Niemedyczne forum zdrowia
30-11-2022, 01:47 *
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Czy dotarł do Ciebie email aktywacyjny?

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Aktualności: Radiobiosłone --> www.radiobioslone.pl
 
   Strona główna   Pomoc Regulamin Szukaj Zaloguj się Rejestracja  
Strony: 1 ... 6 7 [8] 9 10 ... 15   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Intensywny sport a MO  (Przeczytany 150861 razy)
Isia
Częsty gość
**

Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiek: 54
MO: 29.o1.2011
Skąd: Bydgoszcz
Wiadomości: 76

« Odpowiedz #140 : 03-11-2011, 19:57 »

Uprawianie sportu 'pięknie' maskuje. Nie tylko choroby, może maskować zmęczenie organizmu, wyczerpanie. Moja 18-letnia córka przez 11 lat intensywnie trenowała taniec towarzyski, sport wydawałoby się przyjemny, w każdym razie nieekstremalny. Tymczasem jest to bardzo intensywny tryb życia, godziny spędzone na salach treningowych - tanecznych, ale też siłowych, baletowych. Zmienia się metabolizm, zmienia się ciało, zmienia się psychika. Lata treningów to lata 'bez chorób'. Dosłownie. Ewentualne przeziębienia szybko ustępowały bez leków, więc wydawałoby się, że wszystko w porządku. We wrześniu ubiegłego roku córka przestała tańczyć. No i zaczęło się. Anginy, osłabienie, alergie, poczucie wyobcowania. Sport jest dobry, ale w granicach rozsądku, jak wszystko zresztą w życiu. Nadmiary i niedobory wychodzą nam bokiem, obojętnie jakiej sfery życia dotyczą.
Zapisane
Lili123
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiek: 35
MO: 27-11-2010
Wiadomości: 106

« Odpowiedz #141 : 03-11-2011, 20:34 »

A jak można wytłumaczyć to, że po bieganiu zawsze leci mi z nosa woda. Normalnie nie mam kataru, a po bieganiu zawsze. To samo z kaszlem. Jak czasami czuję gulę w gardle, to siedzi tam i siedzi a jak pójdę pobiegać to na koniec ładnie się odrywa i już nic mi tam nie przeszkadza. To samo z trądzikiem. Jak mam przerwę w ćwiczeniach to wszystko jest ładnie, a jak trochę pobiegam to na drugi dzień wychodzą potwory. Nie wiem czy dobrze to rozumiem, zawsze myślałam, że takie bieganie pomaga trochę oczyścić organizm, ale może się mylę. Co do przeziębień, to czy ćwiczyłam, czy nie zawsze jest tak samo. Przeziębienie łapie mnie niezbyt często, ale i jak ćwiczę i jak nic nie robię. Trwa również tak samo długo.
Zapisane
Milosz1984
Częsty gość
**

Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 1.11.2011
Wiadomości: 85

« Odpowiedz #142 : 03-11-2011, 20:42 »

Ogólnie jest ok, ale może być lepiej z szybkim przystosowaniem się organizmu do zmieniających się warunków jak np po miesiącu zastoju sport i bez zakwasów i odchorowywania, ale tego jednak spodziewam się nabyć z czasem po oczyszczeniu przez MO i prawidłowym odżywianiu.
A czy sport w tej poprawie stanu zdrowia odgrywa jakąś pozytywna rolę? Czy poprzez uprawianie sportu można wyzdrowieć? O to idzie spór.

Po sporcie nie można wyzdrowieć, ale poprawia samopoczucie na pewno. W pewnym sensie działa jak suplement - zwalcza objawy a nie przyczyny, jednak nie do końca tak z tym jest. W pewnym stopniu sport wzmacnia mięśnie, powoduje, że krew szybciej krąży - dobrze wpływa na krążenie, pozwala się wypocić, co za tym idzie zrzucić przy okazji zbędne kilogramy a także wydalić toksyny, które uwalniają się wraz z potem człowieka podczas wysiłku fizycznego, co jest spowodowane przyspieszonym pulsem i rozgrzaniem ciała - można to porównać chociaż trochę do działania gorączki tyle, że sport - wysiłek fizyczny taką reakcję na organizmie wymusza. Ogółem, po przeanalizowaniu wszystkich korzyści jakie podałem, pozwala utrzymać organizm w zdrowiu i dobrej formie. W przeciwieństwie do suplementów sport stosowany z głową - słuchaniem się własnego organizmu, wyjdzie na dobre nie szkodząc jak leki czy suplementy.

