Niemedyczne forum zdrowia
22-11-2019, 19:55 *
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Czy dotarł do Ciebie email aktywacyjny?

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Aktualności: Radiobiosłone --> www.radiobioslone.pl
 
   Strona główna   Pomoc Regulamin Szukaj Zaloguj się Rejestracja  
Strony: [1]   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Mięczak zakaźny - proszę o pomoc  (Przeczytany 16626 razy)
joanna79
« : 07-05-2011, 09:04 »


Chciałam się z wszystkimi przywitać na wstępie, jako że pierwszy raz zdecydowałam się napisać w dziale dla brzdąców i poprosić o radę.
Forum czytam już od dłuższego czasu, pijemy z mężem miksturę od roku i coraz częściej dojrzewam do decyzji podania mikstury również 3 letniemu synkowi.

Właśnie z synkiem mam teraz problemy zdrowotne. Od jakichś 6 miesięcy zauważyłam na Jego skórze wykwity wyglądające jak 2 mm guzki o barwie perłowo-czerwonej, najpierw pojawił się jeden, potem kolejny i kolejny. W sumie wykwitów jest obecnie 10, zlokalizowane są pod paszką i z boku brzuszka po prawej stronie. Przez te 6 miesięcy nie robiłam niczego w kierunku leczenia, uważając, że minie samo. Od czasu do czasu po kąpieli, smarowałam wykwity alocitem.
Zauważyłam jednak, że po każdej infekcji (a jest ich teraz dużo, ponieważ syn zaczął chodzić do przedszkola), synowi pojawia się coraz więcej wykwitów. Diagnoza lekarza to wirusowe zapalenie skóry - mięczak zakaźny. Zalecono łyżeczkowanie lub krioterapię z tej przyczyny, że wykwity bardzo łatwo przenoszą się i mogą pojawić się na każdej części ciała. Jest to wirus, więc organizm musi sam go zwalczyć, a to z racji niedojrzałego jeszcze układu odpornościowego może trochę potrwać.

Powiem szczerze, że naczytałam się o tych poleconych zabiegach i mam wątpliwości, ponieważ są one traumatycznych doświadczeniem dla dziecka (łyżeczkowanie często odbywa się po narkozą! więc to w ogóle odpada), a nie powodują całkowitego wyleczenia i należy je powtarzać, ponieważ zabiegi roznoszą wirusa w inne miejsca na skórze.

I tutaj chciałam Was prosić o radę. Słyszałam o naturalnym sposobie zamoczenia cebuli w occie przez 24h i przyłożenia takiego kompresu na wykwit przez 3 dni, zmieniając go rano i wieczorem. Taki kompres powoduje miejscowe zwalczenie wykwitu, jego wysuszenie i odpadnięcie.

Mistrzu, co uważasz o takim naturalnym sposobie? Z góry dziękuję za wypowiedzenie się na ten temat. Pozdrawiam serdecznie :-)
« Ostatnia zmiana: 14-09-2012, 09:11 wysłane przez Klara27 » Zapisane
Iza38K
« Odpowiedz #1 : 07-05-2011, 09:45 »

Nie wiem czy Mistrz Ci odpowie, bo na dobrą sprawę, odpowiedzi na nurtujące Cie pytania są na Portalu wiedzy o zdrowiu.
To co proponuje Ci medycyna to są tortury, a poza tym to nie jest rozwiązanie problemu. Odsyłam do artykułów o odporności, o powinowactwie tkankowym, o roli infekcji. Uświadom sobie czym jest choroba (oczywiście definicja Hipokratesa).

Możesz przykładać tapety, wirus ma jednak swoją rolę do wypełnienia i póki nie usuniesz przyczyny, póty będziesz niepotrzebnie się zmagać z problemem. Twoje dziecko zapewne było żywione standardowo: czyli mleko, gluten. Na pewno było szczepione. Na pewno było leczone antybiotykami lub "leczone domowymi sposobami".
Pozostaje Ci nabyć wiedzę, wprowadzić MO, odpowiednio zbilansowaną dietę opartą na wartościowym źródle białka i KB.

