Niemedyczne forum zdrowia

BLOK PORAD, POMOCY I WYMIANY DOŚWIADCZEŃ => Przypadki zdrowotne forumowiczów => Wątek zaczęty przez: Robert17 15-01-2016, 01:12



Tytuł: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Robert17 15-01-2016, 01:12
Wiek: 22 lat.
Objawy fizyczne:
-klucha na podniebieniu, kilkukrotnie w ciągu dnia zatkany nos, kozy w nosie, uczucie ciężkiej głowy, odchrząkiwanie białej lub zielonej flegmy non stop, wypadanie włosów, sińce pod oczami, obfite cieknięcie z nosa na mrozie
-wieczne granie i przelewanie w kiszkach, brak dnia bez gazów, mała masa ciała, biegunki przy dużym stresie, na co dzień półpłynny stolec, zbieranie się powietrza w żołądku podczas głodu z koniecznością odbeknięcia

Objawy psychiczne:
-rozbicie, ogólna ociężałość, trudności z koncentracją, słomiany zapał, częste poczucie beznadziejności, gubienie prostych, podstawowych słów i wyrażeń, problemy z zapamiętywaniem/przypominaniem, poczucie izolacji, wybuchowość, zachowania, których później sam nie rozumiem

Historia chorób:
Od dziecka byłem niezwykle chorowity. Połowę dzieciństwa do 10 roku życia przesiedziałem w "ośrodku zdrowia" w oczekiwaniu na wizytę u pani doktor. Szprycowany antybiotykami, dostawałem nawet zastrzyki. Zawsze byłem wątłej postawy, chociaż praktycznie we wszystkim byłem lepszy od rówieśników. Miałem taki dziwny epizod w czasie zerówki, że strasznie płakałem za mamą, nawet sam nie wiedziałem czemu, ale nie umiałem się uspokoić. Myślę, że już wtedy męczyła mnie grzybica jamy nosowej. Później wszystko przychodziło mi niezwykle łatwo (zwłaszcza nauka). Przebyłem ospę, o pozostałych chorobach wieku dziecięcego nic nie wiem, dopytam rodziców jak będę w domu.

Wraz z początkiem gimnazjum praktycznie przestałem chorować. Zdarzały się pojedyncze infekcje, które oczywiście były leczone lekami, ale najczęściej homeopatią. Będąc w 3 klasie gimnazjum miałem codziennie silne bóle głowy. Odbyłem więc wizytę u pani doktor "medycyny holistycznej", gdzie dowiedziałem się o zagrzybieniu organizmu, zatruciu kadmem, niedoborach itp. Dostałem torbę suplementów, które brałem. Miałem też robione zabiegi aparatem mora.

Gdzieś około drugiej liceum, w wieku 17 lat, zainteresowałem się sam zdrowiem szukając czegoś o Candidzie w internecie. Trafiłem na Biosłone. Na początku zachłysnąłem się wiedzą, zacząłem wprowadzać wszystkie kuracje na raz. Wytrwałem dość długo, poprawiło mi się nawet trawienie i zacząłem przybierać na wadze. Jednak po jakimś czasie, z młodzieńczej głupoty, z racji tego, że było już lepiej, zaniedbałem się znowu. Podejmowałem kilka prób ponownie wdrożenia zasad Biosłone, ale zawsze kończyło się na pierwszym etapie DP.

Teraz jestem na 3 roku studiów i niestety przez brak sił, będę zmuszony opóźnić ich skończenie. Jestem jednak na dobrej drodze do zdrowia. Przebyłem niedawno DPI razem z piciem koktajli i MO na bazie aloesu i oliwy z oliwek, z dość dobrymi efektami (unormował mi się stolec i częstość wypróżnień, przestałem czuć ten dziwny niepokój lub czułem go rzadziej), ale nie przestało mnie kręcić w jelitach i za poradą Glorii w dziale pytania dla początkujących, postanowiłem przejść na monodietę. http://forum.bioslone.pl/index.php?topic=17212.msg222017#msg222017
Od dwóch tygodni zatem jestem na monodiecie.

Mój jadłospis:
Golonka z indyka gotowana w wodzie z dodatkiem pieprzu, soli, ziela angielskiego, pietruszki i selera; kapusta biała gotowana na rosole ugotowanym na tej właśnie golonce, ziemniaki gotowane w mundurkach w osolonej wodzie.
Wybrałem golonki zamiast piersi, gdyż są bardziej czerwone, co odbieram jako bogatsze w to, co układ pokarmowy może z nich wyciągnąć. Kupuję je w "Wierzejkach", ale uzdatniam je obgotowując w czystej wodzie, przed przyrządzaniem rosołu. Rosół czasem piję, ale zazwyczaj nasycam się zjedzeniem samego mięsa, ziemniaków i kapusty.
Dodatkowo rano na czczo wypijam 50 ml rozcieńczonego 1:1 soku z aloesu.
Jem 3 razy dziennie to samo. Jakoś bardzo mi to monotematyczne jedzenie nie przeszkadza, co więcej zaczyna mi coraz bardziej smakować, a na zapach gotowanych ziemniaków cieknie mi ślinka.

Mam jednak nadal problem: nie przestało mnie kręcić w jelitach i nadal mam dość częste gazy, co wcześniej odczytywałem jako objawy alergii pokarmowych. Możliwe, że przez święta na nowo odbudowałem w swoich jelitach przerost drożdżaków, gdyż nie odżywiałem się jak należy. Uległem ciastom i pochłaniałem ich przez około 5 dni dość dużą ilość. Myślę, że może to być bardziej objaw przerośniętej drożdżycy w układzie pokarmowym, reagującej na skrobię zjadaną z ziemniakami. Wróciły także częste poczucia rezygnacji i bezsilności oraz łatwa drażliwość. Dodatkowo rodzina naciska na mnie, żebym porobił badania żeby zobaczyć co mi jest. Mam zamiar je zrobić na odczepnego i im pokazać, że i tak nic z nich nie wyjdzie, bo wszystkie parametry będą w porządku, tak jak jakieś 2 lata temu.

Tęsknię trochę za KB na tej monodiecie i często będąc w sklepie mam ochotę się złamać i kupić sobie coś słodkiego albo jakieś piwko, chociaż silnie się opieram.

Mam pewien pomysł, ale nie wiem czy jest on sensowny, aby na tydzień lub dwa zrezygnować z ziemniaków, dołączyć KB na bazie samych pestek z dyni i ogórka kiszonego, żeby odbudować naturalną florę bakteryjną. Reszta będzie tak jak na monodiecie. Mógłby mi ktoś doradzić, czy ma to sens.
Proszę o porady i wskazówki.


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Gloria 15-01-2016, 11:21
Możliwe, że przez święta na nowo odbudowałem w swoich jelitach przerost drożdżaków, gdyż nie odżywiałem się jak należy. Uległem ciastom i pochłaniałem ich przez około 5 dni dość dużą ilość.
No, niezły wstęp do monodiety.

Tęsknię trochę za KB na tej monodiecie i często będąc w sklepie mam ochotę się złamać i kupić sobie coś słodkiego albo jakieś piwko, chociaż silnie się opieram.
Jak wprowadzisz więcej tłuszczu, to ochota na słodkie powinna minąć.

Mam pewien pomysł, ale nie wiem czy jest on sensowny, aby na tydzień lub dwa zrezygnować z ziemniaków, dołączyć KB na bazie samych pestek z dyni i ogórka kiszonego, żeby odbudować naturalną florę bakteryjną.
Według mnie to nie jest dobry pomysł, żeby rezygnować z ziemniaków. Ja bym wprowadziła kapustę kiszoną.


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Robert17 15-01-2016, 11:53
Mam pewien pomysł, ale nie wiem czy jest on sensowny, aby na tydzień lub dwa zrezygnować z ziemniaków, dołączyć KB na bazie samych pestek z dyni i ogórka kiszonego, żeby odbudować naturalną florę bakteryjną.
Według mnie to nie jest dobry pomysł, żeby rezygnować z ziemniaków. Ja bym wprowadziła kapustę kiszoną.

A może powinienem wrócić jeszcze raz do DP, przejść pierwszy etap i wrócić do monodiety jak się unormuje moja flora bakteryjna? Dzisiaj rano złapała mnie straszna biegunka i rozbiło mnie to jeszcze bardziej.
Postaram się o tę kapustę kiszoną i odstawię ziemniaki na jakieś 2 dni, żeby zobaczyć jak zareaguje mój organizm
Jedno pytanie: Czy mogę używać smalcu wieprzowego do smażenia w trakcie monodiety?


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Gloria 15-01-2016, 12:53
Golonka z indyka gotowana w wodzie z dodatkiem pieprzu, soli, ziela angielskiego, pietruszki i selera;
Przyprawy należy ograniczyć do soli i prawdziwego pieprzu. (tom 3, str. 71)
Nie używaj ziela angielskiego.

