Niemedyczne forum zdrowia

BLOK PORAD, POMOCY I WYMIANY DOŚWIADCZEŃ => W drodze do zdrowia - pytania, wątpliwości => Wątek zaczęty przez: Julia Ciesielska 04-02-2009, 10:56



Tytuł: Zatkane ucho
Wiadomość wysłana przez: Julia Ciesielska 04-02-2009, 10:56
Ehh...powiem szczerze że jestem załamana ;( Nadal kompletnie nie słyszę, nie wiem co mam robic...zostanę bez pracy prawdopodobnie, tak długotrwający obrzęk uszu pewnie już zostanie ;(
Boże, za co to....


posty wydzielone z wątków:
Grypa --> http://mikstura.kei.pl/forum/index.php?topic=5526.0
Grypa bez lekarstw --> http://mikstura.kei.pl/forum/index.php?topic=3630.0


Tytuł: Odp: Grypa
Wiadomość wysłana przez: Chamomillka 04-02-2009, 11:08
Julia, a czy byłaś u laryngologa?
Może należy przemyć uszy i zobaczyć czy nie wywiązał się jednak stan zapalny? Uszy to poważna sprawa.

Czy próbowałaś zakraplać je alocitem lub metodą proponowaną przez Zazulę?


Tytuł: Odp: Grypa
Wiadomość wysłana przez: Mistrz 04-02-2009, 11:17
Ehh...powiem szczerze że jestem załamana ;( Nadal kompletnie nie słyszę, nie wiem co mam robic...zostanę bez pracy prawdopodobnie, tak długotrwający obrzęk uszu pewnie już zostanie ;(
Boże, za co to....
Parówka na głowę z dodatkiem szałwii powinna znacznie pomóc.


Tytuł: Odp: Grypa
Wiadomość wysłana przez: MohSETH 04-02-2009, 11:45
Julio nie martw się... Jeśli to tylko obrzęk to prędzej czy później on ustąpi... Nie znam się na tym, ale to logiczne... Zrób sobie tę parówkę z szałwii.

Trzymaj się


Tytuł: Odp: Grypa
Wiadomość wysłana przez: Julia Ciesielska 04-02-2009, 15:37
Dziękuję za rady:)
zrobię sobie tę parówkę
Chamomillka- nie mogę się przekonac do umieszczenia własnego moczu w uchu, po prostu nie umiem się przemóc...


Tytuł: Odp: Grypa
Wiadomość wysłana przez: Zazula 04-02-2009, 16:19
nie mogę się przekonac do umieszczenia własnego moczu w uchu, po prostu nie umiem się przemóc...

cóż... widocznie Twoje cierpienie jeszcze za mało Ci doskwiera  :mrgreen:
(wybacz ten sarkazm, ale tak tu marudzisz...)


Tytuł: Odp: Grypa
Wiadomość wysłana przez: Julia Ciesielska 04-02-2009, 18:08
Cytat
(wybacz ten sarkazm, ale tak tu marudzisz...)
Cóż, skoro nie rozumiesz to nie będę Ci nic wyjaśniac, widac dla Ciebie utrata słuchu nie jest jeszcze końcem świata, więc po co ja mam w ogóle coś wyjaśniac.
Mistrzu, ja sobie od jakiegoś czasu robię tzw. "inhalacje"- łyżkę majeranku, łyżkę tymianku i łyżkę soli i to gotuję, następnie nakrywam głowę i tak parę minut, ile wytrzymam. Czy to nie wpływa podobnie jak to z szałwii? Bo mój sposób nie pomaga :(


Tytuł: Odp: Grypa
Wiadomość wysłana przez: MohSETH 04-02-2009, 18:58
Julio... Ludzie piją swój mocz jak nie mają innego wyjścia... Co do tego co napisała Ci zazula... W pewnym sensie ma rację... Bo czego tu się brzydzić? Przecież to tylko Twój własny produkt. Zaszkodzić to Ci na pewno nie zaszkodzi, a może wiele zdziałać. Jak Ci pomoże to mogę Ci wysłać swój z napisem "cudowny lek" Myślę, że wtedy byś się nie zastanawiała... ;)

Pozdro


Tytuł: Odp: Grypa
Wiadomość wysłana przez: Julia Ciesielska 04-02-2009, 19:20
A skąd wiesz że nie dojdzie do zakażenia? Jaką mi dajesz gwarancję?
A jeśli dojdzie? To co ja wtedy zrobię? Co innego jest pic- idzie to wtedy do żołądka gdzie jest żrący kwas żołądkowy i zabije ew. bakterie, a w uszach? To delikatny narząd przecież.


Tytuł: Odp: Grypa
Wiadomość wysłana przez: MohSETH 04-02-2009, 19:28
Zgadzam się, że jest delikatny, ale piszesz, że już nie słyszysz więc czy może być gorzej? Zresztą po to jest woskowina w uszach. Ma właściwości dezynfekujące...


Tytuł: Odp: Grypa
Wiadomość wysłana przez: Mistrz 04-02-2009, 19:36
Cytat
A skąd wiesz że nie dojdzie do zakażenia?
E, to jakieś bzdury.
Jeśli chodzi o różnice między inhalacją a parówką to jest ona taka, że inhalacje są psu na budę, parówki rozgrzewają całą głowę umożliwiając tym samym usunięcie flegmy zalegającej kanały słuchowe. Wart też co jakiś czas dmuchać w zatkany nos, by udrożnić te kanały.


Tytuł: Odp: Grypa
Wiadomość wysłana przez: MohSETH 04-02-2009, 19:39
Nie ma jak to czasem dostać z "płaskiej" od Mistrza :P

Julio jak się boisz to ja dziś zaczynam urynoterapię oka... Za tydzień napisze Ci co i jak...


Tytuł: Odp: Grypa
Wiadomość wysłana przez: Julia Ciesielska 04-02-2009, 19:57
Jakiej tam "płaskiej" :) Chyba nigdy nie byłeś obrażony naprawde.
A czemu inhalacje są psu na bude? Mi pomagają, przynajmniej na katar,zawsze jakoś udrożniają nos.


Tytuł: Odp: Grypa
Wiadomość wysłana przez: Lady 04-02-2009, 20:04
Ja robiłam parówkę z szałwii, nic mi nie pomaga.   :crybaby: Mistrzu zjadłam ibuprom zatoki.  :bash: ale tak mnie boli pół głowy, że już musiałam. Nic mi nie schodzi, czuję się niby lepiej tylko ta głowa boli, a raczej zatoki i gdzieś tam w uchu. Ale to nie typowy ból zapalenia ucha. Czy ja przez ibuprom zatrzymam oczyszczanie?


Tytuł: Odp: Grypa
Wiadomość wysłana przez: Julia Ciesielska 04-02-2009, 20:11
Wątpię żeby ibuprom zatrzymał oczyszczanie, to tylko lek który, zdaje się, działa na układ nerwowy i sprawia że nie czujesz bólu.
Myślę, że jeśli ból jest tak silny że nie możesz wytrzymac to dobrze zrobiłaś biorąc ten ibuprom, kiedyś czytałam wypowiedź Mistrza że ból bywa czasem bardziej toksyczny od samego leku.


