Niemedyczne forum zdrowia

RODZICE, DZIECI, RODZINA => Prozdrowotna rola chorób wieku dziecięcego => Wątek zaczęty przez: Ożóczek85 24-06-2012, 20:09



Tytuł: Szkarlatyna - czy aż tak poważna?
Wiadomość wysłana przez: Ożóczek85 24-06-2012, 20:09
Czy szkarlatyna jest poważną i ostrą chorobą?
I czy nie jest to jeden z tych przypadków kiedy antybiotyk jest potrzebny?
Oto krótki opis naszego przypadku.
Synek (3 latka i 3 miesiące) w zeszłą sobotę zaczął wymiotować, w nocy pojawiła się gorączka. W poniedziałek rano padła diagnoza że to szkarlatyna.
Faktycznie wszystkie objawy pokrywały się z książkowym opisem tzn. wysoka gorączka,biały kożuch na języku,wysypka, początkowo wymioty. Do dnia wczorajszego (8 dzień choroby) nie podaliśmy synkowi zapisanego antybiotyku (ospen). Przez cały tydzień organizm ładnie walczył.
Przez pierwsze trzy dni w momencie, gdy gorączka przekraczała 39,5 robiliśmy chłodne okłady w ostateczności miał podawany czopek z nurofenem. We wtorek, czyli czwarty dzień choroby, gorączka była umiarkowana, maksimum 39oC, pojawił się kaszel i od tej pory synek nie dostał już żadnego leku. W piątek (7 dzień) byliśmy na badaniu kontrolnym. Gorączka całkiem ustąpiła, lekarz stwierdził, że jedynie gardło lekko zaczerwienione, ale żeby nie przerywać antybiotyku! i wszystko będzie dobrze.
Po wizycie u lekarza synek w nocy dostał gorączkę 39,7 którą przetrwaliśmy bez leku i po godzinie gorączka całkiem spadła. W sobotę (8 dzień) wyszliśmy na niecałe pół godziny na spacer, piękna pogoda, młody okropnie nudził więc skusiliśmy się na wyjście. Już w drodze powrotnej zaczął narzekać na ból ucha. W domu podniosła mu się temperatura do 40oC, narzekał już na ból obu uszu i twierdził że boli go brzuch.
Spanikowaliśmy i podaliśmy mu wcześniej zapisany antybiotyk. Synek przespał całą noc bez gorączki, rano stwierdził, że nic już go nie boli. Bardzo proszę o poradę czy było to dobre posunięcie i jak państwo uważają, co to mogło być: dalej niewyleczona bakteria czy złapał coś nowego u lekarza?
Dodam, iż od urodzenia wszystko przechodził bez lekarstw i zawsze wszystkie objawy ustępowały bardzo szybko. Szczepiony był do pierwszego roku życia, później zdecydowaliśmy go nie truć.


Tytuł: Odp: Szkarlatyna - czy aż tak poważna?
Wiadomość wysłana przez: Ożóczek85 24-06-2012, 21:03
Czy powinniśmy przerwać podawanie antybiotyku, jeśli objawy minęły? Synek nie narzeka ani na gardło ani na uszy. Wrócił mu w pełni apetyt, ma dużo energii. Mam obawy czy szkarlatyna została do końca wyleczona, czy nie pojawią się znowu jakieś niepokojące objawy. Nigdy wcześniej nie zetknęłam się z tą chorobą, boję się powikłań. Bardzo proszę o poradę.


Tytuł: Odp: Szkarlatyna - czy aż tak poważna?
Wiadomość wysłana przez: Mistrz 24-06-2012, 21:15
Czy powinniśmy przerwać podawanie antybiotyku, jeśli objawy minęły?
A niby po co?


Tytuł: Odp: Szkarlatyna - czy aż tak poważna?
Wiadomość wysłana przez: Ożóczek85 24-06-2012, 22:26
W jednym z postów pisał pan kiedyś, że często wystarczy podać jedną dawkę antybiotyku, aby złagodzić objawy.Mam rozumieć, że jak już zaczęliśmy podawać trzeba kontynuować to przez 10 dni?


Tytuł: Odp: Szkarlatyna - czy aż tak poważna?
Wiadomość wysłana przez: Mistrz 24-06-2012, 22:29
W jednym z postów pisał pan kiedyś, że często wystarczy podać jedną dawkę antybiotyku, aby złagodzić objawy.Mam rozumieć, że jak już zaczęliśmy podawać trzeba kontynuować to przez 10 dni?
Jak mam to rozumieć?