Isia, może te anginy i przeziębienia są efektem oczyszczania organizmu z nieodchorowanych wcześniej chorób hamowanych w dzieciństwie przez antybiotyki lub efekty picia MO uwidaczniają się tym bardziej jak zaprzestała sport + MO choroby zaczęły wychodzić (na zdrowie). Taniec nie wymaga aż tyle energii, więc nie wiem, czy to może mieć coś wspólnego z ogromnym wysiłkiem i eksploatacją organizmu, tu bardziej chodzi o technikę a nie sprinty, czy nadmierny wysiłek więc osobiście aż tak dużego wpływu na zdrowie bym tańcowi nie przydzielał. Moim zdaniem nie w tym leży problem, bo sportem organizmu sobie toksyn nie dostarczała, a jak choroby wychodzą to dobry znak.

To nie jest mo, Mo, czy też mO. Przynajmniej o tym proszę pamiętać. //Lilijka
« Ostatnia zmiana: 03-11-2011, 22:43 wysłane przez Lilijka » Zapisane
Isia
Częsty gość
**

Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiek: 54
MO: 29.o1.2011
Skąd: Bydgoszcz
Wiadomości: 76

« Odpowiedz #143 : 03-11-2011, 21:24 »

Nie twierdzę, że sport jest zły, jedynie jego przedawkowanie. Taniec wbrew pozorom jest sportem bardzo eksploatującym organizm. Córka od urodzenia nie była leczona antybiotykami. Sama jestem astmatyczką i nie chciałam, żeby wpadła w taką samą lub podobną do mojej pułapkę zdrowotną, więc 'leczyłam' ją zawsze żywieniem. Dopóki trenowała, wydawała się okazem zdrowia, teraz wygląda to inaczej. MO wdrażam jej bardzo wolno, z przerwami, bo inaczej musiałaby zrezygnować ze szkoły. I rzeczywiście podpisuję się pod stwierdzeniem, że sport wyczynowy działa jak suplement. Dodaje energii, zwiększa metabolizm, przez co systematycznie oczyszcza organizm z toksyn. Nic tylko ćwiczyć, ćwiczyć... Ale wtedy tak już do końca życia, bo zaprzestanie oznacza odreagowanie intensywnego trybu życia. A tak w ogóle to miło wymieniać poglądy z Wami smile
Zapisane
Mistrz
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 05.03.2000 – 2070
Skąd: Hogwart
Wiadomości: 10.604

WWW
« Odpowiedz #144 : 04-11-2011, 01:03 »

Ważną rolę w uzależnieniu od sportu odgrywają endorfiny: http://www.bioslone.pl/grzybica-jamy-nosowej
Zapisane

Jeśli nie wiesz nic, dasz sobie wmówić wszystko
Machos
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 01-04-2007
Skąd: Skierniewice
Wiadomości: 2.301

WWW
« Odpowiedz #145 : 06-11-2011, 14:46 »

Cytat
I bierze Pan suplementy, żeby się zdrowie nie posypało od tej nienormalności.
Panie Józefie, jesteśmy obydwaj w takim wieku, że czas niebawem zweryfikuje kto ma rację. Chyba, że chce mnie Pan osłabić powtarzając do znudzenia, że wkrótce umrę, bo uprawiam sport i przyjmuję suplementy. Może za n-tym razem w to uwierzę i wyzionę ducha, żeby potwierdzić Pańskie teorie? Pożywiom, uwidim.


Dokładnie. Takie wmawianie innym, że umrą szybciej, bo uprawiają sport jest trochę nie na miejscu. Nie ma na to reguły.

Kochani, to ja teraz pójdę się trochę spocić smile. Podczas biegania będę myśleć o was, żeby mi się lepiej ćwiczyło!
Cytat
I bierze Pan suplementy, żeby się zdrowie nie posypało od tej nienormalności.
Panie Józefie, jesteśmy obydwaj w takim wieku, że czas niebawem zweryfikuje kto ma rację. Chyba, że chce mnie Pan osłabić powtarzając do znudzenia, że wkrótce umrę, bo uprawiam sport i przyjmuję suplementy. Może za n-tym razem w to uwierzę i wyzionę ducha, żeby potwierdzić Pańskie teorie? Pożywiom, uwidim.
Mamy nadzieję, że za parę lat napiszecie o stanie waszego załóżmy zdrowia, bo moja koleżanka sportowiec (lat 38) rekreacyjny, tak broniła sportu, że prawie zaszczuć mnie chciała z dwoma innymi sportowcami, że wręcz poczułem się nieprzyjemnie. Jakie było moje niezdziwienie, kiedy wypadł jej dysk, ale opowiedzieć już o tym nie chciała, więc przypomniałem to w programie "Zrujnowałam zdrowie sportem rekreacyjnym".

Chodzi o to, że ja z tymi sportowcami mam do czynienia prawie na co dzień, bo prowadzę własne obserwacje. Poza tym miałem już takiego sportowca, któremu skończyło się zdrowie i przyjechał do mnie po poradę. Ciężko przestawić takiemu tok myślenia.

