Niemedyczne forum zdrowia
30-11-2022, 01:15 *
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Czy dotarł do Ciebie email aktywacyjny?

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Aktualności: Wesprzyj Fundację Biosłone --> kliknij
 
   Strona główna   Pomoc Regulamin Szukaj Zaloguj się Rejestracja  
Strony: [1]   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Przypadek Pani Dyziek  (Przeczytany 19028 razy)
Zbigniew Osiewała (Zibi)
« : 25-05-2010, 11:24 »

W dniu 25.02.2010 roku - I wizyta wirtualna - Pani Dyziek.

Z treści wywiadu wynika, że:


Cytat
Szanowny Panie!
Już od dwóch tygodni czytam książki Pana Józefa Słoneckiego i z uwagą śledzę wypowiedzi na forum niemedycznym. Chciałabym pojąć walkę o poprawę swego stanu zdrowia metodą propagowaną przez P. Słoneckiego.

Zorientowałam się czytając stronę www.bioslone.pl, że otworzył Pan pierwszy - Gabinet Zdrowia na własne życzenie -, gdzie udziela Pan porad i prowadzi swoich podopiecznych. Właśnie zależy mi na takim prowadzeniu. Ponieważ jestem osobą starszą (l 63) i mam trochę trudności w swobodnym posługiwaniu się Internetem (nigdy nie rejestrowałam się na żadnych stronach ani nie brałam udziału w żadnych czatach), wolałabym bardziej konwencjonalne metody komunikacji, np. rozmowę. (...)

Będąc przez te 63 lata „leczona” przez Państwową Służbę Zdrowia mam wiele dolegliwości, które po lekturze książek zdiagnozowałabym jaki ogólnoustrojową drożdżycę z wieloma jej konsekwencjami. Książki mnie wiele nauczyły, jednak w mej sytuacji wolałbym mieć wsparcie jakiejś mądrej osoby gdy zacznę się oczyszczać. Jestem do tego przygotowana technicznie, mam potrzebne produkty, mam wolę, ale wiedząc, że mogą wystąpić przy oczyszczaniu różne nieprzyjemne reakcje organizmu, chciałabym mieć jakieś wsparcie doświadczonej osoby. Proszę o pomoc. (...)
Cytat
        Bardzo się cieszę z tak szybkiej odpowiedzi. I z wyrażonej chęci prowadzenia mnie i wspierania w trudnych chwilach. Właśnie od jutra zdecydowałam się zacząć pić MO ale 1/4 normalnej objętości, ponieważ nie wiem jak na nią zareaguję. I włączę KB. Dietę pierwszego etapu powoli próbuję stosować już drugi tydzień, ale to na zasadzie zbierania doświadczenia, zestawiania produktów i w ogóle przestawiania się mojej kuchni, ponieważ dotychczas byłam raczej w 70% wegetarianką. A ponieważ nie za bardzo lubię zajmować się kuchnią, więc było dużo śmieciowych, gotowych półproduktów sojowych i z soczewicy, czasem jakieś bary wegetariańskie, jakieś ryby w chińskiej restauracji. Oczywiście mięso było bardzo rzadko, do podsmażania oliwa z oliwek, jajecznica z pomidorami sporadycznie, a czasem podgrzane gotowe pierogi z kapustą i grzybami. Większość produktów kupowałam w tzw. zdrowej żywności, która zdrowa jest tylko z nazwy. Więc obawiałam się trudności z przestawieniem na taką "tłustą" dietę, gdzie jest dużo jajek, mięsa, smalcu, zupy na wywarach mięsnych itp. Ale nie jest źle. A kaszę jaglaną i gryczaną po prostu uwielbiam. Odważyłam się na codzienną jajecznicę z 2 jaj, którą sobie ze względów zdrowotnych dotychczas odmawiałam (cholesterol). (...)
        