A może powinienem wrócić jeszcze raz do DP, przejść pierwszy etap i wrócić do monodiety jak się unormuje moja flora bakteryjna?
Ja bym pozostała przy monodiecie - na DP też nie było u Ciebie najlepiej:
Pomimo przejścia całego etapu bez żadnego innego błędu, nadal mam gazy po każdym zjedzonym na surowo warzywie a dodatkowo przestałem zupełnie tolerować marchew. Poprawił mi się jednak stolec. Jest teraz taki, jak to określił Machos w jednej ze swoich audycji, jak kubańskie cygaro. I wypróżniam się co około dwa dni.
Gdybyś nie najadł się tymi ciastami w święta, to płynne przejście z DPI na monodietę byłoby dla Ciebie dobre, ale według mnie nie ma sensu wracać do DPI, bo:
Ograniczenie substancji odżywczych dla drożdżaków jest równocześnie ograniczeniem tych substancji dla nas, toteż cała sztuka polega na tym, by po zagłodzeniu drożdżaka nie okazało się, że przy okazji osłabiliśmy własną odporność. Dlatego pierwszy etap diety powinien trwać tylko tak długo, jak to jest konieczne dla osiągnięcia równowagi drobnoustrojów jelita grubego, czyli 3 tygodnie. (tom 1, str. 216)
Jak będziesz co miesiąc przechodził na DPI, to się wykończysz.

Postaram się o tę kapustę kiszoną i odstawię ziemniaki na jakieś 2 dni, żeby zobaczyć jak zareaguje mój organizm.
Jeśli uważasz, że ziemniaki Ci szkodzą, możesz zastąpić je białym ryżem - jest o tym w tomie 3 na str. 71.
Jeśli kapusta kiszona będzie Ci szkodzić, to jej nie jedz na siłę.

Jedno pytanie: Czy mogę używać smalcu wieprzowego do smażenia w trakcie monodiety?
Najczęściej dobrze tolerowane przez alergików są mięsa: młodych gołębi, królików, indyków, kóz, owiec (baranina), a także ryb słodkowodnych: sandacza, pstrąga, węgorza, leszcza, płoci, okonia, sazana (dzikiego karpia). Stosunkowo dobrze tolerowana jest wołowina, natomiast cielęcina, wieprzowina i mięso kurze rzadko kiedy są dobrze tolerowane przez alergików. (tom 3 str. 70)
Możesz spróbować smalec np. gęsi.


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Robert17 18-01-2016, 20:32
Zamieniłem ziemniaki na ryż i raz dziennie jem surówkę z kapustą oraz zacząłem jeść rosół z ryżem. Póki co mnie nie kręci i czuję, że teraz już będzie tylko lepiej. Mam jeszcze jednak wątpliwości odnośnie przyrządzania rosołu. Czy mogę dodawać do niego selera i pietruszkę? Cebulę i marchew odrzuciłem zupełnie, bo nawet w małej ilości mi szkodziły..


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Gloria 18-01-2016, 21:25
Cytat
Mam jeszcze jednak wątpliwości odnośnie przyrządzania rosołu. Czy mogę dodawać do niego selera i pietruszkę?
W rozdziale 9 Monodieta w ciężkich przypadkach alergii masz odpowiedź lub na portalu w artykule http://portal.bioslone.pl/dietamonotematyczna.
Przed wprowadzeniem jakiejkolwiek diety warto najpierw się z nią zapoznać.


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Brer 18-01-2016, 21:35
Jak marchew i cebulę musiałeś odrzucić, to na seler prawdopodobnie zareagujesz jeszcze gorzej.
Też bym na Twoim miejscu zrezygnował z ziemniaków, ale zamiast bezwartościowego ryżu lepsza jest nasza kasza gryczana. A w jaki sposób gotujesz ziemniaki, obierasz czy "w mundurkach"?


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Gloria 18-01-2016, 21:54
Cytat
ale zamiast bezwartościowego ryżu lepsza jest nasza kasza gryczana.
Tyle, że w monodiecie nic nie ma o kaszy gryczanej.


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Robert17 18-01-2016, 22:15
Ziemniaki gotowałem w mundurkach. Z dietą się zapoznałem, ale nie byłem pewien czy dodawanie warzyw do samego wywaru też jest niedozwolone.. No i ciężko mi sobie wyobrazić rosół na samym mięsie, pieprzu i soli. Do następnego dodam tylko pietruszkę z warzyw, bo z tego co widzę można. Dziękuję za szybkie odpowiedzi, pomimo że niektóre z pytań mogą być uciążliwe i świadczyć o niezrozumieniu sensu diety monotematycznej.


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Brer 18-01-2016, 23:14
Cytat
Tyle, że w monodiecie nic nie ma o kaszy gryczanej.
Chodzi tu o węglowodany przyswajalne.
Jeśli kasza gryczana nie powodowałaby w przypadku Roberta problemów, może być zamiennikiem ryżu czy ziemniaków. Ziemniaki są tu konkretnie wymienione, bo "W zasadzie wszyscy alergicy dobrze tolerują skrobię zawartą w ziemniakach.", ale nie są przymusem.


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Gloria 19-01-2016, 11:18
Chodzi tu o węglowodany przyswajalne.
Jeśli kasza gryczana nie powodowałaby w przypadku Roberta problemów, może być zamiennikiem ryżu czy ziemniaków. Ziemniaki są tu konkretnie wymienione, bo "W zasadzie wszyscy alergicy dobrze tolerują skrobię zawartą w ziemniakach.", ale nie są przymusem.
Masz rację.


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Robert17 24-01-2016, 21:06
Spróbowałem z niepaloną kaszą gryczaną i muszę przyznać, że nie dość że mi smakuje, to jeszcze mój organizm ją toleruje. Zamieniłem także gotowaną białą kapustę na kiszoną i też nie ma ostrych reakcji ze strony organizmu. Co prawda mam jeszcze gazy, ale one są raczej wywołane przerostem drożdżycy niż reakcją alergiczną na któryś z pokarmów.
Dodatkowo dostałem dość mocnego kataru i bardzo obficie spływa mi z nosa gęsta wydzielina, silnie  łzawią mi oczy i nie mam zbyt dużo siły. Biorę to za znak, że organizm już zaczął się oczyszczać. Innym możliwym objawem oczyszczania był ból nerek w ostatni czwartek oraz wędrujące bóle stawów.
Czy możliwe jest, że tak szybko organizm wziął się za porządki? Co prawda już dość długo stosuję ZZO oraz długo piłem MO i KB, ale dietę monotematyczną przechodzę po raz pierwszy. Cieszę się, że nie dałem się złamać mamie i swojej dziewczynie, które naciskały na mnie, żebym poszedł do lekarza, porobił badania i "leczył się".


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Brer 24-01-2016, 23:30
Cytat
Czy możliwe jest, że tak szybko organizm wziął się za porządki?
Jak najbardziej. Ale to bardzo dobrze. Od razu widzisz efekty obranej drogi, więc nie przyjdzie Ci do głowy latać po lekarzach.


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Robert17 26-01-2016, 11:17
Dzisiaj zauważyłem w swoim stolcu niestrawione nitki kapusty i drobne kawałeczki kaszy. Nie wiem, co robić. Zmieniać coś, ciągnąć dalej dietę w takiej postaci, czy jeszcze coś innego? Jestem w kropce.


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Shadow 26-01-2016, 11:23
Gryź dokładniej posiłki, bo w jaki sposób nitka kapusty dotrwała aż do etapu końcowego? Twój żołądek czy jelita tego nie zrobią, od tego są zęby. Kasza też wymaga dokładnego pogryzienia i wymieszania z enzymami zawartymi w ślinie.


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Robert17 29-01-2016, 19:51
Gryzę dokładnie. Jedzenie posiłków zajmuje mi strasznie dużo czasu z tego powodu. Trochę lepiej jest ostatnio. Zauważyłem, że mój układ pokarmowy silnie reaguje na stres.
Zaczęły mi strasznie wypadać włosy. Od dwóch tygodni smaruję skórę głowy Maścią Ochronną z Witaminą A i w tym tygodniu zaczęły wypadać bardziej. Po posmarowaniu głowy maścią czuję takie lekkie szczypanie w kilku punktach na skórze głowy, jakby mnie ktoś lekko nakłuwał szpileczkami. Mam się nie przejmować tym wypadaniem, bo organizm usuwa nie w pełni dobrze rozwinięte cebulki, czy powinienem smarować grubiej? Dodam, że włosy wypadają bez cebulek. Sam włos, bez zgrubień na korzeniu.


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Gibbon 29-01-2016, 20:09
Gryzę dokładnie. Jedzenie posiłków zajmuje mi strasznie dużo czasu z tego powodu.
Widocznie cierpisz na SPSP.


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Robert17 29-01-2016, 21:09
Syndrom Powolnego Spożywania Posiłków? Bardzo możliwe. Chyba pójdę z tym do lekarza..


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Gibbon 29-01-2016, 21:16
Syndrom Powrotnego Syntetyzowania Produktów.


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Asia61 29-01-2016, 23:34
Cytat
Mam się nie przejmować tym wypadaniem, bo organizm usuwa nie w pełni dobrze rozwinięte cebulki, czy powinienem smarować grubiej? Dodam, że włosy wypadają bez cebulek. Sam włos, bez zgrubień na korzeniu.

Wymieniasz stare, słabe włosy na silne i zdrowe.


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Robert17 18-03-2016, 00:39
Czy ograniczenia w diecie monotematycznej dotyczą także ziół? Chciałem bowiem wdrożyć oczyszczanie układu oddechowego mieszanką ziołową na drogi oddechowe, ale wydaje mi się, że powinienem odczekać z tym do końca diety. Jak to jest z tym?


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Robert17 21-03-2016, 11:33
Zmuszony byłem zrezygnować z niepalonej kaszy ze względu na reakcje jelitowe. Od 07.03.2016 moje jedzenie wygląda następująco: na śniadanie, obiad i kolację jem indyka gotowanego w osolonej i popieprzonej wodzie, domową kiszoną kapustę bez żadnych przypraw i bez dodatków typu kminek/marchewka, 2-3 solone wafle ryżowe.

