Niemedyczne forum zdrowia

BLOK PORAD, POMOCY I WYMIANY DOŚWIADCZEŃ => Wziąłem zdrowie w swoje ręce => Wątek zaczęty przez: Madd 02-07-2014, 22:11



Tytuł: Madd
Wiadomość wysłana przez: Madd 02-07-2014, 22:11
Bardzo się cieszę że znalazłam to forum. Czytam je już trochę czasu, głównie przed snem:) ale to nie ma znaczenia. MO zaczęłam pić 19 czerwca na długi weekend, dieta DP1 od 16 czerwca. Myślałam sobie że jak coś mnie trzepnie to nie będę musiała iść do pracy i się męczyć.

Nic się takiego nie stało. Dopiero w poniedziałek...cóż wymiotowałam cały dzień żółtą cieczą, ale już wiem że to nie żółć. Nawet nie zdążyłam do domu wrócić jak mnie złapało na chodniku...cóż.
Na wieczór wypiłam glut z siemienia lnianego i złapała mnie przeogromna chęć na czerwone porzeczki z krzaka, więc zjadłam małą garść. Po tym zaczęło mi już w brzuchu pracować.

Myślę że jeśli to sprawka mikstury to może przesadziłam z ilością, od razu pełna dawka.
Po tym zmniejszyłam na 1/4.

W między czasie był okres. Po nim od lat mam bóle w dole brzucha, opuchlizna i śluz. W sumie na diecie bezglutenowej i bezcukrowej jestem od 2lat, więc przejście na DP1 to był dla mnie pikuś bo tylko odrzuciłam kasze i owoce. Od tych 2 lat zauważam że dolegliwości po okresie maleją, zwłaszcza od stycznia tego roku proces poprawy się przyśpieszył. Więc podczas picia MO i kiedy to moje pogorszenie minęło to dalej odczuwam ból w dole brzucha, jakbym czuła macice lub szyjkę macicy, nawet podczas chodzenia.
Czy to możliwe że to działanie MO? Że coś tam chce się oczyścić? Trochę mnie to przeraża, bo etap pieczenia potwornego czy swędzenia mam już daleko za sobą. Jedyną dolegliwością w tych miejscach są serowate upławy (które są non stop, nie mam czegoś takiego jak miesiąc przerwy i nawroty, ja mam to dzień w dzień, czasem więcej czasem mniej) i te pogorszenia po okresie.
Wiem że oczyszczanie jest pożądane, ale przeraża mnie że nie dam rady z tym.

Po tych 2 latach mojej diety skończyła się masa moich dolegliwości, pozostały jedynie okropne pryszcze które długo się goją, cieknie z nich ciecz jakaś, zostają plamy po nich (na twarzy to strasznie wygląda, ale tonik z OJ daje rade), no i moje dolegliwości kobiece. Przez to moje libido spadło dużo poniżej zera, na szczęście mój mąż jest dość wyrozumiały. Często powiększają mi się węzły chłonne na szyi. W sumie to wszystko co mnie męczy teraz, a było tego okropnie dużo.

Moje wypróżnianie na diecie przed DP1 wyglądało tak że było codziennie, czasem 2 razy dziennie, ale rzadkie.
Od chwili picia MO i DP1 załatwia mi się gorzej, częstotliwość spadła, mam wrażenie jakby za mało się wydaliło, a ostatnio ma kolor zielony. (czytałam że może to być wina warzyw po prostu)
A dzisiaj po obiedzie czułam w powietrzu wydychanym ten sam zapach co w "bąkach".
Kiedyś mi się to często zdarzało, przechodziło po wypróżnieniu, ale od długiego czasu był spokój, aż tu nagle dziś. Skąd to może się wziąć?

Kolejną oznaką picia tego to chyba to, że oczyszczają mi się oczy? to też możliwe?
Są chwile takie że wychodzi z nich pełno takich glutków które zazwyczaj wyłapuje się je rano, takie klejące się, z nich są chyba "śpiochy".

Chyba dowiem się wiele dziwnych rzeczy o swoim organizmie.
Strasznie mnie ucieszyło że będę mogła używać miodu! No dzięki Wam wielkie! :)
No nie planowałam tak się rozpisać.


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Udana 03-07-2014, 12:57
A dzisiaj po obiedzie czułam w powietrzu wydychanym ten sam zapach co w "bąkach".
Kiedyś mi się to często zdarzało, przechodziło po wyprożnieniu, ale od długiego czasu był spokój, aż tu nagle dziś. Skąd to może się wziąść?

Z nieszczelnych jelit.

http://portal.bioslone.pl/przyczyna-chorob/nieprzyjemny-zapach-z-ust

http://portal.bioslone.pl/przyczyna-chorob/przepuszczalnosc-jelitowa


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Madd 04-07-2014, 11:32
No tak. Dzięki.

Najpierw napisałam, a później się domyśliłam że to przez to.
Od 3 dni pije też koktajl z ogórkiem. Całkiem dobre, taka mizeria:)
Wczoraj to aż moje szczurki się rzuciły i wcinały aż uszy się trzęsły, o przepychaniu się to nie wspomnę.

Dziś czeka mnie 12godzinna jazda pociągiem, a potem jeszcze powrót w sobotę w nocy.
Mam nadzieję, że rewolucji nie będzie.

W  niedziele kończy mi się też I etap diety. W drugim etapie można dodać parę owoców.
Tylko, że teraz w ogrodzie piękne porzeczki wiszą, a ja je uwielbiam. Kiedyś jak mnie piekło i najadłam się porzeczek to mi nawet przechodziło. Więc jeśli nie ma przeciw skazań to wole je od wszystkich innych dopuszczonych w II etapie.

Przez dobre 2 lata objadałam się probiotykami, a jak zapomniałam jakiegoś dnia to panikowałam.
Od chwili wprowadzenia MO i zrezygnowania z niego czuje się wolna:) miłe uczucie.

zdrowia wszystkim


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Melinda 04-07-2014, 18:54
Że coś tam chce się oczyścić? Trochę mnie to przeraża, bo etap pieczenia potwornego czy swędzenia mam już daleko za sobą. Jedyną dolegliwością w tych miejscach są serowate upławy (które są non stop, nie mam czegoś takiego jak miesiąc przerwy i nawroty, ja mam to dzień w dzień, czasem więcej czasem mniej) i te pogorszenia po okresie.

Myślę, że z tym nie ma żartów.


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Madd 04-07-2014, 20:22
Też tak myślę.
Przeczytałam chyba cały internet na temat grzybic w miejscach intymnych i ani razu nie znalazłam
przypadku który byłby choć trochę zbliżony do mojego. Nie mam nawet czegoś takiego jak jakiś atak po zjedzeniu domowego ciasta czy czekolady jak niektórzy to opisują.

Raz tylko było tam czysto, kiedy się rozchorowałam i to dało mi trochę do myślenia. Miesiąc później rzuciłam gluten, drożdże, cukier.

Homeopata do którego chodziłam wyjaśnił mi że ten problem może mieć podłoże hormonalne. Mój progesteron w tym czasie pogorszeń jest na nie odpowiednim poziomie w stosunku do estrogenu (lub odwrotnie, nie pamiętam). Akupunkturą nastawiał mi te hormony między innymi (w tamtym czasie miałam wysoką prolaktynę i brałam bromergon). Po skończeniu akupunktury powiedział, że teraz mój organizm musi sam się regulować.
Może racja. Żałuję tylko, że diety nie rozpoczęłam dużo wcześniej.
Od przejścia na dietę i zrezygnowania z lekarzy, skorzystałam również z "cudownych" suplementów
np. kwas kaprylowy, olej z kokosa w kapsułkach, żeń szenia, selen + cynk. No nie wiem czy dobrze robiłam, ale w tych miejscach zaczęło robić się lepiej, opuchlizna malała (mogłam już wsadzić globulki np z vit C), ból malał aż zanikł prawie całkowicie.
Nawet ginekolog na kontroli powiedziała że jest poprawa. Cóż, ale na seks nadal nie mogę liczyć.
Widzę więc że idę dobrą drogą. Oby.

Eh...a wszystko zaczęło się od długotrwałego stresu i skierowanie się do lekarzy po pomoc.
Od dawna namawiam każdego na dietę. Nikt mnie nie słucha, ale opowiadają jak to ich boli czy tamto.

Z góry przepraszam za błędy. Tego posta pisze akurat z kompa na którym jest linux po angielsku, niemiecka klawiatura z podpisanym polskim językiem żeby były polskie litery, ale i tak wszystko mam podkreślone na czerwono.


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Gonzalez 04-07-2014, 22:01
Cytat
Od dawna namawiam każdego na diete. Nikt mnie nie słucha, ale opowiadają jak to ich boli czy tamto.

A ja przestałam. To wg mnie nie ma sensu. Same leniwce dookoła. Czasami coś bąknę, jak ktoś mi mówi, że świetnie wyglądam. Ale z reguły nie widzę żadnego zainteresowania tematem. Za duży wysiłek. Poza tym jak widzę po sobie jak wygląda oczyszczanie, to jestem pewna, że większość by wymiękła i jeszcze mnie by ochrzanili za złe samopoczucie. Ci, którym się jeszcze chce z reguły mają chęć też na research w internecie i sami docierają do potrzebnych im informacji. Smutne, ale prawdziwe.


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Domi5 04-07-2014, 22:14
Madd poczytaj o tamponowaniu - powinno pomóc.


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Madd 07-07-2014, 11:25
Robię to. Chociaż nie tamponem, kiedyś próbowałam i tylko podrażniłam sobie.
Może spróbuje z jakimś aplikatorem, jednak muszę najpierw dojrzeć do świadomości wkładania tamponu, bo jestem ich ogromną przeciwniczką.
Na chwilę obecną tnę gazę na paski, zwijam, mocze (alocit z aloesu) i wkładam.
Jednak jakoś super różnicy nie widzę, no chyba że tuż po wyciągnięciu, to tak. Po całym dniu jest tak jak zawsze.

W podroż pociągiem miałam zabraną małą buteleczkę z alocitem z aloesu do podmywania się (warunki ekstramalne :D) Musiałam też zjeść na mieście.
Jak mnie syt. do tego zmusza to wybieram Green Way, jednak tam znalazłam tylko jakiś inny wegetariański. Po rozmowie z Panią za ladą wybrałam co wydawało mi się w porządku.
Klopsy z kapusty to był jeden wielki glut, a sok z aloesu mocno dosładzany. Żeby mieć siłę na cały dzień to zjadłam, inaczej bym padła. Później zapiłam to wodą z octem jabłkowym (druga buteleczka). Bałam się jakiś rewolucji, ale się zdziwiłam że nic mi nie było:) Jestem w szoku:)

Nawet gazy były niewielkie (które zawsze mi towarzyszą jak gdzieś mam jechać. Strach przed puszczaniem bąka w towarzystwie i wstrzymywanie nie jest dobre). Na początku podroży to coś mi tam się zaczynało, ale jak mówiłam wcześniej że wole porzeczki od innych dopuszczonych owoców, podjadłam ich garść. Gazy ustąpiły na prawie całą resztę drogi. Następne już rozchodziłam zwiedzaniem, a powrót był spokojny:)

Przez wypad na weekend miałam przerwę w MO i KB. Od dziś znowu picie. Dziś też skończył mi się I etap DP. Mogę zacząć drugi, ale nie będę szaleć.

Poza wymiotami i bólem w dole brzucha [który minął] nic innego nie miałam z objawów.


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Nieboraczek 07-07-2014, 12:14
Jak masz awersję do tamponów, to owiń sobie plastrem strzykawkę, na samych kantach na końcu, i wstrzyknij alocit.


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Madd 08-07-2014, 09:19
Właściwie mam pytanie.

Od stycznia korzystam z metody "leczenia prądem".
Czytałam tu na forum, że odradzacie to. Z tą różnicą że pisaliście o zapperach, a to zappery nie są (tak mi się wydaje)
tu jest ten aparat: http://katowice.mcpz.pl/skuteczne-terapie (BRT Stymulator Homeostazy)
Od czasu stosowania tego to u mnie się polepszyło.
Pisaliście że jeśli ten prąd zabija bakterie to one zostają w organizmie i podnoszą toksyczność.
Tylko z tego co ja wiem, to ten aparat ma np program na borelioze, a po tym programie włącza się następny który usuwa lub wspomaga usuwanie martwych.
Nie raz po takich seriach zrzucałam balast.
Doradzacie tutaj, żeby zrezygnować z wszelkich innych pomocy w oczyszczaniu bo one zakłócają reakcje organizmu, czy jakoś tak.

W sumie nie wiem co zrobić.

Zrobiłam sobie od tego miesiąc przerwy żeby zobaczyć czy będzie jakiś powrót, pogorszenie itd (też o tym pisaliście) i nic takiego nie miałam.


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: scorupion 08-07-2014, 09:45
Oto co może ten skromny aparacik:
Cytat
•Rozbija szybko ogniska zakaźne  w organizmie, włącznie z tkanką glejową i mięśniami (ok. 2-3  godziny), zastępując dziesiątki drenów -  radykalnie skraca każdą terapię!  Bez skutków ubocznych, poza naturalną intoksykacją (toksyny i neurotoksyny z patogenów).
•Usuwa - szybko i skutecznie wszelkie patogeny (w czasie kilku godzin są usuwane całe grupy patogenów): wirusy, bakterie, pierwotniaki, pleśnie i grzyby, robaki obłe i płaskie. Wszelkie i wszystkie ich postacie stadialne. Włącznie z przywrami wątrobowymi i krwi, wszystkimi robakami obłymi, borrelią w tkankach twardych i miękkich (przyczyna m.in. SM), aspergillusem niger, HCV i in.
•Czyści krew z pleśni i grzybów, wirusów, bakterii, patogenów i ich jaj, larw, etc.
•Neutralizuje drgania i fale  patologiczne w organizmie (BRT).
•Energetyzuje organizm, stymuluje siły witalne. Włącznie z generowaniem bazowej częstotliwości rezonansowej Ziemi.
•Naprawia DNA, usuwając toksyny i wirusy z genomu.
•Detoksykuje tarczycę, rozbija komórki nowotworowe, stymuluje usunięcie celiakii i normalizację działania układu odpornościowego (autoimmunity)
•Wsparcie terapii elektroenergetycznej dzięki  wbudowanej cewce magnetycznej wysokiej jakości - generuje pole magnetyczne, dla którego nie ma barier w postaci tkanek twardych czy cyst. Umożliwia nawet skuteczne terapie w ogóle bez przewodów  i elektrod.
•Bezpieczne. Badania bezpieczeństwa, CE, zasilacz w standardzie medycznym TUV!. Setki testów bezpieczeństwa. Setki pacjentów korzystają każdego miesiąca z urządzenia w Małopolskim Centrum Promocji Zdrowia im dr R.Volla w Krakowie.
•Urządzenie pozwala szybko stworzyć pożądany przez Ciebie dowolny i skuteczny program, wg Twoich potrzeb (Twoich bliskich czy pacjentów). Umożliwia skuteczne terapie  nawet bez zaawansowanej diagnostyki metodą dr R.Volla...
A jakbyś spróbowała teraz użyć swojego rozumu i krytycznie ocenić każdy punkt po kolei i wszystkie razem?


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Pola53 08-07-2014, 10:44
Swojego czasu namówiono mnie na urządzenie o nazwie Bemer 2000. No i leży w szafie zielony materacyk za bagatela 7,500 zł. Nie zauważyłam, żeby komuś z mojej rodziny w czymś pomógł. Faktem jest, że jak się tylko położyłam i włączyłam jakiś tam program to natychmiast zasypiałam, ale sen mam super i nigdy nie narzekałam na bezsenność. A że w większości jestem zmęczona, to sen przychodzi mi łatwo. Jak to mój syn mawia - pic na wodę fotomontaż.