       1. Choróbska, leki, warunki pracy, model żywienia.
        Urodziłam się w 1946 roku, a w połowie lat pięćdziesiątych rozpoczęła się era antybiotyków, której jestem dzieckiem. Zaczęłam chorować na brzydkie, ropne katary, dlatego leczono mnie (na początku szkoły średniej) antybiotykami (to była wówczas penicylina) a gdy jej działanie było słabe dostawałam także delbetę. Mam małą, słabo wykształconą prawą zatokę szczękową, która właśnie często była zajęta. Na studiach mieszkałam w akademiku i tam dalej przy infekcjach kataralnych dostawałam antybiotyki. Te sytuacje zdarzały się 2, czasem 3x w roku. Potem było coraz gorzej. Po zakończeniu studiów wróciłam do mojej miejscowości i podjęłam pracę w w zakładzie, którego byłam stypendystką. Na każdym etapie mojej pracy często przebywałam na halach produkcyjnych, w oparach, w dużym hałasie. Hale były klimatyzowane, ale na różnych poziomach maszyn produkcyjnych temperatury były bardzo wysokie, za to na parterze silne, chłodne nawiewy. A na korytarzach ziąb i przewiewy. Tak więc nic dziwnego, ze w takich warunkach, moje stany kataralne ciagle sie zaostrzały. I znowu antybiotyki. Nie muszę dodawać, że praca wiązała się z dużą odpowiedzialnością, szybkim tempem, różnorodnością zagadnień i nieustannym stresem. Byłam czasem tak zmęczona, że tylko stres utrzymywał mnie w pionie. Oczywiście o zwolnieniu lekarskim i wyleżeniu choroby nie mogło być mowy, więc antybiotyk i do pracy. Wstawałam najpóźniej o 5:10 rano i w takim biegu do północy. I większość takich właśnie dni. Ale jakoś to było, ponieważ organizm był młody i dużo mógł znieść, a ja żyjąc w takim tempie nawet nie miałam możliwości wyjść poza czas teraźniejszy. Jadałam na stołówce zakładowej, co było wybawieniem w okresie kartkowym, ponieważ nie mając możliwości wystawać całe noce w kolejkach, zostawałam z kartką na przydział mięsa i innych produktów w ręku. I czasem takie właśnie miałam święta. Lodówka pusta a na stole kartka przydziałowa. Ale i tak czasy mojej młodości wspominam z sentymentem. W pewnym okresie, brzydkie infekcje zatok stały się permanentne, dlatego w wieku ok.35 - 40 lat przeszłam zabieg mukotomii (przycinanie i przyżeganie przegród nosowych) a kilka lat później chirurgicznie ściągano mi śluzówkę w prawej zatoce szczękowej i skrobano okostną). Ale infekcje zaczęły pojawiać się na nowo a więc coraz silniejsze antybiotyki, potem podwójne ich dawki i podwójny czas ich stosowania. W końcu, prawie w każdym miesiącu przez dwa tygodnie brałam antybiotyki, aż przestały na mnie działać a infekcje zeszły w dół i zrobił się zespół zatokowo - oskrzelowy, z potężnym kaszlem rozrywającym mi płuca. Więc dwanaście lat temu wprowadzono do mojego leczenia glikokortykosteroidy (wziewne do oskrzeli i areozol do nosa). Zanim zastosowano wziewne sterydy to podano mi dwa zastrzyki sterydowe, po których wyskoczyły mi tłuszczaki (zakłócona gospodarka lipidowa) i wpadłam w nadczyność tarczycy leczoną metizolem przez blisko dwa lata. Dziesięć lat temu zdiagnozowano u mnie zespół jelita drażliwego. Dziś wiem, że to jest grzybica, bo mam 80% typowych jej objawów, a stosując przez całe życie antybiotyki i sterydy nie mogło być inaczej. Na  ZDJ znowu dostawałam chemiczne leki, a w 2003 roku stwierdzono w badaniu kolonoskopijnym 3 drobne polipy w jelicie grubym. W lutym tego roku w następnym badaniu stwierdzono już 3 większe polipy z których najmniejszy 4mm wycięto i przebadano, nie stwierdzając groźnych zmian nowotworowych. Jest jeszcze polip 7mm i 10mm - mam je usunąć w szpitalu.
        Sterydy też zrobiły szkody w następnym miejscu. W listopadzie 09 dostałam się w końcu do okulisty, który stwierdził u mnie zaćmę w obu oczach. Mam skierowanie na wymianę soczewek i odczekuję w kolejce na wykonanie zabiegu. Także w minionym listopadzie przyjmowany przeze mnie controloc na miejscowe zapalenie błony śluzowej żołądka (stwierdzone w gastrofiberoskopii, jak rówież refluks żołądka) spowodował obrzęk i zaczerwienienie prawej stopy z dużą bolesnością utrudniajacą chodzenie. Więc odstawiłam wszystkie leki. Muszę dodać, że mam wiele narośli kostnych i zwyrodnień w drobnych stawach dłoni i stóp. Porobiły się przykurcze palców stóp, co spowodowało ich wykręcenie. Czasem bardzo boli przy chodzeniu, ale do drobnych bóli już się przyzwyczaiłam. No i oczywiście zmiany grzybicze paznokci u nóg. Pani lekarz alergolog była zdziwiona, że takie niewielkie dawki sterydów mogły dać takie zmiany i dalej kazała brać  leki, a w pracowni mykologicznej usłyszawszy o sterydach machnięto tylko ręką.
        Odstawiłam w połowie listopada ubiegłego roku wszystkie leki, ale nos stawał się coraz bardziej zapchany. Zastosowałam więc w grudniu 2 tyg. głodówkę oczyszczającą na bazie samych warzyw (bez nasion strączkowych i większości owoców) wg. pani dr. Ewy Dąbrowskiej, którą to metodę poznałam ok.12 lat temu i okresowo stosowałam. Jednak stosowana po głodówkach dieta wegetariańska była w moim wykonaniu dietą złożoną z półproduktów, a więc bardzo śmieciową.
        Zaczęłam szukać jakiegoś ratunku dla siebie w internecie i tak trafiłam na dr. Ratha i jego teorię o wit. C. Pisał Pan, że ukończył kurs podstawowy z tej wiedzy. Odnalazłam kontakty i ściągnęłam trochę produktów witaminowych dr. Ratha, ale czułam, że to działanie doraźne, bo przecież niczego właściwie nie leczę, tylko znowu organizm obciążam produktami które są reklamowane jako naturalne i na dłuższą metę to do niczego nie prowadzi, a ze względów finansowych (jestem pojedyńczą emerytką) jest niemożliwe do stosowania.
        W styczniu br.coraz bardziej bolało mnie serce, takie wieńcowe bóle, duszności, trudności przy chodzeniu, szczególnie przy wchodzeniu na schody. Mieszkam sama, więc się trochę przestraszyłam. Muszę wspomnieć że może ok. 15 lat temu miałam bardzo silne bóle zamostkowe i od tej pory w bad. EKG jest trochę jakiś nieprawidłowości. Dwóch lekarzy orzekło, że przechodziłam zawał, stąd zmiany w EKG. Lekarz kardiolog do której poszłam  w styczniu br. roku wykonała w swoim gabinecie następne badanie EKG i stwierdziła, że żadnego zawału w przeszłości nie miałam . Ale natychmiast zaczęła zapisywać mi betablokery, statyny (cholesterol całkowity 257 mg/dl, LDL 159 mg/dl, za to HDL aż 84mg/dl, a trójglicerydy tylko 90mg/dl) i kwas acetylosalicylowy. Ciśnienie krwi jest w miarę dobre, czasem rozkurczowe jest trochę zawyżone,. np. 95 - 100 mm Hg. Powiedziałam, że nie będę brała żadnych chemicznych leków, że może spróbowałabym jakiś ziół. Na co Pani doktór stwierdziła, że jeśli chcę święconej wody to powinnam pójść do Księdza. I ten dowcip był jedynym pozytywnym momentem wizyty. Oczywiście recepty wyrzuciłam. Nie chcę żeby końcówkę mojego życia odmierzał czas brania leków, a jedyną aktywnością będzie naciskanie klawiszy pilota TV. Takie życie nie dla mnie, wolę odejść w biegu.
        Dalej kopałam w internecie i tak znalazłam stronę www. bioslone.pl. Mam już w domu wszystkie książki (dostarczono mi w ciągu 2 dni od złożenia zamówienia) i wiedzę zaczerpniętą z forum.
        Pytał Pan jeszcze o dzieciństwo. W wieku ok 11 lat miałam usuwany wyrostek robaczkowy, a w wieku 23 lat usuwane haluksy stóp. Niczego więcej sobie nie przypominam, w końcu to bardzo odległe czasy.
        Reasumując, to właśnie leki zniszczyły moje zdrowie i zmarnowały mi życie. W normalnym świecie powinnam mieć możność zaskarżyć taką służbę "zdrowia" i uzyskać spore odszkodowanie za zabijanie mnie na raty. A moją winą jest to, że obdarzyłam lekarzy całkowitym zaufaniem i oddałam w ich ręce to co najcenniejsze, a więc zdrowie.
        Przy tej całej gehennie ze zdrowiem jestem osobą stabilną emocjonalnie i psychicznie, pełną energii życiowej.  Mam jeszcze chęci do realizacji wielu rzeczy, jednak złe samopoczucie czasem bardzo mnie ogranicza. Zwłaszcza, że mam problemy ze snem, często muszę brać pastylki (stilnox) żeby przespać parę godzin. A potem dzień jest do niczego. I jeszcze uzależnienia. Od młodych lat paliłam papierosy, jednak w ograniczonej ilości (7 szt/dzień), a od kilkunastu lat nie palę. Za to piłam przez te wszystkie lata dużo kawy i dopiero teraz mocno się ograniczam. I to wszystko.
        2.Warunki domowe - zawsze przyzwoite. Przez pierwsze 20 lat samodzielnego życia tzw. M2 (obowiązywały normatywy na osobę), ze wszystkimi mediami, jednak w betonowym bloku, a przez następne 20 lat dwupokojowe mieszkanie w cegle (...)
         Napisałam całą epopeję o swoim zdrowiu, pracy i życiu, ponieważ prowadzący winien znać całego człowieka , nie tylko jego choroby.
        Aktualnie (od połowy listopada) nie zażywam żadnych leków poza Vitacor Plus i Enercor dr. Ratha (witaminy wprowadziłam w lutym br), piję trzeci tydzień mieszankę ziołową na drogi oddechowe i ssę olej zgodnie z zaleceniami z "Niezbędnika". Brałam też od dwóch tyg. sylimarol, lecz teraz wprowadzę do KB ostropest. Dziś wypiłam swoją pierwszą MO, lecz zmniejszoną do 1/4 normalnej dawki. Jeśli po tygodniu nie będzie żadnych ostrych dolegliwości to MO zwiększę do połowy dawki. Dziś też przygotuję swój pierwszy KB warzywny z pierwszego etapu. Mam wszystkie składniki i wyposażenie techniczne do jego wykonania. Co prawda słonecznik słabo kiełkuje, za to dynia zakiełkowała w 80%.
        Bardzo przydałyby się wskazówki i przepisy kulinarne, ponieważ jestem "noga" w kuchni. Nie rozumiem za bardzo np. procedury uzdatniania mięsa. Czy po takim zagotowaniu nie jest ono twarde i pozbawione wartości?
         Jeśli mój stan zdrowia Pana nie zniechęcił i dalej chce Pan mnie wspierać, to będę wdzięczna. Podaję poniżej swój adres i pozostałe dane, żeby mógł pan przesłać mi materiały. Jestem osobą solidną (to bardzo ważna dla mnie cecha u ludzi) i dość perfekcyjną, więc będę się starać przestrzegać wszystkie obowiązujące reguły i zasady; - zresztą czy mam jeszcze coś do stracenia?! I jakieś inne, dobre wyjście? Ale co tam, mam nadzieję, że "jeszcze zatańczę"! (...)
« Ostatnia zmiana: 27-05-2010, 09:30 wysłane przez Zibi » Zapisane
Zbigniew Osiewała (Zibi)
« Odpowiedz #1 : 25-05-2010, 12:01 »