Nie chce mi się pisać po raz setny o tym samym. Napomknę tylko, że moja najstarsza córka była zainfekowana wirusem brodawczaka, z którym według pani doktor nauk medycznych miała się zmagać do końca życia. Po zastosowaniu odpowiedniej diety, organizm dziewczyny samoistnie uporał się z wirusem. Pozostały tylko blizny po wymrażaniu!
« Ostatnia zmiana: 07-05-2011, 11:47 wysłane przez Apollo » Zapisane
Mistrz
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 05.03.2000 – 2070
Skąd: Hogwart
Wiadomości: 10.557

WWW
« Odpowiedz #2 : 07-05-2011, 11:51 »

Leczenie (...) Mięczak zakaźny często ustępuje samoistnie.
Zapisane

Jeśli nie wiesz nic, dasz sobie wmówić wszystko
Monya
Częsty gość
**

Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: lipiec 2011
Skąd: Kraków
Wiadomości: 109

« Odpowiedz #3 : 08-05-2011, 21:29 »

Moja córka miała mięczaka - przez 1.5 roku, ok. 20 wykwitów. Proponowane leczenie: łyżeczkowanie. Nie podjęłam żadnych działań, długo to u nas trwało ale przeszło samo.
Zapisane
Marcin
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiek: 42
MO: 10-03-2007
Skąd: Kraków
Wiadomości: 562

« Odpowiedz #4 : 09-05-2011, 06:51 »

Moja Emilka już rok cierpi przez to paskudztwo. Zaraziła się na basenie. Mięczak jest o tyle nieprzyjemny że potrafi się roznosić praktycznie wszędzie. Sam już jestem podirytowany tym, że to trwa tak długo i wiedzę że Emi cierpi. Z tego co doczytałem, gdyby Emilka zachorowała teraz na jakąś infekcję to organizm przy okazji wykosiłby i mięczaka. No ale Emilka nie choruje. Czekamy, ale to dziadostwo się roznosi i tak się zastanawiam czy nie dobrać się temu jakoś do "skóry".
Zapisane

arrow  "Dziewięć dziesiątych naszego życia polega na zdrowiu"
joanna79
« Odpowiedz #5 : 09-05-2011, 07:40 »


Marcin, właśnie o ten problem chodzi, mięczak się rozsiewa po ciele i dlatego łamię się, czy czekać aż organizm go zgładzi, czy eliminować go miejscowo tylko po to, aby nie roznosił się dalej? A co do tych infekcji, to akurat w naszym przypadku nie działa, jest wręcz gorzej. Borys ostatnio często choruje, praktycznie infekcja za infekcją, bo poszedł do przedszkola i po każdej przebytej infekcji, wykwitów jest więcej albo powiększają się te obecne :-(.

Sama nie wiem, co robić. Metody mechaniczne nie wchodzą w grę, dlatego też myślałam o sposobie naturalnym, który wyczytałam gdzieś na forum - cebula namoczona z occtem, podobno guzki wysuszają sie i odpadają.

Na razie jeszcze poczekam, codziennie obserwując wykwity. A jak zdecyduję sie na cebulę, to napiszę na pewno czy pomogła.
« Ostatnia zmiana: 14-09-2012, 09:12 wysłane przez Klara27 » Zapisane
Marcin
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiek: 42
MO: 10-03-2007
Skąd: Kraków
Wiadomości: 562

« Odpowiedz #6 : 10-05-2011, 07:12 »

Z tym octem i wysuszaniem może być o tyle problem, że mogą zostać blizny.
Zapisane

arrow  "Dziewięć dziesiątych naszego życia polega na zdrowiu"
Joanna
***

Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiek: 37
MO: 20 XI 2010r
Skąd: Marki
Wiadomości: 74

« Odpowiedz #7 : 04-06-2011, 22:09 »

Mój syn miał krostkę na brzuchu, dermatolog stwierdził, że to mięczak zakaźny, a że był tylko jeden wykwit to zalecił mi kupienie igły i jodyny w celu wyciśnięcia go samej w domu. Oczywiście niczego takiego nie zrobiłam (bo uważałam, że opinia dermatologa nie była trafna, nie wyglądało to na typowego mięczaka zakaźnego) i po ok.roku krosta zaczęła znikać samoistnie, pozostał jeszcze malutki ślad, ale możliwe, że i on z czasem zniknie.
« Ostatnia zmiana: 04-06-2011, 22:12 wysłane przez Joanna » Zapisane
Aniela
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiek: 69
MO: 11-01-2007
Skąd: Kraków
Wiadomości: 57

