Niemedyczne forum zdrowia
16-09-2019, 14:41 *
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Czy dotarł do Ciebie email aktywacyjny?

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Aktualności: Sklep Biosłone --> wejdź
 
   Strona główna   Pomoc Regulamin Szukaj Zaloguj się Rejestracja  
Strony: [1] 2 3 ... 26   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Może dowcip?  (Przeczytany 279727 razy)
Adamo
« : 17-11-2007, 22:09 »

Żeby nie było tak grobowo na forum to 2 dowcipy

Pacjent radzi się lekarza co zrobić, aby pozbyć się tasiemca.
- Proszę przez tydzień jeść ciastka i popijać je mlekiem.
Po tygodniu pacjent wraca:
- Panie doktorze, nie pomogło, co teraz?
- Teraz niech pan pije tylko samo mleko!
Chory zrobił, jak mu radził lekarz, a tu na drugi dzień tasiemiec wychodzi i pyta:
- A ciacho!?


Przychodzi baba do lekarza z córką i mówi do niej:
- Stań Aniu prosto, żeby pan doktor zobaczył jaka jesteś krzywa.
« Ostatnia zmiana: 06-02-2011, 14:22 wysłane przez Solan » Zapisane
Adamo
« Odpowiedz #1 : 20-11-2007, 00:13 »

Zapytano kilku lekarzy co myślą o proponowanym przez NFZ remoncie szpitala, w którym pracują, za część ich wynagrodzeń. Oto co nam powiedzieli:

- Alergolog powiedział, że kicha na to.

- Anestezjolog powiedział, że nie czuje różnicy.

- Kardiolog powiedział, że nie miałby serca odmówić.

- Dermatolog od razu dostał wysypki.

- Gastrolog powiedział, że nie trawi takich głupich pomysłów.

- Internista powiedział, że to musiałby specjalista ocenić.

- Neurolog powiedział, że nie ma na to nerwów.

- Położnik nie mógł uwierzyć, iż taka koncepcja mogła się narodzić i powiedział, że jest jej stanowczo anty.

- Okulista powiedział, że nie widzi różnicy.

- Ortopeda powiedział, że lekarze i tak już kuleją finansowo

- Laryngolog był głuchy na pytania.

- Patolog krzyczał: "po moim trupie!".

- Pediatra powiedział: "Ludzie, dorośnijcie wreszcie!"

- Chirurg plastyczny powiedział, że to będą zmiany tylko kosmetyczne.

- Rehabilitant powiedział, że to zbyt duży krok na przód.

- Proktolog powiedział, że ma to w d...

- Psychiatra dodał, że to jest szaleństwo!

- Radiolog powiedział, że on takie zagrywki już dawno przejrzał na wylot.

- Chirurg stwierdził, że on umywa ręce od tego.

- Mikrochirurdzy stwierdzili, że za bardzo skupiono się na szczegółach.

- Urolog po prostu olał sprawę.

- Seksuolog stwierdził, że jego to wszystko i tak p...

- Psycholog chciał jeszcze o tym porozmawiać.

- Kierowca karetki powiedział, że NFZ koniecznie chce być w uprzywilejowanej sytuacji.

- Jeden z pracowników laboratorium dodał, że pomysł wymaga dogłębnej analizy.

...a ja nie wiem co o tym myśleć???
Zapisane
Adamo
« Odpowiedz #2 : 20-11-2007, 16:51 »

Przychodzi pacjent do chirurga:
Panie doktorze, boli mnie palec.
Tak, tak, ten ropień trzeba naciąć.
Panie doktorze, ale jeszcze bardzo boli mnie głowa.
Lekarz wnikliwie zbadał pacjenta i mówi: No cóż, nie ma innej rady, trzeba obciąć uszy.
No co pan! oburzył się pacjent. Pójdę do innego lekarza, może on mi pomoże.
Pacjent trafił do internisty i skrży się:
Byłem u chirurga, powiedziałem, że boli mnie głowa, a on na to, że trzeba odciąć uszy.
Ach ci chirurdzy, tylko by obcinali. Masz Pan tu tabletki - po 3 dniach uszy same odpadną


Doktor do pacjenta:
- Jak zadzialalo lekarstwo ?
- O wspaniale, mojemu synowi przeszedl kaszel , mnie zniknal bol plecow, a tym co zostalo zona odetkala zlew


Śmiech to też zdrowie smile
Zapisane
Adamo
« Odpowiedz #3 : 20-11-2007, 18:02 »

Z PAMIĘTNIKA CHIRURGA

SOBOTA:
Jestem trochę niespokojny. Wczoraj zacząłem dość zawiłą operację na panu Łukaszu spod siódemki. Nie zauważyliśmy, jak czas zleciał i zrobiła się szesnasta i koniec roboty. Pan Łukasz został na stole do poniedziałku. Martwię się, że będzie próbował sam się zaszyć. Poniedziałek. Wszystko dobre, co się dobrze kończy. W czasie weekendu była przerwa w dostawie prądu. Urządzenia przestały działać i pan Łukasz też. Dzisiaj miałem tylko dwa wyrostki. Dziwne, że u jednego pacjenta. No, ale poniedziałek jakoś zleciał, tym bardziej, że siostra Kulanka znalazła między protezami podręcznik anatomii. Bardzo ciekawy. Nigdy bym nie przypuszczał, że aż z tylu części składa się człowiek.