Tytuł: Odp: Szkarlatyna - czy aż tak poważna?
Wiadomość wysłana przez: Ożóczek85 24-06-2012, 22:41
Widocznie źle zinterpretowałam pana słowa.
Pierwszy raz mam taki dylemat co do antybiotyku. Poprzednie infekcje zawsze synek odchorowywał bez jakichkolwiek leków mimo,iż miał ich zapisanych co najmniej kilkanaście.


Tytuł: Odp: Szkarlatyna - czy aż tak poważna?
Wiadomość wysłana przez: Fabularasa 25-06-2012, 02:16
Po co podawać antybiotyk skoro nic się nie dzieje?
Szkarlatyna to choroba infekcyjna jak angina więc podawanie antybiotyku całkowicie mija się z celem. Antybiotyk podajemy tylko w momencie kiedy życie jest zagrożone.


Tytuł: Odp: Szkarlatyna - czy aż tak poważna?
Wiadomość wysłana przez: Live 25-06-2012, 10:55
Czy szkarlatyna jest taka groźna? My przeszliśmy szkarlatynę bez antybiotyku, (nic nie mówiąc o tym lekarce, która była bardzo ucieszona, że antybiotyk podziałał...)
http://forum.bioslone.pl/index.php?topic=22815.msg156899#msg156899
Niepotrzebnie wychodziliście z dzieckiem na dwór kiedy jeszcze nie było całkiem zdrowe.


Tytuł: Odp: Szkarlatyna - czy aż tak poważna?
Wiadomość wysłana przez: Travis 25-06-2012, 11:14
Czy szkarlatyna jest taka groźna? My przeszliśmy szkarlatynę bez antybiotyku, (nic nie mówiąc o tym lekarce, która była bardzo ucieszona, że antybiotyk podziałał...)
Któryś raz już widzę podobne podejście, i wydaję mi się to przykre. Dorośli ludzie boją się powiedzieć białym kitlom, że ich leki są chorobotwórczym syfem, a oni są zwykłymi akwizytorami medykamentów czy usług mendycznych, i dali sobie wyprać mózg na studiach co niezbyt dobrze świadczy o ich inteligencji. Jest to najczystsza prawda, a ludzie boją się z nią afiszować i tym samym pozwalają dalej świetnie prosperować tej aroganckiej, ignoranckiej i chorobotwórczej sekcie.

Ps. Kitlom*


Tytuł: Odp: Szkarlatyna - czy aż tak poważna?
Wiadomość wysłana przez: Lilly 25-06-2012, 14:34
Drogi Travisie, prawda jest taka, że młodzi lekarze obecnie inaczej podchodzą do zlecania lekarstw, a szczególnie antybiotyków. Obecnie na studiach uczy się podawania leków w ostateczności. To raczej ludzie wymuszają na lekarzach przepisywanie leków. Ja pracuję w zespole poradni specjalistycznych i to co piszecie o lekarzach jest co najmniej krzywdzące. Są lekarze, którzy nie chcą przepisywać leków i są omijani przez to szerokim łukiem. Dla pacjenta dobry lekarz to taki, który daje peterdę i po problemie. Zły lekarz to taki,  który zleca leki ziołowe lub homeopatyczne. Prawda jest taka, że każdy chce szybko wyzdrowieć i lekarz daje to, czego żąda pacjent.


Tytuł: Odp: Szkarlatyna - czy aż tak poważna?
Wiadomość wysłana przez: Ożóczek85 25-06-2012, 18:57
Dziękuje za zainteresowanie i odpowiedzi.
Jest to dla mnie bardzo duża lekcja. Teraz już wiem, że najważniejsze to nie panikować!!
Grunt to wiedza i doświadczenie. Człowiek uczy się na błędach.


Tytuł: Odp: Szkarlatyna - czy aż tak poważna?
Wiadomość wysłana przez: Mia 25-06-2012, 19:10
Jak synek się czuje?


Tytuł: Odp: Szkarlatyna - czy aż tak poważna?
Wiadomość wysłana przez: Ożóczek85 02-07-2012, 18:48

Antybiotyk odstawiliśmy po 5 dniach. Zaraz na drugi dzień synek dostał gorączkę. Gorączkował cały dzień w okolicach 38o w nocy dobijającą do 39. Na rano zdrów jak ryba, ani śladu po gorączce ani żadnych innych objawów. Od tej pory wszystko w porządku, mały nadrabia z jedzeniem i rozrabia jak przed chorobą.
Dzisiaj wiem, że przez antybiotyk tylko przedłużyliśmy okres wychodzenia z infekcji. Trzymam kciuki za wytrwałość i konsekwencje wszystkich rodziców.


