Niemedyczne forum zdrowia
15-12-2019, 06:30 *
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Czy dotarł do Ciebie email aktywacyjny?

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Aktualności: Ramówka Radiabiosłone --> kliknij
 
   Strona główna   Pomoc Regulamin Szukaj Zaloguj się Rejestracja  
Strony: [1]   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Chudy - nadciśnienie i astma u mamy  (Przeczytany 12817 razy)
chudy
« : 02-12-2009, 23:40 »

Mam ogromną prośbę o zajęcie się moją mamą.

Mama ma 56 lat, grypy leczone w tradycyjny sposób, rok temu pobyt w szpitalu z powodu nadczynności tarczycy, jeszcze wcześniej pobyt w szpitalu z powodu bodajże wypłukanego potasu z organizmu. Od kilkunastu lat ma nadciśnienie (w tej chwili tylko na to bierze leki).
Ostatnio pobolewa ją nerka z lewej strony, kiedyś leczona była z powodu piasku w nerkach.
Druga chorobą obok nadciśnienia wlekącą się latami jest astma oskrzelowa. Często na wiosnę i jesień się dusi, na co dzień przy wysiłku to samo, do tego świszcze. Sporadycznie przy dusznościach, które nie są codziennością, używa inhalatora.

Od początku października pije miksturę na oleju kukurydzianym, rzadko ale zawsze pije koktajl błonnikowy. Dieta choć nie prowadzona etapami, jest raczej prozdrowotna. Wyeliminowała całkowicie gluten i nawet słodycze. Żadnych przetworzonych produktów no chyba że do takich należą wędliny, czasem ze zwykłych mięsnych.

Mam teraz wielką prośbę, proszę o poprowadzenie mamy bo ja sam nie wiem od czego zacząć najpierw. Chcielibyśmy odstawić leki na nadciśnienie (w tej chwili waha się 90-100/160-180). Mama bierze 2 różne leki, jeden rano i jeden po południu. Powinna po całej tabletce, ale jak ma lepsze okresy to bierze po pół. Drugi wielki problem to ta astma "oskrzelowa", czyli czy właściwie da się coś z tym zrobić? No i trzeci to bieżący problem, bolące prawdopodobnie nerki (ból z tyłu, lewej strony).

Wprowadzenie do pomocy mama miała (MO i dieta) dlatego zdecydowałem się teraz napisać po 2 miesiącach od MO i proszę by ktoś zechciał mamę poprowadzić w odpowiedniej kolejności.
Zapisane
Grazyna
« Odpowiedz #1 : 03-12-2009, 00:01 »

Mam ogromną prośbę o zajęcie się moją mamą.

Mama ma 56 lat, grypy leczone w tradycyjny sposób, rok temu pobyt w szpitalu z powodu nadczynności tarczycy, jeszcze wcześniej pobyt w szpitalu z powodu bodajże wypłukanego potasu z organizmu. Od kilkunastu lat ma nadciśnienie (w tej chwili tylko na to bierze leki).
Ostatnio pobolewa ją nerka z lewej strony, kiedyś leczona była z powodu piasku w nerkach.
Druga chorobą obok nadciśnienia wlekącą się latami jest astma oskrzelowa.
Należy sobie zdać sprawę z tego, że my tutaj propagujemy profilaktykę - dbanie o zdrowie dopóki ono jest - nie zajmujemy się leczeniem osób ciężko chorych. Komuś, kto latami się leczył i ma utrwalone choroby (a przy tym myślenie pacjenta - medyczne) nie można nagle odstawić wszystkich leków i liczyć, że jakoś to będzie. Natomiast ktoś, kto sam zainteresuje się metodami prozdrowotnymi i uzna, że są one dla niego najlepszym wyjściem, najprawdopodobniej dokona tego - odstawi leki - i odniesie sukces. Lepiej byłoby, gdyby mama sama opisała swój przypadek, czy przeczytała książki i uznała, że zdoła przywrócić utracone zdrowie, czy będzie miała w sobie dość siły, aby przetrwać reakcje oczyszczania? 
Cytat
rzadko ale zawsze pije koktajl błonnikowy.
Co to znaczy?
Cytat
Wprowadzenie do pomocy mama miała (MO i dieta) dlatego zdecydowałem się teraz napisać po 2 miesiącach od MO i proszę by ktoś zechciał mamę poprowadzić w odpowiedniej kolejności.
Co to znaczy, że mama miała wprowadzenie do pomocy? Dlaczego mama zaczęła od oleju kukurydzianego, czy przez te 2 miesiące piła MO w pełnej dawce, jeśli nie, to w jakiej?
   Czy znany jest Wam wątek Regulacja ciśnienia krwi za pomocą ziół?
Zapisane
chudy
« Odpowiedz #2 : 03-12-2009, 01:07 »


