Niemedyczne forum zdrowia
08-08-2020, 09:46 *
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Czy dotarł do Ciebie email aktywacyjny?

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Aktualności: Sklep Biosłone --> wejdź
 
   Strona główna   Pomoc Regulamin Szukaj Zaloguj się Rejestracja  
Strony: [1] 2 3 ... 40   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Stanisław - chory przewód pokarmowy, błędy żywieniowe  (Przeczytany 357673 razy)
Stanisław
***


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 15.07.2009
Wiadomości: 401

« : 28-02-2010, 20:44 »

Witam wszystkich uczestników forum. smile

1.   Wiek: 26 lat

2.   Rodzaj dolegliwości i historia choroby (stosowane kuracje):
Lata młodości do ok. 2004r.:
Dość częste infekcje gardła, przewlekłe zapalenie krtani, tchawicy (oczywiście to diagnoza laryngologa), stwierdzono u mnie alergię na bylice, roztocza, pleśnie itd.- przez kilka lat byłem odczulany iniekcjami Alergovitu (o ile dobrze zapamiętałem nazwę)
Poranne biegunki, luźne stolce, czasem zaparcia.
Depresje, strach (właściwie przed wszystkim)
Suchość w gardle

Od 2004r. do 2005r.:
Poranne bóle żołądka (po przebudzeniu)
Ostre biegunki (czasami powtarzające się przez kilka/kilkanaście dni z rzędu – miałem kilka takich serii), bóle podbrzusza, poranne bóle żołądka – brałem antybiotyki Apo Amoxi i inne, dość długi czas brałem leki typu Duspatalin Retard itd.
Suchość w gardle
Depresje

Od 2005r. do 2008r.:
Biegunki, bóle podbrzusza (często pojawiające się nagle i trwające kilka sekund b. silne bóle), czasami cuchnące stolce z widocznymi w nich niestrawionymi kawałkami pokarmu, bóle żołądka (najsilniejsze rano po przebudzeniu), czasem zaparcia.
Ostre bóle prostaty (połączone z pieczeniem w trakcie oddawania moczu) powtarzające się w odstępach kilku tygodni, które następnie przeszły w przewlekle problemy z oddawaniem moczu (a dokładnie z rozpoczęciem mikcji; nie wystepował na co dzięn ból w trakcie oddawania moczu), uczucie dyskomfortu/napięcia w kroczu. Posiewy moczu i nasienia nie wykazywały nic poza gronkowcem skórnym, jednakże urolog zalecił branie antybiotyku – na początek doxycyklina, potem nolicin, następnie oflodinex (oprócz tego jakieś alfa-blokery, które miały ułatwiać oddawanie moczu) – cała ta kuracja trwała ok. 5 miesięcy. Po jej zakończeniu (w 2006 roku) nastąpiło ogólne pogorszenie kondycji układu płciowo-moczowego – doszła obolała cewka moczowa, poranne bóle pęcherza, bóle cewki/pęcherza po oddaniu moczu oraz po oddaniu stolca, czasami występowały ostre bóle prostaty po ejakulacji (trwające z reguły ok. 1, 2 godz.), zaczerwienienie ujścia cewki moczowej (czasami po ejakulacji zwiększała się zaczerwieniona powierzchnia). Przy badaniu per rectum inny urolog twierdził, że nie wyczuwa stanu zapalnego prostaty.
Uczucie zmęczenia, znużenia
Stres
Nie wspomniałem w opisie moich dolegliwości, że jeszcze w 2006 roku durny urolog wkładał mi kilkakrotnie cewnik do cewki moczowej - m.in. przy badaniu urodynamicznym oraz żeby doprowadzić do pęcherza jakiś płyn, który rzekomo miał wskazać, czy nie mam jakiegoś zaniku śluzówki w pęcherzu. Żałuję, że w tamtym czasie nie znałem jeszcze idei propagowanych na biosłone.pl.
W 2007 roku trafiłem do pani lekarki, która stwierdziła przerost candida albicans (badanie IGG candida, a także testy alergiczne Bi-Comem) i wdrożyła u mnie dietę bezglutenową, niskocukrową połączoną z kuracją lekami firmy Sanuum

2008r.:
Problemy z układem płciowo-moczowym przestały być uciążliwe (chociaż kilka razy, np. latem 2008r., nastąpił ok. tygodniowy okres zaostrzenia objawów).
Nadal występowały bóle żołądka, cuchnące stolce, bóle podbrzusza – przez kilka miesięcy brałem Controloc (bóle żołądka minęły właściwie).
Uczucie zmęczenia, znużenia.
Często towarzyszył mi niestety stres, strach (miałem pewne problemy).
Znów zacząłem jeść potrawy glutenowe, a także słodycze, pić alkohol.

2009r.:
Nadal stresu dużo
Dolegliwości związane z układem pokarmowym były mało uciążliwe (nie było już porannych bólów żołądka).
Pojawiły się mniej więcej w tym samym czasie (na początku roku 2009): bóle kręgosłupa szyjnego oraz mięśni szyi trwające kilka miesięcy, mocny trądzik na plecach (trochę również na szyi i twarzy), problemy ze wstawaniem rano, momenty silnej senności w ciągu dnia (szczególnie po obiedzie, dosłownie oczy mi się zamykały same).
Przez kilka miesięcy na przełomie lat 2008 i 2009 łykałem suplementy oraz witaminy w pigułkach.
W lutym 2009r. zachorowałem na grypę, a po tygodniu znów zachorowałem na jakąś chorobę dróg oddechowych (ostre bóle gardła, silne osłabienie, ledwo mogłem chodzić), po której przez kilka tygodni miałem silne napady kaszlu. Potem przez wiele miesięcy miałem poczucie swędzenia/dyskomfortu na wysokości tchawicy, nasilające się w trakcie kaszlu, a także po zjedzeniu mocniej przyprawionych potraw (zrobiony w marcu 2009r. wymaz z gardła wykazał obecność gronkowca złocistego). Występowały też czasem bóle w górnej części gardła, jakby za podniebieniem, w okolicy nosa, nasilające się w trakcie mówienia. Wymienione w niniejszym akapicie problemy z układem oddechowym trwały mniej więcej do listopada.
W marcu 2009r. poszedłem do dermatologa w związku z trądzikiem na plecach. Dostałem antybiotyk do smarowania. Tylko 2 razy go użyłem.
W okresie wiosennym zaliczyłem (dość kosztowną niestety) przygodę z aparatem Mora, który de facto nie złagodził moich dolegliwości, a wręcz niektóre nasilił. Brałem również przez ok. 2 miesiące leki firm Sanuum, Heel. Zalecono mi branie sporych ilości probiotyku, po którym „wysiadł” mi żołądek oraz jelita (ostre biegunki, nudności).
Od 15 lipca 2009r. zacząłem stosować miksturę oczyszczającą a także koktajle błonnikowe, odstawiłem gluten, słodycze, cukier, alkohol. Po wdrożeniu koktajli błonnikowych czasami miewałem zaparcia.