Poza tym jest ktoś, kto nagminnie przerabia w gabinecie prozdrowotnym przypadki opłakane w skutkach tak zwanego "zdrowego sportu rekreacyjnego", więc nie jestem jedyny i proszę nie teoretyzować.

Tomek. Możesz się cieszyć, że urodziłeś się w latach czterdziestych (tak z wyglądu) a rozumiem, że w latach pięćdziesiątych, bo jeszcze nie było tak destrukcyjnego wpływu technologii żywienia i medycyny, więc masz zdrowie po to, lepiej od dziecka zbudowany organizm (to doskonale obserwuję u starszych roczników, porównując z młodymi z lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych), żeby być rekreacyjnym dłużej.  

Mój były nauczyciel od wychowania fizycznego rocznik 1935 przebiegł w swoim życiu około pięć razy 100 kilometrów na raz, z 60 maratonów, nie licząc półmaratonów i codziennych treningów. Pozbył się samochodu, roweru, a na zakupy do sklepu biegał. Miał na to zdrowie. Dziś od pięciu lat jest po operacji bajpasów, więc jeździ rowerem i dużo chodzi. Sam mówi, że sport pozwolił mu na uniknięcie zawału serca w latach młodości. Przede wszystkim zawał, który przeszedł, opóźnił o czterdzieści lat. Dodam, że napisał książkę (muszę znaleźć, to wtedy poproszę o upublicznienie) gdzie sam proponuje odżywianie i jest to z pewnością odżywianie zgodne z tym, co jedli nasi przodkowie drapieżnicy.

I wszystko w porządku, tylko na usta ciśnie się pytanie, dlaczego nie biega, żeby mieć zdrowie? Bo mu na to nie pozwala choroba.  

A jak można wytłumaczyć to, że po bieganiu zawsze leci mi z nosa woda. Normalnie nie mam kataru, a po bieganiu zawsze. To samo z kaszlem. Jak czasami czuję gulę w gardle, to siedzi tam i siedzi a jak pójdę pobiegać to na koniec ładnie się odrywa i już nic mi tam nie przeszkadza. To samo z trądzikiem. Jak mam przerwę w ćwiczeniach to wszystko jest ładnie, a jak trochę pobiegam to na drugi dzień wychodzą potwory. Nie wiem czy dobrze to rozumiem, zawsze myślałam, że takie bieganie pomaga trochę oczyścić organizm, ale może się mylę.
To jest właśnie leczenie sportem. Lepiej osiągnąć stan, kiedy można to zrobić bez sportu, żeby nie wyciągnąć błędnych, sportowych wniosków.
« Ostatnia zmiana: 06-11-2011, 15:01 wysłane przez Machos » Zapisane

Zamiast się badać, lepiej wypić miksturę oczyszczającą, najlepsze świadectwo badania organizmu, które w przypadku istniejących chorób widać po objawach. Machos.
Et
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: 1.09.2010
Wiadomości: 393

« Odpowiedz #146 : 06-11-2011, 19:57 »

Uważam, że regularne uprawianie sportu pozwala na zachowanie sprawności fizycznej, kształtuje ponadto charakter i wolę. Przez kilka lat uprawiałam szermierkę (intensywnie), jeździłam konno i pływałam, ponadto zawsze dużo chodziłam. Dziś mimo 44 lat jestem (tak przynajmniej sądzę) sprawniejsza, i pod wieloma względami bardziej wytrzymała, od osób (mężczyzn i kobiet) młodszych ode mnie o lat 20. Jedynym mankamentem mojego zamiłowania do ruchu jest niestety nadmierna chudość.
Zapisane
Machos
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 01-04-2007
Skąd: Skierniewice
Wiadomości: 2.301

WWW
« Odpowiedz #147 : 06-11-2011, 23:39 »

Jedynym mankamentem mojego zamiłowania do ruchu jest niestety nadmierna chudość.
Ile razy dziennie jesteś głodna?
Zapisane

Zamiast się badać, lepiej wypić miksturę oczyszczającą, najlepsze świadectwo badania organizmu, które w przypadku istniejących chorób widać po objawach. Machos.
Milosz1984
Częsty gość
**

Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 1.11.2011
Wiadomości: 85

« Odpowiedz #148 : 07-11-2011, 01:14 »

Machos napisał:
 moja koleżanka sportowiec (lat 38) rekreacyjny, tak broniła sportu, że prawie zaszczuć mnie chciała z dwoma innymi sportowcami, że wręcz poczułem się nieprzyjemnie. Jakie było moje niezdziwienie, kiedy wypadł jej dysk

