Niemedyczne forum zdrowia

RODZICE, DZIECI, RODZINA => Karmienie naturalne => Wątek zaczęty przez: Whena 27-05-2011, 12:44



Tytuł: Odżywianie mamy karmiącej piersią
Wiadomość wysłana przez: Whena 27-05-2011, 12:44
Nie jestem mamą karmiącą piersią, ani w ogóle nie mam jeszcze dzieci, ale mam bratową, która jest świeżo upieczoną mamusią i karmi piersią. Zaraz minie pierwszy miesiąc karmienia. Wiem, że bardzo chciałaby odżywiać się zdrowo, tak aby nie szkodzić dziecku, dostarczać sobie i maleństwu wszystkiego co niezbędne. Ja nie znam się na tym co powinna jeść mama podczas karmienia, a czego powinna unikać. Wiem tylko jak wygląda nasza DP tu na Bioslone i ja stosuję u siebie.
Problem polega na tym, iż ona uważa, że właściwie nie ma co jeść. Nie kupuje wędlin ze sklepu, bo są w nich konserwanty, dlatego stara się przyrządzać mięsko i wędliny w domu. Nie je surowych warzyw i owoców, bo ponoć takie są zalecenia dla matek karmiących. Ja jej powiedziałam ostatnio, że mleko to jest dopiero trucizna - a ona do tej pory wypijała dużo mleka, jadła serki i jogurty. Teraz ma doła, bo nie wie zupełnie co może jeść i wydaje jej się, że będzie chodziła głodna, skoro mleko jest takie złe.
Powiedzcie mi zatem, jak powinien wyglądać jadłospis młodej mamy, która karmi piersią? Co jeść, a czego unikać? Pytam, bo oczywiście lekarze mają swoje zalecenia, ale my wiemy co one są warte...
(Mały ma kolki i sucha skórę, mimo nacierania po kąpieli oliwką dla dzieci).


Tytuł: Odp: Odżywianie mamy karmiącej piersią
Wiadomość wysłana przez: Mistrz 27-05-2011, 12:55
Nie ma żadnej różnicy między tym, co jest zdrowe dla matki, a tym, co jest zdrowe dla karmionego jej mlekiem oseska.


Tytuł: Odp: Odżywianie mamy karmiącej piersią
Wiadomość wysłana przez: Beza 06-02-2012, 14:19
Pamiętajmy o KB podczas karmienia :)
Ja od jakiegoś czasu piję same ziarna z wodą. Owoce jem oddzielnie. Nawet smakuje mi KB w takim wydaniu a przy tym dużo oszczędność czasu ;)


Tytuł: Odp: Odżywianie mamy karmiącej piersią
Wiadomość wysłana przez: Eso75 06-02-2012, 15:33
Wydaje mi się, że trzeba rozdzielić dwie kwestie - suchą, szorstką skórę dziecka oraz odżywianie mamy karmiącej. Problemy maluszka mogą się brać np. ze szczepień i wtedy co by ta mama nie jadła to i tak skóra może pozostać nieładna, do czasu kiedy dziecko "odchoruje" zaśmiecenie organizmu. Oczywiście jadłospis mamy wpływa na szybkość regeneracji, ponieważ dostarczenie odpowiedniej ilości składników budulcowych, mineralnych i witamin jest zależne od ich ilości w organiźmie mamy. To wszystko jest bardzo płynne, bo z tego co wiem, jeśli nie ma dużych niedoborów odpowiednich składników w organiźmie karmiącej, mleko powinno mieć w miarę odżywczy skład (kosztem zubożenia mamusi). Jeśli jednak kobieta odżywia się nieprawidłowo, do tego pije dużo mleka, szczególnie UHT, to organizm skieruje najpierw niezbędne składniki do utylizacji nieorganicznego wapnia i innych śmieci.

Czyli reasumując młoda mama powinna szczególnie zwracać uwagę na to, żeby nie zaśmiecać swojego organizmu oraz tak żeby dostarczać odpowiednią ilość składników budulcowych oraz witamin i mikroelementów.


Tytuł: Odp: Odżywianie mamy karmiącej piersią
Wiadomość wysłana przez: Whena 06-02-2012, 17:41
Założyłam ten wątek, ale było to 9 miesięcy temu, więc mój bratanek rozpoczął już 10 miesiąc.
Problem suchej skóry i kolek skończył się po około 2 tygodniach od mojego wpisu w maju.
Mama odstawiła na moją sugestię nabiał i od razu było lepiej.
Teraz mały nie jest już od miesiąca na mleku matki, gdyż mama straciła pokarm, a mały w sumie mało i słabo ssał - więc to mogła być przyczyna. Chociaż i tak nieźle bo jadł mleko matki aż do 8 miesiąca. Tak więc teraz matka je już wszystko, bo nie karmi.



Tytuł: Odp: Odżywianie mamy karmiącej piersią
Wiadomość wysłana przez: xxlilithxx 29-02-2012, 23:31
Niestety, żeby uniknąć kolek, trzeba na samym początku zacząć od diety lekkostrawnej. ZZO idą chwilowo na bok, by z dnia na dzień stopniowo wprowadzać je na nowo. Trzeba po prostu obserwować, jak reaguje dziecko. Tak samo jest przy wprowadzaniu stałych pokarmów do jego menu. Na początek szczególnie odradzam warzywa tzw. wzdymające: kapusta, kalafior, brokuł, cebula, czosnek, fasola. Trzeba być ostrożnym przy spożywaniu surowych warzyw i owoców, zaczynając od małych ilości. Na smażone potrawy również warto trochę poczekać. Mleko i jego przetwory oraz słodycze nie powinny w ogóle wchodzić w grę (później można już wprowadzać przetwory mleczne, jeśli ktoś chce). Jeśli dziecko jest szczepione, trzeba być ostrożnym przy jedzeniu produktów mogących uczulać. Przy dolegliwościach ze strony układu pokarmowego można wspomóc się delikatnym naparem z rumianku, najlepiej takiego sypanego (wbrew temu, co mówią położne i pediatrzy).


Tytuł: Odp: Odżywianie mamy karmiącej piersią
Wiadomość wysłana przez: Beza 29-02-2012, 23:36
Dzięki Lilithxx za cennego posta. A co z KB? Czy ziarna mogą w jakiś sposób działać wzdymająco?


