Niemedyczne forum zdrowia
19-07-2019, 16:38 *
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Czy dotarł do Ciebie email aktywacyjny?

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Aktualności: Sklep Biosłone --> wejdź
 
   Strona główna   Pomoc Regulamin Szukaj Zaloguj się Rejestracja  
Strony: [1] 2 3 ... 7   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Denver - utracone zdrowie z powodu narkotyków. Co dalej?  (Przeczytany 83434 razy)
Denver
***


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiek: 32
MO: 1.01.2013
Skąd: Łódzkie
Wiadomości: 285

« : 02-01-2013, 01:36 »

Czynnik wywołujący chorobę i dolegliwości: A więc wszystko się zaczęło, kiedy kilka lat temu przedawkowałem amfetaminę. Doszło do silnego zatrucia, który wywołał olbrzymi wstrząs w moim ciele. Po prostu mój mózg wyłączył się na kilka sekund miałem zupełną pustkę w głowię porównywalną do tego jak bym zniknął był nieobecny - nie istniał. Po czym wróciłem z powrotem. Poczułem ogromny lęk i mocne uderzenie tak jakby adrenaliny, nie mogłem złapać pełnego oddechu, a serce chciało mi wyrwać z klatki piersiowej doszły do tego silne bóle - tachykardia i porażający strach przed śmiercią. Mogę tylko sobie wyobrazić, jakie było wówczas moje ciśnienie krwi i puls. Myślisz, że zaraz umrzesz a narkotyk potęguje ten strach, nastąpiła gonitwa myśli i świadomość, że to pewnie ostatnie minuty mego życia. Lecz nie dane było mi umrzeć.

Przyjechała karetka i zabrano mnie do szpitala. Powiedziałem, że przedawkowałem amfetaminę i coś mi podali, w zastrzyku być może nitrogliceryna, usnąłem. Drugiego dnia mnie wypisano, nie byłem na żadnym detoksie ani na oddziale toksykologicznym. Błąd!

Kiedy po kilku godzinach wybrałem się na zakupy do sklepu pojawił się ogromny lęk i to samo uczucie panicznego lęku, szybkiego i gwałtownego bicia serca. Znowu zabrało mnie pogotowie. Po kilku godzinach wyszedłem ze szpitala i opowiedziałem o wszystkim rodzicom.

Zamieniłem się z 20 letniego zdrowego człowieka we wrak radziecki i to na własne życzenie! Byłem na dłuuugim zwolnieniu lekarskim, przez co 2 miesiące nie chodziłem do szkoły. Leżałem głownie w łóżku, jakikolwiek ruch ręką albo nogą powodował natychmiastowe przyśpieszenie akcji serca. Nie spałem kilka dni i nocy, około tygodnia. Nawiedzały mnie ciągłe paniczne lęki niewiadomego pochodzenia, z osłabienia organizmu miałem krwawienia z nosa, wyglądałem jak żywy trup. Okropnie bolesne bóle w klatce nie dawały za wygraną, do tego doszły bóle głowy, zalewały mnie poty, drżenia mięśni a właściwie to mną rzucało jak przy padaczce, byłem przez to totalnie rozbity. Nie dało się funkcjonować, pójście do łazienki sprawiało mi trudność a co dopiero myśleć o wróceniu do dawnej rzeczywistości. Ciągle dochodziły nowe dolegliwości, szumy uszne, które mam do dziś, zaburzenia wzorku, przymglona świadomość, problemy z koncentracją, alergią, pękająca skóra na dłoniach zwłaszcza podczas chłodu, wypadanie włosów (łysienie), palpitacje serca – przeważnie w sytuacjach stresowych.
  
Kiedyś nie interesowałem się prawidłowym odżywianiem i zdrowym stylem życia. Teraz jest odwrotnie człowiek, który istniał kiedyś - umarł. Narodziłem się nowy „ja” wykuty z bólu, płaczu, cierpliwości i determinacji, aby pokonać chorobę. Poprosiłem Boga by darował mi życie, wtedy, gdy leżałem na ulicy i obiecałem nigdy nie tknąć tego syfu! Tak się stało zostałem uratowany, ale o zdrowie które utraciłem odpowiadam ja i mogę winić tylko siebie.

Kiedy po kilkunastu tygodniach męki najgorsze było za mną, bóle trochę się złagodziły  i zacząłem przesypiać noce wróciłem do szkoły, ale jako człowiek totalnie wypalony fizycznie i psychicznie. To już nie był ten sam chłopak którego wszyscy znali. Lekarze to zachowanie określają jako depresja lub nerwica.