WTOREK:
Od rana pech. Podczas operacji plastycznej znów zabrakło skóry. Pożyczyłem co prawda kawałek ceraty od ajenta bufetu, no ale jak długo można nadużywać dobrej woli człowieka nie związanego przecież ze służbą zdrowia?

ŚRODA:
W dalszym ciągu pechowa passa. Siostra Narcyza potrąciła mnie podczas operacji, kiedy akurat zerkałem na siostrę Honoratkę. Wszystko stało się bardzo szybko. Rodzina pana Korytko, który był na stole chce mnie skarżyć o to, że mu przyszyłem butlę z tlenem do pleców. Kiedy już ochłonąłem, to zrobiłem sobie na próbę zastrzyk nową jednorazówką z tego transportu, który dopiero co nadszedł. Bardzo bolesny, dwa razy zemdlałem, zanim wprowadziłem wszystko dożylnie. Siostra Jola powiedziała, że niepotrzebnie się męczyłem, bo igły do tych strzykawek przyjdą w przyszłym tygodniu i iniekcje mają być ponoć łatwiejsze. Eee, pożyjemy zobaczymy.

CZWARTEK:
Dzisiejszy dyżur na oddziale reanimacji minął nadspodziewanie spokojnie. Praktycznie przez cały czas nie było prądu, więc aparatura nie hałasowała. Na szczęście włączyli fazę i zdążyłem jeszcze wypełnić wypiski. Natomiast mocno zastanawiająca historia przytrafiła mi się podczas porannego obchodu. Otóż spotkałem mojego sąsiada z bloku, inżyniera Bazydło. Powiedział, że przyszedł do naszej kliniki do Rentgena. Ciekawe to o tyle, że nikt z pracowników naszej placówki, ani też żaden, żaden z jej pacjentów nie nosi takiego nazwiska. No i kto mi teraz wytłumaczy, dlaczego inżynier Bazydło ukrył przede mną prawdziwy cel swojej wizyty?

PIĄTEK:
Obchodzę mały jubileusz. Właśnie dziś wykonałem moją setną operację. Radość tym większa, że dzisiejszy zabieg był pierwszym udanym. Coraz częściej, szczególnie podczas trepanacji czaszki, odzywa się moje najskrytsze marzenie: chciałbym kiedyś rozpocząć studia medyczne. I może nawet je skończyć.

SOBOTA:
To był naprawdę ciężki tydzień. Jestem już bardzo zmęczony. Dosłownie przewracam się o każdego leżącego.

WTOREK:
Bardzo silnie uderzyłem się w twarz butlą tlenową. Nigdy by do tego nie doszło, gdybym nie zrobił sobie omyłkowo zastrzyku ze spirytusu. Przypuszczam, że spirytus podrzucił mi pielęgniarz Gniady z zemsty za to, że zamiast od bólu głowy, dałem mu na przeczyszczenie. Kiedy go czyściło, zrobiłem mu trepanację i napchałem do głowy gazet. Myślę, że bredzę. Dobranoc, kochany dzienniczku. Chyba już w tym tygodniu nic nie napiszę.

ŚRODA:
Dzisiaj rano otworzyłem pana Bielinka, tego spod czternastki. Już od tygodnia skarżył mi się, biedaczek, że mu coś leży na wątrobie. A jednak niczego nie znalazłem. Ciekawe, dlaczego chciał mnie wprowadzić w błąd. Podobnie zresztą, jak pan Paprotka, który usiłował mi wmówić, że ma zimną krew. A kiedy przetoczyłem mu ją do butli, to się okazało, że jej temperatura wynosi grubo powyżej zera. A ściślej mówiąc, 36 i 6, czyli razem 42. A ten Paprotka, widocznie ze wstydu, już się więcej do mnie nie odezwał.

CZWARTEK:
Popadłem w konflikt z naszym anestezjologiem, doktorem Zegrzyńskim. Zegrzyński uważa, że przekraczam swoje kompetencje usypiając bardziej kłopotliwych pacjentów bez jego wiedzy i na dłużej. A ja pytam co to znaczy dłużej? Te dwa, trzy miesiące zdrowego snu tylko wzmocnią organizm chorego i obsługi.