Tytuł: Odp: Odżywianie mamy karmiącej piersią
Wiadomość wysłana przez: xxlilithxx 06-03-2012, 19:37
Ja piłam koktajle mniej więcej od drugiego miesiąca karmienia (ze względu właśnie na owoce), piję je nadal (mój synek ma prawie 9 miesięcy) i nie zauważyłam żadnych negatywnych reakcji ze strony dziecka.


Tytuł: Odp: Odżywianie mamy karmiącej piersią
Wiadomość wysłana przez: Beaton 22-05-2012, 12:58
Nigdy nie stosowałam DP i KB, teraz jestem miesiąc po porodzie. Karmię maleństwo piersią. Nie ma problemów z brzuszkiem. Zastanawiam się kiedy będę mogła wprowadzić KB i w jakiej postaci?


Tytuł: Odżywianie kobiety w okresie ciąży i karmienia piersią
Wiadomość wysłana przez: Kwiatuszek 15-10-2012, 20:59
Myślę, że poza dbaniem o skórę i piciem MO i KB powinno się zadbać o dietę. Moim zdaniem Twoja dieta nadal jest zbyt mocno zaśluzowująca, stąd kłopot w osiągnięciu zdrowia i harmonii.  


Tytuł: Odżywianie kobiety w okresie ciąży i karmienia piersią
Wiadomość wysłana przez: Galapagos 15-10-2012, 21:54
Kurcze, no to nie wiem co robię źle. Proszę o radę, oto mój przykładowy jadłospis:
Śniadanie - zwykle jajka (jajecznica, na twardo, omlet z jabłkami własnej roboty z cynamonem);
ok. 11 - kawa ze śmietanką 18% i 2 łyżeczkami cukru;
Obiad - najczęściej mięso (pulpety, wiejska kura, wieprzowina najczęściej w postaci schabu duszonego bądź pieczonego) do tego surówka (ostatnio hitem była surówka z marchwi, pora i jabłka z musztardą, cytryną, solą i pieprzem, ewentualnie śmietaną), ogórki domowe kiszone, kapusty na razie nie mam kiszonej ale myślę aby zrobić.
Później jeśli jestem głodna to jem albo mięso z obiadu albo omlet.

Ze słodyczy jeśli coś jem, to są to:
żelki haribo, czekolada gorzka lub coś pieczonego przeze mnie oczywiście bez glutenu, ostatnio orzechy włoskie, orzechy ziemne.

Z ręką na sercu nie jem glutenu.
KB - jeden dziennie na jabłku.

Jabłka same też jem.

Czasem kompot z jabłek.

Oczywiście zupy też gotuję:
1. rosół - na kurze wiejskiej i wołowinie
2.ogórkowa
3.krupnik
4.pomidorowa bardzo rzadko na własnym soku pomidorowym
5.krupnik
6.kalafiorowa

Zupy gotuję najczęściej na kościach wieprzowych.

Ostatnio nawet piekłam szynkę.

Raz w tygodniu od około miesiąca jem twaróg, który sama robię z wiejskiego mleka.

Tyle teraz pamiętam.

Czy coś z tego zaśluzowuje mnie bardzo?
Co mogę dodać?


Tytuł: Odżywianie kobiety w okresie ciąży i karmienia piersią
Wiadomość wysłana przez: Kwiatuszek 16-10-2012, 01:23
Śniadanie - zwykle jajka (jajecznica, na twardo, omlet z jabłkami własnej roboty z cynamonem)
Jajka sprawdzonego pochodzenia? Do jabłek dorzuć goździki albo kardamon podczas duszenia lub zasmażania - przyda się.
ok. 11 - kawa ze śmietanką 18% i 2 łyżeczkami cukru;
Po co ta kawa?
Obiad - najczęściej mięso (pulpety, wiejska kura, wieprzowina najczęściej w postaci schabu duszonego bądź pieczonego) do tego surówka (ostatnio hitem była surówka z marchwi, pora i jabłka z musztardą, cytryną, solą i pieprzem, ewentualnie śmietaną), ogórki domowe kiszone, kapusty na razie nie mam kiszonej ale myślę aby zrobić.
Pulpety - tzn?
Wiejska kura? Może być, bardzo uwzięliście się na ptactwo, ale dobry kurczak podobno nie jest taki zły.
Wieprzowina - zaśluzowująca i chłodna. Korzystniejsza i wspierająca usuwanie wilgoci jest wołowina.
W Twoim przypadku jednak zamieniłabym te surówki na gotowane kapusty, duszoną króciutko marchew, ale generalnie skłaniałabym się w stronę ciepłych posiłków.
Ogórki kiszone są chłodne, ale dość korzystne.
Nabiał jest złym pomysłem.
Później jeśli jestem głodna to jem albo mięso z obiadu albo omlet.
Myślę, że za dużo w Twojej diecie zwierzęcego białka. (Niekoniecznie w nadmiarze dobrego - wieprzowina).
Ze słodyczy jeśli coś jem, to są to:
żelki haribo, czekolada gorzka lub coś pieczonego przeze mnie oczywiście bez glutenu, ostatnio orzechy włoskie, orzechy ziemne.
Orzechy rozumiem, jeżeli karmisz skłaniałabym się w stronę migdałów i nerkowców. W kwestii słodyczy polecam ciasto marchewkowe, pralinki, które znajdziesz w diecie podczas karmienia piersią.

Z ręką na sercu nie jem glutenu.
KB - jeden dziennie na jabłku.

Jabłka same też jem.

Czasem kompot z jabłek.
Dobrze, że nie jesz glutenu, jednak w Twojej diecie mało jest zbóż: kasza jaglana prażona - usuwa wilgoć, gotowana - nawilża, kasza gryczana, ryż okrągło ziarnisty, ryż długoziarnisty, słodki ryż, amarantus.
Nie wspomnę o strączkach np. fasola mung wspomaga usuwanie toksyn. Pytałaś kiedyś jak je stosować. Namoczyć na parę godzin. Strączki zestawiamy ze zbożami w stosunku 1:2. W zupie dobrze smakują połączenia soczewica - ryż brązowy, soczewica - kasza gryczana, ryż z fasolą mung i warzywami też jest smacznym rozwiązaniem.
Do kompotu z jabłek proponuję wrzucić goździka i strączki kardamonu.
Pewnie dobrze by było, aby w Twojej diecie poza kardamonem, goździkami, pojawił się tez np. imbir.
Po porodzie potrzebujesz wzmocnić śledzionę i żołądek zboża są w tym pomocne, wołowina również.