Zacząłem walczyć z moimi przykrymi dolegliwościami jak z wiatrakami, ślepo wierzyć w suplementy diety, zioła, ich reklamy, które to niby leczą wszystkie dolegliwości, z którymi akurat się zmagałem. Wtedy po raz pierwszy pojawiła się nadzieja w moim życiu, że być może odzyskam zdrowie choćby w połowie (naiwność ludzka nie zna granic). Wydałem ogromną ilość pieniędzy na te środki, które działały, ale tylko czasami i to raczej na zasadzie placebo.

Kiedy zobaczyłem, że nie przynosi to żadnych rezultatów, zaczęło się latanie po lekarzach. Od neurologa, kardiologa po psychiatrę. Neurolog jak to neurolog garść tabletek na problemy z koncentracją nootropil, na zaburzenia wzroku vicebrol a na resztę zaburzeń też coś by się znalazło na każde zaburzenie po opakowaniu tabletek, razem cała garść! Pomyślałem: „Nie, tak to ja leczyć się nie będę”. Tym bardziej, że bo vicebrolu i nootropilu objawy chorobowe się nasiliły. Olałem te leki i szukałem dalej niekonwencjonalnych metod od pijawek po lewatywy, głodówki, które trwały 2 tygodnie o samych owocach i warzywach według diety Dr. Dąbrowskiej – nic. Starałem się poskładać tę całą układankę do kupy, ale się nie udawało.

Cóż może mi dolegać? Amfetamina uszkodziła mózg, OUN, CUN, rozregulowała pracę neuroprzekaźników? Obniżył się poziom dopaminy? Serotoniny? To tarczyca? Głupiałem! Robiłem badania: TSH, EKG, EEG, Rezonans magnetyczny, USG brzucha, morfologia krwi, poziom kortyzolu. Każdą opcję brałem po uwagę. Badania nic nie wykazywały prócz tego, że serce jest na granicy przerostu ze względu na nadciśnienie.

Po 3 latach nastąpił ogromny spadek żelaza w organizmie i ponadto obniżył się nieco potas. Który udało mi się nijako wyregulować melasą z trzciny cukrowej i zwiększoną podażą soku pomidorowego czy też jedzeniem bananów. Nastąpiły dodatkowo silne bóle brzucha po każdym spożytym posiłku: Pomyślałem sobie „Świetnie teraz jeszcze problemy z jelitami, pewnie zakwaszenie organizmu, pasożyty albo jeszcze, co innego". A więc wizyta u lekarza rodzinnego. No to kolonoskopia i gastroskopia, które nic nie wykazały. Zbagatelizowałem problem, bo bóle kilka dni później same minęły. Kolejny przystanek PSYCHIATRA. Psychiatra zapoznawszy się z moją historią postawił diagnozę: To DEPRESJA! Przepisał lek z grupy SSRI, wybrałem całe opakowanie, ale samopoczucie nie uległo zmianie, więc była to moja pierwsza i ostatnia wizyta u niego. Myślałem, czytałem i szukałem w Internecie. Próbowałem podnieść poziom serotoniny i dopaminy przez różne suplementy i zioła. Nie powiem, bo teraz jest lepiej. Psychicznie przez rok 2012 się w miarę poskładałem, choć były wzloty i upadki, dalej jednak czując, że to nie jest to. Daleko, bardzo daleko mi do zdrowia z przed 5 lat.

Mój tryb życia, żywienia oraz praca: Mam 26 lat, moja praca nie jest zbyt stresująca, chociaż czasem jak to w każdej robocie bywa ręce człowiekowi opadają. Ale jakoś (chodź uważam to częściowo za cud, bo problemy z koncentracją ogólną i uwagi skupienia oraz pamięcią są przerażające) sobie radzę. Praca jest 3 zmianowa, więc mój zegar cyklu dobowego jest nieco rozstrojony. Ćwiczę fizycznie od roku w domu. W tym roku być może przeniosę się na siłownię.

Jak wiadomo, aby dostarczyć budulca mięśniom spożywam spore ilości białka i węglowodanów typu: kasze, ryż brązowy, mięso, jajka, soczewica, ale także warzywa, owoce: takie jak: jabłka, banany, jagody goji, orzechy wszelkiego rodzaju, jogurty, koktajle błonnikowe, pierzga, miód, oliwa z oliwek, pestki dyni, słonecznik, ostropest, wynalazek typu oliwa z oliwek + kurkuma+ piperyna. Z koktajli białko serwatkowe w proszku + kreatyna w poszczególnych cyklach.