C.d.

Moje wnioski i sugestie:


Jest Pani zdyscyplinowaną potencjalną zdrowiejącą (niepacjentką), a do tego ma Pani wielką charyzmę, szlachetność, mądrość życiową i konsekwencję w dążeniu do odzyskania zdrowia. Wszyscy pacjenci powinni brać z Pani przykład. Największą toksemią jest ta odmedyczna, a na drugim miejscu ewentualnie gluten. Pani już wie, jak omijać szerokim łukiem konowała, prócz wyjątków, stanowiących przypadki ratowania życia lub uchronienia się przed ciężką utratą zdrowia. Są 4 rodzaje białych śmierci: biała mąka, biały cukier, biały proszek - coca i lekarz pierwszego kontaktu.

A zatem do dzieła:

I. Dieta prozdrowotna, ale ze szczególnym zwróceniem uwagi na niejedzenie glutenu oraz w Pani przypadku dieta w refluksie przełykowym:
   Ograniczenie produktów i potraw silnie pobudzających wydzielanie soku żołądkowego: takich jak kawa prawdziwa, także bezkofeinowa, mocna herbata, napoje gazowane, alkohol, esencjonalne buliony, rosoły, wywary kostne, grzybowe, kwaśne owoce, nie rozcieńczone soki owocowe, warzywne, produkty marynowane, wędzone, potrawy smażone, pieczone, pikantne, słone, zbyt kwaśne.
   1. Uwzględnianie w diecie produktów lekko hamujących, ale w sposób naturalny wydzielanie soku żołądkowego: są to tłuszcze łatwo strawne takie jak masło, śmietanka, oleje roślinne, oliwa z oliwek oraz produktów neutralizujących działanie kwasu solnego (np. kisielki, galaretki z siemienia lnianego, czy za kilka m-cy wody zdrojowe - np. Zuber, Wielka Pieniawa, Słotwinka).
    2. Ograniczenie produktów a) termicznie, b)mechanicznie i c) chemicznie drażniących błonę śluzową żołądka: do potraw termicznie drażniących należą potrawy zbyt zimne i zbyt gorące, pobudzają one motorykę żołądka i jelit, a gorące dodatkowo powodują przekrwienie błony śluzowej żołądka; do produktów mechanicznie drażniących należą produkty z dużą zawartością błonnika (pieczywo razowe, grube kasze, surowe warzywa i owoce, suche nasiona roślin strączkowych) - ( tu należy zwrócić uwagę na jedynie na ilość zjadanego błonnika, ale tego żywego oczywiście, początkowo - proszę jeść gotowane warzywa, a następnie poprzez blanszowane dojść do jedzenia surowych).    
   3. Produkty chemicznie drażniące to: zbyt kwaśne owoce, nie rozcieńczone soki, potrawy wędzone, marynowane, pikantne przyprawy (pieprz, papryka, chili, musztarda, ketchup, ocet, sól), w Pani przypadku używałbym tylko pieprzu ziołowego, czosnku na razie też niech Pani nie używa do KB, chyba, że nie ma sensacji gastrycznych, nie czuje Pani bólu w świeżych nadżerkach i jest na niego specjalna "smaka" (należy pamiętać, że to antybiotyk naturalny i trzeba rozważyć persaldo korzyści i strat z terapii nim).
   Regularne spożywanie posiłków. Ważne jest spożywanie 3-4. posiłków dziennie. Dzień powinno się zaczynać od zjedzenia solidnego, chociaż niezbyt obfitego śniadania. Oczywiście budzimy swój mózg i cały organizm lecytyną, zawartą w jajach (oczywiście nie boimy się starszaka medycznego - cholesterolu). Jest to bowiem pierwszy posiłek po długiej przerwie nocnej. Nie należy robić zbyt dużych przerw między posiłkami, aby nie dopuszczać do uczucia głodu. Nie powinno się jednak jeść zbyt często, ponieważ każdy posiłek jest dodatkowym bodźcem powodującym wydzielanie soku żołądkowego. Ostatni posiłek należy spożyć na godzinę przed snem, aby nie dopuścić do głodowych bólów nocnych. Posiłki nie powinny być zbyt duże objętościowo. Należy jeść powoli, bez pośpiechu, najlepiej o stałych porach dnia.
   Stosowanie odpowiednich technik sporządzania potraw. Potrawy należy sporządzać metodą gotowania w wodzie, na parze, w kombiwarach, pieczenia, duszenia bez uprzedniego obsmażania.
Najlepsze będą dla Pani ziemniaki pieczone lub gotowane w mundurkach, ale to w kolejnych etapach diety.
   Warzywa - należy przygotowywać wg klucza:
Przez pewien czas - 4/4 gotowane; po pewnym czasie - 3/4 gotowanych, 1/4 blanszowanych; po pewnym czasie - 2/4 gotowanych i 2/4 blanszowanych; po pewnym czasie - 1/4 gotowanych i 3/4 blanszowanych; ale po pewnym czasie 4/4 - blanszowanych; a po pewnym czasie - 3/4 blanszowanych, a 1/4 - surowych; po pewnym czasie - 2/4 blanszowanych i 2/4 surowych, ale po pewnym czasie - 1/4 blanszowanych i 3/4 surowych; ale po pewnym czasie 4/4 surowych.
   Wodny macerat z lnu: jedną łyżkę zmielonego w blenderze siemienia lnianego zalać szklanką wody przegotowanej, ale w temp. pokojowej i odstawić na 2-3 h, pod przykryciem. Pić w ciągu dnia drobnymi łykami macerat (jest to opatrunek, łagodzący "obyczaje" na poraniony przewód pokarmowy). Macerat ten ma być dyżurnym, a dodatkowo - można zalewać wrzątkiem całe nasiona lnu i tez odstawić na 3-4 h i potem pić w ciągu dnia; można też zagotować łyżkę nasion lnu - około 5 min. i tez odstawić na kilka h pod przykryciem i potem pić taką galaretkę/kisiel. Proponowałbym, jak w przypadku warzyw - postąpić analogicznie, tj.: najpierw zacząć od wodnych maceratów gotowanych, poprzez napary, czyli parzone - do wodnych maceratów, zalewanych letnia wodą (mielonego siemienia).
   Na likwidację blaszek miażdżycowych, usuwanie złogów oraz wspomaganie organizmu w leczeniu refluksu można: wspomagać się wodnymi maceratami z czosnku: 4 średnie ząbki czosnku - zmiażdżyć i zagotować w szklance wody około 2 min. - 4 min.; zalać 4 średnie ząbku czosnku polskiego, po uprzednim zmiażdżeniu zalać wrzątkiem, i po odstawieniu pod przykryciem na 2-3 h, pić w ciągu dnia drobnymi łykami, naprzemiennie z wodnymi maceratami z siemienia lnu; 4 średnie ząbki czosnku polskiego, po uprzednim zmiażdżeniu, odstawić na 10 min. i zalać wodą przegotowaną, ale w temp. pokojowej, i pod przykryciem odstawić na 2-3 h, a potem pić w ciągu dnia drobnymi łykami, naprzemiennie z wodnym maceratem z lnu. Najpierw raczej wodny macerat z czosnku, a za kilka minut wodny macerat z lnu (adekwatnie do sporządzenia - np. jeśli zagotowany czosnek, to zagotowany macerat z lnu; oczywiście najlepsze efekty przynoszą - zimny macerat jeden i drugi - jeden jest opatrunkiem swoistym, a drugi zaś - dezynfekatorem na poraniony przewód). Najlepiej jest je przygotować w chwili, kiedy Pani już wypije MO i czeka Pani na śniadanie.