Należy sobie zdać sprawę z tego, że my tutaj propagujemy profilaktykę - dbanie o zdrowie dopóki ono jest - nie zajmujemy się leczeniem osób ciężko chorych. Komuś, kto latami się leczył i ma utrwalone choroby (a przy tym myślenie pacjenta - medyczne) nie można nagle odstawić wszystkich leków i liczyć, że jakoś to będzie. Natomiast ktoś, kto sam zainteresuje się metodami prozdrowotnymi i uzna, że są one dla niego najlepszym wyjściem, najprawdopodobniej dokona tego - odstawi leki - i odniesie sukces. Lepiej byłoby, gdyby mama sama opisała swój przypadek, czy przeczytała książki i uznała, że zdoła przywrócić utracone zdrowie, czy będzie miała w sobie dość siły, aby przetrwać reakcje oczyszczania?  

Mama czytała wraz ze mną ostatnią książkę P. Słoneckiego. Do tego wszelkie informacje z forum przenoszę słownie, a niektóre nawet drukuję. Myślę że ma dość siły i przede wszystkim zaparcia, bo proszę mi uwierzyć że od początku mojego zetknięcia się z forum bioslone i wdrażania tej wiedzy w życie, mama przeszła największą metamorfozę, przy najmniejszym sprzeciwie. Sama raczej nie opisze problemu, gdyż musi opierać się na mojej umiejętności poruszania się w środowisku komputerowym.

Co do koktajlu, to miałem na myśli że wszyscy mamy problem z piciem koktajli w jakiejkolwiek formie (kwaśno/słodko/słono) stąd nie pijemy często ale staramy się w ogóle pić.

Cytat
Co to znaczy, że mama miała wprowadzenie do pomocy? Dlaczego mama zaczęła od oleju kukurydzianego, czy przez te 2 miesiące piła MO w pełnej dawce, jeśli nie, to w jakiej?
   Czy znany jest Wam wątek Regulacja ciśnienia krwi za pomocą ziół?

Mama zaczęła od oleju kukurydzianego, jak dobrze pamiętam ze względu na podwyższony cholesterol który miewała w niedalekiej przeszłości. dawkę zaczynaliśmy od 1/2, w tej chwili już od dawna mama pije pełną dawkę.
Wątek "Regulacja ciśnienia krwi za pomocą ziół" znam i właśnie o tym myślałem mówiąc że chcemy odstawić leki na nadciśnienie. Natomiast sam post napisałem gdyż po za nadciśnieniem występuje astma oskrzelowa no i te nerki, dlatego sam nie wiem w jakiej kolejności i czym się zająć. Rozumiem że pomoc z wątku o regulacji ciśnienia, może załatwić sprawę nadciśnienia i nerek jednocześnie, ale co z astmą w takim razie ?
« Ostatnia zmiana: 03-12-2009, 01:09 wysłane przez Chudy » Zapisane
Grazyna
« Odpowiedz #3 : 03-12-2009, 01:32 »

Rozumiem że pomoc z wątku o regulacji ciśnienia, może załatwić sprawę nadciśnienia i nerek jednocześnie, ale co z astmą w takim razie?
Nadciśnienie powinno być wyeliminowane najłatwiej, ale tylko wtedy, gdy nie wynika ono ze złej pracy tarczycy (jak to aktualnie wygląda?). Tu trzeba czasu, żeby stwierdzić, jak organizm reaguje na wprowadzone środki. Nie można od razu chcieć wszystkiego. Można wdrożyć leczenie ciśnienia ziołami, jeśli nerki okażą się dość wydolne, tu nie należy poganiać organizmu. O ile uda się opanować skoki ciśnienia, można następnie dołączyć leki homeopatyczne. Co do astmy zaczekałabym na efekty, które samoistnie pojawią się pod wpływem MO, DP i KB, przy założeniu, że zostaną wdrożone. Dobrze byłoby znaleźć dobrego homeopatę, który zajmie się astmą i kompleksowo pacjentką, aby ograniczyć stosowanie sterydów.
Zapisane
chudy
« Odpowiedz #4 : 04-12-2009, 00:23 »

