Niemedyczne forum zdrowia
18-05-2021, 10:50 *
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Czy dotarł do Ciebie email aktywacyjny?

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Aktualności: Czwarty tom "Zdrowia na własne życzenie" --> kliknij
 
   Strona główna   Pomoc Regulamin Szukaj Zaloguj się Rejestracja  
Strony: 1 2 [3] 4 5 ... 21   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Przegrywam walkę z rodziną o infekcję bez leków  (Przeczytany 321187 razy)
Iris
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: obecnie nie stosuję
Skąd: Wrocław
Wiadomości: 52

« Odpowiedz #40 : 10-12-2009, 09:51 »

Machos, w maju miałam z synem również bardzo trudną sytuację, syn miał obustronne zapalenie uszu. Mimo wszelkich sposobów z forum temperatura i ból uszy nie ustępowały. Również codzienna walka z mężem zamiast skupienia się na dziecku, równiez problem z tym aby syn nie dostawał pewnych rzeczy do jedzenia. Niestety zakończyło sie antybiotykiem i tu również była to inicjatywa męża, ale ja nie oponowałam zbytnio, bo czułam, że nie poradzę. Ale potem nastąpiło długotrwałe rozciągnięte w czasie oczyszczanie (u nas niestety syn nie odżywia sie według zasad zdrowego odżywiania). Katar i kaszel, juz bez leków. Nam pomaga nawilżanie powietrza według Lackyego, kupiliśmy nawilżacz, nie grzejemy w nocy w domu za to włączamy na noc nawilżacz. To pomogło na długotrwały kaszel, zaczynający sie sucho, potem mokry, aż do oderwania wydzieliny. Oczywiście włączamy okresowo, tylko w razie kaszlu, przytkanego nosa.

« Ostatnia zmiana: 10-12-2009, 09:53 wysłane przez Iris » Zapisane
Chamomillka
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: 08-10-2007
Skąd: Śląsk
Wiadomości: 692

« Odpowiedz #41 : 10-12-2009, 09:51 »

Mam właśnie takie bańki próżniowe jak poleca Ell_anna, są bardzo proste w obsłudze, tak proste, że nawet mój syn, który ma na bakier z czynnościami manualnymi, potrafi mi je postawić  biggrin.
Co u Was, Darku?
« Ostatnia zmiana: 14-09-2012, 11:35 wysłane przez Klara27 » Zapisane

"Zdrowie nie jest wszystkim, ale bez zdrowia wszystko jest niczym"  Ks. Jan Twardowski
Machos
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 01-04-2007
Skąd: Skierniewice
Wiadomości: 2.300

WWW
« Odpowiedz #42 : 10-12-2009, 12:07 »

Cytat od: Zibi
Jeśli mały potrafi siorbać herbatę z miodem, to jest to dobra kuracja. Pozwoli dziecku płynnie przejść te gehennę z kaszlem, choć nieco go wydłuży.

Potwierdzam skuteczność działania miodu w pozbywaniu się suchego kaszlu, chociaż mój synek ma alergię na miód przez ok. dwa tygodnie podawałam mu miód z herbatą bo widziałam jaki daje to rewelacyjny efekt w postaci super mokrego kaszlu, na skórze było pogorszenie ale flegmy zeszło co niemiara.
Tutaj jeszcze fragment wypowiedzi Mistrza :

Cytat
Na to, o co Pani pyta, a więc wydalanie ropy z organizmu, by tam nie zaległa, doskonale wpływa miód pity z gorącą herbatą, który ułatwia właśnie wydalania ropy, co wiąże się ze wzmożonym kaszlem, który potrafi trwać miesiącami. Ale warto przeprowadzić tę kurację do końca, gdyż jest to milowy krok w nabyciu naturalnej odporności organizmu na choroby infekcyjne. Tu warto przypomnieć, że naszym celem nie są bynajmniej same choroby, ale cel, jeki chcemy przez ich odchorowanie uzyskać.
No tak, człowiek niby wie, bo już to czytał, a tak naprawdę dopiero wasze kolejne przypomnienia zadziałały. Potrzeba matką dopytywania. Dzięki. Damian siorbie już drugą herbatę z miodem od rana. Pierwszą dałem mu sam, objaśniłem instrukcję obsługi, o drugą sam poprosił. Kaszel go rypie równo, ale on wie dlaczego tak jest, próbuje się odrywać ropa.Dzięki Biosłonejczycy.
Zapisane

Zamiast się badać, lepiej wypić miksturę oczyszczającą, najlepsze świadectwo badania organizmu, które w przypadku istniejących chorób widać po objawach. Machos.
Machos
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 01-04-2007
Skąd: Skierniewice
Wiadomości: 2.300

WWW
« Odpowiedz #43 : 10-12-2009, 12:38 »

Mam właśnie takie bańki próżniowe jak poleca Ell_anna, są bardzo proste w obsłudze, tak proste, że nawet mój syn, który ma na bakier z czynnościami manualnymi, potrafi mi je postawić  biggrin.