2010r.:
Problemy z układem oddechowym mało uciążliwe.
Nadal stres – sprawy damsko-męskie, uczuciowe itd. (rozważam wizytę u psychologa)
Nadal trądzik na plecach (chociaż mniej nasilony). Zostało mi kilka czerwonych blizn po pryszczach na twarzy, czasami wyskoczy mi dość spory czerwony, bolesny pryszcz na twarzy.
Nadal problemy ze wstawaniem rano, czasem silna senność w ciągu dnia.
Mam w zębie od wielu lat jeden amalgamat rtęciowy (miałem ich więcej, ale wymieniłem całkiem niedawno).
W styczniu miałem ząb przeleczony kanałowo. W trakcie leczenia kanałowego chodziłem przez jakiś czas (łącznie ok. 2 tygodni) z trucizną w zębie a potem z lekarstwem (dodatkowo rozszczelniał się opatrunek tymczasowy nałożony na lekarstwo).
Mniej więcej w tym samym czasie przeszedłem na citrosept zamiast soku z aloesu i zaczęły się bóle żołądka (szczególnie rano), czasami luźne stolce znów. Przez jakiś czas miałem codziennie bóle podbrzusza, które momentami się nasilały, a także obolały żołądek (jak za dawnych lat). Od momentu leczenia kanałowego oraz przejścia na citrosept w miksturze nastąpiło dość znaczące nasilenie dolegliwości układu pokarmowego. Wciąż stosuję oliwę z oliwek jako składnik mikstury.
Pojawiło się swędzenie, pieczenie skóry na udach, łydkach, połączone z nasiloną czerwoną wysypką na udach(którą de facto mam od lat). Czasami swędziało mnie właściwie całe ciało – plecy, ręce, okolice włosów łonowych.
W trakcie testów alergicznych w 2007r. uczulenie na grapefruita nie wyszło.
Dnia 26 lutego bolał mnie mocniej żołądek, miałem nudności przez cały dzień. Wieczorem zjadłem kurczaka z warzywami i ryżem, a potem koktajl błonnikowy i dostałem po tym b. ostrej biegunki, której towarzyszył rwący ból jelit oraz żołądka. Następnego dnia nie piłem mikstury.
Od dnia 28 lutego piję miksturę ponownie na bazie soku z aloesu. Swędzenie skóry na ciele jakby ustało, żołądek też mniej boli.
No i przyszła kolej na coś, co jest dla mnie najbardziej uciążliwe a zarazem wstydliwe. Już w okresie stosowania citroseptu nastąpiło nasilenie bólów cewki moczowej, dyskomfort w kroczu, czasem pieczenie w okolicy prostaty. Od około 3 tygodni mam zaczerwienienie i bolesność (przy pocieraniu) z jednej strony napletka – takiego czegoś akurat nigdy wcześniej nie miałem. Czuję, że moja cewka moczowa jest obolała (tępy ból prz ściśnięciu). W styczniu, przed pojawieniem się tych objawów, odbyłem stosunek płciowy, w trakcie którego moje narządy płciowe najpierw miały kontakt ze śliną partnerki, a następnie czułem ból w trakcie ruchów frykcyjnych. Miałem wrażenie, że doszło do podrażnienia prącia w okolicy ujścia cewki… Dodatkowo właściwie od kilku lat mam żółtawe nasienie.
Od lipca nie biorę żadnych leków (tylko w trakcie leczenia kanałowego musiałem brać leki przeciwbólowe) a lekarzy unikam jak ognia. smile

3.   Sposób odżywiania się (w dzieciństwie, młodości i aktualnie), a także stosowane diety:
We wczesnym dzieciństwie miałem skazę białkową. Zawsze jadłem sporo słodyczy, chipsów itp. Od ok. 11. roku życia byłem miłośnikiem McDonalda i innych fast-foodów. Jeszcze w wieku 20-21 lat jadłem te wszystkie niezdrowe rzeczy w dość sporych ilościach, nie unikałem też nabiału, a uwielbiałem wręcz płatki z mlekiem itd. Jadłem mało warzyw.
W 2007 roku przeszedłem na dietę bezglutenową, ale jednocześnie raczyłem się pieczywem bezglutenowym. msn-wink Odstawiłem też cukier, nabiał, alkohol. W 2008 roku ponownie zacząłem jeść gluten, słodycze, pić alkohol (od czasu do czasu).
Od lipca 2009 r. jestem na diecie bezglutenowej (parę razy zdarzyło mi się zjeść coś panierowanego jednak – ostatni raz na początku grudnia), bezcukrowej (zero słodyczy), bezalkoholowej (dosłownie parę razy pozwoliłem sobie na lekkiego drinka). Od lipca nie jem także nabiału: żadnego mleka, serów, jednakże od czasu do czasu pozwolę sobie na sos grecki zrobiony na bazie jogurtu. Od 6 miesięcy nie jem miodu (w testach alergicznych wyszła alergia na miód), a od ok. 5 miesięcy – pomidorów, czerwonej papryki (kilka razy jednak zdarzyło mi się zjeść pomidorowy sos). Jem mało jaj. Od około 2-3 miesięcy piję tylko wodę mineralną, nie piję już wody z kranu (oczywiście mowa o przegotowanej wodzie).
Nigdy nie wdrożyłem diety prozdrowotnej. Jem czasami ziemniaki, spożywam dużo ryżu, jabłek, czasami banany. Jem gotowaną marchew, czasami rodzynki, orzechy rożne (także solone pistacje). Rzadko zdarza mi się wypić gęsty sok owocowy typu „smoothie” (mętny, bez żadnych sztucznych dodatków) albo kawę. Na co dzień piję tylko wodę mineralną. Do sporządzenia koktajlu błonnikowego używam zazwyczaj jabłka i marchwi.
Jestem chyba uzależniony od słonych przekąsek i dość często jem chipsy kukurydziane, tzw. nachos (zrobione z mąki kukurydzianej, oleju roślinnego oraz soli). W ostatnich miesiącach zdarzało mi się zjeść frytki z McDonalda. Tak naprawdę jem tego typu rzeczy, bo czasami nie wiem, co innego zjeść (chleba nie jem, w stołówce w pracy rzadko jest coś bezglutenowego - zawsze jakaś panierka albo sos, do tego podejrzane surówki).
Dodam jeszcze, że koktajle staram się pić codziennie (co nie zawsze się udaje), a ziarna do ich sporządzenia trzymam w plastikowych pojemnikach niestety. msn-wink