PIĄTEK:
Konflikt trwa. Nie miałem innego wyjścia. Uśpiłem doktora Zegrzyńskiego.

SOBOTA:
Dzisiaj przywieziono czterech pacjentów z wypadków. Po ich uśpieniu i długotrwałej operacji wyszło mi dwóch. Zdecydowałem się ich uśpić.

NIEDZIELA:
Zbudzili Zegrzyńskiego, żeby mnie uśpił.

WTOREK:
Salowy Wiśniewski powiedział dzisiaj do mnie podczas obchodu Doktorze, dzisiaj nie wtorek, zapnij rozporek. Odpowiedziałem zgodnie z prawdą, że dzisiaj właśnie jest wtorek. Nie wiem, dlaczego ten cham tak się śmiał. Siostra Kulanka też. Nienormalni.

ŚRODA:
Myślałem długo nad wczorajszym incydentem z Wiśniewskim. Sprawdziłem dokładnie w kalendarzyku, potem jeszcze specjalnie włączyłem dziennik. Wczoraj na pewno był wtorek.

CZWARTEK:
Wiem, że dorosły człowiek, i do tego lekarz nie powinien zaprzątać sobie głowy drobiazgami, ale nie mogę zapomnieć o wtorkowym obchodzie. Dziś przezornie przed wyjściem z toalety zapiąłem sobie rozporek. W końcu dzisiaj nie wtorek, tylko czwartek. Jutro piątek. Może się położę na kilka dni.
Zapisane
Adamo
« Odpowiedz #4 : 20-11-2007, 18:21 »

W pewnym momencie operowany na sali operacyjnej pacjent budzi się.
- Ależ panowie, to jest moja zdrowa noga!
- Leż pan cicho, bo profesor się obrazi i nic panu nie utnie!


Po operacji pacjenta odwiedza chirurg:
- Mam dla pana dobrą i złą wiadomość. Którą woli pan usłyszeć najpierw?
- Złą.
- No więc obcięliśmy panu zdrową nogę.
- O Boże! A dobra?
- Tą chorą jednak da się uratować.
Zapisane
Adamo
« Odpowiedz #5 : 20-11-2007, 20:39 »

Lekarz do lekarza:
- Mam dziwny przypadek. Pacjent powinien już dawno zejść a on zdrowieje.
Kolega:
- Tak,... czasem medycyna jest bezsilna.


Przychodzi chłop do lekarza.
- No tak... - mówi lekarz po zakończeniu badania. - ale co właściwie panu dolega?
- Nie wiem co jest panie doktorze, od kilku lat w ogóle nie choruje.

Ordynator przechodzi korytarzem szpitalnym i nagle słyszy dobiegające z dyżurki pielęgniarek odgłosy libacji. Zaciekawiony zagląda do środka i widzi obłoki dymu papierosowego, kieliszki i rozbawiony personel.
- Co to ma znaczyć! Pijaństwo w pracy?!
- Jest powód panie profesorze, jest powód - odpowiada jeden z asystentów - Siostra Kasia nie jest w ciąży ...
- Aaaaa to i ja się napiję...
Zapisane
Adamo
« Odpowiedz #6 : 21-11-2007, 14:51 »

Jadą sobie rycerze, a tu przy gościńcu stoi starzec w bardzo złym stanie. Zatrzymali się i indagują: - Któżeś ty, dobry człowieku? A starzec pokazuje, że nie może mówić, bo ma wyrwany język. Oko ma również wyłupione. - Przebóg! Tyśże Jurand ze Spychowa??? Onże kiwa głową w potwierdzeniu.
- Kto ci taki gwałt zadał, daj znak jakiś!
Starzec kreśli w powietrzu znak krzyża...
- Nie może być! Na pogotowiu cię tak urządzili???



RESTAURACJA
Stowarzyszenia Lekarzy Chirurgów

"PRZEZ ŻOŁĄDEK DO SERCA"

Gwarantujemy satysfakcję konsumenta lub zwrot posiłku

MENU

DANIA OBIADOWE

Wołowina a'la Creutzfield-Jacob
Kwaśnica regionalna po pryszczycku
Fasolka po betoniarsku
Wieprzowina po buddyjsku
Kawior z indyka
Pasztet z dorsza bajkalskiego
Pasztet z podróbek drobiopodobnych
Zupa babuni z makaronem domowym hand-made z paluchami


