Niemedyczne forum zdrowia
18-05-2021, 12:28 *
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Czy dotarł do Ciebie email aktywacyjny?

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Aktualności: Czwarty tom "Zdrowia na własne życzenie" --> kliknij
 
   Strona główna   Pomoc Regulamin Szukaj Zaloguj się Rejestracja  
Strony: 1 ... 3 4 [5] 6 7 ... 21   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Przegrywam walkę z rodziną o infekcję bez leków  (Przeczytany 321191 razy)
Ell_anna
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: 01.02.2009
Skąd: okolice Warszawy
Wiadomości: 114

« Odpowiedz #80 : 13-12-2009, 12:37 »

najlepiej mu idzie wydalanie, kiedy się śmieje, zmęczy. W łóżku nie leży, siedzi, bawi się. Gorączki brak, katar potężny, gęsty, z masą wydzieliny.

U nas, jak pisałam w moim wątku, najbardziej skuteczne są łaskotki. Musicie się skupić na rozrzedzaniu wydzieliny (płyny, oklepywanie). Baniek jeszcze nie stawialiście?
« Ostatnia zmiana: 13-12-2009, 12:44 wysłane przez Ell_anna » Zapisane
Mistrz
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 05.03.2000 – 2070
Skąd: Hogwart
Wiadomości: 10.604

WWW
« Odpowiedz #81 : 13-12-2009, 13:18 »

U nas, jak pisałam w moim wątku, najbardziej skuteczne są łaskotki.
No, ale to są chińskie tortury...
Zapisane

Jeśli nie wiesz nic, dasz sobie wmówić wszystko
Fiołek
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiek: 41
MO: nie stosuję
Skąd: Małopolskie
Wiadomości: 162

« Odpowiedz #82 : 13-12-2009, 13:22 »

Moja córeczka złapała infekcję, tydzień temu. Trzeciego dnia również wysypało ją na plecach, w okolicy szyi i troszeczkę na dekolcie - a nie bierze antybiotyku. Bardzo drapie się. Wczoraj wykąpałam ją dodając do wody olej sojowy, w ciągu dnia smaruję skórę maścią z wit. A. Jestem pewna, że tą drogą wydostają się toksyny, więc nie ma się co martwić. Dawniej panikowałam przy każdej wysypce, teraz odbieram je jako naturalną obronę organizmu.

Mała ma duży katar i suchy kaszel, który ustępuje, gdy dobrze nawilżam powietrze w pomieszczeniach, w których przebywa - poprzez rozwieszanie mokrych ręczników lub prania, albo włączając nawilżacz powietrza. W domu często wietrzę, staram się nie przegrzewać mieszkania - temp. max 20*C w sypialni max 19*C. Powodzenia Machos. smile
« Ostatnia zmiana: 13-12-2009, 13:38 wysłane przez Fiołek » Zapisane
Ell_anna
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: 01.02.2009
Skąd: okolice Warszawy
Wiadomości: 114

« Odpowiedz #83 : 13-12-2009, 13:24 »

U nas, jak pisałam w moim wątku, najbardziej skuteczne są łaskotki.
No, ale to są chińskie tortury...

Mam jeszcze w zanadrzu doprowadzanie dziecka do płaczu, też pięknie wtedy odkasłuje ... smile
Zapisane
Mistrz
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 05.03.2000 – 2070
Skąd: Hogwart
Wiadomości: 10.604

WWW
« Odpowiedz #84 : 13-12-2009, 13:28 »

Mam jeszcze w zanadrzu doprowadzanie dziecka do płaczu, też pięknie wtedy odkasłuje... smile
No, za to są sankcje karne. Za zrujnowanie mu zdrowia antybiotykami nie ma, ale za to są...
Zapisane

Jeśli nie wiesz nic, dasz sobie wmówić wszystko
Slawekgo
*

Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 03-04-2009
Wiedza:
Skąd: Poznań
Wiadomości: 349

« Odpowiedz #85 : 13-12-2009, 13:44 »

Mam jeszcze w zanadrzu doprowadzanie dziecka do płaczu, też pięknie wtedy odkasłuje ... smile

Może i jest to metoda sprowokowania kaszlu, lecz rodzi się pytanie. Jaki wpływ na psychikę dziecka ma takie postępowanie? Oczyszczanie dróg oddechowych nie może być połączone z rujnowaniem psychiki dziecka i jego postrzegania świata!
« Ostatnia zmiana: 13-12-2009, 13:47 wysłane przez Slawekgo » Zapisane
Ell_anna
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: 01.02.2009
Skąd: okolice Warszawy
Wiadomości: 114

« Odpowiedz #86 : 13-12-2009, 20:28 »

Może i jest to metoda sprowokowania kaszlu, lecz rodzi się pytanie. Jaki wpływ na psychikę dziecka ma takie postępowanie? Oczyszczanie dróg oddechowych nie może być połączone z rujnowaniem psychiki dziecka i jego postrzegania świata!