Z suplementów zestaw witamin bez minerałów z enzymami trawiennymi, korzeń Kudzu, MZB – Magnez, cynk, witamina B6 w formie chelatów. Stres Off – preparat łagodzący nerwy zawierający w składzie między innymi Arktyczny korzeń i melisę z piperyną, co rzekomo ma poprawiać wchłanianie w jelitach tego zestawu. Śpię przeważnie 7-8 godz. I to by było na razie na tyle.

Wybaczcie mi, że się tak rozpisałem, wiem, że to może być męczące czytać tak długiego posta, ale chciałem w miarę dokładnie wszystko opisać. Bo jak wiadomo diabeł (w tym przypadku choroba) tkwi w szczegółach.

Dziękuję wszystkim, którzy przeczytali do końca ten artykuł. I chciałem przestrzec przed popełnieniem podobnego błędu. Narkotyki to zguba, nie idźcie tą drogą. Czas można spędzać lepiej się bawiąc niż na haju. Ja ciągle się tego jeszcze uczę. Pozdrawiam wszystkich walczących z chorobami. I pamiętajcie póki walczycie - jesteście zwycięzcami. A im trudniejsza jest walka, tym wspanialsze zwycięstwo!        
Część z was pewnie jest katolikami a część nie, jest to sprawa indywidualna, ale aby poprawić wam samopoczucie wrzucam odnośnik do filmu Cyrk motyli w roli głównej niesamowity człowiek Nick Vujicic, który rozpalił ogień w moim sercu by nigdy się nie poddawać ze względu na okoliczności. Kto jeszcze go nie zna zachęcam, aby zapoznał się z tym niesamowitym człowiekiem, który urodził się bez rąk i nóg (a właściwie jedną zdeformowaną stopą) i powierzył swoje życie Bogu. A jak wiadomo człowiek, który ma Boga, ma wszystko. On to ma w dosłownym słowa tego znaczeniu, zdobył wykształcenie, nauczył się pisać na komputerze, rzucać piłką i wiele innych ponadto ma piękną żonę, zwiedzają piękne zakątki świata, i mówi jak by przemawiał przez niego sam Chrystus. Posłuchajcie z nim testymoniali na you tube , jest świetny.

http://www.youtube.com/watch?v=LmokzlrsH3s

Udzielcie mi wszelkich mądrych porad, być może ktoś miał podobny problem do mojego i się jakoś z nim uporał, tutaj głównym bodźcem, które wywołały u mnie lawinę chorób akurat były narkotyki ale wiem, że są ludzie którzy mają podobne objawy tylko zostały wywołane z innej przyczyny. Tak czy inaczej wszystko wskazuje na zatrucie, jeśli uważacie inaczej wyraźcie swoją opinię.
« Ostatnia zmiana: 02-01-2013, 10:20 wysłane przez Agnieszka » Zapisane
Bitwoman
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiek: 37
MO: 12.12.2012, aktualnie przerwa
Wiadomości: 192

« Odpowiedz #1 : 02-01-2013, 10:07 »

Skoro już tu jesteś to zacznij pić MO, ssać olej słonecznikowy a przede wszystkim wyrzuć wszystkie te suplementy diety, szkoda na to pieniędzy. Pij jak najwięcej KB. Polecam Ci też wypicie w ciągu 12 dni 200 cytryn, schemat znajdziesz na necie, to bardzo wzmacnia organizm i oczyszcza , o wiele lepiej niż te suplementy.Twój organizm doznał prawdopodobnie wielu uszkodzeń i nie da się tego naprawić tak szybko. Życzę wytrwałości!
Zapisane

"Być człowiekiem oznacza mieć wątpliwości i mimo to iść dalej swoją drogą." Coelho
Renata, mama Kamili (5) i Daniela (3,5)
K'lara
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: 1.01.2010
Wiedza:
Skąd: Kraków
Wiadomości: 2.264

« Odpowiedz #2 : 02-01-2013, 10:13 »

Polecam Ci też wypicie w ciągu 12 dni 200 cytryn, schemat znajdziesz na necie, to bardzo wzmacnia organizm i oczyszcza , o wiele lepiej niż te suplementy.

Stanowczo odradzam! Więcej szkody niż pożytku.
Zapisane

scorupion
« Odpowiedz #3 : 02-01-2013, 10:35 »

Ona w ogóle mogłaby mniej polecać, bo widać, że nie ma pojęcia co poleca i dlaczego.