DESERY

Lody rybne z sadłem ze świstaka
Truskawki ze smalcem domowym ze skwarkami
Baton rybno-kokosowy w polewie majonezowej
Czekolada grzybowa z nadzieniem nitro
Zatchawki - landryny twarde o smaku słodkim
Czekolada śmietankowa z kiszoną kapustą i boczkiem
Kamąber - ser pleśniowy dziurowany nadziewany czekoladą i fistaszkami


NAPOJE

Herbata serowa edamska
Herbata serowa ementalska
Herbata serowa parmezańska
Herbata grzybowa z prawdziwków
Napój dorszowo-łososiowy nieklarowany z cząsteczkami ryby
Napój mięsny o smaku golonkowym
Kompot z orzechów mieszanych
Jogurt z żywymi rybkami
Chateau de Champignons - młode wino pieczarkowe musujące
Camambernet - wino słodkie jagodowo-serowe bezpestkowe
Frutti di Mare - wino glonowe
Woda mineralna trzeciorzędowa z naturalnym aromatem jurajskim
Zapisane
Elowen
« Odpowiedz #7 : 21-11-2007, 15:21 »

Jak zegnają się lekarze z pacjentami:

Laryngolog: "Do usłyszenia!"
Okulista: "Do zobaczenia!"
Ginekolog: "Jeszcze do Pani zajrzę!"
« Ostatnia zmiana: 28-06-2016, 15:12 wysłane przez ArtComp » Zapisane
Adamo
« Odpowiedz #8 : 21-11-2007, 16:13 »

Pewien facet, trochę starszy, zaczynał mieć zaniki pamięci. Kiedyś na spotkaniu z przyjaciółmi u niego w domu zaczął opowiadać, że teraz leczy się u takiego dobrego lekarza. Na to goście, że też by chcieli i pytają, jak się ten lekarz nazywa.
- No właśnie miałem na końcu języka - mówi gospodarz. - Pamiętacie może, był taki grecki poeta, w starożytności, taki ślepy...
- No, był Homer. To ten lekarz ma na nazwisko Homer?
- Nie, nie! On napisał taką epopeję, o tym jak Grecy się tłukli pod takim miastem w starożytności, które próbowali zdobyć...
- No tak, zdobywali Troję. To co, ten lekarz się jakoś podobnie nazywa? Albo mieszka na takiej ulicy?
- Nie, nie, nie! Tam był taki wódz, tych, no, Greków, taki główny...
- Agamemnon?
- Ooo! No i on miał brata...
- Menelaosa. Ale co to ma wspólnego z lekarzem?!
- Zaraz mówię. I tam był taki wódz trojański, który temu Mene... jak mu tam, uprowadził żonę.
- Aaaa, Parys! Ten lekarz nazywa się Parys?
- Nieeeee! Nie! Ta żona, co on ją uprowadził, to jak miała na imię?
- Helena.
- No właśnie, Helena! Helenkaaaaaaaaa - woła do żony w kuchni. - Jak się nazywa ten mój lekarz?!


W pociągu jest wielki tłok, pasażerowie stoją w przedsionkach. Nagle słychać głos z oddalonego przedziału:
- Lekarza, czy jest tutaj jakiś lekarz?
Z końca wagonu przez tłok przeciska się lekarz, po dotarciu na miejsce słyszy pytanie:
- Choroba gardła na sześć liter?
Zapisane
Beata M.
« Odpowiedz #9 : 21-11-2007, 18:06 »

Przychodzi baba do lekarza.
- No i co, czy pomogły pani te lekarstwa co przepisałem na hemoroidy?
- Tak pół na pol.
- Jak to?
- Te długie śliskie tabletki to jakoś połknęłam, ale ten krem, co mi pan przepisał, to nawet z chlebem zjeść nie mogłam
Zapisane
Beata M.
« Odpowiedz #10 : 21-11-2007, 18:51 »

Przychodzi 80-latek do lekarza i sskarża się na ból lewej nogi:
- No, proszę pana, w tym wieku to już ma prawo boleć - mówi lekarz.
- Co mi pan tu za bzdury opowiada! Czy moja prawa noga jest młodsza?
« Ostatnia zmiana: 28-06-2016, 15:14 wysłane przez ArtComp » Zapisane
Adamo
« Odpowiedz #11 : 21-11-2007, 20:33 »

- Panie doktorze, do której pan dzisiaj przyjmuje? - pyta pacjent.
- Do lewej, do lewej... - odpowiada lekarz wskazując lewą kieszeń fartucha.


Przychodzi pacjent do psychiatry i mówi:
- Panie doktorze mam ostatnio dziwne sny: śni mi się, że piję kawę a na końcu zjadam filiżankę i zostawiam tylko uszko.
A lekarz odpowiada:
- Hmm, to rzeczywiście dziwne, przecież uszko jest najlepsze.