Do 17.03 wszystko szło w dobrym kierunku. Zero przelewania w jelitach, jedynie pojedyncze drobne gazy. Wnioskowałem, że to przerost drożdżycy reaguje na węglowodany i że stopniowo dzięki kiszonej kapuście się to unormuje.  

Od 17.03 zaczęły się kurczenia i przelewanie w jelitach. Na początku lekkie, a później dość silne około soboty. W weekend jadłem pieczonego indyka zamiast gotowanego przez jeden dzień i przez resztę gotowanego. Indyka zawsze przed gotowaniem uzdatniam, ale przed pieczeniem uzdatniany nie był, więc myślałem, że mogła być to w pewnym stopniu reakcja na zwiększoną ilość hormonów itp. w mięsie.
Dzisiaj wróciłem całkowicie do gotowanego indyka z kapustą i waflami. Póki co drobne kurczenia rano, ale zapowiada się, że znowu będzie lepiej. Od kwietnia spróbuję zamienić wafle ryżowe na gotowane w mundurkach ziemniaki, żeby dostarczyć więcej węglowodanów, w dodatku bardziej wartościowych. Obawiam się trochę, że w pewnym stopniu to przez kapustę kiszoną te kurczenia. Okaże się w tym tygodniu.

Zacząłem od 14.03 zakraplać nos kroplami z alocitu na bazie aloesu zmieszanym z solą fizjologiczną 1:1. Przed zakraplaniem w ciągu dnia kilkukrotnie zdarzało się, że zauważałem zatkaną jedną dziurkę w nosie, ale nie było w nim zbyt dużej ilości kóz. Tylko rano, zaraz po przebudzeniu, i dodatkowo były białe. Po oczyszczeniu nosa w ciągu dnia praktycznie ich nie było. Ciekło mi z nosa na mrozie. Po rozpoczęciu zakraplania oczy mam ciągle zaspane, rano budzę się z zaropiałymi kącikami oczu. Zrobiłem się bardziej nerwowy i mniej cierpliwy. Jedna z dziurek, na zmianę z drugą, jest praktycznie cały czas zatkana. Pojawiły się zielone kozy i uczucie ciężkiej głowy. Odbieram to jako pozytywny objaw gojenia się. Póki co nie ma krwistych strupów.

Z innych objawów to dzisiaj po 12 godzinach snu obudziłem się z uczuciem jakbym nie spał a całą noc biegał. Strasznie bolały mnie nogi w kościach i lewy bark. Dodatkowo czułem się mocno zmęczony i nie mogłem się zwlec z łóżka.

Myślałem o wdrożeniu mieszanki oczyszczającej, ale wydaje mi się, że to dostarczenie dodatkowych lektyn, bo w końcu napar służy do picia i przechodzi przez układ pokarmowy. Zakraplanie nosa uznałem za działanie nie narażające układu pokarmowego bezpośrednio, więc postanowiłem je wdrożyć.

Proszę ekspertów i profilaktyków zdrowia o ocenę mojego rozumowania i wyprowadzenie z błędu, jeśli coś robię nie tak.



Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Dużagosia 21-03-2016, 14:17
W Twojej diecie jest za mało węglowodanów. Przelewanie w jelitach może być od kiszonej kapusty.


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Robert17 22-03-2016, 16:18
Przez jeden dzień odpuściłem sobie kapustę kiszoną i kurczenia znacznie się zmniejszyły. Co w takim razie czynić? Odpuścić całkowicie kapustę kiszoną i szukać jakiegoś warzywa, po którym brak reakcji? Czy może jakoś poddać kapustę obróbce termicznej przed zjedzeniem? Mam smalec gęsi i mógłbym ją trochę podsmażyć i sprawdzić, jak na podsmażaną będzie mój organizm reagował.


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Gibbon 22-03-2016, 17:21
Sprawdź, co będzie po kiszonej gotowanej i surowej gotowanej.
Ziemniaki ci nie służą?


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Udana 22-03-2016, 17:22
Kapustę kiszoną masz swoją czy kupną? Jak kiedyś kupowałam, to miałam po zjedzeniu mulenie w żołądku, ale już gotowaną mogłam jeść. Teraz jem swoją kiszoną i nic mi się nie dzieje, mogę jeść na czczo, samą itp. To może spróbuj udusić, jeśli masz kupną, bo nie wiadomo, co oni tam dają.


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Gibbon 22-03-2016, 17:24
domową kiszoną kapustę bez żadnych przypraw i bez dodatków typu kminek/marchewka,



Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Robert17 22-03-2016, 17:27
Mam swoją. Samodzielnie zrobioną bez żadnych zabronionych przypraw. Ziemniaków nie jestem pewien. Mam zamiar sprawdzić niedługo. Chciałem najpierw dojść jak z tą kapustą, bo jakbym zaczął eksperymentować z dwoma składnikami na raz, to bym nie wiedział, co wywołuje reakcję.


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Robert17 24-03-2016, 14:11
Czy pojawienie się łupieżu to także pozytywny objaw oczyszczania organizmu?


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Robert17 25-03-2016, 20:26
Przerzuciłem się na kapustę kiszoną zasmażaną na smalcu i jest lepiej. Spróbowałem dodatkowo ziemniaków gotowanych w mundurkach i niestety, bo bardzo mi smakują, muszę z nich zrezygnować ze względu na reakcje. Cały dzień silne wzdęcia i gazy. Spróbuję ponownie z kaszą gryczaną niepaloną, a jak i to nie będzie dobre, to sprawdzę kaszę jaglaną. Jeśli to również nie będzie mi służyć, spróbuję kaszy gryczanej palonej lub przerzucę się na biały ryż.


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Robert17 29-03-2016, 23:07
Od ostatniego wpisu zaczęły się reakcje na kapustę zasmażaną a dzisiaj eksperymentowałem z gotowaną w garnku na rosole, tak jakby na bigos, i zauważyłem, że już chwilę po jedzeniu zaczyna mnie nadymać.. Dziwne, że z nieszkodliwości całkowitej kiszonej kapusty bez żadnej obróbki teraz szkodzi mi nawet mocno uduszona. Jest aż miękka.. Czy powinienem zacząć z jakimś innym warzywem o mniejszej ilości lektyn lub o lektynach mniej uczulających, czy forsować jedzenie kapusty i jakoś przecierpieć te gazy czekając aż ustąpią?


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Udana 30-03-2016, 10:39
Nie mam dużego doświadczenia w monodiecie, ale z tego co zrozumiałam ideą jest znalezienie, tego co uczula i niejako „odczulenie”. To jak ta kiszona kapusta, tak Ci szkodzi, to chyba nie warto się katować.
To może zastosuj kapustę słodką i dietę taką jak proponuje Biosłone?
http://portal.bioslone.pl/dietamonotematyczna
Cytat
W tym celu należy liście kapusty pokroić na kawałki wielkości dłoni i wrzucić do gotowanego, najlepiej tłustego mięsa. Tym sposobem otrzymujemy bardzo pożywną i smaczną kapustę, która na zimno może stanowić substytut surówki, a na gorąco samodzielny posiłek.


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Robert17 06-04-2016, 23:02
Za radą Udanej wróciłem do podstaw i zacząłem jeść liście kapusty gotowane w rosole. Nareszcie ustało kurczenie i przelewanie, jednak co jakiś czas zbiera mi się na bąka. Jednak nie jest już to poprzedzone silnymi przelewaniami i bulgotaniem już w górnych partiach jelit zaraz po zjedzeniu posiłku.
Myślę, że to wina przerostu drożdżycy i w takim przypadku sensowne by było zastosowanie kombinacji DPI i Monodiety, a mianowicie jadłbym przez 2-3 tygodnie indyka z kapustą gotowaną, ewentualnie czasem trochę kiszonej raz dziennie, żeby dostarczyć bakterii acidofilnych, żeby mogły zasiedlić jelita. Mógłbym jeszcze spróbować z mielonymi pestkami z dyni wymieszanymi z wodą w celu dostarczenia błonnika. Co o tym sądzą eksperci?


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Mistrz 07-04-2016, 00:49
Cytat
żeby dostarczyć bakterii acidofilnych, żeby mogły zasiedlić jelita
Komu takie głupoty w głowie jeszcze tkwią, nie ma szans na wyzdrowienie.


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Gloria 07-04-2016, 07:58
Cytat
żeby dostarczyć bakterii acidofilnych, żeby mogły zasiedlić jelita
Komu takie głupoty w głowie jeszcze tkwią, nie ma szans na wyzdrowienie.
Robert17, zajrzyj tutaj - pytanie 1 i 2 - http://forum.bioslone.pl/index.php?topic=30219.msg221549#msg221549


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Robert17 07-04-2016, 08:30
No dobrze, już zrozumiałem błąd swojego rozumowania a w sumie bardziej braku wiedzy. W takim razie jadłbym trochę kapusty kiszonej, żeby ułatwić bakteriom acidofilnym i adhezyjnym zasiedlenie mojego jelita. Co na to eksperci?


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Robert17 12-04-2016, 12:27
Dostałem zaparć. Od 5 dni się nie wypróżniałem i czuję się wzdęty. Jest jakiś doraźny sposób na zaparcia? Obecnie żywię się gotowaną w rosole białą kapustą i indykiem. Nie wiem, skąd te zaparcia. Zawsze miałem odwrotny problem, bo miałem ciągle wodnisty stolec.


