Niemedyczne forum zdrowia
23-07-2019, 20:36 *
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Czy dotarł do Ciebie email aktywacyjny?

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Aktualności: Wesprzyj Fundację Biosłone --> kliknij
 
   Strona główna   Pomoc Regulamin Szukaj Zaloguj się Rejestracja  
Strony: [1]   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Aldona - grzybice polekowe i na skutek błędów pokarmowych  (Przeczytany 9555 razy)
AldonaK
« : 09-02-2010, 19:19 »

1. Wiek: 32 lata, prawie 33 ale co tam :-)
2. Rodzaj dolegliwości (problemy fizyczne i psychiczne):
Problemy skórne – skóra sucha i swędząca, nawet skóra głowy, swędzenie, szumy i stukania wewnątrz uszu, łzawiące, opuchnięte i posklejane oczy rano, coraz bardziej bolesne i nieregularne miesiączki – moje własne podejrzenie endometriozy, wcześniej migreny z wymiotami, ślinotok, nerwowość, (kiedy w zdenerwowaniu się wypowiadam to zjadam głoski, jakbym szybciej myślała niż mogła się wypowiedzieć), zmiany nastroju, sztywne, ciężkie stopy rano, skurcze łydek i palców i nóg, obłożony język, wrażliwe na zimne zęby i dziąsła, no i problemy trawienne- wzdęcia, gazy.

3. Historia choroby – stosowane leki, kuracje i zabiegi:
2006 problemy zaczęły się od grzybicy pochwy, były comiesięczne wizyty u ginekologa-leki doustne (Flukonazol itp.) i miejscowe-kremy, globulki - bez poprawy. Potem zaczęłam kojarzyć, że oprócz tej dolegliwości są jeszcze nadmierne gazy, wzdęcia, z którymi praca stawała się niemożliwa. Dodatkowo ciągle byłam łasa na wszystko co mączne i  słodkie, miałam obłożony język, często chorowałam i swędział mnie odbyt jakiś czas temu. W ciągu roku miałam 3 razy zapalenie krtani i zalecany antybiotyk. 

Samodzielnie zaczęłam szukać pomocy w Internecie. Trafiłam na forum z grzybicą układu pokarmowego, tam odnalazłam adres lekarza i udałam się po poradę a raczej po potwierdzenie diagnozy.
2007 wizyta i badanie mykologiczne kału potwierdziło candida albicans – wzrost skąpy. Dieta- nie pic mleka i jeść dużo czerwonych grejpfrutów i Flukonazol. That’s it. Więcej dowiedziałam się od ludzi na forum. Kolejna wizyta – bo było bez poprawy – Flukonazol i zakaz słodkiego – czego już od dawna nie jadłam jak i wielu innych rzeczy i chudłam w oczach. Ten Flukonazol brałam bardzo długo, przepisywał mi go lekarz rodzinny od tych antybiotyków z 2006.
Potem znalazłam stronę firmy od suplementów i zaczęłam kurację paraprotexem, Ac Zymes’em, czosnkiem i innym suplementami, również bez skutku.