Tytuł: Odp: Grypa
Wiadomość wysłana przez: Mistrz 04-02-2009, 20:22
Cytat
Mi pomagają, przynajmniej na katar,zawsze jakoś udrożniają nos.
... i katar, po zablokowaniu, gromadzi się w zatokach i kanałach słuchowych, gdzie stanowi doskonałą pożywkę dla bakterii. Czy Pani wciąż nie rozumie, że wszystkie choroby należy odchorować, łącznie z katarem? Sądzi Pani, że to tak dobrze oszukać naturę blokując objawy? A czymże one są, jak nie wentylem bezpieczeństwa?


Tytuł: Odp: Grypa
Wiadomość wysłana przez: Lady 04-02-2009, 20:25
Ja na przykład niczym nie blokowałam kataru. sam się skończył i chyba zablokował.  :/


Tytuł: Odp: Grypa
Wiadomość wysłana przez: Julia Ciesielska 04-02-2009, 20:44
Hmm, ale nie wiedziałam że to jest blokowanie-robienie tych inhalacji... myślałam że to pomaga, żeby to szybciej zeszło, ale nie blokując tylko rozgrzewając to jakoś, nie wiem, od dawna to w mojej rodzinie stosowano i nie wiedziałam że to coś złego.


Tytuł: Zatkane ucho
Wiadomość wysłana przez: Chamomillka 05-02-2009, 11:31
Przy zapaleniu ucha czasami antybiotyk jest niezbędny (zgodnie z antybiogramem), pisał o tym też Mistrz.


Tytuł: Odp: Grypa bez lekarstw...
Wiadomość wysłana przez: Julia Ciesielska 05-02-2009, 11:37
uuu....no to niedobrze....ale kto w państwowej przychodni zgodzi sie zrobic zntybiogram? tylko prywatnie, przynajmniej u mnie to sie nie uda.
Ale mnie nic nie boli- tylko jest zatkane jedno ucho bardziej a drugie mniej, wnioskuję że to obrzęk spowodowany jakimś stanem zapalnym (a może nie? a może to tylko przez katar?), ale bólu nie ma, gdyby był to na pewno bym coś z tym robiła.


Tytuł: Odp: Grypa bez lekarstw...
Wiadomość wysłana przez: Wera 05-02-2009, 11:38
Cytat
Kiedyś miałam z tej strony zapalenie ucha leczone antybiotykami. Może tam coś ma chęć się oczyszczać tylko drogi nie może znaleźć.  
Podobnie myślę, że nie bez przyczyny nas te uszy bolą. A ten płócienny woreczek z solą mnie kusi :) Wiem że to dobrze robi na zatoki czy krtań (Grażynka mi poleciła i pomogło), więc myślę że i na ucho pomoże. Z tym alocitem to też pomysł-jak często i ile kropli stosujecie?
pozdrówki


Tytuł: Odp: Grypa bez lekarstw...
Wiadomość wysłana przez: Lady 05-02-2009, 11:42
Gdy jest stan zapalny to wtedy jest ból. Myślę, że trzeba zaczekać z antybiotykiem.  ;)


Tytuł: Odp: Grypa bez lekarstw...
Wiadomość wysłana przez: Chamomillka 05-02-2009, 11:44
Julia, wybierz się do laryngologa i to najlepiej właśnie prywatnego, przynajmniej ja mam takie doświadczenia  :). Może wystarczy Ci te uszy po prostu przedmuchać gruszką gumową przez nos i zatkanie ustąpi.

Wera - sól nagrzana świetnie pomaga na bolące ucho i ewakuację ropy z niego jeśli takowa tam jest.
Alocit można zakraplać po 2-3 kropelki x 2-3 dziennie.


Tytuł: Odp: Grypa bez lekarstw...
Wiadomość wysłana przez: Julia Ciesielska 05-02-2009, 11:46
No własnie mi intuicja też tak podpowiada, dlatego tylko leżę, piję ziółka na kaszel, śpię jak mam ochote,trochę połażę ( w mieszkaniu jest bardzo ciepło,więc sie nie obawiam o przeziębienie) w ciepłym polarze, stram sie nie jeśc za dużo... i nic więcej.Czekam. A mam wrażenie że obrzęk z uszu trochę zszedł, ale nie chwalmy dnia przed zachodem słońca.


Tytuł: Odp: Grypa bez lekarstw...
Wiadomość wysłana przez: Julia Ciesielska 05-02-2009, 11:47
Próbowałam przedmuchac je jak Mistrz zalecał -zatykając sobie nos palcami, ale boję się za mocno to zrobic bo sie jeszcze coś uszkodzi....


Tytuł: Odp: Grypa bez lekarstw...
Wiadomość wysłana przez: Chamomillka 05-02-2009, 12:32
Dobry laryngolog zrobi to profesjonalnie, dobrze mieć zaufanego specjalistę w tej kwestii  :).


Tytuł: Odp: Grypa bez lekarstw...
Wiadomość wysłana przez: Julia Ciesielska 05-02-2009, 13:35
No właśnie... zaufanego....ja takich nie posiadam :(


Tytuł: Odp: Grypa bez lekarstw...
Wiadomość wysłana przez: Biedrona 05-02-2009, 14:20
Ja bym się bała "przedmuchiwać" w wypadku Julii. Myślę, że to jej ładnie przejdzie, trzeba o siebie dbać i czekać.


Tytuł: Odp: Grypa bez lekarstw...
Wiadomość wysłana przez: Chamomillka 05-02-2009, 14:26
Biedrona, ale to Mistrz zalecił Julii przedmuchiwanie uszu przez zatkanie jednej z dziurek nosa.
Mnie kiedyś to robił laryngolog, rzeczywiście odtyka uszy, nie powiem  :).
Uszy mogą być zatkane też przez woskowinę, która nie wydala się samoistnie w prawidłowy sposób i wtedy te pokłady woskowiny należy usunąć w gabinecie laryngologa lub też Mistrz polecał wkładanie maści tranowej do uszu.


Tytuł: Odp: Grypa bez lekarstw...
Wiadomość wysłana przez: Mistrz 05-02-2009, 17:09
Cytat
Uszy mogą być zatkane też przez woskowinę
W omawianym przypadku zatkane są kanały słuchowe, zwane trąbkami Eustachiusza, na skutek determinacji organizmu w opróżnieniu zatok z zalegającej w wydzieliny ropnej, o czy świadczy żółte podbarwienie. W tej sytuacji w interesie chorego jest wzmożenie kataru, a nie jego blokowanie, gdyż po pierwsze zamiast całkowitego wyleczenia, uzyskujemy jedynie "zaleczenie" objawu, a po drugie: istnieje realna groźba zapalenia ucha wewnętrznego, a to już jest poważna choroba. W tej sytuacji inhalacji ani nagrzewania solą bym nie polecał. Co innego prawidłowo przeprowadzona parówka z dodatkiem szałwii oraz nakryciem się dużym kocem, bo nakrycie się ręcznikiem pożądanego efektu nie wywoła.