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Brer 12-04-2016, 21:55
Jeśli pijesz koktajle błonnikowe, nie powinieneś mieć tego problemu. Z jaką częstotliwością to robisz?


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Robert17 12-04-2016, 23:02
Nie pijam koktajli błonnikowych. Polecono mi, żeby na czas diety sobie je odpuścić. Na Monodiecie jestem już od około stycznia, co prawda miałem lekkie odskocznie chwilowe, ale cały czas praktycznie żywię się indykiem i kapustą, a nadal mam gazy i do tego teraz zaparcia. Nie wiem, co mam robić. Znowu strasznie wychudłem i na około tylko każdy mi gada: "aleś Ty chudy". Chyba powinienem się przerzucić na jakieś inne warzywo niż kapusta, ale boję się, że nie dostarczę w ten sposób wszystkich potrzebnych składników.

Czy jest ktoś, kto byłby mi w stanie zaproponować jakiś zamiennik kapusty? Czy jest jakieś warzywo o dość łagodnych lektynach, które mogłoby nie wywoływać wzdęć i gazów? Czy może powinienem zacząć jakoś żonglować włączaniem tych warzyw i przez tydzień jeść jeden typ, później inny, a później jeszcze inny?
Wiem, że powinienem sam wyciągać wnioski i obserwować, ale się już w tym gubię. A do tego teraz jeszcze wzmożony wysiłek psychiczny i fizyczny związany ze studiami. Może powinienem odwiedzić Poziomka w gabinecie w Warszawie na jakiś masaż bioenergoterapeutyczny? Albo nawet samego Mistrza w Strzelcach?
Nie wiem, co robić, jestem w kropce, a do tego jeszcze te zaparcia.

Edit:
Zanim ktoś zapyta: dokładnie przegryzam pokarmy i nie popijam co najmniej dwie godziny po posiłku, nawet jak mnie mocno suszy.


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Shadow 13-04-2016, 09:22
Co chcesz osiągnąć przez zmianę kapusty na coś innego? Chcesz tym zniwelować chudnięcie czy gazy? Ja dosyć mocno schudłem na DP I i na początku nie wyglądałem zdrowo, bo nie dość, że mocno schudłem, to wszystko ze mnie wyłaziło na zewnątrz. Teraz mówią, że mimo iż jestem dosyć szczupły, to wyglądam jakoś wyraźniej, zdrowiej na twarzy.

Gazy to nie jest tylko sprawa tego, co jesz. Mam tutaj na myśli, że nie jest tak, że jak przestaniesz całkowicie jeść węglowodany czy produkty, które je u Ciebie wywołują, to dosłownie z dnia na dzień ustąpią. Regeneracja jelit, trawienia i całej ich flory bakteryjnej trochę trwa.

Może spróbuj zrobić sobie koktajl, ale z mniejszą ilością dyni i słonecznika a większą siemienia lnianego:
http://portal.bioslone.pl/koktajl_blonnikowy#szczegolowy_opis_pierwszego_kroku_wykonania_koktajlu

"Niełuskane pestki dyni i słonecznika, a także siemię lniane, są bazą koktajlu błonnikowego, decydującą o jego właściwościach, więc powinny się w nim znaleźć. Niemniej jednak ich ilość możemy dość dowolnie zmieniać, kierując się efektami, jakie chcemy uzyskać po wypiciu koktajlu. Gdy na przykład mamy problem z zaparciami, do koktajlu stosujemy dwie łyżki siemienia lnianego i po pół łyżki pestek dyni i słonecznika, gdy zaś jest na odwrót, bo naszym problemem są zbyt rzadkie stolce, postępujemy na odwrót – do koktajlu stosujemy dwie łyżki pestek dyni i po pół łyżki siemienia lnianego i pestek słonecznika."


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Robert17 13-04-2016, 10:41
Przez zmianę kapusty na coś innego chcę zniwelować gazy.
Czyli mam ignorować gazy póki co i żywić się nadal tak, jak się żywiłem i być cierpliwym?
A powinienem wdrożyć węglowodany w postaci kaszy gryczanej lub ewentualnie ryżu, czy na razie lepiej to odpuścić?
I czy kierować się ilością i natężeniem wzdęć i gazów podczas wybierania składników posiłków, czy to nie ma znaczenia?
Dodam jeszcze, że czasami te gazy są bezwonne, a bywa tak, że są cuchnące. Od czego to zależy?


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Robert17 18-04-2016, 11:50
Można powiedzieć, że zakończyłem monodietę.
-włączyłem koktajle błonnikowe ze wszystkimi nasionami, w tym dwie łyżki pestek z dyni, a jako dodatek ogórek kiszony i trochę wody z ogórków
-zacząłem pić od dzisiaj MO z octem jabłkowym w najmniejszej dawce, z tym że na razie mam kupny ocet jabłkowy, ale wstawiłem już 3 słoiki i się robi
-powoli wdrażam produkty dozwolone w DP II i jak na razie jest świetnie, tj. objawy są nawet mniej dokuczliwe niż na monodiecie, na której mimo tak długiego czasu jej trwania nadal miałem większe lub mniejsze wzdęcia i gazy. Teraz czuję tylko lekkie poburkiwania i czasem są jakieś niewielkie i mało spektakularne gazy

Myślę, że warto było przez pewien czas (około 4 miesięcy) spędzić na monodiecie, mimo iż nie ustąpiły całkowicie kurczenia i przelewania. Jednak czuję dużą poprawę i zamierzam teraz iść zgodnie z DP i przejść przez wszystkie oleje. Na początku przez 3 miesiące będę pił MO z OJ, żeby odzwyczaić organizm od aloesu, który piłem rozcieńczony z wodą codziennie w dawce 50 ml do DM.
Czuję, że jest coraz lepiej i że w końcu mam wystarczającą determinację, żeby dojść do całkowitego zdrowia.


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Robert17 11-11-2016, 12:01
Wstyd się przyznać, ale po raz kolejny muszę zaczynać od początku. Co prawda trwa to już od września, ale znowu przez wszystko przechodzę od początku. Jednak wyciągnąłem trochę wniosków z pierwszej monodiety i tym razem staram się bacznie przyglądać objawom i je spisywać. Dowiedziałem się w dodatku, że alergie pokarmowe mogą objawiać się nawet stanami depresyjnymi i poczuciem izolacji społecznej, czego wcześniej nawet nie podejrzewałem. Obecnie moje żywienie, dzięki któremu udało mi się osiągnąć najmniejszą ilość objawów, to kasza jaglana gotowana na wodzie oligoceńskiej okraszona smalcem gęsim. Dzięki temu nie czuję tej ociężałości, która towarzyszyła mi praktycznie cały czas i daję radę zabrać się za naukę i nie zaniedbywać swoich obowiązków. Objawy ze strony układu pokarmowego ograniczają się do lekkich wzdęć,  lekkiego przelewania i nielicznych gazów.
Dodatkowo sprawdziłem, że mielone siemię lniane jest dobrze tolerowane przez mój organizm. Mam zamiar stopniowo wdrożyć jakieś mięso i znaleźć jakieś warzywo, które pozwoli mi jeść pełne posiłki. Jeśli pozostałe składniki koktajlu błonnikowego okażą się także tolerowane, wprowadzę jeden dziennie do swojego jadłospisu. Ocet jabłkowy już nastawiłem.

Odświeżam temat, bo pojawił się pewien objaw, który jest dość dokuczliwy. Od dwóch dni, wieczorami dość mocno bolą mnie plecy w części lędźwiowej po lewej stronie. Tak jakby na wysokości nerki. Czy to może być objaw oczyszczania? Czy możliwe, że mimo dostarczania głównie węglowodanów i tłuszczu mój organizm wziął się za porządki?
Dodam, że dzisiaj pojawił się już koło 10 a wstałem po 6, więc widać tendencję nasilenia. Ból póki co jest do wytrzymania.

Tak z innej beczki. Zauważyłem, że podczas leżenia na plecach, na przykład podczas czytania książki przelewania w jelitach się nasilają lub nagle pojawiają.


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: scorupion 11-11-2016, 12:18
Z innej beczki, to nie przejmuj się każdą pierdołą.
Nerki i lędźwie? Poprzeglądaj sobie anatomię.


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Asia61 11-11-2016, 12:28
Robert, bez stanu zapalnego nie ma "remontu" w tkankach. Regeneracja musi lekko boleć. :)


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Robert17 11-11-2016, 15:44
Do Scorupiona: Nie przejmuję się tym. Tylko takie spostrzeżenie.

Do Asi: No dobra. To przecierpię to z przyjemnością.

Postaram się meldować tu na bieżąco o postępie. Dziękuję za szybkie wsparcie. Mam wrażenie, że forum jest teraz jakieś aktywniejsze, co bardzo mnie cieszy.


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: scorupion 12-11-2016, 08:42
Nerki nie leżą na wysokości lędźwi.


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Robert17 12-11-2016, 10:10
Mój błąd. W takim razie jako sprostowanie: bolące miejsce znajdowało się między lędźwiami a nerkami po lewej stronie. Jednak ból póki co zniknął. Wczoraj przez cały dzień go nie doświadczyłem.


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Shadow 12-11-2016, 11:48
W czasie zdrowienia takie bóle w różnych miejscach to całkiem normalna sprawa. Mogą przybrać czasem stan ostry, szczególnie jeśli chodzi o miejsca, gdzie jest coś do zrobienia. Uwierz mi, że nawet jeśli Ci się wydaje, że wiesz, gdzie powinno Cię boleć, bo wiesz, że coś tam jest nie tak, to organizm i tak wie lepiej. Przez co może Cię boleć w kompletnie innych miejscach, w których nawet nie podejrzewałeś jakiegoś problemu.


