Niemedyczne forum zdrowia
28-02-2021, 02:04 *
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Czy dotarł do Ciebie email aktywacyjny?

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Aktualności: Ramówka Radiabiosłone --> kliknij
 
   Strona główna   Pomoc Regulamin Szukaj Zaloguj się Rejestracja  
Strony: 1 2 3 [4] 5   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Oczyszczanie z neurotoksyn u Toma  (Przeczytany 79014 razy)
Sobol
« Odpowiedz #60 : 18-10-2011, 07:41 »

Też tak mam. Aby do przodu. Trzymam kciuki.
Zapisane
Zbigniew Osiewała (Zibi)
« Odpowiedz #61 : 18-10-2011, 15:18 »

Zaglądam tu dzisiaj i ... mały szok. Niemal dwa miesiące nic nie pisałem. Napiszę krótko, jest dobrze smile od czasu do czasu coś poboli i przejdzie. Dzisiaj jest kolej na głowę, mam nadzieję że sen pomoże. MO piję z przerwami, po prostu kiedy nietęgo się czuję robię kilka dni "wolnego" i jak nałapię trochę wiatru w żagle wracam do picia, MO oczywiście msn-wink.
Jesteś sztandarowym przypadkiem wychodzenia z rzekomych zaburzeń (wg nomenklatury medycyny akademickiej - neurotyczno-psychotycznych) - bez udziału psychiatrii, a przy pomocy zasad BPP i dzięki własnej wiedzy. Myślę, że na forum jest kilka osób, które wyleczyły się z podobnych zaburzeń...
Zapisane
Tom
***


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 09.2010
Wiadomości: 249

« Odpowiedz #62 : 18-10-2011, 21:20 »

Jescze bym tylko dodał do tego co napisałeś Zibi, dzięki spokojowi i cierpliwości smile bo wszystko dzieje się powoli. Jednak patrząc z perspektywy tych kilku miesięcy widzę postępy co mnie bardzo cieszy.
Zapisane

Jestem tu i teraz, nie spieszę się do jutra, nie tęsknię za wczoraj smile
Tom
***


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 09.2010
Wiadomości: 249

« Odpowiedz #63 : 19-10-2011, 08:00 »

Muszę sie podzielić z Wami opisem tego jak u mnie przebiega oczyszczanie. Co jakiś czas, ostatnio było to około miesiąca, przychodzi kryzys w postaci pogorszenia samopoczucia i ogólnego rozbicia, ciężko mi wtedy skupić sie na czymkolwiek. Najchętniej zaszyłbym się gdzieś i perzespał ten czas. Przypomina to bardzo objawy kaca i nic w tym dziwnego bo przecież kac to najpewniej oczyszczanie się organizmu z przyjętego wcześniej alkoholu, który też jest neurotoksyną. Dopada mnie więc taki kac choć nie piłem wcześniej a ja uzbrajam sie wtedy w cierpliwośc i czekam aż przejdzie. Z czasem podczas kryzysu zaczęła mnie pobolewać głowa, mogę powiedzieć, że początkowo dominowały objawy "nastrojowe", które osłabły i dołączył do nich ból głowy.
Początkowo te kryzysy zdarzały sie częściej i były głębsze, pierwsze trzy zakończyły sie powrotem do stosowania psychotropów, na szczęście na krótko smile. Z tymi obecnie radzę sobie bez wspomagania, czasami kilka dni biorę slow-mag i pilnuję picia KB, bo jak jest dobrze to czasem zapominam msn-wink. Dodatkowo piję jeszcze rozcieńczony ocet własnej produkcji robiony ze słodkiej herbaty. Nie wiem czy na coś pomaga ale smakuje to czego mam sobie żałować smile.
I tak powolutku dochodzę do siebie.
Wiesz co Zibi, muszę to napisać - wizyta u Ciebie okazała sie jak na razie moją najlepszą inwestycja w zdrowie, a może nawet ogolnie najlepszą smile. Jak myślę o tym ile wcześniej wydałem na leki, terapie itp to już tylko mi się śmiać z tego chce hahaha. To niesamowite, już nie pamiętam kiedy byłem ostatnio w aptece, a jeśli już tam byłem to zdaje się że po sól fizjologiczną smile.
« Ostatnia zmiana: 19-10-2011, 08:03 wysłane przez Tom » Zapisane