Co to znaczy, że parówka nie pomogła? Nie ustąpił ból albo katar? Nie taka jest jej rola. Ona ma wzmóc katar, bo po to się ją stosuje.


Tytuł: Odp: Grypa bez lekarstw...
Wiadomość wysłana przez: Jerry 05-02-2009, 19:31
Mnie też się kiedyś zatkało ucho. Poszłam do laryngologa a on napełnił dużą strzykawkę wodą i przepłukał mi je. Wypadło troche woskowiny i już było w porządku. To było straszne uczucie słyszeć na jedno ucho.

Niektórzy robią to samemu w domu, ale ja się bałam.


Tytuł: Odp: Grypa bez lekarstw...
Wiadomość wysłana przez: Julia Ciesielska 05-02-2009, 19:40
Ja się boje też pójśc z tym do laryngologa, bo mojej mamy znajoma tak zrobiła i po tej wizycie nie słyszy na to ucho :(
Może ja spróbuję poprosic kogoś z rodziny, np mamę żeby mi "wyczyściła" te uszy? Może da się to wyjąc? W sensie ten nadmiar woskowiny? Jakoś mam do niej zaufanie,bo już wiele razy "robiła" za lekarza...


Tytuł: Odp: Grypa bez lekarstw...
Wiadomość wysłana przez: Wera 05-02-2009, 19:46
Cytat
parówka z dodatkiem szałwii
Dzięki Mistrzu za szczegółową wypowiedź. To bardzo cenne. Przyznam ze robiłam parówki z soli i ustał ból gardła i katar, ale ucho pobolewa, chociaż delikatnie więc nie robię tragedii. Spotkałam sie dziś z opinią (nie wiem czy prawdziwą), że zatykanie uszu, np. watką wręcz szkodzi. A wydawałoby się, że wszelkie metody naszych babć są rozsądne. Co do szałwi, też raz słyszę że blokuje, a raz że pomaga  :wacko: 
pozdrawiam
wera


Tytuł: Odp: Grypa bez lekarstw...
Wiadomość wysłana przez: Jerry 05-02-2009, 19:48
No to pogadaj z lekarzem, żeby zrobił to delikatnie.
Lekarz od razu zobaczy czy zatkało się woskowiną czy jest jakiś inny problem.
Nie musisz się przecież zgadzac na wszystko co zaproponuje lekarz.
Zawsze mozna zwiać jak będzie coś nie tak  :P

Tez się bałam. :)



Tytuł: Odp: Grypa bez lekarstw...
Wiadomość wysłana przez: Jerry 05-02-2009, 19:51
Julia a jak zamiast wyjąć wsunie się głębiej?
To nie boli i trwa 3 sekundy.
Czasem nie da się wypłukac i robią to pod jakimś mikroskopem (tak słyszałam).
W aptece są też jakieś kropelki które wkrapia się na kilka dni przed wypłukaniem woskowiny, żeby lepiej odchodziło (nie wiem jak się nazywają bo kupowałam je w Hiszpanii).


Tytuł: Odp: Grypa bez lekarstw...
Wiadomość wysłana przez: Julia Ciesielska 05-02-2009, 19:51
Hmmm, może rzeczywiście się przejdę... bo trochę mnie to już niepokoi, ile czasu może byc zatkane...zwłaszcza że mnie nic nie boli, tak więc stanu zapalnego raczej nie ma. Po takim czasie coś by sie zaczęlo dziac, a tu nic- katar sie kończy, z oskrzeli schodzi a ucho ciągle jakieś zalepione...
Acz skoro się nic złego nie dzieje poza tym "słyszeniem przez watę" to może nie ma co sie tak martwic?


Tytuł: Odp: Grypa bez lekarstw...
Wiadomość wysłana przez: Mistrz 05-02-2009, 20:10
Gubię z tymi właściwościami szałwii. Płukać ust nie można, bo sciąga i przez to trudniej się ranom wyropieć, ale przy parówce wzmaga to ropienie?
Szałwia ma działanie ściągające, więc niejako zasusza ropień migdałka nie pozwalając na ewakuację ropy. To samo działanie ściągające wykorzystujemy do ustąpienia obrzęku ujścia zatok w celu ewakuacji z nich ropy. To chyba jasne jak słońce, no nie?


Tytuł: Odp: Grypa bez lekarstw...
Wiadomość wysłana przez: Boja 06-02-2009, 00:23
Kiedyś usuwałam domownikowi widoczną woskowinę z uszu - koreczek, cienkim szydełkiem, ale trzeba być bardzo ostrożnym, z dużą sprawnością manualną, unieruchomić głowę (nie dziecku!) po ściance ucha delikatnie (nie w środek, bo wepchniesz) i haczykiem szydełka podważyć, potem kilka kropel jako odkażacz wody utlenionej.


Tytuł: Odp: Grypa bez lekarstw...
Wiadomość wysłana przez: Mistrz 06-02-2009, 03:01
Nie lepiej kilka dni z rzędu napychać na noc do ucha maść tranową i woskowina sama wypłynie?


Tytuł: Odp: Grypa bez lekarstw...
Wiadomość wysłana przez: Chamomillka 06-02-2009, 09:19
Mistrzu, no właśnie wyżej mówiłam o tym zaleceniu Pana  :).
Ale chyba to jest za proste i wątek ciągnie się jak guma dalej ;). 


Tytuł: Odp: Grypa bez lekarstw...
Wiadomość wysłana przez: Julia Ciesielska 06-02-2009, 09:55
A gdzie dostac taką maśc ? W aptece coś takiego sprzedają?


Tytuł: Odp: Grypa bez lekarstw...
Wiadomość wysłana przez: Chamomillka 06-02-2009, 10:34
Jak najbardziej  :).
http://www.doz.pl/leki/p302-Masc_tranowa


Tytuł: Odp: Grypa bez lekarstw...
Wiadomość wysłana przez: Rysiek 06-02-2009, 10:35
Tak, w aptece, kosztuje poniżej 2 PLN.

Mam za to inne pytanie, co znaczy napchać maść do ucha? Wepchnąć jej tam ile się da upychając, np. patyczkiem do czyszczenia uszu, do oporu?


Tytuł: Odp: Grypa bez lekarstw...
Wiadomość wysłana przez: Julia Ciesielska 06-02-2009, 10:45
Tylko skoro maśc tranowa to pewnie pachnie nie za pieknie... :/
A jeśli chcę wyjśc do ludzi to chyba nie jest najlepszy pomysł, bo będą uciekac :P


Tytuł: Odp: Grypa bez lekarstw...
Wiadomość wysłana przez: Chamomillka 06-02-2009, 11:28
Julia, zastanów się co jest dla Ciebie ważniejsze : zdrowie czy uciekający ludzie  :D.
A maść najlepiej włożyć na noc.