Co u Was, Darku?
Chylę czoła przed Ell_anną, przed tobą, no kuchnia wszystkich nie wymienię, ale waszą pomocą wymiękam. Zaraz biorę się za okłady z cebuli i będę "gościa" pocił. Siorbie gorącą herbatę z miodem. Kaszel zaczyna się powoli odrywać, wreszcie może będzie przełom. W nocy kasłał tak sucho, jak ze studni, powietrze nawilżałem garami. Zaczynam chyba łapać Lacky o co chodzi z tym suchym kaszlem, rzeczywiście wysycha mu śluzówka, bo kaszel wydobywa się z "rury" taki suchy. Teraz kaszle bardziej z głębi, czyli z oskrzeli i próbuje ruszyć tym kasłaniem ropę. Cenne informacje co do baniek wykorzystam na pewno. Wreszcie mam wasze praktyczne argumenty. Antybiotyk- walczę o każdą kolejną tabletkę. Syn ciężko nie oddycha, jest mocniejszy, więc jestem przeciwny jego dawaniu. Syn sucho jeszcze dudni, zwłaszcza nocą, nad ranem ma ciężko ruszyć flegmę, więc, choć nie tak do końca, ale jestem za antybiotykiem jeszcze. Boję się jakiegoś nawrotu akcji. I tutaj jest dobre pytanie, bo skoro jest Damian na antybiotyku blokowany, to i tak organizm będzie chciał w sobie tylko znany sposób owo zablokowanie stanów zapalnych usunąć, mam nadzieję, że nie tak spektakularnie jak dwa dni temu, ale co po mojej nadziei, skoro organizm ma i tak to głęboko w poważaniu. Z drugiej strony będę miał argument, że co jedno dziadostwo nie pomogło, to przecież nie ma sensu dawać kolejnego. Wiecie, ja tu walczę, jak dotrzeć do psychiki odpowiedzialnej za zdrowie dziecka. Jest światełko w tunelu, bo czyta sama ten wątek. Mówiła mi o tym, szkoda, że bez żadnych wniosków, może próbuje sobie to jakoś "przegryźć". Mówię światełko w tunelu, bo swego czasu czytała o glutenie, a makarony wcina i chleb też, choć teraz mniej. Jak to ludzie mają ciężko zrozumieć, że tu o najcenniejszy skarb idzie. Teraz forsujemy, kiedy przestać podawanie amoksycyliny. Na dzień dzisiejszy stanęło na sobocie. Dla mnie za długo. I jeszcze jedno, dla mojej żony jak dla wielu homo patiens, kaszel to kaszel i trzeba coś z tym zrobić, najlepiej, żeby się go jak najszybciej pozbyć. Ludzie nie "jarzą" za żadne skarby, że kaszel, infekcje, katary to zbawienie dla organizmu, to odchorowanie, to zdrowie na długie lata bez przewlekłych ciężkich chorób. Dobrze piszecie, ze najlepiej dawać antybiotyk i rodzice mają spokój, a później płaczą, bo dzieciak ma nowotwór, astmę itp.
Zapisane

Zamiast się badać, lepiej wypić miksturę oczyszczającą, najlepsze świadectwo badania organizmu, które w przypadku istniejących chorób widać po objawach. Machos.
Ell_anna
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: 01.02.2009
Skąd: okolice Warszawy
Wiadomości: 114

« Odpowiedz #44 : 10-12-2009, 13:11 »

Cytat
Jest światełko w tunelu, bo czyta sama ten wątek. Mówiła mi o tym, szkoda, że bez żadnych wniosków, może próbuje sobie to jakoś "przegryźć".

Pozdrowienia dla Żony i kilka wniosków z moich dotychczasowych doświadczeń.

Wiele razy pisałam na forum, że doprowadziłam moją młodszą córkę, za sprawą antybiotyków i przy współudziale lekarzy, na skraj przepaści. Dziecko miało poziom odporności poniżej wszelkich norm. Wiedziałam, a raczej przeczuwałam, że od sepsy (ewentualnie innych ciężkich powikłań) dzieli nas zaledwie przysłowiowy krok. Nawet nie chcę myśleć co mogło się wydarzyć jakbym nadal stosowała się do zaleceń lekarzy.
 
