Niemedyczne forum zdrowia

BLOK PORAD, POMOCY I WYMIANY DOŚWIADCZEŃ => Przypadki zdrowotne forumowiczów => Wątek zaczęty przez: Yuppie 18-02-2014, 01:45



Tytuł: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 18-02-2014, 01:45
Chciałam przedstawić Wam mój przypadek zdrowotny. Wydaje mi się, całkiem ciekawy.
Okres niemowlęcy: szczepiona, wszystkie choroby wieku przedszkolnego przebyte
3 - 9 r.ż. : nieprzerwane zapalenie cewki moczowej, leczona furaginą, laserem dotykowym, zabieg u
bioenergoterapeuty, dwukrotne leczenie operacyjne (kalibracja cewki moczowej)
9 - 14 r.ż. : zapalenia jamy ustnej, zapalenie płuc, krtani, węzłów chłonnych, leczona antybiotykami, bolesne miesiączki, ropiejące oko, skręcenia i zwichnięcia kończyn górnych i dolnych, pojedyncze bóle głowy.
14 r.ż. : gościec palca ręki prawej.
18 r.ż. : migreny, leczona farmakologicznie, poszukiwania przyczyny w szpitalach, SOR-ach
23 r.ż. : nagły połowiczy kurcz twarzy, liczne pobyty w szpitalach skutkują diagnozą - konflikt naczyniowo-nerwowy (nerw trójdzielny z każdym uderzeniem serca rzekomo drażni tętnicę/naczynie powodując bóle głowy, bolesne skurcze twarzy), trójstopniowe leczenie: farmakologia przeciwpadaczkowa, dwukrotne ostrzykiwanie toksyną botulinową, leczenie przeciwbólowe, leczenie psychiatryczne; Leczenie operacyjne: nieudane częściowe rozdzielenie konfliktu fragmentami mięśnia z szyi, odma pooperacyjna, brak wskazówek czy pozytywnych prognoz. Dalsze poszukiwania chętnego do podjęcia się trudnego zabiegu, zasięganie opinii u m.in. konsultanta wojewódzkiego, większości mazowieckich szpitali, 2-óch klinik w Niemczech. Możliwość przeprowadzenia zabiegu w Pl  - koszt min 45 tyś. zł Fundacja, telewizja, koncerty charytatywne, zbiórki pod kościołem, odpisywane procenty podatku.
Pomyślne rozdzielenie konfliktu wraz z przylegającymi tętniczkami oraz bliznami.
Ustąpienie dolegliwości zostały okupione utratą słuchu w jednym uchu, przebytym zatorem, uszkodzeniem pnia mózgu, oraz prawostronnym niedowładem.
Rehabilitacja z nauką trzeciego w życiu chodzenia, jedzenia, pisania, kąpania. Powrót do pracy. Powtarzające się pojedyncze skurcze. Brak diagnozy.
Szpitalna farmakologia. Wizyta w Olsztynie, diagnoza: ropień mózgu. Leczona dużą serią antybiotyków, w
gorszej perspektywie wizja kolejnego zabiegu. Ponadto leczenie opioidami, psychiatrycznie psychotropowo, czasem dorywczo osłonowo.
Upływający czas rozprawił się z dolegliwością. Odstawiłam prawie wszystkie leki. Jednocześnie odświeżając rehabilitację wspomaganą siłownią we własnym zakresie.
Skutek: rzadsze bóle głowy, poprawa kondycji, ruchomości, przywrócenie mięśni po zaniku.
W rezultacie z czasem: pojedyncze próby biegania, rower, basen, marsze.
Moja "przygoda" z medycyną i dochtórami to niepotrzebne i nieefektywne zabiegi, stracone pieniądze i czas, odczuwany w dalszym ciągu ból.

W tym momencie natknęłam się na Biosłone i osobę Pana J.S. Po przeczytaniu ogólnego zarysu ruchu Biosłone, nie mając zbyt wiele do stracenia, za namową porzuciłam leki, gluten, zaczęłam odżywiać się wartościowo, zaprzestając wysiłku fizycznego.
W tym czasie podjęłam się serii masaży u bioenergoterapeuty. Mój organizm w tempie ślimaczym zaczął mozolną pracę nad jego regeneracją i oczyszczaniem. Mój zawyżony próg bólu i duże dawki leków pozwoliły mi na przetrwanie tego okresu kiedy zdarzało się momentami tracić przytomność, wymiotować, gorączkować czy jedną nogą skończyć w szpitalu.
Mimo wszystko nadal trzymałam się diety i zaleceń.
Dziś pierwszy raz od pięciu lat jestem w stanie spać kilka godzin w nocy bez leków, widząc jeszcze słońce po przebudzeniu oraz nieco zaczynać funkcjonować w ciągu dnia.
Poza ostatnimi żołądkowymi dolegliwościami (brak apetytu, wymioty, silne nudności), bólem odkrytej przez bioenergoterapeutę, niezidentyfikowanej "narośli" na prawej stronie karku (dochodzącej do łopatki oraz barku), zaburzeniami równowagi, błędnika itd. mam się coraz lepiej. Zdarzają się jeszcze delikatne bóle głowy. Usunięte zmiany zwyrodnieniowe w większości miejsc (biodro, lędźwie, podstawa czaszki, skronie, nerw trójdzielny po obu stronach, barki, ramiona, pachy), pozwalają powoli poruszać się swobodnie, czytać, myśleć, patrzeć w zmieniający się krajobraz za oknem w aucie, nadrabiać stracony czas i co najważniejsze uśmiechnąć bez bólu.
MO piłam raz i nie skończyło się to dla mnie dobrze: nasilone ataki paniki, nocna bezsenność, depresja itp. Obecnie tymczasowo zawiesiłam próby, ale oczywiście mam w planach w przyszłości. Moja choroba zaczęła się z dnia na dzień. Zastała mnie mając 24 lata, stypendium naukowe na studiach, rozwijającą się "karierę zawodową". Obecnie po osiągnięciu dobrego samopoczucia chciałabym powrócić do pracy zawodowej, ukończyć szkołę, wspomagać się DP, MO, umiarkowanym wysiłkiem itd. ciesząc się przy tym zdrowiem. Jestem świadoma tego, że jeszcze trochę drogi przede mną, ale pierwsze upragnione zmiany pozwalają mi troszkę optymistycznej spojrzeć w przyszłość, planować i dają siłę na kolejne dni.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Machos 19-02-2014, 02:02
Chciałam przedstawić Wam mój przypadek zdrowotny. Wydaje mi się, całkiem ciekawy.

Przypadek chorobowy, bo działania nie miały nic wspólnego ze zdrowiem.

3 - 9 r.ż. : nieprzerwane zapalenie cewki moczowej, leczona furaginą, laserem dotykowym, zabieg u
bioenergoterapeuty, dwukrotne leczenie operacyjne (kalibracja cewki moczowej)
9 - 14 r.ż. : zapalenia jamy ustnej, zapalenie płuc, krtani, węzłów chłonnych, leczona
antybiotykami, bolesne miesiączki, ropiejące oko, skręcenia i zwichnięcia kończyn górnych i
dolnych, pojedyncze bóle głowy.
14 r.ż. : gościec palca ręki prawej.
18 r.ż. : migreny, leczona farmakologicznie, poszukiwania przyczyny w szpitalach, SOR-ach
23 r.ż. : nagły połowiczy kurcz twarzy, liczne pobyty w szpitalach skutkują diagnozą - konflikt
naczyniowo-nerwowy (nerw trójdzielny z każdym uderzeniem serca rzekomo drażni tętnicę/naczynie
powodując bóle głowy, bolesne skurcze twarzy), trójstopniowe leczenie: farmakologia
przeciwpadaczkowa, dwukrotne ostrzykiwanie toksyną botulinową, leczenie przeciwbólowe, leczenie
psychiatryczne; Leczenie operacyjne: nieudane częściowe rozdzielenie konfliktu fragmentami
mięśnia z szyi, odma pooperacyjna, brak wskazówek czy pozytywnych prognoz. Dalsze poszukiwania
chętnego do podjęcia się trudnego zabiegu, zasięganie opinii u m.in. konsultanta wojewódzkiego,
większości mazowieckich szpitali, 2-óch klinik w Niemczech. Możliwość przeprowadzenia zabiegu w
Pl  - koszt min 45 tyś. zł Fundacja, telewizja, koncerty charytatywne, zbiórki pod kościołem,
odpisywane procenty podatku.
Pomyślne rozdzielenie konfliktu wraz z przylegającymi tętniczkami oraz bliznami.
Ustąpienie dolegliwości zostały okupione utratą słuchu w jednym uchu, przebytym zatorem, uszkodzeniem pnia mózgu, oraz prawostronnym niedowładem.
 Rehabilitacja z nauką trzeciego w życiu chodzenia, jedzenia, pisania,
kąpania. Powrót do pracy. Powtarzające się pojedyncze skurcze. Brak diagnozy. Szpitalna
farmakologia. Wizyta w Olsztynie, diagnoza: ropień mózgu. Leczona dużą serią antybiotyków, w
gorszej perspektywie wizja kolejnego zabiegu. Ponadto leczenie opioidami, psychiatrycznie
psychotropowo, czasem dorywczo osłonowo.

Zobacz medycyno co zrobiłaś, rzekomo miałaś pomóc, a nie pomogłaś. Mamiłaś tylko, niby dawałaś nadzieję, a oszukałaś i jesteś obrzydliwie nieskuteczna wręcz do bólu fizycznego i psychicznego. Spójrz na swoje wieloletnie osiągnięcie pełne chorób, i pomyśleć, że rozpoczęłaś jak zwykle od walki z wyimaginowanym zarazkiem, wyimaginowanym sprawcą chorób.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Misiek 19-02-2014, 16:52
Świetnie napisane Machos! Big Farma i jej przedstawiciele znakomicie manipulują szatańską propagandą. Tak, jak Szatan obiecywał naszym prarodzicom gruszki na wierzbie, tak medycyna roztacza przed ludźmi piękne miraże wyzdrowienia, po iluś tam dobroczynnych terapiach i lekach. A jak już dzięki jej manipulacjom staniemy się wrakiem człowieka - perfidnie nam wmawia, że to stało się z naszej winy i na nasze życzenie.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Mistrz 19-02-2014, 16:59
A mnie tu śmieszy - nie śmieszy owa nowa jednostka chorobowa, którą sobie wymyślili, zapewne ad hoc: konflikt naczyniowo-nerwowy. Ani chybi, któryś z tych mądralów chciał się doktoryzować, więc potrzebował czegoś wyjątkowego. A że delikwenta przy tym okaleczył dożywotnio... Co tam. Ważne, że się obronił.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Misiek 19-02-2014, 17:22
Cytat
Ani chybi, któryś z tych mądralów chciał się doktoryzować, więc potrzebował czegoś wyjątkowego. A że delikwenta przy tym okaleczył dożywotnio... Co tam. Ważne, że się obronił.

Pewno, to zresztą nie jedyna radosna twórczość literacka naszych medyków. Obecnie mamy masę rożnych zespołów chorobowych np. ADHD. Dawniej takim nadpobudliwym ruchowo i psychicznie dzieciakom radzono wyhasać się na podwórku, aby zużyć pokłady drzemiącej w nich energii. Teraz szpikuje się je od najmłodszych lat psychotropami. Strach pomyśleć co z nich wyrośnie! 


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Mistrz 19-02-2014, 17:35
A Ty, Boże, widzisz i nie grzmisz!


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Poziomek 05-03-2014, 22:20
Widzę, że temat cieszy się małym zainteresowaniem, a szkoda, bo sprawa jest poważna.
Kasia (Yuppie) jest moją dziewczyną. Gdy opowiedziała mi przez co przeszła nie bardzo chciałem wierzyć w zdiagnozowaną przez lekarzy chorobę, a że mimo dwóch operacji, bóle głowy nie ustąpiły postanowiłem zabrać Kasię do Pana Józefa.

Jeszcze parę lat temu nie istniała taka choroba jak konflikt naczyniowo nerwowy, a dziś coraz więcej takich diagnoz jest stawianych. Oczywiście jeszcze nikogo na nią nie wyleczono, ale operacje za niemałe pieniądze są oferowane jako jedyne wyjście.
Temat jest w miarę świeży i niewiele o tej "chorobie" można znaleźć w internecie, dlatego ważne jest, żeby informacje na ten temat znalazły się na naszym forum, dla osób które szukają pomocy.


Większość przypadków bólu głowy jest spowodowana uciskaniem na nerw, stwardniałych złogów, przeważnie ból głowy idzie z barku. Wystarczy parę wizyt u dobrego masażysty i problem z głowy.
Jednak większość ludzi nie ma o tym pojęcia i najpierw nie zdając sobie sprawy z problemu raczy się proszkami przeciwbólowymi, a gdy staje się to już nie do zniesienia udaje się do lekarza.
Zaczyna się seria badań, prześwietleń, dziwnych diagnoz i oczywiście kuracji lekami.
Po tej fazie jak nic nie pomogło, lekarze uciekają się do bardziej drastycznych metod jak np w tym przypadku operacja. Oczywiście operacja nic nie da, a przy okazji narobi jeszcze więcej szkód. Po tej fazie lekarze nie mają już nic do zaoferowania, choć podejrzewam, że zwykle już nie muszą, bo pacjent ma już dość kolejnych eksperymentów na sobie i po prostu po lekarzach już nie chodzi (o ile jeszcze może chodzić).

Kasia jest po dwóch operacjach, zacząłem z nią jeździć do Mistrza w październiku. Od pierwszego masażu, zaczynała się stopniowo czuć gorzej i gorzej. Bóle się nasilały, nie mogła spać, niezliczone ilości proszków przeciwbólowych też niewiele pomagały. Toksemia po rozbiciu złogów masażami, była tak duża, że Kasia nie była w stanie normalnie funkcjonować. Ledwo trochę się uspokoiło, przychodził czas na następne masaże i powtórka z rozrywki. Teraz od jakiegoś miesiąca praktycznie zdarzyło się może ze 2 razy, że złapał ją ból głowy z którym sobie szybko poradziliśmy. Zaczyna wracać do normalnego życia, wcześniej nie miała nawet siły napisać swojej historii na forum.
Mimo tak drastycznej przygody z lekarzami Kasia małymi krokami wraca do zdrowia. To dopiero początek, ale wszystko idzie w dobrą stronę. Masaże bioenergetyczne, oraz zasady zdrowego odżywiania robią swoje. Podejrzewam, że tak ciężkich przypadków Mistrz nie miewa u siebie zbyt często.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Kozaczek 05-03-2014, 22:36
Cytat
Oczywiście jeszcze nikogo na nią nie wyleczono, ale operacje za niemałe pieniądze są oferowane jako jedyne wyjście.
Banda oprawców.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Domi5 05-03-2014, 23:08
Młody organizm da sobie radę i ważne, żeby już lekami nie przeszkadzać,  a będzie coraz lepiej. Dobrze, że na Biosłone trafiła w porę i zmieniła odżywianie, bo to już duży krok do zdrowia.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 06-03-2014, 00:22
Chciałabym nieco uzupełnić wątek.

Swojego czasu przed operacjami przez kilka lat praktykowałam samodzielne zastrzyki z ketonalu (nie raz wykonywane na uczelni, prowadząc auto, w pracy itd.), nauczyłam ich wykonywania również bliskich. Byłam też częstym gościem ostrych dyżurów o różnych porach dnia, siedząc zapłakana pod kroplówką. Zdarzały się omdlenia. Czasem trzeba było mnie karmić, zajmować się mną, zanieść do karetki na rękach gdy przypadłość dotyczyła całej twarzy.

Sprawa ta wykluczyła mnie społecznie na prawie 5 lat, zabrała kawałek życia, znajomych, bliskich; wpłynęła na relacje prywatne i rodzinne. To ból nie tylko fizyczny. W ciągu tego czasu spotykałam różnych ludzi i reakcje na moją historię. Zdarzało się, że ludzie płakali, podziwiali, otwierali się, dzielili skrywanymi przeżyciami. Na dzień dzisiejszy przy przedłużaniu orzeczenia o niepełnosprawności (do tego medycyna doprowadziła) lekarz powiedział, że mi współczuje. Mówi się, że jest to najsilniejszy ból jaki może odczuwać człowiek.

Określono mnie kiedyś komentarzem iż, przedstawiam ok. 80-letniego człowieka. Fakt taka była kondycja mojego organizmu. Czasem jedynie mam wrażenie, że obszar moich myśli może mieć tą perspektywę dlatego ciężko mi się jeszcze odnaleźć.

Obecna chwila z dnia na dzień to co raz większa samodzielność, poprawa koordynacji, chodzenia. W ostatnim czasie wypluwam bardzo duże ilości flegmy - podejrzewam, że z okolic głowy. Odczuwam ciążącą "mgłę umysłową". Poprawiła się sytuacja w obrębie brzucha - zniknęły dolegliwości, mam względny spokój. Dzięki DP schudłam, a moja waga nadal leci w dół, dzięki olejom, maści, peelingom, alocitowi, glince itd. poprawia się skóra, włosy - znika ten chorobowy wygląd twarzy. Pytanie do Pań - czy ktoś ma jakiś sposób na cienie pod oczami? Kąpiele w magnezie przynoszą ulgę, doładowuję się na spacerach. Częściej wychodzę - dodam, że w zupełnie nowe, publiczne miejsca co jest dla mnie pewnym osiągnięciem.

Dziękuję za dobre słowo, Panu Józefowi za pomoc. Cieszę się, że mogłam poznać Biosłone.
Chciałabym mieć świadomość, że może choć jedna osoba cierpiąca w podobny sposób będzie mogła się dzięki temu uśmiechnąć.



Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Machos 06-03-2014, 00:37
Jeszcze parę lat temu nie istniała taka choroba jak konflikt naczyniowo nerwowy, a dziś coraz więcej takich diagnoz jest stawianych. Oczywiście jeszcze nikogo na nią nie wyleczono, ale operacje za niemałe pieniądze są oferowane jako jedyne wyjście.

Takich wymyślonych jednostek chorobowych będzie coraz więcej, żeby w tym całym bałaganie pacjent totalnie zgłupiał, a jak wiadomo, im głupszy pacjent, tym użyteczniejszy, byle wierzył w konflikt albo jelito drażliwe.

Przykład idiotycznej nomenklatury bardzo dobrze obrazuje fragment artykułu "Zespół jelita drażliwego – mit XXI wieku" (http://portal.bioslone.pl/obalanie_mitow/zespol_jelita_drazliwego_mit_XXI_wieku#czy_zespol_jelita_drazliwego_naprawde_istnieje?).

Cytat
Szkopuł w tym, że nie ma możliwości pozbycia się zespołu jelita drażliwego. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta – nie ma możliwości pozbyć się czegoś, co tak naprawdę nie istnieje, co zostało wymyślone. Zespół jelita drażliwego powstał na potrzebę lekarzy, którzy nie potrafią poradzić sobie z dolegliwościami pacjentów leczonych rutynowymi badaniami i medykamentami.



Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 10-03-2014, 00:59
Wczoraj odwiedziłam Pana Józefa aby wykonać kolejny z masaży bioenergoterapeutycznych. Podchodziłam do tego z niechęcią i obawą, ponieważ miał być on wznową gorszego samopoczucia w najbliższym czasie. Również dzień poprzedzający wizytę wiązał się z bardzo ciężkim samopoczuciem psychicznym. Z zaskoczeniem jednak Mistrz stwierdził, że po ostatniej wizycie ok. 50%  złogów pokrywających prawy bark, kark i część kręgosłupa ładnie się wchłonęło. Zwiększyła się również intensywność wydalania żółto-brązowej flegmy z zatok, przez co poprawia się możliwość oddychania. Ponadto fakt doładowania energetycznego stał się dla mnie wyjątkowo odczuwalny - tzn. zrobiłam w jakiś sposób wrażliwa na jego odbiór.
Kolejny dzień przyniósł przewidziane złe samopoczucie - czuję się jak odkręcony kran (jestem przywiązana do rolki toaletowej), obolałe miejsce po masażu, solidny ból głowy, drgania prawej powieki, drżenia prawej strony twarzy. Zanim przejdę do rzeczy kluczowych, kilka równie zachęcających pozytywów. Poprawa widzenia, ostrości, wrażliwości na bodźce, kondycji psychicznej, ruchomości barku (mogę płaską dłoń położyć na łopatkach), bez skrępowania schylić się, przeczytać tekst do góry nogami, założyć kurtkę.

Wieczór przyniósł przykrą niespodziankę w postaci dolegliwości paraliżujących prawą połowę twarzy. Powieka dolna i górna drgały, opadały; jeden kącik ust opadł w dół co spowodowało niewyraźną mowę. Przypominało to stan zbliżony do przedoperacyjnego. Wtedy zadzwoniłam do Pana Józefa. Do pomocy wykorzystał wahadełko (na odległość). Wskazywało ono okolice nerwu wzrokowego (być może miało to związek ze ściekającą z zatok flegmą, czy złogami). W miarę upływu czasu twarz zaczęła się uspokajać, rozluźniać; zaczęłam swobodniej mówić. Na koniec otworzyło się oko. Zostałam przeładowana i usiadłam na łóżku pod dużym wrażeniem. Zalecono mi Slow-Mag. Ta sytuacja niech pozostanie bez komentarza (miejsce na samodzielne wysnuwanie wniosków), oby była motorem działań czytających ten wątek.

Pierwszy raz od naprawdę długiego czasu moje samopoczucie diametralnie się zmieniło. Przypomniałam sobie jak fantastycznie może czuć się człowiek w swojej skórze (zanim nie dopadły mnie efekty masażu oczywiście). Jest to przełomowy moment, na który czekałam od 5 miesięcy - odkąd trafiłam do gabinetu. Przebywający ze mną na co dzień zauważają duże zmiany. Ta krótka chwila zachęca mnie do dalszej walki, mile zaskakuje, pozwala upewnić się w skuteczności całej idei Biosłone, dobrym wyborze mojej dalszej drogi. Wzbudza we mnie troszkę ufności. Chciałabym być wiarygodnym, udokumentowanym przypadkiem, który przysłuży się pozostałym oraz przyczyni się do rozwoju tego ruchu.


Tytuł: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Mikaw 11-03-2014, 10:54
Miałam robiony RM głowy. Opis, to ,m.in. "Obustronnie w okolicy otworów słuchowych wewnętrznych pasma naczyniowe krzyżujące nn. VII i VIII. Po stronie lewej podwójnie zagięta pętla naczyniowa wokół n. VIII. Możliwy konflikt naczyniowo-nerwowy." Moja lekarka laryngolog skierowała mnie do kliniki w Warszawie na ul. Banacha. Po czterech miesiącach oczekiwania na wizytę. p. doktor z w/w kliniki stwierdziła, że na podstawie opisu RM jestem już zdiagnozowana, i że konfliktu n-n się nie leczy. Jedynym wyjściem jest operacja mózgu, która jest b. skomplikowana i ciężka.

Czy ktoś może mnie poinformować, czy i gdzie można leczyć konflikt naczyniowo-nerwowy? Czytałam, że w/w konflikt leczy się najpierw farmakologicznie, później coś się wstrzykuje, a dopiero na końcu operacja.

Napisane jak kura pazurem. Mnóstwo błędów! Wstyd!


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Mistrz 12-03-2014, 07:25
Cytat od:  http://neuroonkologia.com.pl/o_nas.html#p9
Przyczyna wystąpienia TN nie jest jednoznacznie określona. Obecnie teorię konfliktu naczyniowo-nerwowego uznaje się za dominującą.
Wychodzi na to, że konflikt naczyniowo-nerwowy będzie coraz częściej diagnozowany i leczony, bo staje się po prostu modny.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 12-03-2014, 11:29
Znam ze słyszenia historie dwóch osób z podobnym przypadkiem chorobowym - żadna z nich nie pozbyła się bólu, co jest chyba najlepszym potwierdzeniem pseudo skuteczności. Teraz trafiam na kolejny. Przerażająca wizja etykietowania naiwnego człowieka, jak i skutków takiego wyroku. Chyba tworzy nam się dochodowa gałąź neurochirurgii.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Kamil 12-03-2014, 14:03
Czy ktoś może mnie poinformować, czy i gdzie można leczyć konflikt naczyniowo-nerwowy? Czytałam, że w/w konflikt leczy się najpierw farmakologicznie, później coś się wstrzykuje, a dopiero na końcu operacja.
Jak chcesz się leczyć do usranej śmierci przy pomocy medycyny, to my Ci nie pomożemy. Pomyliłaś(łeś?) forum.

