Niemedyczne forum zdrowia
13-11-2019, 04:10 *
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Czy dotarł do Ciebie email aktywacyjny?

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Aktualności: Radiobiosłone --> www.radiobioslone.pl
 
   Strona główna   Pomoc Regulamin Szukaj Zaloguj się Rejestracja  
Strony: [1]   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Do zdrowia - miesięcznik Spinacz  (Przeczytany 9297 razy)
Spinacz
« : 27-04-2010, 13:19 »

Witam
W tym wątku opiszę moją historię stosowania MO, powiedzmy w odstępach tygodniowych, miesięcznych, zależnie od postępów, powiedzmy taki miesięcznik.
W tym wątku proszę o niewypowiadanie się osób innych, chyba że ewidentnie będę popełniał błędy inne niż ortograficzne. Ma to na celu łatwiejsze zapoznanie się osobom zaczynającym stosowanie MO z wynikami moimi. Jednak jak coś Was porazi, coś będę rażąco źle robił, to piszcie.
Mój stan:
Wiele antybiotyków do stosowania trądziku. Bardzo zła dieta, typu ziemniaki, chleb, chleb, chleb... Duży trądzik, umiarkowane problemy z brzuchem, trochę biegunek, ogromny kożuch na języku, bardzo nieświeży oddech. Permanentny brak ochoty i sił na wszystko. Ponadto podobno hipohondria, trochę stresu, łysienie, osłabione widzenie ( czasami jakby za mgłą), kłopoty z myśleniem, przejściowe "otępienie" w stopniu niewielkim.
Ostatnio w Warszawie na Woli na badaniu Vega test wyszło mi włosogłówka i candida.

Co robię:
Od kilku dni piję MO. Rano.
Zamówiłem książki p. Słoneckiego, czekam na przesyłkę.
Zamówiłem blender, czekam na przesyłkę.
Zamówiłem nasiona słonecznika, czekam na przesyłkę.
Kupiłem ziarna siemienia lnianego, dyni, kaszę jaglaną i gryczaną niepaloną, przeprowadzam test kiełkowania. Wyniki przestawię, jeżeli będą pozytywne, to dodatkowo napiszę adresy sklepów.
Dziś zacząłem stosować dietę PR.

Oczekiwania:
Znaczna poprawa myślenia, samopoczucia, sił, pozbycie się grzyba w przeciągu roku ( do ślubu:)),

Moje pytanie ( wyjątkowo proszę o podpowiedź) do Mistrza:
Czy poleca Pan Wizytę u pana Janusa w Zduńskiej Woli? Jeżeli nie, to dlaczego, jeżeli tak, to dlaczego? Oraz jak lepiej, stosować MO i PR a włosogłówka sama wyjdzie, czy może najpierw innymi sposobami rozprawić się z włosogłówką i dopiero MO i PR, a może i jedno i drugie na raz. Jeżeli pytanie jest zbyt oczywiste, to też proszę Mistrza o odpowiedź, jestem początkujący, proszę o wyrozumiałość.

Stan na 27.04.2010 r. : Żadnej zmiany, zgodnie z oczekiwaniami po kilku dniach.
Zapisane
Spinacz
« Odpowiedz #1 : 04-05-2010, 19:47 »