Oczywiście zupy też gotuję:
1. rosół - na kurze wiejskiej i wołowinie
2.ogórkowa
3.krupnik
4.pomidorowa bardzo rzadko na własnym soku pomidorowym
5.krupnik
6.kalafiorowa

Zupy gotuję najczęściej na kościach wieprzowych.
Analogicznie
1. Długo gotowany wzmacnia śledzionę (ale najlepiej wówczas poić się wywarem z takiego rosołu).
2. Pytanie jakich używasz przypraw, ogórki są termicznie chłodne.
3. Krupnik - wzmacnia śledzionę, ale jednak zawiera gluten i ma lekko chłodzące działanie. Tutaj raczej istotne jest co jest w nim poza kaszą jęczmienną.
4. Pomidorowa  - wychładzająca
5. j.w
6. Wychładzająca

Wszystko zależy od kompozycji posiłku (warzyw, przypraw). Twoja dieta jest raczej wychładzająca. I bardziej kwasowa niż zasadowa.

Co możesz dodać? Barszcz czerwony z sokiem z kiszonych buraków majerankiem i koprem włoskim oraz czosnkiem. Sos dyniowy z kaszą gryczaną (przepis np na dieta w ciąży) i wiele innych. Ze strączków poza wspomnianą fasolą mung, kulinarne cuda można robić z ciecierzycy. Kremy z marchwi wzmacniają śledzionę. Migdały i desery z ich użyciem zamiast żelek i czekolady itp.

Ważne pytanie: jakich tłuszczów i w jakich ilościach używasz?


Tytuł: Odżywianie kobiety w okresie ciąży i karmienia piersią
Wiadomość wysłana przez: Gibbon 16-10-2012, 07:04
Ktoś tu jest fanem wschodnich praktyk.


Tytuł: Odżywianie kobiety w okresie ciąży i karmienia piersią
Wiadomość wysłana przez: Eso75 16-10-2012, 08:23
Ktoś tu jest fanem wschodnich praktyk.

Oj tak widać wpływ pani Ciesielskiej ;). Pani Ciesielska bardzo stawia na zboża. Kuchnia tzw. "pinciu przemian" jest faktycznie rewelacyjnie doprawiona, tak rozgrzewająco - zgodnie z ich przepisami - ale nie do końca współgra z Biosłone.
Kwiatuszku, czemu Fikusowo nie mając problemów z trawieniem surowych warzyw ma zmieniać surówki na warzywa duszone?



Tytuł: Odżywianie kobiety w okresie ciąży i karmienia piersią
Wiadomość wysłana przez: Gibbon 16-10-2012, 09:09
Coś niedobrego zaczyna się dziać na forum, skoro już nawet profilaktycy wypaczają jego kurs.


Tytuł: Odżywianie kobiety w okresie ciąży i karmienia piersią
Wiadomość wysłana przez: Kwiatuszek 16-10-2012, 10:17
W kwestii wiedzy. Nie jestem fanem wschodu. Nic bardziej błędnego. Jeżeli ktoś ma prawdziwą wiedzę, to zdaje sobie sprawę, że zarówno ajurweda jak i Medycyna Chińska źródłowo pochodzi od Słowian. PIĘĆ przemian jest brutalnym uproszczeniem Medycyny Chińskiej (która wg mnie i tak jest już mocno ograniczona). Pani Ciesielskiej absolutnie nie polecam. Równowagę uważam za podstawę, a nadmierne rozgrzewanie jest równie niebezpieczne jak wychłodzenie i zaśluzowanie.
 
Dlaczego polecam Fikusowo trochę mniej surówek? Z prostej przyczyny: zarówno Ona jak i jej dzieci ciągle są zakatarzeni, a wiec zawilgoceni. Nie mylić z przeziębieniem lub chorobą, która przychodzi, wspomaga oczyszczanie i odchodzi. Zdrowy organizm choruje. Ale nawet choroba jest dynamicznym przejawem życia i nie ciągnie się tygodniami. Fikusowo ponad to, ma kłopoty z drożdżycą, którą M.C. określa wilgocią. Gdyby nie miała kłopotów z układem pokarmowym, nie miałaby powyższych objawów.
Wasz brak wiedzy jest zadziwiający - wszystko co odbiega od Waszego postrzegania rzeczywistości sprowadzacie do Pani Ciesielskiej lub pińciu przemian.
Chyba powinniście zgłębić wiedzę by móc podjąć temat.

W DP w pierwszym etapie napisane jest "wszystkie rodzaje mięsa" - jak ma się do tego ciągłe jedzenie wieprzowiny? Polecam poczytać http://www.bioslone.pl/mieso_czerwone_mieso_biale_ryby może zweryfikujecie trochę swoją wiedzę na temat mięsa?
Faktem jest, że kobieta po porodzie chcąc osiągnąć zdrowie musi zadbać o układ pokarmowy w szczególny sposób.
W DP mowa jest też o grochu, fasoli, różnorodnych warzywach jakoś nie widać tego w daniach Fikusowo. A fasola po prostu lepiej smakuje z kaszą lub ryżem zresztą jak każdy strączek, a połączenie ich uzupełnia aminokwasy.
Nawet w pierwszym etapie DP można zauważyć dynię - nasze obecnie sezonowe warzywo.

DP jest dobrą dietą, może warto czasami zajrzeć na http://www.bioslone.pl/odzywianie/dieta-prozdrowotna i przypomnieć sobie fakt, że poza wieprzowiną, surówką z marchwi, pora i jabłka jest coś więcej. Jest cały wachlarz warzyw, z których można stworzyć cuda, kwestie mięsa wyczerpuje powyżej podany adres dotyczący jego wyboru.
 
Nie sądziłam że MO, KB, DP - rozsądnie stosowana (różnorodność, a zarazem prostota, ale nie monotonia) to wypaczenie.

Ja stosuję DP, jem czasami surówki, ale z olejem lnianym, bo w tej formie zwyczajnie on smakuje mi. Jednak gdybym ciągnęła nosem, pewnie na chwilę odstawiłabym to, co wychładza na rzecz tego, co ciepłe np. sos dyniowy, wołowina, ciepły bulion. Po prostu wolę pomagać organizmowi niż katować siebie i ciało w imię nie w pełni zrozumianych zasad (większość z Was co chwilę pisze o wieprzowinie, ktoś nie w temacie pomyślałby, że to zalecenie DP).