II. MO - to "świątynia". W Pani przypadku proszę stosować; 1/4 dawki ALOcitu, ale oliwy już 1 łyżka; zaś soku z cytryny - zacząć od jednej kropli (świeże nadżerki) i refluks, chyba że nic się nie dzieje...

III. Mieszankę na drogi oddechowe, należało wdrożyć dopiero po kilku m-cach od wdrożenia MO, po czym dokładać inne metody na oczyszczanie, ale jeśli już Pani odwróciła kolejność, to proszę kontynuować. Jeśli wystąpią tzw. Herxsy, to proszę odstawić jakąś, np. ssanie oleju, a jeśli nic się nie będzie działo, to proszę wszystkie 3 stosować dalej. Wie Pani o tym, że jak karetę ciągną jednocześnie 3 konie, to można je zajeździć na śmierć; lepiej byłoby, aby karetę ciągnął jeden, a dwa biegły sobie luźno "drypką", po czym tego pierwszego odczepić i niech ma zmianę odpoczywającą, a te dwa lub jednego zaprzęgnąć, i niech się produkują. Tak kareta do jedzie do "mety" (3 lata - ewentualne pierwsze oznaki dojścia do zdrowia); pamięta Pani Staszka Grzesiuka, który przeżył kacet (migał się od roboty, oszczędzał...).

IV. Kąpiele w soli i w oleju. Uwydolnienie układu wydalania przez skórę, jako tzw. trzecią nerkę.

V. Na kłopoty ze snem, ewentualnie zastosujemy homeopatię, ale to jak będzie Pani "większa", trochę później...


« Ostatnia zmiana: 25-05-2010, 18:23 wysłane przez Zibi » Zapisane
Zbigniew Osiewała (Zibi)
« Odpowiedz #2 : 25-05-2010, 12:15 »

c.d.

Odpowiedź Pani Dyziek:

Cytat
Witam!
Jestem właśnie po swoim pierwszym koktajlu błonnikowym. Bazą smakową był zmiksowany kiszony ogórek. Taki mało-średni. Zmełłam po łyżce nasion dyni, słonecznika, siemienia lnianego i ostropestu. Po zmiksowaniu wszystkiego i uzupełnieniu  wody do żądanej objętości przetarłam wszystko przez dość gęste perlonowe sitko, ponieważ zauważyłam, że są drobne (tak ok. 2mm) igiełki. Masę pozostałą na sitku wyssałam i resztą (tak z pół łyżeczki od herbaty) wyplułam. Zrobiłam to z obawy, czy te ostre drobinki nie zaszkodzą na przewód pokarmowy. Jeśli Pan powie że nie, to nie będę się bawić w żadne przecieranie. Koktajl był smaczny a ssana masa miała posmak lekko orzechowy. Dobre. Następnym razem taki koktajl trochę popieprzę i dodam troszkę (tak z pół ząbka) wyciśniętego czosnku. Chyba tak można.
Jeszcze jedno pytanie. Przy wejściu na dietę zaopatruję się w produkty w sklepie benedyktyńskim. Kupuję tam masło, śmietanę, jajka, smalec, białą kiełbasę. Czy taką kiełbasę można jeść w pierwszym etapie? Chyba nie ma w niej nic niewłaściwego? Jest także dobrze wyglądająca kaszanka, ale jest w niej kasza jęczmienna, więc tego na razie nie kupuję! Są też jakieś suche kiełbasy, ale na tym etapie diety nawet ich nie oglądam.
Przygotowywanie MO i KB idzie mi na razie dość niezdarnie, ale praktyka czyni mistrza. Po pierwszej szklance KB zachęciłam się do niego. Myślę, że kiedy już będę mogła stosować więcej produktów do jego przygotowywania, to koktajl będzie prawdziwą frajdą. (...)

Moje wnioski i sugestie:

Można się nie bawić w odcedzanie. Pieprz ziołowy do KB. Jak jest "smaka", to trochę wyciśniętego czosnku i trochę (ok. 1 cm kwadratowy korzenia imbiru, ale wolałbym, żeby to było potem). Obecnie - KB wg przepisów w I etapie DP.
  