4 maja 2010r.
Od kilku dni czuję się przeziębiony. Katar w dzień wodnisty, nad ranem glutowaty, dosyć ciemny ( nie pamiętam tak ciemnego u siebie). Kaszel, lekko chropowate gardło, które opuchło równomiernie w stopniu niewielkim. Nie wiem czy to objaw oczyszczenia, czy przeziębienie ( normalnie podziębiam się co najmniej raz na miesiąc), czy może jedno i drugie na raz, w końcu może organizm właśnie przez przeziębienie chce się oczyścić. Ból głowy ( niewielki), ogólne rozbicie, lekkie odczuwanie bólu w stawach/mięśniach. Temperatura 36,2 C. Obecnie nie przerywam picia MO ( jeżeli źle robię, piszcie!). Jeżeli objawy nasilą się bardziej, to przerwę i po ustąpieniu objawów zacznę od 1/4 dawki standardowej MO.
Raz zakropiłem lewą dziurkę nosa i prawą dziurkę nosa ( nie tego samego dnia) roztworem alocitu, i chyba od tego zaczął się ten katar. Później doczytałem z książki lub forum, że chyba za szybko z tym zakrapianiem, więc zaprzestałem ( jeżeli źle wyczytałem, to piszcie!).
Objawy są do zniesienia,poza katarem nie są za ostre, acz liczne.
Zacząłem do jednego z trzech KB (Koktajli Błonnikowych) dziennie dodawać ostropestu. Obecnie I etap DP ( Diety Prozdrowotnej).
Wyniki kiełkowania: ( źródeł niekiełkujących nasion nie podaję)
kasza jęczmienna - 0/10
kasza gryczana nieprażona - 0/10
pestki dyni - 0/10
siemię lniane - 10/10 - sklep Warszawa,  Al. Wyzwolenia, na odcinku pomiędzy Placem na rozdrożu a Służewską po stronie numerów nieparzystych.
Niedługo przeprowadzę test kiełkowania ostropestu, słonecznika i pestek dyni z innego źródła, oczywiście wyniki zamieszczając na forum.
« Ostatnia zmiana: 04-05-2010, 20:16 wysłane przez Spinacz » Zapisane
Spinacz
« Odpowiedz #2 : 02-06-2010, 08:14 »

2 czerwca 2010 r.
Zanim zacząłem stosować MO+KB+DP to wykryto u mnie candidę i włosogłówkę na jakimś przyrządzie. Nie wiem czy to badanie jest wiarygodne. W każdym razie wtedy od razu umówiłem się do lekarki o specjalności parazytolog. Ponieważ przyszedł termin wizyty w połowie maja, postanowiłem, że pójdę i posłucham co mi powie. Powiedziałem jej, że czytałem książki p. Słoneckiego i co mi może powiedzieć na ich temat. Odpowiedziała, że czasami zdarzają się jacyś szarlatani, ale Słonecki akurat jest ok, i że ona stosuje inne metody, ale już miała pacjentów po książkach Słoneckiego i stosowanie się do tych metod z książek daje dobre rezultaty. Zaleciła kąpiel w ziołach oczyszczających z miodem( pomaga oczyścić skórę  z produktów przemiany włosogłówki), a co do leków/suplementów wspomagających oczyszczanie z candidy/probiotycznych to napisała mi jakie są dobre, ale powiedziała, że samo stosowanie się do diety też dużo da, suplementów nie kupiłem. Sama twierdzi także, że DP jest ciężka do stosowania w dzisiejszym świecie, w stylu życia, pracy itd. Dlatego ona ma inne założenia: ogólnie jeść w miarę prozdrowotnie, ale bez przesady, za to raz na rok przejść dietę odgrzybiającą jakąś tam.
Co do włosogłówki, to powiedziała, że można ją zatruć lekami farmakologicznymi. ( 3 dni leków i po dwóch tygodniach jeszcze jeden dzień leków). Zdecydowałem się je wziąć. Wiem, ze wiele osób z forum byłoby oburzonych, ja jednak postanowiłem samemu podjąć decyzję ( wziąć zdrowie we własne ręce) i samemu wybrać drogę. Doszedłem do wniosku, że skoro pestkami dyni wybijanie robali jest ok, to jednorazowe wybicie lekami też nie jest najgorsze, może ma więcej skutków ubocznych, ale trudno. Nawet jeżeli włosogłówka jest pomocna w oczyszczaniu organizmu, to jednak jest dla mnie obrzydliwy robal i chcę się go pozbyć. Teraz o świeżą dynię ciężko. Taką podjąłem decyzję, nie radzę się wzorować na mnie, tylko samemu poczytać, przeprowadzić proces myślowy i wybrać.
Teraz co mogę powiedzieć o efektach:
Schudłem 5 kg, ( i tak byłem w miarę chudy). Nie chodzę raczej głodny na tej diecie. Nauczyłem się jeść nowe rzeczy i teraz coraz częściej widzę jak monotonnie jadłem wcześniej. Nauczyłem się gotować botwinkę, jeść cukinię, kalarepę, szpinak, robić surówki itd. Nie brakuje mi chleba, a wręcz niechętnie bym go zjadł. Od miesiąca nie przeziębiłem się, parę razy coś jakby mnie zaczynało brać, ale jednak nie chorowałem. Dwie osoby powiedziały mi, że wyglądam "świeżej", chyba rzeczywiście skórę mam lepszą. Trochę lepiej mi się myśli. Co do wypróżniania, to nadal nie jest ok. Mam zaparcia na przemian z biegunkami, choć jest pewna poprawa, trochę mniej papieru zużywam thumbsup
Teraz jestem na drugim etapie diety, jem coraz więcej rzeczy. Wdrożyłem banany w KB, groch, fasolkę szparagową, orzechy laskowe, migdały, miód do KB i kawy. Po jabłku burczało mi w brzuchu strasznie głośno i przelewało się, także na razie odstawiłem, za jakiś czas znów spróbuję wdrożyć jabłka, może tym razem np. w KB.
Wydatki:
Na warzywa i owoce wydaję jednak więcej niż wcześniej. Z drugiej strony nie kupuje badziewia słodkiego, konserw, płatków, mleka UHT i nie chodzę na stołówkę, sam gotuję. Moja dieta opiera się obecnie na mięsie, warzywach, orzechach, nasionach i jajach i to jest wystarczające. Łącznie myślę, że wydaję tyle samo lub mniej na jedzenie niż wcześniej ( w tej porze roku, w zimie, kiedy warzywa będą droższe może być inaczej).
Zapisane
Spinacz
« Odpowiedz #3 : 14-07-2010, 20:22 »