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Robert17 13-11-2016, 17:34
Będę o tym pamiętał na przyszłość.

Inna sprawa. Zaczęło mi się odbijać po tej kaszy ze smalcem. Tzn. zbiera mi się powietrze w żołądku, co nie jest zbyt przyjemne i gdy próbuję odbeknąć, do przełyku dochodzi treść pokarmowa razem z kwasem, co nie jest zbyt przyjemne. O czym może świadczyć ten fakt?


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Shadow 13-11-2016, 19:50
Myślę, że o niczym, jeśli robisz to będąc w pozycji całkowicie pionowej.


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Robert17 15-11-2016, 00:34
Dzisiaj już było wszystko w porządku. Podejrzewam, że to także mogły być objawy jakiegoś małego remontu, ale tym razem w żołądku.


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Robert17 17-11-2016, 19:42
Wczoraj niestety zjadłem dużo pokarmów, których nie powinienem. Byłem na Skypie, po kilku godzinach niejedzenia i w dodatku głupio mi było odmówić posiłku. Bardzo szybko tego pożałowałem. Po 3 godzinach miałem gwałtowne rozwolnienie. Dzisiaj rano także. W dodatku miałem dzisiaj taki zjazd psychiczny, że nie chciałem wychodzić z łóżka i wszystko mi było obojętne. Mam nauczkę. Dopiero teraz, w godzinach wieczornych,  dochodzę powoli do siebie.


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Robert17 23-11-2016, 16:04
Wprowadziłem do swojej diety gotowaną na osolonej wodzie kapustę, rosół na gęsi z samą wodą, solą i pieprzem i następnie mięso z gęsi. Objawów ze strony psychiki brak, czuję się dobrze, potrafię się skupić, nie zaniedbuję obowiązków. Objawy ze strony układu pokarmowego takie jak na samej kaszy jaglanej, jednak gazy nie są już bezwonne a trochę zajeżdżają kapustą. Brak jest jednak jakiegokolwiek przelewania w żołądku. Czasem tylko słychać przeciskanie się gazów albo wręcz je czuć, co objawia się takim jakby chwilowym pieczeniem. Tak jednak było i na samej kaszy jaglanej.
Pojawiła się jednak pewna kwestia.

Odkąd zacząłem jeść mięso gęsie z tego rosołu (tj. od wczoraj wieczorem), mój mocz strasznie intensywnie pachnie. Zapach ten przypomina właśnie zapach tego gęsiego mięsa. Na samej kaszy ze smalcem i nawet po dodaniu kapusty mocz pachniał jak mocz, a nie jak mięso z gęsi.
 
Czy to jest normalne? Dodam, że w kwietniu, kiedy żywiłem się praktycznie samym indykiem z kapustą miało miejsce podobne zjawisko.


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Shadow 23-11-2016, 16:15
W moczu podczas trwania procesu zdrowienia będziesz widział różne rzeczy. Ja raz sikałem jakimś proszkiem (może jakieś kamienie, o których nie wiedziałem, się rozpuściły?) i powtarzało się to kilka razy, ale w różne dni, czasem odstęp miesięcy. Jak odsłoniły się nadżerki to w zależności od tego co zjadłem, mocz był zawsze inny.

Po prostu mocz to odpad płynny, który nerki odfiltrowały z krwi. Im więcej syfu tam jest, tym z jednej strony gorzej, bo ten syf jednak był w krwiobiegu, ale to już sprawa nadżerek. Z drugiej strony lepiej, bo organy wewnętrzne dobrze sobie poradziły z odfiltrowaniem ich i wydaleniem na zewnątrz.


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Asia61 24-11-2016, 08:15
Część składników moczu może pochodzić bezpośrednio z nerek, w których również gromadzą się złogi, jak choćby te porozpuszczane Twoje Shadow kamyczki. W trakcie oczyszczania organizmu skład mojego moczu był bardzo różny. Po pewnym czasie przestałam się już czemukolwiek dziwić. :) Kolor i zapach zmieniały się jak w kalejdoskopie. Gdybym wtedy biegała na badania diagnostyczne, lekarze mieliby niezłe "zagwozdki", a ja napędzałabym sobie stracha. :)


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Robert17 24-11-2016, 12:33
Ja o badaniach diagnostycznych na szczęście nie myślę w ogóle, mimo że rodzina na mnie naciska, żebym je zrobił, bo marnie wyglądam i się o mnie martwią i na samej kaszy ze smalcem, kapuście i mięsie to ja się niedoborów nabawię. Ale u mnie to działa zgodnie z prawami fizyki. Im większy nacisk ze strony rodziny, tym większy opór z mojej strony. W takim razie kwestię zapachu i koloru swojego moczu będę traktował tylko jako ciekawostkę.

A jeszcze taka sprawa. Chciałbym odwiedzić Mistrza na masaż. Mam dość spory kawałek drogi do Strzelec Opolskich. Bardziej zasadne by było pojechać teraz, na początku drogi do zdrowia czy lepiej odczekać trochę czasu, aż organizm trochę naprawi układ pokarmowy?


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Robert17 24-11-2016, 15:15
Nie mogę już kolejny raz edytować, więc dodam nowy post. Dzisiaj zjadłem 4 jaja przepiórcze smażone na gęsim smalcu. Automatycznie mam straszny zjazd psychiczny. W jelitach wszystko dobrze, ale strasznie nie mogę się skoncentrować na nauce i w dodatku ciężko mi się myśli i podejmuje nawet najmniejsze decyzje. Dodatkowym objawem jest rezygnacja ze swoich planów. Chociaż nie jestem pewien, czy to się nie zaczęło trochę wcześniej dziać, chociaż w mniejszym stopniu po mięsie z gęsi.


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Shadow 24-11-2016, 17:52
Wg mnie lepiej teraz. Przyspieszy to cały proces lub może nawet umożliwi, jeśli jest bardzo źle.


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Robert17 24-11-2016, 19:11
Już jestem umówiony na poniedziałek. Trochę zaczyna mi przechodzić ten zjazd psychiczny. Całe szczęście, że to nie trwa dłużej niż kilka godzin.


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Robert17 26-11-2016, 14:54
Wprowadziłem wywar następnie mięso z królika. Wszystko ładnie toleruję.

Zauważyłem dzisiaj w stolcu pojedyncze zielone grudki. Czy to mogą być kamienie kałowe?


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Shadow 26-11-2016, 15:14
Weź te grudki i oddaj na badanie stolca, to może się dowiesz. Nikt Ci tego patrząc na Twojego posta nie powie. Mogą być ale nie muszą.


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Robert17 26-11-2016, 15:21
Chyba sobie daruję.


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Robert17 01-12-2016, 19:16
Byłem na wizycie u Mistrza. W trakcie rozmowy dowiedziałem się, że powinienem przerzucić się na mięso wieprzowe. Znalazłem w miarę dobrej jakości mięso, przygotowałem sobie i zjadłem. Organizm bardzo dobrze je przyjął, nie było żadnych niepożądanych reakcji ani ze strony psychiki, ani ze strony układu pokarmowego.

Usłyszałem także od Mistrza, że miałem poskurczane mięśnie wokół jelit. Po masażu mimo iż miewam gazy, to minęło pieczenie jelit. 

Dodatkowo wprowadziłem ziemniaki gotowane w mundurkach, które także dobrze się przyjęły. Zmierzam dodawać do nich smalec wieprzowy, żeby były bardziej pożywne. Zacząłem także zamieniać kapustę gotowaną na blanszowaną i także jest całkiem dobrze. Mam co prawda silne przelewania w jelitach, ale mają one miejsce w przypadku kiedy przez dłuższy czas jestem głodny, bo np. nie przygotowałem sobie jedzenia.

Inna sprawa. Zacząłem stosować zewnętrznie chlorek magnezu w spryskiwaczu na ciało oraz moczenie nóg. Drgają mi mięśnie, a w dodatku cały czas mam problem z roztargnieniem, pamięcią i zapominaniem słów, a zauważyłem, że po regularnym stosowaniu jestem dużo bardziej przytomny i obecny.


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Kozaczek 01-12-2016, 22:26
Robert17, ależ to się fajnie czyta. Super, będzie dobrze, tylko trzeba czasu.


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Shadow 02-12-2016, 10:37
Drgają mi mięśnie, a w dodatku cały czas mam problem z roztargnieniem, pamięcią i zapominaniem słów, a zauważyłem, że po regularnym stosowaniu jestem dużo bardziej przytomny i obecny.

Takie rzeczy to raczej standard, jeśli trwa oczyszczanie, szczególnie w jego początkowym - burzliwym - etapie.


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Robert17 07-12-2016, 13:53
Mięśnie nadal drgają pomimo stosowania chlorku magnezu. Postanowiłem więc się tym nie przejmować i to ignorować. Póki co odpuściłem także forsowanie wdrażania kapusty blanszowanej, gdyż miałem dużo większe przelewania oraz gazy.
Jak na razie mój jadłospis wygląda następująco: kapusta szatkowana gotowana na osolonej wodzie (gotowana dość krótko, bo tylko do zmiękczenia), ziemniaki gotowane w mundurkach okraszone smalcem ze skwarkami, mięso wieprzowe dobrej jakości smażone na swojskim smalcu (najczęściej jest to schab). Dodatkowo jeśli czasem mam okazję to piję herbatę zazwyczaj posłodzoną 1,5 łyżeczki cukru.
Wczoraj zauważyłem owsika w swoim stolcu. Do tej pory miałem objawy owsicy, ale nigdy nie udało mi się zaobserwować samych owsików. Teraz kiedy praktycznie ich nie ma, pojawił się robak. Tym jednak także się nie przejmuję. Jeśli ponownie zobaczę coś ruchliwego w swoim dziele wykonywanym na tronie, zastosuję przemywanie naparem z piołunu.
Dzięki wielkie Kozaczku za ciepłe słowa i Shadow za każde wsparcie w uspokajaniu obaw.