Na razie kaszanki nie jemy - bo to produkt kwasotwórczy; kaszy jęczmiennej też nie jemy - to gluten.
« Ostatnia zmiana: 25-05-2010, 18:25 wysłane przez Zibi » Zapisane
Zbigniew Osiewała (Zibi)
« Odpowiedz #3 : 25-05-2010, 12:42 »

II Wizyta wirtualna Pani Dyziek - dnia 17.03.2010 roku

Z wywiadu chorobowego wynika, że:


Cytat
1. Zakończyłam w minioną niedzielę 3 tygodniowy okres I etapu. W tym okresie najbardziej dokuczliwy był dla mnie zakaz stosowania owoców (do surówek używam jabłek), pomidorów, przecierów pomidorowych, mielonej czerwonej papryki (ostatnich dwóch produktów używam często do doprawiania i duszenia mięs). Reszta była OK. Tak naprawdę taką dietę często stosowałam, z tym, że zamiast mięs była soczewica i soja (półprodukty!)

2. Mam za sobą 3 tygodnie stosowania MO w sposób jak niżej:

- pierwszy tydzień po ? każdego składnika

- drugi tydzień to - olej i alocit po 5 ml (odmierzany strzykawką) a cytryna w dalszym ciągu 2,5 ml

- trzeci tydzień to - olej i alocit po 7,5 ml (odmierzany strzykawką)
a cytryna 5 ml

- jutro zacznę czwarty tydzień i chcę olej i alocit zwiększyć do pełnej dawki a cytryny 7,5 ml

Na razie nie mam specjalnych dolegliwości przewodu pokarmowego związanych ze stosowaniem MO. Żadnych nieprzyjemności ze strony ewentualnych nadżerek itp.

Odstawiłam po dwóch tygodniach picia MO witaminy dr Ratha, bo nie zalecacie stosowania suplementów, chociaż produkty te reklamowane są jako "czyste".

Moje pytanie: Czy mogę sok z cytryny przygotować na 3-4 dni i trzymać w szklanym kieliszku w lodówce?

3. Od 3 tygodni piję też warzywne koktajle błonnikowe , czasem dwa, ale najczęściej jeden raz dziennie ( nie "wyrabiam" się z większą ilością - może poprawię organizację mojego dnia i będzie lepiej). Stosuję do nich jedną łyżkę stołową ostropestu (zeszłam z aptecznego sylimarolu). Zdążyłam już zniszczyć jeden ręczny blender, więc zamówiłam drogą internetową drugi, polecany przez Pana J. Słoneckiego i właśnie oglądam to maleńkie, śliczne urządzenie. Ciekawa jestem kiedy go zepsuję, choć P. Słonecki mówił, że jest "nie do zdarcia".

4. Ten tydzień jest ostatnim tygodniem picia mieszanki na drogi oddechowe. Potem zastosuję ssanie oleju (zeszłam z niego gdy Pan mnie pouczył, że niepotrzebnie "zajeżdżam" organizm), ponieważ jest poprawa, ale dobrze nie jest. Rano budzę się z zablokowanym nosem, który przed południem powoli się oczyszcza (kaloryfery na noc mocno skręcam). W ciągu dnia czasem muszę odkaszlnąć nadmiar śluzu. Stan się zaostrza na zimnym powietrzu. Ale i tak jest decydowanie lepiej niż wówczas gdy stosowałam wziewne sterydy.

Jeśli po odstawieniu mieszanki na drogi oddechowe będzie duże pogorszenie, to wówczas będę bombardować Pana o dobre rady. Mam kupiony domowy inhalator i myślę o jakimś nawilżaniu solą fizjologiczną wysychających śluzówek. Na razie sporadycznie smaruję nos od wewnątrz maścią tranową i jest lepiej. Trochę pobolewa mnie kość policzkowa (zatoka szczękowa) i kości oczodołowa. Ale to nic, z takimi dolegliwościami można żyć.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

W okresie stosowania MO, KB i pierwszego etapu diety zdrowotnej moje dolegliwości jelitowe zmniejszały się, a stolec wreszcie stawał się uformowany. Lecz pojawiły się skurcze stóp i łydek ( właściwie dolegliwości pojawiają się na prawej nodze). Są tak silne, że wyskakuję nad ranem z pościeli żeby się jakoś ratować. Zaczęłam więc stosować "slow mag" - 6 szt/dobę. Zjadłam w ten sposób jedno opakowanie , bez specjalnej poprawy w nodze i kupiłam w tą niedzielę drugie. Jednak po kilku dniach kuracji magnezem zaczęłam mieć coraz luźniejsze stolce. Myślałam sobie "nic to" jakoś przelecę i to drugie opakowanie. Ale dziś ( 13 dzień stosowania slow magu) to już poleciała ze mnie "brudna woda" i pojawiły sie znowu pobolewania brzucha. Więc odstawiłam dziś magnez, żeby sprawdzić czy to na pewno on był przyczyną. Bo w niedzielę zakończyłam "głodzenie drożdżaka" i zjadłam trochę wafli ryżowych i trochę migdałów, a także banana. Nie powinno mi to zaszkodzić, ale...?

Dziś wzięłam po posiłkach po 1 tabletce asparginu (potas i magnez). Nie wiem co dalej...?

Z innych kłopotów to dolegliwości ze strony serca, które miałam już wcześniej (styczeń br.) i po odstawieniu preparatów dr Ratha nie wiem jak sobie w naturalny sposób pomagać. Może Pan coś poradzić? Zaznaczam, że nie będę stosować preparatów homeopatycznych i proszę to uszanować.

No i bardzo "upierdliwa" ciągła słabość, takie ciągłe zmęczenie. Rano ze dwa razy machnę ręką i już mam dość wysiłku na cały dzień, najchętniej bym poleżała. Muszę zmuszać się do wysiłku, do jakiejś aktywności. Nie wiem czy to jest efekt MO, czy może to "coś od serca", czy jakaś inna cholera!

Martwię się również zbliżającym się zbiegiem wycięcia polipów jelita grubego. Na kilka dni przed zabiegiem nie wolno jeść nic co zawiera nasiona, kasze, błonnik, nic trudno strawnego, itp. Jak więc zachować dietę prozdrowotną? Również KB wykluczony. A po zabiegu, gdy wrócę do domu to nie wiem czy mam zaraz pić KB i MO. Przecież będą świeże miejsca po usunięciu polipów. W szpitalu zalecą mi na pewno dietę lekkostrawną, jakieś kisielki, kleiki, białe pieczywo itp. No i trzeba przed zabiegiem mocno przeczyścić jelita fortransem. Czy wówczas nie zostanie zniszczona dobra flora bakteryjna, którą z takim trudem odbudowuję? Chciałabym znać opinię Pana na ten temat.

Polecane przez Pana picie maceratów z lnu i czosnku zastosuję po skończeniu picia mieszanki na drogi oddechowe. Na razie za dużo jest tych koniecznych przerw między różnymi specyfikami i trochę trudno mi to wszystko pogodzić.

Cieszę się, że Pan chwali moje umiejętności posługiwania się Internetem, ale... to nie zupełnie jest prawdą. A na forum są strony, gdzie nie mogę wejść bez zalogowania się i rejestracji. Ja na razie jestem tylko czytelnikiem tego co jest dostępne. Więc jeśli ma Pan jakieś cenne wskazówki w "kompie", np. kulinarne, to proszę je przysłać.
(...)