Tytuł: Odp: Szkarlatyna - czy aż tak poważna?
Wiadomość wysłana przez: Michniu 14-11-2012, 01:50
Przedstawię przypadek mojej córki (5 lat).
18 października a więc prawie miesiąc temu wróciła z przedszkola z gorączką 38 stopni, która utrzymywała się przez dwa dni. W trzecim dniu zauważyłam drobną czerwoną wysypkę na całym ciele (oprócz głowy) i mocno powiększone szyjne węzły chłonne. Na całym języku pojawiły pęcherzyki.  Od trzeciego dnia temperatura ciała utrzymywała się poniżej 37,5 stopni.
Kilkorgu dzieciom z jej przedszkola z takimi samymi objawami lekarka zdiagnozowała szkarlatynę i zaleciła podanie antybiotyku.
Wysypka po tygodniu zaczęła znikać. W dziesiątym dniu nagle rozbolała ją głowa i ucho, z którego w nocy wysączył się brunatny płyn. Podskoczyła znów temperatura do 38 stopni. Rankiem ucho już nie bolało lecz nadal była gorączka. W następnym dniu obudziła się już bez gorączki lecz od tego dnia stała się blada jak kartka papieru. Teraz minęło już prawie cztery tygodnie a ona ma nadal powiększone węzły chłonne, pęcherzyki na języku, jest blada a temperatura waha się 36,5 do 36,8. Mimo tego stanu ma dobre samopoczucie i apetyt.  Przez cały okres choroby przebywała w domu. Jak do tej pory nie podałam jej żadnego leku.
Postanowiłam opisać naszą sytuację gdyż nie widzę poprawy u córki. Trwa to już czwarty tydzień. Może ktoś ma więcej wiedzy i doświadczenia w takiej sytuacji. Dodam, że córka od dwóch lat pije MO i KB. Jak dotąd infekcje odchorowywała bez leków przeciwgorączkowych i antybiotyków.


Tytuł: Odp: Szkarlatyna - czy aż tak poważna?
Wiadomość wysłana przez: Magdemo 20-01-2013, 20:26
Ciekawa jestem, jak się potoczyło zdrowienie córeczki Michniu?


Tytuł: Odp: Szkarlatyna - czy aż tak poważna?
Wiadomość wysłana przez: Mania 25-05-2014, 15:45
Ja też jestem ciekawa. Tym bardziej, że mam duży dylemat teraz, bo być może u mojej starszej córki zaczęła się właśnie szkarlatyna. Miała gorączkę 38 - 39 stopni, gardło mocno czerwone i widoczne małe białe krostki w gardle, powiększone migdały i dzisiaj pojawiła się na ręce i nodze wysypka, która może świadczyć o szkarlatynie. Powiem szczerze, że trochę się wystraszyłam tych powikłań i nie wiem co robić. Na razie nie byłam u lekarza, żeby potwierdzić diagnozę. Z pewnością przepisze antybiotyk. Czy któregoś z forumowiczów dziecko przeszło szkarlatynę bez antybiotyku i nie miało powikłań? Bardzo proszę o jakąś radę.


Tytuł: Odp: Szkarlatyna - czy aż tak poważna?
Wiadomość wysłana przez: Mistrz 25-05-2014, 16:05
Powikłania są następstwem leczenia, a nie chorób samych w sobie.


Tytuł: Odp: Szkarlatyna - czy aż tak poważna?
Wiadomość wysłana przez: Mania 25-05-2014, 18:26
Ok, dziękuję i rozumiem. Też tak myślałam, ale cień obawy zawsze jest. Teraz się zastanawiam, jak długo córka powinna pozostać w domu, myślę, że bezwzględnie tydzień czasu.


Tytuł: Odp: Szkarlatyna - czy aż tak poważna?
Wiadomość wysłana przez: Mistrz 25-05-2014, 18:32
Tutaj nie stawiałbym ram czasowych. Dopóki dziecko ma goraczkę i jest osłabione, powinno być traktowane jako chore.