- Jakie ryby najbardziej lubią lekarze?
- Duże sumy!!!
Zapisane
cru
« Odpowiedz #12 : 22-11-2007, 14:11 »

Rozmawiają dwie staruszki siedzące w parku na ławce. Jedna mówi:
- Wiesz, ja raz w miesiącu idę do lekarza, żeby wypisał mi jakieś recepty - też człowiek żyć z czegoś musi.
- I dlatego jesteś taka zdrowa??
- Czekaj, już mówię. Później z receptami idę do apteki wykupić to wszystko, aptekarz też człowiek i też chce żyć, a później w domu spuszczam to wszystko w sedesie, bo ja też chcę żyć...

smile
« Ostatnia zmiana: 28-06-2016, 15:16 wysłane przez ArtComp » Zapisane
Adamo
« Odpowiedz #13 : 22-11-2007, 17:53 »

Przychodzi dziadek do lekarza:
- Panie doktorze, skleroza coraz bardziej mi dokucza.
- A jak się to objawia?
- Żebym to ja jeszcze pamiętał?


98-letni staruszek przychodzi do lekarza na badania kontrolne. Lekarz pyta go o samopoczucie, na co staruszek odpowiada:
- Nigdy nie czułem się lepiej. Mam 18-letnią narzeczoną. Jest w ciąży i wkrótce będziemy mieć syna.
Doktor myśli chwilę i mówi:
- Niech pan pozwoli, że opowiem panu pewną historię: Pewien myśliwy, który nigdy nie zapominał o sezonie myśliwskim, wyszedł raz z domu w takim pośpiechu, że zamiast strzelby wziął ze sobą parasol. Kiedy znalazł się w lesie, z krzaków wyszedł ogromny niedźwiedź. Myśliwy wyciągnął parasol, wycelował w niedźwiedzia i wypalił. I wie pan co stało się potem?
- Nie - odpowiada staruszek.
- Niedźwiedź padł martwy jak kłoda.
- Niemożliwe! - wykrzyknął staruszek. - Ktoś inny musiał wystrzelić!
- I do tego punktu właśnie zmierzałem.
Zapisane
Adamo
« Odpowiedz #14 : 22-11-2007, 17:54 »

A TERAZ COŚ Z ZUPEŁNIE INNEJ BECZKI

Opisy wypadków sporządzone przez PZU

Autentyczne wyjatki z opisów wypadków samochodowych sporzadzonych przez kierowców w protokolach zgloszeniowych PZU S.A.:

1.Wracajac do domu podjechalem do zlego domu i zderzylem sie z drzewem ktorego nie mam.
2.Inny samochod zderzyl sie z moim nie ostrzegajac o swoich zamiarach.
3.Myslalem, ze mam opuszczone okno jednak okazalo sie, ze jest podniesione kiedy wystawilem przez nie reke.
4.Zderzylem sie ze stojaca ciezarowka nadjezdzajaca z drugiej strony.
5.Ciezarowka cofnela sie przez szybe prosto w twarz mojej zony.
6.Odholowalem swoj samochod z jezdni, spojrzalem na tesciowa i uderzylem w nasyp.
7.Przechodzien uderzyl we mnie i przeszedl pod moim samochodem.
8.Facet byl na calej drodze i wiele razy probowalem go wyminac zanim uderzylem w niego.
9.Budka telefoniczna zblizala sie, kiedy probowalem zjechac jej z drogi uderzyla w moj przod.
10.Nie chcac zabic muchy wjechalem w budke telefoniczna.
11.Prowadzilem samochod juz czterdziesci lat, kiedy zasnalem za kolkiem i mialem wypadek.
12.Broniac sie przed uderzeniem zderzaka samochodu przede mna uderzylem przechodnia.
13.Moj samochod byl legalnie zaparkowany kiedy wjechal w inny pojazd.
14.Moj samochod byl prawidlowo zaparkowany w tyle innego samochodu.
15.Nagle znikad pojawil sie niewidoczny samochod, uderzyl w moj samochod, po czym zniknal.
16.Bylem pewien, ze ten stary czlowiek nie dotrze na druga strone ulicy kiedy go stuknalem.
17.Przechodzien nie mial zadnego pomyslu ktoredy uciekac, wiec go przejechalem.
18.Nie pamietam dokladnie okolicznosci wypadku, poniewaz bylem kompletnie pijany. W celu uzyskania dalszych szczegolow prosze zwracac sie do policji.
19.Kiedy wrocilam do samochodu to okazalo sie, ze on umyslnie albo nieumyslnie zniknal.
20.Jechalem do lekarza z chorym kregoslupem, kiedy wypadl mi dysk, powodujacwypadek.
21.Nie wiedzialem, ze po polnocy tez obowiazuje ograniczenie predkosci.
22.Dalem sygnal klaksonem, ale nie dzialal, poniewaz zostal skradziony.
23.Posrednia przyczyna wypadku byl maly czlowieczek w malym samochodzie z duza buzia.
24.Zdalem sobie sprawe, ze moze byc nieciekawie. Golf jedzie nam w maske. Spojrzalem na zegarek - byla 7:05.
25.W pewnym momencie drzewo dostalo sie miedzy kabine ciezarowki i przyczepe.
26.Jechalem sobie spokojnie, a tu nagle zaatakowala mnie wysepka tramwajowa.
27.Caly dzien bylem na zakupach - kupowalem rosliny. Gdy wracalem do domu, to zywoplot wyrosl jak grzyb po deszczu, przyslaniajac mi pole widzenia w taki sposob, ze nie zobaczylem nadjezdzajacego samochodu.
28.Moj samochod przelecial przez barierke i wyladowal w kamieniolomie. Mam nadzieje, ze spotka sie to z panstwa aprobata.
29.Kiedy dojezdzalem do skrzyzowania, nagle pojawil sie znak drogowy w miejscu, gdzie nigdy przedtem sie nie pojawial i nie zdazylem zahamowac.
30.Wjezdzajac na parking, uderzylem w ogromna, plastikowa mysz.
31.Ubezpieczony nie zauwazyl konca mola i wjechal do morza.
32.Jechalem powoli, usilujac dosiegnac szmatki, aby wytrzec okno, ktora zaczepila sie o fotel. Kiedy ja pociagnalem, uderzylem sie w twarz, stracilem kontrole nad kierownica i wjechalem do rowu. Gdy przyjechalem z powrotem z pomoca drogowa, moje radio zniknelo.
33.Ostroznie przyhamowalem, aby ta kobieta upadla jak najdelikatniej.
34.Zatrabilam na pieszego, ale on tylko sie na mnie gapil, wiec go przejechalam.
35.Ten pieszy strasznie latal po szosie, musialem kilka razy wykrecac, zanim na niego wpadlem.
36.Zle osadzilem kobiete przechodzaca przez jezdnie.
37.Kierowca, ktory przejechal czlowieka: "Podszedlem do lezacego pieszego stwierdzilem, ze jest bardziej pijany ode mnie".
38.Poszkodowany przeze mnie obywatel jest teraz w szpitalu i nie chowa urazy. Powiedzial, ze moge korzystac z jego samochodu i wziac jego zone az do czasu, kiedy wyjdzie ze szpitala.
39.Zobaczylem wolno poruszajacego sie starszego pana o smutnej twarzy, jak odbil sie od dachu mojego samochodu.
40.Motornicza tramwaju potracona przez samochod podczas przestawiania zwrotnicy: "Zostalam uderzona w tyl mojej osoby i wywrocilam sie na jezdnie".
41.Swiadek potracenia pieszego: "Zobaczylem, ze w powietrzu na wysokosci 2 do 3 metrów leci, znany mi osobiscie, mieszkaniec Orzechowa".
42.Piesza potracona przez samochod: "Stwierdzilam, ze nie mam butow na nogach. Okazalo sie, ze jeden but jest za kioskiem Ruchu, a drugi na dachu kiosku".
43.Potracilam tego mezczyzne, ktory przyznal, ze to jego wina, poniewaz już poprzednio byl poszkodowany.
44.Swiadek potracenia pieszego: "Uslyszalem jak Przemek krzyknal do gluchoniemego Tokarczuka: STOJ".
45.Samochod przede mna potracil przechodnia, ktory jednak wstal, wiec tez na niego wjechalem.
46.Pytanie: "Czy probowal pan dac ostrzezenie?" Odpowiedz ubezpieczonego : "Tak, klaksonem" Pytanie: "Czy druga strona probowala dac ostrzezenie?" Odpowiedz ubezpieczonego: "Tak. Zrobila muuuuuu"
47.Tego byka chyba ugryzla osa, bo rzucil sie na moje auto.
48.Szczury rozmyslnie pozarly tapicerke mojego wozu.
49.W moim samochodzie zaczely sie bic dwie osy i zostalem ukaszony, przez co wjechalem w auto przede mna.
50.Wyrzucilo mnie z samochodu, kiedy zjechal z szosy. Dopiero potem znalazly mnie w rowie dwie zablakane krowy.
51.Usilujac zabic muche, wjechalem na slup telegraficzny.
52.Na samochod wpadla krowa. Pozniej dowiedzialem sie, ze byla troche przyglupia.
53.Ubezpieczony zostawil auto na polu. Kiedy wrocil, samochod zaatakowaly owce.
54.Wiedzialam, ze pies jest zazdrosny o samochod, ale gdybym myslala, ze cos sie stanie, nie prosilabym go, zeby prowadzil.
55.Doberman zjadl wnetrze samochodu, kiedy bylem w sklepie.
56.Kiedy jechalem przez park safari, moj samochod otoczyly male, brazowe, zezowate malpy. Gruba malpa zaczela krecic sie na antenie mojego samochodu zgodnie z kierunkiem wskazowek zegara. Pomimo moich usilnych staran nie chciala zaprzestac i mniej wiecej w trzy minuty pozniej zniknela w poszyciu lesnym z antena w pysku.
57.Sprawca wypadku: "To jest niemozliwe, zebym jechal na piatym biegu. Jechalem na pewno na czwartym albo na piatym biegu".
58.Ten pan jest bezstronnym swiadkiem na moja korzysc.
59.Jedynym swiadkiem byla pewna cora Koryntu, ktora tam stala w bramie, ale ona nie chciala podac swoich personaliow.
60.Dziewczyna w samochodzie obok wystawila na widok swoje piersi i wtedy wjechalem w auto przede mna.
61.Powiedzialem policjantce, ze nic mi nie jest, ale kiedy zdjalem kapelusz, stwierdzila, ze mam peknieta czaszke.
62.Co moglem zrobic, aby zapobiec wypadkowi? Jechac autobusem?
Zapisane
Adamo
« Odpowiedz #15 : 22-11-2007, 20:03 »