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Madd 08-07-2014, 11:30
Mój ojciec korzystał z tego na grzybice paznokci u stóp. Zaczęła ona się cofać i paznokcie odrastać.
Problem taki, że ojciec mimo moich sugestii, słodzi dalej jak słodził, piwo dalej piwkuje itd. Podejrzewam że ona wróciła.
Ciotka po tych zabiegach zakwalifikowała się do operacji, bo poprawiły się jej wyniki badań.
Pewnie opinia lekarza, który polecał stosowanie tego, to nie zrobi na Was wrażenia:)
Będąc w gabinecie, za każdym razem jest komplet pacjentów i nie raz słyszałam jak opowiadali jak im objawy mijają, jak się cofają, jak lepiej się czują i dziękowali za pomoc.
No to jak takie rzeczy się słyszy to ciężko nie uwierzyć w skuteczność.
Nie bronie tego, tylko po zapoznaniu się z tym forum, zaczęłam mięć wątpliwości czy stosowanie tego razem z DP, KB i MO ma sens.

Te wszystkie punkty na raz raczej nie dają dobrego obrazu, prawie jak bomba atomowa w organizmie.

Z drugiej strony jakby to tak szybko miało działać jak opisują to ja po tylu miesiącach stosowania tego powinnam być zdrowa.


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Mistrz 08-07-2014, 11:44
Cytat
Z drugiej strony jakby to tak szybko miało działać jak opisują to ja po tylu miesiącach stosowania tego powinnam być zdrowa.
W ogóle cała Małopolska do końca tego roku powinna wyzdrowieć.


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Madd 08-07-2014, 12:18
Tylko Małopolska?
Życzyłabym wszystkim wyzdrowienia, to tak na marginesie:)


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: scorupion 08-07-2014, 12:48
Cytat
W ogóle cała Małopolska do końca tego roku powinna wyzdrowieć.
Większość to nawet tylko stojąc koło tego cudu technologii, medycyny, myśli technicznej, a przede wszystkim marketingowej.


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Madd 09-07-2014, 20:40
No to tak.

W temacie o komarach dowiedziałam się że komary lgną bo ma się za dużo glutenu, toksyn itd.
Tak sobie myślę, skoro już 2lata mam dietę bezglutenową (no z potknięciami, bo się uczyłam jednocześnie...bardzo spornie jest przy płatkach owsianych. Jadłam je sobie myśląc że są bezpieczne, podobno zawierają małą ilość glutenu. w końcu i to rzuciłam).
No to skoro męczę się 2 lata i nadal tego dużo, to ile jeszcze mi zostało?
Im więcej się tutaj dowiaduję, tym większego mam jakiegoś dołka.

No cóż, z dobrych wiadomości to przetestowałam na sobie migdały i jabłko - nic się nie działo :)
Kupiłam nawet czerwonego ziemniaka hm, najpierw kupiłam, potem pomyślałam, no ale ryzyk fizyk. Zjadłam troszkę z górą warzyw i gołąbka. Miło bo nic się nie działo :)
Cieszy mnie to bardzo.

Dzięki KB nie chodzę rano głodna. Po śniadaniu i dojechaniu do pracy już mi się jeść chciało (nawet ta jajecznica nieszczęsna nie zaspokajała mnie) no a do końca tak daleko. Teraz siedzę sobie spokojnie i na luzie, fajnie.

Widzę że nie trawie pokarmu dokładnie, w kale jest dużo przemielonego jedzenia.

Włosy mi się jakieś suchawe zrobiły i szorstkie, czy to może zmierzać do ich wypadania? Muszę poszperać tutaj.

No i te prądy. Zbliża się weekend i kolejna sesja. Warto? Nie warto? Wiem że to moja decyzja, ale chcę sobie pomóc a nie szkodzić.


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Melinda 09-07-2014, 20:47
A tak na poważnie Madd - co mówi ginekolog na serowate upławy? Przecież bierze wymaz i stwierdza co to jest. Nie należy tego lekceważyć, a poważnie i porządnie wyleczyć.


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Mistrz 09-07-2014, 20:54
Cytat
No i te prądy. Zbliża się weekend i kolejna sesja. Warto? nie warto? Wiem że to moja decyzja, ale chce sobie pomóc a nie szkodzić.
To powinno pomóc w podjęciu decyzji: http://forum.bioslone.pl/index.php?topic=9429.0


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Madd 10-07-2014, 10:28
Miałam robione badania, wzrost obfity grzybów plus E. Coli.
Byli tacy ginekolodzy którzy pakowali we mnie dopochwowe. Jak jednej na jej biurko wysypałam siatę opakowań po lekach jakie brałam to zrobiła duże oczy "nic nie pomogło?"

Jeden ginekolog wysłał mnie do dermatologa a dermatolog zapisał tetracyklinę, a ja głupia to brałam miesiąc. Po tym zaczęło wychodzić ze mnie totalne białko z jajka, a ginekolog mnie ochrzanił. On sam też zapisywał jakiś antybiotyk.

Inny ginekolog zapisywała mi leki dopochwowe przeciwgrzybiczne dostępne w aptece lub takie robione, plus probiotyki dopochwowe i z witaminą c, doustne Flumycon i już nie pamiętam jakie.

Kiedy odstawiłam to wszystko i przeszłam na dietę i zaczęło się z miesiąca na miesiąc poprawiać, poszłam na kontrolę. Ginekolog powiedziała że idzie w dobrą stronę, oby tak dalej i że od czasu do czasu mam brać dopochwowo z wit c, zwłaszcza po okresie. Brałam jakiś czas, ale że efektu nie było to przestałam co chwilę coś tam pakować.

Badań więcej nie robiłam, nie miałam pracy, pieniądze się skończyły, a i tak słyszałam to samo.
Doszła depresja...

Teraz przymierzam się do kolejnej wizyty. Chociaż pewnie będzie to samo...bo jak to wyleczyć? Jak zapisze mi antybiotyk dopochwowo to co? Nie wykupie a pieniądze za wizytę pójdą w błoto, bo teraz sobie tak liczą, że głowa i portfel bolą. (cóż...rozzłościłam się)


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Mistrz 10-07-2014, 10:36
Od badań jeszcze żaden nie wyzdrowiał.


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Asia61 10-07-2014, 10:51
Madd, Twoje objawy wskazują mi na bardzo rozbujaną kandydozę ogólnoustrojową. Masz prawdopodobnie sporo tkanki martwiczej, którą ten grzyb się żywi ratując nas przed jeszcze groźniejszymi patogenami i choróbskami.
http://portal.bioslone.pl/candida-albicans
Wzmacniaj organizm prawidłową, biosłonejską dietą, przeprowadź DP, odstaw wszelkie leki, będzie dobrze. :)


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Madd 10-07-2014, 14:53
Tak to podejrzewałam cały czas, studiując internet.

Chciałabym wyjaśnić moją frustrację. Przez te problemy od tylu lat "nima" seksu (nie ma pożądania, nie ma ochoty, a każda próba zaczynała się bólem). O ilości kłótni z mężem, plus moja deprecha i prawie rozpadem związku wspominać nie chcę.
Jednak w ostatnim czasie tak mi na tym zależy, że stałam się bardzo niecierpliwa (a cierpliwość miałam wręcz anielską) zwłaszcza że tyka mi zegar biologiczny, a rodzice by chcieli wnuka.



Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Asia61 10-07-2014, 14:58
Przeczytaj jeszcze ten artykuł:
http://portal.bioslone.pl/ab_ovo_candida


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Udana 10-07-2014, 15:09
To jasne, że chcesz być zdrowa i to szybko, ale jak opisałaś swoją drogę, to widzisz, że metody medyczne nie pozwoliły Ci wyzdrowieć, a tylko niepotrzebnie przedłużyły czas.  Dalsze szukanie "cudu" to kolejna strata czasu.

Zatem niestety lub "stety" pozostaje cierpliwość i determinacja w drodze jaką wskazała Ci Asia.


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Nieboraczek 10-07-2014, 16:17
Chciałabym wyjaśnić moją frustrację. Przez te problemy od tylu lat "nima" seksu (nie ma pożądania, nie ma ochoty, a każda próba zaczynała się bólem).

Poczytaj o vulwodynii. To jest trudne do zdiagnozowania przez lekarzy, bo jest to schorzenie po części ginekologiczne, a po części neurologiczne. Jeśli te objawy pasują do Twoich, to może tu jest rozwiązanie zagadki schorzenia.

http://www.terpa.eu/index.php?id=wulwodynia


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Domi5 10-07-2014, 17:33
Madd, miałam tak jak Ty - 10 lat się leczyłam, wydałam majątek na wizyty u idiotów i leki i dopiero tamponowanie i dieta pomogły, więc nie szukaj tylko wykorzystaj moje doświadczenie.


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Nieboraczek 10-07-2014, 17:37
W powyższym poście nie miałam na myśli leczenia w żadnym gabinecie, tylko obserwcję objawów pod kątem vulwodynii.


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Madd 11-07-2014, 09:53
Dzięki wielkie.

Szczerze mówiąc, do wieczora bałam się tu zajrzeć bo myślałam "jeszcze mnie zlinczują" :)
Miłe wasze słowa.

Nie wiem czy to vulwodynia. Kiedyś o tym czytałam.
Pamiętam, jak na samym początku, jak zorientowałam się w czym rzecz, to powiedziałam sobie "żadnego seksu dopóki nie będziesz zdrowa".
Wydaje mi się więc że zdusiłam w sobie wszystko i teraz nie potrafię tego odblokować. Nie chodzi tu o seks sam w sobie zwłaszcza na tym etapie, ale najzwyklejsze odwzajemnienie pieszczot.
Pewnie mi to samo wróci, jak będę widziała że tam jest czysto, że jest wszystko OK i znowu poczuje się pełnowartościową kobietą:) A jak nie, to będę szukała dalej.

Czytałam tu już wcześniej właśnie o tym że płód może być zarażony grzybami zwłaszcza przez matkę. Później może mieć problemy zdrowotne przez to, a ja nie chce świadomie skazywać dziecka na choroby.

Chyba dzięki DP1 i miksturze i koktajlu, jakoś mi tak dobrze na brzuchu. Taka cisza:) oby nie przed burzą. Wczoraj kupiłam miód gryczany, też nic się nie działo. A co dziwne dla mnie, nie chodzę wściekle głodna, zwłaszcza pod wieczór po obiedzie.

Żałuję tylko że pomidorów nie można jeść, a w ogrodzie już czerwone powoli się robią. Zadowolę się chyba przetworami z nich i zimą od czasu do czasu coś pomidorowego zrobić.


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Udana 11-07-2014, 10:01
Cytat
Chyba dzięki DP1 i miksturze i koktajlu, jakoś mi tak dobrze na brzuchu. Taka cisza:) oby nie przed burzą. Wczoraj kupiłam miód gryczany, też nic się nie działo. A co dziwne dla mnie, nie chodzę wściekle głodna, zwłaszcza pod wieczór po obiedzie.

Mam nadzieję, że tylko kupiłaś miód, bo na I etapie DP nie można jeść miodu.


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Madd 11-07-2014, 10:39
No to wiem, ale od paru dni jest już drugi etap.
Napisałam DP1 w zamyśle że teraz w drugim etapie w brzuchu jest taka cisza.
Źle się wyraziłam.


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Mistrz 11-07-2014, 10:44
Oto co może ten skromny aparacik:
Cytat
•Rozbija szybko ogniska zakaźne  w organizmie, włącznie z tkanką glejową i mięśniami (ok. 2-3  godziny), zastępując dziesiątki drenów -  radykalnie skraca każdą terapię!  Bez skutków ubocznych, poza naturalną intoksykacją (toksyny i neurotoksyny z patogenów).
•Usuwa - szybko i skutecznie wszelkie patogeny (w czasie kilku godzin są usuwane całe grupy patogenów): wirusy, bakterie, pierwotniaki, pleśnie i grzyby, robaki obłe i płaskie. Wszelkie i wszystkie ich postacie stadialne. Włącznie z przywrami wątrobowymi i krwi, wszystkimi robakami obłymi, borrelią w tkankach twardych i miękkich (przyczyna m.in. SM), aspergillusem niger, HCV i in.
•Czyści krew z pleśni i grzybów, wirusów, bakterii, patogenów i ich jaj, larw, etc.
•Neutralizuje drgania i fale  patologiczne w organizmie (BRT).
•Energetyzuje organizm, stymuluje siły witalne. Włącznie z generowaniem bazowej częstotliwości rezonansowej Ziemi.
•Naprawia DNA, usuwając toksyny i wirusy z genomu.
•Detoksykuje tarczycę, rozbija komórki nowotworowe, stymuluje usunięcie celiakii i normalizację działania układu odpornościowego (autoimmunity)
•Wsparcie terapii elektroenergetycznej dzięki  wbudowanej cewce magnetycznej wysokiej jakości - generuje pole magnetyczne, dla którego nie ma barier w postaci tkanek twardych czy cyst. Umożliwia nawet skuteczne terapie w ogóle bez przewodów  i elektrod.
•Bezpieczne. Badania bezpieczeństwa, CE, zasilacz w standardzie medycznym TUV!. Setki testów bezpieczeństwa. Setki pacjentów korzystają każdego miesiąca z urządzenia w Małopolskim Centrum Promocji Zdrowia im dr R.Volla w Krakowie.
•Urządzenie pozwala szybko stworzyć pożądany przez Ciebie dowolny i skuteczny program, wg Twoich potrzeb (Twoich bliskich czy pacjentów). Umożliwia skuteczne terapie  nawet bez zaawansowanej diagnostyki metodą dr R.Volla...
A pieniądze wyrabia?


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Madd 11-07-2014, 11:05
W sumie to tak, osobie która na tym zarabia:)


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Madd 15-07-2014, 20:52
Mam pytanie.
Zapisałam sie na pewne warsztaty i raz w tygodniu będę musiała stołować się na mieście. Nie jestem w stanie zabrać ze sobą do pracy całą lodówkę by przetrwać cały dzień po za domem.
Czy nie zaszkodzi mi jedzenie na mieście raz w tygodniu?
Chodzi mi głównie o Green Waya, przynajmniej jest tam kasza i góra surówek.

W sobotę robiło mi się słabo. Jadłam tak jak w tygodniu, a na pewno nie mniej.
Rano MO, później KB, wyszłam z domu. Po 2godzinach musiałam wrócić i zjeść coś bo robiło mi się
słabo. Zjadłam, wyszłam z domu, tym razem po jakiś 4godz znowu musiałam szybko coś zjeść bo robiło mi się słabo. Wróciłam do domu i miska zupy i to przed pójściem spać, bo znowu czułam że słabo mi się robi. Ręce zaczynały się trząść.
Dostałam okres...może to przez niego?

Takie osłabnięcia kiedyś zdarzały mi się dość często. Dlatego pytam się o to zjedzenie na mieście, bo wiem że to może się powtórzyć zwłaszcza jeśli nie zjem ciepłego posiłku po dniu pracy.

Czy można pić białą herbatę? Od czarnej odzwyczaiłam się już bardzo dawno temu. Wiem że można jaskółcze ziele, a czystek cięty, kora dębu, kawę zbożową? Może nie inkę, ale taką kujawiankę, zaparzaną?

Jeszcze jedno, jeśli po miesiącu picia MO na oleju z pestek winogron nie miałam w sumie żadnych znaczących objawów, to mogę zmienić na inny? Czy dobić do 3 miesiąca?
Wybrałam ten jako pierwszy bo objawy nie pasowały mi do pozostałych, później dopiero docztałam że i tak warto przelecieć pokolei tak jak jest to opisane.