Tytuł: Odp: Szkarlatyna - czy aż tak poważna?
Wiadomość wysłana przez: Mania 28-05-2014, 10:20
Córka na pewno przechodzi szkarlatynę bo przedwczoraj zrobił jej się malinowy język z powiększonymi grudkami na języku. Czerwona na buzi nie jest tylko ma na całym ciele aksamitną wysypkę, która jest swędząca, ale z każdym dniem mniej. W ogóle jestem w szoku, że tak łagodnie przechodzi tę infekcję. Gorączki już nie było w poniedziałek, chyba tylko jakiś stan podgorączkowy, nie wiem bo nie mierzyłam. Gardełko już ją tak nie boli, ma w miarę apetyt. U lekarza nie byłam. Aż dziw bierze, że ta choroba może być taka groźna, jak piszą w internecie i trzeba bezwzględnie podawać antybiotyki. Ja póki co nic nie podawałam, nawet na gorączkę i mała pięknie dochodzi do zdrowia. Zaczęło się wieczorem w sobotę, więc na pewno potrzymam ją w domku do poniedziałku, albo do całkowitego ustąpienia objawów, czyli wysypki, malinowego języka. No i jeśli to na pewno szkarlatyna, to powinna niedługo łuszczyć się jej skóra na palcach.
Nie taki diabeł straszny jak go malują.


Tytuł: Odp: Szkarlatyna - czy aż tak poważna?
Wiadomość wysłana przez: Mistrz 28-05-2014, 10:23
Cytat
Nie taki diabeł straszny jak go malują.
To zależy, kto go maluje i po co.


Tytuł: Odp: Szkarlatyna - czy aż tak poważna?
Wiadomość wysłana przez: Mania 12-06-2014, 11:05
Teraz jestem pewna, że Marysia przechodziła szkarlatynę, bo zaczęła jej się łuszczyć skóra na dłoniach. Ogólnie powiem, że jestem z siebie dumna, zachowałam zimną krew i nie poleciałam do lekarza z zamiarem podania antybiotyków. Córka poszła do przedszkola po 12 dniach od wystąpienia pierwszych objawów choroby. Wolałam ją trochę dłużej potrzymać w domu, ale pod koniec już było ciężko bo bardzo chciała iść do przedszkola. Podaje już jej znowu MO, pije KB. Czekam spokojnie na kolejne infekcje, choć już w tym roku sporo ich miała. W styczniu różyczka, w marcu ospa, no i teraz pod koniec maja szkarlatyna. Na pewno sporo jeszcze do wychorowania, bo córka śpi nadal z otwartą buzią, ma tak jakby cały czas chrypę, często odchrząka i mówi trochę przez nos.


Tytuł: Odp: Szkarlatyna - czy aż tak poważna?
Wiadomość wysłana przez: Mistrz 12-06-2014, 18:21
Cytat
Czekam spokojnie na kolejne infekcje
A ten spokój udziela się dziecku, dzięki czemu każdą kolejną infekcję przechodzi ono łagodnie, oczywiście bez leczenia. Tak to właśnie działa.


Tytuł: Odp: Szkarlatyna - czy aż tak poważna?
Wiadomość wysłana przez: Beza 20-12-2014, 23:04
U nas też pani doktor postawiła diagnozę: szkarlatyna.
Janek w sobotę, tydzień temu dostał 38 z kreskami. Mała chrypka. W niedzielę to samo, zajrzałam do gardła, mocno czerwone. Herbatka z miodem przyniosła ulgę na bolące gardełko. W poniedziałek temperatura też ok. 38 stopni, dodatkowo dziwna wysypka i to gardło mocno czerwone plus język z szaro zielonym nalotem, na około równie czerwony jak gardło. Grafiki w google :) podpowiadały, że to może być szkarlatyna... Postanowiłam wezwać panią z przychodni, a jeszcze posłuchałam od pań pielęgniarek dlaczego to ja "nie mogę przyjść z dzieckiem, przecież nie jest taki mały, ma już 8 lat".
Powiedziałam krótko, nie wiem co mojemu dziecku dolega, ale nie mam zamiaru z nim w ogóle wychodzić na zgniłe powietrze, tym bardziej prowadzić do przychodni. Mając na względzie jego zdrowie i tych maluchów czekających w kolejce, których większość rodziców na pewno nafaszeruje je antybiotykami jak tylko usłyszą: szkarlatyna.
Poza tym musiałam z nim zostać w domu, a L4 samo się nie napisze.

No i przyszła... Oczywiście recepta! Antybiotyk i długa lista zagrożeń co będzie jak nie podam...
Poszła sobie, Jankowi krostki pojawiały się w bardzo różnych miejscach, oczywiście swędziały. Ocet jabłkowy w tej sytuacji dobrze się sprawdzał. Gardło bolało coraz mniej, a właściwie to już go nie boli. Temperatura obecnie to 35,4. Ale na wygłupy i kłótnie z braćmi ma mnóstwo siły, apetyt bez zarzutów. A krostki, no właśnie krostki tak jak się pojawiły tak samo zniknęły... bez łuszczącej się skóry. Czy to oznacza, że to jednak nie szkarlatyna??