Skróty przyjęte na tym forum to: MO, KB, DP, ZZO, nie potrzebują kropek. Tego trzymajmy się. :) //Agnieszka


Tytuł: Odżywianie kobiety w okresie ciąży i karmienia piersią
Wiadomość wysłana przez: Gibbon 16-10-2012, 10:33
Cytat
A fasola po prostu lepiej smakuje z kaszą lub ryżem zresztą jak każdy strączek, a połączenie ich uzupełnia aminokwasy.

Tutaj natomiast pachnie wege. Jakie aminokwasy uzupełnia - zawarte w mięsie? Czy mówisz o strączkowych jako odrębnym posiłku?


Tytuł: Odżywianie kobiety w okresie ciąży i karmienia piersią
Wiadomość wysłana przez: Eso75 16-10-2012, 11:08
Coś niedobrego zaczyna się dziać na forum, skoro już nawet profilaktycy wypaczają jego kurs.

Oj, oj, profilaktycy wszystkich rozumów nie pozjadali i jakby nie patrzeć więcej wiedzą na jeden temat, mniej na drugi i dyskutować chyba mogą :).

Co do poglądów na temat żywienia zgodnie z zaleceniami pińciu przemian itp. to fakt, nie mam rzetelnej wiedzy na ten temat. Trochę czytałam, trochę próbowałam wg tego gotować, trochę próbowałam to zrozumieć. Niestety zasady Biosłone są prostsze - przepraszam, na szczęście, a nie niestety ;). Co do wieprzowiny jest najbardziej polecanym dla ludzi mięsem, jako najlepsze źródło białka z mięs.


Tytuł: Odżywianie kobiety w okresie ciąży i karmienia piersią
Wiadomość wysłana przez: Galapagos 16-10-2012, 12:04

Zmiksowane siemię ma lepszą bio-dostępność. (Dlaczego miksujemy do KB?) Ja nie smarowałam octem (wysuszanie), gdy zaczęłam moczyć w siemieniu. A że swędzi, to dobrze - zdrowieje, tyle że niewygodne. Koniecznie trzymaj dietę bezglutenową.//Agnieszka

To może najpierw zmiksować, a później dodać wody i zagotować?

Dziś przyznam ręce wyglądają lepiej, choć jeszcze nie idealnie - wczoraj pierwszy raz zastosowałam siemię oraz kapustę, rano maść ichtiolową.

Octem nadal smaruję np. łydki i robią się strupki, mam nadzieję że to minie.

Napiszę za kilka dni. :)

Zrób tak, jak Ci wygodniej. Przecież wiesz, że trzeba trochę odczekać, zanim będzie idealnie, prawda? :) //Agnieszka


Tytuł: Odżywianie kobiety w okresie ciąży i karmienia piersią
Wiadomość wysłana przez: Galapagos 16-10-2012, 12:23
Śniadanie - zwykle jajka (jajecznica, na twardo, omlet z jabłkami własnej roboty z cynamonem)
Jajka sprawdzonego pochodzenia? Do jabłek dorzuć goździki albo kardamon podczas duszenia lub zasmażania - przyda się.

ok. 11 - kawa ze śmietanką 18% i 2 łyżeczkami cukru;
Po co ta kawa?

Obiad - najczęściej mięso (pulpety, wiejska kura, wieprzowina najczęściej w postaci schabu duszonego bądź pieczonego) do tego surówka (ostatnio hitem była surówka z marchwi, pora i jabłka z musztardą, cytryną, solą i pieprzem, ewentualnie śmietaną), ogórki domowe kiszone, kapusty na razie nie mam kiszonej ale myślę aby zrobić.
Pulpety - tzn.? Wiejska kura? Może być, bardzo uwzięliście się na ptactwo, ale dobry kurczak podobno nie jest taki zły.
Wieprzowina - zaśluzowująca i chłodna. Korzystniejsza i wspierająca usuwanie wilgoci jest wołowina.
W Twoim przypadku jednak zamieniłabym te surówki na gotowane kapusty, duszoną króciutko marchew, ale generalnie skłaniałabym się w stronę ciepłych posiłków.
Ogórki kiszone są chłodne, ale dość korzystne.
Nabiał jest złym pomysłem.

Później, jeśli jestem głodna, to jem albo mięso z obiadu albo omlet.
Myślę, że za dużo w Twojej diecie zwierzęcego białka. (Niekoniecznie w nadmiarze dobrego - wieprzowina).

Ze słodyczy jeśli coś jem, to są to:
żelki haribo, czekolada gorzka lub coś pieczonego przeze mnie oczywiście bez glutenu, ostatnio orzechy włoskie, orzechy ziemne.
Orzechy rozumiem, jeżeli karmisz - skłaniałabym się w stronę migdałów i nerkowców. W kwestii słodyczy polecam ciasto marchewkowe, pralinki, które znajdziesz w diecie podczas karmienia piersią.

Z ręką na sercu nie jem glutenu.
KB - jeden dziennie na jabłku.
Jabłka same też jem.
Czasem kompot z jabłek.
Dobrze, że nie jesz glutenu, jednak w Twojej diecie mało jest zbóż: kasza jaglana prażona - usuwa wilgoć, gotowana - nawilża, kasza gryczana, ryż okrągło ziarnisty, ryż długoziarnisty, słodki ryż, amarantus.
Nie wspomnę o strączkach np. fasola mung wspomaga usuwanie toksyn. Pytałaś kiedyś jak je stosować. Namoczyć na parę godzin. Strączki zestawiamy ze zbożami w stosunku 1:2. W zupie dobrze smakują połączenia soczewica - ryż brązowy, soczewica - kasza gryczana, ryż z fasolą mung i warzywami też jest smacznym rozwiązaniem.
Do kompotu z jabłek proponuję wrzucić goździka i strączki kardamonu.
Pewnie dobrze by było, aby w Twojej diecie poza kardamonem, goździkami, pojawił się tez np. imbir.
Po porodzie potrzebujesz wzmocnić śledzionę i żołądek, a zboża są w tym pomocne, wołowina również.