Nie mogę sobie tego do dzisiaj wybaczyć, ze moje dziecko musiało, przez moją głupotę i niedouczenie lekarzy, tyle wycierpieć. Powiem Ci tylko tyle, że w końcu za sprawą tego forum ocknęłam się i staram się jak mogę nie przeszkadzać organizmowi w odchorowywaniu infekcji. Pierwsze miesiące były dla mnie katorgą. Dziecko kasłało przez 24h/dobę, straszne ilości wydzieliny z nosa (o kolorze i konsystencji nie wspomnę). Zacisnęłam zęby, nie robiłam kompletnie NIC (ewentualnie bańki + oklepywanie). Efekt jest taki, że każda kolejna infekcja ma łagodniejszy przebieg.

Nie wiem co mnie jeszcze spotka. Być może, jak Machos, będę prosić na forum o wsparcie w ciężkich chwilach. Wiem jedno, nigdy przenigdy nie będę już tak pochopnie sięgać po antybiotyki.

Jeszcze jedno, Machos pisze, że nie wyciągasz wniosków. Dziewczyno! Ucz się na naszych błędach! Kiedy wyciągniesz wioski? Jak nafaszerujesz dziecko antybiotykiem, później kolejnym i jeszcze następnym, a może zaczniesz wyciągać wnioski jak dziecko wyląduje w szpitalu pod tlenem i dostanie dożylnie podwójny antybiotyk a Ty będziesz wyć z bezsilności? Nikomu tego nie życzę, ale tak właśnie odbywa się pseudoleczenie.
« Ostatnia zmiana: 10-12-2009, 13:23 wysłane przez Ell_anna » Zapisane
Chamomillka
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: 08-10-2007
Skąd: Śląsk
Wiadomości: 692

« Odpowiedz #45 : 10-12-2009, 14:34 »

Darek, a ja przed Tobą wymiękam  thumbsup.
Nawet nie wyobrażam sobie takiego zaangażowania i empatii u ojca mojego dziecka.
Zapisane

"Zdrowie nie jest wszystkim, ale bez zdrowia wszystko jest niczym"  Ks. Jan Twardowski
Machos
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 01-04-2007
Skąd: Skierniewice
Wiadomości: 2.300

WWW
« Odpowiedz #46 : 10-12-2009, 19:48 »

Robię, co mogę. Grażynko, nie leci przez ręce, ma apetyt, czasem brzydko zadudni i ja już teraz odstawiłbym antybiotyk. On wygląda dobrze, prócz tego, że bladzioch teraz, ale pije, je, więc jest dobrze. No, ale moja połowica przyjęła "zapalenie płuc" jak wyrocznię konowała, który rzucił, że jeśli nie wyleczy dziecka antybiotykiem, to szpital. Normalnie dałbym mu w mordę debilowi, podjudzaczowi na usługach chamów. Jeszcze żona dzwoniła do innego doktora, a ten ustalił mniejszą dawkę, bo pierwszy dał pewnie jak dla dorosłego. No właśnie, ale tak się zaczyna tragiczna zabawa z lekarzami. Ok, był ciężki oddech, ale już jest łagodnie, więc teraz jest równia pochyła z tym g.wnem, jakim jest antybol, który zadziałał i tyle, co do jego roboty. Co on niby ma zrobić z bakteriami, nie mówiąc już o wirusach, które też są przyczyną, a antybiotyk do wirusów ma się tak, jak Otylia Jędrzejczak do Andrzeja Gołoty, ale wiem, znam panikę mojej żony, no bo co będzie jak odstawimy antybiotyk, to co dzieciak już nie pociągnie? Tak myśli właśnie przestraszona przez konowała. Ile ja się muszę nawalczyć, czasem się już nie odzywam, bo nie warto. Mojej małżonki mama długo pracowała w szpitalu w magazynie, więc nie muszę wam mówić, że jest dla niej, jak matka dla córki, autorytetem. Tylko jakim,  że ma ponad sześćdziesiątkę i jedzie od wielu lat na prochach na nadciśnienie, dzięki nim żyje? Mówi, że od przepracowania te choroby, od samotnego wychowywania dzieci, a za chwilę jedzie na wysokich węglowodanach i boi się cholesterolu, a w "kawa, czy herbata", to powiedzieli to i to. Sami macie w rodzinach, choćby starych górników, przepracowanych, którzy jedzą konkretną michę i nic ich nie boli i prochów nie biorą.  Lekarz jest dla niej wyrocznią, bo przedłuża jej życie. Do niej, kiedy tylko coś powiem, nie trafiam, bo nie skończyłem medycyny, owszem jestem, ale tylko oczytany. Ludzie są głupi, a chamy w białych kitlach to wykorzystują. Teraz ja walczę, żeby moje dziecko jedno, drugie nie stało się pacjentem, bo starsze autorytety babcie przyjdą do nas do domu i nakładą mojej do głowy. A moi rodzice? Ostatnio matulę coś ugryzło w nogę na wysokości kostki, powyłaziły plamy, wyglądało jak wielki siniak. Powiedziałem jej o polewaniu tej kostki od letniego, do zimnego strumienia. Po trzech tygodniach pokazała mi tę nogę z bąblami, z jeszcze gorszym siniakiem, bólem, więc pytam: "Coś zrobiła?". A no polewała strumieniem na przemian, raz zimnym, raz bardzo gorącym, ile "firma" mogła wytrzymać. Ja się jej spytałem, czy aby uszy myje. Kneipp to się w grobie przewracał, a ja nie powiem, miałem ubaw po pachy. Ot, ludzie u mnie na co dzień. Teraz Damian ma leżeć, pocić się, a te zaraz, żeby pochodził, nie leżał, bo taki biedny. Jestem w domu, to leży, nie ma mnie to nie wiem, mogę tylko wierzyć, że leży, ale co tam, antybiotyk załatwi sprawę.
Zapisane