Już niedługo miną 3 miesiące i przejdę na MO ze zmienionym olejem. Na razie brak  zmian większych od ostatniego wpisu. Nie przeziębiłem się od kiedy piję MO. Nie jestem jakoś wiecznie przemęczony. Poza problemem z przytyciem ( schudłem i nie wróciłem do wagi początkowej) nie ma niespodzianek. Kontynuuję 2 KB dziennie, w tym jeden z ostropestem, 1 MO z oliwą z oliwek ( niedługo zmiana) i DP ( sporadycznie robię jakiś wyjątek, ale też z umiarem i zdrowym rozsądkiem). Jem trochę ziemniaków, sporo kasz, trochę ryżu pełnoziarnistego i oczywiście jaja, orzechy i dużo surówek z mięsem. Przestałem pić wodę z butelek plastikowych, chyba, że  w wyjątkowych sytuacjach. II etap diety. Test buraczkowy dodatni ( nie piję soku, bo widzę, że po burakach w KB albo w surówkach jest zabarwienie moczu, więc tak jakby jest to dla mnie zastępczy test buraczkowy). Cieszę się, że jestem na DP, bo zmusza mnie to do porządnego jedzenia i niezapychania się drogimi i beznadziejnymi jogurtami, parówkami, chlebem niby pełnoziarnistym itp.
« Ostatnia zmiana: 14-07-2010, 20:52 wysłane przez Grażyna » Zapisane
Spinacz
« Odpowiedz #4 : 03-08-2010, 18:23 »