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Kozaczek 07-12-2016, 23:58
Cytat
Dodatkowo jeśli czasem mam okazję to piję herbatę zazwyczaj posłodzoną 1,5 łyżeczki cukru.

Robertos, wyrzuć herbaty bez litości, wszystkie! To nie są herbaty, to są śmieci.
Do picia rób sobie majeranek, miętę, pokrzywę, rumianek, szałwię. To są herbatki, które pomogą uregulować Twoje problemy. Są pyszne. Jeśli musisz słodzić, to na kubek takiej herbatki wystarczy 1 łyżeczka cukru lub pół łyżeczki miodu.


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Robert17 17-12-2016, 00:34
Jakiś czas temu zaczęły się pojawiać takie małe, ale nieswędzące krostki na biodrach i wokół obojczyków. Do tej pory jednak zeszły. Włosy nadal mi dość intensywnie wypadają i chyba zacznę znowu smarować skórę głowy maścią z witaminą A, a także przemywać ją rozcieńczonym octem jabłkowym, żeby ją odżywić.

Odkąd wdrożyłem wariant monodiety z wieprzowiną i ziemniakami, co jakieś 2-3 dni zadzierały mi się skórki przy paznokciach. Czasami pojawiało się także pieczenie. Obecnie to zniknęło praktycznie zupełnie, co uznaję za poczynienie przez organizm pewnych zapasów tkankowych pierwiastków śladowych.

Mięśnie nadal drgają, ale wydaje mi się, że troszkę mniej. Zdarza się, że chlorek magnezu w formie psikanej zostaje na skórze w postaci grudek osadzających się na skórze. Stopy nadal moczę, chociaż ostatnio niecodziennie.

Unormowały mi się wypróżnienia. Są książkowe i zdarzają mi się zazwyczaj co dwa dni. Zauważyłem, że efekt moich wysiłków w toalecie jest oblepiony takim jakby klejem. Odbieram to jako patologiczny śluz. Gazy nadal się pojawiają i to ostatnio trochę bardziej intensywne. Czasami czuję jakby lekkie pieczenie odbytu podczas wypuszczania gazów.

Pojawiły się także wahania nastroju, może mniej intensywne niż te wcześniejsze, w przypadku zjedzenia czegoś niepożądanego, ale są. Z drugiej strony stałem się bardziej otwarty na ludzi. Możliwe, że to też zasługa afirmacji.

Żywię się nadal monotematycznie. Smażone na smalcu mięso wieprzowe, gotowane w mundurkach ziemniaki oraz podgotowana kapusta. Nie forsuję na razie wdrażania kapusty blanszowanej, poczekam do nowego roku. Odnoszę wrażenie, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Póki co nie oczekuję spektakularnej poprawy po tak krótkim czasie, ale widzę pozytywy.

Z herbatek ziołowych próbowałem mięty. Nie jest co prawda wyśmienita w smaku, ale znośna. Zastanawiam się nad glistnikiem po naczytaniu się o jego cudownych właściwościach, chociaż nie chcę też maskować w żaden sposób stanu organizmu ani go poganiać do zdrowienia przez naturalne leki. Czy nie zaszkodzę procesowi gojenia nabłonka jelitowego pijąc to ziele?


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Shadow 17-12-2016, 00:45
Odpuść sobie afirmacje. To oszukiwanie samego siebie, wmawianie sobie czegoś, kim się nie jest. Prawdziwa pewność siebie pochodzi z wnętrza, od Ciebie, Twojego zdrowego ciała oraz ducha i nie trzeba sobie jej wmawiać.

Tak, otwartość na ludzi to po prostu oznaka zdrowienia. Sam to przerabiałem i dalej przerabiam. Aż się zastanawiam jak daleko to zajdzie, kiedy nastąpi kres możliwości mojej pewności siebie.

Mi na gazy bardzo pomaga ograniczenie węglowodanów. Był taki czas, że z węglowodanów to jadłem tylko warzywa i wtedy było najlepiej. Czasem jak zjem za dużo ziemniaków, to widzę, że jest gorzej. To samo jak przedobrzę z miodem czy cukrem w koktajlu, więc u mnie zasada jest prosta. Być może sprawdzi się i u Ciebie.


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Robert17 17-12-2016, 20:10
Możliwe, że u mnie jest podobnie. Lepsza będzie zupełna eliminacja ziemniaków i obserwacja przez dwa dni, czy zmniejszać ilość jedzonych ziemniaków i obserwować? Dodam, że jakichś ogromnych ilości nie pochłaniam. Jeden całkiem mały ziemniak około 100g na jakieś 200g mięsa i 250 g gotowanej kapusty. Oczywiście to tak podane orientacyjnie.

Zauważyłem także, że od jakiegoś tygodnia strasznie mnie zaczyna suszyć tak z godzinę albo półtorej po posiłku. Nie wiem, czym to jest spowodowane. W dodatku dużo częściej niż dotychczas oddaję mocz.


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Robert17 23-12-2016, 00:52
Czy stawianie baniek ogniowych na brzuch i podbrzusze wspomoże proces zdrowienia układu pokarmowego? Mam w domu specjalistę od baniek w postaci mojego taty i jeśli nie zaszkodziłbym sobie poganiając w ten sposób proces regeneracji nabłonka jelitowego, to bardzo chętnie bym z niego skorzystał. Po wypowiedzi Mistrza z tego wątku: http://forum.bioslone.pl/index.php?topic=1024.0 wnioskuję, że jest to dobra metoda. Wiem, że organizm wszystko zrobi w swoim czasie, jeśli mu nie przeszkadzać, ale strasznie mi się śpieszy do tego upragnionego zdrowia.


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Shadow 23-12-2016, 10:42
Jeśli nie masz obecnie jakiejś infekcji czy innych objawów oczyszczania, to możesz spróbować. Pamiętaj, żeby nie przeginać z wieloma metodami jednocześnie, jeśli ma się intensywne objawy oczyszczania.


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Brer 28-12-2016, 02:39
Cytat
Wczoraj zauważyłem owsika w swoim stolcu. Do tej pory miałem objawy owsicy, ale nigdy nie udało mi się zaobserwować samych owsików. Teraz kiedy praktycznie ich nie ma, pojawił się robak. Tym jednak także się nie przejmuję. Jeśli ponownie zobaczę coś ruchliwego w swoim dziele wykonywanym na tronie, zastosuję przemywanie naparem z piołunu.
Jeśli z pasożytów masz do czynienia tylko z owsikiem, to zignoruj go - niebawem sam sobie pójdzie. Po prostu dokładnie myj ręce "po dziele", aby nie powtarzać cyklu jego rozwoju.

Cytat
Lepsza będzie zupełna eliminacja ziemniaków i obserwacja przez dwa dni, czy zmniejszać ilość jedzonych ziemniaków i obserwować?
Ja bym na kilka dni wyeliminował ziemniaki całkowicie i zobaczył co z tego wyniknie.


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Robert17 28-12-2016, 03:08
Owsikami się nie przejmuję, tylko mnie to zaciekawiło, bo od kilku lat miałem objawy parazytozy, ale nigdy nie widziałem jej sprawców.

Z wyeliminowaniem ziemniaków spróbuję od nowego roku jak już będę znowu poza domem rodzinnym. Teraz ciężko mi cokolwiek obserwować, bo nie mam tutaj dostępu do mięsa tak dobrej jakości jakie znalazłem w stolicy i nie wiem czy obecne reakcje są na coś z mięsa, czy na ziemniaki.

Po zastosowaniu baniek zaobserwowałem wzmożone zmęczenie na drugi dzień, co odczytuję jako zwiększoną ilość toksyn we krwi. Dodam, że kurcze jelit - podobnie jak po zabiegu bioenergetycznym u Mistrza - minęły na drugi dzień po postawieniu baniek. Jak nie będę bardzo zmęczony przez jakiś czas to znowu zastosuję stawianie baniek.

Z objawów oczyszczania to praktycznie codziennie czuję wędrujące bóle. A to boli mnie ząb, a to nadgarstek itp. To także ignoruję, a nawet trochę się z tego cieszę. Podnosi się także powoli moja jasność umysłu.

Dodatkowo zacząłem stosować okłady termoforem na podbrzusze, co jako zalecenie przy problemach z jelitami znalazłem tutaj: http://portal.bioslone.pl/porady-medycyny-ludowej/cieple-oklady-na-brzuch

Dodam jeszcze, że udało mi się przetrwać święta bez żadnego odstępstwa od monodiety, nawet najmniejszego. Cały czas wieprzowina z kapustą i ziemniaki. Musiałem z tego powodu zrezygnować z wyjazdu do rodziny w pierwszy dzień świąt, ale jeszcze będzie okazja, żeby to nadrobić.


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Robert17 10-01-2017, 19:20
Bystrość umysłu nadal się utrzymuje, podobnie jak możliwość koncentracji i dobra pamięć. Wspaniałe uczucie, tęskniłem za takim czymś od podstawówki.

