Niemedyczne forum zdrowia
26-02-2020, 23:53 *
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Czy dotarł do Ciebie email aktywacyjny?

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Aktualności: Ramówka Radiabiosłone --> kliknij
 
   Strona główna   Pomoc Regulamin Szukaj Zaloguj się Rejestracja  
Strony: [1]   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Przypadek Pana Atreju  (Przeczytany 13095 razy)
Zbigniew Osiewała (Zibi)
« : 11-02-2010, 10:05 »

Dnia 05.01.2010. - I wizyta:

Pan Atreju - lat 28; wzrost - 179 cm; waga - 75 kg. Z wywiadu: uskarża się na infekcję grzybiczą, ogólnoustrojową; w 2000 roku - podczas studiów zachorował na zapalenie płuc (zażywał bioparox); od 2005 roku - obłożony język białym nalotem, język "geograficzny", przykry zapach z ust (zdiagnozowana grzybica candida albicans przez wielu lekarzy), wizyty u homełopatów, próba wdrożenia diety "antygrzybiczej" oraz leczenie tradycyjne grzybicy - bez poprawy.
MO od 2008 roku (od stycznia) - reakcja Herxheimera: mgła mózgowa, splątanie myśli, natłok myśli, itp. - 6 m-cy i przerwa w spożywaniu.

Wnioski i sugestie: MO na bazie oliwy z oliwek i ALOcitu; Dieta prozdrowotna; KB wg etapów DP (początkowo warzywne); po około m-cu - krople alocitowe do nosa; w miarę ustępowania bezpośredniej reakcji oczyszczania, wprowadzić ssanie oleju; płukanie jamy ustnej alocitem (dwa razy dziennie po około 2 minuty, najlepiej po umyciu zębów pastą do zębów).

Wizyta kontrolna za około 3 miesiące, tj. około 5.04.2010 roku.
« Ostatnia zmiana: 16-12-2011, 17:13 wysłane przez Zibi » Zapisane
Zbigniew Osiewała (Zibi)
« Odpowiedz #1 : 10-03-2010, 22:16 »

A oto drobna korekta do wywiadu chorobowego:
Jeszcze tylko prosiłbym o dokonanie drobnego sprostowania w Naszym wątku.

MO piję od stycznia 2008 do teraz - bez przerwy (pauza po 6 miesiącach miała miejsce dużo wcześniej - w 2006 roku). Wtedy to zaprzestałem spożywania w związku z pojawiającymi się bólami brzucha, po wypiciu.

Candida została u mnie zdiagnozowana w sumie tylko przez jednego lekarza (z wyniku posiewu). Drugi posiew (dokonany zresztą przez wskazanego w opisie homeopatę, który skądinąd pracował jako mikrobiolog w szpitalu) nie wykazał nic. Było jeszcze jedno wskazanie, o którym opowiadałem - wykonane u dr Janusa na aparacie Mora (ale nie wiem, czy to się liczy).

I jeszcze tak odnośnie moich dolegliwości: to mgła mózgowa jak najbardziej, natomiast nie do końca splątanie myśli i ich natłok, a raczej "zmęczenie umysłu", które określiłbym jako: otępieni, bierność, apatię i senność umysłową.

To tak z grubsza będzie na tyle. Z góry dziękuję za korektę.
Na dniach postaram się zdać relację z minionych dwóch miesięcy (...)
Zapisane
A.P.
« Odpowiedz #2 : 16-03-2010, 19:53 »

Po krótkiej przerwie, spowodowanej obowiązkami służbowymi, wracam z opisem moich doświadczeń. Mam nadzieję, że nie będzie zbyt chaotycznie.

Na początku mojej relacji – dla pełnego obrazu -  przedstawię pokrótce, jak wygląda moja codzienna dieta (rozpoczęta 06 stycznia 2010 r. - dzień po wizycie w gabinecie Zibiego).

Dieta

Śniadanie:
Jajecznica z czterech jajek – z dodatkiem cebuli, pieczarek i  kawałka pokrojonego w plastry kabanosa wieprzowego (firmy Tarczyński). Całość przegryzam waflem ryżowym (posmarowanym masłem) i ogórkiem kiszonym. Początkowo wszystko smażyłem na maśle, ale ostatnio stosuję olej (ten używany aktualnie do MO).