Rysiek - można patyczkiem, ale nie tak znów do oporu, nic na siłę, bo można szkód narobić  ;).


Tytuł: Odp: Grypa bez lekarstw...
Wiadomość wysłana przez: Julia Ciesielska 07-02-2009, 01:15
Już zdecydowałam.
Idę w poniedziałek do laryngologa na płukanie. Jestem zdesperowana :(
Płukałam dziś pół godziny jedno i drugie ucho i NIC. Nic nie pomogło :(
Czyściłam też "szydełkiem", wyciągnęło sie trochę tego, ale słuch nadal jest przytępiony.
Widac nie umiem tego zrobic po prostu.
Po wizycie napiszę czy sięcoś zmieniło.
Pozdrawiam i dziękuję za troskę  :heart:


Tytuł: Odp: Grypa bez lekarstw...
Wiadomość wysłana przez: Julia Ciesielska 07-02-2009, 22:16
SŁYSZĘ SŁYSZĘ!!!!!
właśnie na nowo odkrywam bogactwo dźwięków w przyrodzie :)
W tej desperacji poprosiłam chłopaka, który juz w stawianiu baniek się raz sprawdził, aby zajął się moimi uszami i od paru godzin SŁYSZĘ JAK NIGDY DOTĄD! Najcichszy szept jest tak intensywny,że aż z początku było mi za głośno.Okazało się że w uszach miałam tyle woskowiny że świeczki można by lepic. W dodatku było to koloru ciemnobrązowego momentami :/. Nie odczuwam teraz żadnego bólu ani nic co by wskazywało na obrzęk czy stan zapalny.
Z oskrzeli już schodzi, piję tylko prawoślaz i nic więcej: grypa "wyleżana" :)
Mam nadzieję że nie będzie powikłań. Bardzo dziękuję Mistrzowi i wszystkim forumowiczom za rady
Pozdrawiam serdecznie!


Tytuł: Odp: Grypa bez lekarstw...
Wiadomość wysłana przez: Grażyna 07-02-2009, 22:36
Chłopak postawił bańki na uszach, czy jak? Napisz Julio coś więcej.
Ja polecam woskowanie uszu świecami Indian Hopi, ale niekoniecznie konchowanie, które wydaje mi się zbyt radykalne.
Najważniejsze, że niebezpieczeństwo minęło.


Tytuł: Odp: Grypa bez lekarstw...
Wiadomość wysłana przez: Rysiek 07-02-2009, 23:08
Tak jest Julio, dostałaś trochę porad co do uszu i wypadałoby napisać, która z nich Ci pomogła. A może zastosowałiście jescze jakąś inną kurację?

Grażynko, bańki na uszach? Śmiesznie by to wyglądało ale gdyby tak udało się je postawić, żeby przylegały idealnie do skóry to pewnie nieźle by wyciągały :)

I czemu konchowanie jest zbyt radykalne? Przecież generalnie to taki sam zabieg co świecowanie, tylko inna średnica świec.


Tytuł: Odp: Grypa bez lekarstw...
Wiadomość wysłana przez: Grażyna 07-02-2009, 23:27
Ja nie wiem, ale z lakonicznej wypowiedzi Julii "oczami duszy" zobaczyłam "bańki na uszach".

No i chyba przez tę średnicę konch oraz ich rozszerzony kształt, efekt był zbyt radykalny. O ile świecowanie dało przyjemne uczucie "lekkich uszu", o tyle po zabiegu konchowania uszy mnie dosłownie bolały. Ciąg w tych konchach był niesamowity (a jaki hałas) i odczułam, że to dla mnie było za szybko - w pakunku znalazły się woskowe czopy wielkości sporego ziarnka grochu, czyli efekt oczyszczenia, który zwykle osiąga się po 3-6 zabiegach, nie po 2. Ale może powodem bólu była pora roku - po zabiegu naciągnęłam co prawda czapkę na uszy, ale jednak zanim dojechałam do domu, mogłam trochę uszozziębnąć.  Nie twierdzę, że to jakaś recepta dla wszystkich.


Tytuł: Odp: Grypa bez lekarstw...
Wiadomość wysłana przez: Julia Ciesielska 07-02-2009, 23:36
Nie no, chwila :)
Cytat
W tej desperacji poprosiłam chłopaka, który juz w stawianiu baniek się raz sprawdził
sprawdził się w stawianiu baniek tam gdzie je sie zwykle stawia czyli na plecach. Nie pomyślałabym że można stawiac je gdzieś indziej :)
Niczego nie zastosowałam na zatkane uszy poza tym płukaniem za pomocą najzwyklejszej dużej strzykawki (20 ml). Bo też nie było po prostu potrzeby - wcześniej na lekko bolące ucho zakraplałam krople z gliceryną i myślę, że woskowina mi napęczniała od tego. Dlatego też się tak strasznie zatkały te uszy nieszczęsne. W tej chwili nic mnie nie boli( i nie bolało już ostatnio) i żadnego stanu zapalnego nie ma, więc jakiekolwiek "lecznicze działanie" byłoby zbędne.
Odnośnie świecowania uszu- nie słyszałam nigdy wczesniej o takim zabiegu. A nie myślicie że byłoby dobrze tak raz na rok sobie po prostu przepłukac uszy tak jak ja to zrobiłam?
Wszak to co z moich wyleciało to chyba latami sie tam musiało gromadzic.  :lol:


Tytuł: Odp: Grypa bez lekarstw...
Wiadomość wysłana przez: Rysiek 07-02-2009, 23:48
Cytat
Niczego nie zastosowałam na zatkane uszy poza tym płukaniem za pomocą najzwyklejszej dużej strzykawki (20 ml).

A czy to nie jest niebezpieczne, tak wstrzykiwać wodę do ucha?


Tytuł: Odp: Grypa bez lekarstw...
Wiadomość wysłana przez: Grażyna 07-02-2009, 23:51
Woskowanie uszu to takie "przepłukanie", tyle że na sucho. W palącej się świecy wytwarza się podciśnienie, które wyciąga woskowinę z ucha do rurki świecy.
To jest typowe! Najpierw ratujcie - tragedia, umieram, głuchnę, ślepnę, tracę pamięć  :crybaby: Potem - jak to najczęściej bywa - wraca zdrowie, panika gdzieś odchodzi w zapomnienie i okazuje się, że ostatnio już nawet nie bolało  :thumbsup: właściwie, to nic takiego się nie działo.

Przepłukiwanie uszu nie jest niebezpieczne, jeśli się to robi delikatnie i z wyczuciem. Chyba lepiej, niż u laryngologa, który się specjalnie nie cacka - słyszałam skargi od osób, które przez długi czas po takim zabiegu bolały uszy.


Tytuł: Odp: Grypa bez lekarstw...
Wiadomość wysłana przez: Rysiek 07-02-2009, 23:54
Cytat
To jest typowe! Najpierw ratujcie - tragedia, umieram, głuchnę, ślepnę, tracę pamięć   Potem - jak to najczęściej bywa - wraca zdrowie, panika gdzieś odchodzi w zapomnienie i okazuje się, że ostatnio już nawet nie bolało   właściwie, to nic takiego się nie działo.