Slawekgo wrzuć na luz, że tak się wyrażę. Wziąwszy pod uwagę, że mam w domu żywiołową sześciolatkę, konflikty siostrzane są na porządku dziennym i o płacz doprawdy nietrudno. Nie myślisz chyba, że biję moje dziecko tylko po to żeby kasłało. Wiesz, jestem stuknięta na punkcie oczyszczania, ale nie aż tak smile
Zapisane
Eva
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: 01-06-2009r.
Wiadomości: 130

« Odpowiedz #87 : 13-12-2009, 21:42 »

Cytat
Damian ma wysypkę, nie ma się co dziwić, po antybiotyku, bo przecież mądrzejszy jego organizm od jego własnej matki, sam próbuje jak najmniej sobie zaszkodzić. A ta próbowała mi wmówić, że od cebuli, którą mu kładłem na piersi w woreczkach. No tak, ale w nocy drapał się niemiłosiernie, a wysypało go na plecach,
Na swędzącą wysypkę używałam do mycia "mydła", które zrobiłam z płatków owsianych. Obcięłam kawałek  rajstop, nałożyłam do nich 2-3 garście płatków i związałam z jednej i drugiej strony.
Zapisane
Joker
***

Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 17-11-2005
Wiadomości: 436

WWW
« Odpowiedz #88 : 13-12-2009, 23:01 »

Machos - Skoro twoja żona polega na konowałach to trzeba znaleźć takiego najmniej szkodliwego (mniejsze zło) i trzymać się go. Najlepiej takiego, co daje antybiotyki tylko w ostateczności - naprawdę są tacy.
Zapisane

Iris
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: obecnie nie stosuję
Skąd: Wrocław
Wiadomości: 52

« Odpowiedz #89 : 14-12-2009, 09:35 »

Machos - Skoro twoja żona polega na konowałach to trzeba znaleźć takiego najmniej szkodliwego (mniejsze zło) i trzymać się go. Najlepiej takiego, co daje antybiotyki tylko w ostateczności - naprawdę są tacy.

Ja właśnie na mojego opornego męża i jego mamę mam taką lekarkę. Jak syn zaczął przechodzić jedną infekcję za drugą, musiałam chodzić raz w miesiącu do niej po zwolnienie. Wyczułam, że jak na lekarza zaleca mało leków. Jak mąż koniecznie chce wziąć syna "na osłuchanie" lub "bo to za długo trwa", staję na głowie, aby się do niej dostać i robię wszystko, aby też być przy wizycie. Ostatnio na trwający do lipca kaszel nie przepisała nic tylko badania dla "spokojności". On się wtedy też troszkę uspokoił i potem przekonywał swoją mamę przez telefon, że lekarz tak zalecił. Ale to jest metoda zawodna, bo np. na czopy na migdałach dostał od tej lekarki od ręki antybiotyk.
« Ostatnia zmiana: 14-12-2009, 09:48 wysłane przez Mistrz » Zapisane
Novalijka
*


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: 05-01-2008
Wiedza:
Skąd: Śląsk
Wiadomości: 371

« Odpowiedz #90 : 14-12-2009, 10:40 »

Cytat od: Joker
Najlepiej takiego, co daje antybiotyki tylko w ostateczności - naprawdę są tacy.