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Udana 15-07-2014, 21:17
O MO masz odpowiedź na Portalu:
Cytat
Jak wiadomo, zadaniem mikstury oczyszczającej jest wygojenie i oczyszczenie przewodu pokarmowego – nic ponadto. Dlatego rodzaj oleju należy dobrać indywidualnie, kierując się wyłącznie zaobserwowanymi objawami ze strony przewodu pokarmowego, w myśl zasady, że przewód pokarmowy leczymy po kolei: od górnych do dolnych. Natomiast inne trapiące nas schorzenia ustępują samoistnie w wyniku uszczelnienia nadżerek i uporządkowania wchłaniania w przewodzie pokarmowym.
Trzymiesięczny okres trwania poszczególnych etapów podano orientacyjnie, niemniej jednak w indywidualnych przypadkach może on być krótszy lub dłuższy.

Jedzenie na mieście nie jest złe, od czasu do czasu, bo przecież można sobie wybrać to co można jeść. To samo dotyczy imprez, uroczystości itp. Inaczej Biosłonejczycy byliby dzikusami siedzącymi w domu, bo na zewnątrz wszystko zakazane...
z Portalu:
Cytat
Choć piszę to na końcu, to pamiętajmy - zdrowy rozsądek zawsze w cenie. Popadanie w skrajności też jest szkodliwe. Jeśli ktoś się zestresuje, że zje coś „zakazanego”, to bardziej mu zaszkodzi ten stres niż zjedzenie tego samo w sobie. Nikt nie jest idealny i na pewno tutaj nie zamierza być
.
http://portal.bioslone.pl/kuchnia-bioslone/dobieranie-produktow-zywnosciowych

Cytat
Wiem że można jaskółcze ziele, a czystek cięty, kora dębu, kawę zbożową? Może nie inkę, ale taką kujawiankę, zaparzaną?

Te zioła pije się w określonej sytuacji, Ty po co chcesz pić? Herbatę, kawę możesz pić.


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Madd 16-07-2014, 13:44
Cytat
Jedzenie na mieście nie jest złe, od czasu do czasu, bo przecież można sobie wybrać to co można jeść. To samo dotyczy imprez, uroczystości itp. Inaczej Biosłonejczycy byliby dzikusami siedzącymi w domu, bo na zewnątrz wszystko zakazane...
z Portalu:
Cytat
Choć piszę to na końcu, to pamiętajmy - zdrowy rozsądek zawsze w cenie. Popadanie w skrajności też jest szkodliwe. Jeśli ktoś się zestresuje, że zje coś „zakazanego”, to bardziej mu zaszkodzi ten stres niż zjedzenie tego samo w sobie. Nikt nie jest idealny i na pewno tutaj nie zamierza być

Wiem wiem, czytałam o tym już nie raz.
Dla mnie samej jest różnica między okazjonalnym, a systematycznie raz w tygodniu. Dlatego zwróciłam się z tym pytaniem.
Jeśli jednak nic nie stoi na przeszkodzie to fajnie, ciesze się (oczywiście bez szaleństw).Dzięki


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Udana 16-07-2014, 14:39
Wiesz, jak poczujesz tą wolność, jaka dają zasady Biosłone, to zobaczysz jakie to jedzenie jest proste. Ja często jem poza domem i czasem przygotowuje się na to czyli zjem porządne śniadanie, które mi wystarczy na dłużej, ale czasem nie mogę się przygotować i  idę na spontan i jem to co mogę. A czasem zjem coś niezbyt dobrego i nie mam wyrzutów sumienia. Grunt to mieć taką wolność i pewność, że jestem na dobrej drodze i w 95% mi się to udaje, a reszta to marność.


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Madd 18-07-2014, 08:46
Dzięki Udana :)
No właśnie dlatego ciesze się  że znalazłam to miejsce. Mimo że już wiele zasad Biosłone stosowałam (nieświadomie, że są to już czyjeś zasady :) ), to są one w końcu jakoś ukierunkowane. Do tej pory było "oo, super ma takie a takie właściwości, spróbuje". Dziwi mnie, że dopiero teraz to znalazłam, a myślałam że już na nic nowego nie trafię.

Byłam, zjadłam, nic się nie działo, żadnych rewolucji.

Po przestudiowaniu kolejny raz o MO, kupuję oliwę. Jak zwykle zaczęłam od tyłka strony. Tak dużo tu informacji, że bez błędów się nie da.
Na parę dni robię też sobie przerwę od MO. Na samą myśl o nim robi mi się niedobrze. Chodzi o ten olej. Nie znoszę oleistych substancji. Z każdym następnym dniem łykałam to coraz gorzej. Nawet teraz pisząc to (a dzis już tego nie wypiłam) wywraca mi się żołądek i ślina napływa...

Czuje się też strasznie senna. Wstaje rano tzn otwieram oczy i moja pierwsza myśl "byle do wieczora, żeby znaleźć się jak najszybciej w łóżku", i siedzę taka zamulona w pracy.
Myślałam że to może objaw przed okresem (zazwyczaj tak mam), ale pojawił się prawie bezobjawowo, był słaby, krótki (4dni, akurat mi to pasuje, bo strasznie ciepło jest), poszedł a senność została.



Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Udana 18-07-2014, 09:59
Jeśli chodzi o oliwę z oliwek, to hiszpańska nie ma tego zapachu, który niektórych odrzuca od oliwy to może spróbuj kupić hiszpańską. Ja też miałam na początku trudności z MO i piłam olej z octem jabłkowym ze względu na odruch wymiotny. Ale teraz już piję normalnie, bo piję jak wódkę :-)jednym łykiem, nie dotykam do policzków, a kubki smakowe nie zdążą zareagować. Mam nadzieję, że z czasem i takie akrobacje nie będą potrzebne w moim wypadku, tylko organizm zaakceptuje MO.
Twoja senność minie, jak trochę oczyścisz organizm z tego co nagromadziłaś. Potem energia będzie Cię rozpierać, teraz musisz przeczekać, ale postaraj się nie odstawiać MO, może spróbuj 1/2 dawki?


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Madd 18-07-2014, 12:07
Też próbuję jednym łykiem. Kubki smakowe nie zareagują, ale podniebienie już wyczuwa po połknięciu, a potem wyobraźnia pracuje i widzę jak to spływa i rozlewa się po żołądku...brrr

Dzięki za rady. Poszukam tej hiszpańskiej i zejdę do 1/2.
To całe oczyszczanie to twardy orzech do zgryzienia.
Zaczęłam też tamponowanie. Nawet mi się udało z tymi tamponami, nowe doświadczenie i rozśmieszające doznania np dyndający sznureczek.
Jestem ciekawa jak to sobie poradzi z moimi pogorszeniami. Na dniach powinny się pojawić (mam nadzieje że nie).


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Agata 20-07-2014, 15:28
Cytat
Jeszcze jedno, jeśli po miesiącu picia MO na oleju z pestek winogron nie miałam w sumie żadnych znaczących objawów, to mogę zmienić na inny? Czy dobić do 3 miesiąca?

Madd, stosujesz miksturę od 19.06.2014, powinnaś cały czas jeszcze pić miksturę z oliwą z oliwek, dlaczego stosujesz olej z pestek winogron? Do tego po miesiącu chcesz się przerzucać na kolejny? Nie rozumiem...



Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Madd 24-07-2014, 11:29
Proste.
Jako że moje obecne objawy (odczuwalne) tyczą się głównie okropnych pryszczy na twarzy i ramionach oraz problemy z miejscami intymnymi, to nie pasowały mi do żadnego oleju czy oliwy stosowanej w MO.
Przy oleju z winogron była informacja
Cytat
"jest dla tych, którzy zakończyli bądź pominęli poprzednie dwa etapy i nie mają objawów nieprawidłowego funkcjonowania górnych odcinków przewodu pokarmowego."
Więc uznałam że to będzie dobry wybór. Tu jest strasznie dużo informacji i naprawdę ciężko jest iść tą drogą nie popełniając błędów.
Później buszując na forum znalazłam informację (już nie wiem gdzie, dziennie tyle wątków czytam, że wszystkie mi się mieszają), że mimo wszystko w MO powinno rozpocząć się od oliwy z oliwek, bo leczenie jest od góry do dołu. Co ma w sumie sens i dlatego będę teraz szła od góry do dołu. Więc nie przerzucam się na kolejny, ale przechodzę na ten który powinien być od samego początku.

Na oliwie z oliwek jest troszkę lepiej tzn nie mam takiej senności, nie wstaje z myślą "byle do wieczora", ale wstaje z dużym ociąganiem.

W sobotę poczułam bół jakby prawy jajnik i już wiedziałam że wraca to moje pogorszenie. Śluz, lekka opuchlizna, wrażliwość na dotyk itd. Miałam mieć akurat tą 3dniową przerwe z tamponowaniem, ale stwierdziłam że będę kontynuować i zobaczę co będzie się dziać. Więc tamponowanie nie dało mi żadnej reakcji podczas tego pogorszenia...może było troszkę słabsze. Już wczoraj opuchlizna zmalała, śluzu mniej i pobolało mnie z lewej strony jajnika.
Czytałam że dobrze podczas tej 3dniowej przerwy zastosować jakiś probiotyk, ale nie mogłam znaleźć jaki jest tu stosowany. Może być obojętnie jaki z apteki, czy domowej roboty?

Dziś wyczułam opuchnięty i obolały węzeł chłonny w miejscu...jak od ramienia do krtani idzie taka kość i ten węzeł znajduje się na początku tej kości. Normalnie chyba pod nią schowany, a teraz wyszedł. Te węzły powiększają mi się właśnie po okresie jak przychodzą te pogorszenia i nie mam pojęcia czemu.


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Madd 05-08-2014, 18:09
Minęło już troszkę czasu.
Mój węzeł już nie boli, zmniejszył się, ale nadal jest powiększony.
Przeżyłam kolejną podróż. Alocit i ocet jabłkowy sprawdzają się w podróży. Aloes jako tonik i do podmycia się w ciasnym kiblu pociągu, a ocet już na miejscu jako tonik. W przedziale raczej smrodzić octem nie chciałam. :)

Po zmianie na oliwę z oliwek w MO moje wypróżnienie w końcu zaczyna przybierać odcień brązowy, czasem jakiś żółtawy, ale już nie zielony (no chyba że już jakiś jednorazowy przypadek, a nie na co dzień).
Moje włosy dalej są dziwne, jednego dnia znośne, innego jakieś sztywne. Ciekawi mnie, czy to przechorują czy jednak wypadną.
Od rozpoczęcia MO ropieją mi dziurki w uszach. Kiedyś bez problemu mogłam nosić każde kolczyki bez zbytniego przemywania nawet. Jak zaczeły się moje problemy ze zdrowiem, to każdy kolczyk wywoływał stan zapalny, czy to złote czy srebrne. Później dziurki w standardowych miejscach przestały ropieć po założeiu kolczyków, ale pozostałe jednak dalej są uparte.
Od rozpoczęcia MO te uparte dziurki co parę dni ropieją. Ropa wyjdzie, stan zapalny zniknie, by za parę dni znowu się coś tam działo. Same uszy w środku czasem wściekle mnie swędzą.

Pryszcze jakoś niespecjalnie się pojawiają teraz. Cieszę się, bo jest bardzo ciepło i nie muszę męczyć sie w bluzkach zakrywających ramiona. Jak jeden brzydal się pojawił to babrał się z miesiąc, drugiemu miesiąc niedługo stuknie. Takie ropiejące sięgające średnicy 1cm nie są estetyczne. :(

Ciągnę drugi etap diety bez problemu. Nie szaleję z wprowadzaniem nowych produktów. Patrzę co jest na rynku, i jak jakieś warzywa ładnie wyglądają i jest sezon na nie to biorę.
Generalnie nie mam żadnych negatywnych odczuć po jedzeniu. Nawet jak w weekend pozwoliłam sobie na 2 gałki lodów. Odczekałam jakąś dobrą chwilę, myśląc że będę miała rewolucje, ale nic nie było. Na wszelki wypadek wypiłam wodę z octem jabłkowym, który w sumie powinnam nastawić nowy. :)

Efekty po tamponowaniu bez zmian.

Zdrowia i wytrwałości wszystkim.


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Madd 22-08-2014, 11:20
Jest fajnie. :)
Ogólnie dalej czuję się jakaś zmęczona. Od poniedziałku chodziłam z uczuciem, że jutro piątek, hehe.
Po okresie tradycyjnie moje pogorszenie, ale wydaje mi się, że słabnie. W tym czasie coraz częściej udaje mi się załatwić, bo często miałam wtedy jakieś zahamowanie wypróżniania. Może to lepsze wypróżnianie powoduje, że pogorszenie słabnie? Niestety reszta bez zmian.
Na igraszki w łóżku nie mam co liczyć... cóż...

Włosy lekko odzyskały swój blask nie w 100%, ale wypadają. Wszędzie widzę jak leżą i muszę uważać przy gotowaniu.

Smarowanie skóry octem jabłkowym sprawdza się znakomicie.

Dalej nie mam zbytnich oznak oczyszczania. Niedawno zorientowałam się, że nie boli mnie ramię przy ruszaniu. Bolało zwłaszcza rankiem. A teraz nic. To chyba jedyna rzecz która ustąpiła. :)

Dieta idzie dobrze. Jedyną rzeczą, którą przetestowałam i totalnie mi nie posłużyła to biała kiełbacha. Naszła mnie straszna ochota na nią. Była z 2 ziemniakami, fasolką i surówką z kapusty kiszonej. Pozostałe rzeczy jem bez efektów negatywnych, nowością była ta kiełbasa.

Nie raz czytałam, że czujecie jak nadżerki się goją czy coś w tym stylu. Jak to się czuje?

Strasznie mi zimno. Było ciepłe lato, teraz ochłodzenie, a ja marznę.
Mam też straszną ochotę na chrupanie. Chrupać mi się chce ogromnie. Chrupanie marchewki, kalarepy, itd. nie pomaga. Muszą być chrupki lub wafle ryżowe. Walczę, ale nie mogę się oderwać.

I swędzą mnie te uszy. Chwilami czuję nawet jakby coś tam się ruszało i powodowało to swędzenie. Przemywam alocitem, ale nie wiem czy to coś daje.

Wiem, że MO pije króciutko, ale przy takim braku efektów oczyszczania mogę myśleć nad mieszanką na drogi moczowe? Czy jeszcze za szybko?


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Madd 30-08-2014, 15:40
Z uszami jest lepiej, ale to za sprawą octu jabłkowego.
Jeśli chodzi o samopoczucie psychiczne na temat mojego zdrowia to też jest lepiej. Odczuwam jakiś spadek ciężaru.

Od dziś zaczełam testować metodę "no poo" mycia głowy, czyli bez szamponu.
Im mniej chemii tym lepiej.
Pierwsze mycie mimo braku ciepłej wody w kranie mnie zaskoczyło. Włosy po masowaniu, umyciu odżywką samą, potem sodą a na końcu opłukanie wodą z octem jabłkowym. Włosy czyste, można wyjść do ludzi :) Stopniowo będę rezygnować z mycia odżywką i sodą by skończyć tylko na wodzie i wodzie z OJ. Zobaczę jak mi się to uda.

Odżywianie:
W tygodniu to mi się jeść chce niesamowicie.
Zwłaszcza jak wchodzę do pracy, siadam, patrze na zegar, wybija 9 lub 10 i już mój żołądek krzyczy "daj mi jeść". Jem i jem i jem i ciągle chce mi się jeść. Wracam do domu szalenie głodna.
A w weekendy? Wypiję MO i jeść mi się już nie chce. Dziś śniadanie zjadłam po 12:00. Od rana miałam uczucie że jak coś zjem to będzie mi niedobrze.

