej czarne włosy (a farbuje się na blond i wolałaby siwe), jest pełna życia, werwy i dobrego humoru. Interesuje ją każdy temat i zawsze ma chęć, aby zapoznać się z czymś dla niej nowym. Mimo swego wieku sporo czasu spędza aktywnie w ogródku, jest także czynnym kierowcą (dla swoich potrzeb oczywiście). Poza paradontozą nie trapią jej żadne inne choroby. Zdecydowanie nie jest przedstawicielką schorowanej, przygarbionej babuszki, która chodzi od lekarza do lekarza i tylko pilnuje, ile jakich tabletek dzisiaj ma wziąć.
Mamie przeszedł ból żołądka i jego okolic, odzyskała spokój wewnętrzny i jasność umysłu. Minęła bezsenność, zakłócenia snu, nerwica i napady paniki - babcia nie musi już przyjeżdżać nagle w środku nocy z wałkami na głowie jako pocieszycielka...
Ciocia, która właściwie pół życia cierpiała na dolegliwości jelitowe, po zastosowaniu MO i zmodyfikowaniu diety jest wniebowzięta. W znacznym stopniu ustąpiły jej problemy związane z przewodem pokarmowym.


PS Być może nie zdajemy sobie sprawy ze wszystkich korzyści (których, mam nadzieję, będzie coraz więcej) ponieważ człowiek ma tendencję do zauważania rzeczy złych, a pomija te dobre i zaczyna traktować je jako coś naturalnego...
« Ostatnia zmiana: 21-10-2010, 16:18 wysłane przez Solan » Zapisane

Piszemy "naprawdę", a nie "na prawdę"!
Grazyna
« Odpowiedz #58 : 25-10-2010, 22:27 »

Miksturę oczyszczającą zaczęłam pić po lekturze książki Józefa Słoneckiego "Zdrowie na własne życzenie" - wtedy była tylko jedna, obecne Oczyszczenie. Nie miałam internetu, nie było żadnego wsparcia, poszłam w ślady koleżanki, która chwaliła miksturkę, mówiła, że poprawiły się jej wyniki badań krwi, a ja miałam dość wysoki cholesterol, więc się na to skusiłam. To był początek - dzisiaj nie dbam o wyniki badań, bo ich nie robię, nie sprawdzam hormonów tarczycy  ani cholesterolu. Po cóż miałabym to robić, skoro czuję się bardzo dobrze, po objawach niedoczynności (prawdziwych czy rzekomych) oraz nadciśnieniu nie ma śladu. Myślę, że wiele z moich poprzednich bolączek, były to reakcje związane z oczyszczaniem organizmu, z czego wóczas nie zdawałąm sobie sprawy.

Ponadto
- po wieloletnich (od dziecka) leczeniach (minimum trzy razy do roku) banalnych infekcji antybiotykami,
- po operacji zimnych guzków tarczycy w 1990 i
- po pobycie w szpitalu płucnym w 1997, gdzie na przedłużające się zapalenie oskrzeli (wirusowe! jako że brak było wydzieliny nawet do badania) dawano mi kilka rodzajów antybiotyków (w tym doustnie i wziewnie), a wobec braku radykalnej poprawy i na skutek pojawienia się objawów astmy - encorton,
- gdzie "przy okazji" wykryto mi i zaczęto "leczyć" nadciśnienie,

pojawiły się u mnie:
- przewlekła grzybica tchawicy i jelit,
- zaostrzenie dolegliwości gastrycznych (nadżerki na dwunastnicy charakterystyczne dla HP)
- zwyrodnieniowa choroba stawów biodrowych i kolanowych,
miałam więc nadzieję, że uda mi się przynajmniej złagodzić te dolegliwości, bo na dalsze terapie farmaceutykami nie miałam chęci i widząc ich efekty uboczne, postanowiłam (dopiero od 2003) z nimi skończyć.

MO wdrożyłam w 2005. Początkowo piłam MO i nie zauważałam ani specjalnej poprawy, ani tych wszystkich opisywanych w książce reakcji oczyszczania. Potem do książki już nie wracałam i jej treść trochę się w mojej pamięci zatarła. Tak więc, gdy pojawiło się nasilenie wahań ciśnienia krwi, wiedziałam, że to po citrosepcie, ale gdy zaczęły się tak wielkie trudności z chodzeniem, a nawet zasypianiem na skutek bólów stawów, nie skojarzyłam początkowo, że to oczyszczanie, a nasilenie dolegliwości przypisywałam pojawieniu się w 2006 objawów menopauzy. Wszystko się zgadzało - brak ochrony hormonalnej w tym okresie, jak to określają autorzy ulotek farmaceutycznych - rzekomo miał powodować typowe w tym okresie nasilenie objawów krążeniowych i stawowych, a ja widziałam się już na wózku inwalidzkim, mimo że wtedy już czytałam forum i powinnam była więcej wiedzieć o objawach oczyszczania.