Oczywiście zupy też gotuję:
1. rosół - na kurze wiejskiej i wołowinie
2.ogórkowa
3.krupnik
4.pomidorowa bardzo rzadko na własnym soku pomidorowym
5.kalafiorowa
Zupy gotuję najczęściej na kościach wieprzowych.

Analogicznie
1. Długo gotowany wzmacnia śledzionę (ale najlepiej wówczas poić się wywarem z takiego rosołu).
2. Pytanie: jakich używasz przypraw, ogórki są termicznie chłodne.
3. Krupnik - wzmacnia śledzionę, ale jednak zawiera gluten i ma lekko chłodzące działanie. Tutaj raczej istotne jest co jest w nim poza kaszą jęczmienną.
4. Pomidorowa  - wychładzająca
5. Wychładzająca

Wszystko zależy od kompozycji posiłku (warzyw, przypraw). Twoja dieta jest raczej wychładzająca. I bardziej kwasowa niż zasadowa.

Co możesz dodać? Barszcz czerwony z sokiem z kiszonych buraków majerankiem i koprem włoskim oraz czosnkiem. Sos dyniowy z kaszą gryczaną (przepis np na dieta w ciąży) i wiele innych. Ze strączków poza wspomnianą fasolą mung, kulinarne cuda można robić z ciecierzycy. Kremy z marchwi wzmacniają śledzionę. Migdały i desery z ich użyciem zamiast żelek i czekolady itp.

Ważne pytanie: jakich tłuszczy i w jakich ilościach używasz?

Kwiatuszku, dzięki za odpowiedź.

Napisać muszę że moja teściowa ma kury i to od niej mamy kury do rosołu, często kaczki oraz oczywiście jaja - nie dodają im do pokarmu żadnych pasz tylko mają dużo trawy do dziobania oraz wszystko co naturalne - dlatego nie obawiam się tego jeść i jaja wykorzystuję do wszystkiego:
jajecznica, na twardo, miękko, omlety, kluski lane do rosołu dla dzieci etc Rosół robimy poza kurą/kaczką na wieprzowinie. Mamy też własne warzywa - marchew, buraki, pietruszka, seler, por, koper i owoce maliny, jabłka - co prawda dopiero drugi rok więc nabywamy doświadczenie. Za rok będzie też mam nadzieję dynia, cukinia i coś się jeszcze wymyśli.

Z buraków zrobię zakwas - już się zabieram i będziemy robić barszczyki z majerankiem na mięsie.

Jeśli chodzi o inne zupy to najczęściej robię bazę którą później wykorzystuję do różnych zup. Baza to wywar mięsny na kościach z sola, listkiem laurowym, zielem angielskim i pieprzem. Później dodaję np starte ogórki kiszone (ogórkowa), ziemniaki i kaszę jaglaną (krupnik najczęściej jest na kaszy jaglanej lub gryczanej niepalonej) etc.

Groch jem najczęściej w grochówce lub w postaci fasolki po bretońsku (ja modyfikuję przepis dla siebie i dla dzieci).

W niedzielę kupiłam soczewicę i przyznam, że nie wiem co z nią zrobić/jak zrobić, a mam wielką ochotę poeksperymentować. Może ugotować na rosole? Czy zmiksować potem? No nie wiem, muszę poszukać.

Pulpety - mięso mielone (kawał dobrej jakości mięsa zmielony w sklepie) do tego jajo, sól, pieprz, cebula podsmażana na maśle, majeranek lub inne przyprawy - to gotuję w osolonej wodzie lub na rosole.

Może rzeczywiście brakuje mi rozgrzewających potraw, mam kapustę - może ugotuję. A kawę piję bo lubię :/

Jeśli chodzi o tłuszcze, jakie stosuję - to do surówek olej winogronowy najczęściej lub śmietana, do smażenia smalec lub masło klarowane, jajecznica na zwykłym maśle.

Na temat właśnie wspomnianych "kulinarnych cudów" z ciecierzycy czy soczewicy nie mam za bardzo pojęcia, bo w moim rodzinnym domu się takich rzeczy nie gotowało i sama nie wiem jak się do tego zabrać. Masz jakieś miejsce w sieci gdzie takowe mądre fajne przepisy można znaleźć? Albo jakaś książka? Chętnie poczytałabym.

Wracając do wieprzowiny... Najczęściej ją jemy bo mam do niej dostęp w zaprzyjaźnionej masarni. Inne mięsa np. wołowina - też kupujemy, ale wtedy gdy jest świeża dostawa, a to często u mnie nie jest. Zazwyczaj Panie mi odkładają.

Surówki uwielbiam, kiszonki także - to mi najlepiej smakuje z mięsem.

Imbir (jako przyprawa, nie korzeń) leży w szafce i nie wiem do czego go dodawać.
Goździki i cynamon wrzucam do kompotu jabłkowego.

Cynamon do naleśników.

Przyznaję że kasz nie jem za dużo, bo już się od nich odzwyczaiłam - jeśli już to w zupie. Bardzo rzadko jaglanka na ciepło, jeśli dziecko nie zje to ja dojadam. Ostatnio też chleb z kaszy gryczanej niepalonej wg Gibbona.

Czy jaglaną kaszę należy przelać zimną wodą czy wrzątkiem? Bo już różne opinie słyszałam.

Muszę pomyśleć jak to porozgrzewać swój organizm.

Kaszę jaglaną (i inne kasze również) przelewamy wrzątkiem (którego im więcej, tym lepiej). Dzięki temu zabiegowi, pozbywamy się z niej goryczki. Zimna woda tak nie wypłukuje. //Agnieszka

Uwaga do wszystkich forumowiczów!
Bardzo proszę o cytowanie wybranych fragmentów wypowiedzi poprzednika, a nie całych postów. Nakłada to na moderatorów podwójną (lub jeszcze większą w przypadku kolejnych powtórzeń) konieczność edytowania i poprawiania tych samych błędów! //Agnieszka


Tytuł: Odżywianie kobiety w okresie ciąży i karmienia piersią
Wiadomość wysłana przez: Amelia 16-10-2012, 14:19
Kwiatuszku, świetnie ujęłaś kwestie diety prozdrowotnej w odniesieniu do stanu zdrowia danej osoby. Zgadzam się z Tobą absolutnie.
Gibbon, przestań węszyć, co czym pachnie i niech każdy je to, co mu służy i w jaki sposób jest przyrządzone.