Jestem tu i teraz, nie spieszę się do jutra, nie tęsknię za wczoraj smile
Baird
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 15-03-2007
NIA: 18-06-2013
Wiedza:
Wiadomości: 459

« Odpowiedz #64 : 19-10-2011, 12:29 »

Zaglądam tu dzisiaj i ... mały szok. Niemal dwa miesiące nic nie pisałem. Napiszę krótko, jest dobrze smile od czasu do czasu coś poboli i przejdzie. Dzisiaj jest kolej na głowę, mam nadzieję że sen pomoże. MO piję z przerwami, po prostu kiedy nietęgo się czuję robię kilka dni "wolnego" i jak nałapię trochę wiatru w żagle wracam do picia, MO oczywiście msn-wink.
Jesteś sztandarowym przypadkiem wychodzenia z rzekomych zaburzeń (wg nomenklatury medycyny akademickiej - neurotyczno-psychotycznych) - bez udziału psychiatrii, a przy pomocy zasad BPP i dzięki własnej wiedzy. Myślę, że na forum jest kilka osób, które wyleczyły się z podobnych zaburzeń...


Ja jestem taką osobą. Mnie się udało beż żadnych psychotropów, ale nie było lekko. Miewam jeszcze czasem okresy gorszego samopoczucia, ale są one coraz rzadsze, krótsze i mają mniejsze nasilenie. W porównaniu z tym co było na początku, to pestka. Dziękuję za to.
Alkohol jest rzeczywiście neurotoksyną?
« Ostatnia zmiana: 20-10-2011, 18:21 wysłane przez Iza38K » Zapisane

Prawda czyni wolnym
Lady
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: 12-12-2007
Skąd: mazowieckie
Wiadomości: 375

« Odpowiedz #65 : 19-10-2011, 12:34 »

Mnie też się udało wyjść z doła. Od kiedy jestem na MO nie zażywam psychotropów, a miałam zdiagnozowaną depresję i nerwicę lękową. Czasami też jeszcze mam gorsze dni, ale to wygląda na lenistwo szczególnie na początku jesieni. Nie to, że nic mi się nie chce robić tylko to co nie powinnam w danej chwili. Wolę czytać książkę niż np. sprzątać. msn-wink
Zapisane

pozdrawiam Ania
Tom
***


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 09.2010
Wiadomości: 249

« Odpowiedz #66 : 19-10-2011, 13:38 »

Cytat
Alkohol jest rzeczywiście neurotoksyną?

Tak sądzę, tyle że jest szybko metabolizowany i wydalany. No chyba, że się do tego nie dopuszcza msn-wink.
Zapisane

Jestem tu i teraz, nie spieszę się do jutra, nie tęsknię za wczoraj smile
Zbigniew Osiewała (Zibi)
« Odpowiedz #67 : 23-10-2011, 14:32 »

(...)
Przypomina to bardzo objawy kaca i nic w tym dziwnego bo przecież kac to najpewniej oczyszczanie się organizmu z przyjętego wcześniej alkoholu, który też jest neurotoksyną. Dopada mnie więc taki kac choć nie piłem wcześniej a ja uzbrajam sie wtedy w cierpliwośc i czekam aż przejdzie (...)
Tak, te objawy wskazują na tzw. suchego kaca. Te nieprzyjemne doznania są identyczne i tak silne - jakbyś wcześniej był w długim "korku alkoholowym".

Gdybym nie rozpoczął kuracji detoksykacji wg Biosłone, to samo wspomaganie się grupami wsparcia w ruchu aowskim - nic by mi nie dało. Może o tyle by dało, iż owe kace i fizyczno-psychiczny głód alkoholowy, nie doprowadziłby mnie do głębokiego nawrotu choroby z zapiciem włącznie, ale z tym że nie na pewno... Ponadto musiałbym się truć różnego rodzaju uspokajaczami, czy psychotropami, które to sztucznie zmieniają świadomość i dalej intoksykują organizm ("zamiatają śmieci pod dywan"). Myślę, że tą ciężką neurotoksyną uwalnianą w procesie detoksykacji jest też alkohol metylowy (metanol). Występuje on przeważnie w przekroczonej normie w tzw. wynalazkach alkoholowych (czytaj: "ślepotkach"), ale nie tylko bo w gumach do żucia, słodzikach, jogurtach i innych produktach spożywczych, a także po kumulacji przewlekłego picia dużych ilości alkoholu.