Jeszcze musiałem tu wrócić, bo mi jedna rzecz nie daje spokoju, a mianowicie to:
Pij jak najwięcej KB.  Życzę wytrwałości!
Możesz odpowiedzieć ile to jest jak najwięcej? Aż do zrzygania, czy jeszcze trochę ponadto? Jaki jest cel i jaki może być efekt zalewania się jak największą ilością KB?
« Ostatnia zmiana: 02-01-2013, 11:11 wysłane przez Scorupion » Zapisane
Mistrz
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 05.03.2000 – 2070
Skąd: Hogwart
Wiadomości: 10.551

WWW
« Odpowiedz #4 : 02-01-2013, 10:38 »

Mogłaby jeszcze polecić muchomora. Schemat znajdziesz w necie...
Zapisane

Jeśli nie wiesz nic, dasz sobie wmówić wszystko
Tom
***


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 09.2010
Wiadomości: 249

« Odpowiedz #5 : 02-01-2013, 11:20 »

Cytat
Cóż może mi dolegać? Amfetamina uszkodziła mózg, OUN, CUN, rozregulowała pracę neuroprzekaźników? Obniżył się poziom dopaminy? Serotoniny? To tarczyca? Głupiałem! Robiłem badania: TSH, EKG, EEG, Rezonans magnetyczny, USG brzucha, morfologia krwi, poziom kortyzolu. Każdą opcję brałem po uwagę. Badania nic nie wykazywały prócz tego, że serce jest na granicy przerostu ze względu na nadciśnienie.

Być może jakieś dolegliwości somatyczne to przedawkowanie amfetaminy (a tak naprawdę to jakiegoś białego proszku o bliżej nie zbadanym składzie kupionego od dilera) mogło wywołać i ciągnie się to tyle lat. Bardzo prawdopodobne jest też, że objawy bezpośrednio po przedawkowaniu były tak silne, że lęk który pozostał jest cały czas podsycany przez wspomnienia i tak to się ciągnie od wielu lat. Jeśli jesteś w stanie paniki to trudno Ci racjonalnie myśleć i tworzysz cały czas nowe historie, nowe lęki. Takie błędne koło. Może na początek spróbuj zrobić takie założenie, że to co było minęło, czasu nie cofniesz więc nie ma sensu walka z przeszłością. Ja tak to odbieram, że żałujesz tego co zrobiłeś i nie możesz się pogodzić z własną głupotą. Daj sobie już z tym spokój i wybacz sam sobie to co zrobiłeś. Zacznij żyć TERAZ.
« Ostatnia zmiana: 02-01-2013, 11:51 wysłane przez Rif » Zapisane

Jestem tu i teraz, nie spieszę się do jutra, nie tęsknię za wczoraj smile
Denver
***


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiek: 32
MO: 1.01.2013
Skąd: Łódzkie
Wiadomości: 285

« Odpowiedz #6 : 02-01-2013, 11:23 »

Dziękuje zastosuję się do oleju słonecznikowego natomiast 200 cytryn chyba nie zmieszczę w 12 dni hehe.

Jest jeszcze jedna istotna kwestia, o której nie wspomniałem a mianowicie: amfetaminę dawkowałem przez nos i tego dnia, kiedy się zatrułem byłem również przeziębiony, zatkały mi się zatoki i dużo tego świństwa w nich zostało. Odetkały się dopiero po kilkunastu dniach, więc wydzielina wraz z narkotycznymi związkami spływała stopniowo z nosa każdego dnia, doszło w ten sposób do skrzywienia przegrody nosowej.

Rozumie, że nie zrobię źle jak zacznę zakrapiać nos alocitem? Natomiast, jeśli chodzi o moją dotychczasową dietę, to zmienilibyście w niej coś? Koktajl błonnikowy piję od 2 dni, zamierzam kupić pestki dyni i słonecznika od rudego, bo podobno ma dobry produkt, widzę, że polecacie obrać cytrynę a skórkę dodać do koktajlu, tak, więc dzisiaj zrobiłem, w smaku rewelacja, a czy można dodać również skórkę od banana czy nie ma, co wydziwiać za bardzo?  