Moje wnioski i sugestie:

Sok z cytryny na 3 dni - tak, ale lepszy jest świeższy.

Lepiej smarować w nosie maścią tranową, niż nawilżać nawilżaczem (dużo pleśni i grzybów). Nawilżać na noc powietrze korzeniem prawoślazu (do garnka z gorącą wodą sypnąć garść korzenia) i postawić przy łóżku; może też być szałwia, ale szałwia bardziej ściągająco działa na obrzęki śluzówki w nosie (nie wiem, ale chyba u Pani jest taka potrzeba - obrzęk może być spowodowany od roztoczy kurzu domowego). A na zatoki oczywiście robić też parówki w "namiocie", czy też inhalatorem - inhalacje z soli jodobromowej. Zakraplać nos alocitowymi kroplami. Rano - lewa dziurka krople, a prawa - maść tranowa; wieczorem - odwrotnie. Może Pani odwiesić rzucie oleju, jeśli nie ma gwałtownych reakcji na oczyszczanie wcześniejszymi metodami (wg Pani "czuja" czy "trzeciego oka").

Na skurcze łydek : KB z bananem i orzechami plus zwiększyć węgle dobowe (dawkę węglowodanów, a w razie ataku - może jakąś śliwkę suszoną, czy banana, czy śliwkę kalifornijską w czekoladzie, czy kawałek dobrej gorzkiej czekolady... (wg etapów diety - zezwolenie). Slow Mag czasami pomaga po pół rocznej kuracji. Slow Mag nie wywołuje biegunek, jeśli się go stosuje na czczo, ale uwaga na refluks (...)

Migdały - raczej sporadycznie i do KB (martwy błonnik i napromieniowany), lepsze orzechy.

Jeśli są jakieś dolegliwości od strony serca - proszę zażywać te swoje "naturalne" preparaty Ratha, a z czasem będziemy je redukować i odstawiać. Co Pani bierze - Koenzym Q-10; Ginko Prim ( na rozszerzenie naczyń mózgowych?). Jeśli są one dla ratowania życia, to na razie brać.

Nie, po zabiegu też trzeba trochę odczekać (może 10 dni..). Proszę jeść kleiki i warzywa gotowane, może galaretki z siemienia gotowanego, na  poraniony przewód pokarmowy. Wtedy trzeba być na "ich" diecie. Wówczas zamiast białego pieczywa - wafle ryżowe, i tyle. Na pewno zostanie zniszczona, ale siła wyższa. Szybko też się odbuduje. Jeszcze będzie Pani tańczyć na 10. zlocie, na rancho u P. Słoneckiego.  smile
« Ostatnia zmiana: 25-05-2010, 18:19 wysłane przez Zibi » Zapisane
Zbigniew Osiewała (Zibi)
« Odpowiedz #4 : 25-05-2010, 12:53 »

III wizyta wirtualna Pani Dyziek - dnia 15.05.2010 roku.

Z wywiadu wynika, że:

Cytat
U mnie sytuacja wygląda tak:
1. Piję każdego dnia MO na bazie oliwy z oliwek w pełnym „rozmiarze”, stosuję 2-1 KB w ciągu dnia i jestem na diecie prozdrowotnej drugiego etapu.

2. Zaczęłam piąty tydzień picia mieszanki na drogi oddechowe „drugiego rzutu” (po 3 tygodniowej przerwie) i zakraplam nos kroplami z alocitu.

Moje problemy:

1.Biegunka

Od tygodnia mam gazy, „kruczenia” w jelitach i wodniste stolce. Myślałam że to może oczyszczanie lub błąd żywieniowy, ale różne próby, w tym odstawienie KB nie pomagają. Dziś zauważyłam, że problem nasila się po porannym wypiciu MO. Mam odstawić na 3-4 dni MO? Podjąć jakąś głodówkę, np. kleiki ryżowe? Wrócić do KB i dodać większą ilością nasion dyni? Jestem tą biegunką i gazami trochę zmęczona, z obolałym odbytem (smaruję maścią z wit. A)

2. Bóle serca, zawyżone i skaczące ciśnienie

Kołatanie, rozpieranie w klatce piersiowej, braki tchu przy szybszych ruchach, przy śpiewaniu. Ciśnienie, szczególnie rano, 135-150/90-100 i skacze przy kolejnych pomiarach. Kupiłam cravisol (mądrość z forum) i od dwóch dni zażywam, jednak jest to etanolowy wyciąg z ziół i ten etanol trochę mi przeszkadza na żołądek (tzn. czuję mały ucisk w żołądku). Dyskomfort serca jest duży i utrzymuje się od długiego czasu. Żadnych leków nasercowych nie zażywam. Czy coś powinnam wprowadzić? Wiem z Forum, że wiele osób przechodziło przez takie problemy i różnie sobie radzono, łącznie ze stosowaniem okresowym leków chemicznych.

3. Skurcze stóp i łydek.

Skurcze poranne są, mimo stosowania w diecie bananów i za pańskim zezwoleniem trochę czekolady gorzkiej 90% (Wawel). Po slow-magu mocno mnie czyściło i jak Pan twierdził skutki zdrowotne stosowania slow magu przychodzą b. późno.

Myślę, że magnez przydałby się też sercu. Mam sięgnąć po magnez apteczny? Na wszelki wypadek kupiłam magnezin 500 i aspargin. Co Pan może mi doradzić?

4. Zatoki i skrzela.

Mój „odwieczny” problem. Są dni kiedy pomimo zakraplań i picia mieszanki zatoki są dalej zapchane i gorzej się oczyszczają. Cały czas po kaszlu i odchrząknięciu odpluwam gęsty śluz ale są dni kiedy zatoki są „luźniejsze” i śluz sam spływa i jest łatwiejszy do usunięcia. Jest to męczące, ale przyjmuję to z całym „dobrodziejstwem inwentarza”, ponieważ tak mam od wielu lat i zdaje sobie sprawę, że oczyszczanie moich dróg oddechowych będzie trwało wiele lat. Ale mam nadzieję, że „idzie do przodu”.

Pojawiają się też okresowe pobolewania zdegenerowanych drobnych stawów stóp i rąk i „wyłażą” mi chyba żylaki (pod kolanami), ale to na razie przetrzymuję i obserwuję.

Pisałam Panu wcześniej, że będę miała usuwane polipy jelita grubego. W szpitalu byłam, kolonoskopia pod narkozą się odbyła, jednak polipów nie usunięto bo ich nie znaleziono. Do szpitala poszłam z całą dokumentacją (dokładny opis badania z dokładnym umiejscowieniem polipów i ich wielkości) a także z nagraniem całego badania na płycie CD. Biegałam w szpitalu z tą dokumentacją za lekarzami, ale machano tylko ręką i mówiono „to nieważne”. Po czym kolonoskopie wykonano w tempie sprinterskim niczego nie stwierdzając. Skandal. I to szpital kliniczny Akademii Medycznej.

Pani doktor, która mnie wysłała na ten zabieg do szpitala potwierdziła obecność sporych polipów w jelicie (ma badanie w komputerze) i mam nowy termin zabiegu wyznaczony na 31/05/10.