Tylko trzeba uważać, żeby nie wpaść w takiej sytuacji z deszczu po rynnę. Bo jest teraz sporo konowałów, którzy pozamieniali antybiotyki na inne środki ( ziołowe, homeopatyczne) również niepotrzebnie blokujące objawy choroby.
Zapisane

Wczoraj to już historia, jutro to tajemnica, a dziś to dar losu, z darów należy się cieszyć smile
Machos
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 01-04-2007
Skąd: Skierniewice
Wiadomości: 2.300

WWW
« Odpowiedz #91 : 14-12-2009, 11:37 »

Damian miał około piątej nad ranem taką piętnastominutową akcję kaszlu, początkowo suchą z dudnieniem tchawicy, później ropa zaczęła się trochę odrywać. Dostał trochę prawoślazu, bo nie było tak źle. Nadal kaszle raz sucho, raz mokro i wiem, że jest ta sama sytuacja, co dziesięć dni temu, mądry organizm sprząta. Teraz tzw. czeski film. Żona po mojej namowie zadzwoniła do swojej mamy, żeby postawiła Damianowi bańki. Ta się zawzięła, nie przyjechała, bo powiedziała, żeby żona pojechała do lekarza, który zbada i powie co dalej. Do lekarza na razie nie pojechała, ponieważ nie chcę, żeby dziecko biegało po dworze, kiedy choruje. No i nie chcę kolejnego antybiotyku. Sam kupiłem bańki próżniowe za waszą radą i już jestem zdeterminowany, żeby mu je postawić, postawić bardziej po to, żeby trochę zobojętnić ataki babć w kierunku mojej żony, (no bo nie do mnie, ja jestem jak ściana nie do przebicia) które namawiają na konowała. Żona nie chce, żebym stawiał bańki, bo syn ma wysypkę jest po antybiotyku i może zaszkodzą? Ale mam matrixa w domu. Chodzi, miota się. Zabroniła mi, kiedy Damian już wyzdrowieje, dawać mu MO, bo po tym choruje. Oto jej zdanie:"Ja chcę, żeby były dzieci zdrowe i nie chorowały". Doskonale wiecie, jak sobie to interpretuje. Gdybym zdrowiem się nie interesował, to już dawno dzieciak wybrałby antygówno przez siedem dni, za chwilę kolejne antygówno, a zdrowie coraz bardziej rozpieprzone. Taką mam aktualnie gównianą rzeczywistość w domu. Czekam tylko, jak jeszcze Wika się rozchoruje.
Zapisane

Zamiast się badać, lepiej wypić miksturę oczyszczającą, najlepsze świadectwo badania organizmu, które w przypadku istniejących chorób widać po objawach. Machos.
Iris
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: obecnie nie stosuję
Skąd: Wrocław
Wiadomości: 52

« Odpowiedz #92 : 14-12-2009, 12:12 »

Znam doskonale ten stan. Mój mąż też niejednokrotnie zabraniał mi podawania synowi MO, koktajli, była szarpanina o podawanie leków. Ale zobacz, żona jednak powstrzymuje się z synem od pójścia do konowała, "aby powiedział co dalej". Też jest skołowana od tych podpowiedzi babć. Tobie nie ufa, bo sama nie ma wiedzy, a Ty "zawiodłeś" na początku przy tym ciężkim oddechu. W takiej ostrej fazie, jaką macie teraz w domu, musisz działać ostrożnie, tiptopkami. Ja w takiej sytuacji u siebie musiałam zawsze troszkę z czymś odpuścić np. z MO na parę dni (i tak przecież były symptomy oczyszczania). Jak się emocje uspokoiły lub nastąpiło coś, co mogłam zinterpretować jako dowód na to, że źle zrobił (podając leki) zaczynałam po kroczku dochodzić do odstawiania leku, podawania MO...
U nas jest lepiej jeśli chodzi możliwość podawania synowi MO, KB, niestosowania leków. Ale mam pewność, że w momencie porządnej infekcji mąż będzie panikował.
« Ostatnia zmiana: 14-12-2009, 12:39 wysłane przez Szpilka » Zapisane
Ell_anna
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: 01.02.2009
Skąd: okolice Warszawy
Wiadomości: 114

« Odpowiedz #93 : 14-12-2009, 13:15 »

Zabroniła mi, kiedy Damian już wyzdrowieje, dawać mu MO, bo po tym choruje. Oto jej zdanie:"Ja chcę, żeby były dzieci zdrowe i nie chorowały".