To jest przykład, że kontuzje czy wypadki w sporcie się zdarzają a o to nie trudno jeśli niewłaściwie się postępuję. ,,Koleżanka sportowiec rekreacyjny", ale czy sportowiec rozsądny? Każdy sport czy wysiłek fizyczny wymaga pewnego rozgrzania mięśni przed gwałtownymi ruchami i dużym wysiłkiem, dlatego zalecana  jest rozgrzewka. Zakładam, że ta koleżanka o to nie dbała stąd jej uraz. Ja 12 lat grałem sporo w piłkę nożną - od 2 do 5 razy w tygodniu, z czego od lat młodszych najwięcej, a z wiekiem i przybytkiem obowiązków i brakiem czasu, mniej. Dwa lata ćwiczyłem regularnie na swojej siłowni, która sam urządziłem. Raz w życiu miałem zwichniętą kostkę i to nie przez grę w piłkę, ale źle stanąłem, nigdy nie miałem żadnych kontuzji, a mięśnie nóg, szczególnie łydek widać do teraz, mimo iż już z 3 lata grywam dość sporadycznie. Nogi ćwiczyłem także na siłowni jak i inne partie. Te lata ćwiczeń procentują w moim przypadku w najprostszych sytuacjach życiowych, na przykład: będąc w Zakopanym ze znajomymi, gdy szliśmy na nogach na Morskie Oko, to po zajściu do celu każdy zmęczony a ja nic. Silne nogi i wyrobiona kondycja robią swoje. Zawsze miałem lepszą kondycję od innych. Jak biegałem z kuzynem, który zajął I miejsce w testach do Straży Pożarnej, to przy mnie wysiadał jak razem biegaliśmy. Inne mięśnie mam także bardzo wzmocnione, mimo iż teraz nic nie ćwiczyłem 3 miesiące i pomagałem w remoncie koledze nie czułem zmęczenia nosząc worki 50 kg.

Mój były nauczyciel od wychowania fizycznego rocznik 1935 przebiegł w swoim życiu około pięć razy 100 kilometrów na raz, z 60 maratonów, nie licząc półmaratonów i codziennych treningów. Pozbył się samochodu, roweru, a na zakupy do sklepu biegał. Miał na to zdrowie. Dziś od pięciu lat jest po operacji bajpasów, więc jeździ rowerem i dużo chodzi. Sam mówi, że sport pozwolił mu na uniknięcie zawału serca w latach młodości. Przede wszystkim zawał, który przeszedł, opóźnił o czterdzieści lat.

Tutaj jest przykład osoby, która uprawiała sport wyczynowo, więc tutaj się zgodzę, że maratony biegowe przez lata mogą wykańczać serce tym bardziej, że na pewno oszukiwał organizm dopalaczami, i organizm nie czuł granicy.
Reasumując moją myśl, to nie każda dyscyplina sportu wyjdzie na zdrowie i nawet te bezpieczne zaszkodzą, jak się niewłaściwie postępuje, jak brak rozgrzewki. Ogólnie lekki sport poprawia krążenie, wypacamy toksyny, poprawia się kondycja, spalamy tłuszcz tylko wszystko z głową i umiarem i należy się słuchać własnego organizmu i wiedzieć jak ,,dawkować" tą formę aktywności fizycznej, a na pewno wyjdzie na zdrowie i piszę tu o takich sportach, co nie obciążają zbytnio całego organizmu jak maratony. Bieganie ok, ale 15-30 minut dziennie - dosłownie rekreacyjnie a nie maratony. Siłownia także odpowiednio dobranym ciężarem do swoich możliwości i stopniowo osiągać cel jak się pojawia poprawa sylwetki. Gra w piłkę ok, ale też do trzech razy w tygodniu z umiarem, jednak nie grać na pół gwizdka, bo inwalidami nie jesteśmy a postępując rozsądnie także się nimi nie zrobimy. Sport jest zdrowy, trzeba mieć tylko w nim umiar i właściwie postępować i rozumieć reakcję własnego organizmu.

http://www.kgigcz.ug.edu.pl/Pisownia09.pdf , poużywaj też czasami trochę przecinków. Wstawianie cytatów należałoby poćwiczyć. //Lilijka
« Ostatnia zmiana: 07-11-2011, 14:12 wysłane przez Lilijka » Zapisane
Antonio
***


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiek: 52
MO: 31-10-2009
Wiedza:
Skąd: Bergamuty
Wiadomości: 984

« Odpowiedz #149 : 07-11-2011, 04:25 »

Nietolerancja "sportowców" wobec "nie-sportowców" bywa chyba większa niż nietolerancja chlebojadów wobec bezglutenowców. Widać to w "sportowych" dyskusjach na forum i w życiu. Piętnowanie młodych ludzi unikających sportu jest państwową normą...
 