Dopiero czytając wpisy Mistrza na nowym forum, otwartym w rozbudowanej postaci w marcu 2007, zaczęłam trochę kojarzyć, ale wciąż pokutowało we mnie  panujące na forum terapeutycznym przeświadczenie o wyższości medycyny i nastawienie, że na wszystko musi się znaleźć jakieś lekarstwo (najlepiej - "naturalne"). Strach przed nieodwracalnością przemian hormonalnych powodował lęk, że już tak zostanie, więc początkowo szukałam ratunku w przychodni reumatologicznej, w homeopatii i suplementacji.

Z tą głupawką skończyłam dopiero w 2008 roku, odstawiłam metody medyczne (wyjątek - mieszanki ziołowe) i zwróciłam się ku niemedycznym - oprócz MO zaczęłam pić KB, szukałam właściwego dla siebie sposobu odżywiania. Jednak dopiero w IV.2009 odstawiłam gluten, po tym, jak mnie Mistrz oświecił co do choroby Duhringa (sformułowanie Diety prozdrowotnej, artykuły o glutenie i innych lektynach na ówczesnym Forum profilaktycznym) i wtedy ostatecznie skończyły się opryszczki, biegunki i sucha skóra, a także zmiany na skórze głowy. Nie jestem nawet w stanie przypomnieć sobie wszystkich uciążliwości (także tych związanych z "sypaniem się" zębów, krwawieniem dziąseł, skórą itp.), które pojawiały się i mijały. Wreszcie poprawił się stan moich stawów i porzuciłam poprzednie obawy, o czym napisałam w innym wątku http://forum.bioslone.pl/index.php?topic=14569.msg118890#msg118890

Najdłużej utrzymywały się:
- niemożność trwałego schudnięcia
- potworne obrzęki całego ciała, najsilniej widoczne w dolnej części nóg.
I znów słowa Mistrza: "A po co ci te kasze, po co te posiłki węglowodanowe" długo torowały sobie drogę do moich szarych komórek, żeby wymazać utrwalony przez DP obraz zdrowych kasz i niezbędnych witamin w rozmaitości warzyw i owoców. Pod koniec czerwca br. przeszłam na swoją indywidualną wersję DP, inspirowana powyższymi słowami Mistrza, a także po części strategią chudnięcia modnej obecnie diety proteinowej. Okazało się to strzałem w dziesiątkę. W ciągu prawie czterech miesięcy zanotowałam 10 kg żywej wagi mniej, ale co najważniejsze, najcudowniejsze - pozbyłam się obrzęków i odzyskałam zwinność ruchów.

Cytat
Być może nie zdajemy sobie sprawy ze wszystkich korzyści (których, mam nadzieję, będzie coraz więcej) ponieważ człowiek ma tendencję do zauważania rzeczy złych, a pomija te dobre i zaczyna traktować je jako coś naturalnego...
Dopisuję się do tych bardzo mądrych słów Solan ze świadomością, że od lat nie czułam się tak dobrze. Jeśli ktoś czasami dziwi się, że pracowałam na naszym forum jak stachanowiec, spędzając przy nim długie godziny, gdy mało kto wierzył, że przetrwa, to tutaj kryje się wytłumaczenie. Moja miłość do forum i Biosłonejczyków, moja ogromna wdzięczność i podziw dla Mistrza powoduje, że nawet wbrew przykrościom i przeciwnościom obstaję przy dotychczasowej, niezłomnej wierze w sens tego, co tu robimy.
« Ostatnia zmiana: 03-11-2010, 18:12 wysłane przez Grażyna » Zapisane
Jagoda47
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: 01-12-2004
Skąd: opolskie
Wiadomości: 60

« Odpowiedz #59 : 29-10-2010, 20:40 »

Wiecie co? Ja jestem ewenementem wśród swoich rówieśniczek. Nic mnie nie boli, nic mi nie strzyka, świetnie się czuję, świetnie wyglądam, mam super włosy, wiele radości i tak tym wszystkim emanuję, że młodsze kobiety patrzą ze zdziwieniem i zastanawiają się o co tu chodzi, bo właściwie wg. wszelkich norm to coś ze mną nie tak.
Nie ględzę jak stara baba, nie narzekam, ciągle się śmieję i optymistycznie patrzę na świat (pomimo moich bardzo osobistych kłopotów), bo w zdrowym ciele zdrowy duch, taka jest prawda smile.
« Ostatnia zmiana: 29-10-2010, 20:42 wysłane przez Abir » Zapisane
Strony: 1 2 [3] 4 5   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.21 | SMF © 2006-2008, Simple Machines
Design by jpacs29 | Mapa strony
Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!