Niemedyczne forum zdrowia
17-09-2019, 15:01 *
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Czy dotarł do Ciebie email aktywacyjny?

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Aktualności: Czwarty tom "Zdrowia na własne życzenie" --> kliknij
 
   Strona główna   Pomoc Regulamin Szukaj Zaloguj się Rejestracja  
Strony: [1]   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Wieloletnie problemy z układem pokarmowym  (Przeczytany 7138 razy)
Noelia
« : 22-05-2010, 22:36 »

Witam wszystkich forumowiczów. Śledzę Wasze forum już dłuższy czas. Jednak dopiero teraz postanowiłam napisać. Piszę z prośbą o pomoc i poradę, gdyż sama już sobie nie radzę. Mętlik, który obecnie mam w głowie, przerasta mnie. Gdybym chciała opisać swą historię dokładnie, zajęłoby mi to pół nocy z pewnością. Problemy z układem pokarmowym zaczęły się ponad sześć lat temu. Towarzyszą mi praktycznie codziennie, ze zmiennym jedynie nasileniem.
    Przez ponad 4 pierwsze lata moim głównym problemem był silny refluks. Dolegliwości typu: bardzo mocna zgaga, pieczenia w klatce piersiowej na wysokości od gardła do linii nad piersiami, bóle żołądka - nawet kilkudniowe. Dolegliwości były tak silne, że zmusiły mnie do zmiany pracy, całego stylu życia, no i diety, którą to z czasem niestety musiałam zawężać z powodu ciągłych narastających bóli i zgag. Odwiedziłam wielu lekarzy, w tym czołowych specjalistów w Polsce w dziedzinie gastroenterologii - diagnoza zawsze ta sama: silny refluks ze skierowaniem na zabieg operacyjny. Przepisywano mi mnóstwo IPP, duże dawki i tłumaczono, że bez nich doprowadzę się do najgorszego. Stosowałam te leki (zawsze jednak w mniejszych dawkach niż zalecane) z przerwami w braniu. Dolegliwości nigdy nie ustąpiły. Kolejne gastroskopie wskazywały zapalenie przełyku i tak mam do dziś.
    Z biegiem czasu dochodziły inne problemy zdrowotne: zaburzenia hormonalne, dwa lata nagminnych infekcji kobiecych, problemy z gardłem, bóle w podbrzuszu (mocne i kilkumiesięczne), guzki w piersiach, pojawienie się w wielu miejscach małych wyczuwalnych węzłów chłonnych, wyciek z piersi i wiele innych. Dwa lata temu mój stan zdrowia strasznie się pogorszył. Pojawiło się mnóstwo nowych dolegliwości i objawów: silne chudnięcie, zawroty i bóle głowy nagminne, zaburzenia widzenia, mocne poty - nocne jak i w ciągu dnia, nieopisane bóle całego ciała (jakbym była cała w siniakach), stawów, kości, bóle pęcherza, niedokrwistość i wiele innych. Wyniki badań laboratoryjnych pogarszały się. Byłam podejrzewana o najgorsze choroby. Przeżyłam koszmar. To był punkt zwrotny w moim dotychczasowym życiu. Postawiłam na dietę, MO, odstawiłam leki, piłam koktajle, siemię, stosowałam dietę przeciwgrzybiczą, kilka miesięcy ścisłą (obecnie uważam iż za długo i za bardzo rygorystycznie). W tym czasie bardzo źle się czułam. Pieczenia w przełyku towarzyszyły mi całe dnie tak mocne i silne, że płakałam. Wytrzymałam ponad 7 miesięcy. W końcu, nie widząc poprawy a jedynie swą mękę, poszłam na gastroskopię z wielką nadzieją, że mój stan przełyku się poprawił. Niestety było jeszcze gorzej - usłyszałam, że mam jeszcze więcej nadżerek, wciąż nalotów białych (nienazwanych po imieniu) i kwalifikuję się do natychmiastowej operacji. Zmuszona byłam ponownie sięgnąć po IPP, które biorę do tej pory raz dziennie w najmniejszej możliwej dawce i staram się robić przerwy (jeśli tylko mogę).
    Od około roku temu pojawiły się u mnie kolejne bóle pochodzące, tak myślę, z wątroby, woreczka. Są one tak silne, że już nie daję rady. Kilka miesięcy temu miałam robione USG w czasie ataku, gdzie wyszedł powiększony woreczek z zastojem żółci bez kamieni. Nie wiem, czy ten stan mam po dziś dzień. Wiem jednak, że dolegliwości się wciąż nasilają. Co kilka dni ataki bólowe, wzdęcia nie do opisania bez względu na to, co zjem, pulsowania (takie purkania) w okolicach wątroby. Musiałam wykluczyć kolejne pokarmy,  po których ewidentnie dostawałam bóli, np. jajka, które wcześniej były głównym moim pokarmem. Dodatkowo mniej-więcej w tym samym czasie pojawiły się wypryski, głównie dookoła ust. Towarzyszą mi po dziś dzień, wcześniej nigdy nie miałam takich problemów.
    Próbowałam na ten mój refluks i obecne problemy z woreczkiem wielu rzeczy. Straciłam majątek na specjalistów, różne preparaty, diety, zioła, itp. - i po 6 latach "udręki" mam wrażenie, że wiem mniej, niż na początku. Zamiast poprawy uważam, że jest gorzej. Oprócz silnego refluksu dorobiłam się jeszcze problemów z woreczkiem i wątrobą, których przed stosowaniem diety przeciwgrzybiczej nie miałam. Od razu zaznaczę, że w czasie tej diety nie wykluczyłam tłuszczy tych dobrych: stosowałam wszelakie oleje z oliwek, lniany, z pestek winogron, kukurydziany, dodawane kilka razy dziennie do surówek, w mniejszej ilości, ale jadłam masła, wiejska śmietanę. Nie wiem, co się dzieje z moim organizmem, dlaczego zamiast lepiej jest gorzej? Zabrnęłam w jakiś zaułek, z którego na chwilę obecną nie umiem wyjść. Nie znam drogi, nie wiem co jeszcze mogłabym zrobić, czego spróbować? Wydaje mi się, że już wszystkiego próbowałam. Przyznaję, że jestem już zmęczona całą sytuacją i tracę nadzieję na powrót do zdrowia. 6 lat ciągłej walki, coraz to nowych prób walki z refluksem ze skutkiem negatywnym, bardzo mnie dołuje. Na pewno nie opisałam wszystkiego i nie podałam wszystkich szczegółów lub istotnych zagadnień, ale mam nadzieję, że udzielicie mi jakichś porad, głównie dietetycznych. Nie chciałabym schudnąć, a dieta którą jestem zmuszona prowadzić w dniach ataku woreczka lub nagminne wzdęcia, w czasie których trwania nie mogę nic jeść, na pewno spowodują spadek wagi.
Czekam na wskazówki i porady, za które z góry dziękuję i pozdrawiam!
« Ostatnia zmiana: 23-05-2010, 10:50 wysłane przez Solan » Zapisane
Iyana
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: 13.04.2009
Skąd: małopolskie
Wiadomości: 143