Gazy są jednak zdecydowanie po kapuście. Występowały nawet po wyeliminowaniu ziemniaków a ich intensywność zwiększała się wraz ze zmniejszeniem czasu podgotowywania kapusty.

Przez 3 dni piłem ALOcit po 15 ml rano na czczo i po 3 dniu byłem tak przymulony, że póki co odpuściłem. W dodatku zbierało mi się na infekcję i wyskoczyła mi opryszczka. Spróbuję jeszcze raz w ciągu najbliższego tygodnia. Jeśli będzie tragicznie, odpuszczę ALOcit aż do momentu aż skończy mi się sesja i będę mógł być trochę mniej efektywny intelektualnie. Ewentualnie spróbuję jeszcze raz z jeszcze mniejszą dawką.

Pokurczenia jelit nie są już przeze mnie tak silnie odczuwalne. Nie mogę stwierdzić, że ustąpiły zupełnie, ale nie czuję już tak silnego dyskomfortu w podbrzuszu. Myślę, że ogrzewanie podbrzusza termoforem mogło mieć w tym swój znaczny udział.

Wprowadziłem swojskie kurze jaja. Brak negatywnych reakcji. Wręcz przeciwnie. Po zjedzeniu 4 jaj na smalcu byłem syty przez jakieś 6 godzin, gdzie po mięsie wieprzowym, kapuście i ziemniaku jestem syty jedynie przez jakieś 3-4 godziny, mimo iż porcje na prawdę nie są małe.

Ogrzewanie podbrzusza termoforem chwilowo zaniedbałem, ale od dzisiaj mam zamiar wrócić.

Bańki stawiane na miejsca ciała odpowiadające połączeniami nerwowymi żołądkowi silnie naciągają (mocno przekrwione miejsca po bańkach), co świadczy o jakiejś patologii w danym miejscu. Podobnie z trzustką i wątrobą. O dziwo na miejscach odpowiadających jelitom występują najmniejsze przekrwienia.

W celu wyjaśnienia: Baniek można używać do diagnozowania patologii poprzez sprawdzenie przekrwienia po ich postawieniu w miejscach na ciele odpowiadających danemu organowi. Oczywiście stawiania baniek nie traktuję jako zamiennika dla MO i nikomu nie sugeruję ich stawiania. Myślę jednak, że może to być sposób wspomagający w przypadku, kiedy brak objawów oczyszczania, podobnie jak mieszanki na drogi oddechowe i moczowe, albo zakraplanie jamy nosowej. Nie działa to jednak tak silnie jak chociażby i sam ALOcit. Sam na sobie się o tym przekonałem.



Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Robert17 13-01-2017, 23:55
Przekombinowałem i za bardzo chciałem szybko jeść coś innego. Jajka idą w odstawkę. Bańki też. Po przesłuchaniu https://www.youtube.com/watch?v=E-mf58OCXig i objawach doszedłem do wniosku, że nie chcę sobie zaszkodzić i lepiej iść powoli, ale konsekwentnie do przodu.





Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Robert17 16-01-2017, 11:14
Nie wiem o co chodzi, od piątku męczy mnie niestrawność nawet po dość długo gotowanej kapuście i samym mięsie. W dodatku po lewej kręgosłupa na wysokości lędźwi czuję takie jakby kłucie. Nie jest ono jakieś bardzo intensywne, ale jednak boli. Czuję się osłabiony i ciężko mi skupić uwagę.

Czy powodem tego może być 4-krotne zjedzenie jajecznicy? Czy w ten sposób jakoś podrażniłem odsłoniętą nadżerkę w jelitach i teraz zrobił się tam stan zapalny?

Czy może to jest objaw przesilenia na jakimś przewlekłym stanie zapalnym i rodzaj pożywienia nie ma tu większego znaczenia, i powinienem przeczekać?

Dodam, że do tej pory - oprócz gazów mało intensywnych - nigdy po gotowanej długo kapuście nie miałem żadnych niestrawności.


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Kozaczek 16-01-2017, 23:48
Ja bym odpuściła sobie mięso na tydzień, dwa. Kapustę gotuj, duś na gęsim smalcu z dodatkiem kminku, majeranku.


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Robert17 23-01-2017, 16:01
Zrobiłem jak radziła Kozaczek i się uspokoiło. Obecnie jem kapustę gotowaną oraz następnie lekko podduszoną na gęsim smalcu i do tego ziemniaka ugotowanego w mundurku okraszonego smalcem.

Czuję się lepiej niż tydzień temu, ale nie jest to samopoczucie tak dobre jak na początku opcji wieprzowina+kapusta+ziemniaki. Od jutra spróbuję na powrót wdrożyć mięso wieprzowe.

Czuję kilka razy w ciągu dnia ból brzucha na wysokości pępka gdzieś tak po prawej stronie. Na początku myślałem, że to wątroba. Doszedłem jednak do wniosku, że to jelita. Kiedy naciskam w tym miejscu palcami, czuję jeszcze intensywniejszy ból.

Czy możliwe, aby jakiś stan zapalny, który był w tym miejscu na jelitach i był przewlekły, przeszedł w stan ostry i pozostaje tylko czekać aż się zagoi? Podobnie mam po drugiej stronie brzucha, jednak ból nie jest tak intensywny. Nadal stosuję ciepłe okłady, szczególnie na te miejsca.


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Dużagosia 24-01-2017, 14:21
Cytat
Na początku myślałem, że to wątroba.
A może to jest woreczek żółciowy. Wątroba nie boli.


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Robert17 24-01-2017, 16:08
Z tego co patrzę na położenie woreczka żółciowego w jamie brzusznej, to boli mnie jakieś 15 centymetrów niżej. Ból pojawia się mniej więcej w południe, 3-4 godziny po pierwszym posiłku i trzyma gdzieś tak do 18. Nie jest to jakiś nieznośny ból, taki bardziej dyskomfort.


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Robert17 26-01-2017, 00:38
Mięso wieprzowe jednak idzie w odstawkę. Po dwóch dniach jedzenia lekki zjazd psychiczny. Będę musiał się przestawić na jakiś inny rodzaj mięsa. Na pierwszy ogień pójdzie wołowe.

Dzisiaj ból po prawej stronie brzucha praktycznie znikomy. Wszystkie bóle w obszarze jamy brzusznej ustępują. W dodatku znacznie zmniejszyły się przelewania w porównaniu ze stanem sprzed tego "kryzysu". Odczytuję to jako pozytywnie zakończony remont. Szkoda tylko, że przy okazji nabawiłem się nietolerancji wieprzowiny. Ale mały krok do przodu, co bardzo cieszy!


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Robert17 08-02-2017, 21:57
Od jakiegoś tygodnia bok już nie boli, zarówno jeden jak i drugi. W czasie szybszego chodu jednak lub w sytuacji, kiedy muszę kawałek podbiec szybko dość łapie mnie kolka w tych miejscach, które bolały albo czuję lekki dyskomfort.

Na wieprzowinę zupełnie się uczuliłem. Postanowiłem więc spróbować z wołowiną, indykiem i kurczakiem i wszystkie trzy gatunki mięs świetnie toleruję. Brak jakichkolwiek objawów.

W międzyczasie odkryłem także, że z węglowodanów najlepiej przyjmuje się kasza jaglana. Kasza gryczana niepalona, podobnie jak ziemniaki, nawet w niewielkich ilościach ,w stosunku do całego posiłku, powoduje gazy i wzdęcia.

Z warzyw obecnie jem marchew lekko podgotowaną, do zmięknięcia, groszek albo fasolkę szparagową. Kapustę na jakiś czas odstawiłem, ze względu na wzdęcia. Zarówno bo groszku, marchewce jak i fasolce szparagowej są one znacznie mniejsze.

Próbowałem także wdrożyć jakieś owoce, jednak zarówno jabłka jak i banany dozwolone w drugim etapie DP wywołują wzdęcia i gazy. Po reakcjach na praktycznie wszystkie węglowodany wnioskuję, że nadal cierpię na przerost drożdżycy jelit, więc będzie konieczne przejście całej diety prozdrowotnej. Jednak zanim zacznę dietę prozdrowotną muszę sprawdzić reakcje organizmu na KB i w dalszej kolejności spróbować przyzwyczaić układ pokarmowych chociaż do blanszowanych warzyw.

Moje samopoczucie jest różne, ale liczę się z tym, że nie może być, póki nie odbuduję zdrowia (lub bardziej sobie go nie zbuduję, bo tak na prawdę pełnego chyba nigdy nie miałem), non stop świetne.

Mam pytanie do ekspertów/profilaktyków. Chciałbym zacząć pić MO, albo chociaż sam ALOcit tak jak jest to zalecane przy monodiecie. Lepiej zacząć od samego ALOcitu, czy powinienem spróbować MO w wariancie z samą oliwą, albo czy odpowiednie będzie zastosowanie OJ mimo, że po próbie zjedzenia jabłka na pusty żołądek, już w nim pojawiły się jakieś nagłe kurczenia/przelewania?

Można powiedzieć, że moja dieta już nie jest mono, ale opisywanie swojego przypadku będę kontynuował w tym wątku.


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Poziomek 08-02-2017, 22:37
Pij na razie 50 ml alocitu.


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Shadow 09-02-2017, 10:23
Jabłko to akurat najtrudniejszy test dla jelit. Rzekłbym, że ostateczny, bo gdy nic Ci nie jest po jedzeniu jabłek przez jakiś czas, to Twój układ pokarmowy jest w miarę w dobrym stanie. OJ to zupełnie co innego. Z jabłek powstał, ale nie działa na układ pokarmowy w taki sam sposób.


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Robert17 09-02-2017, 15:03
Testując jabłko jako jedno z pierwszych, sugerowałem się artykułem Mistrza nt. monodiety:
Cytat
Pierwszym produktem wprowadzanym jako próba skuteczności diety monotematycznej powinno być jabłko. Jeśli się „przyjmie”, to w dalszej kolejności wprowadzamy marchew i czerwone buraki.


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Robert17 17-02-2017, 11:19
Wprowadziłem KB z pestkami słonecznika, dyni i siemieniem lnianym na bazie ogórka kiszonego. Dodatkowo zacząłem jeść surówki ze swojską kapustą kiszoną i marchewką a także jaja. Wszystko pięknie toleruję.

Od dzisiaj rozpocząłem także picie MO z octem jabłkowym i oliwą z oliwek. Także dzisiaj rozpocząłem pierwszy etap diety prozdrowotnej. Uznałem to za konieczne, ze względu na reakcje w jelitach na węglowodany zawarte w owocach, ziemniakach a nawet niezbyt długo gotowanej marchwi.


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Robert17 18-02-2017, 12:11
A, no i zapomniałem dodać, że ból po obydwu stronach brzucha minął. Czyli tak jakby zakończył się remont w tych rejonach albo po prostu stan zapalny uległ osłabieniu.


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Robert17 20-02-2017, 19:08
O czym może świadczyć zgaga, jeśli pojawiła się wraz z rozpoczęciem picia MO? Czy to jakieś oznaki oczyszczania, czy raczej oznaka tego, że ocet z Mikstury wywołuje niepożądane reakcje?

Odbija mi się kwasem zazwyczaj godzinę, albo dwie po południu. Jak przestałem pić MO, to przeszło. Kiedy znów zacząłem, to wróciło. Trzeba przeczekać i przeboleć, czy wstrzymać się jeszcze z MO? Mocno dokuczliwe to nie jest.


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Kozaczek 21-02-2017, 23:23
Robert17, nie pij MO przez tydzień. Zacznij po tej przerwie pić od najmniejszej dawki.


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Robert17 26-03-2017, 00:30
Dawno nie pisałem, ale postanowiłem pisać rzadziej a więcej i konkretniej.

Moje obecne żywienie: kasza jaglana okraszona gęsim smalcem, kapusta szatkowana, gotowana na osolonej wodzie i mięso. Najczęściej kurczak albo indyk, ale teraz staram się jeść więcej wołowiny, mimo że jest znacznie droższa. W dodatku piję dwa razy dziennie zmielone siemię lniane zalane gorącą wodą, ale nie wrzątkiem. Czasem zjem coś słodkiego: jakieś sezamki, albo chałwę. Dzisiaj dwukrotnie wypiłem sok z czarnej rzepy. Straszne paskudztwo, ale jakoś przechodzi jak się rozcieńczy. Dodatkowo rano piję około 40 ml ALOcitu na czczo. Od początku kwietnia mam zamiar wprowadzić MO z octem od najmniejszej dawki, a po tygodniu jak nie będzie objawów spróbować znowu wdrożyć KB.

Mój obecny stan psychiczny: czuję się całkiem dobrze. Pojawiają się gorsze dni, ale bardzo rzadko (raz na tydzień maksymalnie). Trochę pracuję nad swoim charakterem, bo wykryłem w sobie problem. Mianowicie chodzi o to, że całe życie chciałem wszystkim dogodzić i żeby każdy mnie akceptował. Od pewnego czasu staram się skupiać bardziej na sobie i sobie staram się dogadzać. Nie kryję swoich uczuć i potrzeb. To bardzo wyzwala. Nie czuję już takiego napięcia w sobie. Inspirowałem się książką "No More Mr. Nice Guy" Roberta Glovera. Niestety jest tylko dostępna w języku angielskim. Umysł  działa lepiej i łatwiej mi się rozmawia z ludźmi. Z pamięcią też jest dobrze, wiem że nie jest to szczyt moich możliwości, ale nie jest to też minimum. Czyli w tej kwestii też jest progres.

Mój stan fizyczny: układ pokarmowy działa całkiem nieźle, jednak często po posiłku mam dziwny ciężar w żołądku. Nie jest to raczej kwestia przejedzenia. W jelitach coraz coś kurczy i się przelewa, ale ignoruję to, bo nie zauważyłem związku ze zjadanymi produktami. Co jakiś czas odzywa się ból w jednym, lub drugim boku pod żebrami, albo niżej, około 10 cm nad pachwiną. Przytyłem około 3 kilogramów od ostatniego wpisu. Zastanawiam się, czy to nie zasługa dość sporej ilości kaszy jaglanej w mojej diecie, ale kiedy jadłem samą kaszę to chudłem, a nie tyłem. Strasznie wypadają mi włosy. Ale wypadają z cebulkami, co w "Zdrowiu Na Własne Życzenie" jest opisane jako efekt oczyszczania, więc się tym nie przejmuję.

Podsumowując: wszystko idzie w dobrym kierunku. Myślę, że znaczny wpływ na poprawę mojego samopoczucia miało zastosowanie się do rad zawartych w wymienionej przeze mnie książce. Od tego momentu myślę, że umysł i ciało są mocno sprzęgnięte i zarówno stan ciała wpływa na stan umysłu jak i na odwrót i nie można tego bagatelizować. Polecam książkę choćby i z czystej ciekawości. Być może zauważycie kogoś w swoim otoczeniu, komu może ona pomóc i będziecie mogli ją polecić.


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: scorupion 26-03-2017, 16:48
Cytat
Myślę, że znaczny wpływ na poprawę mojego samopoczucia miało zastosowanie się do rad zawartych w wymienionej przeze mnie książce.
A byłbyś uprzejmy zamieścić tu kilka takich rad?


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Robert17 26-03-2017, 17:31
Byłbym.
Po pierwsze, jak już wspomniałem, przestać próbować dogodzić wszystkim wokół i kierować się umiarkowanym, zdrowym egoizmem. Stawiać swoje potrzeby na pierwszym miejscu. No chyba, że ma się rodzinę i dzieci, to wtedy robić to w miarę możliwości tak, żeby to się na rodzinie nie odbiło.
Po drugie przyznawać się do błędów i przed sobą i przed innymi. Nie ma w końcu ludzi idealnych i każdy ma na swoim koncie jakieś błędy i pomyłki, a mimo to nie są wykluczeni ze społeczeństwa i jakoś żyją. W końcu nie myli się ten, kto nic nie robi.
Po trzecie sprawiać sobie drobne, lub od czasu do czasu większe, przyjemności. Np. zjeść coś nie do końca zdrowego, ale takiego co wiadomo, że nie zaprzepaści dotychczasowych wysiłków odzyskania zdrowia. Pójść gdzieś, gdzie się od dawna chciało a nie było czasu, bo obowiązki itp.
Po czwarte mniej myśleć, a więcej obserwować świat wokół siebie. Wyjść ze swojej głowy.
Po piąte obserwować swoje fobie i blokady społeczne. Nie opierać się, bo opór tylko wszystko potęguje. Obserwacja pozwala dostrzec bezzasadność blokad, co z kolei może pozwolić na zmianę postępowania.
Po szóste nie bać się mówić co się uważa i co się myśli. Nie kisić w sobie w obawie, że się kogoś urazi, tego co chciałoby się powiedzieć.
Po siódme nauczyć się stawiać granice, których inni nie powinni przekraczać w stosunku do Twojej osoby.

Niektórym te porady mogą się wydać oczywiste, ale ja zawsze miałem problem ze wszystkimi wymienionymi wyżej punktami. Teraz jest już coraz lepiej.
Na tę chwilę tyle mi przychodzi do głowy. Oczywiście nie stosuję się jeszcze w 100% do tych rad i czasem łapię się na tym, że coś przemilczam albo puszczam komuś płazem nawet nie komunikując, że coś zrobił wobec mnie nie w porządku.

Tłumaczę przy okazji książkę na polski. Jeśli by ktoś chciał, to mogę się podzielić jak skończę i zredaguję, żeby nie było błędów. Tylko nie wiem, czy to legalne.


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: scorupion 26-03-2017, 21:38
Cytat
Niektórym te porady mogą się wydać oczywiste
No, d&*y nie urywa, wygląda na pospolitą asertywność, ale skoro pomaga...


Tytuł: Odp: Monodieta - mój przypadek
Wiadomość wysłana przez: Brer 25-06-2017, 01:19
Cytat
Po pierwsze, jak już wspomniałem, przestać próbować dogodzić wszystkim wokół i kierować się umiarkowanym, zdrowym egoizmem. Stawiać swoje potrzeby na pierwszym miejscu. No chyba, że ma się rodzinę i dzieci, to wtedy robić to w miarę możliwości tak, żeby to się na rodzinie nie odbiło.

Polecam po prostu przypomnieć sobie, że jesteś facetem. Czyli p***rzyć wszystko inne, jesteś tylko Ty i Twoja rodzina i nikt Ci nie pomoże jeśli sam nie weżmiesz sprawy w swoje ręce. Państwo Cię okrada, sąsiad życzy Ci źle, w pracy zadroszą Ci sukcesu, nie rozumiem potrzeby dogadzania innym. Rodzina to egozim poszerzony o kilka nabliższych Ci istnień. No i oczywiście Bioslone z którego wiedzy i doświadczeń korzystasz :)