Yuppie, niech ten wątek będzie Twoim, swojego rodzaju, pamiętnikiem. Opisuj jak się czujesz, co się poprawia, a co nie.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 14-03-2014, 12:29
Minęło już wystarczająco dużo czasu i w miarę jego upływu pojawiają się kolejne oznaki oczyszczania. Jeden dzień to kolejny skurcz prawej połowy twarzy; kilkugodzinny, z którym poszłam spać. Obudziłam się w dalszym ciągu obolała. Poprawiająca się pogoda przyczyniła się do mojego wynurzenia na doładowanie słońcem. Kolejne objawy, o których mogę wspomnieć to powtarzający się ból głowy i zatok. W tym miejscu wspomagam się środkami przeciwbólowymi - ból przy ściekaniu flegmy jest nie do wytrzymania. Czuję ją cały czas, dodatkowo ją pobudzono więc ciągle się coś dzieje. Czasem odnoszę wrażenie jakbym nieco wychyliła za kołnierz lub moja głowa spotkała się np. z czyimś butem. Warto dodać, że także miejsce operacji nie pozostaje obojętne. W rezultacie głowa robi się lżejsza, coraz łatwiej i lepiej oddycham. Wieczór to prawdopodobnie upragniona przez wielu gorączka, uderzenia gorąca utrudniały zasypianie. Oby kolejny dzień dał odpocząć.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 23-03-2014, 13:41
Kolejne dni przyniosły ponowne kurcze twarzy, ciągły ból zatok oraz nieznaczny ból głowy. Jeden z nich oznaczał też ropę wypływającą z ucha i okłady z gorącej soli. Dodatkowo w poprzedzającą noc, narastające ciśnienie w głowie, utrudniało zasypianie. Dzisiejszy dzień to silne nudności, ból zatok, dolegliwości żołądkowe i wymioty ropą. O dziwo jej pozbycie, choć niemiłe, przyniosło w rezultacie większą swobodę oddychania. Przykre są jedynie psychiczne objawy oczyszczania z flegmy - rozchwianie emocjonalne i mała odporność na stres.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Baird 23-03-2014, 15:13
Cytat
Przykre są jedynie psychiczne objawy oczyszczania z flegmy - rozchwianie emocjonalne i mała odporność na stres.
Za to później będzie lepiej. Odporność na stres wzrośnie a zamiast rozchwiania emocjonalnego doświadczysz tego, że będzie Cię rozpierać energia. Niestety nieprzyjemne objawy mogą powrócić i pewnie powrócą ale za każdym razem będą miały mniejsze nasilenie aż w końcu zanikną.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 31-03-2014, 14:53
Dziękuję Baird - takie słowa chłonę teraz jak gąbka.
W dalszym ciągu trwają prace organizmu. Wciąż zmagam się ze skurczami twarzy, bólami głowy, zatok (tu podziękowania za pomoc dla Pana Józefa). Staram się włączyć do trybu życia parówki z szałwii. Nie odczuwam też zbyt często potrzeby jedzenia - czasem są to nawet 2 dni, a śmiało mogłabym przetrwać więcej. Męczące są również nudności oraz wymioty. Nadal korzystam z gorącej soli przy okładaniu ucha czy całkiem świeżo nabytych bólach górnej części pleców. Większość czasu spędzam odpoczywając; wysiłek kończy się zwykle złym samopoczuciem. Jeśli chodzi o stan psychiczny - ten pozostawia wiele do życzenia. Labilność emocjonalna w dalszym ciągu. Przy odpowiednim natężeniu stresu zapalam się jak zapałka. Wszelkie emocje odczuwane są bardzo intensywnie. Jednocześnie częściej odczuwam jakby prześwity trzeźwości umysłu, dziwną jasność i spokój w głowie. Mam również taki wewnętrzny przymus aby przepracować te, które narastają - aż do momentu wyciszenia. Domyślam się, że pomoże mi to w dostosowaniu się do rzeczywistości.
W dniu dzisiejszym przedłużono mi orzeczenie o niepełnosprawności na kolejne 2 lata. Usłyszałam przy tym na wstępie, że "takie migreny to mogę mieć do 80 roku życia"... Po zapoznaniu się z dokumentacją i sprawą, rozmowa potoczyła się w przyjemniejszej atmosferze. Dochtór życzyła mi wręcz "jak najlepiej". Ciężko pozostać obojętnym na takie słowa. Reasumując na chwilę obecną stan oceniam jako marny, ale sukcesywnie do przodu.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Iza38K 01-04-2014, 15:00
Reasumując na chwilę obecną stan oceniam jako marny, ale sukcesywnie do przodu
Tylko tego się trzymaj. Reszta minie. Bądź dla siebie dobra i wyrozumiała. Złość jest właśnie jak zapałka, pozwól jej spłonąć bez wyrzutów sumienia. Nie tłum. Obserwuj. I życzę wytrwałości.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 14-04-2014, 13:42
Ostatnie dni są jak kalejdoskop zachodzących zmian. Nadal występują bóle głowy czy skurcze twarzy lecz obecnie są zdecydowanie mniejsze. Potrafię też radzić sobie z nimi dzięki Panu Józefowi oraz parówkom z szałwii. Moje samopoczucie każdego dnia i o każdej porze jest inne. Niestety psychika nadal szwankuje. Mniemam, że przebywanie ze mną jest uciążliwe i trudne. Iza38K dziękuję za wsparcie - ta złość zmienia czasem człowieka w uparty gatunek, ponoszony przez emocje, z których ciężko się potem otrząsnąć. Utrzymanie spojrzenia z dystansem staje się trudne. W ostatnim czasie byłam również na kolejnej sesji masażu bioenergoterapeutycznego u Pana Józefa. Kolejne podejście m.in. do barku z niedowładem, usuwanie złogów z ramienia; skończyło się większym fioletowo-bordowym siniakiem. Pierwszy raz również Mistrz widział na oczy jak objawia się mój przykurcz mięśni twarzy- na oczach innych pacjentów. Oczywiście poradził sobie z nim bezproblemowo. Wiele osób odbierze to jako pozytywny aspekt. Mnie zaś dobija świadomość niepotrzebnie wykonanych zabiegów, tęsknota za słyszącym uchem. Ciężko się z tym pogodzić. Uruchomiona ściekająca flegma powoduje wiele dolegliwości natury fizycznej, a najbardziej psychicznej. Momentami marzy się, przyspieszenie oczyszczania, aby mieć tą nieprzyjemną część za sobą. Do takich przemyśleń skłoniła mnie ostatnio odwiedzona sauna parowa. Dwa, trzy wejścia skutecznością dorównują zwielokrotnionym parówkom. Sprowokowała ona odruch kaszlu, oderwała również większy kawałek flegmy w płucach (zasygnalizowało to późniejsze pieczenie). Miejmy nadzieję, że skróci ona czas w moim zdrowieniu. Życzcie mi powodzenia


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Tomekw 16-04-2014, 12:34
Mnie zaś dobija świadomość niepotrzebnie wykonanych zabiegów, tęsknota za słyszącym uchem. Ciężko się z tym pogodzić.

"Wczoraj to historia, jutro to tajemnica, a dzisiaj to dar losu, a dary są po to, żeby się nimi cieszyć." [ Kung fu panda ]

Jesteś na najlepszej drodze, trzymaj tak dalej!


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Melinda 17-04-2014, 20:18
Będzie dobrze!
Życzę powodzenia.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 21-04-2014, 23:03
Na początku dziękuję za miłe słowa oraz zainteresowanie moim przypadkiem. Jestem mile zaskoczona. Mała aktualizacja: stan podczas Świąt i ostatnich dni mierny, z bólami głowy ale bez skurczów twarzy. Spacer w Łazienkach zakończyłam niestety upadkiem ze schodów, obitymi kolanami oraz otarciami do krwi. Wynikał on pogarszającego się ostatnimi czasy niedowładu prawej nogi (począwszy od miednicy). Noga pozbawiona jest stabilności, czucia, siły mięśniowej. Na szczęście na tym się skończyło - rodzina postawiła mnie zaraz do pionu. Troszkę octu jabłkowego, aloesu i oleju z winogron w kąpieli zdaje egzamin. Ciekawi mnie szybkość regeneracji naskórka - czas pokaże. Jednocześnie mocno odczuwam zjawiska atmosferyczne - zmiany ciśnienia czy nadchodzące opady deszczu. Dołączam do tego w dalszym ciągu oczyszczające się zatoki, parówki, wizyty w saunie. Tu kolejne ograniczenie - jedynie jej wersja parowa. Sucha zakończyła się kilkoma atakami paniki w szatni. Nie zniechęca mnie to jednak do dalszej walki. Ponownie podziękowania za nieocenioną pomoc Mistrza. Wam też życzę wytrwałości.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 09-05-2014, 10:31
Kolejne dni, dalsza walka z objawami. Pocieszającym jest fakt, że bóle głowy zmniejszyły się do miernych - zdolnych do wytrzymania. Ustały wymioty, mimo, że zatoki nie pozwalają odpocząć i prowokują przy każdym ruchu. Udało mi się popracować nad umiejętnościami życia codziennego - gotowanie (oczywiście bezglutenowe), pieczenie (również), pranie, sprzątanie itp. W końcu udało mi się poczuć lekki dyskomfort przy krojeniu cebuli. Aby jednak nie było zbyt miło... Jeśli mówimy o obecnym stanie zatok - pozostawia on wiele do życzenia. Czasem ból jest tak duży, że nie wystarczą parówki z szałwii, sauny, leki przeciwbólowe. Jeśli nie zainterweniuje Pan Józef potrafi się to rozhulać do paraliżujących rozmiarów. Ostatnim razem gwałtowny napad przyprawił mnie o łzy, totalny bezruch. Z pomocą udało mi się wejść do gorącej wanny, gdzie po kilku minutach odzyskałam przytomność. Teraz kąpiele uskuteczniam nawet 3 razy dziennie w razie potrzeby (np. przeplatając z parówkami). Nie zaleca mi się zakraplania czy innych środków - mogłoby to wywołać zbyt duże poruszenie w moim organizmie. Mój stan psychiczny bez tego pozostawia wiele do życzenia - ropa uciskająca mózg, nieskończone ilości flegmy - to wszystko tworzy czasem niebezpieczną mieszankę. Ciężko emocje trzymać na wodzy, być obiektywnym. Erupcja bywa poza moją kontrolą. W końcu jest się chorym...
Następne dni są w jakiś sposób szczególne dla mnie. Być może to żałosne i śmieszne, ale nadal robi na mnie wrażenie fakt, że mija kolejny rok (a będzie ich już z 5). Początek maja to dla mnie czas rozpoczęcia choroby (ba! nawet konkretna data). A dziś nawet dzień niefortunnej operacji. To ciągle jeszcze gdzieś we mnie żyje. Nie pamiętam normalnego trybu życia - pracy, studiów, wolności, życia bez ograniczeń. To cenne. Zauważcie i doceńcie proszę takie rzeczy. Życzę Wam słońca i pogody ducha.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 09-05-2014, 10:59
Mała adnotacja: ustąpiły skurcze twarzy!


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 13-05-2014, 12:06
Rzecz z którą próbuję sobie poradzić od jakiegoś czasu to zwiększenie pewności siebie, poczucia humoru, kobiecości, atrakcyjności... Zdaję sobie sprawę z hasła: "w zdrowym ciele, zdrowy duch". Może poza tym jednak ktoś z Was miałby jakieś sugestie, porady dla mnie. Np. nadal nie patrzę ludziom w oczy podczas rozmowy - ze wstydu... Nie mogę na razie realizować się zawodowo, kształcić, rozwijać w żaden sposób - trochę mi to umniejsza. Poratujcie nutką obiektywizmu - wmawiam sobie, że nie wszystko jest przecież takie szare i ponure, a z natury złe...


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Nieboraczek 13-05-2014, 12:57
Czego się wstydzisz?


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 13-05-2014, 13:06
Zwykle gdy przebywałam między ludźmi wywoływało to stado gapiów, złośliwe komentarze, głupie pytania (czy nie zostałam pobita) - niezależnie od miejsca - szpital, dom czy zaufane grono. Przemierzyłam wiele korytarzy widząc reakcje ludzi na mnie. Bałam się nawet uśmiechnąć żeby nie powodować ataków czy zwiększać bólu. Nie lubię tego ciekawskiego wzroku. Teraz moja twarz jest bez wyrazu lub w grymasie bólu przez zatoki, jednak uraz pozostał.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Asia61 13-05-2014, 13:08
Wyjście z tej chorej sytuacji (ja również miałam te problemy) jest możliwe po uporaniu się z grzybicą twarzoczaszki. Jeśli skorzystasz ze wszystkich dobrodziejstw tej witryny, z pewnością odczujesz wyraźną poprawę. Ze mną tak właśnie było. Wprawdzie nie miałam tak dużych problemów neurologicznych, ale osobowościowe a i owszem.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Nieboraczek 13-05-2014, 13:51
W domu pytali Cię czy zostałaś pobita? Ironizowali na temat Twojego wyglądu w ten sposób?
Czyje ataki? Organizmu, czy ludzi na Ciebie? Rozwijaj trochę bardziej swoje wypowiedzi, bo są mocno lakoniczne.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Mistrz 13-05-2014, 13:57
Rozwijaj trochę bardziej swoje wypowiedzi, bo są mocno lakoniczne.
To prawda. Też często nie rozumiem, o co chodzi Kasi, mimo że temat znam od podszewki. Z tego zapewne powodu temat jest mało popularny, ponieważ ludzie nie wiedzą, co odpowiedzieć, bo nie wiedzą, o co chodzi.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 13-05-2014, 14:46
Dziękuję za wskazówki - forum to nowa rzecz dla mnie. Ciągle się uczę, a i samopoczucie nie pomaga.

W szpitalach napotykałam uporczywe spojrzenia, wytykano mnie palcem na korytarzach; o pobicie pytano na SOR-ze. Zdarzyła się też grupa ok. 15 studentów wraz z kalekarzem, gdzie podziwiano mnie jak okaz na wystawie. Pytano co podają w kroplówkach, po co te rurki, dojście centralne na szyi, czy już chodzę. Ironizowano na temat wyglądu w szpitalu, w domu - zapewne dla rozweselenia, ale zaznaczałam, że nie tędy droga. Pisząc o atakach i uśmiechu miałam na myśli skurcze mięśni twarzy. To pewnie podłoże wstydu. Unikałam luster i robię to do dziś.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 13-05-2014, 15:26
Asia61 - dziękuję. Staram się położyć na to nacisk. Zalecono mi ostatnio ssanie oleju słonecznikowego. Podzielę się efektami za jakiś czas.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Melinda 24-05-2014, 22:01
Nie przejmuj się tak otoczeniem. Dziś już ludzie bardziej się otworzyli się na innych /czyt.cierpiących/.
Co do twarzy, to możesz założyć lekko przyciemnione duże okulary, ostatnio bardzo modne. Sama takie noszę; są cieniowane, na dole prawie całkiem jasne, u góry lekko przyciemnione.
Na szyi można zamotać lekki szalik /też jest bardzo modny/.
To już prawie dwa tygodnie, napisz jak się czujesz?
Dynamiczne zmiany pogody, ta chłodna wiosna, która raptem stała się latem, nie jest łatwa do zniesienia.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 25-05-2014, 14:39
Fakt - pogoda w ostatnie dni nas nie rozpieszcza... To odczuwają chyba wszyscy. Trochę przykro widzieć jak kolejny rok z rzędu mija Cię tyle związanych z nią przyjemności. Mam za to "pełne ręce roboty". Prawie normą stały się dla mnie zimne okłady, parówki, częste kąpiele, sauny, dzienne drzemki. Nastrój poprawia nieco efekt kilkumiesięcznego już stosowania oleju, magnezu, peelingów z kawy - skóra wygląda na bardziej jednolitą, glinka odbudowuje włosy. Mała zachęta dla Pań - różnica ok. 8 kg. Z rozmiaru 40 do 36 bez diet czy siłowni - wręcz ze smażonym boczkiem ociekającym tłuszczem, zero głodowania. Trudności może sprawiać abstynencja. Zdarza mi się jednak nadal brak koncentracji, zapominalstwo, oderwanie od rzeczywistości czy brak kontroli nad zachowaniem wynikającym z toksemii. Potrafię przypalić coś w piekarniku, nie wyłączyć gazu pod czajnikiem. Melinda - dziękuję za pomysł - już wcielony życie. Fundacja, w której mam subkonto, wyraziła zgodę na refundowany zakup okularów przeciwsłonecznych. Pozostaje więc jedynie znaleźć odpowiednie. Poprawiają się także moje zmysły, zmniejsza się mgła umysłowa, coraz bardziej widoczne stają się męty w oczach. Najnowsze zmiany z ostatnich dni to zwielokrotnione kichanie - czasem po 3 razy pod rząd, a dziś dołączyły spojówki. Czerwone, swędzące, załzawione. Można by stwierdzić od razu - alergia. Jednak od urodzenia mam tylko jedną, na konkretny antybiotyk. Podejrzewam, że moje zatoki próbują oczyścić się każdym możliwym otworem. Dziś do objawów dodać można lekkie krwawienia z nosa przy jego dmuchaniu. Jednak każdorazowo po takim kichaniu czy smarkaniu odczuwam ulgę i liczę na więcej. Ciągle też próbuję przekonać się do ssania oleju. Obecnie zawiesiłam próby - prowokuje zbyt mocno odruch wymiotny. Doradzono mi ostatnio dodanie kropelki Dentoseptu do zmiany smaku. Nie omieszkam spróbować. Poznałam również koktajle błonnikowe z wiejską śmietaną i truskawkami. Jak się można domyśleć świetny posiłek w takie dni. Ja dodaję do nich parę kostek lodu dla ochłody. Ostatnie możliwości psychofizyczne pozwalają mi więcej czytać, ćwiczyć umysł. Zaś ostatnia wizyta u Pana Józefa przebiegła dość spokojnie, bez masaży - potrzebowałam ok. tygodniowej przerwy (wspomagałam się ketonalem i wahadełkiem) by powoli wracać do swojego rytmu. Powtarzam za Panem Józefem - "jak dbasz, tak masz". Słonecznego dnia i uśmiechu.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Melinda 25-05-2014, 20:31
Dzisiaj na oczy zastosowałam okład - wacik z ALOcitu. Przecinam wacik po zmoczeniu na dwie połówki i przykładam; na górną powiekę, potem na dolną powiekę, na przemian, bo jakoś nie wytrzymuję siedzieć z tym w bezruchu. Około 10 min. tego okładania i przecierania. Alocit z lodówki, więc na dodatek jest to zimny okład, dla mnie wspaniały. Przestają wówczas oczy piec i szczypać.
Nie mogę się odważyć na ssanie oleju, z przyczyn, które opisałaś wyżej, jak również z obaw o reakcje oczyszczania.
A kichanie jest super, ja kicham głośno, wstrząsa się całe ciało, mam wrażenie, że następuje reakcja oczyszczania.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 26-05-2014, 12:21
Melinda - ponownie dziękuję za cenną radę - alocit niesamowicie koi moje oczy. Dołączę go do swojego zestawu pierwszej pomocy. Co do oleju Poziomek posmakował sam, po czym przyznał, że faktycznie olej jest paskudny w smaku - stąd może powodować takie doznania. Będziemy drążyć temat. Kichania, smarkania i łzawienia ciąg dalszy, ale również jestem ich fanatykiem.

Aby nie było nam za nudno...

Dostałam od niejakiego Marka Jankowskiego maila:

Cytat
dw

Dnia 23 maja 2014 21:40 Marek Jankowski napisał(angel):
 
Witam Państwa
Jako były biosłonejczyk czuje się w obowiązku poinformować Państwa, że w czasie kiedy miałem status vip na biosłone umożliwiający dostęp do działu redakcyjnego, odbywały się tam rozmowy takie jak w pliku który załączyłem do tego mailla, są to skany z działu redakcyjnego niedostępnego dla zwykłego forumowicza na biosłone, takich przypadków było tam o wiele więcej ale sporo już skasowano. Dawniej już to ktoś przesyłał, ja robię to celem potwierdzenia że takie sytuację są, plik pdf załączam do maila, a także można go pobrać z tej strony: http://wrzucacz.pl/download/5381400827111
W pliku widać że mistrz dla zatuszowania sprawy od razy zaproponował swoje zabiegi w gabinecie, podobnie jak tu: http://forum.bioslone.pl/index.php?topic=8157.msg205202#msg205202
A może o to chodzi aby ludzie którym mikstura zaszkodziła trafiali do gabinetu mistrza?
Warto zauważyć płynącego swą popsuta łodzią scorupiona, jak prosi o ukrycie wątku ciekawe dlaczego? To już Państwo sami muszą sobie odpowiedzieć.
Teraz kolejna sprawa proszę przeczytać, w poniższym linku machos tak się chwali zdrowiem swoich dzieci, tylko że sami przeczytajcie jego dzieci takie zdrowe że po zjedzeniu glutenu od razu są chore: http://forum.bioslone.pl/index.php?topic=10738.msg199226#msg199226
A przecież sam mistrz napisał że takie zdrowie to nie zdrowie to atrapa: http://forum.bioslone.pl/index.php?topic=17307.msg204001#msg204001
W kolejnym poście machos tak się chwali że czuje jak mikstura oczyszczająca dociera do jelita grubego i on niby czuje miksturę w jelicie grubym co opisuje tutaj: „Działanie MO z olejem lnianym odczuwam w jelicie cienkim i grubym” http://forum.bioslone.pl/index.php?topic=5539.msg193539#msg193539
A przecież Doktor Tomasz Dangl, sam napisał że olej z mikstury wchłonie się w dwunastnicy, więc niby jak mikstura bez oleju ma dotrzeć do jelita grubego?
„Olej lniany zostanie jednak zemulgowany w dwunastnicy przez żółć (emulgatorem zawartym żółci jest lecytyna) i będzie tak czy inaczej wchłaniany.”  http://forum.bioslone.pl/index.php?topic=16881.msg124376#msg124376
Jak widać rzeczywiście machos jest bardzo uzdolniony, mógłby jeszcze dorabiać na etacie komika i bajkopisarza. Pozostaje pytanie jak można tak ludzi okłamywać i robić z nich głupich?
W poniższych linkach całkiem sensownie opisano co się dzieje z miksturą wypitą na czczo:
 „Dodam że nie ma żadnych szans aby na czczo, taka mikstura przeszła przez jelito cienkie, żołądek, dwunastnicę (olej) i jeszcze cuda zdziałała w jelicie grubym wypełnionym.
Jeżeli tak podawana mikstura by docierała do jelita grubego, żadne podawane leki na czczo (w płynie) nie powinny działać, uciekałyby do jelita grubego. Tymczasem podaje się je specjalnie na czczo aby dobrze się wchłonęły, w jelicie cienkim, żołądku, i tak jak napisał Pan Doktor Tomasz Dangel w dwunastnicy.”
http://www.dobradieta.pl/forum/viewtopic.php?p=229395#229395
http://www.dobradieta.pl/forum/viewtopic.php?p=229525#229525
http://www.dobradieta.pl/forum/viewtopic.php?p=230115#230115
http://www.dobradieta.pl/forum/viewtopic.php?p=229406#229406
Żeby Państwa więcej nie przynudzać w tym linku są pokazane przykłady wiarygodności tzw. Testu buraczkowego: http://www.dobradieta.pl/forum/viewtopic.php?p=232600#232600
Pozdrawiam
Marek Jankowski

P.S, Zastanawiają się Państwo po co ja to wysłałem? Otóż będąc na Państwa miejscu chciałbym to wiedzieć.



Przyznam, że trochę się przestraszyłam - taki "SPAM" spełnia swoją funkcję. Jednak po analizie przegrywa w merytorycznej dyskusji. Przykład odparcia jednego z argumentów:  Maciek wyjaśnił i pokazał, że jest to zwyczajne zaplecze, bez którego tak duże forum nie mogłoby funkcjonować. Czasami niektórzy profilaktycy zadają tam pytania dotyczące ich samych albo członków rodziny. Na dodatek Maciek twierdzi, że żaden Marek Jankowski nigdy nie był żadnym vipem. Ciekawe, dlaczego pan Marek Jankowski tak bezczelnie kłamie. Chyba nie wie, że Maciek (na forum Poziomek), który jest członkiem kadry i ma dostęp do zaplecza forum, jest moim chłopakiem...  

Rozsiewa Pan dla mnie żałosne próby psychotechniki i manipulacji emocjonalnej.
Zatem jeśli mikstura bądź Biosłone Panu nie służy proszę zachować się jak dorosły i z pokorą odsunąć w cień. Pańskie rozżalenie i rozczarowanie nie jest tu nikomu potrzebne - nie służy nawet Panu. Na pewno ma Pan ciekawsze zajęcia. Ja w obecnym stanie muszę otaczać się ludźmi dobrymi i życzliwymi – Biosłonejczykami. Pan, Panie Jankowski, nie jest ani dobry, ani życzliwy. Jest Pan złośliwy. Dlatego niech Pan nie wysyła do mnie więcej tych maili, w których próbuje mnie Pan zwieść z dobrej drogi, odbierając nadzieję. Bardzo Pana o to proszę.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Mistrz 26-05-2014, 12:45
Cytat
P.S, Zastanawiają się Państwo po co ja to wysłałem? Otóż będąc na Państwa miejscu chciałbym to wiedzieć.
To co? Sam nie wie, po co to wysłał?