« Odpowiedz #1 : 23-05-2010, 07:53 »

Na początek opisz, na czym polegała Twoja dieta przeciwgrzybicza - dokładnie co jadłaś, a czego nie.
Na tym forum znamy dietę prozdrowotną, a dieta przeciwgrzybicza jest nam obca. Opisz też, co i w jakich ilościach stosujesz do koktajlu i ile ich dziennie wypijasz.
« Ostatnia zmiana: 23-05-2010, 10:50 wysłane przez Solan » Zapisane
mogani
« Odpowiedz #2 : 08-01-2011, 23:33 »

Również chciałam poruszyć kwestię refluksu. Piję siemię lniane, natomiast nie czuję znacznej różnicy. Ból woreczka żółciowego odczuwam przez cały dzień, jest to ból kłujący. Po jedzeniu czuję ciężar pod żebrami z prawej strony. Śpię na pół siedząco, gdyż na płasko czuję ból w klatce piersiowej, często w ciągu dnia ciężej mi się oddycha, niż zwykle. Jak sobie pomóc?
Jestem na I etapie, piję MO z oliwy z oliwek, DP, piję KB. Czy dodawanie ostropestu plamistego do KB będzie dobrym rozwiązaniem? Czy istnieje jeszcze jakiś sposób na bolący woreczek żółciowy?
Ostatnie pytanie, czy jedzenie kwaśnych rzeczy, takich jak surówki z kapusty kiszonej, jest wskazane przy refluksie?
« Ostatnia zmiana: 09-01-2011, 08:24 wysłane przez Apollo » Zapisane
Grazyna
« Odpowiedz #3 : 09-01-2011, 13:18 »

Cytat
Jestem na I etapie, piję MO z oliwy z oliwek, DP, piję KB.
Dobrze by było, żeby Twoja informacja, którą nam przekazujesz o sobie, była bardziej klarowna. Tego mi w Twoich postach brakuje. Piszesz "I etap", my piszemy o etapach w kontekście DP, ale Ty potem wymieniasz MO, a dopiero później DP i pojawia się dezorientacja. Gdy napiszesz po prostu, jaki jest skład Twojej MO, co jadasz w ramach DP, lepiej Cię zrozumiemy.