Nie tak dawno, spotkałem się z pewnym Aowcem (czytaj: uczestnik ruchu AA), który jest abstynentem od około 33 lat. Pytał się mnie m.in. - czy sobie radzę z problemem alkoholowym, jeśli go nie spożywam od około 14,5 roku. Wyjaśniając mu, dlaczego nie mam żadnych problemów z tzw. nawrotami ZZA, padło hasło z mojej strony dotyczące braku owych tzw. suchych kaców. Moja mini prelekcja (około 3 godziny) pozwoliła mi na to, aby zatwardziały/niereformowalny Aowiec (wierzący bez reszty w rację idei ruchu AA i popierającej ów ruch - medycynę akademicką - w aspekcie nieuleczalności tego zespołu chorobowego) zrozumiał, iż nieuleczalna jest tylko propaganda i blagierstwo farmaceutyczno-medyczne. Do tego 'krótkiego' wykładu sprowokował mnie ów adwersarz, który oświadczył mi na początku rozmowy, że przy tym schorzeniu tzw. suche kace, już będą nam (chorym na ZZA) towarzyszyć do końca życia. Ja wyjaśniłem i udowodniłem mu, że nie jest to prawdą. Moje ostatnie tego typu "suche kace" minęły mi podczas stosowania zasad BPP - jakieś 2 lata temu (po 2,5 roku zastosowania zasad BPP). Następnie wyjaśniłem mu również - dlaczego uważam się za wyleczonego przyczynowo z ZZA i dlaczego nie muszę próbować wznawiać spożywania alkoholu, aby się sprawdzić - czy mogę powrócić do tzw. picia kontrolowanego alkoholu. Żywię nadzieję, że były kolega Aowiec - zajrzał na moją stronkę i na forum Biosłone, gdyż spotykając się z nim na przestrzeni 3-4 lat, drugi raz - zasiałem ziarenko wiedzy u niego (ziarenko wiedzy o zdrowiu - popartej empirycznie).

« Ostatnia zmiana: 06-11-2011, 19:01 wysłane przez Zibi » Zapisane
Tom
***


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 09.2010
Wiadomości: 249

« Odpowiedz #68 : 23-10-2011, 15:30 »

Dzięki Zibi za wyjaśnienie, czyli jedynie cierpliwe czekać i nie przejmować się objawami kiedy się pojawią bo prędzej czy później bezpowrotnie znikną smile.
Zapisane

Jestem tu i teraz, nie spieszę się do jutra, nie tęsknię za wczoraj smile
Zbigniew Osiewała (Zibi)
« Odpowiedz #69 : 25-10-2011, 16:39 »

W uzupełnieniu do mojego postu: - http://forum.bioslone.pl/index.php?topic=18164.msg143462#msg143462

Przed przygodą z Biosłone, mimo mojej kilkunastoletniej abstynencji alkoholowej, dochodziło do tego, że dosyć często miewałem objawy "suchego kaca" a w tym: objawy zespołu odstawiennego: objawy zespołu lękowo-depresyjnego, objawy neurasteniczne, objawy zespołu nerwicowo-depresyjnego, objawy tzw. zespołu tragicznego poranka, objawy jakby łagodnej epilepsji, objawy quasi-wstrząsu anafilaktycznego.

Wówczas dużo pracowałem po nocach - przy zabezpieczaniu imprez masowych (np. dancingi, disco), na których lał się alkohol strumieniami, bylem zmuszony oglądać i wdychać opary alkoholowo-marihuano-nikotynowe. Wg medycyny powinienem unikać owych samowyzwalaczy (miejsc i obrazów, gdzie się przelewa alkohol), które prowadzić miały do nawrotów ZZA. I rzeczywiście, mimo że w sferze świadomości, widoki lania się tego alkoholu, traktowałem obojętnie, to jednak - sfera podświadomości, ("zachwaszczona" toksemią), dawała znać o sobie. Dochodziło do nawrotów choroby i owych nieprzyjemnych, wręcz katastrofalnych doznań psychofizycznych. Do tego nawrotu nie dochodziło np. dzień po pracy, lecz czasem 2 tygodnie, miesiąc - nie wiedzieć skąd i kiedy...  Tzw. twardy dysk (sfera podświadomości) sobie te obrazy z tych imprez alkoholowych - doskonale zakodował, mimo mojej kompletnej ignorancji tych obrazów ze strony sfery świadomości.

