Niemedyczne forum zdrowia
20-09-2021, 18:39 *
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Czy dotarł do Ciebie email aktywacyjny?

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Aktualności: Sklep Biosłone --> wejdź
 
   Strona główna   Pomoc Regulamin Szukaj Zaloguj się Rejestracja  
Strony: [1] 2   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Pit - bóle jelit, skłonność do przeziębień, skutki antybiotykoterapii, złego odżywiania i stresu  (Przeczytany 21418 razy)
Pit
« : 20-12-2009, 11:22 »

1. Wiek:32
2. Rodzaj dolegliwości: pieczenie odbytu, bóle jelitowe, „klucha w gardle”, spadek masy ciała.
3. Stosowane leki : Dentralex, Sulpiryd, Procto-hemolan, Debridat, obecnie jedynie Bioxetin.
4. Sposób odżywiania się: dużo chleba (kanapki robione w domu), dużo ryżu, ziemniaków mało owoców, codziennie 2-3 kawy rozpuszczalne, papierosów nie palę i nigdy nie paliłem. Alkohol typu wódka potocznie mówiąc u cioci na imieninach, średnio dwa piwa tygodniowo.
5. Praca biurowa. Mam nią 8 godzin zajęte ale daje satysfakcję i zadowolenie. Czynniki negatywne : terminowość pracy ale radzę sobie w tej kwestii.
6. Niekorzystne czynniki środowiskowe: klimatyzacja.


          Moja „przygoda” z chorobą rozpoczęła się w maju 2008. Powód to swędzenie między pośladkami i krew na papierze toaletowym po wypróżnieniu. Odwiedziłem lekarza ogólnego, który zasugerował hemoroidy. Udałem się więc do chirurga, który... nic nie znalazł, ale maści na hemoroidy dał. Oczywiście nie pomogły. Dodatkowo zaczął pobolewać mnie brzuch – tak jakby coś pod żebrami. Tu też nie pomagały żadne leki. Bóle te jednak okresowo ustępowały. Kolejne badanie to kolonoskopia. Oczywiście wynik dobry i diagnoza lekarza : IBS. Zbytnio się z tym nie zgadzałem ale cóż... lekarz to chyba niegłupi facet... Kolejny atak nastąpił po świętach Bożego Narodzenia: i tu okazało się, że rzekomo się przejadłem smile.Od tego czasu zaczął się pokazywać miękki niekiedy pływający po wodzie stolec. Kilkakrotnie bóle były tak silne, że szedłem do szpitala na tzw. pomoc wieczorową jednak wszystkie wyniki z krwi i moczu były dobre więc odsyłano mnie do lekarza ogólnego. Badanie USG tez wyszło dobrze.

Na kolejnej wizycie gastrolog zasugerował mi nerwicę (jestem nerwowy, ale w coś takiego nie mogłem uwierzyć). Dostałem sulpiryd i miałem się leczyć. Na pytanie o pieczenie po wypróżnieniach i krew stwierdził, że mogę mieć tak delikatną śluzówkę i, że z tym się żyje. Ponieważ wspomniany sulpiryd zbytnio pomóc mi nie chciał, przestałem jeździć do lekarza, bo stwierdziłem, że nie ma to sensu. Na kolejną wizytę zapisałem się dopiero w październiku b.r. starannie do niej przygotowując tzn. opowiedziałem mu dużo o sobie m.in. że jak byłem mały chorowałem na zespół złego wchłaniania, że obecnie często się przeziębiam, że stosuję często antybiotykoterapie, że wydaje mi się, że brzuch boli mnie głównie po takich produktach jak pizza czy ciastko i choć nie mam białego kandydozowego języka czy może to być grzybica – zrobiłem test na posiew kału w kierunku grzybów 10-dniowy: wynik ujemny. Lekarz odpowiedział, że nie i wysłał na badania dotyczące choroby trzewnej. Badania jednak choroby nie potwierdziły w związku z czym lekarz stwierdził, że gastrologiczne jestem zdrowy i nie ma sensu, żebym do niego przyjeżdżał, sugerując jednocześnie wizytę u psychiatry lub psychologa. W międzyczasie byłem jeszcze raz u dość znanej pani profesor na USG, która również stwierdziła, że jestem zdrowy.

Postanowiłem więc pomóc sobie sam. Zacząłem trochę czytać, aż trafiłem tutaj. Zrobiłem test śliny (wskazuje jakieś „diabelstwo”) i test buraczkowy (mocz się barwi), kupiłem jedną książkę p. Słoneckiego odnośnie oczyszczenia i chcę (wydaje mi się) sobie pomóc. Mam nadzieję, że pomożecie mi w tym.
Zauważyłem, że stosując produkty diety z pierwszego etapu nie boli mnie brzuch z bólu, a z głodu smile. Po prostu nie mam się czym najeść – jestem bardzo przywiązany do chleba, makaronów, ryżu czy ziemniaków. Owoców jem mało, bo ich po prostu nie lubię. Jestem prawie zdecydowany, żeby coś zmienić (praktycznie nie mam wyjścia) i poprawić swoje życie. Nieznane jednak budzi lęk. Mimo wszystko kupiłem już citrosept i olej z oliwek, jutro odbieram sok z aloesu i ... z niepewnością ale i nadzieją patrzę na kolejny dzień. Zauważyłem, ze jestem zafascynowany tym forum i ta wiedzą, ale osoby, którym mówię jak chcę się wyleczyć : pokazują wielce mówiące „kółko na czole”. I teraz pytanie: czy pomożecie? smile.  Nie wiem, czy już zaczynać czy jeszcze poczytać i zacząć po świętach. Boję się, że będę głównym tematem rozmów przy świątecznym stole tzn: dlaczego boli mnie brzuch (pewnie, bo się denerwuję), co jem i dlaczego nie jem wszystkiego i tak „wydziwiam”.
« Ostatnia zmiana: 03-03-2010, 17:33 wysłane przez Grażyna » Zapisane
Joker
***

Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 17-11-2005
Wiadomości: 436

WWW
« Odpowiedz #1 : 20-12-2009, 13:32 »

Przede wszystkim czytać: książki Słoneckiego oraz portal www.bioslone.pl - ta wiedza to podstawa, aby zająć się zdrowiem. Jak się z tym dokładnie zpoznasz i będziesz zdecydowany podążać w kierunku zdrowia to na pewno pomożemy.

Skoro zaczynasz to na razie nie potrzebujesz citroseptu przez pierwsze 6 miesięcy należy stosować aloes do MO. MO, DP i KB to podstawa, jak poczytasz to ci sie rozjaśni.
Zapisane

Pit
« Odpowiedz #2 : 20-12-2009, 19:18 »

Pełen obaw, niepewności, ale z wiarą w wyzdrowienie przystępuję do tego zadania. Dziś kupiłem strzykawkę, żeby odmierzać składniki na MO. Zrobiłem też zakupy, bo jeszcze przez 19 dni (dwa dni już „głoduję”) będę na I etapie diety. Czuję się nieźle, tylko jestem trochę osłabiony, jest mi zimno. Brzuch prawie nie boli. Najwięcej problemów mam z dietą:

- czy mogę jeść ryby wędzone (np. makrela, halibut)?
- z tego co już wiem to herbatę zwykłą można tylko słabą?
- można wypić kawę „fusiastą” zrobioną z pół łyżeczki bez cukru?
- czy mogę jeść podroby takie jak wątróbki?
- czy można jeść śledzie w słoikach takie z cebulką w occie lub oleju?
- jak  przygotować wigilijnego karpia? Czy może mieć odrobinę mąki?  
- czy mogę jeść samą kapustę kiszoną - bez ‘zabawy” w wymyślanie jakiś tam surówek ?
- nie kupiłem ostropestu, bo w zielarskim nie ma. Czy mogę zastępczo używać orzechów?
- czy mogę jeść wafle ryżowe? – bardzo ciężko mi bez chleba.

Wiem, że to bardzo zły czas (kalendarzowo - Święta Bożego Narodzenia) na I etap, ale potrzebuję tego psychicznie.
« Ostatnia zmiana: 20-12-2009, 20:17 wysłane przez Szpilka » Zapisane
Lenka
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiek: 46
MO: 01.07.09
Skąd: Bydgoszcz
Wiadomości: 567

« Odpowiedz #3 : 20-12-2009, 20:12 »

Większość odpowiedzi znajdziesz w wątkach:
http://www.bioslone.pl/odzywianie/dieta-prozdrowotna
http://www.bioslone.pl/odzywianie

Poczytaj też wątki w dziale:
http://forum.bioslone.pl/index.php?board=7.0

http://forum.bioslone.pl/index.php?topic=9066.0
http://forum.bioslone.pl/index.php?topic=6196.0
http://forum.bioslone.pl/index.php?topic=7667.0
http://forum.bioslone.pl/index.php?topic=7901.0

Ja też na początku miałam tyle wątpliwości, ale zaczęłam analizować w/w wątki i się rozjaśniło.
Na większość Twoich pytań odpowiedź brzmi: tak.
Nie musisz się głodzić, wafle ryżowe, z braku laku, jak najbardziej. Przekonaj się do kasz. Ostatnio odkryłam, że gryczana niepalona jest pyszna. Na te śledzie trzeba uważać, bo w kupnych słoikach są  konserwanty itd. Nie jestem pewna czy w I etapie dozwolone są ostre przyprawy, m.in. ocet. Ryby w oleju (robione w domu) na pewno, o ile jesteś pewny, że ryby są świeże, i niczym nie konserwowane.
Jak jesteś głodny, to ciach do lodówki i plasterek salcesonu w zęby, albo kawał dobrej wędliny, najlepiej z dobrego źródła, bez tzw. wzmacniaczy smakowych i  zapychaczy sojowych. smile Gotuj sobie jajka, rób jajecznicę, zajadaj sałatę, kawałki papryki (byle nie czerwonej). Kapusta kiszona potrzebna jak najbardziej, tylko nie przesadzaj, bo w dużych ilościach zacznie fermentować w jelitach i będziesz mieć wzdęcia i gazy. Tak było u mnie. Słoik litrowy na dzień to lekka przesada. smile

Wiem też, że ta dieta to nie takie straszne kajdany. Myślę, że jak zjesz kawałek karpia usmażonego z mąką, nic się nie stanie od jednego razu. Byle nie dawać sobie "takiego przyzwolenia" za często. smile
Dietę możesz już zacząć, wystarczy poczytać trochę linek. smile
Rodzinką się nie martw. Jak będziesz twardy, to może dasz komuś do myślenia. smile
« Ostatnia zmiana: 20-12-2009, 20:31 wysłane przez Lenka » Zapisane
Pit
« Odpowiedz #4 : 22-12-2009, 06:23 »

To już (albo dopiero) 3 dni. Nie mogę spać i jestem ciągle głodny, jedzenie wydaje mi się monotonne, a ja czuje się jak królik przy tej zieleninie. Czuję, że chudnę i jest mi zimno. Niby nie mam „doła”, ale rozmyślam ile tak dam radę wytrzymać. Ciągle zdobywam wiedzę i staram się uczyć. Latam też na zakupy, bo chcę jeść. Brzuch trochę wczoraj bolał – być może, że po marchewce, którą zjadłem na surowo. Stolec mi wyszedł piękny tzn. żadnego rozwolnienia, pieczenie jednak się utrzymuje. Rodzinka patrzy na mnie jak na wariata, bo przecież grzybicę miałem wykluczoną poprzez posiew kału w kierunku grzybów, a ja ciągle coś szukam. Chcą mnie wysłać na ponowne badania, tym razem gdzieś w Poznaniu – żona mi znalazła (to się nazywa kybermyk). Nie wiem czy nie ulegnę, bo wszyscy, czyli cała rodzina, chcą mnie dalej diagnozować i może się to skończyć „wojną domową”.

Jestem na siebie zły, bo mimo, że mam wszystkie składniki do MO to nie mogę jej pić. Zapomniałem wziąć od rodziców butelki z ciemnym szkłem. Tak więc znowu poślizg o jeden dzień. Wiem jaka jest idea tego forum, ale muszę zadać to pytanie: jeśli ulegnę i zgodzę się na to badanie kału to I etapem DP nie zagłodzę moich drożdży? Po prostu nie chciałbym wyjść na przysłowiowego wariata, ale pokazać, że miałem rację.

Co mam jeść, żeby nie być głodnym? Czy są jakieś przepisy dla ‘głodomorów”?  
Tak więc od jutra MO. Ale od ilu zaczynać? Od 2,5 ml składnika? Obawiam się jednak, że w takim tempie zanim dojdę do 10 ml nic ze mnie nie zostanie. A... i jeszcze jedno: wyczytałem gdzieś, żeby się wyleczyć trzeba się pozbyć plomb amalgamatowych – czy czeka mnie wizyta u dentysty?
« Ostatnia zmiana: 22-12-2009, 08:51 wysłane przez Szpilka » Zapisane
Szpilka
*


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: 6.06.2007
Wiadomości: 171

« Odpowiedz #5 : 22-12-2009, 09:20 »

Nie będę wklejać Tobie linków do informacji, o które pytasz, ponieważ sam możesz z łatwością je tutaj odnaleźć. Poświęć temu chwilkę.
Zasadniczą kwestią jest jednak to, iż my nie zajmujemy się leczeniem ani badaniami, diagnozowaniem. My zajmujemy się zdrowiem. Masz typowe objawy, z którymi boryka się wielu forumowiczów np. hemoroidy. Przykra dolegliwość, aczkolwiek do pozbycia się - jestem tego żywym przykładem. Jedyny warunek to dać czas organizmowi. Jeśli stosujesz MO, KB, DP to wszystko jest na dobrej drodze. Musisz uzbroić się w cierpliwość i nie przeszkadzać organizmowi w zdrowieniu.
Zapisane
Lenka
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiek: 46
MO: 01.07.09
Skąd: Bydgoszcz
Wiadomości: 567

« Odpowiedz #6 : 22-12-2009, 21:27 »

Pit, przykro mi, że nie przeczytałeś mojego postu. Odpisałam tam prawie na wszystkie Twoje pytania. Podałam Ci również ważne linki. Trzeba je tylko dokładnie przeczytać, przeanalizować i sporządzić ewentualne notatki. Czeka Cię wielka zmiana odżywiania. Ale wcale nie trzeba głodować. Ja już to trochę przechodziłam, ale jeszcze nigdy w 100%ach. A i tak już wszyscy (ja też) widzą u mnie wielkie zmiany. Zaczynam po świętach, na razie dużo czytałam, drukowałam i sortowałam przepisy. Słodkości i chleba już właściwie nie jem. Już wiem, że jest to możliwe. Do reszty szczegółowej diety jestem już przygotowana. Ja nie musiałam tak szybko się za to wziąć. Nie miałam  typowych problemów kandydowców.
Zapisane
Pit
« Odpowiedz #7 : 06-01-2010, 21:21 »

Po prawie 3 tygodniach diety czuje się dobrze. Martwię się, że aż za dobrze, bo nie mam prawie efektów oczyszczania tzn. gardło bolało mnie tylko dzień lub dwa, pojawiło się kilka wyprysków na twarzy, które szybko zniknęły, a innych nieprzyjemnych dolegliwości nie mam. Z pomocą bliskich coraz lepiej sobie radzę z gotowaniem, choć nie wszystkim podoba się moje ciągłe wystawanie w kuchni. Już wiem, ze takim jedzeniem też można się najeść i nie marudzić, że jest się głodnym. Przez ponad dwa tygodnie diety i picia MO (7,5 ml), pozbyłem się krwi na papierze toaletowym (choć jeszcze mnie tam coś boli po wypróżnieniu), zacząłem spokojnie spać, nie boli mnie brzuch, nie mam wzdęć, jestem mniej nerwowy. Wszystko to uważam za duży sukces. Diety staram się przestrzegać dość rygorystycznie i tu akurat zbieram pochwały za duże samozaparcie. Nie piję koktajli, bo jakoś nie mogę się do nich przekonać - nie mam też blendera. Popijam sobie za to siemię lniane. Od soboty wchodzę w drugi etap diety – ciekawe ile on potrwa. Z natury jestem realistą lub tez pesymistą więc zapewne będzie to etap długi.
« Ostatnia zmiana: 06-01-2010, 22:01 wysłane przez Pit » Zapisane
Pit
« Odpowiedz #8 : 11-01-2010, 05:58 »

To mój trzeci dzień w drugim etapie DP. I co? I boli Smutny.  Może nie tak mocno jak kiedyś, ale po zjedeniu dwóch ziemniaków w mundurkach ból utrzymywał się przez ok. 3 godziny. Wczzoraj porcję mięsa zjadłem z ryżem brunatnym i też coś mnie pobolewało po lewej stronie brzucha, choć słabiej i krócej niż przedwczoraj. Tak więc nie wiem co dalej. Po tych dwóch “zapychaczach”, których zjedzenia nie mogłem się doczekać myśłałem, że będę czuł się lepiej. Ale przecież muszę coś jeść. Macie jakiś pomysł?. Odstawić te produkty na przykładowo tydzień czy tez dać im ponownie szansę już jutro czy pojutrze? A może tak ma być i przy wprowadzaniu produktów może boleć?
« Ostatnia zmiana: 11-01-2010, 06:34 wysłane przez Pit » Zapisane
Grazyna
« Odpowiedz #9 : 11-01-2010, 14:07 »

I boli. I tak musi być, jelita bolą, gdy goi się nabłonek, gdy odpadają złogi i odsłaniają uszkodzoną tkankę. Każdy z nas przez to przeszedł, prawie każdy, to zależy od stanu jelit. Jako była zjadaczka antybiotyków latami borykałam się z bólem i biegunkami. Od czasu wdrożenia MO bolało czasami. Bolało Cię po samych ziemniakach? Jeśli nie, to wyciągnij wnioski, nie łącz przez pewien okres tych produktów, które powodują bóle, część gotuj. Próbuj ostrożnie kiszonek, może ułatwią trawienie. Kup blender.
Zapisane
Pit
« Odpowiedz #10 : 15-01-2010, 17:17 »

Minął tydzień drugiego etapu. Pod względem jedzenia jest coraz lepiej tzn. zaczynam się najadać (nie chudnę) i coraz rzadziej czuję głód, choć jedzenie jest dla mnie trochę monotonne. Muszę zacząć wykorzystywać przepisy z forum żeby to zmienić. Do ubikacji potrafię iść nawet z 3 razy dziennie (kiedyś chodziłem raz na 3 dni), stolec wygląda o wiele inaczej niż kiedyś i z pewnością nie jest biegunkowaty.  Brzuch boli, ale można wytrzymać, wzdęcia również się zmniejszyły. Cieszę się, że nie mam już krwi na papierze toaletowym – czyżby to dowód na powolną regenerację śluzówki?

Piję już całą dawkę MO. Objawów oczyszczania (grypowych) nie mam. Bolą mnie za to plecy na wysokości nerek. Skąd ten ból?

Ogólnie to mam uczucie jakby mój organizm był silniejszy, łatwiej mi się chodzi i nie muszę „szurać” nogami. Dziś dostałem ręczną wyciskarkę do soku, więc będzie mi lepiej zrobić MO, bo do organizmu nie będzie się przedostawał błonnik z cytryny – do tej pory ściskałem cytrynę aby wycisnąć z niej sok. Mam też młynek do kawy, kupiłem ostropest. Na allegro szukałem natomiast niełuskanej dyni i słonecznika ale żadna aukcja nie „wpadła mi w oko”.

Chciałbym się napić śmietany ale nie mam dostępu do wiejskiej. Co mam wybrać najmniej szkodliwego w sklepie i na co zwracać uwagę?

Ogólnie więc chyba nieźle ale martwię się, że zabrałem się za leczenie po ponad półtora roku od pierwszych objawów i czy nie jest za późno aby mojego „lokatora” się pozbyć.
Zapisane
Laokoon
***


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiek: 42
MO: 01-08-2008, z przerwami
Wiedza:
Skąd: pomorskie
Wiadomości: 2.510

« Odpowiedz #11 : 15-01-2010, 17:31 »

Chciałbym się napić śmietany ale nie mam dostępu do wiejskiej. Co mam wybrać najmniej szkodliwego w sklepie i na co zwracać uwagę?

W sklepie to wszystko raczej "homo" i "paster". Jedyne bardziej normalne i podobno bez usztucznienia są produkty zakonników (Bonifratrów jeżeli nie mylę).

Najlepiej znaleźć jakiś targ na którym gospodarz sprzedaje mleko i ew. śmietanę.
Zapisane
Grazyna
« Odpowiedz #12 : 15-01-2010, 20:31 »

Jutro sobota. Warto wstać wcześnie i wybrać się na targ raniutko. Poza tym na Śląsku może być dostępna śmietana Klimeko www.klimeko.pl bardzo dobra, kilka rodzajów. Ale pasteryzowana jest dopuszczalna.
Zapisane
Pit
« Odpowiedz #13 : 29-01-2010, 21:34 »

Po 6 tygodniach mojej diety dopadł mnie katar i ból gardła. Ponieważ zbytnio nie wiedziałem jak się leczyć, postanowiłem nic nie robić (odstawiłem tylko MO). I co? Po raz pierwszy wyzdrowiałem bez leków, a tym bardziej antybiotyków!!! Cieszę sie niezmiernie choć moją radość przyćmiewa jeden fakt: bolą mnie dzis znów jelita i plecy w okolicy krzyżowej (czegos takiego jeszcze nie miałem). Czy jest to objaw oczyszczania? Bo nic innego sie nie wydarzyło na co mógłbym zwalić winę.
Zapisane
Pit
« Odpowiedz #14 : 04-02-2010, 21:01 »

Walka trwa dalej . Było już tak fajnie - objawy o wiele mniej bolesne niż przed stosowaniem DP i nagle postanowiłem wprowadzić koktajle. Wszak niby trzeba. No tylko, że nagle każde wypróżnienie zmieniło się w o wiele bardziej bolesne, a na papierze toaletowym znowu zawitała krew. Boli mnie tam i jest to moim zdaniem dowód na uszkodzoną śluzówkę. Tylko czy "wiązać" ją z tymi koktajlami czy to zbieg okoliczności?
Zapisane
Laokoon
***


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiek: 42
MO: 01-08-2008, z przerwami
Wiedza:
Skąd: pomorskie
Wiadomości: 2.510

« Odpowiedz #15 : 05-02-2010, 00:52 »

No to na razie odstaw koktajl i zobaczysz. Zresztą jesteś na MO niedługo, właściwie tyle co nic.
Zapisane
Grazyna
« Odpowiedz #16 : 05-02-2010, 22:43 »

Cytat
Ogólnie więc chyba nieźle ale martwię się, że zabrałem się za leczenie po ponad półtora roku od pierwszych objawów i czy nie jest za późno aby mojego „lokatora” się pozbyć.
Nie wiem, jakiego lokatora masz na myśli, ale to bez sensu. Twoim zadaniem jest doprowadzenie organizmu do równowagi i to musi trochę potrwać, jeszcze za wcześnie na sukces.
Moim zdaniem koktajl trzeba pić, ale  można go zmodyfikować - spróbuj na początku z nasion zastosować samo siemię lniane i rzadszą konsystencję, a wypróżnienia dzięki temu powinny się unormować.
Zapisane
Pit
« Odpowiedz #17 : 01-03-2010, 17:08 »

Dawno nic nie pisałem tak więc pora na przedstawienie mojej sytuacji zdrowotnej. Ogólnie czuję się lepiej niż w grudniu, wydaje mi się, że z każdym dniem czuje się lepiej lecz te postępy są coraz mniej zauważalne. Obecnie mam bardzo silny katar i lekki ból gardła – taki stan trwa już dwa dni i jestem ciekaw kiedy się skończy.

Bóle jelit zdarzają się jeszcze, ale są coraz mniej uciążliwe. Choć na zakończenie II etapu jest chyba jeszcze za wcześnie to nie zauważam już krwi na papierze po wypróżnieniach. Może to efekt gojącej się śluzówki? Mimo wszystko nie jest jednak wcale tak „różowo”, bo boli mnie coś z tyłu pleców. Z jedzeniem jakoś daję sobie radzę choć mam już ochotę na coś dostępnego np. w III etapie . Muszę poeksperymentować w kuchni, bo jedzenie zaczyna mi się robić monotonne.  Do diety podchodzę jednak poważnie i rygorystycznie, bo na takim jedzeniu naprawdę dobrze się czuję.

Postanowiłem też odstawić samochód. Po prostu nie mam czasu na bieganie po parkach czy inny rodzaj sportu tak więc będę do pracy chodził pieszo. To 40 minut marszu w dwie strony. Wiem, że mam osłabioną odporność i trochę ruchu z pewnością mi nie zaszkodzi.
Zapisane
Pit
« Odpowiedz #18 : 03-03-2010, 17:07 »

Katar i ból gardła powoli ale przechodzą. Myślę, że jutro nie będzie śladu po chorobie. Wniosek jest jeden: ponownie przekonałem się, że można wyleczyć się bez antybiotyków. Szkoda tylko, że nie można cofnąć czasu albo, że nie trafiłem na forum szybciej.

Borykam się jednak z innym problemem. Od  jakiegoś czasu bolą i szczególnie rano „ropieją” mi oczy. Podejrzewam zapalenie spojówek, które często mi się przytrafiało. Nie chciałbym iść do okulisty, bo wiadomo jak to się skończy. Za dużo pracy włożyłem w swoje leczenie, żeby teraz to tak łatwo przekreślić. Tak więc proszę o pomoc i radę. Co zastosować i jakie kroki poczynić aby pozbyć się tego uciążliwego łzawienia oczu?
Zapisane
Pit
« Odpowiedz #19 : 14-03-2010, 08:03 »

Wczoraj zrobiłem, test buraczkowy i o czym już pisałem, a co mnie zaskoczyło wyszedł negatywnie. Oczywiście na III etap DP się nie wybieram, bo jakoś nie czuje się gotów na to wyzwanie. Zaskoczyła mnie natomiast inna rzecz - do tej pory po zrobieniu testu buraczkowego oddałem mocz trzy razy (minęło około 12 godzin) i za każdym razem ten mocz jest pięknie żółty. Test przeprowadziłem poprawnie (zresztą to żadna sztuka), więc nie wiem czy możliwe jest, że do tej pory kolor moczu nie zmienił się?
« Ostatnia zmiana: 14-03-2010, 11:50 wysłane przez Grażyna » Zapisane
Strony: [1] 2   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.21 | SMF © 2006-2008, Simple Machines
Design by jpacs29 | Mapa strony
Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!