Tytuł: Odżywianie kobiety w okresie ciąży i karmienia piersią
Wiadomość wysłana przez: Gibbon 16-10-2012, 14:36
Pewnie, co tam się trzymać kurczowo jakichś zasad. Zwłaszcza, że niemal na pewno nie są - jakże często wspominaną - jedyną prawdą.

Dolepiacie, doszywacie, przyprawiacie. Żywieniowe new-age wkracza na forum.


Tytuł: Odżywianie kobiety w okresie ciąży i karmienia piersią
Wiadomość wysłana przez: Amelia 16-10-2012, 14:39
Po to natura dała przyprawy, żeby z nich korzystać.


Tytuł: Odp: Odżywianie mamy karmiącej piersią
Wiadomość wysłana przez: Poszukująca 09-12-2012, 10:19
Zastanawiam się jak mają się zalecenia Kwiatuszka odnośnie kasz do informacji z portalu:

Cytat
Moda na kasze
Książki uczące o tym, jak zachorować, bardzo wychwalają kasze, że takie zdrowe i w ogóle – polecane. Co w takiej kaszy może być zdrowego? Nic. To tylko wypełniacz, zresztą wątpliwej jakości dla człowieka. Duża zawartość witamin i minerałów w kaszach to mit. W rzeczywistości kasza zawiera sporo trudnej do strawienia skrobi i nieco błonnika. Błonnik możemy sobie darować, bo jest martwy, czyli podłej jakości.  

Kwiatuszek bardzo poleca kaszę jaglaną, gryczaną i ryż brązowy w wielu wątkach dotyczących ciąży i karmienia zaś Mistrz pisze:

Cytat
Nie ma żadnej różnicy między tym, co jest zdrowe dla matki, a tym, co jest zdrowe dla karmionego jej mlekiem oseska.

Ja rozumiem to tak, że jeśli dla matki jest polecane ZZO to i dla dziecka. A przecież generalne nie poleca się surówek zwłaszcza na początku karmienia. Dla mnie bez różnicy bo i tak mogę jeść tylko gotowane póki co, ale zastanawia mnie to. Wracając do kasz, z moimi ograniczeniami umarłabym z głodu (za jakiś czas napiszę w wątku mamy karmiącej jak to u mnie wygląda), a o kontynuacji karmienia nawet nie wspomnę. Miałam już takie kryzysy laktacyjne, że po parę dni mały był ciągle głodny, na szczęście potem znów się normowało. Dla mnie najlepsza jest kasza jaglana, robię z niej co się da. Teraz zaczynam już jeść jajka, więc jest to dla mnie duża ulga. Jak to jest z tymi kaszami? Co do surówek (nie wiem też jak karmić mojego 2,5 letniego synka) czy faktycznie zaśluzowują i zimą nie powinno się ich jeść? Maluch nie bardzo chce jeść surowe warzywa (wyjątek kiszona kapusta), za to gotowane chętnie. Za to jabłka surowe bardzo lubi i teraz nie wiem czy mu pozwalać czy tylko duszone. Wiele zaleceń Kwiatuszka jest dla mnie dobrych, ale niekoniecznie zgodnych z Biosłone. O ile ja mogę zdać się na intuicję i słuchać organizmu jak się czuję, to już w przypadku dziecka tego nie dokonam. Nie podoba mi się zupełny brak komentarzy ekspertów do postów Kwiatuszka, szczególnie Mistrza. Nie udawajmy, że nie ma rozdwojenia bo będę musiała dopisać do swoich problemów schizofrenię. Mam nadzieję, że temat się rozkręci i więcej osób wypowie się w tej kwestii.


Tytuł: Odp: Odżywianie mamy karmiącej piersią
Wiadomość wysłana przez: Asia61 09-12-2012, 11:37
Kasze wg ZZO mają być uzupełniającym składniki, urozmaicającym dodatkiem, a nie głównym składnikiem, jak to niektórzy ludzie stosują. I taka jest różnica między Biosłone a resztą świata.
Surowizny są zdrowe (najbardziej latem, gdy w naturze występuje mnóstwo surowych składników żywności), ale w zimie - naturalne jest ich ograniczenie z powodu zimy. Nie biorę pod uwagę na siłę wytworzonych warzyw szklarniowych, które zdrowia specjalnie nie dają. Warzywa okopowe jemy w różnych postaciach. Dla urozmaicenia.
Generalnie: wszystko dobre, ale w miarę. Zbyt duża ilość surowych owoców nawet latem przysporzy negatywnych objawów.
Wykarmiłam dwie córki piersią, (jedną i drugą ponad półtora roku) i nie miałam wówczas dostępu ani do A.C. ani do Biosłone. Póki były na piersi, dotąd w ogóle nie chorowały. Unikałam w pierwszych miesiącach warzyw wzdymających, ostrych przypraw i czosnku. Jadłam to, co cała rodzina. Nie wydziwiałam i było dobrze.


Tytuł: Odp: Odżywianie mamy karmiącej piersią
Wiadomość wysłana przez: Mistrz 09-12-2012, 13:55
Zastanawiam się jak mają się zalecenia Kwiatuszka odnośnie kasz do informacji z portalu:

Cytat
Moda na kasze
Książki uczące o tym, jak zachorować, bardzo wychwalają kasze, że takie zdrowe i w ogóle – polecane. Co w takiej kaszy może być zdrowego? Nic. To tylko wypełniacz, zresztą wątpliwej jakości dla człowieka. Duża zawartość witamin i minerałów w kaszach to mit. W rzeczywistości kasza zawiera sporo trudnej do strawienia skrobi i nieco błonnika. Błonnik możemy sobie darować, bo jest martwy, czyli podłej jakości.  

Kwiatuszek bardzo poleca kaszę jaglaną, gryczaną i ryż brązowy w wielu wątkach dotyczących ciąży i karmienia zaś Mistrz pisze:

Cytat
Nie ma żadnej różnicy między tym, co jest zdrowe dla matki, a tym, co jest zdrowe dla karmionego jej mlekiem oseska.
Tak. Różnicy nie ma, ale pod warunkiem, że matka jest zdrowa, co obecnie należy do rzadkości. Toteż musimy przyjąć, że większość, i to zdecydowana większość matek karmiących powinna stosować dietę - żeby nie zaszkodzić dziecku, nie stracić laktacji, itd. W tym względzie Kwiatuszek ma z pewnością większe doświadczenie ode mnie, i to zdecydowanie, więc zdaję się na nią.