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: scorupion 26-05-2014, 14:24
To nasz przyjaciel JerzyP hehehe.
Cytat
Warto zauważyć płynącego swą popsuta łodzią scorupiona, jak prosi o ukrycie wątku ciekawe dlaczego? To już Państwo sami muszą sobie odpowiedzieć.
Szczęka by wam opadła razem ze wściekłym tomaszewskim, gdybyście zobaczyli jak ona teraz wygląda i się czuje. Zresztą ja też.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Nieboraczek 26-05-2014, 17:45
Wredne to jest panie Jankowski (może chociaż to nazwisko nie jest kłamstwem), co pan robisz. Jakim prawem do chorej dziewczyny, która rozpaczliwie szuka ratunku, wylewasz pan swoje frustracje i wypisujesz te bzdury?! Co pana w oczy kole? Że Darek ma zdrowe dzieci, zdrowsze niż były przed BPP? Ile jadu trzeba mieć w sobie, żeby choremu człowiekowi rzucać pod nogi kłody w postaci siania zamętu i złej energii. Potrzebne tu jest wsparcie i merytoryczna wiedza, a nie takie wystąpienia nic niewnoszące oprócz niepokoju.

A już to wypominanie działu redakcyjnego jest wprost żenujące. Jeśli ktoś ma złą wolę, wszystko skrytykuje.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Machos 26-05-2014, 20:16
Przyznam, że trochę się przestraszyłam - taki "SPAM" spełnia swoją funkcję. Jednak po analizie przegrywa w merytorycznej dyskusji.

No przecież chodzi o to, żebyś panikowała. Ma cwaniak w tym swój cel.


Panie Jankowski, oglądaj Pan!

http://www.youtube.com/watch?v=JASTLE3iRtE

Moje drugie dziecko, jak na chłopaka przystało, łobuzuje, mądrzy się, kłóci się, nie pyta się, tylko idzie na piłkę nożną, tego samego dnia na tenisa. Co do glutenu, nie będę się rozpisywał, bo najlepiej temat znam ja i moja żona, ale jest jedna rzecz, trenerzy mówią, że mój chłopak ma najwytrzymalszy organizm ze wszystkich zawodników, ja natomiast mam z tą jego ambicją ból głowy. Samo życie.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 26-05-2014, 23:13
To chyba dowody, które ciężko podważyć. Pozostaje życzyć dzieciakom samych sukcesów, a rodzicom pękać z dumy. Jak na złość niektórym, dzień przyniósł pozytywne zaskoczenie - dziś chwilę gorączkowałam. A więc stało się - zatem kicham, smarkam i pokasłuję z dumą. Potem uraczyłam się ciepłą kąpielą. Zakapturzona, staram się jak najwięcej wypocić pod kołdrą - wspomagana wodą. Podratowana ketonalem w sytuacji kryzysowej, dogorywam sobie wyczekując efektów.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Kamil 27-05-2014, 10:56
Przyznam, że trochę się przestraszyłam - taki "SPAM" spełnia swoją funkcję. Jednak po analizie przegrywa w merytorycznej dyskusji.

No przecież chodzi o to, żebyś panikowała. Ma cwaniak w tym swój cel.

Cel może i ma, ale chybił. Ja dodam więcej. Spędzaliśmy nieraz długie godziny całymi tygodniami rozmawiając na temat forum z moderatorami i Mistrzem. Wiele rzeczy nie da się omówić "na forum", albo raczej na zapleczu, choć wiele się omawia.

Jak byłem w kadrze to się z wiadomości wielkich anonimów śmiałem, znowuż teraz widzę jak bardzo żałosne są takie e-maile rozsyłane do ludzi, jakoby na zapleczu forum miałoby się odbywać setki dyskusji na temat umierania ludzi i sposobów na zabijanie przyszłych kandydatów.

Że ludziom nie szkoda życia na takie pierdoły? Swoją drogą, wątek trochę odszedł od tematu głównego...


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 27-05-2014, 19:14
Dziennik pokładowy 27 maja 2014 roku

Stan podgorączkowy - dzień drugi. Niekontrolowane drzemki, woda, leżenie. Organizm osłabiony, ale troszkę jedząca. Na zewnątrz ludzie z zimnymi napojami - ja opancerzona pod kołdrą, wypacam co się da. Dryfuje, lądu nie widać.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 28-05-2014, 15:44
Dryfowania ciąg dalszy. Wczorajszy wieczór to zimne okłady oraz kryzysowy moment wsparty ketonalem. Ciężka noc. Gorączkowania dzień trzeci. Brak siły na mimikę, poruszanie się poza łóżkiem, uzupełnione kichaniem. Zatoki szaleją. Dzień zapowiada się ciekawie pod względem objawów. Królestwo za kąpiel.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 28-05-2014, 22:14
Kolejny atak infekcji - wyostrzone zmysły węchu, wzroku i słuchu. Duże osłabienie. Silny ból zatokowy - interwencja Pana Józefa. Powolne kichanie, zaleganie. Coraz większy ból gardła, palący. Powrót gorączki, zimnych potów. Bezosobowe wpisy usprawiedliwiam samopoczuciem.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 29-05-2014, 13:25
Dzień czwarty. Kolejna niespokojna noc. Od rana katar, kaszel, gorączkowanie. Trudno kontrolować wędrujące bóle, do tego ból zatok.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 30-05-2014, 10:47
Dzień z atrakcjami - próbowałam przetrzymać ból żeby zobaczyć w jaki sposób osiągnie kulminację. Zimne okłady jednak okazały się niewystarczające - zaczęłam wymiotować z bólu, więc sięgnęłam po ketonal. Gardło zapewne czerwone, bo mocno opuchnięte, w ciągu dnia jedynie jajecznica. W nocy znów nie udało się odpocząć. Ranek znów witam stanem podgorączkowym, dodatkowo jest mi zimno.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Udana 30-05-2014, 14:44
Yuppie czytam te Twoje zmaganie i walkę o zdrowie, i naprawdę trzymam kciuki za Ciebie. 


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Melinda 30-05-2014, 15:03
Na zimno, dobry jest stary, znajomy termofor, ja często stosuję. A na co stosujesz okłady zimne, może na czoło? Tak nie bardzo ogarniam; jeżeli masz spływ ropy z zatok, to chyba najlepsza sprawa, bo głowa się oczyszcza,a to Ci bardzo potrzebne.
Myślę, że na bieżąco doradza Ci Pan Józef, skoro masz kontakt. Może skonsultuj te zimne okłady, czy nie szkodzą, nie blokują czegoś?
Życzę zdrowia.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 31-05-2014, 11:47
Yuppie czytam te Twoje zmaganie i walkę o zdrowie, i naprawdę trzymam kciuki za Ciebie.  

Dziękuję - o wiele łatwiej walczyć mając za sobą dopingujących kibiców.

Na zimno, dobry jest stary, znajomy termofor, ja często stosuję. A na co stosujesz okłady zimne, może na czoło? Tak nie bardzo ogarniam; jeżeli masz spływ ropy z zatok, to chyba najlepsza sprawa, bo głowa się oczyszcza,a to Ci bardzo potrzebne.
Myślę, że na bieżąco doradza Ci Pan Józef, skoro masz kontakt. Może skonsultuj te zimne okłady, czy nie szkodzą, nie blokują czegoś?
Życzę zdrowia.

Okłady oczywiście na czoło i zatoki (czasem bardzo pulsują). Dzień upłynął na mijającej infekcji - gorączka przychodziła i odchodziła. Dołączyła do tego nadwrażliwość na zapachy i dźwięki oraz ból nóg (stawów). Za to zatoki pracują nieprzerwanie, widać to po mocno odczuwanych przeze mnie emocjach, niekoniecznie przyjemnych. Spokojnego, słonecznego weekendu.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Luk 01-06-2014, 08:25
Yuppie, ja też Cię dopinguję.

Piszesz, że stosujesz zasady Biosłone. Możesz opisać swoją dietę w praktyce? Co jesz i pijesz? O jakich porach?

Oczywiście jak będziesz mieć siły i chęci.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 05-06-2014, 18:31
Ostatnie dni były bardzo ciężkie i obfite w objawy - troszkę mnie wymęczyły, więc przybliżony jadłospis podam później. Domyślam się, że niepotrzebnie sądziłam, że infekcję mam za sobą - temperaturę i stany podgorączkowe mam do dziś. To pewnie bardzo silne zapalenie zatok. Stosowałam ciągłe okłady z soli, ciepłe kąpiele czy ręcznik, parówki z szałwii. Wymiotowałam ropą, bolała mnie głowa, stawy, mięśnie. Ketonal był bezradny. Ogromne osłabienie, ograniczam się do dreptania po domu. Zdarzyły się dwa dni prawie wycięte z życiorysu - stany lękowe przy wysokiej gorączce, prawie bezsenne noce. Powoli i stopniowo byłam doładowywana wahadełkiem, oraz staram się budować mentalny schron. Zaczynałam siorbać wodę, potem herbatę, koktajle - aż do stałych posiłków. Zgodnie z zaleceniami starałam się wypocić, dołączyłam zakraplanie Otrivinem. Przeczytałam o tym na forum. Skłoniła mnie do tego ciągle zatkana jedna dziurka, utrudniająca oddychanie. Po kropelkach zatem kicham i smarkam. Korzystam z aparatu słuchowego, jednak ze względu na ostatnie dni został odstawiony. Jestem wrażliwa na dźwięki i zapachy. Stopniowe jedzenie bywa bolesne - wzdęcia, skurcze, mocne torsje i mdłości. Co ważne, dwa razy zdarzyło się, że wyplułam z siebie duży kawałek czarnej i żółto-brązowej flegmy. Dziś znów ciepła sól na kark i okolice kości ogonowej - czuć kojące ciepło. Wszystko powoli się wycisza, ja jednak jestem mocno wystraszona. Dla kogoś innego taka infekcja to zapewne powód do radości, dla mnie koszmar.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Melinda 05-06-2014, 20:24
Taka infekcja i reakcja, to dla każdego byłby koszmar. Skoro wszystko powoli się wycisza, to ciesz się z tego ile ropy i wszystkiego innego wyszło z Ciebie. Będzie się w głowie dużo poprawiało, z pewnością to odczujesz!
Co do jedzenia, to w takich sytuacjach przeziębieniowych i rekonwalescencji; bardzo pomocny jest rosół. Miseczka czystego rosołu, do tego dodać 2 łyżki masła i rozbełtane dwa żółtka /uważać, żeby się nie ścięły - można do żółtek dodawać po łyżce rosołu, mieszać i potem wlać do rosołu/.
Siorbać gorące. Ja zawsze czuję się po tym super!
Jak nie mam pod ręką kurczaka, czy swojskiej kury, to nawet biorę takiego kogutka Winiary /o zgrozo/, ale też pomaga. Zdrowia życzę!


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Domi5 05-06-2014, 22:37
Yuppie, bądź silna. Jesteś bardzo dzielna i super Tobie idzie... Podziwiam Ciebie i czekam, aż to Twoje cierpienie minie i będziesz mogła zacząć korzystać z życia i zdrowia.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 06-06-2014, 01:35
Dziękuję za rady i ciepłe słowo. Przydadzą się do przemyśleń. Nie mam tutaj na celu dramatyzowania czy kolorowania. Jeśli ktoś ma faktycznie dobre rady i argumenty, proszę o wiadomość na priv - mam poważne wątpliwości co do dalszej drogi...


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Domi5 06-06-2014, 05:53
Skąd te wątpliwości? Dlaczego na priv? Lepiej na forum wymieniać rady, żeby była możliwość oceniania tych rad i inni mogli z nich skorzystać, jeśli byłby ktoś z podobnymi problemami.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 19-06-2014, 20:43
Przerosło mnie to. Kontynuacja pod znakiem zapytania


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Domi5 19-06-2014, 21:53
Za dużo objawów oczyszczania jednocześnie?


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 19-06-2014, 23:16
To nie kwestia natury fizycznej.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 20-06-2014, 10:54
Jest mi bardzo ciężko psychicznie, jak widać mam skrajne stany emocjonalne. Bardzo dziękuję Panu Józefowi za ogromne wsparcie w obecnej chwili oraz tym, którzy nie pozwalają mi się poddać w najgorszych chwilach.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Udana 20-06-2014, 12:44
Wiem, że to wkurzające jak wszyscy mówią "weź się w garść", "dasz radę" itp. a Ty masz obniżony nastrój, brak sił i niemoc psychiczną.
Dlatego tego nie napiszę, ale wierzę, że jak przetrwasz ten kryzys to potem naprawdę możesz powoli piąć się do góry i tego Ci życzę.

Wiesz, że aby mogło być dobrze musi być gorzej...także tej nadziei może się trzymaj?


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 25-06-2014, 11:36
Szukałam odpowiedzi w książkach czy forum, ale nie do końca mogę utrzymać wzrok i skupienie, więc piszę. Miałam przepłukiwane uszy dwa dni z rzędu - od tamtej pory ciągle sączy się ropa wymieszana z krwią. Czy oprócz maści tranowej mogę jakoś załagodzić ból i swędzenie?


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 25-06-2014, 15:12
Postanowiłam opisać moje dalsze perypetie. Zajęło mi to w tym stanie sporo czasu - momentami po literce. Zaznaczam, że wszystkiego nie pamiętam, mogłam coś pominąć.

W dalszym ciągu staram się sprowadzać do minimum ilość przyjmowanej chemii z jedzenia, ale też nie popadać w przesadną kontrolę. Staram się żyć bezglutenowo już ok. 8 miesięcy. Specjalnych dań ani godzin ich przyjmowania nie ma, polegam raczej na własnej wyobraźni. Staram się jednak, aby wszystko było jak najbardziej świeże, naturalne - jak najmniej przetworzone. Np. nie stosuję żadnych gotowych mieszanek przyprawowych. Szczęście w nieszczęściu zaopatrzenie mam naprawdę solidne - internetowy sklep, targi, bazary, giełdy rolno-spożywcze. Udaje się czasem dostać wiejskie jaja czy świnkę. Jak większość na śniadanie jadam jajecznicę na boczku, z cukinią, cebulą i pomidorami. Te ostatnie zjadam ostatnio na potęgę - zdarza się i 4 dziennie - pomiędzy głównymi posiłkami. Nie wmuszam, nie jem z rozsądku - staram się słuchać siebie. Do dań głównych dodaję ziemniaki w różnej formie, kasze, żółtą fasolkę. Polecam grochówkę - jest prosta, syta, najlepiej jeśli można ją zrobić na wędzonych żeberkach. W ostatnim czasie moja ochota  na mięso spadła, dołączyło trochę rewelacji żołądkowych. Zdarzało się zjeść lody (oczywiście bez wafelka), arbuzy (jeśli były prawdziwe), nektarynki, wiśnie. Napoje to głównie woda (gazowana lub nie), ciemne szkło. Zmniejszyłam ilość herbaty i kawy, przeniosłam się na rozpuszczalną - organizm jest i tak zbyt pobudzony. Sugerowano mi oczyszczające się nerki - bardzo dużo piłam i wydalałam (potrafiłam i 10 razy dziennie).

Towarzyszy mi ciągłe uczucie zimna, czasem drgawki, zaś rano budzę się z intensywnym zapachem potu - przynajmniej dla mnie. Nie wydaje mi się, abym gorączkowała. Poruszanie się jest utrudnione, schylanie wywołuje zmiany ciśnienia w głowie, zawroty oraz ataki paniki. Mam też część skóry głowy w strupach - swędzenie prowokuje u mnie drapanie się do krwi.


W dalszym ciągu próbowałam ssania oleju - wychodziło to różnie - okładów z gorącej soli, okładów z soli i octu na pulsujące zatoki (sposób Taty). Staram się budować schron. Kiedy pozwalało mi na to samopoczucie robiłam parówki, kąpiele, zakraplałam nos (nazwy nie pamiętam, w składzie była chyba jedynie sól fizjologiczna). Korzystałam też z parówek z korzenia prawoślazu. Naczynie stawiano zaraz obok łóżka, pomieszczenie przypominało wówczas saunę ułatwiając mi odkrztuszanie flegmy (czasem było słychać rzężenie i świsty w płucach). Nie obyło się bez syropu z cebuli na bolące gardło. Dołączył do tego ból stawów, mięśni oraz bezsenność mimo dużego zmęczenia. Pobolewała mnie też czasem wątroba/bądź żołądek, męczę się z zatkanym nosem - ciężko funkcjonować czy spać z otwartą buzią.

Jak wspomniałam we wcześniejszym poście, ropa zatkała mi uszy. Ze względu na jednostronną głuchotę, czasem w ogóle nie słyszałam. Tego uczucia nie da się opisać. Uszy płukane przez pielęgniarkę, zalecenia to zakraplanie parafiną, aby ułatwić jej wydostanie się na zewnątrz. Prawdopodobnie w nocy zawartość razem z nią wydaliłam, słuch niedługo po tym się poprawił. Sugerowano mi wizytę u lekarza i krople, ale nie jestem przekonana. Pozostał wspomniany wyciek, krystalizuje się ropa na zewnątrz, dokucza ból (podobno uszy są mocno zaczerwienione w środku).

W ostatnim czasie odwiedziłam także Pana Józefa - kolejna seria masaży, kolejne złogi i boloki usuwane. Niestety ból po wizycie doprowadzał mnie do łez, nie pozwalał położyć się np. na plecach. Nie chciałabym się tu licytować kogo boli bardziej, więc powiem jedynie, że dostępne środki przeciwbólowe wyczerpałam. Wspomagam się farmakologicznie - "surowy" stan organizmu jest ponad miarę moich obecnych możliwości. Nie są to środki przeciwbólowe. W ogólnym porozumieniu ustaliliśmy dalsze kroki, w tym okresowe wspomaganie się lekami, czekając aż się zregeneruje. Obecnie trwa wewnętrzna wojna - ja kontra organizm. Jeśli chodzi o pozytywy - bywa różnie jak u każdego chorego - raz lepiej raz gorzej. Czasem organizm pozwala mi na samodzielność, czasem nie mam siły utrzymać suszarki do włosów w ręku. Bólu zatokowego jaki miałam wcześniej nie mam. Jedyny, który mi dolega to prawdopodobnie z odbicia polekowego. Plus cała gama efektów ubocznych z racji ich przyjmowania. Apetyt powoli wraca, choć też bywa w kratkę. Ostatnia waga to 55 kg przy 172 cm. Stosuję maść z witaminą a, maść tranową, Slow-Mag, chlorek magnezu do kąpieli - z duża ulgą dla kieszeni, nie muszę też kupować sterty kosmetyków. Im prościej tym lepiej dla mnie. Jeśli świadomość pozwoli, łykam ostropest (same ziarna łyżeczką). Ostatnio po przebudzeniu mam bóle międzyżebrowe z prawej strony - czy to złogi czas pokaże.

Dużo daje mi wszechobecna zwykła życzliwość ludzi, której teraz doświadczam. Czasem mnie tak zaskakuje, że trudno mi uwierzyć w bezinteresowną pomoc, wydaje się nieprawdziwa. Przywykłam do innego traktowania. Zwłaszcza, że zdaję sobie momentami sprawę, że nie zawsze jestem łatwym człowiekiem. Psychicznie spodziewać się można wszystkiego przy oczyszczających zatokach. U mnie dochodziło nawet do zaburzeń świadomości - potwierdza to moje otoczenie. Nieświadomie zapewne nie raz wyrządziłam otoczeniu wiele przykrości, ale to nie miejsce na publiczne, gorzkie żale. Ponownie dziękuję za cierpliwość, rozmowy, wsparcie - Panu Józefowi, Poziomkowi, rodzinie, bliskim wokół mnie, Biosłonejczykom. Każdy stara się pomóc. To tak jakby każdy z Was dorzucał cegiełkę do mojego schronu.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Udana 25-06-2014, 15:54
Wiesz Yuppie pomimo, że widać to ogromne zmaganie i trud walki o zdrowie, to ten Twój opis zabrzmiał mi jakoś bardzo optymistycznie!
To piękne, że umiesz w taki sposób podzielić się swoimi smutkami.
Chyba całe forum Ci kibicuje! :-)


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Misiek 25-06-2014, 16:25
Pewno, że kibicujemy Ci Yuppie.  Jestem pełna podziwu, jak świetnie radzisz sobie z tym koszmarnym bólem. Ja bym dawno od niego ześwirowała, a Ty dzielnie trwasz. Tak trzymać!:-)


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Kozaczek 25-06-2014, 20:34
Cytat
Chyba całe forum Ci kibicuje! :-)
Oczywiście, że kibicuje. Dasz radę, to widać po Twojej relacji.
Dawaj do przodu.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Domi5 25-06-2014, 21:04
Jesteś bardzo silna, wytrwała i dasz radę, ale potrzebujesz czasu! Jesteś na dobrej drodze. ;-)


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 30-06-2014, 18:32
Dziękuję za Wasz doping i wsparcie.

W dalszym ciągu organizm przystosowuje się do nowych warunków tj. farmakologii.

Ostatnimi dniami jem jak szalona. W jadłospisie przeważają warzywa i owoce - nie mam nadal specjalnego apetytu na mięso. Przykładowo jeden dzień to:
- jajecznica na boczku, cukinii oraz cebuli (3 do 4 jaj),
- 6 pomidorów wraz z plastrami smażonego boczku czy świeżej kiełbasy (np. żywieckiej),
- kubek zupy pomidorowej,
- arbuz (wątpliwego pochodzenia),
- 2 nektarynki.

O dziwo pomidory "nie zbrzydły", mimo przyswajanej ilości (z obserwacji bliscy wyliczyli ok. 1 kg dziennie). Miałam też okazję spróbować KB z wiejską śmietaną, malinami i poziomkami (w mojej wersji ponownie z lodem). Zauważyłam też swędzenie w uszach oraz chwilowy katar, po wypróbowaniu ostrzejszych potraw (oczywiście bezglutenowych). Dziwna forma ulgi dla zatok.

Piję duże ilości wody, herbaty i kawy - z racji tego, że ostatnia działa na mnie usypiająco, stosuję ją czasem świadomie.

Idąc za radą Poziomka, ograniczyłam także przyjmowany magnez. Zakończyłam jedno opakowanie Slow-Magu, nie dodaję go również do kąpieli. Być może obecnie nie działa na mnie korzystnie, a wręcz szkodzi.

Wczoraj pierwszy raz od dłuższego czasu udało mi się zdrzemnąć na ok. godzinę w ciągu dnia. Organizm był już zapewne tak osłabiony, że nie miał siły się bronić i najzwyczajniej odciął zasilanie bez mojego udziału.

Również dzisiejszej nocy poczułam, że nieco spałam. Po przebudzeniu - uszy ponownie mam zatkane, "sypiące się " ropą na zewnątrz. Wyczuwam z prawej strony mocno powiększone węzły chłonne oraz ból gardła. Połykanie utrudnione, czoło w ciągu dnia ciepłe. Brak apetytu, duże osłabienie. Opancerzona w polar i koc na kołdrze siorbię trochę płynów. Czuję się "niewyraźnie".


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Domi5 30-06-2014, 19:02
Ale apetyt Tobie dopisuje. ;-) Ostatnio też nie mam ochoty na mięso, ale za to owoców jem dużo więcej niż kiedykolwiek. Latem stawiam na owoce krajowe typu czereśnie, maliny, borówki. Unikam raczej cytrusów, wyjątkiem jest banan, który dodaję czasami do kefiru i kwaśnych owoców, żeby nie słodzić miodem. W zeszłym roku latem też nie miałam ochoty na mięso, więc słuchałam organizmu i nie jadłam go. Na obiad jem ziemniaki z koperkiem i jajka sadzone, albo młody bób z koperkiem i krefir własnej roboty (z mleka prosto od krowy).
Jeśli chodzi o suplementację magnezem, to zauważyłam, że w czasie kuracji mam częściej skurcze mięśni niż przed kuracją.
Kawa Ciebie uspokaja? Ja mam odwrotnie, ale uwielbiam kawę i ograniczam się do dwóch dziennie, bo robię się nerwowa po kawie.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 30-06-2014, 19:39
Dziękuję Domi5 - uspokoiłaś mnie nieco tą powtarzalnością objawów. Może jest to jakaś droga wyjścia na tę chwilę. Potrawy brzmią smakowicie (zwłaszcza bób - zawsze go lubiłam), nie omieszkam spróbować gdy będę mogła.