Miałam podobne doświadczenia ze znajomymi, których udało mi się przekonać do picia MO i podawania dzieciom. Mimo moich usilnych tłumaczeń, podsuwania książek już przy pierwszej infekcji miałam rozpaczliwe telefony "przecież miały nie chorować". Ludzie myślą, że MO to taka cudowna mikstura, która będzie działała zaraz i natychmiast. Trudno jest im pojąć, że zdrowienie to jest PROCES, a MO i infekcje są składową tego procesu.
« Ostatnia zmiana: 14-12-2009, 14:33 wysłane przez Ell_anna » Zapisane
Iza38K
« Odpowiedz #94 : 14-12-2009, 17:38 »

Machos! Popatrz na swoją żonę z miłością a nie ze złością. Ona jeszcze tkwi w Matrix`ie. I teraz będzie to Twoja rola aby ją z niego wyciągnąć. Musisz obnażyć działania medycyny. Spokojnie i rzeczowo. I nie dziw się jej ani nie zarzucaj braku rozumu. Patrz! Sam Mistrz pisze, że musimy stawić czoła wielopokoleniowej indoktrynacji medycznej. Spójrz na Brać Biosłonejską. My wszyscy byliśmy kiedyś pacjentami. Musieliśmy spaść na dno, aby w rozpaczy poszukać ratunku. Daj szansę swojej żonie. Daj jej czas. Nie załamuj rąk i jej nie oskarżaj. Odetnij pępowiny łączące was z babciami. Pielęgnuj syna z miłością. Dawaj mu macerat z siemienia lnianego, który mogę polecić z ręką na sercu, bo dzięki niemu trzy osoby wyciągnęłam z poważnych nieżytów dróg oddechowych. Dawałam go za radą koleżanki z Biosłone  biggrin  do wszystkiego (herbata, woda nawet do zupy). Rewelacja.
« Ostatnia zmiana: 14-12-2009, 21:13 wysłane przez Grażyna » Zapisane
Machos
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 01-04-2007
Skąd: Skierniewice
Wiadomości: 2.300

WWW
« Odpowiedz #95 : 14-12-2009, 21:12 »

Moja żona panicznie się boi o Damiana, o ten jego kaszel. Zamówiła wizytę pani doktor, która osłuchała Damiana, usłyszała świsty w płucach, orzekła zapalenie płuc i jutro trza jechać do szpitala na rtg. No i może jeszcze go położą. Na pewno dorzucą leki. Mnie w domu jeszcze nie ma. Ludzie, to się dzieje, ja tę walkę przegrywam! Postraszyła jeszcze żonę, że na zapalenie płuc się umiera, no i gotowe. Ja tracę to wszystko, co do tej pory zrobiłem dla dziecka. Damian owszem kaszle, ale nie leci prze ręce. Chodzi po domu, bawi się. Prze telefon rozmawiałem z panią doktor, poniosło mnie, aż kobieta chce mi ściągnąć prokuratora do domu. Co ja mam robić. Zbierać badania, a po latach iść z tym do sądu, że mi dziecko wykończyli? Przecież wezmą mnie za wariata. Powiedzą, że to ja zaniedbałem jego zdrowie. Właśnie się dowiedziałem, że żona już mu podała Zinnat. Oczekuje ode mnie wsparcia, a ja nie umiem, nie potrafię. Mam jej współczuć? Robię, co mogę, ale co ja mogę zrobić.
« Ostatnia zmiana: 14-12-2009, 22:18 wysłane przez Machos » Zapisane

Zamiast się badać, lepiej wypić miksturę oczyszczającą, najlepsze świadectwo badania organizmu, które w przypadku istniejących chorób widać po objawach. Machos.
Kris
« Odpowiedz #96 : 14-12-2009, 21:38 »

Machos mamy tutaj doczynienia z tzw. cudem, wiekszej głupoty nie słyszałem , jak taki konował może stwierdzić zapalenie płuc osłuchując zainfekowanego, piszę tak, ponieważ to według mnie nie jest chorobą. Jasne, zaleca prześwietlenie , ale to przecież niepotrzebna dawka bądż co bądż szkodliwego promieniowania, dojdą do tego pewnie antybiotyki i dziecko nigdy nie odchoruje tak naprawdę tej infekcji. Twoja żona zwyczajnie została zastraszona przez lekarza, to jedyna rzecz którą potrafią . A ściągnąc chce ci prokuratora na kark, bo czuje że traci potencjalnego klienta i kasę co za tym idzie. Oni czyli lekarze, wszyscy boją sie takich ludzi, którzy jak ty wiesz za dużo o medycynie prozdrowotnej i stanowisz dla nich zagrożenie . Chłopie jesteśmy z tobą, nie daj się konowałom.
Zapisane
Lenka
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiek: 45
MO: 01.07.09
Skąd: Bydgoszcz
Wiadomości: 567