Jeśli już ktoś ma takie nawroty choroby, to medycyna kieruje go na tzw. detoks i psychoterapię (oddział szpitalny detoksykacyjny i odwykowy). Tylko że ten detoks - to nie jest taki detoks jaki my stosujemy, ale polegający na wtłaczaniu kolejnych trucizn do organizmu, aby tylko ulżyć cierpiącemu w objawach ZZA, a konkretnie w objawach zespołu odstawiennego. Czyli znów takie sztuczne zmienianie świadomości za pomocą innych niż alkohol substancji chemicznych (psychotropy, "uspokajacze"). W tym miejscu, właśnie następuje zamiana jednej trucizny na drugą oraz, po pewnym czasie opłakane skutki tej terapii. Innym detoksem jest odtruwanie w stanie opilstwa alkoholowego, ale obecnie to się przeprowadza na oddziałach szpitalnych intern, bo oddziały szpitali psychiatrycznych, innych szpitali leczących uzależnienia, nie chcą przyjmować osób, które mają we krwi alkohol.
  
Ja miałem szczęście w nieszczęściu, że nie skorzystałem ani z odwyku, ani z detoksu hospitalizacyjnego. Jedynie skorzystałem z najmniejszego zła terapeutycznego a w ostatecznym rozrachunku, po wdrożeniu zasad BPP - do wyleczenia przyczynowego. Była to psychoterapia polegająca na uczestnictwie w grupie wsparcia (klub abstynenta - mityngi), kiedy to istniała obawa, że mogę powrócić do spożywania alkoholu. W zasadzie to nie przepracowałem pełnego roku (program: "12 kroków i 12 tradycji"), gdyż drażniły mnie te metody dochodzenia do trzeźwienia. W klubach abstynenckich - przerabiano program wg wzorów ruchu AA, ale odwrotnie niż u Aowców - chwalono się - ile to już nie piję oraz korzystano z "dobrodziejstw" medycyny. Mnie to trochę denerwowało, było to trochę wynaturzone dla mnie. Dlatego też, po upływie około 6 miesięcy zrezygnowałem z członkostwa klubu. Zacząłem szukać metody leczenia przyczynowego. W tym celu dużo przestudiowałem lektur dotyczących tematu uzależnień. Czyli w moim przypadku, zacząłem trzeźwieć bez grupy.
  
Po około dwóch latach zupełnej abstynencji, będąc w związku z kobietą uzależnioną, kiedy ja już się czułem w miarę dobrze, do głowy uderzyła mi tzw. sodówka. Wydawało mi się, że już sam sobie mogę być Mistrzem, że nie potrzebuję już wzorców/mentorów do naśladowania. I wówczas trochę na-popełniałem głupot w swoim życiu; m.in takich, że na siłę chciałem wyciągnąć z "objęć" alkoholu moją partnerkę. Chciałem, aby tak jak ja była reformowalna. Niestety pomyliłem się. Ona nie była integralną częścią mnie (jak mi się wydawało), lecz odrębną istotą ludzką. Była niereformowalna, nie chciała przeżyć na trzeźwo tego świata; nie umiała po prostu. Ale udało się jej, chyba dla mnie to zrobiła - wytrzymała 4,5 miesiąca bez zapicia. Najdłuższa w życiu jej przerwa w niepiciu. Wówczas była na Diecie optymalnej dra Kwaśniewskiego (z mojego zalecenia), czyli w miarę dobrze, lepiej niż dotychczas się odżywiała. Zmarła, chyba dwa lata temu - na skutek opilstwa. Od kilku lat - nie miałem żadnej kontroli na jej postępowanie, bo sobie po prostu nie życzyła. Cześć jej pamięci
  • .
 