Tom, ja już dawno sobie to wybaczyłem, psychicznie się w miarę pozbierałem, ponieważ już nie odczuwam tych lęków. Chodzi o to, że mój organizm błędnie reaguje na stresujące sytuację, których mam na szczęście obecnie mało w życiu, ale jak by nie patrzeć, gdy się już taka przydarzy, zaczynają się palpitacje serca na tle nerwowym i problemy z koncentracją.
« Ostatnia zmiana: 02-01-2013, 13:26 wysłane przez Agnieszka » Zapisane
Rif
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiek: 37
MO: 1/12/2010
Wiedza:
Wiadomości: 500

« Odpowiedz #7 : 02-01-2013, 11:52 »

Cytat
polecacie obrać cytrynę a skórkę dodać do koktajlu

Gdzie tak polecamy?
Zapisane
Denver
***


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiek: 32
MO: 1.01.2013
Skąd: Łódzkie
Wiadomości: 285

« Odpowiedz #8 : 02-01-2013, 12:01 »

Ups... trochę nie doczytałem, ale wtopa. Pozostałość po wyciśniętej cytrynie dodać do KB. Mój błąd wszystko jasne.
« Ostatnia zmiana: 02-01-2013, 13:41 wysłane przez Agnieszka » Zapisane
Rif
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiek: 37
MO: 1/12/2010
Wiedza:
Wiadomości: 500

« Odpowiedz #9 : 02-01-2013, 12:13 »

Denver, jeśli chcesz wziąć zdrowie we własne ręce, to polecam odstawienie suplementów, siłowni, glutenu i poczytanie portalu.
Zapisane
Denver
***


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiek: 32
MO: 1.01.2013
Skąd: Łódzkie
Wiadomości: 285

« Odpowiedz #10 : 02-01-2013, 12:18 »

Odstawienie siłowni nie wchodzi w grę, zawdzięczam jej poprawę kondycji swojego organizmu i lepsze samopoczucie. Z kilku supli mógłbym zrezygnować, ale nie wiem czy ze wszystkich.
« Ostatnia zmiana: 02-01-2013, 13:27 wysłane przez Agnieszka » Zapisane
Rif
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiek: 37
MO: 1/12/2010
Wiedza:
Wiadomości: 500

« Odpowiedz #11 : 02-01-2013, 12:25 »

Odstawienie siłowni nie wchodzi w grę, zawdzięczam jej poprawę kondycji swojego organizmu i lepsze samopoczucie.

Cytat
Trzeba sobie zdać sprawę, że hasło: – sport to zdrowie – jest po prostu fałszywe. Sportowcy nie są zdrowi dlatego, że uprawiają sport, bowiem jest akurat odwrotnie – trzeba mieć zdrowie, żeby uprawiać sport. Wzmożony wysiłek wzmaga wprawdzie wydalanie toksyn, gdyż wzmaga wydzielanie potu, ale przyśpiesza także metabolizm, a więc zwiększa ilość produktów przemiany materii, co z kolei zwiększa zapotrzebowanie na substancje niezbędne do ich unieszkodliwienia i wydalenia. Jeśli organizm jest zdrowy, a więc dysponuje zapasem witamin i minerałów, to nic nie stoi na przeszkodzie, by sport uprawiać. Ale w jakich fizjologicznych granicach? Pierwszym sygnałem przekroczenia wydolności fizjologicznej jest potrzeba sztucznej suplementacji. Po przekroczeniu tej granicy uprawianie sportu staje się bardziej patologią niż zdrową rekreacją.
http://portal.bioslone.pl/profilaktyka-zdrowotna/dlaczego-niektorzy-nie-moga-wyzdrowiec

Przeczytaj cały artykuł, który znajduje się pod tym linkiem.
Zapisane
Agnieszka
*


Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiek: 43
MO: 01.11.2009, DP i KB 01.01.2010
Wiedza:
Skąd: Warszawa
Wiadomości: 690

« Odpowiedz #12 : 02-01-2013, 13:39 »

Wiele z opisanych przez Ciebie problemów jest wyjaśnionych na forum. Wystarczy wejść na stronę główną i po prawej stronie u góry jest wyszukiwarka.

wydzielina wraz z narkotycznymi związkami spływała stopniowo z nosa każdego dnia, doszło w ten sposób do skrzywienia przegrody nosowej.