Grunt to działać z rozsądkiem.

Czyli mogę śmiało wziąć strzykawkę i "psikać" delikatnie do ucha? Dopytuję, bo nie chodzi o mnie, a nie chcę czegoś źle doradzić.


Tytuł: Odp: Grypa bez lekarstw...
Wiadomość wysłana przez: Grażyna 08-02-2009, 00:01
Niech Julia opisze - ja tego osobiście nie robiłam, tylko słyszałam o tych zabiegach, że są popularne, a w starszym wieku dość często stosowane.
http://www.female.pl/artykul/283/Woskowina---(nie)ma%C5%82y-problem-ma%C5%82ych-i-du%C5%BCych.html


Tytuł: Odp: Grypa bez lekarstw...
Wiadomość wysłana przez: Marlenka 08-02-2009, 00:35
Cytat
słyszałam skargi od osób, które przez długi czas po takim zabiegu bolały uszy.
Mój mąż do nich należy.


Tytuł: Odp: Grypa bez lekarstw...
Wiadomość wysłana przez: Julia Ciesielska 08-02-2009, 01:48
Cytat
To jest typowe! Najpierw ratujcie - tragedia, umieram, głuchnę, ślepnę, tracę pamięć 
No wiesz...jeśli przez ponad tydzień się nie słyszy to człowiek się boi, a muzyk bez słuchu? oj, nie pociągnąłby za długo. Bolało trochę na początku. Na to wlewałam krople.
Cytat
Czyli mogę śmiało wziąć strzykawkę i "psikać" delikatnie do ucha?
Tak, tylko tego nie robi się delikatnie. Tzn. po prostu wkładasz koniec strzykawki do ucha i energicznie naciskasz na "spust" :). Strumień wody ma wypłukac to co tam siedzi. Trzeba czasem kilka razy żeby coś ruszyło, bo często ta woda tam sie nie dostanie, bo np pod złym kątem ta strzykawka była włożona. Za którymś razem w końcu trafiasz i wtedy wylatują te straszne syfy :P. Trudno mi dac na to dokładną instrukcję, bo mój chłopak też nie miał zielonego pojęcia jak sie za to zabrac, na początku nic nie mógł wypłukac ale już za którymś razem nabrał wprawy. Nie da rady taką strzykawką zrobic krzywdy, bo nie wiem jak mocno trzeba by było wstrzyknąc żeby coś uszkodzic, ta woda tylko tak "chlupie" :)
Aha- warunek- woda ma byc przegotowana i miec taką temperaturę, aby sie dało do niej włożyc łokiec i ma nie parzyc. Tzn ciepła ale nie ZA ciepła.
Strzykawkę lepiej po zakupieniu (bo lepiej nie używac starej, tak myśle) wyparzyc wrzątkiem, gdyż kiedyś słyszałam historię że jakiś kretyn zakażał strzykawki, pakował i takie szły do sprzedaży. Brrrr. Wyparzyc w gorącej wodzie, bez dwóch zdań.
Też się bałam tego zabiegu, ale jest to szybkie i wygodne, a na dodatek samemu można i rzeczywiście lepiej samemu niż sie oddac w ręce laryngologa. Kto da gwarancje że ten człowiek czegoś nie spieprzy?
Cytat
słyszałam skargi od osób, które przez długi czas po takim zabiegu bolały uszy
Otóż to. A chłopakowi/mamie/babci ufam bardziej niż obcemu. Co z tego że lekarz. To niczemu nie dowodzi, sami dobrze tutaj wiemy :)


Tytuł: Odp: Zatkane ucho
Wiadomość wysłana przez: Tulka 20-04-2009, 11:18
Polecem świecowanie uszu. Przetestowałam. Świetna sprawa i wyciąga z ucha woskowinę. Bardzo dobrze człowiek czuje się po takim zabiegu.


Tytuł: Odp: Zatkane ucho
Wiadomość wysłana przez: magdalenka87 28-04-2011, 20:26
Witam, mam pytanie związane z zatkanym uchem. Mój narzeczony od jakiegoś czasu ma zatkane jedno ucho. Ostatnio już prawie nie słyszał przez nie, więc poszedł do laryngologa. Czytałam wcześniejsze wypowiedzi, ale nurtuje mnie jedna kwestia. Lekarz przepłukał ucho strzykawką z wodą kilka razy i niby jest lepiej, ale dalej od czasu do czasu ucho się zatyka. Czym to może być spowodowane, dodam że wcześniej miewał problemy z nosem, gęsty katar, z żółtawo-zielonkawą wydzieliną, szczególnie rano po obudzeniu się oraz mówienie przez nos. Wykluczono zatoki, miał robione badanie. Ucho nie boli tylko czasem jest zatkane i efekt słyszenia jak pod wodą. Czy w tym przypadku parówka z szałwią pomoże, czy może lepiej zakraplać kroplami z alocitu. Dodam jeszcze że nie pije on MO, więc nie jest to też efekt oczyszczania. Jeśli ktoś jeszcze zagląda do tego wątku to proszę o jakąś poradę. Pozdrawiam


Tytuł: Odp: Zatkane ucho
Wiadomość wysłana przez: Marooned 02-01-2012, 16:38
Ja, przez kilka lat, też miałem problem z zatykaniem uszu i doraźnie pomagało mi płukanie u lekarza. Potem wziąłem się na sposób i zacząłem wyciągać woskowinę gumową gruszką. Obecnie czyszczę uszy patyczkami (wiem, że ponoć nie wolno) 2 razy w tygodniu i od kilku lat nie mam żadnych problemów z zatykaniem uszu.


Tytuł: Odp: Zatkane ucho
Wiadomość wysłana przez: Tashideley 29-06-2013, 21:21
Mnie od jakiegoś czasu (ponad miesiąc) bardzo zatykają sie uszy. Doraźnie pomaga przełknięcie śliny lub dmuchanie przez zatkany nos, ale po chwili znów jest to samo. Zauważyłam, że najbardziej reaguję na zmianę pozycji lub pewne dźwięki. Przy zatykaniu i odtykaniu czuję jak błona wewnątrz ucha się porusza. Uszy nie są zatkane przez cały czas, nie wpływa to też na ograniczenie słuchu.
Czy w takim przypadku mogę zastosować polecane wyżej metody (parówka, przepłukanie)?
Co może być powodem takich reakcji? Czy mogą się one pojawiać na tle nerwicowym?


Tytuł: Odp: Zatkane ucho
Wiadomość wysłana przez: Kinia 30-10-2014, 12:16
Od 3 tygodni mam zatkane ucho (najpierw było zapalenie jeden dzień, ale przeczekałam). Pomyślałam- juuhuu efekty oczyszczania :). Nic nie robiłam tylko się zaczaiłam i czekałam, potem zrobiłam 2 parówki, zastosowałam maść tranową, zakraplałam alocitem. Nadal jednak "głucho wszędzie, ciemno wszędzie". Czekać czy cóś? :)


Tytuł: Odp: Zatkane ucho
Wiadomość wysłana przez: Mistrz 30-10-2014, 12:32
Może spróbować wdmuchiwać powietrze w zatkany nos. Często odtyka zatkane ucho.


