Niemedyczne forum zdrowia
23-07-2019, 20:03 *
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Czy dotarł do Ciebie email aktywacyjny?

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Aktualności: Radiobiosłone --> www.radiobioslone.pl
 
   Strona główna   Pomoc Regulamin Szukaj Zaloguj się Rejestracja  
Strony: [1]   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Calisia - w chorym ciele niezdrowy duch.  (Przeczytany 5003 razy)
Calisia
Częsty gość
**

Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiek: 27
MO: 07.04.2010
Wiadomości: 115

« : 06-04-2010, 11:11 »

Witam wszystkich !

1. 18 lat
2. Dolegliwości fizyczne:
- kolka (lub/oraz?) w klatce piersiowej podczas joggingu,
- bóle kręgosłupa (przy długim staniu na nogach),
- słabe migreny (niezauważalne prawie),
- kiepska ostrość w prawym oku,
- różnego typu problemy dermatologiczne (oczywiście pryszcze, wysypki i ostatnio, nie jestem pewny - grzybica czy łuszczyca w okolicach krocza - zaznaczam jednak że nie jest u mnie z tym bardzo źle, jednak problem istnieje),
- ciągle zatkana lewa albo prawa dziurka w nosie,
- pewne problemy z oddychaniem (wiem jak prawidłowo oddychać, jednak sprawia mi to problemy, zazwyczaj łatwiej mi się oddycha płytko i szybko),
- ogólne osłabienie, zazwyczaj idę spać dosyć wcześnie i wstaje też dosyć wcześnie (aby móc praktykować jogę), potrzebuje jakieś 8-9 godzin snu aby móc względnie prawidłowo funkcjonować w ciągu dnia.

Co do dolegliwości psychicznych to pewnego typu neurozy, psychozy i takie tam fajne rzeczy. Z własnymi demonami daje sobie radę, problemem jest bardziej to że mój umysł nie jest ostry jak żyletka i świeży jak poranna rosa. Poza tym w swoim otoczeniu jestem brany za wariata/szaleńca/wywrotowca, no ale z definicji "normalności" inaczej wynikać nie może.

3. Historia choroby.
No cóż, z dzieciństwa byłem osobnikiem dosyć chorowitym, w Zimie miałem zwyczaj chorować parę razy na grypę, zapalenie oskrzeli, migdałków i te sprawy. Już zdążyłem zapomnieć.
Ten stan utrzymywał się przez większość mojego życia. Z biegiem było oczywiście coraz łagodniej, jednak w tradycja chorowania przynajmniej raz w roku się nie zmieniła. Także w tym roku, a konkretniej ponad tydzień temu przez ten nawrót Wiosny trochę zaszalałem. Choroba mnie złapała, ale tym razem postanowiłem olać lekarza (poza 2 tabletkami do ssania na gardło przepisanej przez pielęgniarkę) i odchorować.
Wyniki są wspaniałe. Oczywiście bolało mnie gardło (zwłaszcza rano), musiałem cały czas wypluwać gęste i ciemne plamy, a to z gardła a to z jamy nosowej. Teraz ciągle mam przynajmniej jedna dziurka zabita, ale plamy niemalże całkowicie ustąpiły.
Jest jeszcze jeden szczegół. Dawno temu dopadł mnie wyrostek robaczkowy. Zostałem hospitalizowany, ale obeszło się bez operacji.

4. Sposób odżywiania się:

W dzieciństwie to co wszystkie inne dzieci: gazowana lemoniada, duże ilości chipsów, sporo słodyczy, ale także sporo mleka (które zajadałem razem z plackami ziemniaczanymi biggrin), dużo w ogóle ziemniaków, mięso głownie z kury (gotowane, smażone). Mało warzyw i ryb, a sezonowo jadłem sporo owoców.

Obecnie staram się odrzucać wynalazki śmieciowego żarcia. W skrócie odżywiam się tak: piję wodę mineralną z butelki plastikowej (wiem, ale w obecnej sytuacji to mniejsze zło), herbaty (zielone, z pokrzywy et cetera) bez cukru, czasami kompot truskawkowy i to co dostane od matki/ze stołówki szkolnej.
Czasami też kupuje jakieś słodycze, aby zaspokoić głód na cukier.

5. Rodzaj wykonywanej pracy:
Stresująca indoktrynacja w szkole przez 5 dni w tygodniu, stres wywołany moją odmiennością przebywając na siłę w szkole i internacie (mam trudny dla wychowawców charakter itd. ogólnie to zawsze robiłem na opak wszystko co mi mówiono biggrin ).

6. Inne niekorzystne czynniki środowiskowe:
Do liceum w Krakowie przyjeżdżam na pięć dni, weekend spędzam w domu. Jest to niezła opcja, mimo pewnych wad.


Przepraszam za ten niezbyt estetycznie napisany post. Nie miałem zamiaru tego tak napisać. W każdym razie jestem względnie uznawany za zdrowego osobnika, ale osobiście wiem że nie jest to pełne zdrowie. Nie mam pojęcia jaki olej zastosować do MO, którą mam zamiar jak najszybciej zacząć pić. Teoretycznie dobry powinien być z pestek winogron, jednak ja chciałbym zabrać się to od fundamentu i mieć pewność że niczego nie pominąłem w moim powrocie do zdrowia.