Zamiast się badać, lepiej wypić miksturę oczyszczającą, najlepsze świadectwo badania organizmu, które w przypadku istniejących chorób widać po objawach. Machos.
Machos
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 01-04-2007
Skąd: Skierniewice
Wiadomości: 2.300

WWW
« Odpowiedz #47 : 10-12-2009, 19:58 »

Jeszcze jedno, Machos pisze, że nie wyciągasz wniosków. Dziewczyno! Ucz się na naszych błędach! Kiedy wyciągniesz wioski? Jak nafaszerujesz dziecko antybiotykiem, później kolejnym i jeszcze następnym, a może zaczniesz wyciągać wnioski jak dziecko wyląduje w szpitalu pod tlenem i dostanie dożylnie podwójny antybiotyk a Ty będziesz wyć z bezsilności? Nikomu tego nie życzę, ale tak właśnie odbywa się pseudoleczenie.
Tego się właśnie najbardziej boję.
Zapisane

Zamiast się badać, lepiej wypić miksturę oczyszczającą, najlepsze świadectwo badania organizmu, które w przypadku istniejących chorób widać po objawach. Machos.
Eva
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: 01-06-2009r.
Wiadomości: 130

« Odpowiedz #48 : 10-12-2009, 20:39 »

Machos może Twoją żonę przekona przypadek mojego dziecka. Do ósmego roku życia niestety antybiotyki, po których notoryczne anginy, zapalenia oskrzeli oraz płuc. Sama wyciągnęłam wnioski i zaczęłam się zastanawiać, że coś z tą medycyną jest nie tak. W tedy nie miałam wiedzy przekazywanej nam obecnie przez Mistrza, więc szukałam innych metod leczenia. Jak tylko córka zaczęła świszczeć  stawiałam bańki, smarowanie, zioła i do łóżka. Temperaturę zbijałam okładami z mokrego ręcznika.W wieku ośmiu lat dostała ostatni antybiotyk, teraz ma 22 lata i silny organizm. Wiem,że Mistrz nie popiera alternatywnych metod leczenia, ale w tamtym okresie  były mniejszym złem niż antybiotyk. Powodzenia !
Zapisane
Ell_anna
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: 01.02.2009
Skąd: okolice Warszawy
Wiadomości: 114

« Odpowiedz #49 : 10-12-2009, 21:10 »

Dorzucę jeszcze argument ekonomiczny.  msn-wink
W ubiegłym roku koszty leczenia mojej córki, tylko w grudniu, uszczupliły nasz budżet o 700 zł. - leki plus wizyty prywatne (bo przecież ten prywatny konował jest mądrzejszy pd przychodniowego i na dzieciach się nie oszczędza).

W tym sezonie chorobowym żaden lekarz nie otrzymał ode mnie nawet złotówki. Dodam tylko, że swego czasu była afera o kasy fiskalne w taksówkach. Czemu nikt nie domaga się kas fiskalnych w prywatnych gabinetach lekarskich?
« Ostatnia zmiana: 10-12-2009, 21:17 wysłane przez Grażyna » Zapisane
Novalijka
*


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: 05-01-2008
Wiedza:
Skąd: Śląsk
Wiadomości: 371

« Odpowiedz #50 : 10-12-2009, 22:47 »

Cytat od: Machos
Normalnie dałbym mu w mordę debilowi, podjudzaczowi na usługach chamów.