Cytat od Lackiego:
Cytat
Z tą krzywą przegrodą nosa to również jest takie naciągane. Większość problemów związanych z niedrożnością nosa, zakażenia zatok nosa, problemów z oddychaniem przy spaniu przypisywana jest skrzywionej przegrodzie nosowej. Zaburzenie powstaje w wyniku złego rozwoju tkanki, czyli już z tego wynika, że powstaje przy blokowaniu infekcji wirusowych. Efekt takich blokad jest taki, że tworzą się skupiska ropne (zasklepionej niewydzielonej ropy), które deformują rozwój przegrody nosowej. Takie skupiska ropne to idealne miejsce do rozwoju patogenów. Rozwój patogenów powoduje, że nabłonek nosa cały czas produkuje ropę, która ma chronić nos przed patogenami tj grzyby, bakterie.

Czyli mamy ciągle zapchany nos i wini się za to krzywą przegrodę nosową. Sam fakt, że ilość skrzywień przegród nosowych jest największy u dorosłych osób świadczy o tym, że deformacja wynika z nieodchorowanych infekcji. A medycyna prostuje przegrody, aby dalej mogły się deformować. Coś Ala syzyfowa praca. Poprawienie okresowe, jakości życia.

 Najlepszym przykładem jestem ja gdzie całe życie walczyłem z infekcjami, przez co doprowadziłem do odłożenia się w nosie dużej ilości ropy powodującej skrzywienie przegrody. Na wydzielinie zaczęły się pojawiać patogeny takie jak grzybica i gronkowiec a to spowodowało, że przez kilkanaście lat miałem zawsze zapchaną jedną dziurkę od nosa (tam jest dużo tkanki martwiczej, którą żywią się patogeny). Zawsze u mnie występowała reakcja na zimno i ciepło, co powodowało, że z nosa leciało mi dużo wydzielin. Zawsze wiedziałem, w której dziurce mam gronkowca, bo okresowo raz jedna dziurka była zapchana a raz druga.

Dopiero po piciu MO i PMO, odchorowaniu 3 gryp i 2 rotawirusów (+ polewania zimną wodą) zatoki się wyczyściły i zniknął zapchany nos. Oczywiście uaktywnił się gronkowiec, który utworzył parę nadżerek, ale on również został zlikwidowany przez organizm. I teraz u mnie nie występuje już coś takiego jak krzywa przegroda nosowa.
Nie smarkam, nie reaguje na zmianę temperatury, jak mam infekcje to nabłonek się wysusza zamiast nawilżać. Wysusza się, dlatego aby wpuścić wirusy do wyczyszczenia zniekształceń. Już od ponad roku nie używałem chusteczki a przeszedłem w tym czasie 2 infekcje dróg oddechowych.

Zawsze wiem, kiedy jest wirus w moim otoczeniu, bo mam wysuszone otwory nosowe. Pomimo tego, że organizm się nie broni przed nimi nic mi nie robią, (bo wydzielina to obrona nieszczelnego nabłonka przed wirusami). Można powiedzieć, że mam teraz nosa na wirusy.
Więcej: http://forum.bioslone.pl/index.php?topic=8333.msg77360#msg77360


Cytrynę dodać do koktajlu.

Na razie koktajle cytrynowe podaruj sobie. Nie powinieneś łączyć wielu metod oczyszczania na raz, bo kiedy do tego oczyszczania dojdzie, nie pozbierasz się, będziesz brał leki przeciwbólowe, albo w końcu antybiotyk. Jesteśmy zdania, że lepiej oczyszczać się powoli, ale skutecznie. Nie jesteśmy drogą dla sprinterów. Poczytaj o tym w książkach. Koktajl cytrynowy zaleca się najmniej po półrocznym stosowaniu MO.

problemy z koncentracją

To minie, spokojnie, jak zaczną usuwać się neurotoksyny dzięki MO. Później będziesz mógł spróbować zakraplać nos. Na razie wystartuj z MO, koktajlami i DP. To w zupełności na początek wystarczy. Jak nie wierzysz, to poczytaj o tych, którzy przyspieszali niepotrzebnie oczyszczanie.
Jesteś na dobrej drodze do zdrowia, posłuchaj tych, którzy dobrze Ci radzą (np. Rif'a). Odwagi, będzie dobrze! smile
« Ostatnia zmiana: 02-01-2013, 13:45 wysłane przez Agnieszka » Zapisane

Aga smile mama Mateuszka (11 l.), Jasia (8 l.) Mareczka (6 l.), Oli (4 l.) i Łukaszka (2 l.)
Tom
***


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 09.2010
Wiadomości: 249

« Odpowiedz #13 : 02-01-2013, 13:55 »

Cytat
Chodzi o to, że mój organizm błędnie reaguje na stresujące sytuację, których mam na szczęście obecnie mało w życiu, ale jak by nie patrzeć, gdy się już taka przydarzy zaczynają się palpitacje serca na tle nerwowym i problemy z koncentracją.