Piszę o tym, bo te ciągłe przygotowywania do zabiegów wypłukują florę bakteryjną i te słodzone kisielki i galaretki przed zabiegiem są sporym odstępstwem od zalecanej diety. Ale po kolonoskopii 13/04/br. dość szybko doszło do w miarę unormowanego stolca (one nawet jak są w miarę unormowane to jednak są miękkie) i doszłam do wniosku, że w perspektywie następnego oczyszczania do kolonoskopii nie ma co myśleć o powrocie do pierwszych 3 tygodni głodzenia się i zachowałam dietę prozdrowotna II etapu.

19/06/2010 rozpoczynam 2 tyg. wczasy zdrowotne na Kaszubach, załatwione jesienią 2009 roku, kiedy jeszcze nie słyszałam o Bioslone. Będę tam na diecie warzywnej (wszystkie warzywa poza nasionami strączkowych), a z owoców to jabłka i grapefruity. Używa się tam dużo czosnku i chrzanu, a większość warzyw je się surowych i tyko ok. 30-40% duszonych i gotowanych. Ale je się tam też czerwone pomidory, paprykę, rzodkiewki, używa do doprawiania przeciery pomidorowe, paprykę słodką itp. Jabłka są w surówkach więc ich nie uniknę, i nie mogę ograniczyć przypraw. W związku tym proszę o wyjaśnienie, dlaczego w zaleceniach bioslone należy unikać czerwonych warzyw w trakcie diety I etapu. Nie będę jadła surowych pomidorów i papryki i dokładając w domu trzeci tydzień takiej głodówki potraktowałabym to jako powrót do I etapu diety. Acha. Nie stosuje się tam żadnych tłuszczy, śmietan, nabiałów, nasion, orzechów itp. Chodzi o przejście na odżywianie endogenne, dla pozbywania się śmieci z organizmu i jego rewitalizacji. Co prawda potem zaleca się dietę wegetariańską, ale to już inna sprawa. Pierwszy raz byłam tam jakieś 12 lat temu i oczyszczanie odbywało się u mnie w sposób „książkowy”, a po powrocie do domu spłynął mi z zatok dosłownie kłąb zielonej, gumiastej ropy. Poczułam się naprawdę dużo lepiej. Lecz później nie umiałam zadbać o swoja dietę, nie czułam tego problemu i nie rozumiałam. Doceniam jakie ważne są informacje dotyczące diety prozdrowotnej w książkach pana Słoneckiego i na Forum.  

Moje wnioski i sugestie:


1. Tak, proszę odstawić MO na 4 - 7 dni. Można wrócić do KB - ze zwiększoną ilością pestek z dyni. Proszę tak postępować jak przy klasycznej biegunce: kleiki ryżowe i marchewkowe, buraczkowe - nierozgotowane mocno. Zastosować też Gastrolit w saszetkach: najpierw 4xdz., a potem rzadziej - wg ulotki. Proszę też zażywać surowy ryż (jedna łyżka - po każdym wypróżnieniu) lub/i węgiel aktywowany.

2. Może samą jemiołę - niech Pani pije (napar z ziół jemioły i pozostałych ziół, które są w tych kroplach). Jeśli nie da rady, to proszę powrócić do poprzednich leków - ale w rozsądnych dawkach, a potem dawkowanie redukować do zera. Przez ten czas proszę pić MO na bazie soku z aloesu, dopóki organizm nie wyreguluje sobie spraw krążeniowych.

3. Zwiększyć węglowodany w diecie: kasze, ryże, może wafle ryżowe, ziemniaki ( o ile Pani może w II etapie...). Inne preparaty magnezowe słabo się wchłaniają i również mogą działać drażniąco na jelita (ale może Pani spróbować, ale raczej nie-Magnezin - on typowo podrażnia i przyspiesza perystaltykę - to jest badziewie). Można spróbować brać na pusty żołądek (slow mag) lub jakikolwiek inny, tj. około godziny po jedzeniu lub dłużej - aby oszczędzał żołądek i wchłaniał się z jelita, chyba że będzie też podrażniał jelita...

4. Ssanie oleju, zakraplanie nosa kroplami alocitowymi, picie MO, KB, mieszanki ziołowej - widzi Pani - ile tych metod na oczyszczanie jest...
   Żylaki - muszą wychodzić siłą rzeczy (stany zapalne - celem regeneracji) - proszę smarować alocitem oraz wprowadzić do diety więcej kolagenu lub zjadać żelki Haribo. Ważne jest, aby zjadać białko kolagenowe z warzywami (witamina C, wit. B6, wit. B9, miedź), czyli z KB.
   Chodzi o to, aby rozpoznać, co nas uczula... w tym I etapie DP, i dlatego też nie stosujemy tych produktów z czerwonym barwnikiem, ale jeśli jest Pani pewna, że pomidory, papryka czerwona nie uczula, to może je powoli wprowadzać. Te lektyny pokarmowe - nie sprzyjają w gojeniu nadżerek nabłonka jelit.
   Może sobie Pani tę dietę zastosować, tylko żeby podczas scukrzanie się białka zdefektowanego - nie zwiększyć sobie tej ketozy, co będzie skutkowało jeszcze większymi skurczami łydek oraz zwiększy zapotrzebowanie na magnez. Ale do odważnych świat należy. Pani już zetknęła się z tą dietą, więc musi Pani sobie ją wypośrodkować, może ustalić punkty styczne z II etapem DP. Szkoda że orzechów tam nie można zjadać.

« Ostatnia zmiana: 26-05-2010, 17:44 wysłane przez Zibi » Zapisane
Zbigniew Osiewała (Zibi)
« Odpowiedz #5 : 25-05-2010, 13:05 »

c.d.

Odpowiedź Dyziek - dnia 24.05.2010 roku:


Cytat
(...)
No więc Zibi - moja sytuacja wygląda jak niżej:
- po odstawieniu MO, zastosowaniu surowego ryżu i ryżowych kleików, a także powrocie do KB ze zwiększoną ilością dyni a zmniejszonym siemieniem lnianym sytuacja z biegunką została po dwóch dniach opanowana, lecz poranne wypróżnienia przez kilka dni były jeszcze b.luźne.  Po ich w miarę unormowaniu (od trzech dni) wróciłam do normalnej diety i do połowy porcji MO (po tygodniowej przerwie). Zaczęłam ponownie stosować cravisol lecz pół porcji i zaraz po jedzeniu, żeby żołądek tak się nie buntował na ten etanol w ziołach. Kupiłam i wypóbowuję żelki Haribo - jest to smaczna kuracja.
 