Machos jakże dobrze Cię rozumiem, ja też skoczyłabym do gardła takiemu baranowi za to, że w chwili kiedy rodzic drży o zdrowie dziecka ten wykorzystuje perfidnie niewiedzę rodzica i straszy szpitalem. Oni(konowały) mają chyba na studiach  specjalne zajęcia pod tytułem "Jak skutecznie straszyć rodziców, żeby nie ważyli się sprzeciwić lekarzowi". Kiedy byłam z synkiem w sanatorium, tam dzieci były pod opieką lekarza non stop, mój synek złapał infekcję, sprzeciwiłam się lekarce, powiedziałam, że nie podam żadnych leków na co ona; "Dobrze, ale to będzie pani wina jak synek będzie się męczył w szpitalu"- po prostu ręce opadają jak te konowały się zachowują. Po sanatorium rozpoczęła się seria infekcji u synka, na początku nie widziałam co się dzieje, potem dzięki forum zrozumiałam, że to wielkie oczyszczanie, były ciężkie momenty ale udało się przejść bez leków smile

Machos trzymam kciuki aby Twój synek również przeszedł spokojnie to oczyszczanie, bez przeszkadzania lekami. I życzę Ci wytrwałości w przekonywaniu żony co do słuszności Twojego postępowania w chorobie dziecka. Na pocieszenie dodam, że to samo miałam z moją mamą, która wykańczała mnie psychicznie kiedy Kacper był chory i rwała włosy z głowy bo nie szłam z nim do lekarza,  kiedy potem zobaczyła, że jej wnuczek tryska energią i świetnie się czuje, powiedziała "Teraz już wiem, że dobrze robisz, rób tak dalej". Każdy niedowiarek musi się przekonać, zobaczyć na własne oczy, że metody Biosłone działają smile
Zapisane

Wczoraj to już historia, jutro to tajemnica, a dziś to dar losu, z darów należy się cieszyć smile
Zosia_
*


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: nie stosuję ze względu na reakcje
Wiedza:
Wiadomości: 1.049

« Odpowiedz #51 : 11-12-2009, 00:21 »

Machos, trzymaj się i patrz w przyszłość. Ten antybiotyk juz podany, włosów z głowy nie rwij, trudno, nie ma co się zamartwiać.
Piszesz, że lepiej, że młody silniejszy i to najważniejsze. Wiesz co robić smile

Osiem lat temu przeżyłam koszmar przez antybiotyki. Mała często chorowała a lekarz ciągle inny antybiotyk podawał. I to specjalnie robiony, w czopkach bo nie umiała łykać pastylek.
Jak sie kończyło zapalenie gardła,  za tydzień były oskrzela i tak w kółko, nie zliczę ile razy.
W końcu organizm nie wytrzymał i nastąpiło kompletne załamanie zdrowia. Jakaś nieokreślona choroba  z brunatnymi wymiotami, temaperatura, dziecko lało się przez ręce. Lekarz oczywiście powiedział, że to moja wina bo nie zaszczepiłam jej proponowanymi przez niego szczepionkami (wtedy te wszystkie "koki" dopiero wchodziły ) no i walił następne antybiotyki. Zaszkodziły tak bardzo, że wylądowaliśmy w szpitalu z obustronnym zapaleniem płuc + brunatne wymioty (nie wiem skąd, skoro od kilku dni już nie jadła). Mała sie dusiła, poszła prosto pod tlen, chyba jednak uratowali jej życie.
Potem jednak w tym szpitalu, kiedy tylko trochę doszła do siebie, na zapalenie płuc dawali jej kolejne antybiotyki dożylnie. Nie zliczę ile. Żaden nie pomagał. Nie mogli się nadziwić, że nic nie działa, nawet jakieś specjalne, drogie. W końcu odstawili antybiotyki i dali sterydy wziewne. Spędziliśmy w szpitalu MIESIĄC. 
Do końca lekarze nie wiedzieli co to było, podejrzewali nawet jakąś chorobę tropikalną (wpakowali na w związku z tym do izolatki na zakażnym).
Nawet do domu przy wypisie dali nam kolejny antybiotyk ale już nie podałam.
Po tym zdarzeniu mała miała uszkodzoną watrobę a jej odporność odbudowywaliśmy wiele lat.
Zapisane
Iris
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: obecnie nie stosuję
Skąd: Wrocław
Wiadomości: 52

« Odpowiedz #52 : 11-12-2009, 09:19 »