Dzięki Gosiek - powrót na główne tory i kolejny dowcip

Kilku lekarzy - internista, pediatra, psychiatra, chirurg i patolog wybrało się na kaczki. Do pierwszego ptaka miał strzelać internista.
- A może to jednak nie kaczka? Powinienem spytać kogoś innego o opinię - zawahał się i kaczka odleciała.
W drugą mierzył pediatra.
- Nie jestem pewien, czy to kaczka. A poza tym, może mieć młode... - i ptak nietknięty zniknął za horyzontem.
Kolejny był psychiatra.
- Wiem, że to kaczka, ale czy kaczka wie, że jest kaczką? - zamyślił się i przegapił okazję do strzału.
Potem nadszedł czas na chirurga. Ten przyłożył fuzję do ramienia, strzelił bez wahania i ptak bez życia runął na ziemię.
- Idź, sprawdź czy to była kaczka - powiedział chirurg do patologa.


- Panie doktorze, w poczekalni oczekuje pacjent, który twierdzi, że odwiedził już wszystkich lekarzy w mieście - informuje siostra.
- A na co on się uskarża?
- Na tych lekarzy!


Lekarz skacowany po ostrym weekendowym pijaństwie... Nagle wchodzi pacjent, w dodatku w doskonałym nastroju i pyta:
- Panie doktorze, jak tam moje wyniki?
Na to opryskliwie lekarz:
- Ma pan raka!
- Jak to raka? A przecież wcześniej mówił pan, że to tylko kamienie!
- Kamienie, kamienie... A pod każdym kamieniem RAK!


Pielęgniarka mówi do lekarza:
- Panie doktorze, ten symulant spod trójki umarł dzisiaj w nocy.
- No tym razem to już przesadził...
Zapisane
Adamo
« Odpowiedz #16 : 23-11-2007, 10:51 »

Lekarz w szpitalu psychiatrycznym bada trzech swoich pacjentów.
- Ile jest dwa razy dwa? - pyta pierwszego.
- Pięć tysięcy - pada odpowiedź.
- Ile jest dwa razy dwa? - pyta drugiego.
- Piątek - odpowiada chory.
- Ile jest dwa razy dwa? - pyta zupełnie zrezygnowany trzeciego pacjenta.
- Cztery.
- Świetnie! - wykrzykuje uradowany lekarz. - Proszę powiedzieć, w jaki sposób uzyskał pan ten wynik?
- To proste - odpowiada chory. - Podzieliłem pięć tysięcy przez piątek.


Przychodzi facet do lekarza, a lekarz, jak to lekarz, bada go przez godzinę, po czym rzuca jakiś fachowy termin. Gościu niepewnie pyta:
- Panie doktorze to przejdzie?
- Tak, na żonę i dzieci.


Pielęgniarka do lekarza:
- Panie doktorze, jak udała się operacja?
- O Matko, a to nie miała być sekcja!?
Zapisane
Adamo
« Odpowiedz #17 : 23-11-2007, 19:02 »

Pacjenta uśpiono przed operacją. Kiedy się obudził, zdziwił się, jak bardzo postarzała się twarz nachylonego nad nim chirurga.
- Czyżbym był tak długo nieprzytomny? Panu doktorowi zdążyła przez ten czas wyrosnąć długa, siwa broda...
- Ja nie jestem lekarzem - odpowiada brodacz. - Ja jestem Św. Piotr!