Tytuł: Odp: Odżywianie mamy karmiącej piersią
Wiadomość wysłana przez: Poszukująca 09-12-2012, 18:10
Mam tylko nadzieję, że moje mleko mimo mojej kiepskiej formy jest lepsze dla maleństwa niż modyfikowane. Czasem mam wątpliwości.


Tytuł: Odp: Odżywianie mamy karmiącej piersią
Wiadomość wysłana przez: Asia61 09-12-2012, 18:28
Nie ma nic lepszego dla Twojego dziecka, niż Twój pokarm. I nie miej żadnych wątpliwości. Nasz organizm jest tak skonstruowany, że nawet przy słabej formie dzidziuś dostanie wszystko, co mu potrzebne. Jak nie będziesz dbała o siebie, to Ty na tym stracisz. Nie dziecko.


Tytuł: Odp: Odżywianie mamy karmiącej piersią
Wiadomość wysłana przez: Poszukująca 09-12-2012, 21:15
Niby tak, tylko jak widzę, że przy najmniejszych odstępstwach zwraca okropnie po każdym karmieniu, to mam okropne poczucie winy.


Tytuł: Odp: Odżywianie mamy karmiącej piersią
Wiadomość wysłana przez: Kwiatuszek 10-12-2012, 16:24
W drodze wyjaśnienia, owoce (poza bananami spożywanymi w "złym towarzystwie") nie zaśluzowują. Surowe owoce wychładzają. Jeżeli do tego jemy produkty, które prowadzą do wilgoci (głównie nabiał, biały cukier, pszenica). Organizm dziecka, którego układ pokarmowy nie jest dojrzały nie poradzi sobie z transportem i transformacją otrzymanych produktów. Ta sytuacja z czasem doprowadzić może do zawilgocenia, a przy niewłaściwym stosowaniu produktów pochodzenia zwierzęcego dojdzie do zaśluzowania. Takim standardowym obecnie przykładem zaśluzowania płuc u dzieci jest bezobjawowe zapalenie płuc. Nic się nie dzieje, nie ma temperatury, a w rtg wychodzą zmiany w płucach uwidocznione w formie nacieków. Dziecko dostaje jeden, drugi antybiotyk, a sytuacja ciągle się powtarza. Dlaczego? Maluch jest zaśluzowany i w tym przypadku jedynym sposobem jest usunięcie przyczyny, czyli zmiana diety.

Kasza jaglana zgodnie z posiadaną przeze mnie wiedzą sprzyja laktacji i wspomaga usuwanie wilgoci. Dlatego służy mamom karmiącym piersią, które z racji stanu zdrowia swojego, a przez to swego dziecka, nie mogą pozwolić sobie na picie po porodzie M.O czy K.B. Chciałam też zwrócić uwagę, że nie zalecam spożywania samych kasz (ewentualnie jako deser wówczas na słodko, a to też wymaga wzbogacenia). Kasza powinna być spożywana przynajmniej z sosem warzywnym lub musem owocowym z dodatkiem błonnika np. zasypana mielonym ziarnem słonecznika siemienia lnianego wzbogacona obranymi migdałami. Może też być przygotowana z dodatkiem suszonych owoców (o ile stan zdrowia mamy i maluszka na to pozwala). Oczywiście mówimy o produktach sprawdzonego pochodzenia, nie faszerowanych chemią i nie konserwowanych.

Proszę dziewczyny nie upraszczajcie moich wypowiedzi. Jeszcze ktoś nie w temacie przeczyta i stwierdzi, że należy wyeliminować owoce z diety. Nic bardziej błędnego. U zdrowego dorosłego człowieka czy dziecka szczególnie latem takie owoce są wskazane. Spożywanie ich zimą, gdy za oknem jest -10 oC i zimniej jest niekorzystne. Szczególnie, jeżeli już dziecko ciągnie nosem. Jednak, jeżeli ma dobrą dietę, jest zdrowe, to nawet zimą nie stanie mu się krzywda, gdy zje kawałek jabłka. Co też nie oznacza, że należy je ciągle jeść. Wewnątrz organizmu potrzebna jest pewna temperatura, aby posiłek mógł być odpowiednio strawiony.
Odżywianie, szczególnie dzieci, jest ciągłym procesem wymagającym zmian, gdyż potrzeby dziecka zmieniają się z dnia na dzień (szczególnie teraz, gdy dzieci rodzą się z obciążeniami mającymi wpływ na układ pokarmowy).
Dziecko nie zje tyle mięsa co Wy i dużej ilości surówki. Mięsa nie przeżuje odpowiednio. Przy jedzeniu surówki zimą po chwili zareaguje niechęcią, bo ogarnie go wewnętrzne zimno. Jeżeli nie zje surówki, to chętniej zje kasze z duszonymi warzywami niż mięso, ponieważ bez surowych warzyw, K.B, M.O taka ilość produktów zwierzęcych dla dziecka faktycznie sprzyja zaśluzowaniu. Dzieci same się przed tym bronią.  Jednak wiele dzieci chętnie wypije bulion wołowy.
Dzieci naprawdę mają dobre wyczucie tego co im służy. Jeżeli potrafimy je obserwować, to dajemy im ogromną szansę nauczyć się świadomie korzystać z tego, co daje nam natura w zgodzie z własnymi potrzebami.


Tytuł: Odp: Odżywianie mamy karmiącej piersią
Wiadomość wysłana przez: Poszukująca 10-12-2012, 22:31
Niczego nie upraszczam, pytałam wyraźnie o okres zimowy. Mój synek ciągle lata bez skarpet po kafelkach i chce jeść surowe jabłka (-: Ale jak mu poddusiłam z cynamonem to zjadł z zachwytem prawie dwa. Katar miał tej jesieni przez jeden dzień, trochę marudził, że coś boli. Następnego dnia nie było śladu. A ja wciąż gonię go ze skarpetkami... Kasza jaglana bardzo służy matkom karmiącym, także tym z problemami jelitowymi, tego jestem pewna. Niestety najchętniej jem ją na słodko, a to teraz odpada, ale z warzywami czy migdałami tak jak piszesz też jest super, lubię dodać trochę masła. Dla mnie ogromną ulgą są wywary z warzyw (bez mięsa), nie wiem co w nich jest, ale działają na mnie wspaniale. Dla rodzinki zrobiłam dziś KB z duszonym jabłkiem i kawałkiem banana (na co dzień nie jemy już wcale) z cynamonem, był fantastyczny i synuś wypił 2 kubeczki.