Zapisane

I'm going through changes
Mistrz
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 05.03.2000 – 2070
Skąd: Hogwart
Wiadomości: 10.604

WWW
« Odpowiedz #150 : 07-11-2011, 06:37 »

Z tego przydługiego posta Milosza ileś tam wynikają dość mizerne wnioski (jak na tak długi post). No bo jakie korzyści wg autora można wyciągnąć z systematycznego katowania swojego ciała sportem? Mniejsze zmęczenie po pieszej wędrowce nad Morskie Oko i noszeniu worków? Te prymitywne wnioski świadczą jedynie o prymitywnym rozumowaniu. Głupiego i mądrego poznać po tym, że głupi będzie ciągnąć ciężarówkę jak głupi, mądry zaś wsiądzie do szoferki, przekręci kluczyk i pojedzie.
Zapisane

Jeśli nie wiesz nic, dasz sobie wmówić wszystko
Mistrz
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 05.03.2000 – 2070
Skąd: Hogwart
Wiadomości: 10.604

WWW
« Odpowiedz #151 : 07-11-2011, 06:53 »

Nietolerancja "sportowców" wobec "nie-sportowców" bywa chyba większa niż nietolerancja chlebojadów wobec bezglutenowców. Widać to w "sportowych" dyskusjach na forum i w życiu. Piętnowanie młodych ludzi unikających sportu jest państwową normą...
Sport od zawsze był sposobem władz na utrzymanie gawiedzi w ryzach. Chleb i igrzyska najskuteczniej odwracają uwagę od polityki rządu. Skuteczniej nawet od kiełbasy wyborczej.
Zapisane

Jeśli nie wiesz nic, dasz sobie wmówić wszystko
Et
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: 1.09.2010
Wiadomości: 393

« Odpowiedz #152 : 07-11-2011, 16:30 »

Cytat
Ile razy dziennie jesteś głodna?

A to różnie. Jem zwykle 3-4 razy dziennie (czasami i o 12 w nocy, co na pewno zdrowe nie jest)
« Ostatnia zmiana: 07-11-2011, 19:28 wysłane przez Heniek » Zapisane
Milosz1984
Częsty gość
**

Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 1.11.2011
Wiadomości: 85

« Odpowiedz #153 : 07-11-2011, 16:46 »

Z tego przydługiego posta Milosza ileś tam wynikają dość mizerne wnioski (jak na tak długi post). No bo jakie korzyści wg autora można wyciągnąć z systematycznego katowania swojego ciała sportem? Mniejsze zmęczenie po pieszej wędrowce nad Morskie Oko i noszeniu worków? Te prymitywne wnioski świadczą jedynie o prymitywnym rozumowaniu. Głupiego i mądrego poznać po tym, że głupi będzie ciągnąć ciężarówkę jak głupi, mądry zaś wsiądzie do szoferki, przekręci kluczyk i pojedzie.