A skąd pewność, że organizm reaguje błędnie? Może Twoja interpretacja jest nieodpowiednia albo zwyczajnie nie rozumiesz tych reakcji. Wiem, że to jest nieprzyjemne i takie ma być bo to jest sygnał, który Ty sam masz zrozumieć. Oczywiście kto pyta nie błądzi więc warto wymieniać się doświadczeniami jednak to nie odsunie od nikogo pracy nad sobą - tak rozumiem branie zdrowia we własne ręce smile. Powodzenia. A jak pojawią się palpitacje to poczekaj aż serce się uspokoi i przeanalizuj sobie na spokojnie całą sytuację, co się stało, jakie okoliczności do tego doprowadziły i przede wszystkim, czy to jest powód stresowania się. Od razu nie ustąpi bo podświadomość, która wyzwala przyspieszenie bicia serca jak została zaprogramowana taki program wykonuje ale jak zaczniesz dostrzegać i analizować te zdarzenia to być może zdasz sobie sprawę z tego, że nie ma powodów żeby się spinać w tej czy innej sytuacji i powoli "przeprogramujesz" swoje reakcje.
« Ostatnia zmiana: 02-01-2013, 13:56 wysłane przez Rif » Zapisane

Jestem tu i teraz, nie spieszę się do jutra, nie tęsknię za wczoraj smile
Denver
***


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiek: 32
MO: 1.01.2013
Skąd: Łódzkie
Wiadomości: 285

« Odpowiedz #14 : 02-01-2013, 14:01 »

Przeczytałem. Ćwiczę 3 razy w tygodniu, myślę, że organizmowi to raczej nie szkodzi. Suplementy mógłbym w większości odstawić, albo ograniczyć ich spożywanie. Wydaję mi się to lekką przesadą uznawać, że większość form aktywności fizycznej utrudnia ciału wejście w stan homeostazy.
Musiałbym się położyć, nic nie robić pić tylko MO, KB nie ćwiczyć i wierzyć ślepo, że wyzdrowieje. Ale ja przecież chce żyć, żyć normalnie, aktywnie, nie chcę być przykuty do poduszki i rozleniwić się.

Nie jest przecież nigdzie powiedziane, że MO to lekarstwo na całe zło, i na 100% pomoże w każdych dolegliwościach a specyfik, który ułatwia organizmowi przywrócenie równowagi.

Być może niektórzy mają już taki stan chorobowy, że nawet MO nie zadziała. Tak jak nie da się naprawić pralki w której zepsuł  się silnik tak nie da się naprawić niektórych komórek w naszym ciele. MO ma szanse zadziałać z pewnością w wielu przypadkach, ale nie wiadomo czy we wszystkich. Tym bardziej, że, teraz na świecie jest o wiele więcej toksyn i w większych ilościach niż były za czasów Hipokratesa, czy Paracelsusa.

Żywność jest bardziej przetworzona, da się w większości uniknąć tych konserwantów, stabilizatorów czy innych badziewi czytając etykiety i rozsądnie dokonując zakupów, ale w mięsie, jakie spożywamy nie rozpoznamy, czym zostało naszprycowane, trzeba by kupować u znajomego rolnika, z pieczywa należałoby zrezygnować całkowicie, piec samemu albo kupować z pewnego źródła dodatkowo patrząc piekarzowi na ręce jak go piecze i jakich składników używa. To już popadanie w skrajność, ponieważ, na niektóre rzeczy nie mamy wpływu. Od toksyn, bakterii i wirusów się nie ustrzeżemy jak wiadomo, ale możemy lepiej usprawnić swój organizm do walki z nimi.

Dodam, że nie gotuję wody w czajniku plastikowym tylko w garnuszku emaliowanym, zamierzam kupić szklany elektryczny, smażę na patelni żeliwnej cygańskiej, nie piję w czasie posiłku 15-30 minut przed albo 1-2 godz. po. Owoców nie jadam również po posiłku po fermentują w jelitach. Nie jem przetworzonych produktów tylko naturalne, gotując przeważnie sam, nie spożywam słodyczy niemal w ogóle, nie palę nałogowo – czasem raz na miesiąc może wypale jednego, piję od święta.  Na co dzień spożywam takie produkty jak soczewica, serek wiejski, płatki owsiane, twaróg, jajka, piersi z kurczaka, kasze: przeważnie manna, jaglana, gryczana. Pieczywo przeważnie żytnie sprawdzone bez dodatków chemicznych w mące, najczęściej w pracy w połączeniu z sałatą, ogórkiem zielonym, serem żółtym typu cheddar, wędliną. Na kolację coś lekkiego typu jogurt z owocami i białą herbatą, aby dostarczyć naturalnych antyoksydantów, rzadko słodzę a jeśli już to tylko stewią, melasą, syropem klonowym czy miodem, ponadto z napojów to jeszcze yerba mate, kawa sporadycznie, jeśli występuje - to najczęściej organiczna w ziarnach, które mielę w młynku.

Myślę ogólnie, że prowadzę dość zdrowy tryb życia.

Rif, z ćwiczeń nie zrezygnuję ale suplementację sobie podaruję. Zobaczymy jak będę się czuł, ale dzięki za radę, jak mówiłem każda opcja jest dla mnie istotna. Muszę przetrzepać forum, zwłaszcza dział diety.

PS: Dzięki za informację Agnieszka. Opiszę za jakiś czas reakcję mojego organizmu i zastosuję się do niektórych rad, z pewnością.
« Ostatnia zmiana: 02-01-2013, 23:06 wysłane przez Agnieszka » Zapisane
Denver
***


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiek: 32
MO: 1.01.2013
Skąd: Łódzkie
Wiadomości: 285

« Odpowiedz #15 : 02-01-2013, 14:45 »

Chciałem zapytać jak to jest z tą dietą DP. Jeśli test buraczkowy wyszedł u mnie negatywnie to mam wdrążyć od razu 3 etap tak?
Zapisane
Pjack
***


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 2010-12-01, ZZO
Wiadomości: 113

« Odpowiedz #16 : 02-01-2013, 15:01 »

Jeśli test buraczkowy wyszedł u mnie negatywnie to mam wdrążyć od razu 3 etap tak?
A jak przebiegał I i II etap DP?
Zapisane

Jacek
Asia61
*


Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiek: 58
MO: 06.03.2012 z przerwami na zdrowienie, KB od 01.05.2012, ZZO, bez glutenu!
Wiedza:
Skąd: łódzkie
Wiadomości: 2.344

« Odpowiedz #17 : 02-01-2013, 15:15 »

Denver, test na początku nie wyjdzie. Zacznij normalnie, od początku, tj. od DP I i II. Uzbrój się w cierpliwość, bo to nie tak: Hop, ciup!
Zapisane

Zdrowie fizyczne i stan psychiczny człowieka są ze sobą ściśle powiązane.

- Awicenna
Asia61
*


Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiek: 58
MO: 06.03.2012 z przerwami na zdrowienie, KB od 01.05.2012, ZZO, bez glutenu!
Wiedza:
Skąd: łódzkie
Wiadomości: 2.344

« Odpowiedz #18 : 02-01-2013, 16:13 »

Cytat
Tak jak nie da się naprawić pralki w której zepsuł  się silnik tak nie da się naprawić niektórych komórek w naszym ciele.
Nie doceniasz (jak większość ludzi) możliwości własnego organizmu. Regeneracja tkanek przy odpowiednim stylu życia i sposobie odżywiania nie jest sprawą trudną. Nie jesteśmy maszynami z popsutymi podzespołami, tylko bardzo skomplikowanymi organizmami posiadającymi oprogramowanie, które sami potrafimy zmieniać, w zależności od warunków, na jakie trafiamy w swoim środowisku życia.
 
Cytat
teraz na świecie jest o wiele więcej toksyn i w większych ilościach niż były za czasów Hipokratesa, czy Paracelsusa. Żywność jest bardziej przetworzona, da się w większości uniknąć tych konserwantów, stabilizatorów czy innych badziewi czytając etykiety i rozsądnie dokonując zakupów, ale w mięsie, jakie spożywamy nie rozpoznamy, czym zostało naszprycowane, trzeba by kupować u znajomego rolnika, z pieczywa należałoby zrezygnować całkowicie, piec samemu albo kupować z pewnego źródła dodatkowo patrząc piekarzowi na ręce jak go piecze i jakich składników używa. To już popadanie w skrajność, ponieważ, na niektóre rzeczy nie mamy wpływu. Od toksyn, bakterii i wirusów się nie ustrzeżemy jak wiadomo, ale możemy lepiej usprawnić swój organizm do walki z nimi.
Masz rację, toksyn nie da się uniknąć, ale można zniwelować stres, aby przynajmniej nie wytwarzać ich we własnym ciele. