Niemedyczne forum zdrowia

RODZICE, DZIECI, RODZINA => Noworodek, niemowlę - zdrowie, pielęgnacja => Wątek zaczęty przez: Słonecznik 17-06-2015, 08:19



Tytuł: Wyleczyłam AZS(?) u niemowlaka w 3 miesiące
Wiadomość wysłana przez: Słonecznik 17-06-2015, 08:19
Witam,

Mój syn urodził się w październiku 2014 roku. Szczęśliwe, duże i dobrze rozwijające się niemowlę ( zaszczepione bez mojej wiedzy na gruźlicę zaraz po urodzeniu) niestety karmione sztucznie...
W momencie gdy skończył 3 miesiące zaczął robić śluzowate, zielone kupki, wypróżnienie następowało raz dziennie lub raz na dwa dni. Jego skórę na twarzy w ciągu dwóch dni pokryły krosty, z których następnie lała się krew i ropa. Po kolejnych kilku dniach krosty zamieniły się w strupy a raczej skorupę, która pękała i sączyła się z nich ropa. Lekarz przepisał tonę maści, masę skierowań na badania i do innych "specjalistów". Nie wykupiłam tych mazideł bo większość to sterydy oraz sporo syropów typu zyrtec, clemastin itp.
Wraz z mężem codziennie używamy maści z witamina A i tą właśnie maścią zaczęłam smarować twarz małego. Strupy zmiękły i po kilku dniach zaczęły odpadać. Ale taka sytuacja powtarzała się średnio co dwa tygodnie: Wielki wysyp krostek, krew, ropa, strupy i za każdym razem było coraz gorzej. Do tego stolce stawały się coraz bardziej śluzowate i zielone..
Postanowiłam, że spróbuję terapii siemieniem lnianym. Mieliłam dwie łyżeczki siemienia, zalewałam gorącą wodą i na bazie tej wody lnianej robiłam mu mleko lub zwyczajnie wypijał samą wodę. Ku mojemu zaskoczeniu już drugiego dnia Aleksander zrobił kupę, w której były żółte "ziarenka" - śladowa ilość ale widziałam, że coś zaczęło się dziać. Takich kup zrobił chyba z 5 i nie miały aż tak drażniącego zapachu. Czwartego dnia po stosowaniu siemienia lnianego mały zrobił piękną, żółciutką i ziarnistą kupę i to nie jedną :) Mojej radości nie było końca. Niecierpliwie wyczekiwałam kolejnego ataku i "wysypu krost na twarzy". Oczywiście się doczekałam ale krost było mniej, lała się z nich ropa ale strupów było znacznie mniej. Przez dwa tygodnie podawałam siemię codziennie, po tym czasie co dwa-trzy dni. Za każdym razem podczas wysypów krost było coraz mniej...Po trzech miesiącach po chorobie nie ma śladu. Aleksander ma gładziutką twarz bez żadnych krost, stolce są regularne co do godziny ;) i mają normalny, zdrowy kolor. Lekarka zadowolona, że wyleczyła Atopowe zapalenie skóry w tak krótkim czasie...o siemieniu nawet nie chciała słuchać nazywając mnie fanatyczką tym samym wyśmiała mnie przy wszystkich oczekujących w poczekalni. My z mężem pijemy siemię codziennie ( mąż pozbył się bóli żołądka), Aleksander dostaje co drugi dzień. Całą "terapię" fotografowałam i jak będę miała czas to wrzucę zdjęcia pokazujące jak zmieniał się stan twarzy małego. Robiłam też zdjęcia stolców dla niedowiarków ale to sobie podaruję ;)


EDIT: Chciałam jeszcze dodać, że początkowe badania wykazały AZS, które jest wynikiem skazy białkowej.


EDIT2: To wszystko co napisałam to ogromny skrót naszych zmagań. W rzeczywistości był to codzienny koszmar, łzy i bezsilność. Zapomniałam dodać, że mały dodatkowo ulewał ale nie było to zwykłe ulewanie a wymioty pod ciśnieniem, które leciały prawie na metr do przodu... Z tego powodu dostaliśmy skierowanie do szpitala na operacje odźwiernika ( obyło się bez) i właśnie w szpitalu stwierdzono skazę białkową. Na noc zakładałam mu rękawiczki lub skarpetki na dłonie aby się nie drapał, ponieważ tak mocno drapał twarz, że niejednokrotnie poduszka była cała z krwi. Często także brudził pościel sączącą się ropą, która przysychając przyklejała poduszkę do jego twarzy i gdy ja odklejałam- odrywały się strupy i lała się krew. Była naprawdę ciężko ale daliśmy rade i w niecałe trzy miesiące mały wyzdrowiał :)





Tytuł: Odp: Wyleczyłam AZS(?) u niemowlaka w 3 miesiące
Wiadomość wysłana przez: Melinda 30-06-2015, 22:31
Gratuluję odwagi, zastosowania zdrowego rozsądku i wytrwałości! Życzę zdrowia Aleksandrowi.