Pan mi ubliża bez powodu! Mnie, jako zwykłemu forumowiczowi, pozostaje się z tym tylko godzić jeśli chcę być na forum, ale cóż...
Przykład ciężarówki do sportu jaki opisywałem jest nie na miejscu, bo cały czas piszę o tym, że uprawiałem wszystko z umiarem, a nie coś takiego by katować swój organizm mega ciężarami, tylko wszystko z umiarem. Inaczej Pan obiera moje przesłania, czytając Pana można uznać, iż Pan jest zdania, że człowiek powinien czuć się jak kaleka, który tylko powinien leżeć w łóżku, jeździć taksówkami, samochodami, a ludzie idący na Morskie Oko powinni wynająć taksówkę, bo po co się męczyć, nie mówiąc już o zwiedzaniu gór; także najlepiej by wynająć metro lub helikopter, by przypadkiem się nie spocić, bo jeszcze spalą kalorie a siedzeniem na d....e, chyba się nie pozbędą nadwagi. Pisałem wyraźnie, że jestem zdania, że sport z umiarem wyjdzie tylko na zdrowie, a Pan tu jakieś przykłady ciężarówki podaje - czyli katowania organizmu a grania w piłkę dla przyjemności czy też innych sportów, które nie tak bardzo obciążają organizm. Cały czas o tym piszę, o umiarze. Podałem swój przykład, że od dziecka grałem w piłkę, to mam wyraźne mięśnie na łydkach i silne nogi, co jest po prostu widoczne w mojej wydolności fizycznej w przeciwieństwie do osób, które mało lub nigdy nie ćwiczyły i przebiegną kawałek na autobus i chcą płuca wypluć. Podałem także przykład Machosa o osobie, która przebiegła 50 maratonów w życiu, a to nie jest sport rekreacyjny tylko wyczynowy - to rzeczywiście niszczy zdrowie, ale to co ja opisuje? Jeszcze porównać to do ciągnięcia ciężarówki? To już chyba z kosmosu wzięte, bo ja nie o sportach siłowych pisałem a wyraźnie pisałem o sportach takich jak: granie w tenis stołowy, piłka nożna siłownia, ale z umiarem.
Uważam, że odpowiednia ilość ruchu, aktywność fizyczna, sport (muszę znowu dodać, że z UMIAREM, by uniknąć niedomówień), to samo zdrowie. Aktywność fizyczna odpowiednio dostosowana do aktualnej dyspozycji organizmu, jest dla człowieka bardzo zdrowa. Bez ruchu nikt nie schudnie, nie poprawi swojej sylwetki, nie wypoci, a pocenie się jest niezbędne dla życia, reguluje temperaturę organizmu i pozwala pozbyć się toksyn. Z potem eliminowanych jest wiele produktów przemiany materii, substancji toksycznych, które dostarczamy z pożywieniem, wdychamy ze spalinami, czy dymem papierosowym. Toksyny tworzą się też w wyniku rozpadu komórek, w tym tłuszczowych a to wszystko daje sport ( z UMIAREM) i ogólna aktywność fizyczna, ale niektórzy wolą ,,przekręcić kluczyk i jechać".
Pewnie mi Pan zacznie ubliżać - jakie to mam rozumowanie, lub poda przykład jak post wyżej, ale ja pisze o sporcie rekreacyjnym a Pan o ciągnięciu ciężarówki i olimpijczykach, dlatego ta rozmowa nie ma sensu, a wszystkie korzyści z uprawiania sportów zespołowych dla przyjemności i sporadycznie siłowni z UMIAREM były na moim przykładzie i są to moje odczucia, których mi nikt nie zabierze, bo mnie uprzednie uprawianie sportu w przeszłości wyszło korzystnie dla mojej wytrzymałości fizycznej, kondycji i ogólnej wydolności organizmu, bo robiłem to dla przyjemności a nie rywalizacji i osiągnąłem to bez dopalaczy i bez szkody dla zdrowia.
« Ostatnia zmiana: 08-11-2011, 08:11 wysłane przez Lilijka » Zapisane
Mistrz
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 05.03.2000 – 2070
Skąd: Hogwart
Wiadomości: 10.604

WWW
« Odpowiedz #154 : 07-11-2011, 17:11 »

Niech Pan wpierw przeczyta tytuł wątku, a potem się zastanowi, czy słusznie się ciska.

Tutaj nikogo nie obchodzi, jakie sporty uprawiał Pan w dzieciństwie, a jakie teraz, ile worków Pan nosi, Pańskie wyczyny na wycieczce do Morskiego Oka ani wygląd Pańskich nóg. O tym może Pan pisać na Kafeterii.

Po wtóre, żałosny jest ten bełkot, którym się Pan posługuje, zamiast argumentów, że Biosłone zachęca do kanapowego życia. Skąd Panu takie durnoty przychodzą do głowy? Powtórzę po raz nie wiadomo który, że Biosłone, poszukując prawdy, zajmuje się obalaniem mitów. Jednym z nich jest mit sportu jako nieodzownego czynnika zdrowia. Biosłone twierdzi, że to durny i jednocześnie szkodliwy mit. I to zarówno dla tych, którzy dają mu posłuch i katują swoje ciało, jak i dla tych, którzy tego nie robią i mają do siebie pretensje, że nie uprawiają tego rzekomo ważnego dla zdrowia procederu.
« Ostatnia zmiana: 07-11-2011, 17:54 wysłane przez Mistrz » Zapisane

Jeśli nie wiesz nic, dasz sobie wmówić wszystko
Machos
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 01-04-2007
Skąd: Skierniewice
Wiadomości: 2.301

WWW
« Odpowiedz #155 : 07-11-2011, 19:38 »

Aktywność fizyczna odpowiednio dostosowana do aktualnej dyspozycji organizmu jest dla człowieka bardzo zdrowa.
Skoro mi się nie chce, to dostosowuję to do aktualnej dyspozycji organizmu. Jasno się chyba wyrażam?

Jak będę chciał przejść się te osiem kilometrów do Morskiego Oka, to się przejdę. Ty w tym czasie możesz wbiec i zbiec z pięć razy, nazywając mnie kaleką, a ja będę miał Twoje zdanie głęboko w ...

Bez ruchu nikt nie schudnie
Moja mama bez ruchu schudła z 10 kilogramów, a rusza się do sklepu po zakupy, albo do nas w odwiedziny.