Jego bracia mocno kaszlący od dłuższego czasu, tak jakby się ten kaszel nasilił podczas choroby Janka. Postawiłam dzisiaj bańki, bo buzie im się nie zamykały. U młodszego (36,8), aż bordowe u średniego (35,8) tylko prawa strona mocniejsza. A teraz jaka błoga cisza, śpią spokojnie... :)


Tytuł: Odp: Szkarlatyna - czy aż tak poważna?
Wiadomość wysłana przez: Andrzej0203 10-12-2015, 10:26

Mało się na forum udzielam, ale staram się wszystko od jakiegoś czasu analizować ze względu na to, że zarówno ja, jak i mój syn nie jesteśmy ,,okazami" zdrowia.

Bardzo mnie dziwi fakt, że jeśli mamy wielkie prawdopodobieństwo, że dziecko złapało szkarlatynę to wcześniejsze wpisy forumowiczów pokazują, że można przejść tę chorobę bez antybiotyku, odchorowując ją. Ja jednak znalazłem wpis z portalu, że antybiotyk w takim przypadku jest konieczny.

http://portal.bioslone.pl/choroby_wieku_dzieciecego;
,,Szkarlatynę bezwzględnie leczy się antybiotykami. Zadziwiające jest, że mimo istnienia licznych szczepów paciorkowca ropnego Streptococcus pyogenes, żaden z nich nie uodpornił się na penicylinę. Jak dawniej, tak i dzisiaj wystarczy pięciodniowe wsparcie penicyliną, by organizm dziecka uporał się z infekcją i nastąpiło całkowite wyzdrowienie bez jakichkolwiek powikłań.
Nieleczona szkarlatyna nie dość, że zagraża życiu, to jeszcze zwykła pozostawiać po sobie powikłania, z których najpoważniejsze to: ogólnoustrojowe zapalenie węzłów chłonnych, zapalenie mięśnia sercowego i wsierdzia, kłębuszkowe zapalenie nerek, zapalenie stawów, gorączka reumatyczna, zapalenie ucha środkowego".

Pytam dlatego, ponieważ jestem teraz jako nadgorliwy rodzic ciekawy czy nie popełniłem błędu.
Mój syn niestety był od urodzenia faszerowany antybiotykami(ostre zapalenie krtani, zapalenie płuc) później sterydy do nosa, które zablokowały cały proces oczyszczania i od 4 do 7 roku życia nie miał żadnych objawów. W końcu gdy trafiłem na Bioslone i przeczytałem książki zrozumiałem jakie błędy popełniałem. Od tego czasu syn przeszedł słabsze i ostrzejsze infekcje, ale bez żadnych leków i blokowania.
Niestety teraz w wieku 10 lat złapał szkarlatynę(objawy książkowe) i wyczytałem z portalu, że tu trzeba zastosować antybiotyk, i że 5 dni wystarczy.

Oczywiście syn otrzymał antybiotyk dopiero w 4 dzień, bo wcześniej podejrzewałem, że złapał zwykłe zapalenie migdałków, jednak w 3 i 4 dniu objawy już pokazały , że to szkarlatyna.
Po podaniu antybiotyku(lekarz mi na siłę wdusił Dumox mówiąc, że to pochodna penicyliny) syn szybko odzyskał siły.
Z żoną się kłóciłem o przerwanie antybiotyku w piątym dniu bo lekarz namieszał jej w głowie,że 10 dni jest konieczne i tylko tak unikniemy powikłań. W końcu ustąpiła.

Mam teraz tylko wielkie obawy bo oczywiście to ja jestem odpowiedzialny za zdrowie syna, więc pytanie do najbardziej doświadczonych forumowiczów:
Czy powinien syn dostać antybiotyk a jeśli tak to faktycznie te 5 dni wystarczyło?
Czy ewentualnie jakieś objawy mogą niepokoić po przebytej szkarlatynie?

Mam dylemat bo raz jest pisane, na forum, że nie trzeba brać antybiotyków, i że to leczenie powoduje powikłania(szczególnie w wpisach powyżej dotyczących oczywiście szkarlatyny)
a w innych postach , że szkarlatyna musi być leczona antybiotykiem?