Obiad:
Kasza gryczana (prażona – z torebki), mięso (kotlety drobiowe, schabowe, karczek lub udka kurczaka), surówka (kapusta pekińska, marchew, cebula) lub ogórki kiszone. Niekiedy jest to potrawka z kurczaka plus brązowy ryż. Od czasu do czasu ryba.

Kolacja:
Na kolację przygotowuję sobie koktajl błonnikowy. W związku z brakiem czasu w ciągu dnia, KB piję tylko raz dziennie, ale za to przygotowuję sobie wersję „XXL” (3 duże szklanki na raz) smile. Niezmiennie od I etapu do teraz piję koktajle warzywne (wydaje mi się, że zawierają więcej witamin niż owoce). Codziennie przygotowuję je w takim samym zestawieniu:
- nasiona (dynia, słonecznik, siemię i ostropest),
- pół buraka,
- kawałek selera,
- pół marchewki i pietruszki,
- do tego wszystkiego dodaję pół cytryny.

Po przejściu na II etap DP za wiele nie zmieniło się w moim menu. Do codziennego jadłospisu doszły: jabłko i migdały. Od czasu do czasu jem jeszcze surówkę z buraków (lekko podgotowanych). Raz pozwoliłem sobie na dwa ziemniaki ugotowane w mundurkach.

Oprócz tego już od samego początku DP wprowadziłem zakraplanie nosa i płukanie jamy ustnej ALOcitem oraz ssanie oleju.


Efekty
Na obecną chwilę trudno mi jeszcze jednoznacznie stwierdzić, ale mam wrażenie, że nieco poprawiło się moje funkcjonowanie w ciągu dnia. Wcześniej byłem bardziej senny i apatyczny (szczególnie w godzinach porannych). Teraz jest z tym trochę lepiej - niekiedy bardziej odczuwalnie, niekiedy mniej. Jednakże wciąż zdarzają mi się gorsze dni, podczas których czuję się tak jak wcześniej. Można powiedzieć, że mój organizm funkcjonuje poniekąd jak sinusoida smile

Zauważalnym efektem oczyszczania są pojawiające się uporczywie wypryski na twarzy (od mniej więcej miesiąca). Jest to nieco uciążliwe, ale cierpliwie czekam, aż w końcu ustąpią.

Kilka razy zdarzył mi się też efekt „zmęczonych oczu” – pojawiły się zaczerwienienia i nadmierna wrażliwość na światło.

Niestety nic nie zmieniło się w kwestii obłożonego języka. Nadal jest on biały, porośnięty lekkim kożuchem, który powoduje przykry zapach z ust. Jest to dolegliwość, która najbardziej mi dokucza i bardzo utrudnia kontakty „face to face”. Ostatnio zacząłem posiłkować się gumą do żucia, co raczej przy DP nie jest zalecane, ale po prostu nie widzę już innej możliwości. Nie pomaga ani ssanie oleju, ani płukanie jamy ustnej ALOcitem.
Rozumiem, że organizm potrzebuje czasu na oczyszczenie, ale liczyłem, że po przejściu na dietę sytuacja ulegnie poprawie. Moje oczekiwania wynikały z tego, że próbując wdrożyć kilka lat temu dietę antygrzybiczą, efekt był zadowalający już po około 10 dniach (znacząco zmniejszył się nalot i automatycznie poprawił oddech). Zastanawiam się w związku z tym, czy nie należałoby w moim przypadku dokonać jakichś modyfikacji w diecie na bardziej rygorystyczne. Chociaż, o ile dobrze pamiętam, przyjmowałem w tamtym okresie również Fluconazol (nie jestem jednak pewien, czy w czasie trwania samej diety), więc może to on dawał taki efekt. W każdym razie mam wrażenie, że ten kożuch na języku, to właśnie candida, i że nadal ma się ona dobrze (pomimo prób zagłodzenia jej w I etapie).