Dlatego - nie dziwię się obecnie niereformowalnym pacjentom, którzy mają rys na psychice, rys uzależnienia od starych niezdrowych nawyków, których nabyli dzięki indoktrynacji propagandy medycznej. Dlatego - na siłę nie wdrażaniem zasad BPP w życie nereformowalnym i beznadziejnym pacjentom, nawet jak są z mojej rodziny, jeśli mnie o to nie poproszą. To była lekcja życia, lekcja pokory przed sobą, Bogiem, Naturą, innymi ludźmi. A częściowo pokory tej nabrałem wówczas - jak wstąpiłem do ruchu AA, ale w zasadzie jako współuzależniony bardziej niż jako uzależniony-trzeźwiejący czy tzw. bierny-uzależniony. Dopiero tam przepracowałem pełny program wg idei ruchu aowskiego. Równolegle nabierałem wiedzy dotyczącej leczenia somatyki (ruch Optymalnych, ruch Biosłone).

Reasumując: Obecnie, mogę uczestniczyć w imprezach alkoholowych, mogę polewać alkohol pijącym (nie pijąc samemu) - i nie mam nawrotów ZZA.
« Ostatnia zmiana: 06-11-2011, 19:05 wysłane przez Zibi » Zapisane
Tom
***


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 09.2010
Wiadomości: 249

« Odpowiedz #70 : 03-11-2011, 14:57 »

Dopadło mnie przeziębienie, rozpoczęło się bardzo wolno i łagodnie w sobotę wieczorem. Ból gardła, taki piekący umiejscowiony raczej z tyłu, nie po bokach. Gardło przestało boleć ale czułem w kościach że to nie koniec msn-wink. Dzisiaj od rana mam "zawalony" nos i bolą mnie zatoki chyba, czoło, policzki, oczy, w zasadzie to cała twarz. Idę do lekarza po zwolnienie i będę się wałkonił w domu, prawdę mówiąc robię to już od rana smile.
Zapisane

Jestem tu i teraz, nie spieszę się do jutra, nie tęsknię za wczoraj smile
Baird
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 15-03-2007
NIA: 18-06-2013
Wiedza:
Wiadomości: 459

« Odpowiedz #71 : 03-11-2011, 19:17 »

Polecam ssanie oleju. Mi bardzo przyspieszyło proces zdrowienia.
Zapisane

Prawda czyni wolnym
Tom
***


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 09.2010
Wiadomości: 249

« Odpowiedz #72 : 04-11-2011, 08:52 »

Wczoraj nie miałem siły nawet na ssanie cycka msn-wink ale dzisiaj to nie to samo, od rana czuję się dużo lepiej i ssanie będzie pierwszą kuracją którą wdrożę - oleju oczywiście. Katar mija, dzisiaj rano wysmarkałem coś czym można by straszyć dzieci na pogadankach o pożyteczności szczepień na grypę i od tego momentu głowa jest lżejsza i da się oddychać nosem. Nie jest to jeszcze koniec ale wyraźnie widać, że nastąpił przełom i teraz to już z górki na pazurki.
Tak na marginesie to lekaż przepisał mi coś o nazwie Disophrol, z ciekawości przeczytałem sobie w necie informację o tym leku i stwierdziłem że prawdopodobne działanie leku polega na przyćmieniu objawów grypowych spektakularnymi skutkami ubocznymi msn-wink, oto one:
„… Senność, niepokój, lęk, strach, napięcie, bezsenność, drżenie, drgawki, osłabienie, zawroty głowy (także z uczuciem wirowania), ból głowy, zaczerwienienie, bladość, trudności w oddychaniu, nasilone pocenie się, nudności, wymioty, brak łaknienia, kurcze mięśni, skurcz zwieracza pęcherza moczowego, zatrzymanie moczu, nadciśnienie tętnicze, zaburzenia rytmu serca, bóle dławicowe, ból w okolicy
serca, reakcje nadwrażliwości na światło słoneczne, dreszcze, suchość błony śluzowej jamy ustnej, nosa i gardła, pokrzywka, reakcje nadwrażliwości.   Lek upośledza sprawność psychofizyczną i zdolność prowadzenia pojazdów oraz obsługę maszyn...”