Syn teraz po 14 dniach od wystąpienia pierwszych objawów oczywiście już od prawie tygodnia chodzi do szkoły a objawy jakie mu pozostały to łuszcząca się skóra najbardziej widoczna na kolanach i strasznie zapchany nos utrudniający w nocy oddychanie a wczoraj doszła chrypka)   


Tytuł: Odp: Szkarlatyna - czy aż tak poważna?
Wiadomość wysłana przez: Andrzej0203 29-12-2015, 21:25
po 3 tygodniach od infekcji dostał skierowanie na badanie ASO, wyszło 402.

Lekarz nastraszył, że to jednak szkarlatyna i że proces chorobowy trwa i konieczne jest wdrożenie antybiotyku Ospen na 30 dni strasząc gorączką reumatyczną.
Żona mu tłumaczy, że oprócz mocno zapchanego nosa i kataru nie ma żadnych już objawów a on dalej, że choroby nie widać a za chwilę powikłania i znowu zaznaczył tę groźną gorączkę reumatyczną.

Pomóżcie mi w podjęciu decyzji bo po raz pierwszy nie wiem co zrobić. Od jakiegoś czasu staram się mu podawać miksturę, póki co z jedzeniem gorzej ale małymi kroczkami go uświadamiam antybiotyków mu nie podawałem przez 5 lat a tu nagle takie coś wybija mnie z równowagi i nie wiem co robić.

Miał ktoś już styczność z gorączką reumatyczną, bo czytałem, że najczęściej chwyta właśnie dzieci w przedziale 10-12 lat właśnie po infekcji paciorkowcami.



Tytuł: Odp: Szkarlatyna - czy aż tak poważna?
Wiadomość wysłana przez: Andrzej0203 29-12-2015, 21:36
Mistrzu może Twoje doświadczenie mi trochę pomoże?


Tytuł: Odp: Szkarlatyna - czy aż tak poważna?
Wiadomość wysłana przez: Mistrz 30-12-2015, 06:10
Należy zrobić kolejne badanie ASO w odstępie tygodnia i porównać.


Tytuł: Odp: Szkarlatyna - czy aż tak poważna?
Wiadomość wysłana przez: Andrzej0203 07-01-2016, 14:57
ASO zrobiliśmy po 2 tygodniach i spadło do 307.

Jest więc tendencja spadkowa, pytanie czy to wynika z ustąpienia zakażenia?


Tytuł: Odp: Szkarlatyna - czy aż tak poważna?
Wiadomość wysłana przez: Andrzej0203 12-01-2016, 21:55
Po tygodniu ponowiliśmy ASO i zamiast spaść podniosło się do 517.

Czy to może oznaczać zagrożenie gorączką reumatyczną? Zaznaczę, że minęło już 6 tygodni od infekcji, którą wydawałoby się przeszedł szybko i sprawnie.



Tytuł: Odp: Szkarlatyna - czy aż tak poważna?
Wiadomość wysłana przez: Andrzej0203 22-01-2016, 21:09
Cały mój misterny plan przekonywania żony i rodziny do zasad biosłonejskich legł w gruzach, przez tę   podstępną bakterię.
Po tym jak ASO znowu wzrosło podaliśmy penicylinę i lekarka zleciła po tygodniu sprawdzenie, czy reaguje na antybiotyk i ASO wyszło znowu większe: 704.

Mam teraz w głowie totalny bałagan, bo stosuję się do zasad tego forum od ponad 4 lat, gdzie syn przechodził już dwie anginy bez lekarstw, odchorowując infekcje w łóżku, zresztą szkarlatynę też wyleżał i wydawałoby się, że przeszedł ją łagodnie i pozytywnie.

Żadnych objawów a ASO rośnie, co robić, bo lekarz stwierdził, że ten antybiotyk jest nieskuteczny i trzeba podać inny.
1.Czy jeśli już faktycznie zakażenie postępuje, to jest jakiś inny sposób walki z paciorkowcami tego typu?
2.Może zamiast antybiotyku Detox+ byłby lepszy?
3.Od infekcji przerwaliśmy też MO, czy jeśli objawów nie ma, wrócić do MO?

Co myślisz o tym Mistrzu? Bo mam Twoje wszystkie książki, jednak nie potrafię znaleźć odpowiedzi.

Zresztą po tygodniu od infekcji syna i mnie rozłożyło, dostałem ponad 40 gorączki i nic nie biorąc wyleżałem w łóżku infekcję. Sobie ASO nie badałem, ale o siebie się nie martwię.