4.   Rodzaj wykonywanej pracy:
Praca głównie siedząca, przed komputerem.

5.   Inne niekorzystne czynniki środowiskowe:
Brak.

Mam kilka pytań:
I.   Czy to nasilenie stanu zapalnego w drogach moczowo-rodnych może być wynikiem działania mikstury? (wciąż sporządzam miksturę na bazie oliwy z oliwek)
II.   Czy te bóle żołądka, jelit, biegunka, swędzenie ciała może świadczyć o jakiejś nietolerancji citroseptu, uczuleniu na niego, skoro uczulenie na grapefruita w testach alergicznych w 2007 r. nie wyszło? Czy raczej to był pożądany objaw oczyszczania organizmu?
III.   Czy dobrze zrobiłem, powracając do z soku aloesu po zaledwie 5 tygodniach stosowania citroseptu?
IV.   Czy mogę jeść rzeczy, na które jestem uczulony, jeśli nie powodują u mnie jakichś reakcji w układzie pokarmowym lub skórnych? Testy alergiczne z 2007 roku wykazały u mnie uczulenie np. na jaja albo fasolę. Jaja ani fasola raczej nie wywoływały u mnie jakichś nasilonych reakcji organizmu, jednakże obawiam się, że spożywanie ich (a także innych alergenów) może po prostu uniemożliwić wygajanie mikronadżerek w moich jelitach.
V.   Analogicznie do punktu IV powyżej: czy w razie uczulenia na ekstrakt z pestek grapefruita ma sens stosowanie mikstury na bazie citroseptu? Czy uczulenie takie de facto uniemożliwia wygajanie mikronadżerek?

Pozdrawiam
« Ostatnia zmiana: 28-05-2010, 14:22 wysłane przez Grażyna » Zapisane
Machos
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 01-04-2007
Skąd: Skierniewice
Wiadomości: 2.303

WWW
« Odpowiedz #1 : 02-03-2010, 20:19 »

Stanisławie, krótko o Tobie. Jesteś przykładem homo patiens. Począwszy od 2004 roku do 2009 roku leczyłeś, leczyłeś i jeszcze raz leczyłeś swoje dolegliwości. Zapewniam Cię, że Twoje dolegliwości zaczęły się wiele lat wcześniej, ale zauważyłeś je od 2004 roku, bo zaczęły dokuczać. Lekarze sknocili Twoje zdrowie, lecząc wszystkie zapalenia i nie dość, że nie pomogło, to zaczęły się bóle brzucha, depresje. Nie będę pisał, opisywał dokładnie wszystkich Twoich dolegliwości, bo nie o to chodzi. Chodzi o to, że organizm ze swojej natury głupi nie jest i po coś te zapalenia krtani, dróg oddechowych robi, ale to, mam nadzieję, już wiesz. Jeśli nie, to zerknij na portal wiedzy biosłone i przeczytaj o chorobach infekcyjnych. Ty je blokowałeś bardzo skutecznie: Alergovit, antybiotyki. Nie dość, że nie pozwoliłeś na odchorowanie chorób infekcyjnych celem usunięcia zdefektowanych komórek Twojego organizmu, to jeszcze dorzucałeś całą tę chemię, powodując jeszcze większe zatoksycznienie organizmu. Zatem nie ma się co dziwić, że organizm broniąc się, zaczął przechodzić w tzw. stan przewlekły. Prochami, a wcześniej jedzeniem doprowadziłeś też do kiepskiego stanu błony śluzowej Twojego układu pokarmowego, nadżerki, alergie. Jaki jest Twój stan, widzisz teraz, pijąc MO. Zdajesz sobie sprawę, że pijąc MO, nie będzie łatwo. Opisz ile tej MO pijesz rano i jakie składniki. Powiedz mi, czy Ty nadal robisz sobie te testy alergiczne, bo jeśli tak, to kiepsko będzie chyba Cię naprostować, żebyś to cholerstwo sobie odpuścił.
Od czasu do czasu pozwolę sobie na sos grecki zrobiony na bazie jogurtu. Od 6 miesięcy nie jem miodu (w testach alergicznych wyszła alergia na miód), a od ok. 5 miesięcy – pomidorów, czerwonej papryki (kilka razy jednak zdarzyło mi się zjeść pomidorowy sos). Jem mało jaj. Od około 2-3 miesięcy piję tylko wodę mineralną, nie piję już wody z kranu (oczywiście mowa o przegotowanej wodzie).
Nigdy nie wdrożyłem diety prozdrowotnej. Jem czasami ziemniaki, spożywam dużo ryżu, jabłek, czasami banany. Jem gotowaną marchew, czasami rodzynki, orzechy rożne (także solone pistacje). Rzadko zdarza mi się wypić gęsty sok owocowy typu „smoothie” (mętny, bez żadnych sztucznych dodatków) albo kawę. Na co dzień piję tylko wodę mineralną. Do sporządzenia koktajlu błonnikowego używam zazwyczaj jabłka i marchwi.
Jestem chyba uzależniony od słonych przekąsek i dość często jem chipsy kukurydziane, tzw. nachos (zrobione z mąki kukurydzianej, oleju roślinnego oraz soli). W ostatnich miesiącach zdarzało mi się zjeść frytki z McDonalda. Tak naprawdę jem tego typu rzeczy, bo czasami nie wiem, co innego zjeść (chleba nie jem, w stołówce w pracy rzadko jest coś bezglutenowego - zawsze jakaś panierka albo sos, do tego podejrzane surówki).
Dodam jeszcze, że koktajle staram się pić codziennie (co nie zawsze się udaje), a ziarna do ich sporządzenia trzymam w plastikowych pojemnikach niestety. msn-wink
Ten sos grecki, to jakaś domowa robota? Stanisław! Czy Ty chłopie chcesz zejść szybciej z tego świata? Coś mi się wydaje, że tak. Co to znaczy, że nie jesz miodu. Czytałeś o miodzie? Szkodził Ci, jak czasem go do czegoś zjadłeś? Chłopie, od pięciu miesięcy nie jadłeś pomidorów, papryki? Dlaczego, czy ich jedzenie Ci szkodziło? Każda dłuższa dieta, jest szkodliwa dla zdrowia. Na DP, którą znajdziesz na forum, ten najbardziej restrykcyjny I etap trwa tylko trzy tygodnie. Generalnie musisz kierować się sygnałami płynącymi z Twojego organizmu, jeżeli coś Ci nie szkodzi, to jedz. Jeżeli są problemy trawienne, jakieś reakcje uczuleniowe, to na jakiś czas sobie odpuść. Dlaczego jesz mało jaj? Wodę mineralną z butelek plastikowych? To już chyba lepsza kranówa, choć nie wiem jaką tę kranówę masz? Dlaczego jesz dużo ryżu i co jesz do ryżu? Dlaczego mało ziemniaków? Jeśli czujesz, że organizm się domaga orzechów, to już najlepsze są te w łupinach do rozłupania. Chipsami, McDonaldem, tak, oczwiście, zabijaj się dalej!
Mam kilka pytań:
I.   Czy to nasilenie stanu zapalnego w drogach moczowo-rodnych może być wynikiem działania mikstury? (wciąż sporządzam miksturę na bazie oliwy z oliwek)
II.   Czy te bóle żołądka, jelit, biegunka, swędzenie ciała może świadczyć o jakiejś nietolerancji citroseptu, uczuleniu na niego, skoro uczulenie na grapefruita w testach alergicznych w 2007 r. nie wyszło? Czy raczej to był pożądany objaw oczyszczania organizmu?
III.   Czy dobrze zrobiłem, powracając do z soku aloesu po zaledwie 5 tygodniach stosowania citroseptu?
IV.   Czy mogę jeść rzeczy, na które jestem uczulony, jeśli nie powodują u mnie jakichś reakcji w układzie pokarmowym lub skórnych? Testy alergiczne z 2007 roku wykazały u mnie uczulenie np. na jaja albo fasolę. Jaja ani fasola raczej nie wywoływały u mnie jakichś nasilonych reakcji organizmu, jednakże obawiam się, że spożywanie ich (a także innych alergenów) może po prostu uniemożliwić wygajanie mikronadżerek w moich jelitach.
V.   Analogicznie do punktu IV powyżej: czy w razie uczulenia na ekstrakt z pestek grapefruita ma sens stosowanie mikstury na bazie citroseptu? Czy uczulenie takie de facto uniemożliwia wygajanie mikronadżerek?
Pozdrawiam
Jeżeli stosujesz MO, to musisz być świadomy jej działania, różnych zapaleń, czy to będą drogi moczowo-płciowe, czy zapalenie ucha, to tak właśnie to wygląda Stanisławie. Objawy chorobowe zaniedbane poprzez ich leczenie, teraz będą wychodziły i co? Weźmiesz coś, jakiś lek, tabletkę, żeby to zablokować. Trzeba to odchorować. Jeżeli będziesz walczył, z grzybicą, czy z pasożytami, to szybciej narobisz sobie większych problemów.  
« Ostatnia zmiana: 27-05-2011, 18:58 wysłane przez Heniek » Zapisane