3 sierpnia 2010 r.
Przeszedłem na MO z olejem kukurydzianym. Generalnie bez wielkich zmian, jelita nadal nieszczelne ( test buraczkowy dodatni ). Przez kilka dni odżywiałem się jak dawniej ( bułki, jogurt, nawet pizza się trafiła - ze względu na kilkudniowy brak wody nie byłem w stanie gotować w domu, a jedzenie zgodnie z DP byłoby bardzo, bardzo uciążliwe bez dostępu do wody oraz musiałem dojeżdżać się myć do znajomych, więc też czasu brakowało). W każdym razie przez ok. 3 dni jadłem potrawy mączne. Poczułem się wtedy przeziębiony, być może to zbieg okoliczności, tego nie wiem.  W każdym razie po powrocie do DP przestałem się czuć przeziębiony ( szkliste oczy, uczucie przeziębienia, także głośne przelewania wróciły). Kontynuuję moją drogę przez MO, DP i KB. Ciekaw jestem kiedy moje jelita się uszczelnią. Na razie uzbrajam się w cierpliwość. Liczę, że za 2 miesiące może będę mógł przejść na III etap diety. Ogólnie nie bolą mnie kolana! To duży plus, łatwo się zapomina o dolegliwościach, jak się ich już nie ma, ale pamiętam, że na to narzekałem, a teraz nic mi w kolanach nie dokucza. Zobaczymy jakie będą następne rezultaty. Dołączyłem także Kelp (firmy Walmark) do diety, jedną tabletkę co 1-2 dni. W sumie zadowolony jestem że nie wydaję kasy na inne suplementy, a tym bardziej na leki...
Jeżeli istnieje taka możliwość, to proszę o wiadomości do mnie prywatne, ile Wam zajęło uszczelnienie jelit(jaki czas upłynął od daty rozpoczęcia stosowania MO, DP, KB do negatywnego wyniku testu buraczkowego). Mam nadzieję, że nie naruszam tym pytaniem zasad Forum Bioslone.
« Ostatnia zmiana: 03-08-2010, 18:26 wysłane przez Spinacz » Zapisane
Spinacz
« Odpowiedz #5 : 05-09-2010, 22:00 »

5 września 2010
Niestety ostatni miesiąc nie był najlepszy pod względem stosowania się do zasad zdrowego odżywiania i metod prozdrowotnych, ale nie chcę tu niczego upiększać ani przedstawiać gorzej niż jest. Błądzenie i wychyły zarówno w stronę zbyt rygorystycznego przestrzegania zasad jak i pewnego ich olewania są częścią drogi do zdrowia. Zauważyłem, że jajka na śniadanie niezbyt mi służą i powodują lekkie przeczyszczenie. Sporo zjadłem chleba, pizzy, trochę słodyczy, lodów ciastek w ostatnim miesiącu. Widzę, że odbiło się mi to na burczeniach w brzuchu, bąbelkowaniu w jelitach. Wystarczy pizza, a następny dzień gorzej mi się myśli, mam gulę - kluchę jakąś w gardle, ściekającą po tylnej części gardła wydzielinę. Do tego dochodzi uczucie przeziębienia i większe zmęczenie. Dlatego zamierzam od teraz ( tego wpisu) wrócić do bardziej rygorystycznego stosowania metod forum. Im bardziej odchodziłem od diety tym bardziej przytłaczała mnie wizja jedzenia zgodnie z zasadami forum. Może wiązało się to z tym, że jadłem za dużo surówek i kasz i trochę mi się one przejadły i organizm zaprotestował surówkowo-kaszo wstrętem.
Bardzo dużą różnicę zauważyłem w przetłuszczaniu się skóry i włosów ostatnio ( po mącznych rzeczach i słodyczach), a straszną -  po pomidorach rozgotowanych w sosie do spaghetti. Wbrew oczekiwaniom, na początku odstawienia diety - 1-2 dni po diecie z mącznymi produktami miałem mniej biegunki. Później było gorzej niż na diecie.
Największa różnica - to ogólne przepełnienie, przesłodzenie. Ogólnie teraz widzę, że mniej mi smakują już słodkie rzeczy, dużo ich zjadałem z rozpędu dużo, ale mam ochotę na rzeczy wytrawne, żeby ogórek był ogórkiem, herbata - herbatą, czekolada - czekoladą, a surówka - surówką, a nie wszystko słodkawą papką miękką, niewymagającą smakowania i gryzienia, przygotowania i podania. Przytyłem kilka kilo ( dla mnie to akurat na plus). Niestety nikt mi nie napisał, po jakim czasie u Was jelita się uszczelniły. W "Niezbędniku zdrowia" znalazłem, że można się spodziewać okresu rzędu 6 miesięcy. Ponawiam zatem prośbę o wiadomości do mnie o tym, ile u Was to zajęło. Będzie mi miło jak ktoś napisze i będę miał większą motywację.
Ogólnie pomimo pewnej przerwy ( mikstury nie przerywałem, koktajle starałem się pić choć jeden dziennie, choć czasami nawet jednego nie wypiłem) zamierzam kontynuować dietę, bo założenie mam takie, żeby jelita uszczelnić.
Na początku miesiąca sierpnia odezwał się jeden ząb, okazało się, że jest martwy, pomimo, iż nie miał żadnych ubytków i nigdy wcześniej nic z nim nie było, po prostu zamarł - niestety trzeba było go dotruć, oczyścić kanał i wypełnić.
A i jeszcze jedno, po kilku dniach z chlebem odezwało się kolano!
« Ostatnia zmiana: 05-09-2010, 22:25 wysłane przez Spinacz » Zapisane
Spinacz
« Odpowiedz #6 : 13-10-2010, 05:55 »