Tytuł: Odp: Szkarlatyna - czy aż tak poważna?
Wiadomość wysłana przez: Mistrz 22-01-2016, 23:45
Nie potrafię w tej sprawie doradzić przez Internet.


Tytuł: Odp: Szkarlatyna - czy aż tak poważna?
Wiadomość wysłana przez: Kko 21-04-2016, 11:46
Napiszę parę słów jak przebiegała szkarlatyna w mojej rodzinie.

Najpierw zachorował syn (7 lat). W środę, 17.03, nie poszedł do szkoły, bo miał 38 stopni (później 39), bolało go gardło. W klasie (zerówka) jedno dziecko chorowało na szkarlatynę. W czwartek pojawiła się wysypka, a w piątek rano już mu spadła temperatura. Poszliśmy do lekarza coby potwierdzić naszą diagnozę i zyskać prawo do opieki nad dzieckiem.
Lekarka uznała, że to szkarlatyna, chociaż powiedziała, że objawy nie są bardzo poważne. Stwierdziła, że przy szkarlatynie powinno się brać antybiotyk przez 10 dni. Za chwilę dodała, że ponieważ tak nie lubimy antybiotyków (kiedyś raz nie podaliśmy dziecku antybiotyku i powiedzieliśmy jej wtedy o tym), to może podamy chociaż przez 3 dni. Na koniec sama stwierdziła (bez żadnej dyskusji z żoną), że może podamy mu chociaż jakiś przeciwzapalny lek, np. nurofen, bez antybiotyku :). Nie mieliśmy zamiaru nic podawać, więc taki obrót sprawy był nam na rękę. Przez weekend gorączka czasem wracała, do 38 stopni. Po niedzieli było już lepiej.

W poniedziałek rano podobne objawy miała córka (4,5 roku): gorączka 38 stopni, ból gardła, wysypka. Więc stwierdziliśmy, że nie ma po co iść do lekarza, bo pewno będzie to samo.
We wtorek dopadło żonę. W jej przypadku objawy były znacznie poważniejsze. Przez 3 dni temperatura 39 stopni, bardzo ostry ból gardła. Do tego wysypka. 3 dni żona prawie nie wychodziła z łóżka. W środę poszedłem do pani doktor po opiekę, bo żona już sama wymagała opieki. Pani doktor była ciekawa, jak się syn miewa, więc powiedziałem, zgodnie z aktualnym stanem, że syn już wygląda na zdrowego.

W nocy z środy na czwartek córkę zaczęło boleć ucho. Jest to podobno dosyć częste przy szkarlatynie, więc trochę się przestraszyliśmy. W czwartek poszedłem z nią do pani doktor coby ocenić stan dziecka, bo nie chcieliśmy tego odkładać na święta. Pani doktor stwierdziła, że stan ucha nie jest poważny, gardło też nie najgorsze. A że wysypka już zbladła i nie wyglądała zbyt czerwono, więc stwierdziła, ze to nie szkarlatyna i nie trzeba antybiotyków. Nie kłóciłem się z taką diagnozą, chociaż byłem na 99% pewien, że to szkarlatyna. Poza wpisem w statystyce i tak by to nic nie zmieniło.

Święta oczywiście spędziliśmy w domu. Syn poszedł tylko z koszyczkiem do święcenia (10 dni od początku choroby, brak objawów), ale był to błąd. W niedzielę wróciła mu temperatura 38 stopni, więc nie był jeszcze zdrowy, choć raczej nie wiązałbym tej temperatury z wyjściem w sobotę. Przez około tydzień córka skarżyła się na ból ucha, więc kilka razy musieliśmy jej podać małą dawkę nurofenu, gdy zaczynała wpadać w histerię. Miała bardzo zmienny nastrój. Czasem ładnie się bawiła, za chwilę ciężko było ją uspokoić.

Jeśli chodzi o przebieg choroby, to u syna do końca drugiego tygodnia pojawiała się gorączka, po tygodniu od początku powiększyły się węzły chłonne. Po dwóch tygodniach od rozpoczęcia zaczął kaszleć. Podobnie było z córką, z tym, że nie miała powiększonych węzłów chłonnych, tylko ból ucha. Żona przez jakieś 10 dni miała temperaturę do 38 stopni, ból gardła parę dni, a później mocno bolesne powiększone węzły chłonne (powiększenie wędrujące po szyi). Dzieci cały czas w nocy mocno się pociły.