Jednak jak wspominałam dziś od rana toleruję jedynie płyny (w tym bezglutenowa zupa pieczarkowa).
Z upływem dnia pojawiają się wypieki, uczucie rozbicia, spuchnięcia, temperatura 37 stopni. Faktycznie buzia boli przy jej poruszaniu, smaki wydawały się kwaśne. Niby można doszukiwać się objawów - ale po co? Rzekłabym świnka, jednak nie mam wystarczającej wiedzy w tym temacie (jej przebycie w dzieciństwie stoi pod znakiem zapytania). Wolę w chyba w nieświadomości "przepracować wirusa", jak każdego innego. Jedynym "ale" są przebyte zabiegi operacyjne, które mogą wpłynąć na jej przebieg.

Tak, o dziwo kawa działa na mnie w ten sposób - czasem mogę po niej od razu zasnąć. Pan Józef kiedyś wspominał, że ma ona różne działanie na każdego - w zależności od organizmu.

Smacznego korzystania z sezonowych dobroci Wam życzę.
P.S. Jeśli faktycznie jest to świnka, a zarażam drogą kropelkową - zapraszam odważnych Biosłonejczyków - uszczęśliwię za darmo ową infekcją. Zdrówka.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 30-06-2014, 19:58
P.S. Przepraszam za pomyłkę - sama zaznaczałam na wstępie - "wszystkie choroby wieku przedszkolnego przebyte". Fałszywy "świnkowy" alarm, jednak niezidentyfikowana infekcja z w/w objawami trwa nadal.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 04-07-2014, 15:05
Będę monotematyczna - w dalszym ciągu odczuwam pozbywanie się z organizmu nagromadzonej ropy. Z uszu wydobywa się cuchnąca, żółto-szara ciecz. Staram się ją usunąć, niestety - za pomocą patyczków kosmetycznych oraz maści tranowej. Zdaję sobie sprawę ze szkodliwości, jednak nie znam innego sposobu. Jeśli ktoś takowy ma - proszę o radę (mając na uwadze poprzednie wiadomości). Dodatkowo pojawiła się na twarzy wysypka. Przypomina mi to delikatną "potówkę". Nie wykluczam zwiększonego oczyszczania organizmu w ten sposób. Niezmiennie stosuję w tym wypadku jedynie maść z witaminą A (brak zmian ropnych).

Wczoraj udało mi się zastosować ponownie parówkę z szałwii. Przyniosła ulgę - zwiększyła się ilość "plwocin" - jeśli dobrze operuję nazewnictwem. Oprócz tego dołączyło zwiększenie wydzieliny z nosa. W nocy obudził mnie solidny, prawostronny ból głowy, zwłaszcza w operowanym miejscu. Tym razem skończyło się na podwójnej dawce zwykłego Nurofenu. Dużo wypoczywam, momentami jestem mocno osłabiona, mam zawroty głowy. Nadal pochłaniam większe ilości pomidorów oraz warzyw, owoców; jem bezglutenowo. Poprawiła się za to jakość snu - czuję się stopniowo bardziej wypoczęta.

W najbliższym czasie czeka mnie zmiana podawanej farmakologii - a z doświadczenia wiem, że z doborem bywa różnie. Trzymajcie kciuki, abym tym razem udało się szybko stanąć na nogi. Od dłuższego czasu przebywam wewnątrz domu - dzisiejsze temperatury są dla mnie koszmarem. Kiedy samopoczucie zacznie się stabilizować, planuję kolejną wizytę u Pana Józefa. Życzę dużo słonecznej energii.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Udana 04-07-2014, 15:20
Jak tak czytam, to co napisałaś...to widzę jakieś światełko w tunelu. Trzymam kciuki.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Domi5 04-07-2014, 17:57
Oczyszczasz się z toksyn, a te upały tylko potęgują wszystkie objawy. Zdrowi ludzie męczą się w takich temperaturach, a co dopiero muszą czuć chorzy... Jesteś młoda i jeszcze pokorzystasz z uroków lata jak będziesz miała więcej sił. ;-) Masz dużo czasu i ważne też, że Twój organizm działa i wyrzuca tę ropę z Ciebie. Każdy jeden dzień, to krok bliżej do zdrowia!


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 22-07-2014, 18:26
W dalszym ciągu walczę o zdrowie. Zmniejszyło się zapotrzebowanie organizmu na jedzenie. Wysypka na twarzy zniknęła. Poprawia się też jakość snu. Większość dnia nadal spędzam w pokoju, najchętniej w cieniu, z wiejącym wiatrakiem. W weekend udało się także odbyć kolejną turę masaży. Tym razem Pan Józef zajmował się prawą stroną ciała - okolice zbiegu żuchw, odcinkiem biodrowo-lędźwiowym (o ile nie mylę pojęć) oraz kostką. Ciału w dalszym ciągu brakuje stabilności, siły. Ropa nadal zalega w uszach, zasychając na zewnątrz (czasem ciężko ją usunąć w kąpieli). Samopoczucie nie pozwala na dalsze kroki - parówki czy ssanie oleju - zdarza się wypluwać ropę wymieszaną z krwią. Powstałe odleżyny smaruję oliwą z oliwek. Bóle próbuję zredukować kąpielami, oklepywaniem ciała czy zimnymi okładami. Farmakologia przeciwbólowa - wspomnę jedynie, iż to coraz większy kaliber. Stan psychiczny - pozostawia wiele do życzenia.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: VVV 22-07-2014, 20:16
Chciałbym przeprosić za moją odpowiedź w wątku "odleżyny", zasugerowałem się, że chodzi o osobę w podeszłym wieku, nie przeczytałem wszystkich Twoich postów, a jestem tu nowy, ale nadrobiłem zaległości.

Jesteś jednym wielkim stanem zapalnym, dobrze, że trafiłaś na Pana Józefa, jego chęć niesienia pomocy i gromadzenia życzliwych ludzi jest niesamowita.

Rozumiem, że w zasadzie nadal nie ma diagnozy przyczynowej, moje rozmyślania kierują się w stronę nietypowej bardzo ostrej nietolerancji pokarmowej, widziałem kiedyś coś takiego, szkodziło praktycznie wszystko (zboża, produkty mleczne, drób, JAJA- BARDZO SILNIE, wieprzowina, wołowina) - istna paranoja, po poszukiwaniach drogą wyjścia okazały się duszone i potem mielone serca wieprzowe, plus wywar z nich dwa dni z rzędu plus warzywa (nie psiankowate) plus oliwa z oliwek lub smalec następnie dzień oparty na fasolce szparagowej i oliwie z oliwek następnie dwa dni z rzędu oparte na rybach, które także wyraźnie zmniejszały objawy ale nie dawały tyle siły co serca wieprzowe, po dwóch tygodniach było widać, że droga jest dobra, po pół roku można było ostrożnie wprowadzać jaja a nawet śmietanę (oczywiście jako osobne dni). Oczywiście jak widać była to monodieta z uwagą by te same produkty nie występowały więcej niż 2 dni z rzędu i by pomiędzy powtórzeniami danego produktu było co najmniej 3 dni przerwy, jeden produkt wysokobiałkowy dziennie - z dokładnością co do grama, żadne śmietanki do kawy (białka mleczne). Wyszedłem z założenia, że na sercach wieprzowych i rybach plus warzywa plus tłuszcz można wygoić zapalenia i tak tez się stało. Zdaję sobie sprawę, że to postępowanie wysoce nietypowe i ekstremalne, ale przy pewnych chorobach nie ma czasu na półśrodki. Pan Józef jeśli uzna za stosowne pociągnie lub zgasi ten tok myślenia, który powyżej zarysowałem.

Tak patrząc na termometr pokojowy na którym jest 29 stopni (czyli za gorąco) mógłbym się pokusić o zasugerowanie czegoś takiego:

Z dokładnością co do grama, żadnego niczego więcej, wyłączając nawet herbatę, kawę, kropelkę soczku, śmietanki, kropelkę cytryny, jeden słony paluszek, kęs czy łyczek czegokolwiek, a zwłaszcza JAJA, sorry, ale MO też (aloes, cytrusy):

Totalna głodówka bez głodówki czyli:
tahini plus odrobina cukru pudru dla smaku by zjeść tego tahini ze smakiem jak najwięcej plus woda przegotowana do popicia i tak przez 72 godziny wedle apetytu, pisałaś, że możesz nie jeść dwa dni, więc może potrafisz jeść 3 dni tylko jeden super-odżywczy produkt plus woda. Gdy zaciekawisz się samopoczuciem po takich trzech dniach możesz zainteresować się kolejnym dniem opartym wyłącznie na sercach wieprzowych i warzywach z oliwą z oliwek / smalcem, następnie dzień wyłącznie na fasolce szparagowej z oliwą z oliwek, a potem dzień oparty na rybach i warzywach i sprawdzonym tłuszczu, potem można zacząć od początku (tahini).

Ośmieliłem się opisać taką drogę wynikającą z DDP opracowanego przez alergologa/laryngologa/dietetyka_specjalnego i codziennego lek. med Ewę Bednarczyk-Witoszek z Katowic, gdyż widzę, że nadal poszukujesz, a czytam, że jesteś jednym wielkim stanem zapalnym jedzącym codziennie jajecznicę co bardzo sugeruje podłoże problemu tkwiące w nietolerancjach pokarmowych i nawykach żywieniowych.

Tahini nie jest przypadkowe, to super-jedzenie, taki produkt szczególny na trudne chwile, sprawdziło się też wprowadzenie namoczonej kilka godzin suszonej żurawiny, a następnie blendowanej jako czynnika wspomagającego gojenie jelit i porządkującego nerki i układ moczowy.

Łącze się myślami by udało Ci się jak najszybciej znaleźć rozwiązanie.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Tashideley 22-07-2014, 22:50
VVV, uważaj bo zostaniesz zlinczowany za propagowanie dr Witoszek i jej zasad. Myślę, że większość osób na portalu uważa, że DDP to bzdura, choć ja jestem skłonna zgłębić ten temat dokładniej.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: VVV 23-07-2014, 00:28
Cytat
propagowanie
Słowo propagowanie kojarzę ze słowem propaganda, a jest to pojęcie niezachęcające do samodzielnego myślenia, co innego inspirować do samodzielnych poszukiwań i akurat Ewa traktuje to bardzo poważnie, zawsze na moje pytanie typu "ale co konkretnie?" padała odpowiedź typu "może to, a może to, a może tamto, a może coś podobnego, a może coś nieco innego, raczej nie coś z grupy jakiejś tam - wybierz co uważasz". Trzeba pielęgnować wiarę, że jesteśmy w stanie dokonać właściwego wyboru, zakreślając jednak na podstawie zestawionych obserwacji grupę wyborów jakie w podobnej sytuacji nie przyniosły oczekiwanych pozytywnych skutków. Trzeba walczyć z etykietą jaka przylgnęła do nas ludzi, że ludzie to stworzenia, które dokonają właściwego wyboru tylko wtedy gdy wyczerpią wszystkie inne możliwości.
(http://www.dobradieta.pl/forum/images/smiles/faint.gif)


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 28-07-2014, 14:21
Dziękuję za wsparcie, jednak uważam, że wybrałam dobrą drogę do zdrowia i na razie jej będę się trzymać.

Ostatnie dni układają się w przysłowiową "kratkę" - małymi kroczkami idę dalej. Codziennie, podczas kąpieli, wypluwam nieco ropy. Słyszące ucho nadal zatkane, zakładanie aparatu jest więc bezsensowne. Próba dołączenia parówki z szałwii przyniosła duży ból zatokowy, który ukoiłam za pomocą okładu z octu i soli. Organizm pokazał, że jest jeszcze za słaby na jej dołączenie do dziennej rutyny. Stopniowo staję na nogi. Udało się - przy pomocy farmakologii - doładować słoneczkiem na balkonie, wyjść na spacer po lody do sklepu, nawet kilka metrów przejechać autem po parkingu. Oczywiście wszystko w towarzystwie opiekuna.

To co obecnie doskwiera to:
- bardzo mała odporność psychiczna,
- spływająca ropa, powodująca skurcze twarzy - niestety powróciły,
- ból stawów (czasem nie pozwala wstać),
- ból zatok,
- "uciekający" na lewą stronę język, który mimowolnie nadgryzam,
- zapalenie pęcherza - picie mieszanek odpada (staram się więc ograniczyć tylko do przyjmowania wody),
- krostki na twarzy (zapewne efekt oczyszczania).

Tak więc dni oscylują pomiędzy doładowaniami na odległość, farmakologią, kąpielami oraz dużą ilością odpoczynku. Odleżynę konsekwentnie smaruję oliwą z oliwek. Staram się w miarę możliwości rozmawiać - to duża pomoc dla mnie. Upały także nie pomagają, więc większość czasu spędzam w domu przy wiatraku. Czas umilam sobie muzyką relaksacyjną, robieniem szalików na drutach dla rodziny czy kolorowaniem. Dzięki temu "rehabilituję" sobie rękę po niedowładzie.

Życzę Wam udanego dnia.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Udana 30-07-2014, 09:33
Yuppie trzymaj się i walcz dzielnie.
Czasem trochę ze mnie wychodzi jeszcze piguła…i bardzo bym Ci poleciła starą pielęgniarską maść przeciw odleżynom, która w mojej ocenie sprawdziła się wielokrotnie.
Jest to maść robiona w aptece dlatego trzeba niestety znaleźć lekarza, który to przepisze…chyba, że samemu pomieszać składniki.
Ac. borici 1,5 g (kwas borny)
lanolina 15,0 g
aqua dest. 10,0
vaselina albi 5,0
To jest tłusta maść, którą można smarować miejsca narażone na ucisk, kość ogonowa, pięty, łopatki, biodra.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 31-07-2014, 19:47
Dziękuję za radę - zatrzymam ją na przyszłość. Na razie oliwa robi swoje, odleżyna zmniejsza się, a jej kolor blednie.

Staram się, staram... Dzień przywitałam godzinnym leżakowaniem na balkonie, czerpiąc energię ze słoneczka. W ciągu dnia starałam się czymś zająć - ćwiczę rękę również nauką pisania alfabetu czy grami wymagającymi klikania myszką. Pod koniec dnia wraz z pogarszającym się samopoczuciem odczuwałam dziwne pobudzenie. Za radą Poziomka ponownie wykorzystałam metodę schronu mentalnego. Chyba tym razem powoli udaje się coś stworzyć. Efekt był taki, że sama wyciągnęłam Mamę na spacer. W nagrodę ulubione lody. Wieczorem zaczęłam odczuwać bóle z prawej strony brzucha. Staram się wyciszyć muzyką relaksacyjną, popijając parzoną miętę.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 01-08-2014, 19:13
Kolejny dzień dobrej energii wspieranej budowaniem schronu. Cały wypełniony wszelakimi zajęciami zręcznościowymi, domowymi oraz uśmiechem. Przez ostatni czas nie wychylałam głowy poza łóżko czy próg balkonu, a dziś do swoich kolejnych osiągnięć zaliczam (samodzielną!) godzinną przejażdżkę na rowerze. Miłego weekendu.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Gonzalez 01-08-2014, 21:58
Trzymaj się Yuppie. Domyślam się, że ciężko Ci w to uwierzyć, ale to się skończy. Jesteś bardzo silną kobietą. I bardzo młodą. Będziesz miała za moment takie życie, jakie będziesz chciała.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 03-08-2014, 21:34
Dziękuję za komplementy.  Masz rację Gonzalez - jeszcze nie widzę końca, ale dobrze, że mam Was. Postaram się trzymać fason.

Udany weekend za mną. Razem z Poziomkiem w sobotę zaliczyłam wyjście do większego centrum handlowego, następnie hurtowni, a wieczór zakończyliśmy kolacją w ulubionej restauracji - www.pikanteria.waw.pl. Niedziela także produktywna. Ponowne zakupy na większym bazarze, potem duży sklep, sprzątanie. Popołudnie spędzone na kocyku, korzystając ze słonecznej pogody. Pod wieczór złapał mnie ból głowy. Kilka ibupromów, chłodniejsza kąpiel i wracam do żywych.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Melinda 03-08-2014, 23:30
A, to bardzo miło, że tak u Ciebie było. Coś rymuję, to z tego upału.
Ja dziś poratowałam się również wyjazdem do Galerii, gdzie spędziłam kilka godzin - lody, klimatyzacja.
Normalne, zwyczajne życie Yuppie - tego Ci życzę!


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 05-08-2014, 12:32
Melinda - bardzo dziękuję i wzajemnie.

Dobrej passy kolejny dzień. Pogoda daje nieco odpocząć. Dokucza mi jedynie ból kostek oraz zmęczenie połączone (zapewne) z polekowym pobudzeniem. Do sukcesów zaliczam wczorajszą przejażdżkę autem - z jednego końca miasta na drugi, w dużej ulewie. Oby tak dalej.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 06-08-2014, 12:37
Kolejny dzień to następna wycieczka rowerowa. Popołudniem zaś zaczęły się bóle stawów utrudniające chodzenie (nawet założona skarpetka sprawiała ból). Niefortunnie zostałam też ugryziona przez jakiś latający owad, który wpadł mi pod kask. Fioletowo-czerwone ucho okładam alocitem. Wieczorem rozpoczęłam również tamponowanie.

Poziomek zauważył u mnie pewną tendencję - pogarszający się stan fizyczny i psychiczny zwykle sygnalizuje nadciągający ból zatok. I tym razem miał on rację. Wymiotowałam dużymi "kluchami" zalegającej żółto-białej ropy. Mocno osłabiona, z pomocą Pana Józefa oraz okładu z octu i soli, dzień spędzam wypoczywając.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 07-08-2014, 20:58
Dzisiejszy dzień był wyjątkowy. Pełen uśmiechu oraz humoru. Odwiedziłam fryzjera, byłam w kinie, sklepach, dużym centrum handlowym. Na zakończenie obiado-kolacja w restauracji oraz piękne zachodzące słońce w oddali. Stosuję metodę schronu, który pomaga mi coraz bardziej. Poprawiła się skóra na głowie. Wcześniej była ona przesuszona, wręcz sypiąca się. Obecnie wszelkie znamiona dzięki glince i odpowiedniemu jedzeniu zniknęły. Z minusów - nadal sączy się ropa z uszu, czy miewam wahania nastroju. Jednak stają się one słabsze, do opanowania.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Udana 08-08-2014, 08:21
Yuppie jak czytam Twoje postępy to i ja od razu jakoś lepiej się czuję. Zatem jesteś terapeutką!


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Domi5 08-08-2014, 22:04
Widać postępy. Bardzo się cieszę śledząc Twój wątek. Twoje pozytywne nastawienie sprawia, że szybciej się regenerujesz i więcej się Tobie chce.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yasmine 09-08-2014, 09:38
Yuppie, zapewne wiesz, że będzie jeszcze nieraz bardzo fajny dzień i bardzo trudny. Tak jak w życiu. Ale świat jest tak cudowny, a życie tak nieprawdopodobnie piękne, że warto znieść te wszystkie trudności fizyczne i psychiczne cierpienia. Przed Tobą cały świat stoi otworem. Tysiące magicznych miejsc, cudownych ludzi  czeka aby Ciebie poznać. Jak będzie ciężko, to pamiętaj o tym...mnie to bardzo pomaga.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 13-08-2014, 21:36
Dzięki dziewczyny! Wasze słowa zaskakują, dodają otuchy i pomagają w chwilach zwątpienia.

Naprzemiennie dobry humor przypłacam gorszymi momentami. Dużo dają wtedy rozmowy, "przepracowywanie" wszelakich myśli czy nastawienia. Ważną rolę spełnia także obecność i bliskość drugiego człowieka, zwykłe przytulenie. Ćwiczę jazdę samochodem, zajmuję się domem, zwykłą krzątaniną i codziennymi sprawunkami. Dokuczają mi: bóle stawów, a także bóle i mdłości podobne do zatokowych, jednak ostatnio wahadełko skierowało się w stronę mózgu. Być może zatoki zdołały się już oczyścić, a dolegliwości dotyczą już głębszych rejonów głowy. Zeszłam również bezobjawowo z jednego leku. Zagaduję do ludzi na mieście podczas zakupów, staram się czymś zająć, czasem na przekór samopoczuciu, co nie zawsze wychodzi. Mimo, że lato powoli nam się kończy, ja nadal ulepszam swój schron i zaczynam coraz optymistycznej patrzeć w przyszłość. Ciekawe co mnie tam spotka...

Miłego wieczoru.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 16-08-2014, 17:54
Miałabym do Was (czytających) dwie prośby o:

* rozpisanie prostych ćwiczeń z ciężarem własnego ciała (ok. 10 minutowych, wzmacniających, rozciągających),

* zaproponowanie zajęć/hobby/sposobów spędzania czasu - z racji tego, iż ogromną ilość czasu spędziłam przed tv, czy oglądając filmy, obecnie wszystko szybko mnie nuży, tracę zainteresowanie, szybko się denerwuję. Dla ułatwienia, rzeczy, którymi zajmuję się w miarę możliwości to: spacery, jazda na rowerze, sprzątanie, pranie, prasowanie, zakupy, gotowanie, oglądanie filmów, robienie na drutach, gry zręcznościowe na komputerze, kolorowanie, nauka pisania. Niestety czytać nie mogę, nad czym ubolewam - czytam bez zrozumienia, bardzo powoli, czasem po kilka razy jedno zdanie, umyka mi sens. Jeśli ktoś czyta na głos łatwiej mi zrozumieć, ale również nie jest to wyjście. Jeśli macie pomysły poratujcie. Będę bardzo wdzięczna.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Greyhound 16-08-2014, 18:55
Miałabym do Was (czytających) dwie prośby o:

* rozpisanie prostych ćwiczeń z ciężarem własnego ciała (ok. 10 minutowych, wzmacniających, rozciągających),

* zaproponowanie zajęć/hobby/sposobów spędzania czasu - z racji tego, iż ogromną ilość czasu spędziłam przed tv, czy oglądając filmy, obecnie wszystko szybko mnie nuży, tracę zainteresowanie, szybko się denerwuję. Dla ułatwienia, rzeczy, którymi zajmuję się w miarę możliwości to: spacery, jazda na rowerze, sprzątanie, pranie, prasowanie, zakupy, gotowanie, oglądanie filmów, robienie na drutach, gry zręcznościowe na komputerze, kolorowanie, nauka pisania. Niestety czytać nie mogę, nad czym ubolewam - czytam bez zrozumienia, bardzo powoli, czasem po kilka razy jedno zdanie, umyka mi sens. Jeśli ktoś czyta na głos łatwiej mi zrozumieć, ale również nie jest to wyjście. Jeśli macie pomysły poratujcie. Będę bardzo wdzięczna.

Limit dziesięciu minut to jest duże wyzwanie dla tego kto miałby ułożyć taki program.
Ale pomyślę. Da się to zrobić ale potrzebujesz linkę o długości mniej wiecej trzech metrów i dość sporej średnicy bo około 2,5 cm.

Z fajnych zajęć możesz spróbować zrobić mini-ogród Zen. Wystarczy większa skrzynka, trochę piasku, kamyków różnej wielkości i roślinki. Co w tym mini ogrodzie dodasz to tylko od twojej wyobraźni zależy. Taki ogród można dowolnie zmieniać. Po jakimś czasie wychodzą z tego małe cuda.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 16-08-2014, 20:03
Miałabym do Was (czytających) dwie prośby o:

* rozpisanie prostych ćwiczeń z ciężarem własnego ciała (ok. 10 minutowych, wzmacniających, rozciągających),

* zaproponowanie zajęć/hobby/sposobów spędzania czasu - z racji tego, iż ogromną ilość czasu spędziłam przed tv, czy oglądając filmy, obecnie wszystko szybko mnie nuży, tracę zainteresowanie, szybko się denerwuję. Dla ułatwienia, rzeczy, którymi zajmuję się w miarę możliwości to: spacery, jazda na rowerze, sprzątanie, pranie, prasowanie, zakupy, gotowanie, oglądanie filmów, robienie na drutach, gry zręcznościowe na komputerze, kolorowanie, nauka pisania. Niestety czytać nie mogę, nad czym ubolewam - czytam bez zrozumienia, bardzo powoli, czasem po kilka razy jedno zdanie, umyka mi sens. Jeśli ktoś czyta na głos łatwiej mi zrozumieć, ale również nie jest to wyjście. Jeśli macie pomysły poratujcie. Będę bardzo wdzięczna.

Limit dziesięciu minut to jest duże wyzwanie dla tego kto miałby ułożyć taki program.
Ale pomyślę. Da się to zrobić ale potrzebujesz linkę o długości mniej wiecej trzech metrów i dość sporej średnicy bo około 2,5 cm.