Kondycja:
Spać, spać, spać, jakieś znudzenie. Ciężkie mam powieki.


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Domi5 30-08-2014, 16:11
Czym dokładnie myjesz włosy? Ja próbowałam kiedyś mydłem i octem i to był koszmar - czułam się brudna.


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Madd 22-09-2014, 12:14
Pierwsze mycie to była soda oczyszczona. Drugie mycie sama woda, ale to była tragedia :) i na chwilę wróciłam do szamponu.
Teraz robię podejście numer 2.
Znowu pierwsze mycie soda oczyszczona, po spłukaniu wodą, opłukałam wodą z octem jabłkowym.
Włosy super, wytrzymały do następnego dnia, więc je tylko związałam.
Drugie mycie to mąka ze zmielonej ciecierzycy. Podobno mąka dobrze czyści i wchłania w siebie sebum. Opłukałam, i znowu przepłukałam wodą z octem jabłkowym.
Włosy faktycznie czyste i lekkie, niestety już następnego dnia były tłuste. Przy okazji moje dłonie miały peeling i były gładkie. :) Następnym razem to użyję też na buzię. 3w1.
Trzecie mycie to mąka ziemniaczana i znowu woda z octem jabłkowym... Dobrze, że to zrobiłam w niedzielę. Jakbym nie sprawdziła i umyła je przed pracą i wyszła (często zdarza się, że są jeszcze wilgotne jak wychodzę) to by była tragedia. Nie było widać, że są umyte.
Czwarte mycie, czyli dziś, użyłam, uwaga(!) płynu do higieny intymnej. Wyczytałam, że płyn FACELLE rossmannowski nie zawiera parabenów i sls, i jest często stosowany i do higieny, i do mycia włosów, i jako żel do mycia całego ciała. Efekt? Włosy są świetne.

Będę powtarzać te mycia sodą, mąką z ciecierzycy, płynem, przetestuję jeszcze żółtko jajka, może coś jeszcze ciekawego wyszukam.
Mam nadzieję, że stopniowo, tak jak podają w internecie, będę myła włosy coraz rzadziej.
I jestem ciekawa jak taki detox włosów wpłynie (jeśli w ogóle) na cały organizm.

Picie MO idzie mi ciężko. Ten nieszczęsny olej/oliwa/oleista substancja. Mam tą hiszpańską i jest zdecydowanie lepiej, ale jednak.

Te moje pogorszenia po okresie. Jednak podczas nich coraz lepiej mój organizm się wypróżnia, nie mam zastoju kilkudniowego i widzę, że pogorszenia są łagodniejsze.


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Bunia 23-09-2014, 22:26
Włosy też można umyć glinką. Osoby farbujące hną myją nią włosy przed nałożeniem tej farby. Glinka ściąga z włosów silikony zawarte w piankach i lakierach.


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Madd 25-09-2014, 10:00
oo dzięki.
Muszę poszukać gdzie to można kupić :)


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Madd 25-09-2014, 12:26
W ogóle dzieje się coś dziwnego.
Nie mam efektów oczyszczania, no może zwiększone wypadanie włosów.
Od rozpoczęcia MO, DP, KB trochę przytyłam.
Widzę zmiany na lepsze w miejscach intymnych.
Czy to możliwe?
Czy to jakieś uśpienie mojej czujności przed jakimś kryzysem?


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Grawo 25-09-2014, 13:20
oo dzięki.
Muszę poszukać gdzie to można kupić :)
                                                                                                                                                                                                                                                                                                    W naszym sklepie.


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Madd 06-10-2014, 10:56
Dobijam trzeciego tygodnia w myciu włosów bez szamponu. Jestem z siebie dumna.
Włosy mocniej wypadają, ale są lśniące :) bajeczny połysk mają.
Chce kupić książki, ale patrze że wszędzie w księgarniach są one niedostępne. Można dostać tylko tom drugi i ewentualnie o miksturze czy szczepieniach. Wołałabym jednak z jednego miejsca kupić żeby za przesyłki tyle nie płacić.
Nawet w sklepie Biosłone ich nie ma, ani na Allegro.

Na jednym forum był umieszczony fragment o MO. Podobno przed wypiciem tego rano, nie można mieszać. Prawda to?
Oliwa unosi się na górze tego płynu i bez wymieszania tego to ja nie wiem czy będę w stanie to wypić.
Uczucie że osadzi się ona na ustach i podniebieniu... rany już mi niedobrze.


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Madd 17-12-2014, 13:04
Po długiej przerwie.

Jako że kończył mi się aloes oraz oliwa z oliwek stwierdziłam, że można spróbować przejść na MO z citroseptem oraz olej kukurydziany. Jakieś miesiąc czy pół miesiąca wcześniej niż powinnam.
Od czerwca nie miałam żadnej grypy, choroby, gorączki...nic z tych rzeczy.
Po zmianie na citrosept i olej kukurydziany wróciło czyszczenie jelit i bieganie do kibelka :). Pije się też dużo lepiej, bo ten olej nie ma takiego mocnego aromatu.
Włosy od jakiegoś krótkiego czasu przestają wypadać. Pojawiły się nowe. Już się przyzwyczaiłam do nie mycia ich szamponami i nie muszę się męczyć z ich codziennym myciem, lecz co drugi (póki co).
Chyba nawet moje zmęczenie powoli ustaje. 

Cóż...nawet się nie zaraziłam od przeziębionej osoby.

Idą święta, moje święta będą bezglutenowe i bez cukrowe :) a będzie smacznie i zdrowo.


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Madd 21-01-2015, 15:13
Zaczęłam pić mieszankę na drogi moczowe.
Spodziewałam się raczej jakieś reakcji po przeczytaniu postów tutaj.
Jednak i to nic nie zdziałało.
Piję to bo piję już w sumie 3 tydzień.
Moje pogorszenia po okresie pojawiają się. Czuje że macica jest obniżona i jak ruszam szyjką to boli. Boli też podczas chodzenia, czy siadania. Wczoraj bolała bez względu na to co robiłam.
Jednak jest to taki ból który bardziej martwi niż żeby brać jakieś przeciwbólowe.
Trwa to 3-4-5 dni. Jeśli już przestane ją odczuwać to są pojedyncze bóle skurczowe.
Plus śluz, opuchlizna...i tak miesiąc w miesiąc.

Nie chce mi się jeść. Tzn głodna jestem, ale nie mam pomysłu na to co jeść. Jednak jem, bo jeść trzeba. Jest dobrze jak zachce mi się zupę, na pare dni mam do pracy, ale jak wracam do domu to klops...nie wiem co. Siadam, robię herbatę i jestem głodna. To jakaś surówka na szybko. Zjadłam ale nie czuje się najedzona. To znowu coś na szybko. Zjem, ale dalej czuje się głodna i tak do wieczora. Nie wiem co jeść, nie mam weny na gotowanie, nie mam na nic ochoty.

Nie mam znaczących objawów oczyszczania, zaczynam się czuć jakbym kręciła się w kółko.


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: VVV 21-01-2015, 16:41
Cytat
Związek pomiędzy jedzeniem żurawiny a infekcjami dróg moczowych po raz pierwszy wykazano w 1840 roku. Współczesne badania naukowe jednomyślnie potwierdzają, że żurawina ma działanie przeciwbakteryjne i przeciwgrzybicze, dzięki czemu jest skuteczna, m.in. w walce z infekcjami pęcherza moczowego, niektórymi schorzeniami skóry i wrzodami żołądka.

Żurawina była i jest stosowana na przeziębienia, anginy, problemy z żołądkiem czy pęcherzem. Co istotne, współcześnie wiele leków tworzonych jest na bazie żurawiny. Naturalnym środowiskiem dla żurawiny są torfowiska wysokie, w jakie zamieniają się zarastające roślinnością zbiorniki wodne. To specyficzne podłoże sprawia, że w owocach żurawiny gromadzą się w dużym stężeniu substancje o wyjątkowych właściwościach zdrowotnych – proantocyjanidyny, które m.in. chronią wątrobę, obniżają poziom cukru we krwi, wzmagają siłę skurczu mięśnia sercowego. Jednak najlepiej znany jest korzystny wpływ żurawiny na układ moczowy.

Prócz właściwości aseptycznych żurawina mają też zalety odżywcze. Są m.in. bogatym źródłem witamin A, C i z grupy B. Najwięcej substancji odżywczych i leczniczych zawierają świeże owoce (są dostępne od października do stycznia). Szczelnie zapakowane można przechowywać w lodówce nawet trzy miesiące. Suszone zachowują swoje właściwości przez kilka lat. Żurawina dobrze też znosi wysokie temperatury, gotowanie nie niszczy zawartych w niej związków bakteriobójczych.
Żurawina pomocna przy infekcjach dróg moczowych

Na infekcje dróg moczowych najbardziej narażone są kobiety (mężczyznom ta przypadłość zdarza się ośmiokrotnie rzadziej). Z badań wynika, iż niemal 30 proc. kobiet w swoim życiu przechodzi zapalenie pęcherza moczowego. Infekcje dróg moczowych wywołują najczęściej bakterie Escherichia coli (E. coli). Osadzają się one w drogach moczowych, gdzie powodują stany zapalne. Badania wykazały, iż żurawina zmniejsza przyczepność bakterii E.coli do ścianek dróg moczowych, jednocześnie zmniejszając ilość tych bakterii w moczu. Dlatego dzięki swoim właściwościom wypłukującym bakterie E.coli żurawina może zmniejszać podatność na zapalenie dróg moczowych. Pomaga ona również zapobiegać infekcjom pęcherza moczowego u osób mających problemy z całkowitym opróżnianiem pęcherza (jak mężczyźni z przerostem prostaty). Żurawina przynosi tak bardzo potrzebną pomoc osobom z założonym cewnikiem czy z zaburzeniami neurologicznymi (np. po udarze, wylewie czy urazie kręgosłupa), czyli w przypadkach, w których ryzyko infekcji jest bardzo duże. Osobom mającym skłonność do infekcji dróg moczowych zaleca się przyjmowanie żurawiny w celu zapobiegania ewentualnym nawrotom.
http://www.poradnikzdrowie.pl/zdrowie/medycyna-niekonwencjonalna/zurawina-na-pecherz-wrzody-i-serce_33955.html

Z żurawiną jest jak pomidorami, które są owocami, ale traktuje się jako warzywa, bo nie zawierają fruktozy - nie są słodkie. Jeśli zatem żurawinę wymoczy się dwukrotnie to przestaje być słodka, a więc niejako przestaje być owocem, gdyż zostaje pozbawiona fruktozy.
(http://forum.bioslone.pl/Themes/bisdakworldgreen/images/bbc/url.gif)


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Udana 21-01-2015, 16:42
Madd ta apatia to też może być związane z oczyszczaniem, trochę jesteś podtruta. To minie.
Poczytaj jeszcze:
http://portal.bioslone.pl/oczyszczanie/reakcje-zwane-oczyszczaniem
Jeśli chodzi o jedzenie to uduś sobie kawał mięsa i będziesz miała "na szybko" z surówką, część sobie zostawisz w lodówce to starczy Ci na 2 dni, możesz też wziać do pracy i to Cię nasyci.
Kasza jaglana i gryczana też daje uczucie sytości jak jej trochę zjesz z masłem czy smalcem, a gotuje się bardzo szybko. No i jajka to mega szybkie, i dobre jedzenie w różnej postaci.
Polecam też wątróbkę, smaży się błyskawicznie najlepiej z cebulą, a jak zjesz z surówką to bedziesz miała wykwintne dane i "na szybko". :)


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Madd 21-01-2015, 23:43
Żurawine znam, jak mam okazje do kupuję.

Jeśli to reakcja na oczyszczanie to dobrze, chociaż trochę uciążliwa. Głodna być nie lubię.
Właśnie robię kasze jaglaną czy gryczaną to z jajkiem, surówką, czy duszonymi warzywami, ale po dłuższym czasie to jest strasznie już nudne i nawet jak sie dobrze doprawi i wygląda super to nie smakuje.
Z mięsem jest problem bo nigdy za nim super nie przepadałam. Pierś kurza, indycza, polędwiczki czy jakaś chuda szynka jest ok. Inne jak wątróbka nie przejdzie mi przez gardło...chociaż cebulka z wątróbki jest pyszna :)
W tym tygodniu do pracy króluje pierś z kurczaka część w sezamie, część z czarnuszką i warzywa gotowane i surówka surowa.
Teraz zrobiłam ciacho marchewkowe bez cukru i bez mąki, z mieszanki mąk z kaszy jaglanej, gryczanej palonej i nie palonej i to sobie podjadam.

Reakcje zwane oczyszczaniem czytałam i wczoraj i dzisiaj, ale jakoś nie powiązałam tego ze sobą :)
Skoro to oczyszczanie to przetrwam, poczytam różne pomysły na zdrowe obiady, może coś wpadnie w oko.

Mały kamyk z serca spadł, dzięki <3


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Asia61 22-01-2015, 11:03
Cytat
Teraz zrobiłam ciacho marchewkowe bez cukru i bez mąki, z mieszanki mąk z kaszy jaglanej, gryczanej palonej i nie palonej i to sobie podjadam.
Napisz przepis w dziale kulinarnym. Skorzystają inni.


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Nieboraczek 22-01-2015, 13:33
Żurawina zwykła, obojętne jakiego pochodzenia?


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: VVV 22-01-2015, 17:10
Zbiory żurawiny też fajnie się ogląda,
ale oto ciekawostka - skąd się biorą pestki dyni:

https://www.youtube.com/watch?v=uT1Pxt8PYmg
(http://s12.postimg.org/vympu6499/image.jpg)
(http://forum.bioslone.pl/Themes/bisdakworldgreen/images/bbc/url.gif)


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Madd 11-02-2015, 15:53
No i jest przeziębienie :)
Dziwne takie i dość łagodne. Stosuje tylko imbir, goździki, miód i sok z czarnego bzu.
Jakbym miała kupować leki to bym nie nadążała. Codziennie dolega coś innego, a to z poprzedniego dnia znika np. w piatek ból gardła który w sobotę minął, ale zaczęłam czuć zatoki. W niedziele ogromny ból zatok zwłaszcza w nocy. W poniedziałek zatoki już ok i znowu ból gardła ale inny i przeszedł w nocy. Wtorek zapychający się nos, kichanie. Środa z nosem już lepiej, trochę kaszlu.
Jedyna stała to katar z kryzysem w środę. Gorączka może była niewielka, ale nie mam termometru żeby to sprawdzić.
Czegoś takiego jeszcze nie miałam. Przeziębienia zazwyczaj były takie że jak siekły dreszcze i łamanie w kościach to i katar, kaszel, gorączka i wszystko naraz i żywy trup w łóżku :)

19 lutego mijają 3 miesiące od stosowania oleju kukurydzianego. Nie miałam żadnych negatywnych objawów. Te 3 miesiące wspominam dość przyjemnie, olej kukurydziany jest dość smaczny i łatwo mi się go łyka w porównaniu do oliwy z oliwek.
Skoro nic się nie działo z moimi jelitami na tym kukurydzianym, to mogę przejść na winogronowy czy pić go dłużej?



Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Savage7 11-02-2015, 21:22
Myślę, że możesz przejść na olej z pestek.
W sumie to chciałem zapytać po co ci imbir, goździki, miód i sok z czarnego bzu? Chyba lepiej by było, jakbyś organizmu nie wspomagała na siłę.