W sobotę, 2.04 (2,5 tygodnia od początku choroby syna) poszliśmy zrobić całej trójce podstawowe badania: morfologię, ASO, CRP. Morfologia u wszystkich była blisko normy. U syna ASO 866, CRP 17. U córki ASO 1235, CRP 66. U żony ASO 1695, CRP 32.
ASO potraktowaliśmy raczej jako potwierdzenie szkarlatyny, niż jakiś wskaźnik mówiący o poważności choroby. Z tego, co czytałem na różnych forach, to jedni lekarze przepisują w takiej sytuacji antybiotyk, inni zaś mówią, że leczy się pacjenta, a nie wskaźniki. Nam bliższe jest to drugie podejście :). Poza tym ludzie pisali, że podwyższone ASO utrzymywało się nawet kilka lub kilkanaście tygodni po zakażeniu paciorkowcem. Na jakiejś medycznej stronie przeczytałem też, że maksymalny wynik ASO pojawia się między 3 a 6 tygodniem od zakażenia. Czyli u nas mogło jeszcze wzrosnąć.

Dla mnie najbardziej miarodajnym wskaźnikiem jest CRP, robiliśmy już dzieciom w przeszłości i zazwyczaj potwierdzało nasze obserwacje. U syna było już bliskie normy i rzeczywiście, wyglądał najbardziej zdrowo. Więc od wtorku poszedł do szkoły. Była piękna pogoda, a w domu ciężko było go utrzymać. Żona od poniedziałku poszła do pracy, chociaż czuła się jeszcze osłabiona. Natomiast córka jeszcze przez tydzień była w domu. Z jednej strony miała dobry humor, apetyt, w dzień nie było widać po niej choroby. Natomiast w nocy ciężko kaszlała, rano wypluwała flegmę. Podwyższone CRP nie było bez powodu. Po tygodniu od poprzedniego badania zrobiliśmy córce CRP i ASO. CRP spadło do 16, natomiast ASO wzrosło do 1625. Uznaliśmy, że możemy uznać koniec choroby. Córka wyglądała na zdrową, więc poszła do przedszkola od poniedziałku. Przez ostatnie 2 tygodnie dzieci jeszcze trochę kaszlą, rano wypluwają flegmę. Więc coś tam jeszcze się dzieje. Dodatkowo kilka razy po pójściu spać trzeba było je przebierać, bo tacy byli spoceni.

Kończąc to przydługie sprawozdanie napiszę jako podsumowanie: u nasz szkarlatyna, chociaż nie była bardzo ostra (u dzieci), to jednak raczej była poważna. Świadczy o tym chociażby długi okres utrzymywania się temperatury oraz to, jak długo dzieci w nocy się pocą i kaszlą. A nie była to ich pierwsza infekcja bez lekarstw. Córka nie brała jeszcze w życiu swoim antybiotyku, syn ostatni raz 4 lata temu. A oczyszczań przeszli już w swoim życiu naprawę dużo.

Jako uzupełnienie dodam, że z rodziny nie chorowałem ja oraz najmłodszy syn, 16 miesięczny, chociaż przez cały okres choroby dzieci bawił się z nimi, a żona karmiła go w nocy. Gdzieś pisali, że na szkarlatynę nie chorują dzieci poniżej roku. Może załapał się na promocję :).


Tytuł: Odp: Szkarlatyna - czy aż tak poważna?
Wiadomość wysłana przez: Jacek 15-07-2019, 22:02
Zadziwiające ile osób ze szkarlatyną bagatelizuje to co napisał w tej tematyce Mistrz: https://portal.bioslone.pl/istota-chorob-infekcyjnych/choroby_wieku_dzieciecego#szkarlatyna__plonica_

Cytat
Szkarlatynę bezwzględnie leczy się antybiotykami. Zadziwiające jest, że mimo istnienia licznych szczepów paciorkowca ropnego Streptococcus pyogenes, żaden z nich nie uodpornił się na penicylinę. Jak dawniej, tak i dzisiaj wystarczy pięciodniowe wsparcie penicyliną, by organizm dziecka uporał się z infekcją i nastąpiło całkowite wyzdrowienie bez jakichkolwiek powikłań.

Nieleczona szkarlatyna nie dość, że zagraża życiu, to jeszcze zwykła pozostawiać po sobie powikłania, z których najpoważniejsze to: ogólnoustrojowe zapalenie węzłów chłonnych, zapalenie mięśnia sercowego i wsierdzia, kłębuszkowe zapalenie nerek, zapalenie stawów, gorączka reumatyczna, zapalenie ucha środkowego.