Z fajnych zajęć możesz spróbować zrobić mini-ogród Zen. Wystarczy większa skrzynka, trochę piasku, kamyków różnej wielkości i roślinki. Co w tym mini ogrodzie dodasz to tylko od twojej wyobraźni zależy. Taki ogród można dowolnie zmieniać. Po jakimś czasie wychodzą z tego małe cuda.


O.k. możemy wydłużyć czas, ważne aby ćwiczenia nie były zbytnim obciążeniem na początku - stan moich mięśni jest mizerny. Linkę da się zorganizować.

Ogród fajna sprawa - miło popatrzeć. Chętnie pogrzebię, niestety nie wiem gdzie mogłabym takowy nabyć w wiarygodnym miejscu (poza allegro).


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Greyhound 16-08-2014, 20:16
Yuppie. Elementów takiego ogrodu się nie kupuje. Trzeba je samemu nazbierać. Nic to nie kosztuje.

Co do ćwiczeń. Linka jest po to żeby ćwiczyć mięśnie grzbietu. Trzeba uwzględnić wszystkie większe grupy mięśniowe. Jeśli pominiesz jedną zarówno podczas ćwiczeń wzmacniających czy rozciągających to będzie błąd. Nie można wykonywać ćwiczeń rozciągających bez rozgrzewki. Byłaby wskazana chociaż krótka.
Wszystko opiszę na bieżąco kiedy będę miał wiecej czasu.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: scorupion 16-08-2014, 21:12
Trzeba uwzględnić wszystkie większe grupy mięśniowe.
A mniejsze?


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Greyhound 17-08-2014, 12:03
Trzeba uwzględnić wszystkie większe grupy mięśniowe.
A mniejsze?
Nie bądź raptus. Nie wszystko na raz.
W ćwiczeniach złożonych w które angażowanych jest wiele stawów, mniejsze mięśnie wspomagają te które odwalają najcięższą pracę. Im większe obciążenie tym bardziej angażowane są mięśnie wspomagające. Tak się dzieje w dwóch przypadkach: wtedy kiedy używa się dużego obciążenia do ćwiczeń, i wtedy kiedy obciążenie jest lekkie ale powtórzeń jest dużo. W jednym i w drugim męczą się mięśnie wykonujące główną pracę, włączając automatycznie inne mięśnie mogące działać synergistycznie. Nie ma w tym wielkiej filozofii.

Wydolność fizyczna Yuppie nie pozwala na razie na ciężkie ćwiczenia. Należy więc opracować program złożony z ćwiczeń lekkich ale złożonych na tyle żeby w jednym ćwiczeniu angażować maksymalnie dużą liczbę mięśni. Po drugie dobrze by było żeby zawierały także elementy ćwiczeń rozciągających.
To zajęło by sporo czasu obwet magistrowi rehabilitacji ruchowej a ja nim nie jestem.
Ćwiczenia trzeba dostosować indywidualnie.
Potrzebuję na to czasu. Co najmniej do wtorku.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Zebbra 17-08-2014, 14:18
Ja lubię haft krzyżykowy, można zacząć od małych prostych wzorów i niewielu kolorów. Mogę podać stronę z darmowymi wzorami do haftu.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 17-08-2014, 14:39
Ja lubię haft krzyżykowy, można zacząć od małych prostych wzorów i niewielu kolorów. Mogę podać stronę z darmowymi wzorami do haftu.

Haftem już się zajmowałam, mam za sobą kilka obrazów. Jednak stronkę poproszę, zawsze się przyda.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: scorupion 17-08-2014, 17:51
Co do ćwiczeń. Linka jest po to żeby ćwiczyć mięśnie grzbietu.
A bez co najmniej 2,5 cm linki da się ćwiczyć mięśnie grzbietu?


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Greyhound 17-08-2014, 18:07
Co do ćwiczeń. Linka jest po to żeby ćwiczyć mięśnie grzbietu.
A bez co najmniej 2,5 cm linki da się ćwiczyć mięśnie grzbietu?

Da się i bez tego ale z linką jest prościej.
Mięsień najszerszy grzbietu jest największym mięśniem ludzkiego ciała. Najprościej ćwiczyć go wykonując ruch przypominający wchodzenie po linie. Yuppie nie uniesie całego ciężaru swojego ciała wspinając się po lince. Wystarczy że przywiąże ją jednym końcem do gałęzi, usiadzie płasko z wyprostowanymi nogami i będzie próbować siłą ramion próbować się wspinać do pozycji stojącej.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: scorupion 17-08-2014, 18:13
Nie można wykonywać ćwiczeń rozciągających bez rozgrzewki.
A wzmacniające można?


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: VVV 17-08-2014, 18:37
Czasem organizm pozwala mi na samodzielność, czasem nie mam siły utrzymać suszarki do włosów w ręku.

Yuppie nie uniesie całego ciężaru swojego ciała wspinając się po lince. Wystarczy że przywiąże ją jednym końcem do gałęzi, osiądzie płasko z wyprostowanymi nogami i będzie siłą ramion próbować się wspinać do pozycji stojącej.

Co za brak wyobraźni, nic nie podbudowuje psychiki lepiej jak beznadziejne siłowanie się z liną przywiązaną do gałęzi, pomijając konsternację obserwatorów.

Piłeczki tenisowe są za twarde i mało zabawne, ale tej samej wielkości gładkie, kolorowe piłeczki z gąbki można zgniatać w dłoniach, podrzucać i łapać, czy nawet później próbować nimi żonglować.
(http://forum.bioslone.pl/Themes/bisdakworldgreen/images/starmod.gif)(http://forum.bioslone.pl/Themes/bisdakworldgreen/images/starmod.gif)


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Greyhound 17-08-2014, 19:08
Nie można wykonywać ćwiczeń rozciągających bez rozgrzewki.
A wzmacniające można?

To zależy od tego w jakim stopniu obciążają mięśnie, stawy i ścięgna.
Po pierwsze nic nie napisałem o tym że można wykonywać ćwiczenia wzmacniające bez rozgrzewki. Po drugie do wtorku rozpiszę wszystko. Będzie wiele ćwiczeń do wyboru o różnym stopniu trudności.

Scorupion. Mówiłem Ci że straszny raptus jesteś. Wrzuć trochę na luz.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Greyhound 17-08-2014, 19:24
Czasem organizm pozwala mi na samodzielność, czasem nie mam siły utrzymać suszarki do włosów w ręku.

Yuppie nie uniesie całego ciężaru swojego ciała wspinając się po lince. Wystarczy że przywiąże ją jednym końcem do gałęzi, osiądzie płasko z wyprostowanymi nogami i będzie siłą ramion próbować się wspinać do pozycji stojącej.

Co za brak wyobraźni, nic nie podbudowuje psychiki lepiej jak beznadziejne siłowanie się z liną przywiązaną do gałęzi, pomijając konsternację obserwatorów.

Piłeczki tenisowe są za twarde i mało zabawne, ale tej samej wielkości gładkie, kolorowe piłeczki z gąbki można zgniatać w dłoniach, podrzucać i łapać, czy nawet później próbować nimi żonglować.
(http://forum.bioslone.pl/Themes/bisdakworldgreen/images/starmod.gif)(http://forum.bioslone.pl/Themes/bisdakworldgreen/images/starmod.gif)

Trudno powiedzieć Adaś dlaczego potencjali obserwatorzy wysiłków Yuppie mieli by popadać w konsternację. Możesz to wyjaśnić?

Yuppie napisała "prosty zestaw ćwiczeń z ciężarem własnego ciała". Jak to się ma do piłeczki z gąbki? Chyba że będzie ją ściskać robiąc pół-przysiad.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: scorupion 17-08-2014, 19:45
Scorupion. Mówiłem Ci że straszny raptus jesteś. Wrzuć trochę na luz.

A byłbyś w stanie chociaż jeden post z poradami napisać przemyślany i kompletny bez odsyłania w czasie?

Yuppie, dlaczego prośbę o poradę stricte sportową zadajesz na forum dyletantów sportowych?


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Greyhound 17-08-2014, 19:53
Scorupion. Mówiłem Ci że straszny raptus jesteś. Wrzuć trochę na luz.

A byłbyś w stanie chociaż jeden post z poradami napisać przemyślany i kompletny bez odsyłania w czasie?

Yuppie, dlaczego prośbę o poradę stricte sportową zadajesz na forum dyletantów sportowych?

Ponieważ chciałem sprawdzić ile czasu zajmują różne zestawy ćwiczeń, jakiego wysiłku wymagają, jakim są obciążeniem dla organizmu, jakie ćwiczenia można zrobić mając ograniczony zakres ruchu przez zastane mięśnie, stawy i ścięgna.

Ale chyba sobie odpuszczę i zostawię to Tobie.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: scorupion 17-08-2014, 19:58
Niekoniecznie dla mnie, ale z całą pewnością dla odbiorcy będzie lepiej, jeśli to zostawisz.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 17-08-2014, 21:04
Dziękuję, zestaw ćwiczeń już dostałam.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Zebbra 18-08-2014, 11:52
Strona z darmowymi (ale nie tylko) wzorami haftu: http://www.wzory-haftu.pl/, i ewentualnie strona programu, w którym można tworzyć własne wzory ze zdjęć bądź obrazków, podstawowa wersja jest darmowa: http://www.haftix.pl/.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 18-08-2014, 16:29
Strona z darmowymi (ale nie tylko) wzorami haftu: http://www.wzory-haftu.pl/, i ewentualnie strona programu, w którym można tworzyć własne wzory ze zdjęć bądź obrazków, podstawowa wersja jest darmowa: http://www.haftix.pl/.

Dziękuję, zapiszę sobie.

Dziś wraz z Poziomkiem rozpoczynam pierwszą GBG. Arbuzy z Makro okazały się trafionym zakupem. Słodkie, soczyste, idealne do koktajli. Zobaczymy jakie będą efekty.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 21-08-2014, 13:34
Zaraz po porannej kawie wybraliśmy się z Poziomkiem na Stadion Narodowy. Znajduje się tam tyrolka poprowadzona przez całą długość boiska. Maksymalna wysokość - 50 m, prędkość dochodząca do 60 km/h. Świetne miejsce, emocje gwarantowane. Zjechaliśmy we dwoje, choć trochę strachu przed. W przybliżeniu materiał filmowy - https://www.youtube.com/watch?v=rzfaqiPOGx4. Polecam!


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 22-08-2014, 18:46
Dziś kończę moją, 5-dniową, pierwszą GBG. Dwa pierwsze, pamiętam jak przez mgłę, kiepskie samopoczucie, większe napady głodu. Cały czas było mi zimno - ogrzewałam się w ciepłej kąpieli 2x dziennie. Zjadałam 2 KB, do tego 3-4 kawałków samego arbuza. Jednak w miarę upływu czasu coraz mniej. Czułam się lekko, mając przy tym więcej energii. Równocześnie zwiększały się objawy oczyszczania organizmu. Byłam (i jestem nadal) osłabiona, dokuczały mi wzdęcia oraz bóle brzucha. Nasiliło się także wypróżnianie - jak to woda. Nadal czuję też obolałe mięśnie ze świeżo nabytym dziś, bólem zatok sitowych. Udało się za to powrócić do parówek z szałwii (na oczyszczanie zatok). Nie ważyłam się, nie wiem ile zjadłam itp. Przestaję, gdy dokucza zbyt mocno ból. Z wygłodniałymi kubkami smakowymi zaczynam grzebać w Dziale Kulinarnym.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 27-08-2014, 09:44
Kilka następnych dni przebiegło bez większych sensacji, poza wahaniami nastroju. Ustały bóle stawów i mięśni. GBG nieco poruszyła mój organizm stąd ból. Jednak zatoki okazują się w zupełności do opanowania. Miewam natomiast napady głodu/apetytu - zdarza mi się zjeść do 4 KB wraz z obiadem. Nadchodzi też czas następnej wizyty - może wtedy będę miała więcej do podzielenia się z Wami.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 01-09-2014, 15:05
Wizyta przebiegła dość pomyślnie. Trochę bólu przy dalszym usuwaniu narośli (pozostało ok. 20%). Troszkę złogów przy szczęce. Miałam również nieco osłabione serce, co Pan Józef naprawił. Przebudzono (o ile dobrze to nazywam) energię Kundalini. Od tego momentu mogę zaniechać wizyt, a i tak będę już zdrowieć. Naturalnie przebrnę przez dalsze, które okażą się konieczne. Jestem obolała, osłabiona, przybyło również kilka kg (za pomocą zażywanych leków). Mimo tego nie poddaję się, powoli ćwiczę. Nadal uważam, że jestem na tarczy.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 07-09-2014, 16:32
Wczoraj dostałam trzy razy padaczki oraz wymiotów. Pogotowie zabrało mnie do szpitala. Wszystko jest efektem ubocznym leku, który w związku z tym, odstawiam. Dostałam kroplówkę, robiono mi tomografie i punkcję lędźwiową, jednak nic nie wykazały. Wypisałam się więc na własne życzenie. Trochę obolała, ale w domu.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Melinda 13-10-2014, 21:51
Minął miesiąc od ostatniego wpisu, jak tam Yuppie - dajesz radę, do przodu?
Wierzę, że tak. Napisz coś.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Domi5 13-10-2014, 22:20
Ja też czekam co u Ciebie Yoppie i wierzę, że coraz lepiej, bo udowodniłaś, że jesteś zdeterminowana i dzielna.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Machos 14-10-2014, 11:54
Też trzymam kciuki.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 15-10-2014, 15:08
Miło, że pytacie, dziękuję.

Przez pierwszych kilka dni po wyjściu ze szpitala, dzięki podanej chemii, czułam się dobrze. Nawet udało mi się wówczas przeczytać, bez większego wysiłku, około 50 stron książki. W miarę upływu czasu stan zapalny w oponach mózgowych zaczął powracać. Do tego dołączył ból pleców, prawego barku oraz bicepsa. Ograniczało to poruszanie się, leżenie, spanie. Na początku konieczna była pomoc przy prostych czynnościach: nie byłam w stanie się ubrać, wykąpać itd. Potem zakres ruchu trochę się poszerzył. W ciągu ostatniego miesiąca ograniczałam się do poruszania między dwiema kanapami, dużo spałam. Jadłam mało, rzadko, czasem raz na kilka dni. W związku z czym waga, która wzrosła po lekach, zaczęła spadać. Stan zapalny odczuwałam coraz mocniej, był otępiający, okłady okazały się bezradne. Doładowywano mnie i dwa razy dziennie, a i tak wspomagałam się farmakologicznie. Miniony weekend to czas następnej wizyty. Na początku przez dłuższy czas Pan Józef usuwał stan zapalny w głowie, potem zajął się bolącymi miejscami. Przez jeden z nich (bark), przechodził nerw, który przyprawił mnie o największy dotąd ból podczas wizyty. Na chwilę mnie sparaliżowało, ale zaraz potem ucisk ustąpił. Poruszenie organizmu wywołało ponowny ból głowy oraz skurcz twarzy. Kolejne doładowanie przyniosło chwilową ulgę, jednak ból zwalczyłam dopiero tabletkami. Masowano mi również prawą część żuchwy, skroń oraz narośl na karku (odnowiła się). Podsumowując - ponad 3 godziny usuwania złogów. Następny dzień przywitałam niespotykanym dotąd bólem miesiączkowym oraz wymiotami. Ponownie doładowana, nafaszerowana chemią, po południu poczułam się na tyle dobrze, że zaczęłam trochę sprzątać. Dni kolejne to pogarszające się samopoczucie, powracający stan zapalny i ból. Ze względu na drgające powieki zalecono mi kurację Slow-Magiem.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Misiek 15-10-2014, 19:20
Yuppie, faktycznie przechodzisz masakrę. Aż dziw bierze, że tyle jesteś w stanie znieść, podczas gdy niektórzy z nas lamentują przy błahych dolegliwościach. Nie wiem czy dla Ciebie to będzie pocieszeniem, ale wszyscy Cię podziwiamy i życzymy choćby znikomej poprawy i kresu tego cierpienia.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Domi5 15-10-2014, 23:25
Dzielna jesteś! Mam nadzieję, że nie będziesz tak cierpieć długo, bo lecznicze musi w końcu przynieść tak oczekiwane efekty.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Melinda 18-10-2014, 21:25
Yuppie, wspieram Cię dobrym słowem i dobrymi moimi myślami - tak robi to również wielu forumowiczów.
Wierzymy, że to również pomaga. Bądź dobrej myśli - wspiera Cię Pan Józef - to jest ogromna pomoc. Ufaj, że będzie coraz lepiej.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 20-10-2014, 11:42
Bardzo dziękuję.

Niestety stan zapalny wymknął mi się spod kontroli. Nic nie pomagało. W miniony weekend nadprogramowo, ponownie odwiedziłam Pana Józefa. Ugaszenie stanu zapalnego ukazało oczyszczone już opony, ból ponownie bierze się z zatok. Dodatkowo usuwano mi złogi z karku i ramion. Mimo starań oraz ponad 2 godzin masażu nie udało się usunąć boloków całkowicie. Nadal źle śpię, mało jem. Ropa nadal sączy się z ucha, a każdorazowa kąpiel już w standardzie zawiera plucie. Mam też bardzo silne mdłości, czasem zawroty głowy. Osłabienie nie pozwala na wiele. Opcja przyszłościowa to chwilowe sterydy bądź pobyt w Strzelcach, gdzie podczas wizyt Pan Józef mógłby mi pomóc.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 22-10-2014, 14:35
Wybór padł na zupełnie inną z możliwości. Od dziś 2x dziennie, przez min. 2 tygodnie zaczynam stosować lampę Bioptron (koloroterapia światłem fioletowym i zielonym) oraz inhalacje ze srebra koloidalnego i aloesu. Dodatkowo krople Xylitol. Ogromne podziękowania dla WHD za użyczenie sprzętu.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Domi5 23-10-2014, 21:35
Daj znać jak te lampy działają.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 24-10-2014, 12:45
Będę mogła coś powiedzieć po dłuższym stosowaniu. Dodam tylko, że zwiększyłam naświetlania do 3x dziennie. Sprzęt do inhalacji chodzi prawie całą dobę. Zalecono mi zakup witaminy C (3x 1g) oraz witaminy D (1x 2,5 ml roztworu do popijania). Niestety mam problem z zakupem srebra i kropli, dostaję informację, że towaru nie ma w hurtowni. Jeśli ktoś wiedziałby, gdzie można to zakupić proszę o wiadomość. Zauważyłam też, że przy zwiększonym stanie zapalnym nasila się swędzenie i łuszczenie skóry na głowie. Także ropa, która po części spływa do żołądka, powoduje bóle brzucha oraz ponad 2-tygodniowe już rozwolnienie.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 28-11-2014, 15:06
W ostatnim czasie sporo się wydarzyło, dlatego jestem w stanie opisać najważniejsze rzeczy.

Od dłuższego czasu moje samopoczucie stopniowo się pogarszało. Straciłam ok. 10 kg, przestałam jeść, spać. Męczył mnie ból i wymioty, zawroty głowy i osłabienie. Dotychczasowe metody przestawały działać. Czasem aloes łagodził mdłości, srebro koiło ból. Asortyment dodatkowo uzupełniłam 3 łyżkami oleju kokosowego dziennie. Jednak i to nie pomagało.

Trafiłam do WHD, gdzie dr Dangel zaoferował mi pomoc w postaci prądów selektywnych. Początkowo przyniosło to chwilę ulgi, jednak po zmianie kierunku wystąpił mocny skurcz twarzy. Zadzwoniłam do Pana Józefa, który pomógł mi ją "wyprostować". Sięgając pamięcią dalej - moim następnym krokiem były sterydy, również nie pomagały. Dołączyłam więc nagrzewania poduszką elektryczną, a także zaczęłam przepłukiwać ucho wodą utlenioną. Piana dosłownie wylewała się z ucha. Od tej pory sączenie ustało. Przy walce z bólem, zatrzymałam się przy lekach opioidowych.

Po chwili oddechu wysłano mnie na tydzień do Pana Józefa. Podczas pobytu byłam bardzo słaba, prawie nie jadłam, mało spałam. W dalszym ciągu stosowałam leki opioidowe. Wizyty były czasem intensywne (wymiotowałam już w gabinecie, zaraz po zabiegu, a w trakcie miałam duże dreszcze i skurcze twarzy). Miejsca, którymi się zajęto to: czaszka, obie strony szyi, kark, barki, kilkukrotnie łopatki po obu stronach, węzły chłonne na klatce piersiowej, biceps, prawe biodro.

Jednak dość przełomowymi miejscami dla mnie były: prawy paluch (utrudniał mi chodzenie i utrzymanie równowagi), mięsień pod kolanem oraz lędźwia. Okazało się, że dawno temu wypadł mi dysk - ból głowy był na tyle silny, że przysłaniał mi to całkowicie. Pan Józef zareagował natychmiast i poradził sobie świetnie. Do dziś nie mogę się przyzwyczaić do nowego stanu, to uczucie ulgi jest niesamowite. Od razu poprawia się postawa, sposób chodzenia. Oczywiście prawa strona jest jeszcze trochę "obca", słaba, wymaga ćwiczeń, ale siła mięśniowa stopniowo wraca (np. jestem w stanie utrzymać czajnik, manewrować suszarką naokoło głowy a nie odwrotnie). Kolejna z pamiętnych wizyt to ta, gdy Pan Józef zajął się moim żołądkiem. Był przez wiele lat skurczony (nie całkowicie), oczywiście ma wiele stanów zapalnych - tego również nie odczuwałam. Natomiast bardzo poczułam działanie bioenergoterapii w tym miejscu. Wszystko zaczęło się uspokajać, rozluźniać, ponownie przynosiło ogromną ulgę. Żołądek zaczął burczeć. Przez dwa dni przechodziłam również bardzo intensywne oczyszczanie - torsje były bardzo mocne, częste. Pomiędzy łóżkiem a toaletą poruszałam się na czworaka. Przy kolejnych zabiegach coraz mocniej odczuwałam działania Pana Józefa, zwłaszcza przy gaszeniu stanów zapalnych w uchu, głowie i żołądku. Mój organizm reagował prawie natychmiast - rozwolnieniem zaraz po zabiegu, a po chwili powrotem apetytu. Zaczęłam się oczyszczać również przez skórę - na plecach tworzą się małe otwarte ranki, które smaruję maścią z witaminą A.

Podsumowując: pozbyłam się bólu o różnym nasileniu w wielu miejscach, o których nawet nie wiedziałam; od powrotu nie stosuję leków przeciwbólowych (nie zastosowałam nawet 1 ibupromu), wysypiam się, wrócił mi apetyt, minęły mdłości, siniaki bledną. Teraz dużo odpoczywam, staram się słuchać siebie - nie zmuszam do jedzenia, śpię gdy poczuję potrzebę.

Wybaczcie ten chaotyczny wpis, oby był zrozumiały. Co dalej - czas pokaże.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Misiek 28-11-2014, 16:21
Nadzwyczajna z Ciebie  babka - Yuppie, aż dech zapiera. Tyle cierpienia i taka determinacja i siła ducha! Życzę Ci, abyś znalazła lekarstwo na ten cholerny ból, tak aby na dobre ustąpił!


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Udana 01-12-2014, 10:20
Yuppie to czyta się jak scenariusz horroru. Mam nadzieję, że to było już to dno, od którego się odbijesz. Życzę Ci tego!


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Melinda 01-12-2014, 20:19
To niewiarygodne, ile ropy i bólu może zmieścić się w człowieku!
Wierzę w bioenergoterapię i to jest wspaniałe jak ona działa; jak potrafi operować tym fachowiec. Duże uznanie dla p.Józefa, za wspaniałą pomoc, jak również uznanie dla Niego jako Fachowca.
Dla Ciebie Yuppi życzenia zdrowia i podziw za wytrwałość.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 06-12-2014, 17:33
Dziewczyny - dziękuję za wsparcie.


Długo zastanawiałam się nad tym krokiem, ale kolejny przypadek podobnej diagnozy z bliższego otoczenia wywołał u mnie pewną reakcję.