« Odpowiedz #8 : 04-06-2011, 23:47 »

Moja wnuczka w wieku ok. 1 roku miała kilka takich mięczaków na ciele, a jeden największy był umiejscowiony na czole. Córka smarowała je wilkakorą w płynie; te mniejsze poznikały, a ten największy nie. Kiedyś przy upadku uderzyła się akurat w tego na czole i pękł. Córka zdezynfekowała to miejsce, zagoiło się. Od tej pory jest spokój. Wnuczka pije miksturę od trzeciego miesiąca życia.
« Ostatnia zmiana: 05-06-2011, 04:43 wysłane przez Apollo » Zapisane
joanna79
« Odpowiedz #9 : 18-07-2011, 08:43 »


Zdecydowałam się zadziałać na te 4 największe wykwity cebulą z octem i ładnie odpadły razem ze strupkiem. Obecnie syn ma tylko małe czerwone plamki po nich, które z czasem powinny zejść.

Niestety po przebytych infekcjach, doszło nam kilkanaście nowych mięczaków, tyle, że te nowe są dużo mniejsze i w kolorze skóry.

Anielo, mogłabyś coś więcej napisać na temat tej wilkakory? Przyznam szczerze, że pierwszy raz o niej słyszę. Gdybyś mogła napisać np. jakiego producenta był ten płyn, będę bardzo wdzięczna.

« Ostatnia zmiana: 14-09-2012, 09:13 wysłane przez Klara27 » Zapisane
Mistrz
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 05.03.2000 – 2070
Skąd: Hogwart
Wiadomości: 10.557

WWW
« Odpowiedz #10 : 18-07-2011, 09:19 »

A po co przereklamowana wilkakora, skoro ocet z cebulą jest skuteczny? Nie lepiej polecać właśnie ocet z cebulą?
Zapisane

Jeśli nie wiesz nic, dasz sobie wmówić wszystko
Marcin
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiek: 42
MO: 10-03-2007
Skąd: Kraków
Wiadomości: 562

« Odpowiedz #11 : 19-07-2011, 08:09 »

I po mięczaku, zniknął. Wszelkie zabiegi były tylko zabawą w kotka i myszkę. Przyszedł czas i organizm pozbył się paskudztwa.
Zapisane

arrow  "Dziewięć dziesiątych naszego życia polega na zdrowiu"
joanna79
« Odpowiedz #12 : 19-07-2011, 17:17 »

Super, Marcinie, bardzo się cieszę i mam nadzieję, że organizm Borysa równiez wkrótce zgładzi wirusa.

Tymczasem u nas niestety wykwitów przybywa ale rzeczywiście, Mistrzu, można polecić ten naturalny sposób cebuli namoczonej w occie. Jest tylko jedna drobna niedogodność, zwłaszcza latem, przy wysokich temperaturach, plastry, które musimy przyłożyć na skórę i przykleić, powodują odparzenia i zaczerwienienia skóry. Poza tym, cebula z occtem rzeczywiście działa, powodując najpierw zaczerwienienie (stan zapalny) wykwitu a nastepnie obsuszenie, które wraz z powstałym strupkiem, odpada. Na skórze pozostała tylko mała czerwona plamka, która z czasem wyblaknie.
Zapisane
Marcin
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiek: 42
MO: 10-03-2007
Skąd: Kraków
Wiadomości: 562

« Odpowiedz #13 : 20-07-2011, 09:44 »

Wszystko fajnie jak jest kilka wykwitów, ale jak jest ich cała kolonia i dalej się roznoszą, to jest to już bardzo ciężkie do zrealizowania.
Tutaj niestety u każdego będzie ten etap wyglądał inaczej a i długość wysypu potrafi rozciągać się latami, wszystko zależnie od stopnia odporności i dbania o zdrowie. Jak zwykle nie ma skrótów, no cóż...
Zapisane

arrow  "Dziewięć dziesiątych naszego życia polega na zdrowiu"
Strony: [1]   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.21 | SMF © 2006-2008, Simple Machines
Design by jpacs29 | Mapa strony
Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!