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Madd 12-02-2015, 09:56
W sumie to nie wiem. Kiedyś czytałam że dobrze wypić przed snem w łóżku bo to pomaga się wygrzać i wypocić. Może co innego by było jakbym siedziała w domu, a co innego jak trzeba było przeżyć dzień w pracy. Następnym razem spróbuje bez niczego przetrwać. Taki lekki strach pozostaje że może się rozwinąć coś poważniejszego np jakieś zapalenie płuc. Zwłaszcza ja się tego boję, dopiero parę miesięcy mija od biosłonejskiego sposobu na życie a to moje pierwsze przeziębienie od tego czasu.
Może to był błąd...nie wiem. Trudno.


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Udana 12-02-2015, 14:21
Błąd to jest taki, że zamiast leżeć i wygrzewać się latałaś do pracy.


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Madd 17-02-2015, 11:45
Niestety, nie miałam innego wyjścia. To jest mała firma, nie ma nikogo na zastępstwo i po prostu nie mogłam. Ja swoje, szef swoje... a wiadomo, zbyt długo pracy szukałam żeby ryzykować zwolnienie :( Wiem że najważniejsze to wyleżenie. Leżałam jak najdłużej tylko się dało i ile się dało.


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Udana 17-02-2015, 13:08
Tak czasem jest, to rozumiem.
Wiesz jak się nie leży w chorobie tylko lata, bo nie ma czasu na chorowanie, to mimochodem chcemy "aby szybciej się infekcja skończyła" i zamiast chemicznych leków faszerujemy się "naturalnymi".
Też kiedyś tak robiłam dopóki mój znajomy mi nie powiedział wskazując na cmentarz, patrz tam leżą Ci, co uważali, że są niezastąpieni, cale szeregi niezastąpionych.


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: scorupion 17-02-2015, 13:20
Celna uwaga, każdy myśli, że cokolwiek znaczy, albo że do czegokolwiek jest niezbędny. Akurat, tylko trochę pyłu po nas pozostanie. Tak mi przed oczami stoi sylwetka Oleksego, jednego z niewielu przyzwoitych polityków, ponoć kierowcy pytającego gdzie go zawieźć odpowiadał: "obojętnie, wszędzie jestem potrzebny". I też go nie ma, a życie toczy się nadal, z każdym tak będzie.


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Misiek 17-02-2015, 15:13
Lepszy żywy pies niż martwy lew ( przysłowia Salomona)...

Fajne awatarki wprowadziliście, Misiek buja na księżycu... Udana też nieźle wypadła, ale wszystkich przebija Skorpionek! :)


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Dużagosia 17-02-2015, 17:06
Cytat
Fajne awatarki wprowadziliście
Mnie, też się podoba.


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Savage7 17-02-2015, 20:38
Skorpionku masz tu jakąś rodzinę czy to tylko zakochana fanka?


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: scorupion 17-02-2015, 23:50
No wiesz, na ludziach wrażliwych i z dużym poczuciem estetyki moja aparycja robi wrażenie.


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Misiek 18-02-2015, 08:44
Haaa, omal się nie poryczałam ze śmiechu. A tak serio, Savage to faktycznie jestem fanką mojego ukochanego męża, błyskotliwej ironii, malarstwa, poezji i bezkresnych mórz i oceanów. Tak, że możesz spać spokojnie - zauroczenie w obcych facetach mi nie grozi! :)


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Madd 18-03-2015, 16:36
Dzięki avatarkom trochę radośniej tu jest.
Co do przeziębień i chorób, mnie się udało uniknąć chemii z apteki. Kurier, który odbiera od nas wysyłki, przeziębił się tydzień wcześniej niż ja. Wiadomo jaką mają pracę, cały czas jeździł i pewnie szpikował się lekami, żeby jakoś przeżyć. Do dzisiaj jak wchodzi to pokasłuje. Po nim widać jak ważny jest czas wyleżenia się i odpoczynku.

A mnie znowu coś łapie. Od niedzieli miałam powiększonego węzła na szyi po prawej stronie. Tym razem chwyciło jakiegoś umieszczonego między mięśniami szyi i bolał to mało powiedziane. Próbowaliście kiedyś leżąc obrócić się z prawego boku na lewy nie używając mięśni szyi? :D Głową ruszać nie mogłam, tzn. skręcać. Dziś boli dużo mniej, ale w nocy sieknął mnie ból gardła, a w ciągu dnia coraz mocniej ból mięśni i całego ciała. Wracam dziś do domu, biorę szczura pod pachę, lecę do weterynarza, wracam i lądujemy w łóżku.

Za kilkanaście godzin stuknie mi kolejny rok. Od początku miesiąca słyszę "co chcesz w prezencie?"
A co ja chce? Tego kupić się nie da. Może jakiś przeszczep jest możliwy? Albo "cudowny lek", który pozwoli mi się cieszyć z tego z czego cieszą się miliony par na świecie?
Chcę by moja kobiecość była zdrowa i się do mnie uśmiechała. :D
W piątek między 9 a 10:30 (nie pamiętam dokładnych minut) w Polsce widoczne częściowe zaćmienie słońca. Może ta chwila będzie miała magiczną moc by spełnić życzenia?
Marzenia piękne są. Tylko czasem siły brak by do nich dążyć.


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Udana 18-03-2015, 16:57
Twoja szczerość mnie jakoś poruszyła, to tak urodzinowo Ci napiszę… warto sobie odpowiedzieć na takie pytanie. Co jest Ci potrzebne w życiu do tego abyś była szczęśliwa?
Zakładając, że zewnętrzne sprawy są zmienne, bo mogą być i zniknąć, zgubić się, zniszczyć, umrzeć, spalić się… na nich szczęścia nie zbudujesz… zawsze coś runie... to szczęścia trzeba szukać wewnątrz siebie, tam masz wszystko aby być szczęśliwą. Spróbuj z okazji urodzin to wydobyć i zobaczysz jak się ucieszysz tym co zobaczysz. :)


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Dużagosia 18-03-2015, 19:38
Cytat
Chce by moja kobiecość była zdrowa i się do mnie uśmiechała
No to ja Ci tego życzę, z całego serca.


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Madd 18-03-2015, 20:29
Dzięki Udana. Dzięki Dużagosia.

Mam dużo rzeczy z których jestem szczęśliwa, ale jest też dużo rzeczy które mi to szczęście zabiera.
Może byłoby łatwiej  nie będąc w związku i nie słyszeć: jesteś oziębła, potrzebuje więcej czułości, chciałbym z Tobą robić różne rzeczy itd
Nie myśleć o tym jak mąż mnie dotyka że jeszcze się zarazi. Chce latem wskoczyć do morza i nie myśleć czy to mi zaszkodzi, czy kogoś zarażę. Ciągle się upominam żeby siedzieć tak żeby był dostęp powietrza, żeby sie nie zagrzać nie zapocić tam. Jest mnóstwo takich małych drobnych rzeczy które odbierają pewną radość życia.
Boje się zarażenia ponieważ kiedyś dobre 3 lata temu po umyciu się poszłam jeszcze do szczurków. Później u jednej z nich pojawiły się strupy na grzbiecie, drapała się i drapała. Poszłam do weta i się okazało ze to grzybica. Zrobiłam wielkie oczy, no bo skąd...a to właśnie stąd, ode mnie. Umyłam niedokładnie ręce. Od tamtej pory myje je co chwile żeby to się nie powtórzyło.
To są takie drobne sprawy które wiercają mi się w duszę.

Z drugiej strony dzięki mojemu dążeniu do zdrowia, odżywiam się lepiej, więcej wiem, jestem świadoma, i że może być już tylko lepiej. Od stycznia coś się we mnie zmieniło. Czuję się jakaś pełna nadziei, czuję się wewnętrznie zdrowsza. Są dni w których w ogóle nie myślę o tym. Przypomina mi się dopiero podczas mycia lub że zaboli coś w dole brzucha, ale coraz częściej udaje mi się tym nie przejmować, nie dołować, czuje się mniej zestresowana. Kładę się do łóżka, kładę dłoń na dole brzucha i mówię sobie "jesteś zdrowa, damy radę" Codziennie jestem dumna ze swoich dokonań :)

To chyba działa, bo niedawno widziałam się z koleżankami z którymi nie widziałam się z 4 miesiące. Co chwile powtarzały że dobrze wyglądam, kwitnąco, że nie mogą się napatrzeć. Zdziwilo mnie to bo czułam się jak zombie z bólem szyi do którego doszedł ból głowy.
Więc cycki do przodu i maszerujemy przed siebie wyobrażając sobię że zostawiamy za sobą zarazki, grzybki, że jest ich w nas coraz mniej i z każdym krokiem coraz bliżej zdrowia.

Ciesze się z tego co mam Udana, ale chcę więcej. Nie zatrzymam się tylko dlatego że wystarczy mi to co mam teraz. Chce działać, chcę iść do przodu, nawet jeśli będą to malutkie kroczki czołgając się to chce iść do przodu, byle tylko nie stać w miejscu.
Chcę być mamą.

Się rozpisałam, nie chciałam. :)


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Madd 24-03-2015, 21:08
Małe podsumowanie.

Od trochę ponad miesiące piję MO z aloesem, cytryną, olejem winogronowym.
DP dalej etap drugi. Do trzeciego mi sie nie spieszy, czasem tylko sięgnę po pojedyńczą rzecz z dp3.
Mieszanka na drogi moczowe tura druga.
Od 2 tygodni znowu mnie mdli z rana. Czasem jak świeci mocno słońce w drodze do pracy to robi mi się jeszcze bardziej niedobrze.
W tygodniu w pracy mdłości przechodzą jakby szybciej. W weekendy MO mogę wypić o 6, wstać o 9, a za śniadanie zabieram się koło 12-13godz.
W ciągu ostatniego tygodnia rozbolała mnie 4 razy głowa, dwa razy po kawie przeszło. Dwa razy wziełam przeciwbólową. Było to związane z wizytą u weterynarza i wolałam być przytomna i rozumna żeby nic nie zapomnieć :)

Po ziołach na drogi moczowe mam często rzuty na gorzką czekoladę. Wiem że to związane z magnezem.
Przechodzę jakieś "przeziębienie"? Zaczęło się w zeszłą środę. Takie bóle mięśni i dreszcze miałam że myślałam że się rozłożę, jednocześnie bolała głowa. W związku że po pracy leciałam do weta posiłkowałam sie przeciwbólową, żeby głowa trochę mi odpuściła. Do wieczora wszystko przeszło. Zła jestem na tabletkę, no ale wolałam nie ryzykować padnięcia po drodze.
Dwa dni później ból gardła, suchy kaszel, pod wieczór delikatne bóle mięśni. W nocu straszna suchość nosa przez co boli ta śluzówka (chyba tak to sie nazywa) przy wydychaniu. To się utrzymuje, ale powoli zanika. Nic na to nie biorę.

Moje pogorszenie po okresie trwało CAŁE 3 DNI! SUKCES!! Jak ja się cieszę!! Powoli się zmniejsza i może w końcu sobie zniknie! Za dwa miechy ide do gina. Niech mi tam sprawdzi czy nic złego się nie dzieje.
Na oleju winogronowym w MO jakoś gorzej się załatwiam, coraz częściej kał jest stały, lub początek stały a reszta miękka, ale coraz mniej rzadkie. Brakuje mi codziennego parcia i uczucia lekkości. Nie ma zatwardzenia, ale często robię w kawałkach (tyle ile uda się wypchnąć bez wyciskania na siłę) np przez 2 czy 3 dni by 4 lecieć do kibla trzymając się za tyłek :D (to tak żartem)

W sumie, przypomniało mi się że już od jakiegoś czasu nie boli mnie jajnik lub coś w bliskiej okolicy. :)

Byle do przodu, wiosna idzie i pora sadzić warzywa w ogrodzie! uwielbiam ten czas!


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Savage7 24-03-2015, 22:04
Za dwa miechy ide do gina.


Znaczy co?


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: scorupion 24-03-2015, 23:56
Znaczy podła wóda, którą piją tylko Anglicy, bo reszta się brzydzi.


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Nieboraczek 25-03-2015, 12:03
Ten gin nawet toniku nie doda, ewentualnie obślizgłą maź.


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: scorupion 25-03-2015, 17:21
Ale duje w miechy.


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Nieboraczek 25-03-2015, 17:25
Cokolwiek by to miało znaczyć.


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Madd 03-04-2015, 18:36
Mam straszny kaszel. Strasznie suchy. Nie mogę nic odkaszlnąć. Trwa to już dwa tygodnie i nic lepiej. Nie przesypiam nocy. Przy kaszleniu odczuwam ból głowy, jakby na chwile zwiększało się ciśnienie. Było też uczucie jakby miało mi "wybuchnąć" i wyskoczyć oko. W tej chwili nie mogę spokojnego wydechu zrobić bez drgania...nie wiem jak to nazwać...dróg oddechowych? tchawicy? gardła?
W tej chwili mam też katar, często zatkany nos przez co oddycham ustami i kaszel się nasila. Bywał też ból gardła. Nie mogę spokojnie mówić.
W końcu zaczęłam cycać pastylki na gardło, pić syrop prawoślazowy, ale nic nie daje. Inhalacje też nic nie dają. Czeka mnie 10 godzin w pociągu...wywalą mnie przez okno bo nikomu spać nie dam.
Czy mogę zrobić coś żeby chociaż ten pociąg przetrwać w spokoju?


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Udana 06-04-2015, 17:34
Cytat
Czy mogę zrobić coś żeby chociaż ten pociąg przetrwać w spokoju?
Pewnie już nieaktualne...ale ciśnie się odpowiedź jedna NIE JECHAĆ. :)


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Madd 10-04-2015, 19:02
Pojechałam, przeżyłam, 3 dni leżałam, wypociłam się tak, że ciuchy można było wyżymać. :)
Kaszel jeszcze jest, ale mokry, odkaszluję to co zalega. Jest już dużo lepiej :), ale było ciężko i naprawdę się wystraszyłam.


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Madd 25-05-2015, 14:38
No w końcu dobra wiadomość.
Chyba zdrowieję. Ostatnio odszedł ode mnie jeden stres, który mnie trzymał około roku. Może nie stres ale przygnębienie. Teraz tego nie ma, nie mam czym się martwić. Odkąd tego nie ma to moje zdrowienie jakby przyśpieszyło :)
Nawet moje libido jakby w końcu się ruszyło i odczuwam przyjemność z dotyku i na tyle jest fajnie że odważyłam się na normalny seks. Nic nie boli, nie ma dyskomfortu!
Można powiedzieć ze jestem w siódmym niebie i czuje że wszystko jest możliwe. Mam ochotę krzyczeć o tym i non stop się szczerzyć od ucha do ucha :D
MO piję z olejem winogronowym i w tej chwili z citroseptem.
Dzisiaj zaczęłam po przerwie mieszankę na drogi moczowe.
Przygotowuję się do głodówki bez głodowania, głównie nastawienie psychiczne. Po roku od rozpoczęcia przygody z MO to nie jest chyba za wcześnie?

Chyba pozostaje mi tylko śmianie się, śmiech to zdrowie, a ja na to zdrowie jestem gotowa!!





Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Melinda 25-05-2015, 23:37
Wreszcie doczekałaś się i jest nagroda! Bardzo gratuluję Ci wytrwałości. Seks jest wielkim lekarstwem, szczególnie na psychikę, wyzwala endorfiny szczęścia; tak więc śmiej się i ciesz życiem! Również człowiek nabiera pewności siebie, czuje się dowartościowany. No i wreszcie może dochowasz się potomstwa.


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Madd 02-07-2015, 12:53
Z podzieleniem się radością czekałam, żeby upewnić się że to mi się nie wydaje.
I tu teraz ZONK...
Chociaż mogłam się tego spodziewać. Od 2 czy 3 miesięcy częściej odczuwałam lekki ból w dole brzucha, bardzo przypominający bóle przed miesiączką. Jednak nic więcej się nie zmieniało. W ciągu dnia pobolało może z godzinkę może dłużej i samo przechodziło.
Ja się tym nie martwiłam, bo skoro przy seksie nic nie boli to po co mam się stresować.
No i teraz po miesiączce zgodnie z moim pogorszeniem stało się coś.
Rozpulchnione mam całe wejście do pochwy, przedsionek i swędzi...No swędzenia dobre pare lat nie odczuwałam i nagle się pojawiło!. Boli i swędzi jednocześnie. Jak rozdrapane ugryzienie komara. Boli i swędzi ale dalej się człowiek drapie. Nie swędzi uporczywie i mam nadzieje że zniknie jak znika to pogorszenie. hmm

Głodówki jeszcze nie rozpoczęłam, ale przy okazji zakupów arbuza kupie i tak w ciągu tygodnia zjem ze 3szt. Odkąd tak je sobie jem to częściej się wypróżniam no i też częściej ten dół brzucha dawał o sobie znać. Teraz też dużo świeżej zieleniny wcinam. Może coś tam w dole się odblokowało.

Z jednej strony ciesze się, z drugiej "nie mogło to być wcześniej?". Chodzi mi o to że teraz kiedy odblokowuje się na kontakt fizyczny i zaczynam na nowo czerpać z tego radość, to teraz nie wiem co zrobić...wycofać się? Boje się że zarażę, mimo stosowania środków ostrożności i dbania o czystość to teraz boje się podwójnie.

Pytanie na marginesie. Jak to jest z kąpielą np w morzu? Można się wykąpać? np w domu zastosować tampon z alocitem, pojechać na plażę i się wypluskać, wyjść, wyjąć, poopalać się, wrócić do domu, umyć się.

Byłam u ginekologa :) mam zdrowe jajniki :) a tak się bałam :)
(ilość buziek zastosowana specjalnie)


A, jeszcze jedno. Czasem czytam o ludziach u których wykryto jakieś choroby i jak przez zmiane diety poprawiał się ich stan.
Ostatnio czytałam o kobiecie której powiedziano że ma raka jajników. Ona odrzuciła leczenie chemią itd a zainteresowała się jedzeniem, naturą, no ogólnie tą stroną. Mówiła że całe życie jadła fast foody, przepracowywała się, mało odpoczywała itd. Po 3 miesiącach od wprowadzenia diety zdrowej, aktywności fizycznej itd rak zniknął. Lekarze jej nie mogli w to uwierzyć. Nie wiem na ile to ściema a na ile prawda. Wiem że takie wypowiedzi się powtarzają że po 3, 4 czy 5 miesiącach po zmianie diety taki zwrot w chorobie.
Myslę tak o sobie. Ja nigdy nie jadłam fast foodów (raz na rok jakiś się zdarzył) Moje problemy zaczeły się kiedy pracowałam na nocne zmiany, nie wysypiałam się, praca ciężka była, czułam się zmęczona, bolały stawy, nogi i miałam ciągłą ochotę na słodkie, na czekoladę. Potem był epizod z antykoncepcją ale tylko od sierpnia do stycznia który rozpoczął sprawę intymną. Potem doszło leczenie, ale to i tak dość krótko trwało. Zmianę diety rozpoczęłam ze 3 lata temu, biosłonejskie mikstury i koktajle od roku już. I dalej to trwa.
Więc w jaki sposób tamci ludzie po 3 miesiącach mają taką poprawę?


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Dużagosia 02-07-2015, 14:18
Cytat
Więc w jaki sposób tamci ludzie po 3 miesiącach mają taką poprawę?
Każdy człowiek jest inny.


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Udana 02-07-2015, 16:00
 
Cytat
Więc w jaki sposób tamci ludzie po 3 miesiącach mają taką poprawę?
Każdy człowiek jest inny.
Lub nie było raka...tylko np. guz, torbiel, cysta.


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: VVV 02-07-2015, 17:09
Wystarczy się przestać truć, obżerać, niedojadać, leczyć, ewentualnie jakaś szczególnie zdrowa roślinka do tego (np. aloes) i sukces gwarantowany. Inna sprawa, że większość próbuje dziwacznych półśrodków i kompromisów, więc nie są to działania wystarczająco daleko idące by poziom toksemii organizmu wystarczająco szybko się zmniejszał.
(http://forum.bioslone.pl/Themes/bisdakworldgreen/images/bbc/url.gif)


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Madd 02-07-2015, 22:34
Wiem że każdy jest inny.
Czytałam też o przypadkach poprawy Parkinsona czy Alzheimera. W tym drugim przypadku badali jak bardzo gluten wpływa na prace mózgu.
Jak takie coś czytam, że innym tak się poprawia to czuję i złość i zazdrość, ale i też motywacje "też mi się uda" więc nie jest tak źle :)

Tak czy owak boli mnie...dziś bardzo mocno boli mnie jajnik. Ostatnio bolało mnie tak dawno że zdążyłam zapomnieć. Podbrzusze czuję jakby było opuchnięte w środku, uczucie balona. I boli mnie jak naciskam lekko.


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Asia61 08-07-2015, 14:45
Może to jelito.


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Madd 10-07-2015, 23:40
Nie wiem. Mam wrażenie że nie jelito. Jak mnie ginekolog badał i sprawdzał jajniki to też mnie zabolały i był to ten sam ból. Odczuwam też przechodzący ból jakby od jednego z nich w dół do pochwy. Ale to jest średnio pare razy na miesiąc po okresie i już nie zwijam się z bólu tak jak kiedyś. No nie wiem, tak to odczuwam.

Tak czy owak jest dużo lepiej już.
Coś się zmieniło. Odrobinkę poswędzi jeszcze. Tamponowałam alocitem z citroseptem, bo taki też jeszcze do MO biorę. Zmieniłam na aloes i kupiłam globulki probiotyczne. A to co się zmieniło to, to że do tej pory miałam tam biały nalot taki serowaty, grudkowaty, a teraz jest taki że nie wiem do czego go porównać, jest gładki...o jak maść może. Jest tego też niewiele. Przeszły też bóle w dole brzucha które towarzyszyły mi co parę dni przez ost. dwa miesiące.

Aż rozbudziła się moja ciekawość, co będzie po zbliżającej się miesiączce. Czy epizod z atakiem swędzienia powróci? Czy to jakiś przełom? Czy teraz będzie tylko lepiej? Czy gorzej?
Brzmi jak zapowiedź kolejnego odcinka marnego serialu :)
Czas pokaże.

Czasem zastanawiam się co myslą sobie faceci czytając o takich babskich problemach:) może to być koszmarnie nudne.
Opisuję moją drogę tak dla siebie ale i innych kobiet. W nas siła i warto walczyć o siebie. Tak mnie wzięło na rozmyślanie.



Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Udana 13-07-2015, 08:17
Cytat
Czasem zastanawiam się co myslą sobie faceci czytając o takich babskich problemach:) może to być koszmarnie nudne.Opisuję moją drogę tak dla siebie ale i innych kobiet. W nas siła i warto walczyć o siebie. Tak mnie wzięło na rozmyślanie.
Normalny traktuje to jak jeden z elementów zdrowia kobiety i chyba nie bardzo się tym emocjonuje. Faceci też mają swoje dolegliwości nam nieznane i one też są częścią tej odmienności.
Teraz świat mówi, że się nie ma różnicy pomiędzy kobietą i mężczyzną i jak chcesz to będziesz np.chorowała na prostatę, bo postanowiłaś być facetem.


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Madd 13-07-2015, 13:44
Cytat
Normalny traktuje to jak jeden z elementów zdrowia kobiety i chyba nie bardzo się tym emocjonuje. Faceci też mają swoje dolegliwości nam nieznane i one też są częścią tej odmienności.
Teraz świat mówi, że się nie ma różnicy pomiędzy kobietą i mężczyzną i jak chcesz to będziesz np.chorowała na prostatę, bo postanowiłaś być facetem.

Dobre :)
No na szczęście tu tak nie ma jak na innych forach o zdrowiu zwłaszcza intymnym jak np wyzywanie dziewczyn że się nie myją, dają d... i dlatego mają grzyba itd. No strasznie to przykre jest no i dziecinne oczywiście.

Tyje. Nie wiem czy to dobrze, czy źle :) Było mi dobrze w swoim ciele, a teraz zależy jakie spodnie ubiorę to czuje jak się materiał opina. Te pare kilo w zupełności mi wystarczy, dostałam komplementy że dobrze wyglądam, zwłaszcza na buzi, że mi kości policzkowe nie wystają tak.
No... w cycki by mogło pójść a nie w tyłek i nogi. Coś mój organizm na proporcjach się nie zna.

Trochę mnie dziwi, że nie jem tłusto, kalorycznie a waga rośnie. Ciekawe.


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Dużagosia 13-07-2015, 13:56
Cytat
że nie jem tłusto, kalorycznie a waga rośnie. Ciekawe.
To dowód na to, że od tłuszczu się nie tyje.


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Mistrz 13-07-2015, 15:35
Cytat
Trochę mnie dziwi, że nie jem tłusto, kalorycznie a waga rośnie. Ciekawe.
A co w tym dziwnego. Jeśli chce się przytyć, to właśnie trzeba nie jeść tłusto. 


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Madd 28-07-2015, 09:36
Dla mnie dziwne dlatego że od zawsze słyszałam że to od tłustego i słodkiego się tyje, i w takim świecie żyłam.
Dziwne dlatego też że biosłonejską dietę stosowałam już na 2lata przed poznaniem Biosłone. No z potknięciami, w końcu sama szukałam informacji i popełniałam błędy. Wprowadzenie DP wymagało minimalnych zmian. Więc przez 2 lata waga stała, czasem spadła, 1 rok z DP i MO i przybyło ok 5kg.
Różnica jest :) Dlatego to dla mnie dziwne.

Dziś zaczełam "głodówkę arbuzową" ziarna i młynek przydźwigałam do pracy. Przy każdym większym głodzie będę mielić i pić. Mam też 3kg arbuza, z czego trochę już zjadłam a zostało jeszcze 6,5godz pracy :D


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Madd 29-07-2015, 14:14
Drugi dzień głodówki.
Jest dobrze, lepiej niż myślałam
Na wszelki wypadek mam kawałek gorzkiej czekolady, jakby mi się słabo robiło.
Czuje się dużo mniej głodna niż jak jem normalnie.
Chwilami czuje się jakbym patrzała zza szyby, ciężkie oczy mam.
Nie mam też jakieś potrzeby czy chęci jedzenia czegoś innego. No...wczoraj zjadłam 2 ogórki z ogrodu :) i parę porzeczek podczas obierania.
Mam oparcie w mężu! Tak mi wczoraj arbuza pokroił do pracy, że weszło więcej niż jak sama sobie pokroiłam. Takie małe kosteczki równiutko ułożone, aż żal było jeść :D

Jakaś zmiana u mojej kobiecości. Był ból, była opuchlizna, nie było śluzu (był zawsze w tym czasie), jest swędzenie, ale nie tak mocne jak w zeszłym miesiącu. Po tylu latach jakieś zmiany w końcu :D



Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Madd 29-09-2015, 21:30
Własnie spojrzałam, że minęły dwa miesiące od ostatniego wpisu.
Nic specjalnego się nie wydarzyło. Głodówkę bez głodowania przeszłam dobrze. Spodziewałam się niezłego wypróżniania przy takim odżywianiu, a tego nie było.
Jakoś jednak nie mogę porządnie się załatwić. Nie ma zatwardzenia, ale nie ma też parcia. Wywala mi brzuch, śmierdzące "podkołdzierniki" puszczam :D. Zmieniłam proporcje w KB, ale nic nie dało.
W diecie nic nie zmieniłam, nie wprowadzałam niczego nowego. Dużo warzyw świeżych z ogrodu było. Często czuję się pełna, ociężała przez to.
Zaczyna mnie to już martwić i denerwować... no nie jest to miłe uczucie.


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Mistrz 30-09-2015, 00:03
Organizm niczego nie potrzebuje jak najwięcej, czy choćby dużo, także warzyw. Nadmiar warzyw może wywołać wzdęcia pętli jelitowych, które wstrzymują perystaltykę. Łatwo wtedy o to: http://portal.bioslone.pl/oczyszczanie/jak-dziala-mikstura-oczyszczajaca#zespol_rozrostu_bakteryjnego_jelita_cienkiego


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Madd 30-09-2015, 07:29
No... nawet warzywami bez chemii można sobie zaszkodzić ;). W sumie to dobrze, że jest już jesień i wszystko się kończy. Inaczej bym sobie dalej wcinała.

Wstałam rano i przypomniało mi się, że jest nowa rzecz. Oliwka magnezowa. Na chwilę obecną odstawiam ją na bok, tak na wszelki wypadek.


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Madd 09-10-2015, 09:26
Jest lepiej. Zmniejszyłam ilość warzyw świeżych i przerwałam smarowanie oliwką magnezową. Przez te parę dni oczyściło mnie (trochę rzadko, mam nadzieję, że się unormuje) i znowu czuję się lekko.

Pobolewają mnie łydki. Od dziecka miałam bóle nóg, ale wtedy krzyczano na mnie, no bo jak u dziecka może coś boleć.
Czasem pomaga ogrzanie, czasem schłodzenie. Smarowanie tą oliwką magnezową bardzo pomaga, no ale mam przerwę. Czasem bolą od chodzenia, a czasem rozchodzenie ich pomaga.
Ogólnie jest dobrze.
Skóra na buzi od jakiegoś czasu jest ładna. Pojedyncze pryszcze wyskoczą, ale mało uwagi na nie zwracam. Włosy ładne. Od odstawienia chemicznych szamponów minął rok. Przestały wypadać dużą ilością i co chwilę młode rosną. Rosną szybko, w ciągu roku jakieś 25 cm ich przybyło.
Senność dalej odczuwam. Może za mało śpię? To, że wcześniej położę się spać, nic mi nie daje. Najwięcej daje mi budzenie się bez budzika np. w weekend. Budzę się sama i czuję się wyspana.

Z jedzeniem też jest ok. No idzie zima, więc będzie monotonniej z naszymi zimowymi polskimi warzywami. Ale zupa z brukwi jest dobra :). Mam czasem rzuty na nabiał (mleko, śmietanę, żółty ser), czasem uda mi się nawet kupić mleko prosto od krowy jak z rana na rynek się wybiorę.

Jeśli chodzi o sprawy kobiece, no to hmm. Mimo moich pogorszeń zaczęłam odczuwać chęć na seks. Pogorszenia coraz słabsze, nie bolało, nie swędziało, nie szczypało, a ja się odprężałam z miesiąca na miesiąc. Od czerwca nastąpiła zmiana. Zaczęło swędzieć, teraz to pojawia się w czasie pogorszenia po miesiączce i po paru dniach przechodzi. Przez to chyba moja upragniona chęć na seks się wyłączyła. Jakby ktoś wcisnął przycisk OFF. Koniec i kropka. Nawet jak się "zmuszę", to nie działa. Jakieś durne powiedzenie, że kobieta zawsze może, a nie zawsze chce, w moim przypadku się nie sprawdza. A było tak fajnie...,mój chłop znowu cierpi, mam nadzieję, że w końcu będę mogła mu to wynagrodzić.

Miałam napisać tylko dwa zdania :).