Tytuł: Odp: Zatkane ucho
Wiadomość wysłana przez: Kinia 30-10-2014, 13:47
Próbowawszy, ale nie poszło a trochę bolało.


Tytuł: Odp: Zatkane ucho
Wiadomość wysłana przez: Paznok 30-10-2014, 18:09
Mam problemy z zatkanym uchem kilkanaście lat. Powtarza się, co kilka miesięcy. Kiedyś chodziłem do laryngologa na płukanie. Obecnie radzę sobie sam. Dzień wcześniej wtryskuję sobie vaxol a następnego dnia płuczę ucho  wodą używając dużej strzykawki. Trzeba to robić bardzo ostrożnie nie przytykając strzykawki do ucha .


Tytuł: Odp: Zatkane ucho
Wiadomość wysłana przez: Fazibazi 30-10-2014, 21:12
Wdmuchiwanie powietrza tak ale tylko wtedy gdy nie mamy kataru! Jeżeli się uda przedmuchać to słychać w uszach (na każde oddzielnie) takie "tssssss...". Pomóc może również żucie gumy i obszerne ruchy żuchwą, picie przez słomkę, nurkowanie w basenie do dna, jazda samochodem w górach, lot samolotem......generalnie zmiany ciśnienia zewnętrznego.
 
A mleko i przetwory są w jadłospisie?


Tytuł: Odp: Zatkane ucho
Wiadomość wysłana przez: Kinia 31-10-2014, 09:33
Dziękuję. Mleko dopiero od niedawna, odrobina do kawy, ale prosto od "chłopa". Kupuję, bo zależy mi na śmietanie prawdziwej. Zatkało mi się ucho mlekiem :) :)


Tytuł: Odp: Zatkane ucho
Wiadomość wysłana przez: Mania 13-01-2015, 15:49
Przeczytałam wątek bo właśnie mam przytkane uszy i jest to strasznie uciążliwe. Dawno tak nie miałam, kiedyś bardzo często w dzieciństwie. Tylko gdy pojawiał się katar zaraz uszy się zatykały. Generalnie miałam duże problemy z wiecznie zatkanym nosem i zatkanymi uszami. Zawsze był to problem z trąbkami. Często też miałam u laryngologa przepłukiwane uszy i przedmuchiwane kanały, ale po tym zabiegu to normalnie słyszałam jakbym siedziała w wielkiej rurze, chyba było jeszcze gorzej.
Przechodzę właśnie infekcję, katar, kaszel, wcześniej był jakiś stan podgorączkowy, a dwa tygodnie temu być może jakieś zapalenie węzłów chłonnych, bo gorączka dwa dni, ogólne osłabienie, bóle mięśniowe i spuchła mi szyja po jednej stronie. Bolała przy dotyku.
Tak czy owak, jak zaczęło boleć mnie najpierw lewe ucho to przykładałam sobie ciepłą sól. Przestało na drugi dzień, ale za to zaczęło mnie boleć prawe ucho, też przykładałam sól bo tylko o takim sposobie sobie przypomniałam. Przestało na drugi dzień, ale w rezultacie jestem teraz przygłucha i słyszę jakby przez watę. Zrobiłam sobie wczoraj świecowanie uszu, trochę wyszło woskowiny, ale poprawa w słuchu mała, powtórzę jeszcze raz dzisiaj. Tylko się zastanawiam, bo czytałam, że świecowania nie należy robić jeśli doszło do perforacji błony, a ja najprawdopodobniej mam uszkodzoną błonę w jednym uchu, bo kiedyś laryngolog tak mi powiedział. Poza tym jak robię przedmuchiwanie nosem to w lewym uchu wyraźnie słychać takie turkotanie i syczenie, co ponoć świadczy o nieszczelnej błonie. I teraz już nie wiem czy powinnam robić to świecowanie.


Tytuł: Odp: Zatkane ucho
Wiadomość wysłana przez: Mania 16-01-2015, 15:08
Wciąż mam problem z uchem, z jednym, tak mi się zdaje, że to tylko jedno ucho, ale już sama nie wiem. Na razie nic nie pomogło :(. Zrobiłam świecowanie już 4 razy, sporo wyszło woskowiny, aplikowałam maść tranową i nic, nadal słuch przytępiony i szumi w uszach. Przedmuchiwanie też nic nie daje. Zaczął mnie boleć trochę węzeł po tej stronie, czyli nadal jest tam jakiś stan zapalny. Nie byłam u laryngologa, więc nie wiem co tam się dzieje z tym uchem. Być może słaba słyszalność spowodowana jest jakimś obrzękiem w środku, tak gdzieś wyczytałam.
Może ktoś mi coś doradzi, jeśli jest nadal stan zapalny, to czekać i nic nie robić? Czy jak się skończy, to zacznę lepiej słyszeć? Trochę już jestem rozdrażniona i podłamana, że tak słabo słyszę. :(  


Tytuł: Odp: Zatkane ucho
Wiadomość wysłana przez: Tolki 11-02-2015, 08:11
Witam wszystkich. Również mam częste zapalenie ucha środkowego zawsze po jakiejś anginie lub dłuższym katarze konczy się to zwykle  na dwóch antybiotykach i efedrynie wtedy przechodzi i tak na okrągło:( pije 3miesiac Mo tym razem zaczęło się jak zwykle od czerwonego gardła od 2 dni i dziś juz szum w lewym uchu uczucie zatkania i lekki bol,gardło chyba cos lepiej w uszach gorzej Proszę o poradę nie chce kolejnych recept...


Tytuł: Odp: Zatkane ucho
Wiadomość wysłana przez: Mania 11-02-2015, 12:25
U mnie to trochę trwało, ale w końcu mi przeszło samo. Zaczęłam stopniowo lepiej słyszeć. Gardło też przestało boleć i węzeł też. Nic nie robiłam, nie kombinowałam więcej.

Co mogę doradzić? Przestań brać antybiotyki, to na pewno. Jak boli ucho pomóc mogą okłady z ciepłej soli, parówka z szałwii, płukanie gardła szałwią jak bardzo boli i nie możesz wytrzymać. Odstaw oczywiście MO na czas infekcji, żeby nie zwiększyć objawów. To tyle. Ja miałam ciągłe problemy z zatykaniem uszu podczas kataru, wycięty trzeci migdał, antybiotyków też się trochę nabrałam, jak byłam dzieckiem. Ostatni antybiotyk jaki wzięłam to było jak miałam 20 lat. To błędne koło, nie będzie poprawy niestety. Głowa do góry. Dasz radę, będzie dobrze.


Tytuł: Odp: Zatkane ucho
Wiadomość wysłana przez: Tolki 12-02-2015, 00:13
Czy podczas infekcji nalezy zaprzestać ssania oleju czy kontynuować?


Tytuł: Odp: Zatkane ucho
Wiadomość wysłana przez: Fazibazi 12-02-2015, 08:57
Pytanie jest z typu: "Ile jestem w stanie wytrzymać?"
Wielokrotnie zadawane na poczatku. Jeżeli objawy bedą dla ciebie zbyt uciażliwe to zaprzestań, przerwij, zmniejsz dawkę, ogranicz MO lub inny sposób oczyszczania.....


Tytuł: Odp: Zatkane ucho
Wiadomość wysłana przez: Tolki 13-02-2015, 09:33
No i gardło się poprawiło za to ucho się zatkało i bardzo boli od wczoraj.  Robiłem parówkę z szałwii ile wydaje mi się ze pod wpływem ciepła naczynka się jeszcze bardziej rozszerzają :(


Tytuł: Odp: Zatkane ucho
Wiadomość wysłana przez: Mania 13-02-2015, 09:40
Spróbuj z okładami z ciepłą solą, mi pomogło. Rozgrzewasz sól na patelni a potem przesypujesz do jakiejś bawełnianej skarpetki, zawiązujesz i przykładasz do ucha. Jeśli parzy, to obwiń jeszcze jedną ściereczką żeby się nie poparzyć.


Tytuł: Odp: Zatkane ucho
Wiadomość wysłana przez: Tolki 13-02-2015, 10:12
Dzieki Mania spróbuje ;)


Tytuł: Odp: Zatkane ucho
Wiadomość wysłana przez: Tolki 15-02-2015, 17:16
Czy dobrym pomysłem jest picie szałwii? W Internecie pisze, ze ma działanie ściągające i wykrztuśne a zarazem blokuje infekcje..


Tytuł: Odp: Zatkane ucho
Wiadomość wysłana przez: Michal_one 23-07-2015, 19:24
Wczoraj przez większość dnia jeździłem samochodem z otwartym oknem, a trochę wiało. Po powrocie po przemyciu się samą wodą poczułem chwilowe przytkanie ucha, a dziś, gdy rano samą wodą przemyłem uszy, nic nie słyszę, a obecnie słyszę tylko szum. Myślę, że nabawiłem się zapalenia ucha.

Rano włożyłem sobie do tego ucha zwinięty liść geranium, bo podobno pomaga w problemach z uszami.
Czy parówka z szałwii będzie najlepszy, rozwiązaniem?


Tytuł: Odp: Zatkane ucho
Wiadomość wysłana przez: Poziomek 23-07-2015, 19:47
Możesz sobie podgrzać sól na patelni, wrzuć w skarpetę i przykładaj do ucha.


Tytuł: Odp: Zatkane ucho
Wiadomość wysłana przez: VVV 23-07-2015, 20:27
Może to po prostu woskowina. W uszach nie należy niczym dłubać!!! Raz miałem zatkane ucho woskowiną, to zakropiłem na noc ciekłą parafiną (z apteki) i spałem na drugim uchu. A rano wypłukałem strumieniem letniej wody i nie mogłem się nadziwić ile tam tej woskowiny było. Laryngolog niekoniecznie zaraz zapisze Ci antybiotyki, może po prostu obejrzeć ucho i wypłukać fachowo woskowinę. To jak z wyciąganiem opiłka wbitego do oka, czasami lekarz jest przydatny.

Pomysł z grzaniem solą wydaje mi się bardzo interesujący.
(http://forum.bioslone.pl/Themes/bisdakworldgreen/images/bbc/img.gif)


Tytuł: Odp: Zatkane ucho
Wiadomość wysłana przez: Michal_one 23-07-2015, 21:54
Zrobiłem sobie pierwszą parówkę z szałwii - świetne uczucie, nie mal jak sauna :). Troszkę kataru poleciało i troszkę kaszlu. Tylko oczy mam zaczerwienione, więc chyba powinny być zamknięte. Słyszę szum w uszach i jak dotknę, to w ich okolicy czuję, jakby zdrętwienie, więc myślę, że to jakieś zapalenie. Planuje kolejne parówki przez następnych kilka dni.


Tytuł: Odp: Zatkane ucho
Wiadomość wysłana przez: Michal_one 25-07-2015, 20:32
Dziś będę robił trzecią parówkę z użyciem szałwii. Na razie słabo słyszę przez lewe ucho i dalej w nim szumi. Prawe się trochę zatyka, ale ogólnie przez nie słyszę od początku tej przypadłości.


Tytuł: Odp: Zatkane ucho
Wiadomość wysłana przez: Michal_one 29-07-2015, 00:40
Ostatecznie poszedłem do laryngologa, bo obawiałem się zapalenia ucha środkowego, a skończyło się na płukaniu uszu.


Tytuł: Odp: Zatkane ucho
Wiadomość wysłana przez: VVV 29-07-2015, 01:59
może po prostu obejrzeć ucho i wypłukać fachowo woskowinę.
Chciałem Ci nieco czasu oszczędzić. Cieszę się że wszystko gra i słychać.
:-)


Tytuł: Odp: Zatkane ucho
Wiadomość wysłana przez: Pola53 21-01-2018, 21:28
Od zeszłego roku mam zatkane prawe ucho. Stalo się tak po przeziębieniu. Liczyłam na to, że mi przejdzie, ale nie przeszło i poszłam do laryngologa. W sierpniu udało mi się do niego dostać, a właściwie do niej. Chciałam wytłumaczyć jak do tego doszło, ale pani mi przerwała słowami: Proszę mi tu nie opowiadać historii. Kazała zrobić audiogram i okazało się, że mam poważny ubytek słuchu, ale tylko w jednym, tym prawym. Dała sterydy i przeciwalergiczne i jakiś płyn z solą morską do przepłukiwania. Od razu też kazała mi iść do lekarza pierwszego kontaktu po statyny, bo stwierdziła, że 230 to zbyt wysoki cholesterol i to może być przyczyna.
Wyrzuciłam więc recepty i kupiłam tylko to coś z solą morską. Wpuszczałam też mocz przez 2 tygodnie i nic. Jak dmuchnę zatykając nos, to na chwilę mi się odtyka to ucho i nie słyszę swojego pulsu (co jest strasznie wkurzające) no i od razu słyszę lepiej. Rozważam świecowanie. Co jeszcze mogłabym zrobić? Bardzo proszę o odpowiedź.


Tytuł: Odp: Zatkane ucho
Wiadomość wysłana przez: Pola53 21-01-2018, 21:32
Dodam jeszcze, że od czasu do czasu mi w tym uchu pyka, trzaska i strzela. No i przy zimnej pogodzie czuję je cały czas, choć nie mogę powiedzieć, że boli.


Tytuł: Odp: Zatkane ucho
Wiadomość wysłana przez: Luciano 21-01-2018, 22:03
Czy próbowałaś zakraplania nosa alocitem?


Tytuł: Odp: Zatkane ucho
Wiadomość wysłana przez: Pola53 21-01-2018, 22:09
Tego jeszcze nie próbowałam, spróbuję, może rzeczywiście coś siedzi w zatokach. Choć odkąd jestem na emeryturze, to nawet nie miałam okazji się przeziębić, nos mam drożny, głowa mnie boli jak za mało wypiję i tyle.


Tytuł: Odp: Zatkane ucho
Wiadomość wysłana przez: Luciano 21-01-2018, 22:25
Najlepiej sprawdzić zakraplając nos i jeśli będzie piekło to znaczy, że nadżerki są i może warto kontynuować. Choć myślę, że może nawet lepszym rozwiązaniem byłoby ssanie oleju.


Tytuł: Odp: Zatkane ucho
Wiadomość wysłana przez: Pola53 21-01-2018, 22:50
Spróbuję zakraplać i zastosować maść tranową. Dam znać za jakiś czas.


Tytuł: Odp: Zatkane ucho
Wiadomość wysłana przez: Pola53 21-02-2019, 11:36
No i mimo zakraplania nic się nie zmieniło, poza tym, że dwa tygodnie temu dostałam silnych zawrotów głowy z wymiotami. Wczoraj poszłam do laryngologa, włożył mi do ucha jakieś urządzenie, coś w rodzaju USG i pokazał wnętrze. Zobaczyłam siną nabrzmiałą pulsującą żyłkę. I to pulsowanie słyszę od dwóch lat. Poprzednia kalekarka nic nie widziała w uchu oprócz woszczyny. Będę musiała zrobić tomografię, bo ten lekarz uczciwie powiedział, że na razie nie zna przyczyny i zanim cokolwiek zaaplikuje musi sprawdzić o co chodzi, bo nie chce mi zrobić krzywdy. Stwierdził, ze nie rozumie, jak tamta mogła to przeoczyć, bo to nawet przy zwykłym zajrzeniu w ucho widać. Czy komuś z Was przydarzyło się coś takiego? Trochę się boję, bo jak mi to pęknie nie z tej strony tylko od wewnątrz, to różnie się to może skończyć.


Tytuł: Odp: Zatkane ucho
Wiadomość wysłana przez: Skorupion 22-02-2019, 00:20
Zawroty i rzyganie w połączeniu z nabrzmiałą żyłą to lipa, trzeba zdiagnozować. Najpierw sprawdź ciśnienie, potem rytm serca i dopiero tomografia.


Tytuł: Odp: Zatkane ucho
Wiadomość wysłana przez: Pola53 11-05-2019, 00:13
No i mam diagnozę. Przyzwojak tętnicy szyjnej wewnetrznej z naciekami we wszystkich kierunkach. Nie wiem, czy z tego wyjdę. Nacieki są prawie w całej prawej półkuli. Na pewno czekają mnie dwie, może i trzy operacje. Powikłania mogą być różne. Dlatego jeżeli ktoś z Was ma takie dziwne tętnienie w uchu, a laryngolog nic nie widzi, to wołajcie o dodatkową diagnostykę. Ja zrobiłam rezonans prywatnie, bo na NFZ to dopiero na październik, więc nie wiem, czy bym dożyła. Coraz więcej przypadków tego schrzenia się pojawia, nawet u całkiem młodych ludzi. Jestem już niesamodzielna, w każdej chwili może mi to pęknąć, udar i po krzyku. Jak przeżyję, to się odezwę.


Tytuł: Odp: Zatkane ucho
Wiadomość wysłana przez: Skorupion 11-05-2019, 09:54
No to pięknie. Pisałem, że lipa i takie objawy trzeba diagnozować. Ale, żeby jakiś przyzwojak? Pierwszy raz w życiu słyszę, jednak natura jest tak pięknie różnorodna, a ludzki organizm najdoskonalszy we wszechświecie. Szlag by trafił.
Na półkule mózgowe ci poszło? Nie chodzisz czy co? Ja bym jeszcze skonsultował z kimś innym czy najpierw nie trzeba by radioterapią.


Tytuł: Odp: Zatkane ucho
Wiadomość wysłana przez: Pola53 11-05-2019, 16:12
No właśnie one nie bardzo poddają się radioterapii. Nie slyszałeś, bo ten typ guza to 0,03% przypadków wszystkich guzów. Mam umówiąną wizytę, konsultacje u prof. Niemczyka, najlepszy w Polsce i nawet w bardzo trudnych przypadkach podejmuje się operacji. Jeśli coś zostanie, bo na przykład nie da się gdzieś dojść, tedy radioterapia, ale nie sameo guza, a jego rozlania. Boję się, to poważna sprawa. Na razie chodzę, ale mam problem z utrzymaniem równowagi, nie słyszę, bo cała jama bębenkowa wypełniona jest tym diabelstwem, tracę głos, a jestem nauczycielką. Najprawdopodobniej mam go już dawno. Kiedyś pisałam na forum, że mam problemy z ustabilizowaniem ciśnienia i nie moge schudnąć na naszej diecie. To wszystko jego robota, bo to skurwiel endogenny, związany z układem współczulnym, tarczycą i czort wie z czym jeszcze. W najlepszym razie grozi mi porażenie nerwu twarzoowego, w najgorszym udar na stole operacyjnym. Co będzie to będzie, na pewno będę walczyć i nie poddam się łatwo.


Tytuł: Odp: Zatkane ucho
Wiadomość wysłana przez: Udana 13-05-2019, 10:03
Pola trzymamy kciuki i koniecznie odezwij się. Tak jak napisałaś, walcz i nie poddawaj się.


Tytuł: Odp: Zatkane ucho
Wiadomość wysłana przez: Pola53 23-05-2019, 16:01
Jestem po wizycie. Prof. podejmie się operacji, ale muszę czekać i do pół roku. Będą dzwonić ze szpitala na Banacha w W-wie, kiedy to będzie. Już wiem, że prawe ucho mam zniszczone i nie będę na nie słyszeć w ogóle. Dowiedziałam się, że będzie to ciężka operacja, ale trzeba ją zrobić, co dalej, nie wiem, zobaczymy.Jedyne co, to po obejrzeniu płyty z rezonansu pocieszył mnie, że radiolog przesadził w opisie, ale guz pcha się do mózgu i trzeba mu to uniemozliwić.


Tytuł: Odp: Zatkane ucho
Wiadomość wysłana przez: Michal_one 24-06-2019, 18:21
Po prawie 4 latach zatkały mi się uszy. Aloes się skończył, więc próbowałem odkorkować je wodą utlenioną. Później desperacko nawet preparatem Fonix, bo akurat ktoś w rodzinie miał, ale mnie nic nie pomogło. Nawet parówka z szałwii. W końcu, czyli dziś wybrałem się do laryngologa. Uszy zostały przepłukane i słyszę aż za dużo 🙂. Jednak coś mi przepisano, bo ucho jest czerwone od moich praktyk podobno i może wdać się stan zapalny. Zastanawiam się, czy nie wystarczyłyby regularne parówki z szałwii i wkrótce zakraplanie alocitem? Straszą mnie, bo ucho to ucho. Co myślicie?