Machos, jedziemy prawie na tym samym wózku. Ja również od długiego czasu nie mogę przekonać mojej drugiej połowy do metod Bioslone, też mam teściową, która przekonuje mojego męża za każdym razem (w trosce o wnuka oczywiście), że należy pójść do lekarza, podać leki. Sama ma cukrzycę, bierze insulinę, zaszczepiła się przeciwko grypie, po czym rozchorowała sie na grypę, na którą wzięła antybiotyk, teraz po miesiącu drugi. Nie pracuje, nie przemęcza się. Miesza w głowie tymi swoimi podpowiedziami mojemu mężowi, który się miota. A ja właśnie tę historę jej choroby wykorzystuję do naszych celów. Ale mąż tiptopkami daje sie przekonać do pewnych rzeczy (jak np. do niepodawania leków przeciwalegicznych, antybiotyków). Więc w tym roku nie zaszczepi się. Następnym krokiem będzie próba zmiany żywienia syna.
Tak walczę. Najgorzej jest jak przychodzi choroba, konieczność kontaktu z lekarzem. Mąż nie ma swojego zdania. Podpowiedzi przeciągają go to na jedną stronę, to na drugą. Na tym cierpi dziecko. Raz ma leżec, raz nie musi leżeć, raz nie ma jeść słodyczy, raz mu się pozwala. Ale co... powinniśmy odpuścić... Nie musimy wypracować drogę, strategię. Czasem po drodze zdarzą się wpadki w postaci antybiotyku, ale to i tak lepiej niż gdybyśmy szli drogą pacjentów.
« Ostatnia zmiana: 11-12-2009, 09:27 wysłane przez Iris » Zapisane
Szpilka
*


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: 6.06.2007
Wiadomości: 171

« Odpowiedz #53 : 11-12-2009, 09:44 »

Tak walczę. Najgorzej jest jak przychodzi choroba, konieczność kontaktu z lekarzem. Mąż nie ma swojego zdania. Podpowiedzi przeciągają go to na jedną stronę, to na drugą. Na tym cierpi dziecko. Raz ma leżec, raz nie musi leżeć, raz nie ma jeść słodyczy, raz mu się pozwala. Ale co... powinniśmy odpuścić... Nie musimy wypracować drogę, strategię. Czasem po drodze zdarzą się wpadki w postaci antybiotyku, ale to i tak lepiej niż gdybyśmy szli drogą pacjentów.
Może trzeba z mężem poważnie porozmawiać? Ustalić jakieś wspólne zasady.
 Można mieć obawy co do decyzji względem podania antybiotyku w poważnej chorobie z jakimi zmaga się teraz chociażby Machos, no ale chyba z odżywianiem nie powinno być problemu. Takie skakanie z kwiatka na kwiatek myślę do niczego nie prowadzi. Obydwoje się frustrujecie nawzajem. To forum i książki Biosłone wskazują jasną drogę. Najpierw dojść trzeba do jakiejś ugody między sobą a potem podejmować wspólne decyzje. Inaczej ludzie się sprzeczają i dziecko głupieje.
« Ostatnia zmiana: 11-12-2009, 09:46 wysłane przez Szpilka » Zapisane
Machos
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 01-04-2007
Skąd: Skierniewice
Wiadomości: 2.300

WWW
« Odpowiedz #54 : 11-12-2009, 10:15 »

Co do rozmów, to właśnie próbuję rozmawiać, a w zasadzie próbowałem rozmawiać z żoną przed jej wyjściem do pracy, żeby już nie podawała antybiotyku. Argumenty, to wasze doświadczenia. Przeczytała kilka wypowiedzi na forum, ale ją o to dziś poprosiłem, bo nie mam zamiaru czekać, aż ona usiądzie tu przypadkiem za miesiąc. Wiem, że jeszcze nie jest przekonana. Działa u niej strach zasiany przez konowała, a ja to taki człowiek dla niej na zasadzie, o co ci chodzi? Już nawet Damianowi powiedziałem, żeby już jutro nie brał procha. On nawet już nie odkrztusza, może czasem coś tam zakaszle, bo tak go prochy zablokowały. Mam wrażenie, że żona nie potrafi zrozumieć, że to tylko pozorna radość, bo stany zapalne pozostały niewyleczone, niepousuwane. Kombinuję, jak jej zwrócić uwagę, że dziecko ma wychorować infekcję, brzydko kaszleć. Tłumaczę, że ta cisza u niego, bo nie kaszle, to tylko pozór, to tylko odkładanie ropy w oskrzelach, która tam będzie zalegała, te martwicze komórki będą go osłabiały i za kolejną chwilę dziecko zachoruje. Tłumaczę jej, że ma chorować, zwłaszcza teraz bez antybiotyku, kiedy leży, mógłby się wykrztusić. Wiem, kołuję się, nic nowego, bo kolejny proch na nowy dzień, ale niech to będzie świadectwem, co z tego wyniknie, już teraz bez względu na wynik.
« Ostatnia zmiana: 11-12-2009, 10:19 wysłane przez Grażyna » Zapisane