My tu nie mamy wiedzy medycznej, ponieważ tym co nas interesuje, jest zdrowie. Powinnaś jednak wiedzieć, że to, jakie produkty spożywcze są dla nas wskazane, zależy m. in. od kwasu zawartego w soku żołądkowym. Tego oczywiście nie jesteśmy w stanie stwierdzić, dlatego musimy sami obserwować swoje reakcje. Reakcja może nie nastąpić po jednorazowym zjedzeniu niewielkiej ilości, bo to, czy coś nam szkodzi, zwykle zależy od wielkości dawki. Kluczem może być wrażliwość na lektyny zależna od grupy krwi. Jaka jest Twoja grupa krwi? Wnioski kojarzące wrażliwość na lektyny (nie tylko zresztą chodzi o lektyny, ale także kwaśność soku żołądkowego czy mięśni, różne inne właściwości) sformułował twórca diety zależnej od grupy krwi, właściwie były to dwie osoby - ojciec i syn, James i Peter D'Adamo. Syn spisał efekty ich doświadczeń w książce "Jedz zgodnie ze swoją grupą krwi". Powodem, dla którego nie odsyłam nikogo do niewolniczego przestrzegania zaleceń tej książki, jest to, że z punktu widzenia naszej obecnej wiedzy, książka zawiera niektóre tezy będące nieprawdą. Poza tym wygojenie nadżerek w przewodzie pokarmowym i przywrócenie homeostazy, a nie dożywotnie unikanie lektyn, jest naszym głównym celem.

Ostropest wydaje się środkiem uniwersalnym, może się okazać dla jednych dobrodziejstwem, a dla innych może być obojętny, jednak nie powinien zaszkodzić nikomu. Tak więc - próbuj.
Napisz ewentualnie, jakich tłuszczów używasz do potraw, jakie rodzaje mięsa jadasz i jakich przypraw używasz.
Zapisane
mogani
« Odpowiedz #4 : 10-01-2011, 21:28 »

Skład mojej MO to oliwa z oliwek, alocit, sok z cytryny w dawce po 10 ml. Jednak zauważyłam, że po takiej dawce cytryny, mam podrażniony przełyk i ból żołądkowy jest silniejszy. Czy powinnam całkowicie wyeliminować sok z cytryny w przypadku refluksu i podrażnionej błony śluzowej żołądka?
Czy przy podrażnionej błonie śluzowej żołądka, wskazane jest stosowanie jedynie MO z alocitem?

W ramach DP jadam jajka na śniadanie w różnej postaci, do tego brokuł blanszowany z masłem i cukinią blanszowaną albo gotowaną. Od kilku dni wszystko to miksuję, ponieważ w przeciwnym razie tuż po przełknięciu odczuwam ból żołądka (po prawej stronie obok żebra). Obawiam się, że może on być nasilony z powodu dawki 10 ml soku z cytryny w MO. Po zjedzeniu zmiksowanego jest trochę mniejszy. Natomiast po wypiciu KB z pestek dyni, słonecznika, siemienia lnianego, czuję dodatkowe podrażnienie żołądka, czy powinnam go odstawić?

Na drugie śniadanie również jem jajka z sałatą zieloną, ogórkiem zielonym i oliwą z oliwek. Na obiad mięso gotowane lub smażone na smalcu, czasami jest to pierś z kurczaka, lub schabowy. Na kolację ryba gotowana (karp), sałata i ogórek zielony.
Używam przypraw takich jak kminek mielony, sól, czasami oregano i bazylia, a także czosnek.

Grupy krwi nie znam, napiszę jak się dowiem.

Pobolewa mnie też dwunastnica, natomiast z innych postów dowiedziałam się mniej więcej, jak i co w takiej sytuacji jadać.
« Ostatnia zmiana: 14-01-2011, 09:08 wysłane przez Apollo » Zapisane
Strony: [1]   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.21 | SMF © 2006-2008, Simple Machines
Design by jpacs29 | Mapa strony
Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!