    - Aktualnie:
    1. serce mniej dokucza a ciśnienie spadło o parę kresek i nie przekracza 135/95 mm Hg
    2. żylaki zrobiły sie "łagodniejsze"
    3. jelita są spokojniejsze a z żołądka "zszedł wielki, gniotący mnie kamień", choć czasem czuję żołądek po jedzeniu
    4. mam więcej ochoty do pracy (od długiego czasu ogarnęła mnie wyjątkowa słabość i ciągłe zmęczenie - to chyba         od serca) i nawet zaczynam robić plany na następne dni.
    5. złagodziły się bóle drobnych, zwyrodniałych stawów i mniej boli prawa stopa na którą nie mogłam stąpnąć
 
Taraz stosuję:

    * 0,5 porcji MO na oliwie
    * 2x dzień KB (więcej nie wyrabiam)
    * dietę prozdrowotną IIetapu
    * 0,5 porcji cravisolu
    * ssanie oleju (mieszankę na drogi oddechowe zastopowałam przy biegunce, po 4 tygodniach stosowania i wrócę do niej dopiero w lipcu)
    * zakraplanie nosa alocitem

Mam zamiar tak pozostać aż do moich wczasów głodówkowych na Kaszubach (19/06) z kilkudniową przerwą na przygotowanie się do kolonoskopii i usuwanie polipów (31/05). Gdyby Pan uważał, że należy coś zwiększyć lub zmniejszyć to proszę dać znać.
Tak zastanawiam się, dlaczego MO na oliwie dało taki skutek w jelitach. Nie wspomniałam o tym ale początek biegunki zaczął sie od rwących bóli w podbrzuszu i drugiego dnia zeszło ze mnie coś b. ciemnego i obrzydliwie cuchnącego. Czyżby MO na oliwie sięgnęło do jelit? Ale pewnie to również skutek KB i diety prozrowotnej.

Oraz z dalszej części wywiadu chorobowego Pani Dyziek wynika, że:

Cytat
Dzięki, że tak natychmiast odpowiadasz.
Upoważniam Cię do wykorzystania mojego przypadku i wszystkich informacji, które Ci przekazywałam. Tak, widzę już teraz korzyści ze stosowania metod bioslone, przede wszystkim żyję bez leków i suplementów, a stan moich zatok (moje niszczące mnie od czterdziestu kilku lat główne schorzenie) jest najlepszy od wielu, wielu lat. A przecież to dopiero początek.
(...)
Co do bóli, to były one do zniesienia, jedynie problemy sercowe wzbudzały we mnie lęk. Po przejrzeniu opisów walki z bólami Machosa i Twoimi, wiem, że trudne chwile dopiero przede mną.
Co do cierpliwości. Jeśli przez pół wieku niszczyłam zdrowie, to liczę się z kilkoma latami walki o powrót do lepszego samopoczucia. Stosowałam okresowo głodówki oczyszczające i myślę, że one troszkę mnie ustrzegły przed całkowitym oddaniem pola walki toksemii. Ja mam b. małą wiedzę nt. zdrowia, często więc kieruję się intuicją. I jestem b. wdzięczna, że znalazłam stronkę Bioslone. I Wam wszystkim, którzy oddajecie swój czas i siły żeby szerzyć ideę Hipokratesa i uświadamiać, że homeostaza jest podstawowym warunkiem zdrowia.
Cieszę się, że trafiłam w Bioslone na Ciebie i na razie niech tak zostanie. Serdecznie Cię pozdrawiam.

(...)

Moje wnioski:

Cieszę się, że ja i inni Biosłonejczycy przyczyniliśmy się troszeczkę dla zapobieżenia Twojej gehenny chorobowej. Jesteś typowym przykładem pozytywnej przemiany (z pacjenta na zdrowiejącego). Tak trzymaj! thumbsup

Na Twoją wysuszoną śluzówkę - podaję w tym linku - maść dra Borsuka (do zrobienia w aptece): - http://forum.bioslone.pl/index.php?topic=1114.msg6253#msg6253
« Ostatnia zmiana: 25-05-2010, 17:58 wysłane przez Zibi » Zapisane
Zbigniew Osiewała (Zibi)
« Odpowiedz #6 : 11-05-2011, 11:28 »

Mail od Pani Dyziek z dnia 10.05.2011:
Cytat
Ponad rok stosuję  zalecenia bioslone, tzn. dieta (I, II etap) z całkowitym wykluczeniem glutenu, MO na bazie oliwy z oliwek i Alocitu oraz 1 -2 KB dziennie. Czas podsumować jakie zmiany zaszły w moim samopoczuciu.

A więc:

1.    Nastąpiła znaczna poprawa pracy układu pokarmowego, ustąpiły bóle żołądka

i jelit, minęły wzdęcia, gazy, luźne stolce. Kilkakrotnie ponawiany test buraczkowy jest negatywny. Zdiagnozowany wcześniej z dokuczliwymi objawami zespół jelita drażliwego ustąpił. Po kilku miesiącach (9 m-cy)  stosowania zaleceń bioslone, w kolonoskopii nie odnaleziono trzeciego polipa jelita grubego, który miał zostać usunięty. Dwa poprzednie usunięto w trakcie wcześniejszych zabiegów. Mam nadzieję, że trzeci polip zniknął za sprawą MO, KB i diety z całkowitym wykluczeniem glutenu.

2.    Poprawiła się sprawność ruchowa. Chodzę swobodnie, bez żadnego bólu, mimo że zwyrodnienia kostne i przykurcze palców stóp pozostają bez zmian. (przed MO spuchnięte stopy i ból przy każdym kroku).

3.    Narośla kostne przy kciukach dłoni już nie bolą, a narośl przy kciuku prawej dłoni uległa zmniejszeniu.

4.    Już drugi raz wychodzę bez żadnych leków z zaostrzenia moich chorych od 50 lat zatok i oskrzeli (zespół zatokowo -  oskrzelowy). Przed MO każdorazowo przy pogorszeniu stanu moich moich zatok i oskrzeli stosowano duże dawki antybiotyków i wziewne sterydy.

Aktualnie po długotrwałym, powolnym i b. trudnym odchorowywaniu zaostrzenia stanu moich dróg oddechowych, zatoki są nieco lepsze niż przed chorobą, choć droga do ich wyleczenia jest jeszcze daleka. Pozostaje jeszcze sporo do wyleczenia w oskrzelach i tchawicy.

Cały czas pozostaję na oliwie z oliwek i aloesie, ponieważ mam przy oczyszczaniu duże problemy z zaburzeniami pracy serca tj. wysokie i skaczące ciśnienie, skaczące tętno, bóle i duszności przy ruchu, itp. Po odstawieniu na pewien czas MO dolegliwości się zmniejszają.

Został zrobiony pierwszy krok i mimo, że droga do poprawy zdrowia jest ciernista i wyboista a także pełna zmagań z bólami a czasem nawet ze zwątpieniami, to chcę dalej trwać przy niej. Jest to twoja zasługa Zibi, bo w chwilach bóli i zwątpień jesteś przy mnie, niosąc dobre rady i wspierając mnie swoją serdecznością. Dzięki Ci za to i FAJNIE  ŻE  JESTEŚ.
« Ostatnia zmiana: 11-05-2011, 20:05 wysłane przez Zibi » Zapisane
Strony: [1]   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.21 | SMF © 2006-2008, Simple Machines
Design by jpacs29 | Mapa strony
Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!