13. października 2010 r.
Po okresie pewnego rozluźnienia jeżeli chodzi o stosowanie reguł prozdrowotnych powróciłem do regularnego picia KB, MO i odżywiania zgodnie z DP. Znów zauważyłem poprawę na skórze. Poza tym, większych efektów brak. Czekam co będzie dalej. Za kilkanaście dni przechodzę na trzeci olej w MO i może jakieś koktajle cytrynowe, ale to zobaczę, doczytam dokładnie co i jak na forum i w książkach. Ciekawe co się wydarzy...
Zapisane
Spinacz
« Odpowiedz #7 : 08-01-2011, 22:06 »

8 stycznia 2011 r.
Dawno nie pisałem na forum, ale nie dlatego, że zapomniałem. Po prostu czekam na odpowiednie efekty (te dobre i te złe, w końcu chcę tu pisać obiektywnie). Na razie ważną rzeczą którą zauważyłem, to fakt, że nie jest to wcale taka prosta sprawa trzymać się ściśle reguł zdrowego odżywiania. Z MO nie ma problemów, 1 minuta i gotowe, z KB też jest ok, z rana i po pracy można się przyzwyczaić, natomiast ciężko jest wyjść gdzieś do znajomych, np. do pizzerii i ... nie mieć czego zamówić z karty. To takie moje spostrzeżenie.
W Święta Bożego Narodzenia nie udało się mi trzymać diety. Smutny
Zacząłem pić melisę z citroseptem, przez kilka dni miałem uczucie przeziębienia - lekkiej grypy, łamania w kościach, bóle mięśni, ale o dziwo raczej w godzinach południowych i popołudniowych, a wieczorem, przed wypiciem kolejnej melisy z citroseptem już tych objawów nie było. Zacząłem też stosować krople do nosa z alocitem. Kiedyś na początku picia MO parę razy zakropliłem nos, ale musiałem przerwać ze względu na bardzo mocną reakcję (obfity katar różnej postaci). Tym razem zero reakcji ze strony organizmu.
Ostatnio coraz wyraźniej widzę wpływ glutenu na mnie, na kluchę w gardle i stan języka. Odkryłem też, że po wypiciu coca-coli mam symfonię burczenia w brzuchu.
Kolejny odcinek za jakiś czas...
« Ostatnia zmiana: 09-01-2011, 07:28 wysłane przez Apollo » Zapisane
Spinacz
« Odpowiedz #8 : 11-02-2011, 21:45 »