ps. na usprawiedliwienie lekarza muszę dodać, że kiedy powiedziałem mu "ja potrzebuję tylko spokoju i odpoczynku" to mi na to rzekł "oczywiście, to jest infekcja wirusowa więc leki które panu zapisałem są tylko po to żeby złagodzić jej objawy one nie leczą choroby leczy ją sen i ewentualnie herbatka z lipy gdyby wystąpiła gorączka. Nie musi pan niczego zażywać..."
« Ostatnia zmiana: 04-11-2011, 09:02 wysłane przez Tom » Zapisane

Jestem tu i teraz, nie spieszę się do jutra, nie tęsknię za wczoraj smile
Baird
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 15-03-2007
NIA: 18-06-2013
Wiedza:
Wiadomości: 459

« Odpowiedz #73 : 04-11-2011, 09:53 »

Najciekawszy jest skurcz zwieracza pęcherza moczowego msn-wink
Zapisane

Prawda czyni wolnym
Zbigniew Osiewała (Zibi)
« Odpowiedz #74 : 04-11-2011, 13:03 »

ps. na usprawiedliwienie lekarza muszę dodać, że kiedy powiedziałem mu "ja potrzebuję tylko spokoju i odpoczynku" to mi na to rzekł "oczywiście, to jest infekcja wirusowa więc leki które panu zapisałem są tylko po to żeby złagodzić jej objawy one nie leczą choroby leczy ją sen i ewentualnie herbatka z lipy gdyby wystąpiła gorączka. Nie musi pan niczego zażywać..."
...no tak! Dochtór sen - to jest to. Gdyby, zamiast herbatki z lipy, zalecił Ci dodatkową kołdrę lub dwie, to bym tego lekarza uważał za gościa z pewexu (choć i tak jest kumaty).
Zapisane
Tom
***


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 09.2010
Wiadomości: 249

« Odpowiedz #75 : 06-12-2011, 21:25 »

Powróciłem na chwilę do prochów. Zmusiły mnie do tego cztery nieprzespane noce. Dawka niewielka więc w przyszłym tygodniu odstawię. Próbowałem homełopatów ale nie pomagały. W nocy leżąc i patrząc w sufit obficie się pociłem, głównie głowa i stopy. Tak na marginesie to po tych czterech "białych nocach" byłem jeszcze w stanie w miarę normalnie funkcjonować. W przyszłym tygodniu odstawię bo dawka jak pisałem mała. Z metod biosłonejskich piję tylko KB, tak je polubiłem smile. Poniżej przepis na mój ulubiony:

Zmielone pestki siemienia, słonecznika, dyni (po 1 czubatej łyżce). Około 150 ml wody mineralnej gazowanej (dzięki niej koktajl ma taką "puszystą" konsystencję), 1 banan, 1 mandarynka, łyżeczka miodu i 2 łyżki gęstej śmietany. Wszystko zmiksowane blenderem. Dla mnie pycha!

No i jem dużo dobrych i zdrowych rzeczy smile.
« Ostatnia zmiana: 06-12-2011, 21:27 wysłane przez Tom » Zapisane

Jestem tu i teraz, nie spieszę się do jutra, nie tęsknię za wczoraj smile
Rif
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiek: 39
MO: 1/12/2010
Wiedza:
Wiadomości: 500

« Odpowiedz #76 : 06-12-2011, 21:45 »

Cytat
...czasami kilka dni biorę slow-mag...

Czas na pełną kurację Slow-magiem.

Proponowałbym krople alocitowe do nosa. Przeczytaj artykuł "Grzybica jamy nosowej" na portalu: http://www.bioslone.pl/grzybica-jamy-nosowej
Mocno motywuje do ich regularnego przyjmowania.

Jeśli Slow-mag nie pomoże wyregulować snu, warto poczytać na forum o melatoninie.

Czemu stosujesz tylko KB? Inne metody są za mocne?
« Ostatnia zmiana: 06-12-2011, 21:48 wysłane przez Rif » Zapisane
Tom
***


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 09.2010
Wiadomości: 249

« Odpowiedz #77 : 07-12-2011, 12:18 »

Cytat
Czemu stosujesz tylko KB? Inne metody są za mocne?