Odnośnie samej diety zaskoczył mnie brak „napadów” na słodkie. Spodziewałem się, że organizm będzie usilnie domagał się słodyczy (gdyż do tej pory spożywałem je w dużych ilościach), ale jak dotąd nie było z tym problemów. Przy okazji mam pytanie odnośnie miodu. Jak na razie w ogóle go nie używam (obawiam się wpływu cukru), ale skoro jest on dopuszczony w II etapie do słodzenia koktajli, to czy w takim razie można sobie podjeść tak z jedną-dwie łyżeczki dziennie? Myślę, że to w zupełności zastąpiłoby mi słodycze smile

Testu buraczkowego jeszcze nie przeprowadzałem, ale ostatnio po zjedzeniu pojemnika surówki z buraczków, przez cały następny dzień mocz był koloru czerwonego. Wygląda więc na to, że II etap DP jeszcze trochę u mnie potrwa.

Poza tym, o dziwo, jak na razie  nie dotykają mnie żadne choroby, przeziębienia, ani infekcje.


Podsumowując
Wygląda na to, że organizm jest jeszcze cały czas w fazie intensywnego oczyszczania i na konkretne efekty trzeba będzie poczekać. Na plus zaliczam delikatną poprawę samopoczucia. Jednakże w kwestii, na której najbardziej mi zależy (pozbycie się nalotu z języka i odzyskanie świeżego oddechu) - nie ma niestety żadnej poprawy.
Będę wdzięczny za wszelkie sugestie.

Zapisane
Zbigniew Osiewała (Zibi)
« Odpowiedz #3 : 16-03-2010, 20:29 »

Na gorąco, wychwyciłem takie błędy:
1. Nie smażymy na olejach, chyba że na palmowym lub kokosowym, ale są drogie oraz nie z naszej szerokości geograficznej.
2. Kasza gryczana prażona to badziewie, prawie bez wartości odżywczych.
3. Kotlety drobiowe i udka kurczaka (chów przemysłowy) - mięso po uzdatnieniu - jemy sporadycznie. Również badziewie.
4. Cytryna w I etapie DP - niedozwolona, chyba że ta wyciśnięta połówka, którą zużyłeś do MO.
5. Migdały to martwy błonnik i pewnie napromieniowany.
6. Płucz jamę ustną lekiem: Eludrilem i alocitem; może kontynuować ssanie oleju (należy spodziewać się pogorszenia, i to dobra oznaka; poprzednio pewnie zażywałeś jakieś leki o działaniu alopatycznym...).
7. Lepiej, kiedy podczas "smaki" na słodkie - dodasz miodu do kogla mogla lub do KB, niż wcinać "pustym kursem".
« Ostatnia zmiana: 17-12-2011, 18:28 wysłane przez Zibi » Zapisane
A.P.
« Odpowiedz #4 : 18-03-2010, 22:43 »

Dzięki Zibi!

Postaram się wprowadzić odpowiednie korekty.

Co do nieprażonej kaszy gryczanej, to zauważyłem, że jest spory problem z jej nabyciem. Wszędzie oferują tylko prażoną. Spróbuję jeszcze poszukać w sklepach ze zdrową żywnością. W ostateczności pozostaje allegro...

Ostatnio spotkałem się z opinią, że masło rozgrzane na patelni jest rakotwórcze. Nie wiem, na ile to prawda, ale dlatego zamieniłem je na olej. Powracam w takim razie z powrotem do masła - z tym, że jeśli chodzi o zdejmowanie z niego białej"piany" podczas rozpuszczania na patelni (co zalecałeś), to jednak jest to dla mnie niewykonalne. Jest to zbyt cienka warstewka, żeby w jakikolwiek sposób ją oddzielić. Nie da rady.

Jeśli chodzi zaś o cytrynę i zakaz jej stosowania w I etapie - to jakoś mi to umknęło. Faktycznie, na początku, stosowałem wyciśniętą połówkę - ale później (dla lepszych efektów oczyszczania) wprowadziłem całą połówkę. Mam nadzieję, że nie miało to jakiegoś wielce niekorzystnego wpływu.