Zdecydowałem się powrócić na 1 etap diety, z uwagi na to, że zbyt bardzo i zbyt długo pofolgowałem sobie z dietą. Tym razem skróciłem 1 etap do 1,5 tygodnia, efekt był taki, że miałem coś grypopodobnego, bóle mięśni, łamanie w kościach, złe samopoczucie ( rano, południe i trochę po południu, pod wieczór mijało). Bardzo wyraźne objawy oczyszczenia/przeziębienia grypopodobnego. Oczywiście jak to w życiu z jednej skrajności w druga - po jakimś czasie niestety rzuciłem się w wir jedzenia śmieciowego - mcdonald's, pizza. Widzę, że szybko wracają problemy jelitowe, od których już zdążyłem się odzwyczaić, burczenie, zaparcia, biegunki, uczucie wypchania, większe rozdrażnienie, większy łojotok. Mam wrażenie, że za mało "kalorycznie" spożywałem jedzenia dziennie, i organizm zrobił się wygłodniały i dlatego tak się rzuciłem na śmieci. Dlatego teraz zamierzam jednak jeść trochę więcej cukrów: zwiększę ilość KB owocowych, posłodzonych miodem, zmniejszę ilość KB warzywnych.
Zapisane
Spinacz
« Odpowiedz #9 : 16-04-2011, 22:31 »

16 kwietnia 2011r.
Zaczynałem około rok temu. Chciałem osiągnąć pewne rezultaty, pora więc na podsumowanie roczne. Otóż zamierzonych rezultatów nie uzyskałem w 100%, jednocześnie uzyskałem inne, o których nie myślałem.
Otóż zauważyłem na pewno, że dieta prozdrowotna pomaga w chwilach, gdy bierze jakaś infekcja, gdy są zaparcia itd. Jednak jest trudna w stosowaniu, bo ciężko jednak stosować ją podczas normalnych spotkań towarzyskich z przeciętnymi ludźmi. Z rzeczy, których się nie spodziewałem, to zauważyłem że gluten na mnie działa. Wiele razy widziałem u siebie na brzuchu i klatce piersiowej małe zaczerwienione plamki, dawniej nie wiedziałem od czego to jest, teraz widzę, że ewidentnie jest to od glutenu. Nie jem glutenu -  nie ma ich, zjem gluten - na następny dzień wyskakują plamki. Podobnie jest z burczeniem w brzuchu: jem zgodnie z dietą - nie ma burczenia, zjem bułki  - jest burczenie. Ogólnie lepiej chyba się czuję gdy jednak jem zgodnie z dietą. Czy jelita się uszczelniły - nie wiem, bo dawno nie sprawdzałem, jutro zjem botwinkę, to może zauważę. Główna dobra strona ostatniego roku - to fakt, że zauważyłem duży wpływ diety na zachowanie się organizmu, na prawdę dosyć mechaniczny i szybki. No i druga sprawa, to zdanie sobie sprawy z tego, że stosowanie tej diety jest trudne dla normalnie pracujących ludzi, normalnie towarzysko się spotykających. Czas pokaże co będzie dalej. Ogólnie nie żałuję w ogóle, że trafiłem na forum i stosuję MO, częściowo DP i KB. Myślę, że jeszcze będę pisał... Życzę Bożego Błogosławieństwa na Święta i nie tylko!!!!
Zapisane
Mistrz
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 05.03.2000 – 2070
Skąd: Hogwart
Wiadomości: 10.557

WWW
« Odpowiedz #10 : 17-04-2011, 00:24 »

Ogólnie nie żałuję w ogóle, że trafiłem na forum i stosuję MO, częściowo DP i KB. Myślę, że jeszcze będę pisał... Życzę Bożego Błogosławieństwa na Święta i nie tylko!!!!
Jesteśmy wdzięczni.
Zapisane

Jeśli nie wiesz nic, dasz sobie wmówić wszystko
Spinacz
« Odpowiedz #11 : 25-06-2011, 20:47 »