Schudłem bez biegania regularnego i wszystkich innych, regularnych sportów rekreacyjnych. Żony się pytają, co zrobiła, że schudła. Nie ruszamy się bez potrzeby, a jemy najnormalniej w świecie bez wydziwiania, a już absolutnie stosowania jakiejś diety, głodowania.

a pocenie się jest niezbędne dla życia, reguluje temperaturę organizmu i pozwala pozbyć się toksyn.
To ja każdego dnia mam się pocić, żyć po to, żeby się pocić?

Nie pocę się, temperaturę mam idealną, nie czuję żeby uwierały mnie toksyny.

Z potem eliminowanych jest wiele produktów przemiany materii, substancji toksycznych, które dostarczamy z pożywieniem,
No takie brednie to już na mnie nie działają, zwłaszcza jak mam szczelne jelita. To po co pijesz MO.

Toksyny tworzą się też w wyniku rozpadu komórek, w tym tłuszczowych a to wszystko daje sport z UMIAREM) i ogólna aktywność fizyczna
To się porobiło! Sport i ogólna umiarkowana aktywność fizyczna, dają toksyny, które tworzą się w wyniku rozpadu komórek, w tym tłuszczowych. A to jakieś nowe badania nałukowe, czy wyrazy w zdaniu się poprzestawiały?

Jeśli zmierza pan do tego, czy sport może zabić, to odpowiedź brzmi: owszem, może. Kiedyś sądziliśmy, że jest inaczej. Ale dziś wiemy, że jeśli porównamy liczbę nagłych zgonów u 15-25-letnich zawodników z liczbą młodych osób umierających nagle i sportu nieuprawiających, to ta pierwsza jest dwu-trzykrotnie wyższa.

Miał 36 lat, był młodym, zdrowym, wysportowanym mężczyzną. Zmarł biegając na swoim stadionie. Na tym samym, na którym mecze rozgrywali rugbyści Lechii. To była jego ukochana dyscyplina sportu - zaraz po hokeju. Sporty dla twardych i niezłomnych, dla takich jak on. Umierał na oczach 9-letniego syna - Dawida...

Dwa lata temu obronił na Akademii Wychowania Fizycznego i Sportu pracę doktorską. Jej tytuł brzmiał: "O wychowawczej roli ojca w formowaniu etosu sportowego syna - pokoleniowe przekazywanie kompetencji sportowych na przykładzie hokeja".
Może syn, który patrzył na smierć umierającego taty, odpuści.
« Ostatnia zmiana: 07-11-2011, 20:59 wysłane przez Machos » Zapisane

Zamiast się badać, lepiej wypić miksturę oczyszczającą, najlepsze świadectwo badania organizmu, które w przypadku istniejących chorób widać po objawach. Machos.
Antonio
***


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiek: 52
MO: 31-10-2009
Wiedza:
Skąd: Bergamuty
Wiadomości: 984

« Odpowiedz #156 : 07-11-2011, 21:27 »

Niesamowity tytuł tego doktoratu... od razu przychodzi na myśl instalacja Doroty Nieznalskiej.
Zapisane

I'm going through changes
Milosz1984
Częsty gość
**

Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 1.11.2011
Wiadomości: 85

« Odpowiedz #157 : 08-11-2011, 00:54 »

Niech Pan wpierw przeczyta tytuł wątku, a potem się zastanowi, czy słusznie się ciska.

Tutaj nikogo nie obchodzi, jakie sporty uprawiał Pan w dzieciństwie, a jakie teraz, ile worków Pan nosi, Pańskie wyczyny na wycieczce do Morskiego Oka ani wygląd Pańskich nóg. O tym może Pan pisać na Kafeterii.

Po wtóre, żałosny jest ten bełkot, którym się Pan posługuje, zamiast argumentów, że Biosłone zachęca do kanapowego życia. Skąd Panu takie durnoty przychodzą do głowy? Powtórzę po raz nie wiadomo który, że Biosłone, poszukując prawdy, zajmuje się obalaniem mitów. Jednym z nich jest mit sportu jako nieodzownego czynnika zdrowia. Biosłone twierdzi, że to durny i jednocześnie szkodliwy mit. I to zarówno dla tych, którzy dają mu posłuch i katują swoje ciało, jak i dla tych, którzy tego nie robią i mają do siebie pretensje, że nie uprawiają tego rzekomo ważnego dla zdrowia procederu.