Wciąż siedziałam w sieci i szukałam, czytałam i znalazłam Biosłone, zakupiłam książki, łącznie z pozycją p. Janusa, to chyba wciąż był 2007 i tak zaczęłam MO po raz pierwszy, ale bez ściśle takiej jak proponowana tu dieta- był tylko chleb chrupki, czasem ksylitom zamiast cukru, czasem alkohol, raczej mało warzyw ale owoce, również surowe – ale o diecie 
w punkcie 4.
Z pierwszego podejścia do MO pamiętam jednodniowe bóle gardła jak przy anginie, wiecznie mokry nos, osłabiły mi się włosy, które jeszcze zdążyły odrosnąć, na szcżęście bujniejsze i są do tej pory ;-), bóle kości policzków (jakby mi ktoś łyżką po nich jeździł – koszmar), ciągle przyklejona flegma do tylnej ściany gardła no i to straszne swędzenie odbytu. Pozbyłam się jednak alergii, które trapiły mnie co roku wiosną- albo kaszel, albo łzawienie oczu, albo wodnisty katar- nie dawałam rady bez Claritine. Mniej chorowałam.
2008 – wizyta w szpitalu po krwawieniu z odbytu (silnym bo zemdlałam ze strachu) Rozpoznanie: Zapalenie błony śluzowej odbytu, badanie histopatologiczne nie wykazało zmian. Po tym zdarzeniu leków przepisanych nie brałam bo bolała mnie po nich głowa i miałam sztywny kark.
Niestety swędzenie odbytu było tak wielkie, mimo stosowania alocitu na tamponie, że przerwałam MO ;-( Poddałam się. Był to chyba też okres wakacyjny, więc podczas wyjazdów nie wiedziałam jak sobie z tym poradzić, i z MO i z dolegliwościami.
Byłam również u Bonifratrów, dostałam zioła, propolis ale chyba nie musze dodawać ze bez poprawy.
2009 – za radą p. Janusa zastosowałam detox+, znów paraprotex, wciąż byłam na diecie, a dolegliwości przybywało. Autentycznie.
2010 – Powiedziałam DOŚĆ. Coś trzeba ze sobą zrobić, porządnie i do końca.
Dodam jeszcze, że jako dziecko często chorowałam na anginy, zapalenia ucha i alergie skórne i na te wszystkie choroby faszerowano mnie lekami. (od 9 roku życia)

4. Sposób odżywiania się (w dzieciństwie, młodości i aktualnie), a także stosowane diety:
Przed 2006 nie byłam na żadnej diecie dłużej niż dzień, zawsze byłam szczupła i nie czułam potrzeby, poza tym gdy próbowałam się oczyszczać, zaczynała mnie boleć głowa więc rezygnowałam.
Odżywianie: Kanapeczki z wędlinką, żółtym serkiem i sałatą, ogórkiem, pomidorkiem. Obiady dwudaniowe, tradycyjne polskie, no i desery: ciasta, lody, galaretki itp., lubiłam zjeść musli czy inne płatki z mlekiem, jogurty sklepowe i batoniki, pizzę, alkohol w rozsądnych ilościach.

5. Rodzaj wykonywanej pracy (ogólny opis, czy istnieją jakieś czynniki negatywnie wpływające na zdrowie):
Praca z młodzieżą w trudnym wieku, a budynek w którym pracuje jest stary, po przyjściu do domu czuję jak ubranie i torba z zawartością są przesiąknięte stęchlizną.

6. Inne niekorzystne czynniki środowiskowe: hm… Chyba nie ma.

Obecnie stosuję MO od początku, od oliwy z oliwek, już prawie miesiąc. Od kilku dni piję też KB z warzywami.
Będę wdzięczna za rady, opinie, wskazówki.
I jeszcze pytanie: Zjadłam dziś rozsądna porcję kiszonej kapusty do obiadu (kasza, mięso, duszone pieczarki i ta kapusta) i dostałam biegunki. Odstawić kapustę? Może jeść mniej?
« Ostatnia zmiana: 09-02-2010, 20:06 wysłane przez AldonaK » Zapisane
Joker
***

Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 17-11-2005
Wiadomości: 436

WWW
« Odpowiedz #1 : 11-02-2010, 16:53 »

AldonaK

Książki oraz zawartość podręcznika na portalu http://www.bioslone.pl/ trzeba mieć w głowie. 

Do MO i KB trzeba dołączyć DP.

Jeżeli coś ci ewidentnie szkodzi to należy to wyeliminować z pożywienia, przynajmniej czasowo - w twoim przypadku może to być kapusta.



Zapisane

AldonaK
« Odpowiedz #2 : 11-02-2010, 18:12 »

Joker,
jestem na diecie pierwszy tydzień, piję MO i KB w miarę możliwości (pracuje długo poza domem).

Cały czas, po pierwszym przeczytaniu, wracam do zalecanych tu lektur i czytam wypowiedzi na forum i na całym Biosłone.