Tytuł: Odp: Odżywianie mamy karmiącej piersią
Wiadomość wysłana przez: Kwiatuszek 11-12-2012, 11:41
Dobrze. Cieszę się, że sobie radzicie. Postaram się dokładnie wyjaśniać kwestię diety. Z tym upraszczaniem (jak już wyżej opisałam) chodziło o to, że od surowego jabłka się od razu nie zaśluzowujemy, a jedynie wychłodzimy. Co może być w zimie niekorzystne.
Jeżeli karmiąc ograniczyłaś surówki,  KB  i odstawiłaś MO (co bywa w większości przypadków konieczne), to jak zauważyłam u kobiet karmiących organizm może nie radzić sobie z tak dużą ilością białek zwierzęcych. Wówczas korzystniej działają wywary warzywne. Ponad to wzmacniają śledzionę, co po porodzie jest niezwykle istotne.  


Tytuł: Odp: Odżywianie mamy karmiącej piersią
Wiadomość wysłana przez: Amelia 11-12-2012, 12:38
Dziewczyny, czy na tych wywarach przygotowujecie zupy? Jak je robicie? Czy nie są jałowe?


Tytuł: Odp: Odżywianie mamy karmiącej piersią
Wiadomość wysłana przez: Audrey 11-12-2012, 13:00
Jeżeli karmiąc ograniczyłaś surówki, KB.  
Kwiatuszku, czyli należy odstawić czy tylko ograniczyć KB karmiąc piersią? Czy jeden KB dziennie (np. z małym kawałkiem banana) jest dozwolony?


Tytuł: Odp: Odżywianie mamy karmiącej piersią
Wiadomość wysłana przez: Kwiatuszek 11-12-2012, 13:05
Amelio, wywary jak nazwa wskazuje to długo gotowane warzywa, po odcedzeniu należy je wypić.


Tytuł: Odp: Odżywianie mamy karmiącej piersią
Wiadomość wysłana przez: Kwiatuszek 11-12-2012, 13:25
Jeżeli karmiąc ograniczyłaś surówki, KB.  
Kwiatuszku, czyli należy odstawić czy tylko ograniczyć KB karmiąc piersią? Czy jeden KB dziennie (np. z małym kawałkiem banana) jest dozwolony?

Wszystko zależy od reakcji oseska karmionego piersią. Jeżeli wypróżnia się prawidłowo, dobrze śpi, nie ma bóli brzucha, zmian skórnych, ani ulewania, to nie widzę potrzeby odstawiania KB.
Z bananami trzeba uważać, głównie dlatego, że ich jakość bywa pod znakiem zapytania. W większej ilości faktycznie mogą prowadzić do zawilgocenia bądź zaśluzowania, szczególnie gdy zostaną zestawione z nabiałem. Ponadto wychładzają, co w zimie nie jest korzystne. Są jednak sporadyczne sytuacje kiedy banan służy (szczególnie banan sprawdzonego pochodzenia, co należy do rzadkości).


Tytuł: Odp: Odżywianie mamy karmiącej piersią
Wiadomość wysłana przez: Beza 11-12-2012, 15:02
Kurcze, a mój Franio uwielbia banany. Je jednego dziennie. Wczoraj po raz pierwszy zjadł całą miseczkę zupki na wołowinie, Standardowa włoszczyzna + groszek zielony. Zostawiłam na dziś, znowu zjadł tak dużo co mnie bardzo cieszy! Może zacznę powoli go odstawiać od piersi, bo w końcu mu coś poza bananem posmakowało. Może i wtedy zakończy się budzenie na pierś bo już lekko jestem tym zmęczona. I co najważniejsze powracam do KB, bo w końcu udało mi się dokupić silnik do blendera, który się spalił. Kwiatuszku czytam Twoje posty z wielkim zainteresowaniem. Karmię trzeciego synka i ciągle czegoś nowego na ten temat się dowiaduję... Dziękuję :)


Tytuł: Odp: Odżywianie mamy karmiącej piersią
Wiadomość wysłana przez: Poszukująca 11-12-2012, 18:36
U nas z bananem było podobnie, wtedy nie wiedziałam, że to kiepski pomysł. Na szczęście synuś szybko polubił wiele innych zdrowych rzeczy. Już niedługo czeka nas drugi raz to samo (-:


Tytuł: Odp: Odżywianie mamy karmiącej piersią
Wiadomość wysłana przez: Beza 11-12-2012, 19:09
Ok, banany idą w odstawkę :)
Mimo wszystko jestem na siebie zła... Karmię po raz trzeci i w dalszym ciągu mam problem typu: Co by tu zrobić Frankowi do jedzenia poza cycusiowym mlekiem. Wiecznie brakuje mi pomysłów, a jak mam już pomysł to mój synio zje albo jedną, dwie łyżki albo wcale. I tak wszystko kończy się cyckiem... chyba mam jakiś kryzys :)


Tytuł: Odp: Odżywianie mamy karmiącej piersią
Wiadomość wysłana przez: Poszukująca 16-12-2012, 12:57
My mamusie musimy trzymać się razem, zwłaszcza, że w "realu" ciężko znaleźć wsparcie innych mamuś, nawet przyjaciółek... choć pracuję nad tym i widzę światełko w tunelu. Ściskam Cię Bezuniu! Swoją drogą chętnie bym jakąś bezę zjadła )-:


Tytuł: Odp: Odżywianie mamy karmiącej piersią
Wiadomość wysłana przez: Poszukująca 29-12-2012, 16:01
Ktoś mnie zapytał po co pić wywary z warzyw skoro nie zawierają ani witamin, ani błonnika. Ja nie umiem odpowiedzieć, ale wydaje mi się, że odkwaszają organizm. Może Kwiatuszek wypowie się na ten temat. Ja je piję bo czuję się po nich lepiej, a to chyba najlepszy dowód na ich dobre działanie. Nie wiem jak to opisać, czuję się jakby odciążały, dawały lekkość mojemu przewodowi pokarmowemu. Już kiedyś poleciła mi je jedna "naturalna" lekarka, ale zapomniałam o tym na bioslone.