Stosuję KB oraz dbam o dobre odżywianie. Nie jestem ortodoksem i nie trzymam sie ścisłych wskazówek DP, mimo to widzę, że dobre nawyki same "wchodzą mi w krew". O magnezie pomyślałem jakiś czas temu, właśnie podczas tych bezsennych nocy i zakupiłem. Nie było akurat Slow-magu więc kupiłem inny smile i zażywam 2 x dziennie. Co do układu pokarmowego to wykonywałem ostatnio testy buraczkowe i wyszły negatywne - wszystkie. Uznałem więc, że układ pokarmowy jest zdrowy i sprawny, postanowiłem nie pić MO i poobserwować co będzie sie działo.
Zapisane

Jestem tu i teraz, nie spieszę się do jutra, nie tęsknię za wczoraj smile
Rif
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiek: 39
MO: 1/12/2010
Wiedza:
Wiadomości: 500

« Odpowiedz #78 : 09-12-2011, 09:45 »

Nie jestem ortodoksem i nie trzymam sie ścisłych wskazówek DP, mimo to widzę, że dobre nawyki same "wchodzą mi w krew".
To dobrze, DP przeprowadza się raz a potem przechodzi się na ZZO.

Cytat
O magnezie pomyślałem jakiś czas temu, właśnie podczas tych bezsennych nocy i zakupiłem. Nie było akurat Slow-magu więc kupiłem inny smile i zażywam 2 x dziennie.
Dorzucanie niepotrzebnych toksyn. Kup Slow-mag czerwony.
http://www.bioslone.pl/porady-medycyny-ludowej/magnez

Cytat
Co do układu pokarmowego to wykonywałem ostatnio testy buraczkowe i wyszły negatywne - wszystkie. Uznałem więc, że układ pokarmowy jest zdrowy i sprawny, postanowiłem nie pić MO i poobserwować co będzie sie działo.
Miksturę pijesz lekko ponad rok, systematycznie?
Być może układ pokarmowy jest nadal zaklejony śluzem patologicznym, pod którym znajdują się nadżerki. Proces całkowitego oczyszczenia układu pokarmowego trwa ok 10% Twojego wieku. Jednak po tym czasie nie odstawiamy MO.
Cytat
Mikstura oczyszczająca jest dla tych, którym propagowane przez medycynę podejście do zdrowia wydaje się być postawione na głowie. Rozsądek podpowiada, że lepiej jest postawić na zdrowie, gdyż tylko ono gwarantuje uniknięcie chorób oraz dożycie późnych lat starości w doskonałej kondycji psychicznej i fizycznej. Ale dbanie o zdrowie nie jest chwilową kuracją stosowaną w chorobie, gdyż o ten najcenniejszy ludzki skarb należy dbać przez całe życie. Nie warto się łudzić, że po wyzdrowieniu stajemy się odporni na choroby. Jasno z tego wynika, że Miksturę oczyszczającą należy stosować nieprzerwanie – od wczesnego dzieciństwa do końca życia.
http://www.bioslone.pl/oczyszczanie/mikstura

Jeśli układ pokarmowy byłby zdrowy i sprawny, nie wróciłbyś do prochów. Wyrzuć z domu wszystkie tabletki, które nazywasz popularnie prochami i wróć do MO.

Jak już pisałem, powinieneś wdrożyć krople alocitowe do nosa.
Zapisane
Tom
***


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 09.2010
Wiadomości: 249

« Odpowiedz #79 : 10-12-2011, 19:36 »

Cytat
Dorzucanie niepotrzebnych toksyn. Kup Slow-mag czerwony.
Dlaczego dorzucanie toksyn? Czy tylko Slow-mag nie jest toksyczny?
Preparat, który kupiłem działa tak jak powinien, biorę go od tygodnia i czuję poprawę. Jak skończę to kupię Slow-mag, nie dajmy się zwariować msn-wink.
Co do powrotu do MO, kropli to zaczekam jeszcze tydzień lub dwa. Na razie chcę odpocząć po ostatnich spektakularnych objawach a z doświadczenia wiem, że nie ma sensu się spieszyć. Tymczasem piję KB i ssię olej.
Zapisane

Jestem tu i teraz, nie spieszę się do jutra, nie tęsknię za wczoraj smile
Strony: 1 2 3 [4] 5   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.21 | SMF © 2006-2008, Simple Machines
Design by jpacs29 | Mapa strony
Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!