Zamiast się badać, lepiej wypić miksturę oczyszczającą, najlepsze świadectwo badania organizmu, które w przypadku istniejących chorób widać po objawach. Machos.
Stanisław
***


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 15.07.2009
Wiadomości: 401

« Odpowiedz #2 : 02-03-2010, 22:05 »

Ależ ja nie zamierzam brać żadnych leków. smile W moim poprzednim poście pisałem, że od pół roku unikam lekarzy jak ognia i nie biorę leków. Ja dobrze wiem, że działanie mikstury generalnie oznacza nasialanie się stanów zapalnych. Jestem  absolutnie przekonany o tym, że warto stosować kurację miksturą, nurtują mnie po prostu pewne kwestie, których nie rozumiem do końca i nie byłem pewien, jak dalej postępować.

Co do testów alergicznych, nie robię ich już sobie. smile

Aktualnie piję MO robioną z łyżki stołowej oliwy z oliwek, łyżki stołowej ALOcitu oraz soku z połówki cytryny. Kilka dni temu zmieniłem (po 5 tygodniach stosowania) aloCIT na ALOcit, bo wystąpiły u mnie dość nieprzyjemne dolegliwości w układzie pokarmowym, a także swędzenie skóry, o czym pisałem w moim poprzednim poście. Nie jestem jednakże pewien, czy ta zmiana składnika mikstury była dobrym pomysłem, czy może powinienem jednak podjąć kolejną próbę zastosowania aloCITu, zaczynając np od 1/4 dawki.
Dodam, że dzisiaj znów bolał mnie żołądek a także nadal czułem taki lekki ból w podbrzuszu, szczególnie rano po przebudzeniu.

Co do pomidorów i czerwonej papryki, myślałem, że po prostu zalecane jest ich wyeliminowanie z diety na jakiś czas (dłuższy bynajmniej niż 3 tygodnie), podobnie jak glutenu, gdyż są źródłem lektyn. Rozumowałem tak, że spożywanie pomidorów może znacznie utrudniać wygajanie mikronadżerek.
Tak samo z produktami, na które wyszło mi uczulenie w testach (jaja, miód itd) - raczej nie szkodziły mi (chociaż teraz sobie przypominam, że w sumie po jajkach zazwyczaj czułem nieprzyjemny oddech), ale myślałem, że lepiej ich nie jeść, bowiem mogą działać jak gluten, utrudniając działanie mikstury.

Ryżu jem dużo, bo lubię. Zazwyczaj jest to ryż z kurczakiem (pierś w kawałkach) z duszonymi warzywami (marchew, brokuły, kalafior) - domowej roboty.
Ziemniaków jadłem mało przede wszystkim z lenistwa, nie chciało mi się obierać ich (wiem, wiem, i tak najzdrowsze są w mundurkach). Zamiast ziemniaków do potraw mięsnych wolałem ugorować sobie kaszę gryczaną.

Co do sosu greckiego, to niestety nie jest domowa robota, a ta woda mineralna jest w butelkach plastikowych. Trudno mi sobie wyobrazić mimo wszystko, że może być bardziej szkodliwa od kranówy...
« Ostatnia zmiana: 02-03-2010, 22:22 wysłane przez Stanisław » Zapisane
Pit
« Odpowiedz #3 : 02-03-2010, 22:22 »

Hm... To ja już też nic z tego nie rozumiem. Do tej pory myślałem, ze czerwona papryka jest dopiero w III etapie DP, pomidory również. Tak więc podobnie jak Stanisław nie pamiętam kiedy jadłem te warzywa. Jak wiadomo jestem w II etapie DP i za ziemniakami nie przepadam, wolę ryż brunatny, kaszę jaglaną lub gryczaną. A wódę też piję z butelek plastikowych. Widać muszę jeszcze dużo czytać smile , choc mam nadzieję , że ktoś naprostuje mnie szybciej.
Zapisane
Machos
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 01-04-2007
Skąd: Skierniewice
Wiadomości: 2.303

WWW
« Odpowiedz #4 : 02-03-2010, 23:23 »

Co do testów alergicznych, nie robię ich już sobie. smile
To dobrze, że nie robisz testów i unikasz lekarzy.
Aktualnie piję MO robioną z łyżki stołowej oliwy z oliwek, łyżki stołowej ALOcitu oraz soku z połówki cytryny. Kilka dni temu zmieniłem (po 5 tygodniach stosowania) aloCIT na ALOcit, bo wystąpiły u mnie dość nieprzyjemne dolegliwości w układzie pokarmowym, a także swędzenie skóry, o czym pisałem w moim poprzednim poście. Nie jestem jednakże pewien, czy ta zmiana składnika mikstury była dobrym pomysłem, czy może powinienem jednak podjąć kolejną próbę zastosowania aloCITu, zaczynając np od 1/4 dawki.
Dodam, że dzisiaj znów bolał mnie żołądek a także nadal czułem taki lekki ból w podbrzuszu, szczególnie rano po przebudzeniu.
Skoro piłeś aloCIT, to znaczy, że działał. Oczywiście mogłeś zmniejszyć dawkę, bądź zrobić przerwę na dzień, dwa. Nic na siłę, nie ma co poganiać organizmu. Z MO działaj sam na zasadzie własnej obserwacji, własnych reakcji. Musisz się liczyć z tym, że będą reakcje organizmu w ukladzie pokarmowym, swędzenie skóry. To są właśnie nieprzyjemne objawy naszym zdaniem, ale tak naprawdę porządane. No bo albo wypieranie toksemii, albo można wrócić do dotychczasowej, marnej egzystencji. Bóle podbrzusza, pęcherz? Jelito? Ciesz się, bo to reakcje zdrowienia. Oj, może to długo trwać, wtedy steruj MO, zmniejszaj dawkę. Nie jest problemem pogonić organizm, wypijając więcej MO, a później się męczyć. Nie o to chodzi. Może być 1/4 dawki, a może być po dwie krople nawet. Może być bez cytryny itd. No, wariantów jest dużo.
Co do pomidorów i czerwonej papryki, myślałem, że po prostu zalecane jest ich wyeliminowanie z diety na jakiś czas (dłuższy bynajmniej niż 3 tygodnie), podobnie jak glutenu, gdyż są źródłem lektyn. Rozumowałem tak, że spożywanie pomidorów może znacznie utrudniać wygajanie mikronadżerek.
Tak samo z produktami, na które wyszło mi uczulenie w testach (jaja, miód itd) - raczej nie szkodziły mi (chociaż teraz sobie przypominam, że w sumie po jajkach zazwyczaj czułem nieprzyjemny oddech), ale myślałem, że lepiej ich nie jeść, bowiem mogą działać jak gluten, utrudniając działanie mikstury.
Oczywiście, pomidory mogą uczulać, ale nie muszą, tak samo papryka. Jeżeli czujesz, że ślinka Ci cieknie i masz ochotę zjeść coś, to jedz, a później obserwuj, czy jest dobrze, czy Cię nie wysypało na ciele, czy nie dostałeś biegunki itd. Gluten, tak, bo on utrudnia wygajanie nadżerek, ma właściwości kleju i lepiej go w Twoim przypadku unikać, dopóki nie wygoisz nadżerek, a to będziesz wiedział, kiedy po jakimś czasie zjesz dla przykładu naleśnika i nic Ci nie będzie. Oczywiście z tą mąką nie ma co przesadzać, bo więcej wad, niż zalet. Nie wiem, czy czytałeś "Niezbędnik zdrowia"? Pokutuje jeszcze u Ciebie doktryna medyczna, dziadowska zresztą, bo piszesz o tych jajach i o miodzie. Tak właśnie samemu doprowadza się do chorób, unikając jaj, bogactwa białek, tłuszczów, witamin, czy miodu, który ma mnóstwo zalet. Poczytaj na portalu Stanisławie i zostaw już te testy od tych nygusów. Oczywiście, jeżeli jaja Ci nie odpowiadają, to jedz mięso. Nic na siłę. Próbuj, a zbiegiem czasu nauczysz się odgadywać własny, mądry organizm. Alkoholu, nawet okazyjnie, nie pij. Musisz wyzdrowieć, a to trochę potrwa.
Ryżu jem dużo, bo lubię. Zazwyczaj jest to ryż z kurczakiem (pierś w kawałkach) z duszonymi warzywami (marchew, brokuły, kalafior) - domowej roboty.
Ziemniaków jadłem mało przede wszystkim z lenistwa, nie chciało mi się obierać ich (wiem, wiem, i tak najzdrowsze są w mundurkach). Zamiast ziemniaków do potraw mięsnych wolałem ugorować sobie kaszę gryczaną.

Co do sosu greckiego, to niestety nie jest domowa robota, a ta woda mineralna jest w butelkach plastikowych. Trudno mi sobie wyobrazić mimo wszystko, że może być bardziej szkodliwa od kranówy...
Ryż tak, ale z surówkami, chyba, że masz po nich problemy, to wtedy duszone warzywa. Ryż jest oczyszczony ze wszystkiego, tak jak cukier, to sama energia, węglowodan bez witamin i bez minerałów, a organizm do strawienia, ryżu, czy cukru, potrzebuje właśnie witamin i minerałów. Jak lubisz kaszę gryczaną, to "wcinaj" i na zdrowie. Odpuść sobie ten sos grecki. Z tą mineralną w butelkach plastikowych, to jest tak, że najczęściej leje się kranówę do butelek, zarabia producent na naszej naiwności. Mam nadzieję, że nie mieszkasz w jakimś wielkim mieście, gdzie rurami płynie ściek. MO uszczelnia jelita, przez które syf nie ma prawa się przedostawać. Plastik jest toksyczny, rakotwórczy i przenika do wody w butelece, no i cholera wie, ile taka stoi w magazynie, na półce. Ja w domu mam filtr z odwróconą osmozą, ale piję też kranówę. Nie ma co dać się zwariować z tą wściekle czystą wodą, bo jak wiadomo jałowa też bardzo szkodliwa.
Hm... To ja już też nic z tego nie rozumiem. Do tej pory myślałem, ze czerwona papryka jest dopiero w III etapie DP, pomidory również. Tak więc podobnie jak Stanisław nie pamiętam kiedy jadłem te warzywa. Jak wiadomo jestem w II etapie DP i za ziemniakami nie przepadam, wolę ryż brunatny, kaszę jaglaną lub gryczaną. A wódę też piję z butelek plastikowych. Widać muszę jeszcze dużo czytać smile , choc mam nadzieję , że ktoś naprostuje mnie szybciej.
Ok, jak czytasz na portalu, że jest trzeci etap z pomidorami, czy z papryką, ale sam Mistrz mówi, że nie ma sztywnych reguł. To tak jak w ksiażce piszą o diecie takiej, albo siakiej, a każdy organizm jest inny. Spróbuj, zjedz, a jak będzie źle, to sobie na jakiś czas odpuść. Rozumiem, że wódy nie pijesz z plastikowych butelek thumbsup? Powoli sobie ułożycie wszystkie klocki. Jak coś, to spróbuję służyć radą. Generalnie dążymy do zdrowego odżywiania bez cudowania z dietami, które jak najbardziej teraz są dla Was wskazane, ale tylko w czasie choroby.
« Ostatnia zmiana: 02-03-2010, 23:27 wysłane przez Machos » Zapisane

Zamiast się badać, lepiej wypić miksturę oczyszczającą, najlepsze świadectwo badania organizmu, które w przypadku istniejących chorób widać po objawach. Machos.
Agata
*


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: 09.08.2008
Wiedza:
Wiadomości: 541

« Odpowiedz #5 : 02-03-2010, 23:33 »

Ja myślę, że Pit i Stanisław mają rację, co do pomidorów i czerwonej papryki. W drugim etapie DP są zabronione (niezależnie od tego, czy ślinka na nie cieknie, czy nie). Pamiętam, jak kiedyś Grażyna radziła komuś, żeby pomidory odstawić na dłużej, i jak można, to nie spieszyć się z nimi nawet w trzecim etapie DP. Uważam, że to jest rozsądne.
Zapisane
Machos
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 01-04-2007
Skąd: Skierniewice
Wiadomości: 2.303

WWW
« Odpowiedz #6 : 02-03-2010, 23:56 »

Ja myślę, że Pit i Stanisław mają rację, co do pomidorów i czerwonej papryki. W drugim etapie DP są zabronione (niezależnie od tego, czy ślinka na nie cieknie, czy nie). Pamiętam, jak kiedyś Grażyna radziła komuś, żeby pomidory odstawić na dłużej, i jak można, to nie spieszyć się z nimi nawet w trzecim etapie DP. Uważam, że to jest rozsądne.
Tym bardziej teraz Agato, lepiej nie kupować ich z supermarketów. Ja tam od późnej jesieni, do późnej wiosny w ogóle ich nie jadam. Dziękuję za sugestię.
Zapisane

Zamiast się badać, lepiej wypić miksturę oczyszczającą, najlepsze świadectwo badania organizmu, które w przypadku istniejących chorób widać po objawach. Machos.
Stanisław
***


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 15.07.2009
Wiadomości: 401

« Odpowiedz #7 : 03-03-2010, 00:02 »

Gluten, tak, bo on utrudnia wygajanie nadżerek, ma właściwości kleju i lepiej go w Twoim przypadku unikać, dopóki nie wygoisz nadżerek, a to będziesz wiedział, kiedy po jakimś czasie zjesz dla przykładu naleśnika i nic Ci nie będzie.
Generalnie ja jeszcze w czerwcu jadałem naleśniki z mąki pszennej, pieczywo żytnie i nic mi nie było po tym - tzn. nie dochodziło do jakichś gwałtownych reakcji ze strony układu pokarmowego. A przecież to nie oznacza chyba, że z moimi jelitami jest wszystko w porządku i mogę spożywać gluten.

Mam nadzieję, że nie mieszkasz w jakimś wielkim mieście, gdzie rurami płynie ściek.
Niestety mieszkam chyba w takim właśnie mieście:)

A "Niezbędnik zdrowia" czytałem.

Zapisane
Laokoon
***


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiek: 41
MO: 01-08-2008, z przerwami
Wiedza:
Skąd: pomorskie
Wiadomości: 2.510

« Odpowiedz #8 : 03-03-2010, 00:36 »

Samo jedzenie glutenu to jeszcze nie grzech. Jeżeli jednak masz problemy ze zdrowiem, to profilaktycznie trzeba gluten ograniczyć (lub najlepiej wyeliminować), przynajmniej na jakiś czas.
Odżywianie się głównie produktami glutenowymi nie jest zdrowe nawet dla zdrowego, ale jakieś ciastko raz na jakiś czas, kromka czy dwie chleba dziennie to jeszcze nic poważnego w przypadku, kiedy organizm jest silny, a układ pokarmowy szczelny.
« Ostatnia zmiana: 13-03-2010, 12:20 wysłane przez Solan » Zapisane
Machos
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 01-04-2007
Skąd: Skierniewice
Wiadomości: 2.303

WWW
« Odpowiedz #9 : 03-03-2010, 00:38 »

Gluten, tak, bo on utrudnia wygajanie nadżerek, ma właściwości kleju i lepiej go w Twoim przypadku unikać, dopóki nie wygoisz nadżerek, a to będziesz wiedział, kiedy po jakimś czasie zjesz dla przykładu naleśnika i nic Ci nie będzie.
Generalnie ja jeszcze w czerwcu jadałem naleśniki z mąki pszennej, pieczywo żytnie i nic mi nie było po tym - tzn. nie dochodziło do jakichś gwałtownych reakcji ze strony układu pokarmowego. A przecież to nie oznacza chyba, że z moimi jelitami jest wszystko w porządku i mogę spożywać gluten.

Mam nadzieję, że nie mieszkasz w jakimś wielkim mieście, gdzie rurami płynie ściek.
Niestety mieszkam chyba w takim właśnie mieście:)

A "Niezbędnik zdrowia" czytałem.


Z tą mąką to na razie daj sobie spokój, gluten jako białko (lektyna pokarmowa) zawiera obcy dla naszego organizmu kod genetyczny. Wszystko jest w porządku, kiedy przebywa w przewodzie pokarmowym, ale jeśli wniknie przez nadżerki, to już niedobrze, bo jako antygen prowokuje odpowiedź immunologiczną. Spójrz na stronę 39-42  niezbędnika,znajdziesz swoje dolegliwości, jest ich cała masa. Najgorsze są choroby z autoagresji, gdzie nie ma żadnych objawów, aż tu nagle bęc. Masz nadżerki, daruj sobie wszystko z zawartością glutenu. Z tą wodą to możesz porozglądać się za jakimiś butelkami szklanymi w miarę wiarygodnego producenta? Albo jakiś filtr węglowy chociaż, jak masz zupę z kranu.
Zapisane

Zamiast się badać, lepiej wypić miksturę oczyszczającą, najlepsze świadectwo badania organizmu, które w przypadku istniejących chorób widać po objawach. Machos.
Machos
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 01-04-2007
Skąd: Skierniewice
Wiadomości: 2.303

WWW
« Odpowiedz #10 : 03-03-2010, 08:36 »

... a ta woda mineralna jest w butelkach plastikowych. Trudno mi sobie wyobrazić mimo wszystko, że może być bardziej szkodliwa od kranówy...
Hm... To ja już też nic z tego nie rozumiem.. A wódę też piję z butelek plastikowych. Widać muszę jeszcze dużo czytać smile , choc mam nadzieję , że ktoś naprostuje mnie szybciej.
Przeczytajcie tutaj
Po pierwsze nie pobada mi się, że produkt o dumnej nazwie „dar natury” pakuje się do plastikowych butelek, które z naturą nie mają nic wspólnego. To już jest podejrzane. Ja żadnych napojów w plastikowych butelkach nie kupuję, bo to bez sensu – zdrowie z plastikiem nie idą w parze.
Ja do kawy i herbaty używam wody z kranu, która pochodzi ze studni głębinowych, a kamień tworzący się w czajniku świadczy, że woda ta jest żywa i zdrowa, bo bogata w minerały. Do przyrządzenia koktajlu z błonnikiem także używam tej wody (nie przegotowanej).
Woda dar natury jest droga. Ja kupuję w hurtowni wodę w szklanych, litrowych butelkach, a za skrzynkę (na wymianę) za 12 butelek (12 litrów!) płacę dziesięć złotych z groszami.
Ja akurat piję wodę gazowaną, bo taką lubię i świetnie gasi pragnienie. Przy okazji chciałbym obalić mit o szkodliwości dodawania do wody dwutlenku węgla. Jest to gaz tak samo naturalny jak woda i organizm nie ma problemów z jego wydaleniem. Nie jest też prawdą, że woda gazowana powoduje powstanie chorób. Jednak u osób chorych, szczególnie w przypadku chorób gardła – picie wody gazowanej nasila objawy choroby, a także uniemożliwia ich wyleczenie.
W wodzie dar natury producent podaje wykaz zawartych w niej kationów i anionów. To kolejne oszustwo. W wodach głębinowych, w wysokim ciśnieniu, w ciągu tysięcy lat – istotnie powstają takie jony, ale po wydobyciu na powierzchnię: rozpadają się w kilka lub kilkanaście minut. Tę cechę rozpadu jonów wykorzystuje się w uzdrowiskach, gdyż rozpad jonów w organizmie wpływa korzystnie na nasze zdrowie. Z pewnością po wydobyciu ze źródła, w wodzie dar natury są wykazywane przez producenta jony, ale w wodzie butelkowanej już ich nie ma. A mimo to producent podaje, że są. Dlaczego to robi? Po prostu – nabija nas w butelkę.
Kolejny
Nie jestem pewien, ale wydaje mi się, że w Warszawie woda kranowa nie pochodzi ze studni głębinowych, lecz z rzeki. Takiej wody to w ogóle nie nalezy pić, nawet przegotowanej.
Co do niemożności nabycia wody w szklanych butelkach, to nie wierzę. To raczej klienci, idąc na łatwiznę, kupują w plastikach, nie bacząc na konsekwencje zdrowotne. A tymczasem wytwórnia staropolanki przymierza się do zaprzestania nalewania wody do szlklanych butelek, ze względu na brak zbytu. A przecież wystarczy spróbować wodę z butelki szklanej i plastikowej: pierwsza pyszna, druga - nylonowy syf. Nie mówiąc już o wpływie na stan naszego zdrowia, bo trzeba wiedzieć, że plastikowe opakowania to nieprzebrane źródło wolnych rodników. A szkło to szkło!
Kolejny
Już o tym pisałem, że konserwanty są szkodliwe tylko wówczas, gdy po pierwsze wchłoną się z przewodu pokarmowego (dziurawe jelita), po drugie, gdy nasz organizm nie jest w stanie tych wchłonietych wydalić. Przy sprawnie funkcjonującym wchłanianiu do organizmu przedostaje się niewielka ilość tych chemicznych substancji, a przy sprawnie funkcjonującym systemie wydalniczym - nie pozostaje nic. To jak mają nam zaszkodzić?
Następny
Zdrowa, mineralna woda w plastikach. No coż, na ludzką głupotę nie ma rady.
I jeszcze ten post bardzo ciekawy
Plastikowe opakowania mają negatywny wpływ na produkty, a największy na płyny, ponieważ w żaden sposób nie można ich wypłukać, no bo niby jak? Dlatego wszystkie napoje w plastikowych butelkach są toksyczne, również te z nie wiadomo jak ekologicznie czystych źródeł. Wiedzą o tym doskonale producenci, ale to olewają.
Woda jurajska w szklanych butelkach nadaje się do gotowania i przyrządzania na niej posiłków.
« Ostatnia zmiana: 07-01-2016, 14:11 wysłane przez Gloria » Zapisane

Zamiast się badać, lepiej wypić miksturę oczyszczającą, najlepsze świadectwo badania organizmu, które w przypadku istniejących chorób widać po objawach. Machos.
Stanisław
***


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 15.07.2009
Wiadomości: 401

« Odpowiedz #11 : 03-03-2010, 18:08 »

Dzięki za przeklejenie tych postów. No cóż, z tą wodą w szklanych butelkach może być problem...a przy kranie w pracy filtra raczej sobie nie założę. smile
Tak ogólnie dzisiaj rano obudziłem się z taką niby pół-biegunką - papkowaty stolec, ale po jego oddaniu był w miarę spokój z jelitami. Ponadto nadal miałem bóle żołądka.
Aktualnie czuję się całkiem dobrze. Przed chwilą zjadłem smażone mięso wieprzowe (polędwica) i do tego ogórka kiszonego. Zamierzam zrobić sobie za chwilę naleśniki z mąki gryczanej.
Przymierzam się do przejścia na dietę prozdrowotną, jednak największym problemem będzie dla mnie zaopatrzenie się w odpowiednie jedzenie do pracy.
Zapisane
Machos
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 01-04-2007
Skąd: Skierniewice
Wiadomości: 2.303

WWW
« Odpowiedz #12 : 03-03-2010, 18:36 »

No, problemy w dojściu do zdrowia, po takim bagażu przykrych doświadczeń z medycyną, niestety będą jeszcze u Ciebie długo. Najważniejsze jednak, że wziąłeś zdrowie we własne ręce, tak więc zdajesz sobie sprawę, że tu będzie bolało, za chwilę przejdzie i przeniesie się na inne miejsce. To żołądek, to głowa, to cewka moczowa i tak można wyliczać, ale nie o to chodzi by się cały czas zamartwiać, tylko zauważyć, że po tym będzie owo dobrze i że już jest dobrze, bo nareszcie nie przeszkadzasz organizmowi mądrzejszemu od Ciebie. Na prawdziwe zdrowie potrzeba czasu. Nie tak jak w przypadku cudownej tabletki przepisanej przez konowała i już jest dobrze, ale to pociąga za sobą konsekwencje takie jak u Ciebie i u wielu innych w tym błędnym kole Stanisławie. Do mięsa jedz surówkę koniecznie, chyba że zapomniałeś dopisać po tym kiszonym ogórku? Jak to, nie możesz w pracy na kwadrans spokojnie zjeść posiłku?
Zapisane

Zamiast się badać, lepiej wypić miksturę oczyszczającą, najlepsze świadectwo badania organizmu, które w przypadku istniejących chorób widać po objawach. Machos.
Stanisław
***


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 15.07.2009
Wiadomości: 401

« Odpowiedz #13 : 03-03-2010, 19:09 »

To ogórek kiszony nie jest dobrym substytutem surówki?

Co do jedzenia w pracy, chodzi o to, że ja po prostu nie bardzo wiem, co miałbym jeść w trakcie diety prozdrowotnej. Jedzenie w stołówce raczej odpada (na dodatek jest tam raczej niedobre).

A naleśniki z mąki gryczanej wyszły naprawdę dobre. Rozumiem, że nie są zakazane w pierwszym etapie diety prozdrowotnej? smile


Owszem, w pierwszym etapie jadamy kasze, a nie potrawy mączne, elementem decydującym jest przetworzenie, w tym wypadku zmielenie na mąkę. //Grażyna
« Ostatnia zmiana: 05-03-2010, 18:55 wysłane przez Grażyna » Zapisane
Machos
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 01-04-2007
Skąd: Skierniewice
Wiadomości: 2.303

WWW
« Odpowiedz #14 : 03-03-2010, 19:40 »

To ogórek kiszony nie jest dobrym substytutem surówki?
Jest, jest, jak najbardziej, surowy, zakwaszony, równowagowo do mięsa. Możesz tak zjeść. Lubię przedobrzyć, dla mnie surowe, to nawet niezakwaszone, ale tak nie jest, masz rację. Ja zwykle, nie dość, że jem surówki, to jeszcze lubię dorzucić "kwacha" i tym się zasugerowałem. Możesz jeść naleśniki na gryczanej. Rozumiem, że czujesz się dobrze po ich zjedzeniu? Możesz sobie robić jaja na twardo do pracy, kotleta schabowego, do tego te Twoje ogórki dla przykładu, lub jekieś warzywo. Ważne, żebyś się  nie głodził.
Zapisane

Zamiast się badać, lepiej wypić miksturę oczyszczającą, najlepsze świadectwo badania organizmu, które w przypadku istniejących chorób widać po objawach. Machos.
Stanisław
***


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 15.07.2009
Wiadomości: 401

« Odpowiedz #15 : 03-03-2010, 19:54 »

Kotleta schabowego? A panierkę z czego zrobię? smile Poza tym musiałbym go jeść na zimno.

Po naleśnikach czuję się dobrze, aczkolwiek mam wrażenie, że trochę mnie swędzi krtań.
Zapisane
Machos
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 01-04-2007
Skąd: Skierniewice
Wiadomości: 2.303

WWW
« Odpowiedz #16 : 03-03-2010, 20:56 »

Kotleta schabowego? A panierkę z czego zrobię? smile Poza tym musiałbym go jeść na zimno.

Po naleśnikach czuję się dobrze, aczkolwiek mam wrażenie, że trochę mnie swędzi krtań.
Ja tam często smażę na smalcu, coś a la karkówka i się nie przejmuję jakimś tam obtaczaniem mięsa w mące, czy w bułce. Wysmażone mięso pakuję do pojemnika, biorę sól, warzywka i wcinam w pracy, aż mi uszy chodzą. Popatrz na dział kulinarny i kosmetyczny, znajdziesz różne przepisy kulinarne. Krtanią się nie przrjmuj, głowa do góry. Mnie często drapało po zjedzeniu surówki z surowych buraków. Takie drapiące właściwości ma na mnie też oliwa z oliwek, ale teraz jestem na winogronowym z aloesem i z cytrynką dającą niezłego kopa.
Zapisane

Zamiast się badać, lepiej wypić miksturę oczyszczającą, najlepsze świadectwo badania organizmu, które w przypadku istniejących chorób widać po objawach. Machos.
Stanisław
***


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 15.07.2009
Wiadomości: 401

« Odpowiedz #17 : 03-03-2010, 21:28 »

Ja generalnie wciąż nie wiem, czy kontynuować stosowanie ALOcitu (od 28 marca na nim jestem, wcześniej 5 tygodni aloCITu, jak już pisałem)... Widziałem, że na innych wątkach pisano o tym, że czasem warto ciągnąć delaj sok z aloesu, nawet do 2 lat (nie rozcieńczając go po prostu z wodą od pewnego momentu), jeśli citrosept powoduje nieprzyjemne dolegliwości. W końcu jak to jest: bóle żołądka, biegunki, swędzenie skóry w trakcie stosowania citroseptu to dobry objaw, świadczący o oczyszczaniu organizmu i należy starać się wytrzymać to, ewentualnie złagodzić, zmniejszając dawkę? Czy może takie dość gwałtowne dolegliwości świadczą o jakiejś nietolerancji citroseptu i lepiej kontynuować stosowanie soku z aloesu i dopiero w poźniejszej fazie przejść na ekstrakt z pestek grapefriuta?
« Ostatnia zmiana: 03-03-2010, 21:42 wysłane przez Stanisław » Zapisane
Machos
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 01-04-2007
Skąd: Skierniewice
Wiadomości: 2.303

WWW
« Odpowiedz #18 : 03-03-2010, 23:27 »

A przejdź na ten aloCIT i zacznij od małej łyżeczki do herbaty wszystkiego razem. Ja taką dawkę ostatnio daję mojemu dziecku Damianowi, choć różnicie się wagą. Następnego dnia nie pij. Kolejny dzień wypij, a kolejny znowu przerwa. No i zobaczymy. Na pewno coś się bedzie działo, ale nie chcemy szaleństwa tak? Oczywiście tylko mała łyżeczka, a na niej rozcieńczony citrosept, cytryna, i olej.
Zapisane

Zamiast się badać, lepiej wypić miksturę oczyszczającą, najlepsze świadectwo badania organizmu, które w przypadku istniejących chorób widać po objawach. Machos.
Stanisław
***


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 15.07.2009
Wiadomości: 401

« Odpowiedz #19 : 03-03-2010, 23:54 »

Ok, dzięki za poradę.
Na jutro już przygotowałem sobie miksturę z ALOcitem. Od następnego dnia zacznę tak, jak Ty radzisz.
Zapisane
Strony: [1] 2 3 ... 40   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.21 | SMF © 2006-2008, Simple Machines
Design by jpacs29 | Mapa strony
Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!