« Odpowiedz #97 : 14-12-2009, 21:55 »

Dawaj mu macerat z siemienia lnianego, który mogę polecić z ręką na sercu, bo dzięki niemu trzy osoby wyciągnęłam z poważnych nieżytów dróg oddechowych. Dawałam go za radą koleżanki z Biosłone  biggrin  do wszystkiego (herbata, woda nawet do zupy). Rewelacja.
Izo, napisz więcej o tym maceracie. Jak dokładnie to robisz? Czy zalewasz ziarenka zimną wodą, tak jak przy prawoślazie? A jak to ma wyglądać z tą herbatą? Czy do tych nieżytów dróg oddechowych zaliczają się również zatoki?
I jeszcze pytanie ogólne. Czy jeśli ktoś nie przepada za galaretką z siemienia, to krócej tworzona też jest skuteczna?
Zapisane
Machos
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 01-04-2007
Skąd: Skierniewice
Wiadomości: 2.300

WWW
« Odpowiedz #98 : 14-12-2009, 23:07 »

Prokurator nie ma nic lepszego do roboty. Nie trzeba się wdawać w dyskusje z konowałem, bo to marnowanie energii.
Ja się tam żadnego prokuratora nie boję. Powiedziałem jej tej pani konował:''Co wy robicie? Co wy robiliście dla mojego zdrowia prze 15 lat? Teraz to samo ma przyjmować moje dziecko?" Nigdy już do końca moich dni nie nazwę ich inaczej, złodziei ludzkiego zdrowia i szczęścia. Szkoda, że Wiki nie zbadała. Wika kazdego ranka też brzydko kaszle z głębi oskrzeli, może znalazłaby kolejne zapalenie, no jak nic, a dalej leki. Moja żona boi się bardzo, ona właśnie panikuje. Damian normalnie wygląda, nie jest niedożywiony, je, ma apetyt. Teraz to już byle infekcja, gorszy katar, kaszel i będzie biegać do lekarza. Jak ja mam wziąć zdrowie dzieci w moje ręce. Ja teraz przyjmuję u mojej żony każdy najgorszy wariant "uciekającej sarny" przed stadem wilków. Myślę, że właśnie zrobi tak, jak robi pacjent i tak robi. Dla mnie to największa porażka. Ale cóż, ja to dno muszę osiągnąć, musimy, bo tak robi panikara, a ja walę głową. Boję się bardzo, teraz już nie na żarty. Mnie naprawdę nie będzie cieszyło to, że Damian za jakiś czas, za kilka dni nie będzie kasłał, będzie rzekomo zdrowy dla wszystkich, ale nie dla mnie. Ja wiem, wy wiecie, ale tak dzieje się w wielu polskich rodzinach, antybiotyki, leki, suplementy, później poważne choroby. Jedyne chyba pocieszenie w tym, to że jestem bardzo wierzący i mam nieść teraz ten krzyż. Mnie naprawdę nie jest do śmiechu i przepraszam, że się tutaj tak "wylewam".
Zapisane

Zamiast się badać, lepiej wypić miksturę oczyszczającą, najlepsze świadectwo badania organizmu, które w przypadku istniejących chorób widać po objawach. Machos.
Ell_anna
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: 01.02.2009
Skąd: okolice Warszawy
Wiadomości: 114

« Odpowiedz #99 : 14-12-2009, 23:25 »

Machos braki mi słów. Wiele osób na forum ma problemy ze swoimi połówkami. Czytając o Waszych perypetiach dochodzę do wniosku, że mam wielkie szczęście. Mój mąż sam przekonywał mnie do picia MO. Kilka miesięcy temu na sobie przeszedł infekcję bez leków (on, który przy pierwszych objawach infekcji wydawał masę pieniędzy na gripexy, paracetamole, syropy itp). To chyba utwierdziło go w przekonaniu, że jednak można.

Teraz oboje wspieramy się w trudnych chwilach, bo muszę powiedzieć, że pokusa podania leku w momencie gdy cierpi dziecko, jest olbrzymia. W sumie, jak większość forumowiczów, nie dziwię się Twojej żonie. Szkoda tylko, że lęk zakłóca racjonalne myślenie. 
Zapisane
Strony: 1 ... 3 4 [5] 6 7 ... 21   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.21 | SMF © 2006-2008, Simple Machines
Design by jpacs29 | Mapa strony
Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!