Zastanawiam się czy "szkodzi" jest równoznaczne z "powoduje wzdęcia".


Zapisane
Grazyna
« Odpowiedz #3 : 11-02-2010, 18:49 »

Zastanawiam się czy "szkodzi" jest równoznaczne z "powoduje wzdęcia".
Nie, same wzdęcia u osób rozpoczynających to rzecz normalna. Szkodzi, gdy ten sam produkt zawsze wywołuje określone reakcje, na przykład: biegunki, wypryski, jakieś ataki alergiczne.

Cytat
Dieta- nie pic mleka i jeść dużo czerwonych grejpfrutów i Flukonazol.
To rzeczywiście jakaś rewelacja, można powiedzieć dieta-cud!

Cytat
Dodatkowo ciągle byłam łasa na wszystko co mączne i  słodkie, miałam obłożony język, często chorowałam i swędział mnie odbyt jakiś czas temu. W ciągu roku miałam 3 razy zapalenie krtani i zalecany antybiotyk. 
Cytat
jako dziecko często chorowałam na anginy, zapalenia ucha i alergie skórne i na te wszystkie choroby faszerowano mnie lekami. (od 9 roku życia)
Chyba już wiesz, że to dwa główne czynniki, które doprowadziły organizm do kiepskiego stanu: złe odżywianie plus leki zamiast zdrowego odchorowania infekcji.

Cytat
I jeszcze pytanie: Zjadłam dziś rozsądna porcję kiszonej kapusty do obiadu (kasza, mięso, duszone pieczarki i ta kapusta) i dostałam biegunki. Odstawić kapustę? Może jeść mniej?
Może jeść mniej. Był jakiś powód, dla którego pasaż treści został przyspieszony - żeby się czegoś pozbyć. Może czegoś konkretnego, a może tylko wszystkiego było za dużo. Nie sądzę, żeby akurat kiszona kapusta. Ale to by trzeba było sprawdzić. Mam małą podpowiedź: zjeść surówkę przed posiłkiem. I wszystko oczywiście dokładnie gryźć, żuć unikając pośpiechu.
Zapisane
AldonaK
« Odpowiedz #4 : 11-02-2010, 20:05 »

Dziękuję Grażyno.

To była jednorazowa "akcja" z tą biegunką, wczoraj i dziś też zjadłam surówkę z kapustą kiszoną i obyło się bez sensacji. Na szczęście, nie obserwuję u siebie reakcji alergicznych i innych wymienionych, a proporcjami składników KB staram się wyregulować wypróżnienia, więc chyba jestem na dobrej drodze.
Zapisane
Grazyna
« Odpowiedz #5 : 12-02-2010, 00:31 »

Proszę na forum pisać rzeczy sprawdzone, gdyż szkoda naszego czasu na domysły w sprawach incydentalnych.
Zapisane
AldonaK
« Odpowiedz #6 : 27-02-2010, 22:36 »

Czy w II etapie DP można zjeść zupę pieczarkową na tradycyjnym rosole? Wiem, że pieczarki są ok, ale czy rosół? Czy lepiej zostać przy tym wywarze z kości szpikowych?
Zapisane
Grazyna
« Odpowiedz #7 : 28-02-2010, 00:42 »

Rosół to tłuszcz, białko i woda. Z punktu widzenia DP nie ma różnicy między rosołem a wywarem z kości szpikowych czy innych. Jeżeli w rosole nie ma klusek, to nie przeszkadza on w osiągnięciu celu DP, jakim jest ograniczenie występowania drożdżaków w jelicie grubym - Niezbędnik s. 32, a także ss. 31-33 i 16. W drugim etapie do rosołu można nawet dodać nieco fasoli, kaszy lub ziemniaków, a kluseczki z samych jajek - już w pierwszym.
Zapisane
Strony: [1]   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.21 | SMF © 2006-2008, Simple Machines
Design by jpacs29 | Mapa strony
Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!