Poniżej materiał filmowy sprzed i po, drugiej operacji:

 - https://www.youtube.com/watch?v=PsZMPlynn5Y
 - https://www.youtube.com/watch?v=qoayfhNV4Zc (fragment od 7:50 do 9:42)

Ze swojej strony powiem tak - NIE DZIAŁA, ODRADZAM.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 28-01-2015, 08:31
Dzięki wspólnej, ciężkiej, wytrwałej pracy, doczekałam się infekcji. Resztą podzielę się z Wami, gdy dojdę do siebie.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Udana 28-01-2015, 09:11
To super, że wreszcie jakieś światełko w tunelu. Czekamy na relacje mając nadzieję na dobre wieści.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 02-02-2015, 03:14
Na początku stycznia ponownie odwiedziłam Pana Józefa podczas dłuższego pobytu w Strzelcach Op. Kolejne z "potraktowanych" zabiegami miejsc to: żuchwa, bicepsy, barki, łopatki, miejsca tuż przy głowie. Dodatkowo Pan Józef zajął się także stanami zapalnymi w sercu i samej głowie. Pierwsze dni zatem, spędziłam oczyszczając organizm z zalegających kluch ropy. Doskwierał mi ból głowy, męczyły pojedyncze kurcze twarzy. Wraz z czasem sytuacja zaczęła się uspokajać - przeszłam stopniową drogę od samej wody, do posiłków stałych. Niespodzianka czekała na mnie po powrocie. Zgodnie z doświadczeniem, moje samopoczucie po masażach, pogarszało się. Z dnia na dzień słabłam, przestawałam jeść. Momentami bywało strasznie, gdy mocniej zabolała głowa bądź skurcz dotyczył całej twarzy (oczu, ust, napinała się nawet szyja). Nie widziałam wtedy nic. Ból głowy udawało się zwalczyć samym ibupromem oraz doładowaniami na odległość. Ulgę przy skurczach przynosiły zimne okłady na czoło oraz w operowanym miejscu (gorąca sól tylko pogarsza sprawę - sprawdzone). Gdy te objawy przycichły, do spółki dołączyła gorączka. Podkradła się stopniowo, z dnia na dzień podnosząc temperaturę. Do arsenału dołączyła więc druga kołdra, siorbanie herbaty z miodem, a na deser herbata z rumem. Kolejne dni przyniosły potwierdzenie - grypa żołądkowa. Tu egzamin zdały KB, galaretka z siemienia, kapuśniak. Równocześnie do tego dołączyło zapalenie pęcherza. Jednak i tę sytuację udało się opanować (dwie tury tamponowania w połączeniu ze smarowaniem oliwą z oliwek). Mam także przyspieszone/nadprogramowe krwawienia. Na ten czas najgorsze za mną. Po delikatnych turbulencjach, będę dążyć do pozostania na samej wodzie i melisie oraz dalszym eliminowaniu cukru. Zaczęłam również stosować olej kokosowy na włosy, zobaczymy z jakim skutkiem. Teraz staram się odpocząć, nabrać sił. Wracam do czytania książek, a ta umiejętność dużo dla mnie znaczy. Na razie nie będę zapeszać, ale wygląda mi to na upragnione światełko.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Bunia 02-02-2015, 17:14
Po delikatnych turbulencjach, będę dążyć do pozostania na samej wodzie i melisie oraz dalszym eliminowaniu cukru.
Nie rozumiem. To oprócz wody, melisy nic nie przyjmujesz? To z czego eliminować będziesz cukier?


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 02-02-2015, 18:19
Po delikatnych turbulencjach, będę dążyć do pozostania na samej wodzie i melisie oraz dalszym eliminowaniu cukru.
Nie rozumiem. To oprócz wody, melisy nic nie przyjmujesz? To z czego eliminować będziesz cukier?

Wspominałam wcześniej, że przyjmuję również stałe posiłki, KB itd. Mam tu także na myśli kawę, herbatę, KB, przygotowywanie jedzenia.



Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 09-02-2015, 15:53
Wracam do leków. Przestaję wierzyć, że Biosłone jest dla mnie. Brakuje odczuwalnych efektów od długiego czasu.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Udana 09-02-2015, 16:46
Wracam do leków. Przestaję wierzyć, że Biosłone jest dla mnie. Brakuje odczuwalnych efektów od długiego czasu.
Szkoda. Leki, jak pisałaś też Ci przecież nie pomagały i stałaś w miejscu. Powalcz jeszcze trochę.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Domi5 09-02-2015, 23:31
Nie poddawaj się. Leki będą pomagać doraźnie tylko, a przy okazji będą szkodzić. Masz już na koncie małe sukcesy, więc nie zniechęcaj się...


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Kalina 10-02-2015, 14:58
Czasami jak się nie cofamy to już sukces. W lekarstwa łatwo wejść trudniej z nich wyjść.

Lada dzień zacznie się wiosna a z nią nowe nadzieje, nie poddawaj się.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Misiek 10-02-2015, 17:52
Trudno Ci radzić, bo takie bóle typu nerwowego są nie do zniesienia. Sama byłam zmuszona wsiąść Tramal, gdyż podejrzewali zapalenie nerwu trójdzielnego. Ale jeśli leki rzeczywiście nie dają ulgi w cierpieniu i metody Biosłone też, to chyba lepiej ich nie brać. W końcu potem będziesz się użerać z ich skutkami ubocznymi i wydasz kasę. A tak staniesz w miejscu, co przy tak poważnych dolegliwościach, jak pisała Kalina jest niemałym sukcesem.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 12-03-2015, 15:07
Od ostatniego postu minął miesiąc. Kryzys i wątpliwości mają się dobrze w dalszym ciągu. Byłam zmęczona psychicznym kołowrotkiem, więc sięgnęłam jednak po leki. Pozwoliły mi one naprawdę dobrze przespać noc, po której nieco odżyłam i funkcjonowałam kilka dni. Ustaliliśmy potem, że będę je stosować doraźnie, jedynie w tym celu. Kolejne zażycie przyniosło jednak wspomniane przez Was efekty uboczne w postaci padaczki. Ta sytuacja ponownie potwierdza Wasze słowa. Jednocześnie stawiając mnie w impasie. Moja wydolność fizyczna, umysłowa i sen są naprawdę marne. Stosowałam przez dłuższy czas melisę - bez efektów. Następnie zaczęłam regularnie stosować Melatoninę (obecnie stanęłam na dawce 20 mg/noc), ostatnio dołączając do tego herbatę z rumem. Ponadto nadal staram się ograniczać cukier, a także wspomagam się KB. Niestety to za mało. Pocieszające jest to, że głowa "odezwała się" jedynie 3 razy. Przekłada się to na 5 ibupromów (100 mg). Całkiem przyzwoicie w moim przypadku. Dodatkowo oczyszczanie zwiększyło się na skórze głowy. Tu z powodzeniem radzi sobie glinka. Niezmiennie też wypluwam ropę, czasem wykrztuszę fragmenty czarnej zawiesiny. Nowy objaw to uczucie zalegającej wydzieliny w gardle. Zanika mi głos, gdy próbuję się odezwać po dłuższym czasie. Często pochrząkuję, pokasłuję. Przychodzą na myśl mieszanki, parówki - obawiam się jednak, że mam zbyt słaby organizm. Zwyczajnie brakuje mi snu. Chciałabym też móc wrócić do czytania i spacerów. Tak na marginesie - strzeliła mi kość w prawej nodze. Dla mnie mały sukces - nie pamiętam ile lat tego nie czułam, a noga jest po niedowładzie.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Udana 12-03-2015, 16:21
Yuppie tak się cieszę, że się odezwałaś. Naprawdę jesteś dzielna niewiasta. Powiało optymizmem -to strzelanie w kościach.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Kalina 12-03-2015, 18:42
Też się cieszę, że się odezwałaś. Z takim hartem duch, będziesz czytała, spacerowała szybciej niż myślisz.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Misiek 12-03-2015, 20:10
Też tak myślę. Yuppie jesteś dla nas wzorem do naśladowania, jak nie poddawać się mimo tylu przeciwności i cierpienia. Tak trzymać super - kobieto! :)


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Melinda 12-03-2015, 20:28
Yuppie, dzielna dziewczyno!
Idzie wiosna, a wraz z nią zawsze nadzieja wstępuje w człowieka.
Stosuj w miarę możliwości zasady Biosłone; stosuj też lekarstwa, bo przecież - inaczej postępujemy w zdrowiu, inaczej w chorobie. Wierzę, że z czasem będzie lekarstw mniej.
Masz również pomoc ze strony Mistrza. Pytaj Go o sposoby odżywiania i o to jak sobie radzić z objawami chorobowymi.
Bądź dobrej myśli.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 25-03-2015, 13:33
Bardzo dziękuję za Wasze słowa - są dla mnie istotnym argumentem oraz wsparciem.

Z początkiem tygodnia rozwinęła się u mnie infekcja. Dwa dni gorączki, jednak bez potów. Ból gardła, mięśni oraz solidny, wodnisty katar ze łzawiącymi oczami. Wyrzucałam z siebie ropę na wszelkie sposoby, także ponownie wymiotując kluchami. Raz sięgnęłam po ibuprom - ból był już zbyt toksyczny. Z upływem czasu temperatura zniknęła, katar zanikł, pojawił się stan podgorączkowy. Uderza on falami, mam przy tym bardzo rozpalone dłonie. Nadal po przebudzeniu czuję się niepewnie, jakby mój organizm jeszcze nie skończył. Dołączyłam ostatnio Kelp, planuję zużyć całe opakowanie.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Domi5 26-03-2015, 02:52
Remoncik trwa! Ja miałam kilka dni temu spadek formy. Zielone kluchy w gardle i spadek formy na dwa dni tylko, ale zawsze...


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Udana 26-03-2015, 09:51
Znów powiało optymizmem, że to wszystko zaczyna wychodzić...Yuppie odwagi!


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Misiek 26-03-2015, 10:07
I wytrwałości dziewczyno! Jeśli Bóg dopuszcza, żebyś znosiła tak ciężkie próby to widocznie wierzy, że przy Jego wsparciu zdołasz je znieść! :)


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 01-04-2015, 13:30
Z infekcją uporaliśmy się w kilka dni, jednak po jej zakończeniu nie czułam przysłowiowych chęci do życia. Ciągle miałam stany podgorączkowe. Zatem weekend oznaczał kolejną wizytę u Pana Józefa. Tym razem ograniczyłam się do samej bioenergoterapii (bez udziału głowy). Dzięki temu poczułam się silniejsza. Po powrocie organizm ponownie rozpoczął oczyszczanie (wykrztuszam ropę). Powrócił ból głowy (3 ibupromy). Poziomek zaproponował inhalacje z aloesu. Dzięki jego pomysłowi stopniowo odczuwam ulgę, a stan zapalny słabnie. Wracam do jedzenia, a z tym wiąże się rozwolnienie. Świadomie spróbuję to po prostu przeczekać. Nadal stosuję herbatę z rumem, zażywam kelp. Jest mi bardzo ciężko, każde słowo się przyda.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Domi5 01-04-2015, 14:35
Od wczoraj mam spadek formy i zatkane zatoki i mega ból głowy, katar... Po jednym dniu jestem wykończona i myślę o Tobie i podziwiam Twoją determinację i siłę. Walczysz już tak długo i wciąż masz siłę. Chciałabym, żebyś miała już te ciężkie chwile za sobą i cieszyła się zdrowiem długie lata...


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Melinda 01-04-2015, 21:50
Herbatę z rumem hmm..., to bardzo dobre rozwiązanie! Stosuję od czasu do czasu coś z alkoholu, jeden kieliszek, w sytuacjach nagłego zimna, czy drżączki. Wtedy robi mi się ciepło i jest lepiej. Stosuję: amaretto do kawy, lub kieliszek nalewki /wiśniowa najlepiej mi smakuje/, albo kieliszek czerwonego wina.
Czasem rano jest mi zimno, wtedy kawa z rumem. Ostatnio po obiedzie robi mi się zimno, wtedy wino lub nalewka.
To jest dobra metoda na krążenie, trawienie itp. / jeden kieliszek/ od czasu do czasu.
Wesołych świąt i radości dla wszystkich, którzy to czytają.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Udana 22-05-2015, 14:37
Yuppie co u Ciebie słychać? Bywasz na forum?


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 23-05-2015, 10:23
Yuppie co u Ciebie słychać? Bywasz na forum?

Dziękuję za zainteresowanie. Na forum jestem obecnie rzadko bądź wcale. Jest to uzasadnione moim samopoczuciem. Jako, że stan fizyczny (czytaj bóle głowy) udało się opanować i sprowadzić do minimum - obecnie wystarcza mi kawa bądź 1 ibuprom. Bardzo mnie to cieszy i dodaje sił w obecnej walce. Teraz toczę bitwę z własną psychiką. Ta bitwa również jest ciężka, bolesna (dotyczy całego życia). Jestem obecnie na lekach. Ale nie poddaję się, walczę dalej, mimo że bywa bardzo ciężko.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Udana 24-05-2015, 19:01
Cały czas Ci kibicuję. Ufam, że dasz radę.
Moja koleżanka jak chodziła na terapię, całego życia, to wpadała w takie stany, jak robiła tzw. gniazdo, że fizycznie ledwo żyła. Wymioty, biegunki, migreny, omdlenia, ataki paniki, histeria itp. Ja sama nie byłam na terapii, nie wiem jak to boli, ale jak ją widziałam, to naprawdę wierzyłam, że walka toczy się ogromna. Jako kobieta przeżyła w dzieciństwie wszystko złe co można przeżyć i wychodzenie z tego trwało b. długo, ale teraz to jest inna kobieta. Ma obecnie ponad 60 lat i powiedziała, że żałuje iż tego nie zrobiła chociaż 20 lat wcześniej, bo miałaby szansę na trochę normalne życie. Nie wiem, czy to Cię pocieszyło, ale napisałam to po to, byś wiedziała, że każde porządkowanie jest bolesne ale w konsekwencji bardzo dobre i warto to zrobić. Im szybciej tym lepiej. Zresztą myślę, że to wiesz.
Nie upadaj na duchu, walcz, już tyle zrobiłaś! Mam nadzieję, że masz wokół chociaż jedną osobę, której możesz to wszystko opowiedzieć, to ważne.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Udana 01-07-2015, 08:29
Yuppie czasem widzę, że jesteś na forum, ale nic nie piszesz co tam słychać u Ciebie?


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 01-07-2015, 18:52
Dziękuję, że pytasz.

Czasem bywałam na forum, by wrócić do Waszych słów kiedy było mi gorzej. Ok. 2 tygodni temu odwiedziłam Pana Józefa. Usunął mi stan zapalny z tyłu głowy, zatok oraz w klatce piersiowej. Zalecił mi również Floradix Żelazo (2x dziennie). Jak to zwykle bywa po wizycie - nieco bałaganu. Chciałabym napisać o poprawie, jednak nie do końca tak było... Tym razem zaciskały się kilkukrotnie oczy z obu stron (czasem tak, jakby ktoś próbował je zamknąć z całej siły). Wykrzywiało mi usta, drętwiał język, zaciskało mi szczękę.  W związku z czym moja mowa bywała sylabizowana, sepleniąca. Raz doszło do zaciśnięcia się szyi po obu stronach oraz solidnych drgawek. Bolała mnie głowa, wymiotowałam. Czasem wykręcało mi też ręce czy nogi. Dużo wysmarkałam, nieco ropy wypłynęło z ucha. Sporo wypociłam. Pomagały mi kąpiele, by rozluźnić napięte mięśnie, okłady z octu oraz gorącej wody. Zużyłam ok. 5 ibupromów. Teraz dochodzę do siebie fizycznie, odpoczywam i nabieram sił. Z pozytywów: schudłam, wszelkie zmiany skórne zanikają. Psychika? Bez zmian. Moją siłą jest obecnie Poziomek oraz Pan Józef.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Udana 02-07-2015, 08:40
Czyli małymi kroczkami do przodu...podziwiam Cię i cieszę się, że masz silne zaplecze w postaci dwóch mężczyzn.:) Nie zniechęcaj się, już tyle świństw wyszło z Ciebie, że wreszcie musi być dobrze. Przesyłam zdrowotnościowe endorfiny-ku pokrzepieniu, co prawda wirtualne, ale z serca. 


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 14-07-2015, 17:09
Dziękuję za endorfiny - nieco podłapałam.

Minęło trochę czasu, wszystkie objawy zniknęły. Nic mnie nie boli, nie dolega - żeby nie było, że ciągle piszę negatywne wiadomości. Zaliczam krzątaniny po domu, gdzie zawsze znajdzie się coś do zrobienia, czasem pomogę Poziomkowi w sklepie. Wznowiłam ćwiczenia pisania odręcznego - bardzo u mnie zanikło, ręka potrzebuje rozruszania, precyzji. Przymierzam się też do GBG.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Udana 15-07-2015, 09:04
No to pięknie! Powiało u Ciebie optymizmem.
Ćwiczenia pisma odręcznego przydałoby się nam wszystkim, którzy więcej piszemy maszynowo niż ręcznie. Moja siostrzenica chodzi na warsztaty kaligrafii organizowane w Tyńcu. Przepiękne jest to, co wychodzi spod jej ręki, to prawdziwa sztuka pisana.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Udana 04-08-2015, 08:36
Yuppie jak leci? Zrobiłaś GBG?


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 04-08-2015, 11:08
Powoli do przodu, dziękuję. GBG nie zrobiłam, ale może jeszcze się uda w tym roku. Na razie 55kg/172cm - dziś sprawdzone, więc nie jest źle. Jedyny objaw teraz to ciągle wypływająca ropa z lewego ucha. Przeszkadza mi czasem w założeniu aparatu i słyszeniu (na prawe jestem głucha dożywotnio). Przykładam gorącą sól, troszkę rozrzedzam ciepłą wodą w kąpieli i to na razie tyle.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Udana 01-09-2015, 13:14
Yuppie jak tam po wakacjach, wróciłaś opalona i z nową energią? :)


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 16-09-2015, 14:14
Dziękuję, że tak wiernie mi kibicujesz.

Wakacji znów w tym roku nie było, ale może zdarzy się jakiś weekendowy wypad w przyszłości. Co słychać? Farmakologicznie z czasem doszłam do siebie, stałam się nieco stabilniejsza. Następnym krokiem było podjęcie się przeze mnie psychoterapii.

Co do dalszego "zdrowienia" - w dalszym ciągu oczyszczam się przez sączące ropę ucho.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Udana 16-09-2015, 14:54
Czyta się Twoje wpisy z dużą radością. Trzymam kciuki dalej.
Mam w bliskim otoczeniu kobietę, która też poszła na terapię i jest jak nowa. Tak wiele uporządkowała i też zaczęła zdrowieć fizycznie. Powiedziała, że z 20 lat za późno poszła na terapię, bo ma teraz 63 lata!


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Domi5 17-09-2015, 09:44
Taka terapia, przeprowadzona przez odpowiednią osobę może działać cuda. Cieszę się, że wszystko się Tobie zaczyna tak pomyślnie układać. Wierzę, że zdrowie psychiczne na wielki wpływ na zdrowie fizyczne. Pozytywne myślenie górą!!!


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Kalina 22-09-2015, 19:59
Bardzo się cieszę, że się odezwałaś i podzieliłaś swoją drogą ku zdrowiu. Powodzenia w dalszych zmaganiach.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 08-10-2015, 19:17
Udało się. Dokończyłam terapię i zaczęłam chodzić na siłownię. Zaliczyłam również pierwszą rozmowę kwalifikacyjną  w sprawie pracy. Zżarł mnie stres, ale pierwsze koty za płoty. A dziś wyhodowałam infekcję - bolące gardło, początki kataru oraz stan podgorączkowy.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Asia61 08-10-2015, 22:27
Super! Byle tak dalej! Mam nadzieję, że nie dasz się wkręcić w pracoholizm i stres w którejś z warszawskich korporacji.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Melinda 09-10-2015, 20:26
No extra! Praca nobilituje człowieka. Yuppie, chyba zaczyna się nowa era?


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 04-11-2015, 13:13
Super! Byle tak dalej! Mam nadzieję, że nie dasz się wkręcić w pracoholizm i stres w którejś z warszawskich korporacji.


Też mam taką nadzieję.

No extra! Praca nobilituje człowieka. Yuppie, chyba zaczyna się nowa era?

Melinda - powoli chyba tak.

Infekcja przebiegła bez zakłóceń, trwała zaledwie 4 dni. Na wizycie u Pana Józefa w dalszym ciągu skupialiśmy się na usuwaniu złogów (łopatki, mostek, utrudniające oddychanie). Od ok. 3 tygodni codziennie pomagam Poziomkowi w sklepie, jednocześnie przyzwyczajając się do trybu praca - weekend. Poza tym zajmuję się domem. Na więcej na razie brakuje mi sił. Ostatnio znów odezwały się zatoki, więc inhaluję się srebrem koloidalnym, oprócz tego Poziomek wspomaga mnie biomasażami. Nie jest to forma reklamy, ale czuję ich efekty - wraca siła mięśniowa w prawej stronie (tej po niedowładzie). Nie są to duże sukcesy, ale ich konsekwentne powtarzanie przybliża mnie do normalności.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Udana 04-11-2015, 16:01
Może i nieduże sukcesy, ale sukcesy. Jakby przeczytać początek Twojej historii i chwile załamania, to teraz jest super.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Domi5 11-11-2015, 12:36
Super postępy! Gratuluję i życzę, żebyś miała coraz więcej siły z każdym dniem.;-)


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Mbogdan 11-11-2015, 13:02
 "Ostatnio znów odezwały się zatoki, więc inhaluję się srebrem koloidalnym,"

Czy mógłbym prosić o dokładny opis w jaki sposób przeprowadzasz inhalację srebrem koloidalnym.

Od dłuższego czasu mam problem z niedrożnością nosa z powodu spływającej GĘSTEJ KLEJĄCEJ  flegmy. Przy zjadaniu gorącej zupy ta flegma mi się rozrzedza i wtedy można wydmuchać, ale największy problem mam w nocy, bo nie mam jak oddychać i z udrożnieniem nosa schodzi mi 2-3 godziny.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Poziomek 11-11-2015, 14:55
Potrzebujesz do tego inhalatora, wlewasz do pojemniczka srebro lub aloes i inhalujesz.
(http://forum.bioslone.pl/gallery/4838_11_11_15_1_52_51.jpeg)
Na rozrzedzenie flegmy pomoże ci http://portal.bioslone.pl/porady-medycyny-ludowej/parowka-na-glowe.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Mbogdan 11-11-2015, 16:27
Parówka na głowę jest mi znana. Po pierwszej parówce musiałem dzwonić po pogotowie, po drugiej strasznie źle się czułem, jak przypuszczam to było dla mnie za ostre oczyszczanie, więc muszę to robić, ale ostrożniej, czyli przez krótszy czas.
Ten inhalator gdzie można kupić i za ile?


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Poziomek 11-11-2015, 16:44
Wpisz na allegro hasło inhalator. Jeśli parówka jest za mocna inhalacja aloesem może coś pomóc. Po srebrze też się możesz spodziewać ostrej reakcji.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 02-12-2015, 19:51
Ostatni czas to kolejne dwie wizyty w Strzelcach. Dalsze usuwanie złogów przez masaże. Zatoki odezwały się na dobre, więc praktycznie co dzień robię 3 inhalacje z aloesu i kilka zimnych okładów. Raz wymiotowałam pianą i białym śluzem, co zlikwidowało natychmiastowo ból głowy. Marne efekty i ciągle rozgrzana głowa doprowadziły do zdecydowania się na powrót parówek z szałwii i nawilżania nocnego powietrza prawoślazem. Apetyt słabnie z dnia na dzień, ograniczam się do 1-2 KB dziennie. Psychikę wzmacniam zaleconym przez Pana Józefa Deprimem Forte. Jakiekolwiek czynności poza tym stanęły w miejscu.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Udana 03-12-2015, 09:00
Yuppie, jak czytam Twój wątek, to mam wrażenie, że idziesz falami ku zdrowiu. Dół, góra...ale ciagle do przodu.
Może to nie do każdego przemówi, ale św. Ignacy Loyola powiedział, że jak jesteś w strapieniu wypatruj pocieszenia, a jak jesteś pocieszony, to bądź czujny bo na pewno kiedyś przyjdzie utrapienie. Nie zachłystuj się zatem żadnym stanem tylko idź do celu.
Podobnie, mam wrażenie jest u Ciebie z Twoim zdrowiem. Cały czas Ci kibicuję.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 06-12-2015, 12:39
Udana - dziękuję. To tak jakbyś wiedziała co napisać.

Udało się w miarę opanować stan zapalny zatok, ale nadal korzystam z inhalacji aloesem i pozostaję na KB. Powoli włączam stałe posiłki. Deprim odstawiłam ze względu na objawy zespołu serotoninowego. A więc sinusoida idzie w górę, a ja nabieram sił.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Kamil 16-02-2016, 21:59
Yuppie, no a jak Twoje siły po świętach, w tą zimo-wiosnę? Już drugi miesiąc nie dajesz znaku życia, jak się czujesz? :)


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 02-06-2016, 11:52
Mam się raz lepiej, raz gorzej. W ciągu tego czasu jedynie raz, na podlaskim Zlocie widziałam się z Mistrzem, który wykonał trochę masaży. Pozostały czas to odstawianie leków, walka z objawami oczyszczania. Za swój sukces uważam wdrożenie MO. Dawkowanie kontroluje Poziomek. Po niedługim czasie dołączyliśmy także mieszankę na drogi oddechowe. W sytuacjach krańcowych wypracowaliśmy metodę walki z bólem. Jest to gorąca kąpiel wraz z polewaniem bolących miejsc naprzemienne ciepłą i zimną wodą. Zmiana temperatury przynosi ulgę, ułatwia i zwiększa wydzielanie ropy. Staram się też jak najwięcej przebywać na słońcu, codziennie spacerować, jeść mniej węglowodanów. Czasem jednak jestem zmuszona zdrzemnąć się w ciągu dnia. Systematyczność, konsekwencja i bioenergoterapia Poziomka - tak to dziś wygląda, na rezultaty pewnie muszę jeszcze poczekać.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Udana 02-06-2016, 13:15
Yuppie, to wciąż radosne wieści. Podziwiam Was oboje! Zastanawiam się skąd tyle w Tobie tego świństwa?


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 13-06-2016, 12:30
Mam w swoim organizmie przysłowiowego TIR-a, pełnego mieszaniny szczepień, leków, glutenu itp.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Domi5 14-06-2016, 21:44
Przynajmniej jesteś świadoma co Tobie zaszkodziło i unikasz tego obecnie. Miliony ludzi na świecie niszczy sobie zdrowie lekami i jedzeniem i nawet nie biorą pod uwagę, że to im szkodzi... Zanim zrozumieją może być za późno.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Melinda 18-06-2016, 20:42
Też się zastanawiam ile ropy z Ciebie wychodzi, no ale to jest działanie prozdrowotne, w końcu wyjdzie wszystko - taką trzeba mieć nadzieję. Serdecznie kibicuję.
Myślę też podobnie, jak Domi5; jak ludzie lekkomyślnie niszczą sobie zdrowie. Ilu jest otyłych, a ciągle jedzą, ruszają buźką, wcinają buły, batoniki, potem toczą przed sobą wielki brzuch jak beczkę, po prostu wstyd. Jakaś epidemia.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 19-06-2016, 10:30
Dziękuję "kibicom".

A ile ze mnie wychodzi? Jak to Mistrz pisał - "niewiarygodne ilości". Przez MO i Mieszankę tak rozpędziłam organizm, że siedziałam cały dzień z rolką ręczników papierowych, smarkając i plując.

Wczoraj odwiedziliśmy z Poziomkiem Pana Józefa w Strzelcach. Piękna pogoda, piękne widoki, ale i prawie 3 godziny masażu. Jednak nie są już tak straszne, bolesne i wyłączające mnie z życia. Po zabiegu nie zasypiam w gabinecie, ani nie zalegam już w domu wymagając opieki. Jestem coraz bardziej samodzielna i "na chodzie". Nie boję się też obudzić następnego dnia, spodziewając się efektów masażu. Po długiej przerwie bioenergoterapię odczułam wyraźnie i była ona bardzo przyjemna. Dziś wstałam obolała, ale z uśmiechem. Będę pracować nad oczyszczaniem, liczę na infekcję.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 21-06-2016, 20:00
Od drugiego dnia po wizycie, snuję się z rolką papieru... Nie robi już na mnie wrażenia to, co ze mnie wychodzi.  I to bez MO czy Mieszanki. Obecnie bardziej zaskakuje mnie fakt, iż prawdopodobnie nie będę miała miejsca na ciele, nie poddanego masażowi. Powoli i nieśmiało widzę też ogrom wiedzy i pracy Mistrza, by prowadzić (już prawie 3 lata) mój przypadek. Panie Józefie, proszę o uśmiech - ten cały trud i poświęcenie nie idą na marne.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Mistrz 22-06-2016, 09:00
Ostatnio zauważyłem u Ciebie, Kasiu, uśmiech. Chyba po raz pierwszy. To dobry znak!


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Udana 22-06-2016, 09:13
Też mi się wydaje, że w ostatnich postach Yuppie widać uśmiech. Szczególnie w zakresie ogrodnictwa :) ale nie tylko. Nadal trzymam kciuki i pisz co tam u Ciebie od czasu, do czasu.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 23-06-2016, 09:48
Coś w tym jest...

Czy mogę kogoś poprosić o materiały na temat aktywizacji mięśni twarzy (jak po udarach) oraz wskazówki/materiały, jak rehabilitować dłoń? Dodam, że posiadam piłki do rehabilitacji w trzech rozmiarach, które mogę wykorzystać. Nie chciałabym powiększać tej puli o np. wszelkiego rodzaju taśmy, stabilizatory nadgarstków itp.

Z góry dziękuję.

P.S. Zaczęło się wczoraj, dziwnym uczuciem krążenia, ciężaru i ciepła na dole, w prawym uchu. Nie zwróciłam na to specjalnej uwagi. Dziś odkryłam, że ponownie mogę ruszać uszami.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 23-06-2016, 14:28
Aby przybliżyć Wam troszkę sytuację - jedna para dziadków, to byli aktywni zawodowo piekarze. Pewnie to też nie jest bez znaczenia.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 30-07-2016, 14:09
Zużyłam już ponad 20 rolek ręczników papierowych (poza wanną i innymi miejscami). Brakuje mi motywacji i sił...


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 24-08-2016, 21:43
Przeszłam pełną kurację MDO. Było bardzo ciężko, ropa spływała wręcz litrami. Teraz jest już spokój, bóle zatok i głowy zmalały do minimum. W połowie września planuję kolejną kurację, bo widzę i czuję efekty. Kolejny raz dziękuję za nieprzerwane wsparcie, wiarę i nadzieję.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Tachikoma 25-08-2016, 13:56
Sama radość czytać, co dobrego się u Ciebie dzieje :) Taki moment ulgi, kiedy przeszkody zdrowotne, które nam doskwierają, wreszcie popuszczają... bezcenne.

Tym bardziej się cieszę, bo Twoje dobre efekty zbiegły się też z moimi postępami w zdrowieniu, więc obie właśnie teraz przeżywamy progres. Ja na większą ulgę, poprawę czekałam rok czasu i wiem, że to nijak ma się do tego ile Ty czekasz, ale radość chyba jest taka sama.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Domi5 25-08-2016, 23:00
Organizm się oczyszcza. Idzie ku dobremu, więc cierpliwość się opłaciła. Trzymać tak dalej ;).


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Udana 29-08-2016, 08:51
Cytat
Było bardzo ciężko, ropa spływała wręcz litrami
Yuppie ciągle mnie to zastanawia, skąd u Ciebie, takiej drobnej kobietki tyle tego! Ale cieszę się, że odbijasz się od dna. Dobrze, że do nas powróciłaś.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 01-09-2016, 14:13
Sama radość czytać, co dobrego się u Ciebie dzieje :) Taki moment ulgi, kiedy przeszkody zdrowotne, które nam doskwierają, wreszcie popuszczają... bezcenne.

Tym bardziej się cieszę, bo Twoje dobre efekty zbiegły się też z moimi postępami w zdrowieniu, więc obie właśnie teraz przeżywamy progres. Ja na większą ulgę, poprawę czekałam rok czasu i wiem, że to nijak ma się do tego ile Ty czekasz, ale radość chyba jest taka sama.

Prawda, chwile bezcenne. Aż ciężko czasem wyrazić tą wyczekiwaną poprawę słowami. Cieszę się, że i Ty ją obecnie odczuwasz. Życzę Ci, aby trwała jak najdłużej i w końcu w Tobie została.


Organizm się oczyszcza. Idzie ku dobremu, więc cierpliwość się opłaciła. Trzymać tak dalej ;).

Pracuje na pełnych obrotach. Parę dni temu przechodziłam malignę. Trzymałam się, jak mogłam. Jeszcze tej samej nocy, po zmniejszeniu objawów, ciało domagało się dużej ilości wody i jedzenia. Następnego dnia, Pan Józef wspomógł mnie doładowaniem, dzięki czemu spokojniej przespałam noc. Ostatnio martwił mnie zanik miesiączki, jednak po tym "remoncie" powróciła. Dziś nadal zbieram siły, ale czuję się coraz lepiej.

Cytat
Było bardzo ciężko, ropa spływała wręcz litrami
Yuppie ciągle mnie to zastanawia, skąd u Ciebie, takiej drobnej kobietki tyle tego! Ale cieszę się, że odbijasz się od dna. Dobrze, że do nas powróciłaś.

Wiesz, ja się już chyba nie zastanawiam skąd (może czasem, gdy mam na to siły, dla głębszego zrozumienia), raczej skupiam na naprawie. Każdy ma swoją wyboistą drogę, ale tą wydeptujemy w pewien sposób razem.

Dziękuję Wam za dobre słowo i uśmiech.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 14-09-2016, 15:54
W ostatni weekend mieliśmy przyjemność uczestniczyć w przyjęciu weselnym w Kołobrzegu.
Bawiliśmy się świetnie, do ostatniej piosenki (na poprawinach również). Odrobina białego wina nieco wspomogła moje samopoczucie. Udało się i potańczyć, jak i zaliczyć kilka obrotów. Dużą część imprezy przechodziłam w odkurzonych butach na obcasie (mimo przebytego niedowładu). Zasmakowaliśmy w wielu rybnych przysmakach, jak i odwiedziliśmy plażę.
Pozytywnie nastawiona, uzbrajam się do dalszej walki - planuję wrócić do MO, dalszego picia MDO oraz wprowadzenia monodiety.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Helusia 14-09-2016, 16:00
Yuppie, gratuluję i cieszę się tą wiadomością razem z Tobą.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Domi5 20-09-2016, 20:58
Gratuluję! Często młodzi ludzie nie dają rady dotrwać do końca imprezy..


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: scorupion 20-09-2016, 23:04
A dlaczego tylko młodzi, mnie się nigdy nie zdarza, żebym przynajmniej ze trzy godziny wytrzymał.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 20-09-2016, 23:06
Yuppie, gratuluję i cieszę się tą wiadomością razem z Tobą.

Gratuluję! Często młodzi ludzie nie dają rady dotrwać do końca imprezy..

A dlaczego tylko młodzi, mnie się nigdy nie zdarza, żebym przynajmniej ze trzy godziny wytrzymał.


Bardzo dziękuję, a gratulacje w połowie należą się mojemu otoczeniu.

Dla zachowania wiarygodności dodam, że od ok. roku wspomagają mnie masaże Poziomka.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Domi5 24-09-2016, 08:05
Scorupion, to na masaże do Poziomka musisz się wybrać :).


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 25-09-2016, 12:24
Jeszcze przed rozpoczęciem wszystkich kuracji przeszłam krótką, 4-dniową, infekcję z jednym dniem podwyższonej temperatury. Pobolewały mnie stawy, gardło, miałam dreszcze. Leżałam zatem pod kołdrami, ale apetyt mnie nie opuszczał. Jeszcze dzień leżakowania przede mną i ruszam z nowymi siłami.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Melinda 03-10-2016, 12:31
Yuppie, zawsze z radością czytam, że u Ciebie coraz lepiej. Jesteś przykładem wytrwałości - gratulacje.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 04-11-2016, 18:10
W niedzielę kończę kolejną turę picia Mieszanki na Drogi Oddechowe. Druga kuracja okazała się o wiele łatwiejsza od poprzedniej. Jak zwykle nie obyło się bez plucia, kasłania i smarkania. Raz zdarzyły się wymioty oraz małe krwioplucie. Ze wszystkimi bólami radziłam sobie za pomocą bioenergoterapii oraz Ibupromu. Największą bolączką było duże osłabienie. Na dwa tygodnie przed zakończeniem, odwiedziliśmy Mistrza. Masaże przywróciły mi czucie, w unieruchomionej nadal, prawej ręce i nodze. Dziś, co dnia, wraca mi siła mięśniowa i zręczność po tej stronie. Nie chodzę już w usztywniony sposób, mam większą stabilizację podłoża na obu nogach, mniej zawrotów głowy, potrafię w końcu wypić kawę bez podpierania ręki drugą, mogę zetrzeć więcej warzyw na tarce (wcześniej szybko się męczyłam), itd. Mogłabym tak długo wymieniać - takich szczegółów jest mnóstwo, zwłaszcza, że jestem praworęczna. Bardzo mnie to cieszy. Poprawiła się również jakość mojego snu - budzę się bardziej wypoczęta, godziny snu są w miarę stabilne. Apetyt nadal dopisuje - potrafię zjeść 3 duże posiłki z mniejszymi pomiędzy. Nadal borykam się ze stanem zapalnym skóry - stosuję przemywanie aloesem, ale za to widzę poprawę we wzmocnionych włosach i paznokciach. Jako wsparcie dla sił witalnych, Mistrz zalecił mi picie soku z czarnej rzepy, zawiera dużo soli mineralnych oraz witamin (3x dziennie, szklanka 1:1 z wodą, przez 3 tygodnie).


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: ArtComp 04-11-2016, 18:21
Brawo Ty! Oczywiście i dla Mistrza, i Poziomka również.
Serce się raduje kiedy czyta się takie Twoje posty :)


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 14-11-2016, 17:08
Dziś wznowiłam picie MO, zaczęłam również kurację czarną rzepą. Stosuję ją także na skórę głowy i włosy. Tzn. obieram, blenduję i wyciskam sok przez gazę. Następnie wcieram i owijam ręcznikiem głowę, na około pół godziny. Kiedy przestanie szczypać i mrowić, myję włosy sodą i octem jabłkowym. Na marginesie dodam, że do kąpieli zużywam łyżkę oleju kokosowego.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 17-11-2016, 22:05
Zrezygnowałam z picia rzepy, ze względu na jej smak (prawie doprowadzał do wymiotów). W międzyczasie - ćwiczenia.



Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 24-11-2016, 21:34
Odkąd wróciłam do picia MO, czuję się coraz silniejsza fizycznie. Dokuczają mi tylko nocne poty, dreszcze i zmienne nastroje. Jest dziwnie spokojnie w moim ciele. Wszystko sobie funkcjonuje jakby bez zakłóceń. W ciągu dnia pomagam w Naszym Sklepie lub zajmuję się domem. Od 1 grudnia zaczynam kolejną rehabilitację (plan treningowy ułożony przez znajomego, osobistego trenera). Trzymajcie kciuki.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 07-12-2016, 13:37
W miejsce czarnej rzepy zaczęłam stosować Floradix (2x 10 ml chwilę przed posiłkiem).


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Lukseja 18-12-2016, 01:47
Nie jest tak, że nic nie dzieje się bez przyczyny i każdy, kto tak mówi, nie myśli o twoich przeżyciach chorobowych, zgwałconych dzieciach, czy ludziach umierających na wojnie. Nie ma wyjaśnień dla tak strasznych krzywd. Nie byłoby to dziwne, gdyby cały twój światopogląd był kompletnie depresyjny i fatalistyczny: byłoby to zgodne z tym, co ci świat zaserwował. W zdrowym ciele zdrowy duch – ale choroba tak potworna pokrywa duszę wieloma warstwami siniaków, choćby nie wiem co. Przykro mi, że w ogóle musiałaś to przejść, że to się w ogóle przydarzyło.

Czytało się to po prostu w nastroju terroru. Zajęło mi to kilka godzin. Fizycznie, słabo mi, niedobrze, jakbym sama była chora. Mózg mi się zwija, próbuje uciekać, jak kot, kiedy nie chce dać się pogłaskać, żeby tylko uniknąć uświadomienia sobie realności tego. To, co poczułam czytając to, to przecież nie jest nawet jeden procent autentycznych przeżyć. Zwykle lubię dobrze poczuć cudze emocje, wejść w cudzą skórę, choćby nawet to miało boleć, bo trudno mi sprawić ból nie do wytrzymania. Ale w twoim przypadku bałabym się potwornie. Ta intensywność cierpienia... Nie wiem, co mogę powiedzieć. Tu nie chodzi o siłę. Wiesz, że jesteś silna i jakie to ma znaczenie, pod koniec dnia? Siła nie zastąpi zdrowia. Chciałabym po prostu, żebyś dostała wszystko to, co choroba ci odebrała, wszystkie te doświadczenia jeszcze przeżyła – i to z naddatkiem. Chciałabym, żebyś dostała całe życie, które ci odebrano, rzeczywistość zachlewania się jak dureń, zapracowywania, niedbania o zdrowie - jak normalni ludzie. Bez strachu, że niezjedzona marchewka przy obiedzie odbije ci się na zdrowiu nieproporcjonalnie. A tak właśnie się żyje po chorobie i w trakcie choroby. Życzę ci więc, byś mogła jeszcze kiedyś nie przejmować się kompletnie tym wszystkim. Pić alkohol, zapalić coś, zjeść przetworzone produkty nie zastanawiając się nad konsekwencjami, wzruszyć ramionami następnego dnia. Wstać bez problemu, by iść do pracy, bez lęku przed tym, kiedy wrócą objawy. Należy ci się normalne życie, jak nikomu innemu, kogo spotkałam. 


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 18-12-2016, 22:14
Cóż ja mogę odpisać poza dziękuję za takie słowa?...
Za tę umiejętność zrozumienia, okazaną ludzkość i szczerość.

Wczoraj ponownie odwiedziłam Mistrza, kolejne 3 h masażu. Ale też więcej śmiechu i pogawędek. Krótko i miło było.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 07-01-2017, 15:42
Od pięciu dni piję MO w pełnej dawce. Trochę smarkam, pokasłuję, a i czasem coś szarego wypluję.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Udana 09-01-2017, 09:40
Kasia to brzmi bardzo optymistycznie! Uf!


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 16-01-2017, 20:14
Rano dostałam ataku paniki, uderzeń gorąca a potem padaczki. Bardzo wymiotowałam, miałam duży ból zatok ,karku i potylicy. Nie pomogło 8 ibupromów oraz doładowanie. Zaczęło przechodzić dopiero przy polewaniu zmienną wodą w wannie. Jako zalecenie dostałam zażywać węgiel - 10 sztuk co 6 godzin. Jestem tym trochę przybita.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Melinda 16-01-2017, 21:10
Próbuję czasem dociec, co na nas (ludzi) wpływa, czy również meteo i księżyc... W pewnym sensie jedno i drugie, no, ale ja jestem babą po przejściach i przejściowych... Co Ciebie tak męczy, to jest faktycznie przykre, że tak długo trwa - widocznie musi.
Trzymaj się - życzy Ci współtowarzyszka niedoli.
Mietek Szcześniak śpiewa, że "to co nas spotyka, przychodzi spoza nas".


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Kalina 17-01-2017, 17:57
Cytat
Jestem tym trochę przybita.

Głowa do góry, ja wierzę, że każda taka akcja przybliża Cię do zdrowia.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Udana 18-01-2017, 09:11
Kasia nie załamuj się, to, że takie coś przechodzi po polewaniu wodą daje mi nadzieję, że to porządki w organizmie. Ale rozumiem Twój niepokój, to normalne w takiej sytuacji.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 30-01-2017, 17:33
Dzięki dziewczyny. Po wspólnych konsultacjach z Mistrzem i Poziomkiem, stawiamy na reakcję na odstawienie ciężkich leków. Udało się - jestem tylko na antydepresantach i doraźnie przeciwlękowych. Z tymi lękami mam dosyć spory problem, są paraliżujące. Najlepiej się czuję, gdy mam się zaraz położyć, ale i wtedy nie zawsze usnę, bez pomocy farmakologii. Wróciłam też parę dni temu do picia MO, a Poziomek włączył mi Mieszankę na Drogi Oddechowe. Jestem bardzo osłabiona, ciągle leżę, apetytu prawie brak.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 10-02-2017, 21:25
W dalszym ciągu leżę, prawie nic nie jem. Pluję, smarkam, kicham, a dziś wymiotuję nawet herbatą. Toleruję tylko wodę. Praktycznie codziennie zużywam ok. 6 ibupromów na ból zatok. Mam nerwobóle w klatce piersiowej. Picia Mieszanki nie przerywam. W niedzielę jedziemy do Mistrza.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 13-02-2017, 21:43
Jestem po wizycie. Okazało się m.in. że mam tzw. "Mięśniówkę", tj. Spięcie mięśni brzucha powodujące bolesne skurcze - brzuch był napięty jak balon. Do tego poskręcane jelita z wieloma stanami zapalnymi, którym Mistrz przywrócił perystaltykę. Wymasowano też kilka miejsc ze złogami. Robię przerwę w piciu MO, ale nie Mieszanki. Liczę na to, że powoli zacznę jeść i wróci mi nieco siły, bo nadal nie mogę wstać z łóżka.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Udana 14-02-2017, 11:08
Dzielna Niewiasto! Trzymam kciuki i też mam nadzieję!


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Domi5 25-02-2017, 02:04
Trzymam kciuki też i jesteś tak wytrwała i masz tak mocne wsparcie, że musi być lepiej w końcu!


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 03-03-2017, 21:57
Zrezygnowałam z antydepresantu, gdyż powodował jadłowstręt. Z tego względu jestem fizycznie i psychicznie wykończona, minie chwila nim to nadrobię, bo sporo schudłam. Zdarzało się nie jeść po 2-3 dni przez ponad miesiąc. Potem Poziomek przechodził przeziębienie, wiec pilnowałam jego jak i picia Mieszanki. Nie trudno się domyśleć, że nie musiałam długo czekać na zarażenie się. Więc zwiększyło się plucie (czasem szaro-czarnymi kleksami), zaczęłam dużo kichać, smarkać. Wczoraj temperatura doszła do 38 stopni, więc ubrana podwójnie pociłam się pod kołdrami. Niestety ból nie pozwalał się położyć w poziomie, wsparłam się ibupromem. Dziś spałam do 16. Po przebudzeniu miałam 35,3 stopnia,więc Poziomek ponownie wpakował mnie pod kołdry, robi herbatki z miodem, stawia prawoślaz, gotuje wywar żebym nabrała sił. Wraz z wieczorem temperatura rośnie - mam już 36,6 ale czuję, że to nie koniec. Nie pamiętam kiedy tak chorowałam - boli wszystko - od głowy, po gardło, płuca itd. Trudno uwierzyć, ale musiało to być przed całą "chorobą" czyli wcześniej niż w 2009 roku...


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Asia61 04-03-2017, 21:43
Yuppie, to bardzo dobry objaw. Organizm przyspieszył z porządkami. Dużo pij, żeby się pocić i toksynki wyrzucać. :)



Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 22-03-2017, 15:19
Temperaturę ok. 37 stopni miałam jeszcze przez parę dni, więc leżałam dalej. Przeszło, ale nie czuję różnicy w samopoczuciu. Zmieniłam antydepresant, mam leki wspomagające. Niestety na razie nie mogę obejść się bez nich. Dzieje się dużo, nie będę się zagłębiać w szczegóły, dodam tylko, że wraca mi apetyt, ale ciągle nie mam sił wstać. Jem małe ilości ok. 2-3 razy dziennie. Z płynów toleruję jedynie wodę, melisę lub rumianek. Po doładowaniach Pana Józefa często dostaję drgawek, spięć mięśniowych. Za każdym razem boję się następnego ataku padaczki. Teoria Poziomka - to tak, jakby mój organizm radził sobie z nadwyżką energii poprzez takie zachowanie. Niedługo też otrzymam odpowiedź w sprawie orzeczenia o niepełnosprawności, ciekawe czy dostanę je na więcej niż rok. A to jedyne świadczenie, jakie otrzymuję (150 zł) od kilku lat i często muszę o nie walczyć z komisją. Jestem już bardzo zmęczona sytuacją i samopoczuciem.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 21-12-2017, 17:57
Post dla wytrwałych/zainteresowanych tematem.

W pewnych okresach wolę uniemożliwić sobie opcję pisania i w ograniczonym gronie dochodzić do siebie. Ale nie przestaję prowadzić zapisków,czekając na odpowiedni moment,by się nimi w przyszłości podzielić. Zatem...

Sytuacja zmusiła mnie do powrotu do domu rodzinnego. Zaczęłam odstawianie silnego leku. Kilku psychiatrów i złe doświadczenia z tym związane,utrudniły mi tylko zadanie. Bywałam w takim stanie,że nie mogłam wstać z podłogi,zwracałam wszystko od wody po ropę,a czasem słabłam tak,że cucono mnie po wrzuceniu do wanny.

Trafiłam do kolejnej psychiatry,w stanie totalnego otępienia. Ustawiła mi leki tak,bym na razie odżyła fizycznie i psychicznie. Odstawianiem miałyśmy zająć się później. Nabrałam trochę sił,dołączyła mi także leki przeciwdrgawkowe. Skurcze zwiększyły swoją moc i częstotliwość do codziennych,silnych. Pan Józef był na każde wezwanie. Walczyliśmy wszyscy. Po dłuższym czasie,gdy sytuacja się uspokoiła,poprosiłam o polecenie mi psychoterapeuty. Pierwszy raz pracuję z męskim,co ważne certyfikowanym,terapeutą. Po około 3 miesiącach,mogę powiedzieć,że wszelkie dotychczasowe próby pomocy uważam za nieudolne,dlatego też zdecydowałam się usunąć namiary na poprzednią terapeutkę. Dziś uważam,że każdy dobiera sobie właściwą dla niego formę pomocy. Po sesjach reaguję całym wachlarzem objawów somatycznych i psychicznych. Po tym czasie poczułam się na tyle pewna swego samopoczucia,że postanowiłam chwilowo zawiesić terapię i podjąć ponowną próbę odstawiania leku,pod kontrolą psychiatry. Części udało mi się pozbyć,a przy niektórych zmniejszyć dawki. Walka trwa do dziś. Tak jak poprzednio,występuje ogromny zespół abstynencyjny.

W międzyczasie zastosowałam kilka butelek Floradix`u,zużyłam mnóstwo Ibupromu,Ketonalu,Tramalu,opakowania Slow-Magu. Wspomagałam pęcherz naparami z korzenia lubczyku,a zmiany skórne smarowałam maścią glistnikową. Przeszłam jedno przeziębienie bez leków,z gorączką,trwające ok. 3-4 dni (katar,ból gardła,zapalenie nerwu trójdzielnego). Próbowałam zastosować post "Boskiego lekarza";ale brakło mi konsekwencji i sił. Ciągle czułam się głodna,na co chyba w tamtej chwili organizm nie mógł sobie pozwolić. Próbowałam przez jakiś moment stosować wit. B3,w dawce 500 mg/dzień. Odczuwałam poprawę psychiki (mimo "efektu flash`a"),niestety problemy z apetytem nie pozwalają mi na kontynuację. Zajęłam się zębami,które zaczęły boleć,więc przeszłam jedno leczenie kanałowe,drugi ząb został na długo zatruty,trzeci czeka na wyrwanie korzenia. Udało mi się być na wykładzie Pana Józefa. Zaliczyłam zabieg bioenergoterapii i wtedy na dobre odezwały się zatoki. Zaopatrzyłam się od razu w nawilżacz powietrza,prawoślaz,Otrivin,ręczniki papierowe,inhalator z aloesem. Dołączyło zapalenie ucha środkowego. Często miałam temperaturę 37,która przechodziła po wypoceniu,ale nie dostawałam gorączki. Oczywiście nie zabrakło polewania zmienną wodą,okładów z gorącej soli,ciepłego termoforu czy niezliczonych biomasaży,zwykłych masaży i doładowań Poziomka. Dzięki Scorupionowi,Poziomek trafił na olejki ziołowe,które podobno radzą sobie z zatokami w sposób zbliżony do antybiotyku. Stosuję je od ok. tygodnia, ale ból zmniejszył się praktycznie od pierwszego dnia zastosowania. Organizm już dwa razy ewakuował ropę. Przez ten czas ani razu nie sięgnęłam po leki przeciwbólowe. Do wczoraj,kiedy sytuacja mnie nieco przerosła. Potem zasłabłam po pozbyciu się ropy. Dlatego wstrzymam się jeszcze z poleceniem ich na Forum,aby przetestować je trochę dłużej (przynajmniej dokończyć jedną,pełną kurację). Ogromne podziękowania kieruję również do Udanej,która jest od jakiegoś czasu moim ogromnym i niezawodnym wsparciem. Na razie funkcjonuję z dnia na dzień.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: scorupion 21-12-2017, 19:59
Przy takich reakcjach na olejki należy zmniejszyć ilość albo wręcz odstawić na jakiś czas.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 21-12-2017, 20:21
Reakcja ta wystąpiła ze względu na mój błąd. Jak to zwykle bywa,człowiek szybko zapomina o bólu i zamiast stosować olejki 4 razy dziennie,ograniczyłam się do 2. W ciągu kilku dni zatoki ponownie się zatkały,potęgując dolegliwości. Kategorycznie ich nie odstawię,bo dziś bólu praktycznie nie ma. Wiem już,że nie wolno przerywać kuracji bo będzie ku ku. Mam nauczkę na przyszłość.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Elizka 22-12-2017, 13:34
Yuppie, biedna jesteś kobietko, też tyle przeszłaś, ale bądź dobrej myśli - trzymam za ciebie kciuki.
Z niacyny nie rezygnuj, lepsze to niż psychotropy, ja gdybym mogła, to tylko ją bym brała, bo jest naprawdę skuteczna. Spróbuj ashwagandy, ludzie sobie ją chwalą.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: scorupion 24-08-2018, 22:09
Przecież cały ten wątek, od początku do końca, jest pięknym opisem boreliozy.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Lukre 25-08-2018, 08:30
Scorupion o jaki olejek na zatoki chodzi? Bo ja z moim katarem chyba nie dam dłużej rady. Trzeci rok mam katar i to dzień w dzień. Może to zatoki? Bólu nie mam ale trochę to uciążliwe z rana.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: scorupion 25-08-2018, 08:36
Pogadaj z Yuppie, ona ma konkretne doświadczenie ze stosowania olejku na zatoki. Ja też mam, ale dawno temu. Możesz skorzystać z gotowca, Yuppie ma kontakt do zakupu albo pokombinować sama, co jest dłuższą drogą, ale za to inspirującą.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Lukre 26-08-2018, 14:17
Skoro poleciłeś olejek to domyślam się, iż warto spróbować. Yuppie jak się miewasz? Jak podziałał na Ciebie olejek?


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 29-10-2018, 22:27
Lukre - coraz lepiej, dziękuję. Kolejny długi okres za mną i kolejne zmiany. Wreszcie mocno odczuwalne na lepsze i zauważalne przez całe otoczenie.

A zatem od początku - co się działo?

Oczyszczanie w dalszym ciągu dokuczało mi mocno wymiotami, bardzo reagowałam na wodę z cytryną. Często stosowałam łyżeczkę sody na bóle żołądkowe. Zmiany w antydepresantach poprawiły jasność umysłu, ruszyłam więc dalej. Olejki stosuję (już nie wiem, którą serię) i dzięki temu oszczędzam żołądek przed środkami przeciwbólowymi. Jeśli tylko pilnuję smarowania się 4 razy dziennie - bólów nie ma. Jeśli ktoś chce się dowiedzieć, co i jak, zapraszam na priv. Od stycznia do ok. marca, byłam co miesiąc u Mistrza, który potwierdził oczyszczenie się u mnie zatok czołowych, obecnie pracuję nad sitowymi. Potem znowu zredukowano mi dawkę antydepresantu. Kolejne dni przyniosły malignę i 3 dni infekcji - dokuczał mi ból gardła, wraz z temperaturą. Jakby było mało wrażeń, ósemka znalazła sobie czas na wzrost. Płuczę więc octem jabłkowym. Kolejna redukcja leków. Morfologia okazuje się w normie. Wypiliśmy również z Poziomkiem po 2 butelki Vernicadisu. Po tym dokuczał mi nieco żołądek, miałam biegunki, gazy. Tu ciekawostka - Mistrz poinformował mnie o zmianach w układzie hormonalnym. Następnie zgłosiłam się do lekarza. Badania pod kątem TSH, FT 3, 4 i przeciwciała, tylko to potwierdziły. Nie zdążyłam jednak na wizytę do endokrynologa, bo po zażyciu 1 opakowania Kelpu ponowna morfologia również wyzerowała się do prawidłowych wartości. Oczywiście przez ten cały okres zażywam magnez (profilaktycznie 2 tabl/dzień). Stosuję nieprzerwanie tamponowanie, co także przynosi korzyści. Wszystko "wyłazi", ładnie się czyści. W ramach kosmetyki stosuję olejowanie (fryzjer chwali włosy), paznokcie mam wyraźnie mocniejsze i zauważalne na nich proste linie. Co wieczór smaruję się maścią glistnikową (podobnie namiary na priv), bądź maścią z wit. A. Bratanek przyniósł do domu nieco bakterii, więc włączyłam na 2-3 dni inhalacje z aloesu. Oczyszczanie zawierało suchy, bardzo męczący kaszel z dość dużym odpluwaniem szarej wydzieliny. Dostałam się następnie na usg tarczycy, które wyszło czyściutkie. Stosowałam olej z żywokostu i gojnika. Mam troszkę objawów zespołu abstynencyjnego po odstawieniu leków, ale tu muszę wykazać się pracą własną nad sobą, silną wolą i cierpliwością. Najgorsze są niezapowiedziane drgawki i bardzo bolesne przy tym, skurcze mięśni. Na szczęście tu pomaga Mistrz i Poziomek. Picie wody w moim przypadku, ma więc nie lada znaczenie w ostatnich czasach. Jednak, jak wspomniałam wcześniej, zauważam coraz więcej zalet, jak np. jaśniejszy umysł, szybszy proces podejmowania decyzji, głębsze rozumowanie tematu.W dalszym ciągu maleje "mgła umysłowa". Wrażliwość na bodźce jest na razie przerysowana, ale unormuje się z czasem. Niestety sporo mi się przez te zawirowania przytyło, a KB niewiele dawały. Bardzo spuchły mi stopy i sylwetka ogólnie, więc dostałam diuretyk oraz Vigantoletten. W związku z tym, mam też codziennie podwyższone tętno (100-115), więc czasem stosuję zwykłe krople walerianowe. Na bóle mięśniowe w różnych miejscach stosuję: Sirdalud, Sól Epsom, masaże piłkami z ciężarem własnym, robię powolutku ćwiczenia rozciągające i wzmacniające. Czasem stosuję też czysty, 90% spirytus czy olej kamforowy. Przerabiałam także, bez większego efektu wszelkie maści typu: Voltaren, Neuro Terapia z goździkiem, Remo Terapia z mentolem, dostałam Ketonal spray forte. Ostatnio łączę ten Ketonal z Amolem i masażami Poziomka - i to połączenie zdaje na razie egzamin. Na nerwobóle podano mi Neurovit - 1 tabletka rano, skutecznie zwalcza dolegliwości. Na polekową suchość w ustach i gardle znalazłam produkt Oritolin (sama oliwa z wit. E). Interesuje mnie ostatnio szyna termoformowalna, ponieważ dokucza mi nocny szczękościsk. Codziennie na większe rany przyklejam plastry z opatrunkiem, nasączone czystym aloesem (to długi proces, ale są zmiany). Od ok. połowy października włączyłam mieszankę na drogi moczowe. W razie "w.",posiadam czyste srebro koloidalne w spray`u do nosa (znalazłam producenta i sprowadzono lek do apteki). Polecono mi także stosowanie zwykłego olejku eterycznego z mięty pieprzowej. W połączeniu z wodą obmywa się twarz, wtedy ładnie czyszczą się zatoki. Skraplam też poduszkę i rano pozbywam się ciemnoczerwonych wręcz i zielonych skrzepów. Od niedawna stosuję oryginalne, litewskie mydło z borem, polecane przez Udanę. W ramach rozrywki zajmuję się opracowywaniem składu, różnego rodzaju mydełek do ciała np. peelingujące czy tworzeniem odżywki octowej. Podsumowując - mrówcza praca, ale się opłaca.

Jednak wciąż zerka na mnie z półki, zakupiony już olejkowy test na boreliozę, do którego muszę chyba dojrzeć. Tymczasem moja internistka również dziwnie, podejrzliwie na mnie patrzy, jak i pozostałe grono...Ach! Osobom w podobnym stanie polecam na długie wieczory bezkofeinową kawę i dobre książki Malwiny Huńczak. Trzymajcie się ciepło i mocno. Postarajcie się, jak i ja, wykorzystać jak najbardziej to "zbunkrowanie". Zdrówka!


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Udana 30-10-2018, 11:39
Brawo Kasia, to nadzieja dla ciężkich przypadków.
Warto wytrwać chociaż czasem wszystko się wali i idzie nie tak.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Janek 31-10-2018, 23:57
A dla słabszych przypadków to motywacja do efektywniejszego działania (przełamywania ich nadmiernie wykreowanego męczeństwa ;) ).
Gratuluję rezultatów i życzę kolejnych sukcesów :) .


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 08-02-2019, 20:25
Brawo Kasia, to nadzieja dla ciężkich przypadków.
Warto wytrwać chociaż czasem wszystko się wali i idzie nie tak.

A dla słabszych przypadków to motywacja do efektywniejszego działania (przełamywania ich nadmiernie wykreowanego męczeństwa ;) ).
Gratuluję rezultatów i życzę kolejnych sukcesów :) .

Bardzo dziękuję za słowa uznania, to dla mnie pozytywny "zastrzyk" do dalszego działania.

Moje dochodzenie do zdrowia ma się całkiem dobrze, pomimo przeszkód po drodze. Musiałam wstrzymać picie Mieszanki na drogi moczowe. Opuchlizna okazała się tak dokuczliwa, że zmusiła mnie do sytuacji, gdzie codziennie około miesiąca zażywałam leki opioidowe, a w rezultacie końcowym wylądowałam pod sprawną ręką Mistrza. Po wymasowaniu całych nóg, ból stawów ustał. Nadal jednak miewałam, niewielką co prawda, temperaturę (stany podgorączkowe), którą odczuwałam jednak bardzo silnie - duża potliwość, dreszcze i uczucie zimna. Poziomek doszukał się przyczyny w niepotrzebnych już lekach (owym diuretyku oraz leku NLPZ). W efekcie błędu kalekarza, pozbawiłam organizm potasu w ogromnym stopniu. Ból z tym związany likwidowaliśmy masażami, wykonywanymi kilka razy dziennie. Ponieważ nie mogłam już nawet chodzić z bólu, zamówiłam prywatną wizytę domową innego internisty, który potwierdził diagnozę. W sumie otrzymałam zalecenie przyjmowania dużych dawek potasu oraz picia minimum 1 litra soku pomidorowego codziennie. Skończyło się to na szczęście w okolicach trzech tygodni oraz kontrolnej morfologii. Również pozbywam się kolejnych leków. W dalszym ciągu odstawiam następne, związane z depresją, co powoduje widoczną poprawę samopoczucia i funkcjonowania na co dzień. Zostają mi te o coraz słabszym działaniu. Okres świąteczny mogłam więc spędzić całkiem rozrywkowo - u rodziny w Kołobrzegu, gdzie regenerowałam organizm i nabierałam sił. Polepszając jednocześnie umiejętności psycho-społeczne. Wznowiłam picie KB. Utrudnia mi zadanie, rosnąca kolejna ósemka, jednak mam skuteczną broń na większe bolączki z tym związane. Ostatnio podłapałam nawet krótką infekcję z 2-dniową gorączką i ponad tygodniowym bólem gardła oraz katarem. Tu stosuję z powodzeniem syrop z cebuli oraz inhalacje z aloesu. Mój organizm zaczyna działać jak dobrze naoliwiona maszyna, czego i Wam życzę.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Dużagosia 10-02-2019, 12:23
Cytat
inhalacje z aloesu
Jak to robisz?


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 10-02-2019, 13:04
https://forum.bioslone.pl/index.php?topic=28872.msg221187#msg221187

Inhalację robię przy pomocy tego typu urządzenia.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Dejmon 11-02-2019, 12:39
Cytat
Jednak wciąż zerka na mnie z półki, zakupiony już olejkowy test na boreliozę, do którego muszę chyba dojrzeć.
A co z tym? Próbowałaś?


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Skorupion 11-02-2019, 12:50
Nie takie proste, a nuż się okaże, że borelioza. I co?
Yuppie, spróbuj olejku CBD, mam kolejny przypadek, gdzie prawie do zera zmalały silne bóle głowy. Sytuację nieco zamazuje fakt, że jest również brany antybiotyk pulsacyjnie, który te bóle ograniczył i zlikwidował zamazywanie obrazu poprzedzające koszmarne ataki.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 28-02-2019, 16:48
Cytat
A co z tym? Próbowałaś?

Jeszcze nie.

Cytat
Yuppie, spróbuj olejku CBD.

Na pewno spróbuję.

Kolejne tygodnie przynoszą coraz lepsze samopoczucie, każdy tydzień to kolejna redukcja leków, co sukcesywnie zmniejsza mgłę umysłową, poprawia refleks, zwiększa się realność uczuć. Co za tym idzie, wraz z nadchodzącą wiosną, częściej mam ochotę do działania i dobry nastrój. Zaczęłam oczyszczać się delikatnie przez ropiejące ucho (tu stosuję maść ichtiolową) i poranne smarkanie ze skrzepami krwi. Ból z tym związany likwiduję raczej za pomocą wahadełka Pana Józefa, ewentualnie w ostateczności ibupromami w symbolicznej ilości. Bardzo pilnuję teraz marszów, diety oraz regularności KB, co ma odzwierciedlenie w zrzucanych kilogramach. Regularnie nadal stosuję olejki na zatoki i tamponowanie. Ostatnio też, idąc za dobrą radą Udanej, stosuję mydełko naturalne z nanosrebrem oraz żyworódkę wzbogaconą ekstraktem z aloesu na problematyczne strefy skóry. Muszę przyznać, że ta kombinacja sprawdza się u mnie najlepiej, skóra szybko blednie i ładnie się goi. Owy płyn dostępny jest w fioletowej butelce z atomizerem, a w składzie zawiera leczniczą wodę mineralną: wodorowęglanowo-chlorkowo-sodową, bromkowo-jodkowo-borową; rekomendowana jest przez Uzdrowisko Rabka. Polecam do wypróbowania. Dla jeszcze lepszego samopoczucia regularnie robię też olejowanie włosów (olejem kokosowym) oraz maseczki z glinki kosmetycznej (na twarz, ręce, stopy). Powoli zaczynam wiosenne porządki w organizmie, w planach mam picie wątrobianki, a potem rozcieńczonego kwasu bornego.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 19-03-2019, 13:14
Nastały upragnione dobre czasy. Panuje nieporównywalna jasność w moich myślach. Noszę też bransoletki z bursztynem, co poprawia mi nastrój. Miałam tylko jeden dzień podwyższonej temperatury i bólu wspomnianego ucha, na które zastosowałam okład z soli i termofor. Wyczyściło się i opuchlizna szybko zeszła. Moje samopoczucie z dnia na dzień poprawia się coraz bardziej. Stosuję już połowę dawki zalecanych leków. Dobrze śpię, regularnie jem, schudłam ok 10 kg. Cera i skóra poprawia się, dołączyłam tonik z wody z płatków róży, który ładnie nawilża skórę. Zaczęłam pić wątrobiankę - na razie dopadły mnie senność i mdłości. Od jutra większe zmiany w moim życiu - idę na trochę do pracy! Wiosna nadchodzi pełną parą.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 31-03-2019, 17:31
Sytuacja nadal na dobrej drodze. Mgła umysłowa występuje w minimalnym stopniu. Leki w dawce podtrzymującej, aktywna zawodowo. Ostatnio zauważyłam też zniknięcie mętów w oczach. Przerwałam stosowanie olejków i mimo to bóle nie nasiliły się, zapachy stały się bardziej wyczuwalne, a po chrzanie odczułam pierwszy raz delikatne, przyjemne "kręcenie" w koniuszku nosa, jednak bez uczucia zapchania czy kataru (czyżbym oczyściła zatoki?). Niestety przede mną pojawiły się kolejne przeszkody, stanęło więc picie wątrobianki. Efektem ubocznym brania jednego z leków okazał się mlekotok. Lekarz zmniejszył więc zalecaną dawkę o połowę. Tu z powodzeniem zastosowałam samodzielny masaż uciskowy w wannie z gorącą wodą, okłady z kapusty, ręczne wyciskanie oraz laktator, przemywanie aloesem. Przy sutku pojawił się stan zapalny, był mocno spuchnięty, kanaliki mleczne w większości zablkowowane. Pojawił się mocny ból głowy, farmakologia była konieczna - ból powodował wymioty, jednak obyło się bez wzrostu temperatury. Dziś rano okłady spełniły swoją rolę - zgrubienie pękło, wylała się ropa wymieszana z mlekiem i krwią. Przyniosło to dużą ulgę, pierś stała się mniej tkliwa i zaczerwieniona. Rana oczyściła się dość szybko samodzielne, obecnie okładam ją często zmienianym wacikiem z aloesu. Po zaschnięciu rany planuję pozbyć się resztek stanu zapalnego dalszymi okładami z kapusty. Reszta organizmu na razie bez zmian, widoczne jedynie zmiany skórne. Samopoczucie w dobrej formie.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 25-05-2019, 16:59
Ostatnio sytuacja uległa diametralnej zmianie. Zaczęło się po cichu zarażeniem od bratanka - zatkanym nosem i kilkudniową temperaturą od 39 w dół, aż do ustąpienia objawów. Wspomagałam się jedynie srebrem koloidalnym w spray`u do nosa i przy toksycznym bólu pyralginą. Pewnego poranka, przy ogromnym bólu głowy, zwróciłam bardzo dużą ilość przezroczystej, kleistej ropy, co znacznie poprawiło samopoczucie. W tym samym czasie zaczęło się dziać ze mną coś dziwnego. Zaczęłam dostawać mocnych drgawek, przypominających ataki padaczki bez utraty świadomości. Nie pomagały dostępne środki, więc kilka razy odwiedziło mnie pogotowie. W związku z tym, że napady nie przechodziły, a wręcz nasilały i zwiększały swoją częstotliwość, byłam zmuszona odwiedzić 3 SOR-y, gdzie próbowano podawać mi różnego rodzaju farmakologię i kroplówki. Pewnej nocy, po ogromnej dawce leków i dużym napadzie, trafiłam do pobliskiego szpitala na Izbę Przyjęć Oddziału Neurologicznego. Przy przyjęciu zasłabłam z wyczerpania (prawie zemdlałam). Przyjęto mnie. Byłam tam równo tydzień. W tym czasie zrobiono mi EKG (lekka tachykardia zatokowa); zwykłe i video EEG (2 napady kończyn w trakcie video) oraz 2x rezonans magnetyczny. Ten ostatni pokazał bardzo duży obszar bliznowaty i pociąganie nerwu trójdzielnego oraz dwóch pobliskich i ich zrost. Teraz dochodzę do siebie w domu. Zostałam wypisana z rozpoznaniem częściowych napadów padaczkowych uogólnionych, spowodowanych nie działającymi już lekami przeciwdrgawkowymi. Zmieniam je na inne i zaczynam odczuwać poprawę, ale ataki jeszcze mają miejsce - pomaga Pan Józef. Obecnie szukam alternatywy dla opioidów, mam świadomość, że wachlarz możliwości redukcji bólu przy takim wyniku jest ograniczony. Często czuję pulsowanie w okolicy miejsca operacji, a czasem wręcz jakby tętnica i nerwy chciały wydostać się na zewnątrz. Ból to czasem dawka do 600-800 mg tramalu retard, więc jest o co walczyć. Będę konsultować się z lekarzami, jakie mam możliwości z ich strony (neurochirurgia, neurochirurgia naczyniowa, medyczna marihuana, olejki CBD o wysokim stężeniu), ewentualnie napary z czarciego pazura.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Skorupion 25-05-2019, 20:59
Cytat
W tym samym czasie zaczęło się dziać ze mną coś dziwnego. Zaczęłam dostawać mocnych drgawek, przypominających ataki padaczki bez utraty świadomości
Tak bywa przy Bartonelli. Możesz pokombinować z ziołami dobrze działającymi na układ nerwowy, trochę ich jest. Jeśli natychmiast po takim ziółku porządnie cię walnie to będziesz miała dowód.
Ból niestety typowy dla boreliozy. Normalne środki przeciwbólowe wtedy nie działają, pomagają przeciwzapalne, nieraz antybiotyki, nieraz olejki i niektóre zioła. Te zmiany z nerwami też typowe, dopiero co o tym pisałem.
Ta porządnie świrnięta młoda dama też ma boreliozę: https://forum.bioslone.pl/index.php?topic=30954.msg226949#msg226949


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 25-05-2019, 21:08
Cytat
Możesz pokombinować z ziołami dobrze działającymi na układ nerwowy, trochę ich jest.

Można prosić o konkretne nazwy/ilości oraz czego przeciwbólowego próbować?


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Skorupion 25-05-2019, 21:26
Z antybiotyków może być ciężka kombinacja doxy, klabax i levoxa, z ziół Lathraea squamaria i Salvia divinorum. Na to drugie trzeba uważać. Zresztą pierwsze też nieobojętne, najlepiej znajdź fachurkę, doradzi co i jak, bo postać w jakiej się przyjmuje ma znaczenie.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 02-06-2019, 17:03
Podczas jednego z doładowań wahadełko pokazało stan zapalny w okolicach kości krzyżowej. Tak więc planuję wycieczkę do Mistrza,na razie stosuję okłady z gorącej soli.


Tytuł: Odp: Konflikt naczyniowo-nerwowy
Wiadomość wysłana przez: Yuppie 04-06-2019, 09:55
Jestem już zmęczona i zniechęcona dalszymi ruchami.