25 czerwca 2011.
Jakiś czas temu, zapach moczu stał się ciężki do zniesienia, bardzo intensywny - być może acetonu, nie wiem, jak pachnie aceton, ale nazwa pasuje mi do zapachu, który miał mój mocz. Odstawiłem na kilka dni picie MO, KB, dietę prozdrowotną oraz picie zielonej herbaty (piję bo lubię, nie traktuję tego jako oczyszczania, ale gdzieś w tam pojawiła mi się myśl, że to może być od zielonej herbaty). W każdym razie nie wiem od czego, i czy od czegoś, czy samo z siebie ustąpiło. Poza zapachem był też ciemny kolor moczu. Nie wiem czy historia z moczem była objawem oczyszczenia, ale tak coś trochę czuję.
Znów zaczynam stosować krople do nosa, bo pamiętam, że raz mi pomogły z dłubaniem w nosie (nie było "bobów" w nosie, nie było potrzeby dłubania). Teraz dużo mi się zbiera "rzeczy" do dłubania w nosie. Mam nadzieję, że tym razem też pomoże.
Zrobiłem test buraczkowy. Nadal pozytywny, ale jednak sporo, sporo mniej intensywny kolor moczu, niż na początku mojej historii z Biosłone.
« Ostatnia zmiana: 26-06-2011, 08:40 wysłane przez Apollo » Zapisane
Mistrz
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 05.03.2000 – 2070
Skąd: Hogwart
Wiadomości: 10.557

WWW
« Odpowiedz #12 : 25-06-2011, 22:49 »

Układ moczowy jest po prostu układem wydalniczym.
Zapisane

Jeśli nie wiesz nic, dasz sobie wmówić wszystko
Spinacz
« Odpowiedz #13 : 05-11-2011, 21:28 »

5 listopada 2011 r.
Na razie bez zmian, MO trzymam bardzo dobrze, KB oraz DP średnio dobrze. Jak zaczynam się gorzej czuć, tj. czuję się mniej witalny, to zaczynam bardziej regularnie pić KB i rygorystyczniej trzymam się diety prozdrowotnej, i wtedy po kilku dniach poprawia mi się wypróżnianie, samopoczucie, itd. Z moich obserwacji jeszcze zauważyłem, że najwięcej korzyści przynosi mi picie koktajlu błonnikowego wieczorem, jako ostatniego posiłku. Być może, to już moje subiektywne odczucie/teoria, w nocy koktajl ma czas w przewodzie na spokojne trawienie przez bakterie, przewód pokarmowy nie jest zestresowany pracą, pośpiechem, nikt go wtedy nie popędza. Jeżeli chodzi o zakraplanie nosa kroplami z alocitem, to ktoś na forum pisał kiedyś, że podobno sól fizjologiczna nie powinna być trzymana po otwarciu dłużej niż jedną dobę. Spytałem się w aptece pani magisterki, ile można trzymać sól fizjologiczną po otwarciu; powiedziała, że jedną dobę. Nie wiem oczywiście na ile się ona zna, na ile obecność alocitu wpływa na szybkość zepsucia lub zatrzymanie psucia się kropel, i czy w ogóle nie jest to zalecenie producenta na wszelki wypadek. No w każdym razie teraz zrobiłem sobie krople z przegotowaną wodą, dużo bardziej szczypią, i ja tak wolę, bo przynajmniej czuję, że coś tam działają (większy efekt placebo może dzięki temu będzie).
Z objawów oczyszczania to miałem trochę zawrotów w głowie, ale minęły jak wyjechałem na święta i przerwałem na czas wyjazdu MO i DP.
Zaczynam myśleć, że może już czas na kurację koktailem z cytryną, kiedyś próbowałem, ale za duże były objawy oczyszczania i odsunąłem to w czasie. Na razie myślę, zobaczę, co wymyślę. Nie chciałbym mieć za ostrych objawów oczyszczania, bo wtedy w pracy byłbym zbyt otłumaniony/przytłumiony przez objawy oczyszczania.
« Ostatnia zmiana: 05-11-2011, 21:31 wysłane przez Spinacz » Zapisane
Strony: [1]   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.21 | SMF © 2006-2008, Simple Machines
Design by jpacs29 | Mapa strony
Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!