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Madd 01-12-2015, 13:59
Małe podsumowanie.
Człowiek jest czasem GŁUPI ;). Po tak długim czasie dotarło do mnie, czemu czuję się taka głodna, i czemu zaczęłam przybierać na wadze.
Jak do mnie to w końcu dotarło, to polubiłam się ze słoniną. Teraz rozumiem to jak niektórzy z Was pisali, że na śniadanie mieli jajecznicę z 2 jajek na słoninie i czuli się najedzeni, a to tylko początek.
Więc jem tłuściej, dużo mniej głoduję, nie robi mi się słabo, lepiej się wysypiam, mam lepszy humor/nastrój, nie denerwuję się i nie irytuję. No i waga spadła mi w pierwszym tygodniu o 1 kg i utrzymuje się na +/- 55 kg.
Przeraża mnie myśl, że przez tak długi czas "głodziłam" swój organizm. Mam nadzieję, że teraz lepiej będzie sobie radził w powrocie do zdrowia.

Mam parę pytań:
1) Piję MO. ostatnio zmieniłam z aloesu na citrosept, ale już od dłuższego czasu jest olej z pestek winogron. Nie wiem czy ten olej zostawić już? Czy cofnąć się na kukurydziany? W sumie coś tam w jelitach się dzieje teraz.
2) Moje intymne problemy zmieniły się. Nigdy nie miałam z tych miejsc zapachu, mój stan był przewlekły i obraz objawów mocno zamazany i stały przez parę lat. Teraz się zmienia. W tej chwili są dni, w których jest wyczuwalny zapach morskich zwierząt ;) mówiąc łagodniej. I nie wiem... może ktoś to jakoś wytłumaczyć jak dziecku? Bo nie wiem, jak to odebrać... Czy to, że grzybów nie ma lub jest ich mniej, a do głosu dochodzą bakterie? Czy po tym jak bakterie wytępię grzyby już nie wrócą i będę cieszyć się większym zdrowiem? Czy tamponowanie aloesem/citrosemptem też się wtedy stosuje? Objawy zaczynają przypominać bakteryjną infekcję z opisu internetowego, bo sama jej wcześniej nie zaznałam aż tak. Jest to dla mnie nieznany teren i nie wiem, jak postępować.

Miałam przerwę w piciu mieszanki na drogi moczowe. Muszę dokupić zioła i ją wznowić.



Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Asia61 08-12-2015, 13:15
Bakteryjna waginoza (BV - bacterial vaginosis), np. zakażenia beztlenową
bakterią Gardnerella vaginalis, jest przyczyną przykrego zapachu z pochwy -
"fishy odor" (odczyn wydzieliny pochwy jest równy lub wyższy od wartości pH
4,7). Zakażenie można łatwo wykryć przez naniesienie na wydzielinę pochwy (na
szkiełku podstawowym) jednej kropli 10% roztworu KOH - pojawia się wówczas
charakterystyczny zapach rybi.Tyle cytat ze strony.

www.schering.pl/scheringowka_2002_03_vulvovaginitis.php

Ja bym się wsparła probiotykiem dopochwowym. Jeśli chcesz się tamponować Alocitem, spróbuj i daj znać jakie efekty.


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Madd 09-12-2015, 23:48
Definicję znam :).

Tamponuję aktualnie alocitem z citroseptem, bo taki teraz do MO mam. Na zapach i swędzenie doskonale poradziła sobie woda z sodą oczyszczoną.
Nad probiotykiem myślałam, choć do tej pory żadne nie dawały żadnej reakcji.


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Madd 26-01-2016, 11:40
Chyba mała załamka we mnie wstąpiła.
W czerwcu będą dwa lata z MO, KB, DP. Ogólnie sobie chwalę taki sposób życia. Jednocześnie żałuję, że poprawa następuje w gorzej niż ślimaczym tempie.
Robię błędy w żywieniu, wiem o tym. Nie mam problemu z glutenem, ciastkami, napojami słodzonymi. Nie ciągnie mnie. Nie potrafię tylko poskładać produkty tak, żebym była najedzona i miała energię. Wiem o zasadzie, że kotlet + surówka, kasza + surówka/warzywa. Jest już lepiej, zmniejszyłam węglowodany, zwiększyłam tłuszcz (słoninka itp), ale np wczoraj:
- śniadanie w pracy - 2 kawałki chlebka z kaszy gryczanej (druga próba wypieku) bez drożdży, cukru, zakwasu. Powiecie "no chleb, kasza, węglowodany". Te dwa kawałki to jak pół kawałka zwykłego Oliwskiego ze środka. Mały ten chlebek mój jest. Do niego sałatka warzywna.
- obiad - w termosie obiadowym mam zazwyczaj sporą porcję. Wczoraj była zupa krem z soczewicą i 2 pulpety cielęce, odrobina kaszy jaglanej w pulpetach. Zjadłam koło 12, o 13 jabłko, a o 14 zaczynałam czuć dziwny głód w żołądku i otępienie. O 16 leciałam do domu już głodna. W domu znowu zupa i dalej czułam głód. Podjadałam sobie to ogórka, to kawałek chlebka, wafla ryżowego, sera itd., bo nie wiedziałam, co mam zjeść, żeby nie czuć głodu, a jednocześnie czułam się pełna, napuchnięta i bez energii. Nawet po KB nie było lepiej. Czułam się tak aż poszłam spać, rano już lepiej.

No i czasem tak mam, taki głód nie do zajedzenia. Wiem, jak wybierać produkty, gdzie kupować, mniej więcej jak łączyć, a mimo to gdzieś popełniam błąd.

Jak siedzę w domu, a w domu ruszam się i robię dużo więcej niż w pracy (siedząca robota przy kompie), to nawet tak głodna nie jestem. Mogę zjeść obiad w ciągu dnia, wieczorem 1 jajko sadzone plus ogórek kiszony i to mi zupełnie wystarcza. A w pracy siedzę na dupie i mogę jeść konia z kopytami, bo głodna się robię i słabo mi i w ogóle jakbym na jakiś robotach fizycznych była, jakby żołądek był bez dna. Zjem i czuję, że jest pełny, ale czuję też głód, jak mnie zasysa.
Mogę np. 2 dni jeść to samo i jednego dnia jest ok, czuję się świetnie, a drugiego dnia wściekle głodna.

Teraz mam to pogorszenie po miesiączce: trochę lewy jajnik boli, trochę swędzi, dużo śluzu, powiększył mi się węzeł chłonny pod językiem, ale od zewnętrznej strony, na brodzie wyszły mi jakieś bąble wypełnione wodą i SWĘDZĄCE jak jasny gwint (zazwyczaj takie coś potrafi goić się miesiąc).

Chcę być zdrowa, chcę, by było wszystko dobrze. To myślenie co zjeść, jak połączyć, żeby tego głodu nie czuć i cała masa innych rzeczy, to takie czasem depresyjne jest. Mąż co jakiś czas "martwię się o ciebie, idź do lekarza"... walczę sama ze sobą i z nim.

Albo to jakaś zimowa chandra już. Na wiosnę najwyższy czas.

Teraz mam też takie dziwne uczucie, jakby uczucie głodu nie w żołądku, ale w twarzy.
Zna ktoś takie coś? Najbardziej koncentruje się jakby zatoki policzki-czoło. Czasem po tym poznaję, że pora coś zjeść. Plus zamulenie.




Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Shadow 26-01-2016, 11:53
Może spróbuj zjeść solidną jajecznicę z 3-4 jajek rano na boczku czy innym dobrym jakościowo mięsie? Jak rano nie jesteś głodna, to bierz ją do pracy i jedz wtedy, gdy poczujesz głód, nawet jeśli miałoby to być po 12:00. Ja tak robię i po zjedzeniu solidnej jajecznicy w momencie głodu nie odczuwam go potem kilka godzin.

Może i ten chlebek mały, ale tak serio, to po co Ci on? :) Nie lepiej w to miejsce zjeść więcej czegoś bardziej wartościowego? Jak ciągle czujesz głód, mimo iż jesz, to może z wchłanianiem coś nie tak? Jak wychodzi test buraczkowy?

Huśtawka samopoczucia to norma z racji procesów zdrowienia. Na początku miałem spore wahania, ale teraz jest całkiem ok. Organizm sam wybiera moment, kiedy jaka czynność będzie wykonana. Ja również mam tak, że mogę jeść przez miesiąc to samo, a każdego dnia będę się czuł inaczej. Czasem jak rano wypiję miksturę z olejem z pestek winogron, to przez 2 h czuję jakbym miał zaraz wszystko zwrócić wraz z zawartością jelit, a czasem nie czuję niczego specjalnego.


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Madd 26-01-2016, 12:18
Tak właśnie pomyślałam dzisiaj z tymi jajami. Chyba ściągnę z wioski większą ilość i to przetestuję.

Chlebek to tak testowo. Ja już tyle rzeczy sama robię w kuchni, że mogłabym z niej nie wychodzić, także czasem mam ochotę na pajdę chleba z serem i masłem. Też chciałam mieć przetestowany przepis na chleb w razie wyjazdu.

Testu jako tako nie robiłam. W tym roku, tzn. tej zimy, miałam ochotę na buraki dość często, to surówki, to ugotowane z cebulką, to barszcze i nie widziałam zabarwionego moczu. Ale może czas ten test zrobić.
Wypróżnianie też dziwne. W święta miałam dużo wolnego i nie chciało mi się KB pić i kupki były zwarte, prawie normalne. Po świętach wznowiłam KB i znowu od miękkich do rzadkich.

O, dobrze wiedzieć, że z miksturą nie jestem sama :). Właśnie dlatego śniadań nie jem, bo po niej to mnie mdli. Nawet jak rano KB z wodą piłam, to miałam odruchy wymiotne. Teraz KB przestawiłam na wieczór.

Dzięki za odpowiedź. Trochę się uspokoiłam.


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Shadow 26-01-2016, 12:38
Możesz spróbować zmniejszyć różnorodność. Postaraj się przez miesiąc, jeśli dasz radę, jeść ciągle np. jajecznicę jako pierwszy posiłek, a jako drugi coś mięsnego z różnorodnymi surówkami zalanymi oliwą. Jajecznicę można przygotować na masę różnych sposobów. Na boczku będzie smakowała zupełnie inaczej niż sama czy z ziołami.

Osobiście bez solidnej jajecznicy na start też byłbym głodny.

Nie masz co się bać, że Ci czegoś braknie. Jajecznica, mięso i surówki wraz z KB dadzą Ci wszystko, czego potrzeba. Ja się tak odżywiam ostatnie pół roku i czuję się świetnie, wręcz jak nigdy dotąd. Jajecznica zjedzona o 12:00 przy pracy siedzącej daje mi sytość do 17:00, a czasem i dłużej. Potem tylko na kolację zjem mięso wieprzowe z ziemniakami i surówką. Oczywiście do KB miód i czasem zjem jabłko.

Ja piję zawsze 2-3 KB dziennie. Teraz skończyło mi się siemię lniane czyli używam tylko dyni, słonecznika, ostropestu i w sumie mam najlepsze efekty. Gdy używałem standardowej proporcji było tak jak mówisz losowo. Spróbuj zmniejszyć ilość siemienia w KB ale może nie wykluczaj go całkowicie tak jak ja zrobiłem chwilowo z braku towaru :)


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Madd 27-01-2016, 23:57
Dzięki.
Dziś na śniadanie zrobiłam jaja sadzone. Rano kuchenka chodziła jak przed obiadem dla dwóch osób, dlatego już nie chciało mi się męczyć z jajecznicą.
Mięsa nie do końca lubię, skwarki wytapiam prawie na suche czipsy, nie lubie tłustych ciągnących się rzeczy. Mam nadzieję, że nie ma różnicy, czy skwarki są suche, czy bardziej tłuste. Jak trafiam na takie tłuste kawałki (w mięsie też), to najczęściej wypluwam, rzadziej połykam w całości.
Więc przed 9 zjadłam te jaja, o 11:30 część obiadu, bo już mnie ssało, o 14 drugą część, a w między czasie zagryzałam migdały.

Może racja z tym siemieniem, dość dużo go dodaję. Zastosuję Twoje rady na tyle, ile dam radę, jestem mięsnym niejadkiem :).

Generalnie przed że i bo stawia się przecinek.


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Madd 03-02-2016, 12:44
Jest lepiej. Na śniadanie do pracy robię sobie jajecznice na boczku lub słoninie. Jeśli zaczyna mnie ssać w pracy (brak przecinka) to przygryzam migdały.
Na razie będę to stosować. Zmniejszyłam jeszcze ilość kaszy gryczanej, robiłam błąd (brak przecinka) że nią się zapychałam właśnie dlatego (brak przecinka) że czułam się głodna.
Moje życie polega na ciągłym gotowaniu, spaniu, pracy i jedzeniu przez Was :) (brak kropki)
Mimo że nie zapycham się węglowodanami, cukrami, a jem tłuściej (brak przecinka) to waga rośnie hmm (brak kropki)


Następny post z takimi oczywistymi zaniedbaniami trafi tutaj: http://forum.bioslone.pl/index.php?board=74.0


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Opiotr 04-02-2016, 10:29
Mimo że nie zapycham się węglowodanami, cukrami, a jem tłuściej (brak przecinka) to waga rośnie hmm (brak kropki)
Jak tak cały czas rośnie, od ponad roku, to ciekawe do ilu już urosła ;-)...


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Pkamil 04-02-2016, 12:14
Może zamiast dawać rybę - poprawiać błędy - dać ludziom wędkę i wyjaśnić, dlaczego i kiedy się stawia przecinki?


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Mistrz 04-02-2016, 12:18
Przecież na każdym kroku podkreślamy, że Biosłone nie dla idiotów.


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Pkamil 04-02-2016, 13:07
To jest jasne, ale polska mowa jest trudna. Mało kto rozumie zasady interpunkcji.
Tłumaczy się to w szkole jak tępakom - przed BO, ŻE itd. stawia się przecinek nie wyjaśniając dlaczego tak jest. A to nie jest tak, bo tak ma być, tylko jest ściśle określona przyczyna takiego stanu rzeczy. Jak człowiek czegoś nie rozumie, to nie potrafi tego stosować.

De facto na tym forum jest bardzo niewiele osób, które prawidłowo składają zdania (choć i tak jest całkiem nieźle).
Sądzę, że krótki poradniczek napisany prostym językiem przyda się nie tylko tym owym, ale większości.

Choć to tylko moje subiektywne zdanie.


Inna kwestia: rozumiem fakt, że język polski to nasze dziedzictwo i trzeba o niego dbać. Osobiście chodzę i tępię zagrywki typu włonczyć, gdzie idziesz, poszłem, ostatnio też bez glutenowe i wiele wiele innych. Jednak język jest jak organizm, żyje, podlega ciągłym zmianom. Mało kto sobie zdaje sprawę z tego, że słowo kurwa było w przeszłości pozytywnym określeniem kobiety. Później  była dziwka (i tu dla porównania dziewka), a dziś wiadomo jak jest.

Natura i tak zrobi swoje - tak samo jak robi z naszymi ciałami.

Rozumiem, że te babole rażą i lepiej gdyby ich nie było. Ale meritum z ich względu się nie zmienia.

Z drugiej strony jest ten aspekt, że jak ktoś nie zrozumie prostych zasad (choć w porównaniu z innymi językami nie są takie proste) pisowni, to jak może pojąć ...

Ale ludzie wzrastają, nie tylko w obrębie jednego życia, ale na przestrzeni tysiącleci. Pozwólmy im na to. Bądźmy ponad to. To są kajdany umysłu, które można zdjąć.