Tym razem zamiast dosłownego ubliżenia użył Pan poniżenia ,,bełkot" - no cóż..... a jak Pan nazwie to, że na mój przykład umiaru w sporcie, Pan wyskakuje z przykładem ciężarówki i porównaniem głupiego z mądrym? Moim zdaniem pewna różnica między tymi, co katują swój organizm poprzez sporty wyczynowe i użyłem wymienionych wcześniej argumentów; to już się nie liczy! Pan i tak ma na tym forum władzę, bo to Pana forum i tej władzy Pan dość wyraźnie nadużywa i poniża każdego kto nie zgodzi się z Pana zdaniem nawet kulturalnie; dyskutując, wymieniając swoje doświadczenia! Zamiast wykorzystując swój ,,status" może niech Pan wprowadzi w regulaminie punkt, że kto się nie zgodzi z ,,Mistrzem" zostanie zwyzywany i to bez argumentów i bezpodstawnie, tak jak na mój przekaz umiaru w sporcie odpowiedź, że ciągnięcie ciężarówkę będzie ciągnął głupi a mądry pojedzie samochodem a ja piszę o umiarze. Co ma piernik do wiatraka, skoro ja nie podawałem tak absurdalnych przykładów a pisałem o umiarze w sporcie i czerpaniu z niego radości?? Proszę już bez filozoficznych odpowiedzi lub bez ubliżeń....a jeśli Pan już zechce odpowiedzieć proszę odnieść się do pytań, twierdzeń, zarzutów czy zawartych w poście ,,pytań głównych".

« Ostatnia zmiana: 08-11-2011, 08:16 wysłane przez Lilijka » Zapisane
Mistrz
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 05.03.2000 – 2070
Skąd: Hogwart
Wiadomości: 10.604

WWW
« Odpowiedz #158 : 08-11-2011, 01:39 »

Zamiast wykorzystując swój ,,status" może niech Pan wprowadzi w regulaminie punkt, że kto się nie zgodzi z ,,Mistrzem" zostanie zwyzywany i to bez argumentów i bezpodstawnie tak jak na mój przekaz umiaru w sporcie odpowiedź, że ciągnięcie ciężarówkę będzie ciągnął głupi a mądry pojedzie samochodem a ja piszę o umiarze.... więc co ma piernik do wiatraka skoro ja nie podawałem tak absurdalnych przykładów a pisałem o umiarze w sporcie i czerpaniu z niego radości?? Proszę już bez filozoficznych odpowiedzi lub bez ubliżeń....a jeśli Pan już zechce odpowiedzieć proszę odnieść się do pytań, twierdzeń, zarzutów czy zawartych w poście ,,pytań głównych".
No tak, a u was murzynów biją. To, że bełkot nazywam bełkotem nie wynika z żadnego statusu, tylko z lektury Pańskiej pisaniny. Doprawdy nie rozumiem, czego się Pan tak uczepił nas z tym sportem. Chyba nie wpływa jego uprawianie na Pańskie rozumienie, co się do Pana pisze. Inaczej by Pan już dawno zrozumiał, że my nie mamy nic przeciw aktywności fizycznej. Czy jeśli napiszę to jeszcze 88 razy, to wreszcie Pan pojmie, czy jeszcze nie?
Zapisane

Jeśli nie wiesz nic, dasz sobie wmówić wszystko
Lilijka
*


Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiek: 46
MO: 22.09.2009
Wiadomości: 371

« Odpowiedz #159 : 08-11-2011, 08:49 »

Przykro mi to stwierdzić Miłoszu, ale to JEST bełkot: stylistyczny, ortograficzny i merytoryczny. Mimo moich rad, ledwo można przebrnąć przez Twoje teksty. Ty nawet nie tylko nie zgadzasz się z Mistrzem, ale również ze sobą, zaprzeczając sobie krok po kroku. Raz piszesz o wpływie sportu na zdrowie (tak, tak wiemy, z umiarem), by zaraz potem dodać coś o przyjemności. Kto, z czego czerpie radość, to już sprawa tego ktosia, a my walczymy po prostu z wszechobecnym mitem, że jakoby aktywność fizyczna pomaga nam w osiągnięciu homeostazy w organizmie. Ty nawet nie chcesz wpuścić do głowy informacji, że "Morskie Oko" piszemy z wielkich liter (podawałam Ci link, żebyś poczytał dlaczego). W ramach Twojego sportu, radziłabym Ci poćwiczyć otwieranie oczu na zależności zachodzące w organizmie człowieka, bo kto nie zrozumie podstawy powstawania kłopotów ze zdrowiem, nigdy w pełni go nie osiągnie. I nie pisze tego leń kanapowy, tylko szczupła, wysportowana instruktorka fitness, która niemal codziennie zajmuje się jakąś kategorią sportu. Nagłaśniany NAKAZ uprawiania sportu, by być zdrowym, to taka sama prawda, jak konieczność uzupełniania tabletkami niedoborów witamin, niezbędność wykonywania regularnych badań (w celach tzw. profilaktyki zdrowotnej) etc., czyli po prostu bzdura.
Zapisane
Strony: 1 ... 6 7 [8] 9 10 ... 15   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.21 | SMF © 2006-2008, Simple Machines
Design by jpacs29 | Mapa strony
Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!