Zamiast się badać, lepiej wypić miksturę oczyszczającą, najlepsze świadectwo badania organizmu, które w przypadku istniejących chorób widać po objawach. Machos.
Machos
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 01-04-2007
Skąd: Skierniewice
Wiadomości: 2.300

WWW
« Odpowiedz #55 : 11-12-2009, 10:33 »

Tak walczę. Najgorzej jest jak przychodzi choroba, konieczność kontaktu z lekarzem. Mąż nie ma swojego zdania. Podpowiedzi przeciągają go to na jedną stronę, to na drugą. Na tym cierpi dziecko. Raz ma leżec, raz nie musi leżeć, raz nie ma jeść słodyczy, raz mu się pozwala. Ale co... powinniśmy odpuścić... Nie musimy wypracować drogę, strategię. Czasem po drodze zdarzą się wpadki w postaci antybiotyku, ale to i tak lepiej niż gdybyśmy szli drogą pacjentów.
Może trzeba z mężem poważnie porozmawiać? Ustalić jakieś wspólne zasady.
 Można mieć obawy co do decyzji względem podania antybiotyku w poważnej chorobie z jakimi zmaga się teraz chociażby Machos, no ale chyba z odżywianiem nie powinno być problemu. Takie skakanie z kwiatka na kwiatek myślę do niczego nie prowadzi. Obydwoje się frustrujecie nawzajem. To forum i książki Biosłone wskazują jasną drogę. Najpierw dojść trzeba do jakiejś ugody między sobą a potem podejmować wspólne decyzje. Inaczej ludzie się sprzeczają i dziecko głupieje.
Szpilko, łatwo się pisze, a sama chyba miałaś sytuację, kiedy przyszły objawy chorobowe do domu. Co do jedzenia, to już u nas jest dobrze. Wreszcie dobrze, bo rzadko dzieci mają okazję zjeść śmiecia, ale teraz jest walka o zdrowie dziecka, o to czy ma mieć spokój po antybiotyku, albo bardziej spokój jego mamusi po antybiotyku, bo tak kazał lekarz, czy chorować na infekcje, żeby dojść do zdrowia. Właśnie próbuję ustalić jakieś zasady. Ja w domu się nie kłócę, nie krzyczę, tylko używam argumentu, że nie możesz dziecku wyrządzać krzywdy, jeśli je kochasz. Często nie rozmawiamy, ja w jednym pokoju, żona w drugim, ale to ja zbieram się do kolejnej rozmowy, bo obok jest chore dziecko i nie interesuje mnie milczenie przez tydzień. Kiedy dziecko nie będzie chorowało, to mnie milczenie już wtedy nie przeszkadza, bo się wyłączam, nie zależy mi, bo mam swój świat, książki o zdrowiu, historię, jazdę po muzeach, kościołach itd. Ale przychodzi zmagać się z tym matrixem, kiedy cierpią moje dzieci, usprawiedliwiam się chociaż tym, że próbuję, choć przegrywam. Wszystko z pewnością byłoby ok, gdybym się tym zdrowiem nie interesował. Żona biegałaby do lekarza po kolejne antybiotyki dla dzieci na kolejne przeziębienie. Rodzina byłaby szczęśliwa, żona zapobiegliwa, mąż pracujący itd. Ale ja obalam autorytety dla matrixa obok mnie, jak na razie walę głową w mur. Mam takie wrażenie, że w społeczeństwie, które cię pojmuje, jesteś jak w stadzie, w szyku i w tym szyku jest twoje miejsce, ale spróbuj zmienić szyk, to w stadzie jest już dyskomfort, a głupki i tak nie wiedzą o co chodzi i chcą, żebyś już znowu zajął swoje stare miejsce.
« Ostatnia zmiana: 11-12-2009, 10:37 wysłane przez Machos » Zapisane

Zamiast się badać, lepiej wypić miksturę oczyszczającą, najlepsze świadectwo badania organizmu, które w przypadku istniejących chorób widać po objawach. Machos.
Ell_anna
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: 01.02.2009
Skąd: okolice Warszawy
Wiadomości: 114

« Odpowiedz #56 : 11-12-2009, 10:33 »

Tłumaczę, że ta cisza u niego, bo nie kaszle, to tylko pozór, to tylko odkładanie ropy w oskrzelach.

Cisza przed burzą.
Czy żona czytała historię dziecka Zosi?

Taki mały off-topic: właśnie zaczyna się odchorowywanie infekcji u mojej córki. Może wirtualnie zaraziła się od syna Machosa smile W związku z tym przyszedł mi do głowy taki pomysł, żeby wyodrębnić całkowicie temat odchorowywania infekcji u dzieci. Żeby rodzic (np. ja) mógł na bieżąco zadać relację z przebiegu. Myślę, że zagląda tu wielu zaniepokojonych i spanikowanych rodziców i ten temat jest bardzo istotny. Nie wiem czy jasno się wyraziłam. Co Wy na to?
Zapisane
Machos
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 01-04-2007
Skąd: Skierniewice
Wiadomości: 2.300

WWW
« Odpowiedz #57 : 11-12-2009, 10:39 »

Ell_anna zakładaj wątek natychmiast. Dokładnie, ropa w oskrzelach zalegająca. Cisza przed burzą. Damian nie odkasłuje, to wszystko siedzi w nim, a żonie się wydaje, że to tak dobrze, bo już dziecko nie kaszle i już zdrowieje. Się kobita zdziwi.



Ty kierujesz się wiedzą, której żona jeszcze nie posiadła, ona - strachem. To, co mówisz jest prawdziwe i zrozumiałe. Tak właśnie jest. Może żona przeczytałaby artykuł na portalu - Kaszel i katar.
Postaram się ją przekonywać, żeby więcej tu zaglądała, już nie dla mojej filozofii, jak to ona pewnie pojmuje, ale jako matka kochająca swoje dziecko.
« Ostatnia zmiana: 11-12-2009, 17:56 wysłane przez Grażyna » Zapisane

Zamiast się badać, lepiej wypić miksturę oczyszczającą, najlepsze świadectwo badania organizmu, które w przypadku istniejących chorób widać po objawach. Machos.
Novalijka
*


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: 05-01-2008
Wiedza:
Skąd: Śląsk
Wiadomości: 371

« Odpowiedz #58 : 11-12-2009, 11:24 »

Machos a może byś podsunął żonie książki Mistrza czy Niezbędnik i niech sobie żona usiądzie na chwilę i w spokoju przeczyta o konsekwencjach blokowania objawów choroby i o słusznym postępowaniu w chorobie. Mistrz pisze tak jasno i zrozumiale, że człowiek zaczyna wszystko pojmować i przestaje się bać, ze mną tak właśnie było, kiedy  synek chorował trzymałam książki pod ręka i w kółko czytałam o uzdrawiającej roli gorączki. Kiedy synek wyzdrowiał bez leków nastąpił u mnie przełom, dzięki książkom i forum zrozumiałam wszystko  smile
Próbuj wszystkiego Machos, powodzenia smile
Zapisane

Wczoraj to już historia, jutro to tajemnica, a dziś to dar losu, z darów należy się cieszyć smile
magdam74
« Odpowiedz #59 : 11-12-2009, 12:13 »

Ja też jestem świeżo po chorobie synka. Ponad 2 tygodnie temu wrócił z przedszkola jakiś taki osowiały, z katarem i lekko pokasłujący. Podwyższonej temperatury nie miał.
W ciągu dwóch dni z pokasływania zrobił się brzydki kaszel - szczególnie przy usypianiu, w nocy i nad ranem. Dodam, że synek (4 latka) nie umie wydmuchać noska i wg mnie ta spływająca wydzielina była przyczyną kaszlu. Robiłam co mogłam, żeby mu ten nosek oczyszczać (w ruch poszła stara, poczciwa gruszka). W nocy i nad ranem kasłał tak brzydko, że ja w pewnym momencie w akcie desperacji miałam już dzwonić do przychodni, żeby go ktoś osłuchał. Ale sama się zastanowiłam: co mi to da?? Czy będę spokojniejsza, jeśli lekarz rzeczywiście coś tam wysłucha?? Wręcz przeciwnie. Do znudzenia czytałam wątek o bezobjawowym zapaleniu płuc i nic nie robiłam. To znaczy bałam się panicznie, a ten strach podsycała moja mama ciągłymi pytaniami, na co ja czekam, dlaczego nie idę z nim do lekarza, ile on tak będzie kasłał itp. Szybko ucinałam wszelkie dyskusje, że będzie kasłał tyle, ile trzeba.
I tak było. Przez dwa tygodnie przetrzymałam go w domu nie robiąc nic. Pierwszy tydzień był straszny, a z początkiem drugiego coraz lepiej. Po około dwóch tygodniach po kaszlu nie ma śladu. Jestem taka szczęśliwa! Od tego poniedziałku wrócił "po chorobie" do przedszkola. Wiem, że wyjdzie mu ona na zdrowie.
Zapisane
Strony: 1 2 [3] 4 5 ... 21   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.21 | SMF © 2006-2008, Simple Machines
Design by jpacs29 | Mapa strony
Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!