Trochę zaskoczyłeś mnie opinią o migdałach. Myślałem, że są źródłem wielu substancji odżywczych. Tym bardziej, że wskazane są w II etapie przez Pana Józefa. No cóż, będę musiał wprowadzić ograniczenia w ich spożyciu. Tak samo jak i kurczaka - a nieszczęście akurat jego mięso smakuje mi najbardziej...

Natomiast co do miodu, to nie mam potrzeby, żeby go w ogóle używać. Myślałem jedynie, że ze względu na jego zdrowotne właściwości, warto wprowadzić go do jadłospisu - o ile zawarty w nim cukier nie wpłynie na wzrost candidy. Tego się obawiam najbardziej. Ale przyznam, że pokusa zakosztowania samego, czystego miodu ("pustym kursem") - jest spora smile

Pozdrawiam!

Zapisane
Zbigniew Osiewała (Zibi)
« Odpowiedz #5 : 21-03-2010, 16:16 »

Cytat
Ostatnio spotkałem się z opinią, że masło rozgrzane na patelni jest rakotwórcze. Nie wiem, na ile to prawda, ale dlatego zamieniłem je na olej. Powracam w takim razie z powrotem do masła - z tym, że jeśli chodzi o zdejmowanie z niego białej"piany" podczas rozpuszczania na patelni (co zalecałeś), to jednak jest to dla mnie niewykonalne. Jest to zbyt cienka warstewka, żeby w jakikolwiek sposób ją oddzielić. Nie da rady
No tak to kolejny straszak, aby najlepiej kupować margarynę Ramę, która jest faktycznie rakotwórcza, a potem pozostaje już tylko "ubierać się" w Castoramie (tam zdaje się... produkują meble i trumny). Wręcz przeciwnie - kwas izomasłowy jest antyrakowy. Chodzi o pewien procent toksyczności, pochodzący z przypalonego białka. W związku z tym esteci żywieniowi bawią się w zbieranie tego białka z roztopionego masła, uzyskując tzw. sklarowany tłuszcz. Nie jest to wielki problem z powierzchownym zebraniem tych białych burzyn.
Cytat
Natomiast co do miodu, to nie mam potrzeby, żeby go w ogóle używać. Myślałem jedynie, że ze względu na jego zdrowotne właściwości, warto wprowadzić go do jadłospisu - o ile zawarty w nim cukier nie wpłynie na wzrost candidy. Tego się obawiam najbardziej. Ale przyznam, że pokusa zakosztowania samego, czystego miodu ("pustym kursem") - jest spora
Spożywając miód w I etapie DP, nie chodzi o wzrost candidy (to kolejny absurd medycyny tzw. naturalnej), ale o reakcje uczulające, które nie sprzyjają w gojeniu nadżerek.
« Ostatnia zmiana: 21-03-2010, 19:57 wysłane przez Zibi » Zapisane
A.P.
« Odpowiedz #6 : 29-03-2010, 20:52 »

Dzisiaj udało mi się namierzyć sklep ze zdrową żywnością, w którym mieli kaszę gryczaną białą (firmy ProVita). Mam nadzieję, że taka może być, gdyż nigdzie na opakowaniu nie było informacji, że jest ona nieprażona. Jakoś poradziłem sobie z jej przyrządzeniem (szklanka kaszy na dwie szklanki wody), ale smakowo jest taka sobie. W każdym razie, jeśli jest zdrowsza od kaszy prażonej - to od dzisiaj przechodzę na właśnie taką.
Zapisane
A.P.
« Odpowiedz #7 : 15-04-2010, 21:37 »

Od kilku dni dopadło mnie coś w rodzaju kataru - z tym, że nie przez cały czas. Są chwile, że mam całkowicie zapchany nos, po czym sytuacja ulega poprawie i nie ma żadnych objawów. I tak naprzemiennie, choć dzisiaj jest już znaczna poprawa. Do tego mam wrażenie, że jest to połączone z lekką infekcją (niewielki ból węzłów chłonnych i gardła rano; uczucie jakby stanu podgorączkowego). Coś się widocznie zaczyna dziać, bo od rozpoczęcia DP przed trzema miesiącami - do tej pory nic mnie nie ruszało - żadne przeziębienia, ani infekcje.
Oprócz tego, od mniej więcej tygodnia, nastąpił spadek energii - większe zmęczenie i senność. Mimo tego, że staram się kłaść w miarę wcześnie, to i tak jestem niewyspany i muszę się jeszcze w dzień położyć (po przyjściu z pracy).
W dodatku mam wrażenie, że nalot na języku się nasilił.