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Udana 04-02-2016, 13:32
Nie wiem czy zauważyłeś jest cały dział na ten tamat.
http://forum.bioslone.pl/index.php?board=92.0
Fakt, nie wszyscy na forum piszemy poprawnie, ale dajemy się korygować, zmieniamy się i poprawiamy. Kajdany umysłu? Tego jeszcze nie było w odniesieniu do ortografii i interpunkcji. :)


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Pkamil 04-02-2016, 13:50
Kajdany. Bo nie możesz nie zwrócić uwagi. Patrzysz na błędy a twój mózg zaczyna blablanie, np. co za baran, jak on może tak pisać albo trzeba z tym skończyć, muszę go poprawić albo cokolwiek innego, co mózg zaczyna tam paplać. To jest ograniczenie.

Też tak mam, ale walczę z tym. Tyle że ja zajmuję się językiem zawodowo i jest mi troszkę ciężej.

Sam też robię błędy, z których się później śmieję. Bo one wszystkie są śmieszne. Nasz mózg i tak odczytuje słowa i dobrze zna znaczenie. Niezależnie od tego czy wyraz jest napisany dobrze czy nie. No interpunkcja (jej brak) czasami może narobić problemów, bo znaczenie od niej zależy, ale to jest długa i wyboista droga. Nie widuję to wielokrotnie złożonych zdań, w których miałoby to znaczenie.

Jest to więc kwestia umysłu odbiorcy. Gdybyśmy porozumiewali się za pomocą myśli, tego problemu by nie było. Więc patrząc z tej perspektywy po prostu go nie ma.

Tylko ludzki umysł pragnie bardziej, potrzebuje logiki, wprowadza ją gdzie nie trzeba. Ale odchodzę od tematu. Zastanówcie się nad tym.


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Pkamil 04-02-2016, 14:51
A jak chcecie się pośmiać dla odmiany z ludzkiej głupoty, to osobników jest wielu chętnych.
Moja żona. Zobaczyła, że ja nie mogę przytyć jedząc jak szalony na DP I i poprosiła o wytyczne.
Wydrukowałem z www. Dziś jest 2 czy 3 dzień. Powtarzam, że tak nie można, ale wolność jest dla mnie najważniejszym i nienaruszalnym dobrem, więc nic więcej nie mogę zrobić.

Dziś wjechało 5kg bananów, 2 kg winogron, jabłka prosto nie z Polski (te niezjadliwe zielone, co świecą jak ...), maliny prosto z polskich upraw, gruszki przypominające wielkie i twarde kamienie, serki homogenizowane, a mandarynki dobre, bo zdrowe. I do tego dwie sztuki czegoś, co przypomina kalarepę, ale jakby z jakieś strefy radioaktywnej, bo takich wielkich nie widziałem jeszcze.

I tylko śmiech mi pozostał. Wam też polecam:).


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Madd 04-02-2016, 16:43
Wiecie co? To że pisemnie nie reagowałam na poprawki Glorii nie znaczy że nie brałam ich sobie do serca. Nad każdym napisanym postem siedzę nawet 30min i sprawdzam błędy. Te co widzę które podkreśli przeglądarka to poprawiam. Sprawdzam sens zdań, ale nie będę siedziała ze słownikiem. Nie od tego jest chyba to forum. Nie widzę przecinków czy ich za dużo czy za mało. Dochodzi do tego że siedzę i to dodaje, to kasuję "cholerny" przecinek bo nie wiem czy ktoś z Was się do tego przyczepi czy nie. Na co dzień w luźnych pisemnych rozmowach nie używam polskich znaków, gubię przecinki, zapominam o kropkach. Jakoś potrafimy się dogadać i zrozumieć. Tutaj naprawdę się staram, a Wy i tak czepiacie się przecinka i kropki.

„Uczepiwszy się jakiejś nieznośnie modnej formy zabijasz tę  najcudowniejszą cudowność języka; zabijasz – jak się mówi w teorii  komunikacji – szczęście komunikacyjne, bo ktoś zamiast skupić się na  treści wypowiadanych przez ciebie słów tylko liczy 13, 14, 27, 28” –  mówił profesor Miodek

Skoro sam Miodek, wie że nadmierne liczenie czyiś błędów jest bez sensowny i sam czasem używa słów z mowy potocznej młodzieżowej i niepoprawnej (przeczytane w wywiadzie z nim jak rozmawia z synem) to Wy tego nie uznajecie i jest wielki szum o przecinek?
Z całym szacunkiem dla Waszej roboty, wiedzy, pomocy, zasad poprawnego pisania itd
NIE ROBIĘ TEGO ANI SPECJALNIE, ANI ZŁOŚLIWIE... po prostu nie widzę wszystkich błędów i braków.

I tak pewnie moje słowa zrozumiecie na opak.


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Mistrz 04-02-2016, 17:24
Ja na przykład przestaję czytać posta po trzecim rażącym byku. Nie widzę po prosu sensu traktować poważnie kogoś, komu nawet nie chce się napisać choćby z grubsza poprawnie.


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Madd 04-02-2016, 19:21
Mistrzu, ja to rozumiem. Nigdy nie byłam orłem z polskiego, matmy, chemii. Wykresy zdań na polskim były dla mnie tak samo skomplikowane jak te matematyczne. Bardzo dobrze szło mi w zajęciach plastycznych, rysunkach technicznych, ręcznie robionych rzeczach. W tym kierunku pogłębiam swoją wiedzę.
Wiem że robię masę błędów. W jednym zdaniu potrafię zmienić czas i osobę 3 razy mówiąc o jednej osobie i czynności. To miejsce jest jedynym miejscem w internecie w którym staram się pisać poprawnie. Więc nie akceptuję pod swoim adresem wypowiedzi sugerujące że jestem nieukiem lub leniem i nie chce mi się poprawiać. Na pewno tego nie OLEWAM.


Cytat
Gdybyśmy porozumiewali się za pomocą myśli, tego problemu by nie było.

Moje myśli są tak chaotyczne, że mi samej jest trudno ubrać je w słowa zrozumiałe na innych.
Wiec mojego problemu gramatycznego i interpunkcyjnego, by nie rozwiązało. :)

U mnie w pracy czasami jest tak, że projekt przejdzie przez 3 osoby pod kątem sprawdzenia ortografii i literówek. Na końcu przejdzie akceptacje klienta. Na gotowym wydruku jak byk wisi błąd. Nikt go nie zauważył. Co wtedy?
No nic, mówi się "Tylko ten nie popełnia błędów, kto nic nie robi" i robi się od nowa... poprawnie.


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Pkamil 04-02-2016, 21:55
Ja na przykład przestaję czytać posta po trzecim rażącym byku. Nie widzę po prosu sensu traktować poważnie kogoś, komu nawet nie chce się napisać choćby z grubsza poprawnie.

Nie da się z tym nie zgodzić. Twoje posty, Madd, są nafaszerowane babolami. Chciałbym bigos z taką ilością kawałków mięsa zajadać, co ty robisz błędów. I się nie obrażaj tylko. Nie o to mi chodzi, aby cię gnoić.

Musisz się postarać BARDZEJ. Poskładaj swoje myśli. Całe piękno w języku, jak i w innych dziedzinach życia, to prostota. Układaj proste zdania. A słownika musisz używać - po to one są.

Miodka nie możesz przytaczać, ponieważ jest ci do niego daleko. To tak jakby uczeń zwracał uwagę na fakt, że mistrz, który go szkoli, robi coś błędnie.

Mistrzowie mają większe prawo do robienia błędów niż adepci. Bo ty jako adept nigdy nie wiesz, czy mistrz się bawi słowem, czy może przytrafił mu się babolik, bo ma słabszy dzień. A może cię prowokuje do ruszenia makówką.

Używanie potocznej mowy przez osoby, które się znają na rzeczy (i nie tylko), wynika z tego, że ta potoczność jest tu i teraz, a za kilka lat może jej już nie być. I może to być jedyna okazja, aby jej posmakować. To nic złego. Życie. Nie daje jednak legitymacji do tego, aby przeginać i wszystko sprowadzać do okropności, jaką jest na przykład to, że młodzież dziś nie pisze już (komunikatory) ok. Ok jest za długie. Dziś się pisze "k". Tak jest szybciej. Czyż to nie jest przegięcie?

Tak więc ten argument (Miodzio) niestety nie jest w stanie cię obronić, wręcz przeciwnie.
Sądzę, że pan Miodek nie byłby zachwycony, że ktoś sobie nim...
Choć

Jeżeli u ciebie w pracy tekst przechodzi korektę kilku osób i nadal są w nim błędy, to albo jesteście przepracowani i z tego względu mało efektywni (to gonienie za kasą na zbity pysk i wyzysk pracodawców oraz zmuszanie do niewolniczej wręcz pracy jest przyczyną takiego stanu rzeczy w szeroko rozumianej branży językowej [i nie tylko]), albo powinniście zlecać takie zadania osobom, które się tym zajmują profesjonalnie.

Pan Józef jest mistrzem nie tylko tego forum, ale również słowa. Dlatego w jakimś sensie mój rozum mówi, że trzeba trzymać jego stronę. Serce podpowiada to, co napisałem wcześniej. Znajdźcie złoty środek (choć kompromisy są do dupy [żeby gorzej tej zarazy nie nazwać], to czasami pomagają ludziom ze sobą współżyć). Ty zapoznaj się z podstawowymi zasadami pisowni i pracuj nad tym - pamiętaj, proste zdania a nie złożone czy wielokrotnie złożone i praca ze słownikiem (sjp.pl) [ten nie jest aktualizowany na bieżąco, więc trzeba uważać].

Jak nie będzie ostro raziło, nikt się nie będzie czepiał.

Moje słowa "... za pomocą myśli ..." to też pewna prowokacja. Jesteśmy biedną i mierną cywilizacją. A są pewne osoby, które twierdzą, że nawet cywilizacją nie jesteśmy i koniecznie powinniśmy jej spróbować. Gdybyśmy tylko zrezygnowali z tej miernoty, odrzucili głupotę, to tak byśmy się komunikowali. Do tego czasu musimy się posługiwać tymi narzędziami, które są nam dostępne. Stwórzmy razem warunki do tego, aby powstał zalążek prawdziwej cywilizacji. A nie da się tego osiągnąć, gdy będziemy mizerni. Musimy być mistrzami życia, aby tego dokonać. A język i pismo to też element życia. Bardzo ważny! Wyobraź sobie w jak ciemnej dupie byśmy byli, gdyby nie internet. Wyobraź sobie w jak czarnej DUPIE byśmy byli, gdyby małolaci cały język uprościli jak z tym "k".
Oto hipotetyczna rozmowa:
1: dom?
2. k
1: siur?
2. k
1. ser?
2. n
Dlatego warto dbać o to, aby język nie został zbytnio zdegenerowany. W innym wypadku osoby takie jak pan Józef nie będą w stanie przekazać ani grama swojej bezcennej wiedzy.
Good luck!


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Madd 10-02-2016, 19:51
Serio?
Cała sprawa tyczyła się przecinków i kropek. Więc o co takie "halo"?
Po pierwsze. Ja nie biegam za wszystkimi tylko dlatego, że nie zrobią prostej kreski bez użycia linijki. Ja taką potrafię zrobić. Mnie to razi i to widzę.
Możemy też dla porównania namalować jakąś reprodukcję słynnego obrazu. Zobaczymy że nie wszyscy we wszystkim są dobrzy. Czy to znaczy, że teraz każdego mam ganiać do sztalugi, bo: "STARAJ SIĘ BARDZIEJ"?
Po drugie. Poprawiam wszystkie błędy które podkreśli przeglądarka, a często dla pewności sprawdzam w słowniku.
Po trzecie. Więcej błędów widzę w artykułach, gazetach. Jak macie jakąś misję do spełnienia na temat poprawnego polskiego języka to możecie się nimi zająć. Taki redaktor, dziennikarz powinien być wysłany do szkoły skoro robi błąd już w tytule. Nawet w pismach urzędniczych znajdują się błędy, a pismo podpisane przez 5 osób (od sekretarek i asystentek zaczynając, kończąc na kierownikach i prezesach). O jakości języka młodzieży szkolnej nie wspominam.
Więc macie czym się zająć poza dietami, MO, KB.

No nie... brak przecinka i kropki sypie na łeb na szyję cały polski język, i cywilizację? Ja przyjęłam krytykę i staram się pisać poprawnie, i chyba dalej macie z tym problem. Większość ludzi strzela focha, obraża się, wyzywa i dalej robi co chce. Jednak musieliście uczepić się mnie. Wrzucacie mnie do jednego worka z leniwcami, nieudacznikami, laikami którzy na poprawę swojej ortografii machają przed oczami papierek. Papierek z dysfunkcjami różnymi tylko dlatego, że nie chciało im się uczyć i zapłacili lekarzowi. Fajnie...


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Mistrz 10-02-2016, 20:07
A więc jednak miałem rację, że nie chciało się Pani napisać poprawnie, a nie że nie umi Pani.


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Udana 11-02-2016, 12:09
Cytat
Więc macie czym się zająć poza dietami, MO, KB.
Pisanie poprawnie, przyjmowanie krytyki i poprawa błędów czy stylu, jak najbardziej łączy się z tematyką forum.
Madd naprawdę, jak to zrozumiesz, przestaniesz się złościć i oburzać.
Myślę też, że piszący na forum mają inne pasje, zajęcia niż bycie korektorem gazet i chyba większość z nas nie ma idei naprawy świata.


Tytuł: Odp: Madd
Wiadomość wysłana przez: Pkamil 11-02-2016, 12:10
Cholera, nie sposób siedzieć cicho i niczego nie odpisać.

Do Madd:

1. A kto mówił, że każdy jest dobry we wszystkim? Umiesz mówić po polsku? Robisz to w miarę poprawnie? To naucz się zapisywać to w miarę poprawnie - mowa i pismo to dwie strony jednego medalu.

2. Ja malować nie umiem, to i też za malowanie się nie biorę. Gdybym pisać nie potrafił, to też bym tego nie robił zawodowo. Nie mieszaj zawodowej pracy do życia codziennego.

3. Gdyby maszyny mogły pisać teksty, to ja nie miałbym pracy. Zacznij używać szarej masy.

4. Gazety i artykuły: czy to cię usprawiedliwia? Czujesz się lepiej? Czy to że byle motłoch kończy dziennikarstwo na podrzędnej uczelni i później dostaje pracę w pierwszej lepszej niemieckiej gazecie (np. FAK) wchodzącej ludziom z brudnymi buciorami do życia i beznadziejnie wykonuje zawód dziennikarza, daje ci prawo pisać jak on (choć w twoim przypadku jest akurat gorzej)?

5. A kto pracuje w urzędach, zadawałaś sobie to pytanie kiedyś? Nie rób sobie żartów, proszę cie!

6. Młodzież szkolna - właśnie my dajemy im wzorce. Jeżeli tego nie rozumiesz, to nie masz PRAWA pisać, że ci się to nie podoba. Nie masz prawa się wypowiadać w tej materii, jeżeli dajesz młodzieży ZŁE WZORCE. A jest tu dużo młodych ludzi - takie mam wrażenie.

7. Nie zrozumiałaś ani jednego słowa z mojego pierwotnego przekazu. Proponuję, abyś na spokojnie to przeczytała. Najlepiej kilka razy.

8. Płacenie lekarzowi to nielegalny precedens. Zatajanie takich faktów, to też jest przestępstwo. Oskarżanie bez podstawy, to oczernianie i zniesławianie. To są twoje argumenty? Stawiasz się w opozycji do tych pseudo-oszustów, nieuków. A ty dlaczego piszesz niepoprawnie? Pies zeżarł ci okulary i widzisz jak przez mgłę?

9. Ręce mi opadają. Ale te pewnie przez te spacery.