Niemedyczne forum zdrowia
22-09-2019, 19:07 *
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Czy dotarł do Ciebie email aktywacyjny?

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Aktualności: Sklep Biosłone --> wejdź
 
   Strona główna   Pomoc Regulamin Szukaj Zaloguj się Rejestracja  
Strony: [1]   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Żywienie optymalne a dieta przy Candida albicans  (Przeczytany 12668 razy)
ALA 1
« : 30-09-2007, 21:24 »

Bardzo proszę o odpowiedź optymalnych, którzy stosują MO. Czy modyfikujecie jakoś dietę optymalną względem żywienia w czasie leczenia Candida albicans? Chodzi mi głównie o to, czy również nie łączycie w jednym posiłku węglowodanów z białkami? Np. mięsa i ziemniaków, czy nie przestrzegacie tego? Pod jaką postacią najczęściej spożywacie węglowodany i czy pozwalacie sobie na kawałeczek gorzkiej czekoladki?
« Ostatnia zmiana: 23-02-2012, 14:48 wysłane przez Solan » Zapisane
Zibi
« Odpowiedz #1 : 02-10-2007, 16:47 »

DO dra Kwaśniewskiego w przypadku kandydozy odpada. Kto ma kłopoty z trawieniem, nie powinien łączyć węgli z białkiem w jednym posiłku. Ziemniaki też odpadają z uwagi na wysoki indeks, chyba że są użyte do zupy warzywnej. Duże ilości tłuszczu powodują zablokowanie wchłaniania witamin i minerałów, i inne niekorzystne dla zdrowia zaburzenia. Tłuszczu widocznego unikamy. Jedynie małe ilości białka, w początkowej fazie diety są dopuszczalne, ale białka o najwyższej wartości biologicznej, żeby nie zaśmiecać żołądka.

[ Dodano: 02-10-2007, 17:07 ]
Co do czekolady, wg mnie powinno się zrezygnować całkowicie, przynajmniej w I etapie. Chodzi tutaj o pozbycie się pewnego nawyku, uzależnienia od słodyczy. Na diecie Kwaśniewskiego widziałem, jak niektórzy jedli kilogramami golonki z talerzem pyrów i do tego wypijali kufel piwa. Nałogowcy swoje zachowania tłumaczyli tym, że piwko to nie alkohol, a poza tym wliczają je do normy spożycia dziennego węglowodanów, itd. Była to taka swoista racjonalizacja, albo intelektualizacja, czyli tłumaczenia swoich złych nawyków takimi oto psychologicznymi mechanizmami obronnymi. Piwo – maltoza - IG 110 – już w jamie ustnej przenika do krwiobiegu. W moim przypadku codziennym spożywaniem czekolady i dość dużych ilości tłuszczu wyhodowałem sobie piękne kamory na nerkach (poczytaj sobie Alu1 o DO na innych działach).

Moim zdaniem DO podwyższała odporność, ale i odporność wszystkim "intruzom" w organizmie. Dlatego w moim przypadku nie załatwiała u mnie problemu do końca (choć oczywiście jest lepsza od najlepszych diet wysokowęglowodanowych, czyli diet mendycyny i dietetyki klasycznej).
« Ostatnia zmiana: 23-02-2012, 14:51 wysłane przez Solan » Zapisane
ALA 1
« Odpowiedz #2 : 03-10-2007, 19:37 »

Widocznie niedostatecznie dobrze stosowałeś ŻO. Znam kilka osób, które wyleczyły się z bardzo ciężkich chorób i nie dadzą złego słowa powiedzieć na temat tej diety. Napisałeś mi, że jeśli owa dieta byłaby taka wspaniała, nie byłoby mnie na forum. Wyjaśniam więc, że najpierw zachorowałam, a potem rozpoczęłam dietę i tak z reguły bywa. Pozdrawiam.
« Ostatnia zmiana: 23-02-2012, 14:51 wysłane przez Solan » Zapisane
Zibi
« Odpowiedz #3 : 04-10-2007, 12:27 »

I całe szczęście, że niedokładnie przestrzegałem tzw. złotej proporcji, bo może by mnie nie było wśród żywych. Poczytaj sobie dra Ponomarenkę, on dokładnie zbadał empirycznie efektywność tej diety. Niektórzy moi znajomi już niestety nie są w stanie nam odpowiedzieć na pytanie, jaka skuteczność tej diety była w ich przypadku... Ja też znam może nawet kilkudziesięciu Optymalnych, którzy pozbyli się wielu chorób, stosując tę dietę, ale zarówno ja, jak i oni wiedzą, dlaczego tak się stało w naszym przypadku.

Ja tylko stwierdzam fakt, że gdyby to była dieta idealna, to prawdopodobnie nie byłoby tego forum, a lekarze akademiccy i ten cały przemysł bandycki puszczony byłby w skarpetach. Ponadto dieta jest dla ludzi chorych, a jeśli ją stosują zdrowi, to robią sobie krzywdę, "łatają sobie dziurki na zdrowiu". Mało tego, nawet chorzy (niektórzy), stosując dietę "złotą" również mogą sobie robić krzywdę, bo też łatają sobie zdrowie. A dlaczego? Bo nie leczą się przyczynowo. Na tym Forum dowiedziałem się, jak się leczyć przyczynowo.
Ortodoksyjni Optymalni powinni mieć świadomość, że są swego rodzaju "materiałem" doświadczalnym, uczestniczącym dobrowolnie w pionierskich badaniach nad dietą, niespotykaną praktycznie w przyrodzie.  
    „…Wszystko może się dobrze skończyć, jeśli współczesna nauka się myli. A jeśli nie?...”. (dr Ponomarenko)
    "Męczennicy dają ludziom zły przykład." (David Russell)
    "W pewnych warunkach ludzie reagują na fikcję równie silnie jak na rzeczywistość, a w wielu przypadkach przyczyniają się do stworzenia tej właśnie fikcji, na którą reagują..." (Lippann)

Na tym polega dietetyka religijna, albo sekciarska. Ja z uporem maniaka udowadniam, że dieta optymalna (DO), to nie to samo co OPTYMALNA, czyli idealna.
« Ostatnia zmiana: 23-02-2012, 14:53 wysłane przez Solan » Zapisane
Einstein
« Odpowiedz #4 : 04-10-2007, 15:04 »

Zibi ma trochę racji. Ziemniaki, śliwki, owoce i czekolady odpadają przy candidzie. Nie można łączyć węgli złożonych (ryżu, kasz) z mięsem.

Odpada też smalec i tłuszcze oraz jaja i mięso zwierząt hodowlanych przemysłowo. Lecz nie dlatego, że tłuszcze te są złe, ale przez antybiotyki i sterydy i chemię w paszy.

Zamiast kurczaków i smalcu - ryby morskie, smalec gęsi, barani, olej oliwek, olej kokosowy.

Ja jestem na DO od 3 tygodni, tłuszcz nasycony mi bardzo służy. Teraz będę tę dietę testował przez najbliższe 3 miechy (oczywiście zmodyfikowaną wersję pod drożdżaki) i się zobaczy.
« Ostatnia zmiana: 23-02-2012, 14:54 wysłane przez Solan » Zapisane
ALA 1
« Odpowiedz #5 : 04-10-2007, 20:45 »

Einstein, a na czym polega dokładnie ta modyfikacja? Możesz sprecyzować?
« Ostatnia zmiana: 23-02-2012, 14:54 wysłane przez Solan » Zapisane
Einstein
« Odpowiedz #6 : 05-10-2007, 08:14 »

Znaczy to co napisałem wcześniej plus parę innych (warto przeczytać książki Mistrza), np:

- równoważenie mięsa surówką
- łyżka oliwy z oliwek, by spowolnić wchłanianie surówki
- probiotyki
- tylko mięso mrożone, zero kiełbas, wędlin (bo konserwanty, cukier, kleje, etc.)
- pić więcej wody niż zaleca Kwaśniewski

Generalnie często na zachodnich forach można spotkać się z taką radą dotyczącą candidy: "Żyj i jedz tak, jak w epoce kamiennej".
To nie dotyczy tylko antybiotyków w mięsie, ale także największego błędu dr Kwaśniewskiego, a mianowicie lekceważenia istotnej roli snu w zdrowieniu. Kwaśniewski pisze, że można zasypiać sobie o północy. W ten sposób rozregulowujesz całkowicie równowagę hormonalną. Od 22 do bodajże 2 śpiący organizm intensywnie porządkuje wszystkie rzeczy. Jest to potężne narzędzie w przywracaniu zdrowia. Zasypiając po 22 po prostu uniemożliwiasz regenerację i prawidłowe wytwarzanie hormonów. LATAMI nie dajesz organizmowi się zregenerować. A w epoce kamiennej ludy zasypiały zgodnie z sezonami po zachodzie słońca. Olewanie tego faktu przez Kwaśniewskiego ma zapewne znaczący udział w tym, że wielu "Optymalnych" mimo przestrzegania tej w sumie zdrowej, niechemionej diety... choruje.
« Ostatnia zmiana: 23-02-2012, 14:57 wysłane przez Solan » Zapisane
Strony: [1]   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.21 | SMF © 2006-2008, Simple Machines
Design by jpacs29 | Mapa strony
Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!