Mam nadzieję, że mimo wszystko - są to pozytywne oznaki smile

Zapisane
ferro
« Odpowiedz #8 : 22-04-2010, 09:22 »

Witam i z gory przepraszam, ze w mojej wiadomosci brakuje polskich czcionek. Stukam z zagranicy i niestety nie dysponuje polska klawiatura.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Z tym forum i ksiazkami J.Sloneckiego zetknalem sie dopiero przed tygodniem i natychmiast rozpoczalem oczyszczanie z MO. Jednak po kilku dniach musialem przerwac, poniewaz reakcje organizmu byly dosc nieprzyjemne. Za pare dni bede kontynuowal z mniejsza dawka. [To tak na marginesie].

Glownym powodem, dlaczego tutaj pisze, akurat w tym watku, jest informacja dotyczaca stosowania gumy do zucia w celu "zabicia" nieprzyjemnego zapachu z ust. Prosze, jesli ktos siega po gume do zucia, niech sprawdzi czym jest ona slodzona. Dlaczego? Otoz zamiast cukru stosowany jest zazwyczaj slodzik o nazwie "ASPARTAM". Jest to za przeproszeniem "swinstwo", ktorego nalezy sie wystrzegac. W wielu badaniach w europie zachodniej stwierdzono, ze substancja ta jest przyczyna wielu chorob, przede wszystkim centralnego ukladu nerwowego. Malo tego, substancja ta odklada sie w organizmie i nie jest z niego "wyplukiwana". Mozna ja smialo nazwac trucizna. Przed okolo 2 laty zetknalem sie z tym tematem i probowalem znalezc na rynku polskim i niemieckim gumy do zyciu bez tej substancji. W zwlyklych supermarketach sa tylko gumy z aspartamem. W Niemczech namierzylem gumy bez aspartamu tylko w internecie, ale kilkukrotnie wyzsza cena, niz gumy w supermarketach. Aspartam jest zawarty nie tylko w gumach, ale i w napojach, jak np. coca-cola light itp. Oprocz tego w polskich aptekach (niemieckich zreszta tez) mozna kupic sporo roznych lekarstw, np. pastylki do ssania na gardlo, ktore rowniez sa z aspartamem. Apteki/producenci takich preparatow wciskaja je nam dumnie poslugujac sie zwrotem "bez cukru". Jesli slysze i czytam "bez cukru" to zapala mi sie natychmiast czerwona lampka! Kiedys spytalem w niemieckiej aptece, dlaczego jest uzywany aspartam zamiast cukru, to aptekarka sie tylko usmiechnela, a pytanie moje pozostalo bez odpowiedzi. Ona wiedziala o co chodzi. Prosze, uwazajcie na to swinswto. Jesli ktos sceptycznie podchodzi do tych informacji, to prosze poszperac w internecie i sie samemu przekonac.
Zapisane
Zbigniew Osiewała (Zibi)
« Odpowiedz #9 : 22-04-2010, 10:00 »

Tak, o tych niebezpieczeństwach już przerabialiśmy tematy, ale uprzejme dzięki za Twoje ostrzeżenia.
Zapisane
A.P.
« Odpowiedz #10 : 17-05-2010, 19:02 »

Kolejny miesiąc diety (idzie już piąty) i póki co bez zmian - szczególnie jeśli chodzi o język. Po ostatniej wizycie w gabinecie Zibiego (na początku kwietnia), zgodnie z naszymi ustaleniami,  przeszedłem na ścisłą dietę ograniczającą białko i cukier. Czyli m.in. na śniadanie jadłem jajecznicę z dwóch jajek i dwóch żółtek, odstawiłem owoce, itp. Nie dało to jednak zauważalnych efektów - język pozostał bez zmian. Wzmógł się jedynie pociąg do słodkiego (po raz pierwszy od początku roku), tak że czasami trudno było się powstrzymać smile Między innymi to - i brak widocznych efektów - sprawił, że po miesiącu (od początku maja) wróciłem do normalnej diety - wprowadziłem ponownie owoce (głównie jabłka i gruszki). Od czasu do czasu również orzechy włoskie. Ostatnio kupiłem też sobie gorzką czekoladę 85% firmy Lindt - i co nieco podjadałem smile W związku z tym, ze powoli zbliża się sezon - chciałbym włączać kolejne warzywa (szczególnie czekam na pomidory) i owoce (truskawki, czereśnie, mandarynki). Mam nadzieję, że będę już mógł je jeść??

Jeśli chodzi o funkcjonowanie na co dzień - to po kwietniowym kryzysie, kiedy to dominowały zmęczenie i brak sił - od około tygodnia widzę poprawę. Mam nieco więcej energii i poprawiła mi się koncentracja. Być może jest to tymczasowe - na zasadzie sinusoidy. Oprócz tego mam wrażenie, że trochę zmniejszyła mi się ilość wyprysków na twarzy. Przynajmniej chwilowo. Może świadczy to o tym, że zakończył się już jakiś etap oczyszczania.

Nie ma poprawy również jeśli chodzi o język. Jest nawet nieco gorzej - biały nalot (a w związku z tym i nieprzyjemny zapach) jest jeszcze bardziej intensywny. Być może to skutek owoców i gorzkiej czekolady. W każdym razie znacznie utrudnia mi to życie.

W związku z tym chciałbym poprosić Pana Józefa (jeśli czyta ten wątek) o poradę odnośnie powyższej kwestii. Przytoczę tu pytanie, które ładnie sformułował Zibi: "dlaczego po ustąpieniu wszystkich chorób, u niektórych utrzymuje się grzybica niektórych tkanek, skoro grzybica ogólnoustrojowa jest/winna być już usunięta...".
W moim przypadku wygląda to tak, że candida czuje się na języku bardzo dobrze i dieta prozdrowotna nie robi na niej żadnego wrażenia. Może Mistrz będzie w stanie coś doradzić.
Zapisane
Konradus
Początkujący
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiek: 34
Skąd: Kraków
Wiadomości: 41

« Odpowiedz #11 : 26-01-2011, 11:42 »

6. Płucz jamę ustną Eludrilem i alocitem; może kontynuować ssanie oleju (należy spodziewać się pogorszenia, i to dobra oznaka; poprzednio pewnie zażywałeś jakieś leki o działaniu alopatycznym...).

Zibi, czy mógłbyś podać więcej szczegółów odnośnie płukania jamy ustnej powyższym sposobem czyli ile razy dziennie, czy stosować po myciu zębów, czy mieszać alocit z eludrilem czy może oddzielnie, jak długo płukać jamę ustną tym roztworem, ile trwa taka jednorazowa płukanka i kiedy ssać olej - przed czy po płukaniu? Ciekawi mnie ta kwestia ponieważ mam problem z językiem i z nieprzyjemnych zapachem z ust, jest to dla mnie dość spory problem.
Zapisane

"Picie wódki to jest wprowadzanie elementu baśniowego do rzeczywistości"
Zbigniew Osiewała (Zibi)
« Odpowiedz #12 : 31-01-2011, 22:49 »

Bez przesady z tymi metodami stosowanymi naraz...

Po każdym umyciu zębów, można płukać alocitem.

Ssanie oleju - wg przepisu Mistrza. Po zabiegu wskazane jest, by przepłukać alocitem.

Płukanie Eludrilem - wg ulotki.

« Ostatnia zmiana: 02-02-2011, 08:21 wysłane przez Zibi » Zapisane
Strony: [1]   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.21 | SMF © 2006-2008, Simple Machines
Design by jpacs29 | Mapa strony
Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!