Po jakiejś poważnej operacji żołądka przywieźli faceta do sali pooperacyjnej. Kiedy się ocknął, usłyszał, jak dwaj współleżący dzielą się swoimi doświadczeniami z poprzednich operacji:
- Kiedy mnie kroili po raz pierwszy - mówi jeden - pielęgniarka zapomniała przed zaszyciem wyjąć mi z brzucha z pół kilo narzędzi. Kiedy się zorientowali, było za późno. Kiedy mnie znów pokroili, tym razem, żeby mnie uwolnić od tego złomu, lekarz, niechcący, zostawił w środku zapalniczkę.
Drugi na to:
- To jeszcze nic, kiedy mnie ostatnio operowali, instrumentariuszce zginęły gdzieś okulary. Jak się okazało - były zaszyte we mnie.
I tak sobie opowiadają, a świeżo przywieziony delikwent blednie coraz bardziej. W pewnej chwili otwierają się drzwi i wchodzi chirurg, który przed chwilą robił mu operację i mówi:
- Przepraszam panów, czy któryś z panów nie widział przypadkiem mojego parasola?


U lekarza leczy się pacjent nadużywający alkoholu. Tym razem też przyszedł podchmielony.
- Jeśli będzie pan tyle pił, to nigdy pan nie wyleczy swoich dolegliwości - mówi lekarz - pozwalam panu wypić najwyżej kieliszek dziennie.
- Dobrze - zgadza się pacjent.
Na kolejną wizytę przychodzi znów pod wpływem alkoholu.
- Prosiłem pana, żeby pan tyle nie pił! - denerwuje się lekarz.
- A pan myśli panie doktorze, że ja tylko u pana się leczę?
Zapisane
Adamo
« Odpowiedz #18 : 24-11-2007, 15:47 »

Lekarz pyta pacjenta:
- Pali pan?
- Nie.
- To szkoda. Poczułby się pan dużo lepiej, gdyby pan rzucił palenie.


Rozmawia dwóch lekarzy :
- Co robisz, jak nie masz pacjentów?
- Zabijam czas!


U lekarza:
- Czy zażył już pan całe pudełko, które panu przepisałem?
- Tak, panie doktorze.
- I czuje się pan lepiej?
- Nie, pewnie pudełko jeszcze nie otworzyło się w żołądku...


Profesor do początkującego lekarza:
- Przecież pana pierwszy pacjent wyzdrowiał, nie rozumiem więc, dlaczego jest pan zdenerwowany?
- Bo nie mam pojęcia, panie profesorze, co mu pomogło...
Zapisane
Adamo
« Odpowiedz #19 : 24-11-2007, 15:54 »

W izolatce leży pacjent. Rano przychodzi grupa lekarzy i rozmawiają na temat chorego rzucając łacińskimi terminami. Pacjent nic z tego nie rozumie, ale widzi, że grupa lekarzy już wychodzi. W ostatniej chwili łapie za rękaw ostatniego wychodzącego i mocno przestraszony pyta:
- Przepraszam bardzo, ale słyszałem tyle mądrych wypowiedzi i nie wiem co mi naprawdę jest. Może pan mi powie?
- Tak naprawdę co panu jest będziemy mogli powiedzieć dopiero po sekcji. - odpowiada lekarz.


Przychodzi uśmiechnięta krowa do lekarza, a lekarz się pyta:
- Co Pani jest ?
- To trawa tak na mnie działa.


Howard czuł się winny całe dni. Nieważne jak bardzo starał się zapomnieć, nie mógł. Poczucie winy i wstydu nie opuszczało go ani na chwilę. Nie pomagało, ze cały czas powtarzał sobie: "Howard, nie martw się tym. Nie jesteś pierwszym lekarzem, który sypia ze
swoją pacjentką, na pewno nie będziesz ostatnim. Na dodatek nie masz żadnych zobowiązań, więc nie trap się już!" Ale glos wewnętrzny przypominał mu: "Howard, ale ty jesteś weterynarzem..."


Lekarz sporządza listę schorzeń pacjentki:
1. Zawroty głowy.
2. Bezsenność.
3. Podwójne widzenie.
4. Bóle głowy.
5. Utrata apetytu.
6. Gorące poty.
7. Utrata wagi.
8. Utrata libido.
- Ile pani ma lat?
- W zeszłym tygodniu skończyłam trzydzieści.
Doktor dopisuje do listy:
9. Utrata pamięci.
Diagnoza: Syndrom menopauzy.
Zapisane
Strony: [1] 2 3 ... 26   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.21 | SMF © 2006-2008, Simple Machines
Design by jpacs29 | Mapa strony
Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!