Dziękuje Grażyno.
Z tarczycą teraz raczej wszystko w porządku. Czy w takim razie wystartować z zaleceniami z wątku "Regulacja ciśnienia" dokładnie jak tam to jest opisane, a astmie na razie damy trochę czasu?
Zapisane
chudy
« Odpowiedz #5 : 08-02-2010, 10:45 »

Pisałem wcześniej o mamie i trwałych problemach z nadciśnieniem/nerkami i astmą.
Od powiedzmy miesiąca odstawiliśmy leki i wprowadziliśmy Intractum Crataegi według wskazań w wątku o leczeniu nadciśnienia ziołami. Wszystko szło ok aż do przedwczoraj. Powróciło bardzo wysokie ciśnienie , nawet chwilowo jakieś 140/200. Nie było wyjścia odstawiliśmy intractum i wrócił lek. Ostatnie dni cały czas wysokie ciśnienie a dziś w nocy jest już na prawdę kiepsko. Ciśnienie z rana jakieś 170/114 przy pulsie 120, przed chwilą mierzone po wzięciu leku z rana i szklance melisy 189/113 i puls 114. Cała noc mama nie spała przez ten puls , serce jej bije i się na prawdę boi.
Ps. Często wcześniej miała też skurcze aby wykluczyć kwestie magnezu, nie wiedząc kiedy, wprowadziliśmy ten magnez razem z intractum. W tej chwili jeszcze magnez bierze a intractum jak pisałem nie. Oczywiście pije nie przerwanie MO. Proszę o jakąś pomoc bo przegrywamy z tym ciśnieniem i co gorsze nastała era strachu.
Zapisane
Grazyna
« Odpowiedz #6 : 08-02-2010, 20:30 »

Trzeba się zająć tarczycą, gdyż zarówno wysokie ciśnienie, jak i częste skurcze wynikają z zaburzeń pracy tarczycy i nadnerczy. Nie wiadomo, w jakim stanie są nerki. Do tego dochodzi menopauza. Są ataki astmy. Nie wiadomo, czy nie przyplątała się cukrzyca. Organizm jest rozregulowany. Nie da się leczyć nikogo przez internet, a stan ogólny Twojej mamy może się okazać zbyt skomplikowany, by opanować go samymi działaniami typu MO, DP, KB i metody domowe. Trzeba uregulować zbyt szybki puls, bo to może prowadzić do migotania przedsionków, a tu nie ma żartów. Nie możemy się podjąć poprowadzenia mamy przypadku. Musi się przebadać i uważnie posłuchać, co mają na ten temat do powiedzenia endokrynolog i kardiolog.
Zapisane
chudy
« Odpowiedz #7 : 08-02-2010, 23:10 »

Z tarczycą chyba już jest ok, ale mówię chyba bo ostatnie badania które były ok, są mniej więcej sprzed pół roku. Astma doskwiera mocno to fakt ale to jakby osobny rozdział. Częste skurcze są spowodowane raczej wypłukaniem potasu. Kiedyś nawet leżała w szpitalu pod specjalnymi kroplówkami z potasem (to chyba wina leków że wypłukują). Co do pulsu to pojawił się on nagle i dopiero teraz, co wraz z wysokim ciśnieniem nas wystraszyło. Mama była dziś u lekarza i podejrzewa, zresztą jak i ja (choć specjalistą żadnym nie jestem) że to siadają nerki. Dostała skierowanie na badanie nerek w tym usg. Zrobimy chyba dodatkowo badania tarczycy żeby upewnić się czy na pewno wszystko już ok. Kardiologa tymczasem pominiemy, bo nie chce teraz mamy dodatkowo stresować, poza tym poczekam co wyjdzie w badaniach.
Dziękuje Grażyno i napiszę od razu jak będę miał jakieś wyniki.

Bym zapomniał, czy mama może pić cały czas teraz MO? Póki co jest na pełnej dawce z aloesem i olejem winogronowym.

Lepiej niech na razie przerwie, a gdy sprawa się unormuje, niech rozpocznie od połowy dawki. Tak jest z lekami. Leki wypłukują potas, więc trzeba podawać potas, ale przy potasie trzeba dużo pić. I zaczyna się taka karuzela. Przy tym tylko patrzeć kłopotów ze stolcem. Jak się raz zacznie, nie ma końca. //Grażyna
« Ostatnia zmiana: 08-02-2010, 23:20 wysłane przez Grażyna » Zapisane
chudy
« Odpowiedz #8 : 13-02-2010, 14:28 »

Spieszę z wynikami.
No więc okazuje się że TSH 3 w normie, także tak jak myślałem tarczyca już od dawna funkcjonuje dobrze. Jak się okazało potas również w normie, więc skurcze nie powinny być jak to mama zawsze myśli z braku potasu. Cholesterol lekko podwyższony 240,40 mg/dl. Pozostała morfologia w normie. Na koniec zostawiłem problematyczne wyniki.
W badaniach moczu wyszło:

Nazwa badania:     Wyniki Badania:     Zakres referencyjny:
Bakterie                1592,9 /ul            negatywny <130/ul
Leukocyty             42,7 /ul               <20.0 /ul
Nabłonki płaskie       88,2 /ul              <20.0 /ul

Reszta wyników badań moczu w normie, jedynie nie mam pewności co do cukru:
Glukoza                 NORM                  negatywny <30 mg/dl

Nie mam pewności bo np. przy białku czy bilirubinie jest wynik NEG, jakby nie było cukru w ogole to pewnie tez było by NEG ale myślę ze NORM oznacza że łapie się w zakresie referencyjnym i można by wykluczyć cukrzyce.
Ogólnie badania moczu wskazują na jakieś zapalenie układu moczowego, zwłaszcza jak dobrze rozumiem dolnego odcinka (cewki?)

Teraz przejdźmy do badania nerek, to chyba najważniejsze:
Aha ponieważ to było badanie usg więc wymienię tylko szybko że:
Trzustka, pęcherzyk żółciowy, wątroba, śledziona, wszystko w porządku. Teraz nerki:

Drobne pojedyncze złogi w UKM obu nerek oraz korowa torbiel ok. 1,1cm w nerce prawej. Cech zastoju w nerkach nie stwierdza się. Odcinki przynerkowe moczowodów nie powiększone.

Najbardziej martwi mnie ta torbiel. Ogólnie tak jak myślałem z nerkami coś nie tak.
Na koniec dodam że ciśnienie sie ustabilizowało w okolicach 140/90, bywa że to pierwsze jest mniejsze raz nawet 113, natomiast drugie ciągle w okolicach 90. Puls wrócił do normy.
Mama póki co nadal bierze lek na nadciśnienie 2x dziennie po 1 tabletce i nic po za tym.
Konował przepisał jakieś leki na zapalenie układu moczowego ale oczywiście zignorowaliśmy to.
MO nie przerywaliśmy.

Proszę o wskazówki co może być i jak postępować dalej.
Z góry dziękuję.

Zapisane
Grazyna
« Odpowiedz #9 : 15-02-2010, 18:49 »

Jeśli chodzi o wynik badania moczu, to należy posłuchać co na ten temat do powiedzenia ma lekarz, który widzi pacjentkę i może przeprowadzić z nią wywiad. W razie zalecenia leków przeciwbakteryjnych potraktować to jako powód do wdrożenia długotrwałego oczyszczania nerek ziołami. Torbielą bardzo bym się nie martwiła, świadczy ona co prawda o zaawansowanej toksemii, ale organizm ma szansę się oczyścić i nie powiększać toksemii, czyli stosować metody Biosłone.
Ciśnienie jest ustabilizowane, więc jeśli ten lek ma za zadanie tylko jego obniżenie, to przeszłabym z 2 razy dziennie na raz dziennie. Najlepiej, żeby mama wcześniej, przed wstaniem z łóżka piła MO, a tabletkę zażywała zaraz po wstaniu. Czy obecnie mama pije MO (piszesz, że tak), od jak dawna i w jakiej wersji - jakie ma reakcje?
Zapisane
chudy
« Odpowiedz #10 : 24-02-2010, 09:22 »

Dziękuję bardzo, nie mogłem wcześniej odpisać.
Z lekiem na nadciśnienie przeszliśmy według zaleceń na raz dziennie (z rana). Jest podwyższone, w miarę ustabilizowane. Niestety mama bardzo reaguje na stres. Wystarczy że czymś się przerazi (problemem, sytuacją) i zaraz skacze ciśnienie, po prostu momentalnie w granicach 180/120.
Czy można w takich momentach pić melisę na uspokojenie, czy coś w tym stylu?
Druga sprawa z ciśnieniem to to że o ile często spada to wyższe ciśnienie to to niższe praktycznie non stop utrzymuje się w granicach 90-100 i to mnie martwi, czy nie powinno?

Jeśli chodzi o nerki od początku marca wprowadzamy oczyszczanie ziołami.
W odpowiedzi na Twoje pytanie. Mama wraz ze mną pije MO od 1 października 2009, czyli prawie 5 miesięcy. Mama zaczęła od oleju kukurydzianego, obecnie pijemy oboje na winogronowym.
Nie obserwuje raczej efektów oczyszczania ani u siebie ani u mamy jak dotąd, może po za drobnymi krótkotrwałymi przy zmianach oleju.
Faktem natomiast jest że w 100% przestrzegamy tylko MO.
Oboje na razie nie pijemy KB, dla mnie to jest po prostu obrzydliwe a mama nie umie trzymać dyscypliny. Krótko mówiąc jak ja nie przypilnuje to mama nie zrobi, więc jak ja nie piję to mama też, niestety.
Jeśli chodzi o odżywianie, to bardzo wiele złych nawyków wyleciało i staram się jak mogę pilnować siebie i mamę, ale ideału nie ma. Chleb odstawiony w 100%, jednak za dużo myślę jemy tych wafli ryżowych nadal i ogólnie ryżu czy ziemniaków, staramy się oczywiście jeść dużo kasz wszelakich.
Inną sprawą jest mięso , przeważa w znacznym stopniu drób, co wnioskując z forum też nie dobrze.
W tej chwili równoważymy głównie ogórkami kiszonymi, a przetworzonego żarcia z marketów prawie w ogóle nie tykamy, wyjątek stanowi tu ketchup i majonez.

Moim największym problemem są słodycze. Wydaję mi się że tego po prostu już nie opanuję, bo próbowałem wszelkich metod i każda przetrzymała chwilę. Jestem osobą nerwową nie mam problemów z nadwagą a wręcz odwrotnie to też uspokajam się jedząc słodkości. Odkąd jestem z biosłone, wyeliminowałem już wszelkie świństwa i w tej chwili pozostałem już tylko przy waflach ryżowych z miodem spadziowym i gorzkiej czekoladzie z orzechami 54%.
Niestety praktycznie nie ma dnia bym coś nie zjadł, ale na ten moment nie umiem i nie wiem czy chcę sobie z tym jakoś poradzić. Pozwoliłem sobie na chwilę zboczyć z tematu opisując mój problem/nie problem?


Liczę na ocenę wszystkiego co tu opisałem i dalsze wskazówki.
Z góry dziękując jak zawsze.
Zapisane
Grazyna
« Odpowiedz #11 : 24-02-2010, 12:19 »

Nie każdemu się udaje pomóc. Dlatego zarówno w książkach, jak na forum można znaleźć ramy postępowania, niekiedy podpowiedzi co do konkretnych przypadków, ale naprawdę zdrowie każdy musi chcieć wziąć we własne ręce. Ja także, gdy zaczęłam rozumieć, co się dzieje w moim organizmie, gdy po lekturze książek zobaczyłam przed sobą perspektywę zdrowienia, nie od razu umiałam ogarnąć wszystko i pogodzić się z koniecznymi zmianami. Do dzisiaj z pewnymi sprawami mi nie wyszło, ale pomału jest z nimi coraz lepiej, a najważniejsze to odstawienie wszystkich wspomagaczy farmaceutycznych i odzyskanie zaufania do własnego organizmu.

Każdy człowiek ma świadomą część umysłu i ma podświadomość. Podświadomość jest oparta na boskim zamyśle i połączona z całym wszechświatem. Jeśli jej ufamy, a zarazem umiemy nią sterować pozytywnie to jest w nas spokój i ufność we własne siły, także psychiczne. To, na ile i w jaki sposób poddajemy się stresom zależy od wiary i wdzięczności, jaką odczuwamy za nasz los. Jeżeli jednak wciąż jest w nas nieufność, rozgoryczenie, rozczarowanie i pretensja to wszystko idzie źle.

Cytat
Niestety mama bardzo reaguje na stres. Wystarczy że czymś się przerazi (problemem, sytuacją) i zaraz skacze ciśnienie, po prostu momentalnie w granicach 180/120.
Trzeba nad tym panować, pomocne są mudry i medytacja. Pomocny jest czosnek (kapsułki, macerat), który obniża ciśnienie, a także zioła (Intractum crategi). Mam nadzieję, że mieszanka na drogi moczowe wspomoże pracę nerek.

Cytat
Chleb odstawiony w 100%, jednak za dużo myślę jemy tych wafli ryżowych nadal i ogólnie ryżu czy ziemniaków, staramy się oczywiście jeść dużo kasz wszelakich.
Kwestia przyzwyczajenia do słodyczy i produktów wysokowęglowodanowych. Skoro jednak koktajl jest nie do przełknięcia, to cóż mówić o zmianie pozostałych przyzwyczajeń. Trzeba jadać potrawy mięsno-warzywne, w tym zupy na kościach i mięsie (wołowina, cielęcina, wieprzowina z najbardziej dostępnych), jak ogórkowa, kapuśniak, barszcz, grochowa, fasolowa itp. - odwyknąć od zapychaczy. Jeść mniej a się najeść, wtedy znikną niedobory, a wraz z nimi ciąg na słodycze.
Zapisane
chudy
« Odpowiedz #12 : 24-02-2010, 13:22 »

Dziękuje. Przeczytałem też wątek Zibiego o insulinie i zamierzam dziś porozmawiać z domownikami o "zapychaczach". Jednak słodycze pozostają problemem, po prostu uspokajają mnie na swój sposób.
« Ostatnia zmiana: 24-02-2010, 14:12 wysłane przez Grażyna » Zapisane
olisha
« Odpowiedz #13 : 24-02-2010, 14:17 »

Może warto, zamiast sięgać po słodycze, usiąść i zapytać siebie, skąd ten niepokój się bierze? A jak już odpowiesz sobie na to pytanie, to zastanów się nad tym, jak ten problem rozwiązać? Trzeba pogadać samemu ze sobą, jak coś się wydaje "nie do przejścia".

« Ostatnia zmiana: 24-02-2010, 14:19 wysłane przez Olisha » Zapisane
chudy
« Odpowiedz #14 : 25-02-2010, 09:13 »

Mam jeszcze jedno pytanie.
Codziennie wieczorem (przed snem) gdy robię MO dla wszystkich, pozostaje mi około 10-15ml wyciśniętego soku z cytryny. Gdy MO mam gotowe resztkę soku zlewam do szklanki, zalewam wodą mineralną i tak codziennie piję przed pójściem spać. Nigdy się nad tym nie zastanawiałem, zwyczajnie zostawał mi sok, zalewałem i wypijałem, ale dziś naszło mnie na refleksje czy aby sobie jakoś nie zaszkodzę?
Zapisane
Zbigniew Osiewała (Zibi)
« Odpowiedz #15 : 25-02-2010, 17:50 »

Jeśli czujesz taką potrzebę picia... ale, jeśli nie, a tylko po to, by się nie zmarnował sok, to lepiej więcej dodawaj go do MO (każdemu z pijących MO). Może być dawka soku do 1/2 małej cytryny.
Zapisane
Strony: [1]   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.21 | SMF © 2006-2008, Simple Machines
Design by jpacs29 | Mapa strony
Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!