Pozdrawiam !
« Ostatnia zmiana: 07-04-2010, 11:42 wysłane przez Hajdi » Zapisane
Grazyna
« Odpowiedz #1 : 06-04-2010, 22:59 »

Nie będę się zagłębiać w poszczególne symptomy, tylko odpowiem ogólnie. Sądzę, że powinieneś rozpocząć picie MO od początku - tu intuicja dobrze Ci podpowiada. Spokojnie ją sobie pij, bez stresu, rób przerwy, gdy reakcje będą kłopotliwe i odchorowuj infekcje jak ostatnio, już się bowiem przekonałeś, jak dobrze to działa. Diety w Twoim wieku nie doradzam, ale racjonalne odżywianie według zasad Biosłone  http://www.bioslone.pl/odzywianie/podstawy-wiedzy/zasady-zdrowego-odzywiania - wyklucz z jadłospisu tylko słodycze i słodzone napoje oraz produkty, o których wiesz, że Ci ewidentnie szkodzą. Koktajle pij chociaż w weekendy.

Na skórę stosuj alocit i maść z witaminą A. W weekendy dodatkowo kąpiel w wannie z dodatkiem oleju. Jeśli jeszcze nie przeczytałeś książek wymienionych w Regulaminie forum to nadrób to. Sam regulamin także dokładnie przeczytaj.
Zapisane
Calisia
Częsty gość
**

Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiek: 27
MO: 07.04.2010
Wiadomości: 115

« Odpowiedz #2 : 08-04-2010, 19:32 »

Zacząłem pić MO od dwóch dni. Wspaniale smakuje. Nie miałem też żadnej gwałtownej reakcji na pełnej dawce. Być może dlatego, że jestem uznawany za najzdrowszego w swoim otoczeniu. Stosuje też krople do nosa. Co do reszty, to w swoim czasie. Kończe aktualnie czytać II tom książki pana Słoneckiego.

Mam mnóstwo pytań do Mistrza (ta nazwa, to chyba żeby połechtać ego pana Słoneckiego, ale za wiedzę którą nam przekazał, ten tytuł mu się należy msn-wink ).

Jedno fundamentalne na razie to: jak Mistrz doszedł do takiej wiedzy? Wiem, że odpowiedź na to pytanie może być banalna, ale jestem tego zbyt ciekaw biggrin
Zapisane
Voldin
***


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 01.06.2008 - 30.05.2011
Wiadomości: 309

« Odpowiedz #3 : 08-04-2010, 20:05 »

Niejeden był ciekaw skąd Mistrz ma cynk, co i jak się w organizmie dzieje, np:
http://forum.bioslone.pl/index.php?topic=568.0

A nick to o ile pamiętam, wbrew pozorom niewiele z łechtaniem ma wspólnego, tylko z posiadanym przez Pana Józefa tytułem Mistrza w bioenergoterapii.
Zapisane
Calisia
Częsty gość
**

Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiek: 27
MO: 07.04.2010
Wiadomości: 115

« Odpowiedz #4 : 10-04-2010, 17:53 »

Dokończenie listy dolegliwości:
- kolka lub ból w piersi - raz to a raz to, mam tak przy dłuższym joggingu (w zeszłym roku tak biegałem, co najmniej parę kilometrów, jak jest teraz nie mam pojęcia)

- łupież, jednakże "wyleczyłem" go Nizoralem
- wypadające włosy, nie jest tego wiele góra parę dziennie
- przetłuszczone włosy, jeżeli nie umyje ich w czasie krótszym niż 3-4 dni

- podrażniony nos kiedy zbyt gwałtownie wdycham powietrze,

- lodowate kończyny, jak i wysuszone ręce (naskórek na rękach jest popękany i biały jeżeli nie posmaruje go wazeliną)


Na razie jest za wcześnie, aby mówić o wyraźnym powrocie do zdrowia.
Mam tylko jeszcze parę pytań.

Czy te 30 ml MO w zupełności wystarczy?

Gdzie i w czym przechowywać alocit? Aktualnie alocit przygotowuję na bieżąco wieczorem do MO.

Jaka jest na podstawie waszego doświadczenia data ważności ekstraktu z aloesu i oleju? Oba składniki trzymam w ciemnej szafie, z lodówki w internacie nie będę korzystał z pewnych powodów.
Niedługo skombinuje pojemniki (najlepsze byłby chyba ze szkła laboratoryjnego) na alocit i krople. Do MO wystarczy zwykła szklanka.

Jest pewien problem, ponieważ na weekend wracam do domu, a nie mam jak przetransportować alocit (teraz przetransportowałem go w termosie, co było błędem - myślałem że termos izoluje bez pobierania energii z zewnątrz a tu zonk. Aloes trochę śmierdział ale wypiłem).
Prawdopodobnie najlepiej byłoby kupić 2 butle i zostawić w domu, ale to po tym jak powiem domownikom o metodzie.

Co do koktajlu z błonnika, wykonanie go będzie możliwe tylko w domu, będę też musiał powiedzieć domownikom. Są oni chorowici i w ogóle najlepiej byłoby im o tym powiedzieć od razu. Ale wolę poczekać.


I na koniec jedno pytanie, które nasunęło mi się podczas czytania II tomu: organizm mający zrównoważoną i pełnowartościową żywność (jak i będący w pełni sprawny - bez nadżerek ani niczego co by powodowało komplikacje) sam sobie będzie regulował ilość minerałów i witamin, tak?
Czy w pełni zdrowy organizm jest zdolny do hiperwitaminozy?
Zapisane
Strony: [1]   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.21 | SMF © 2006-2008, Simple Machines
Design by jpacs29 | Mapa strony
Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!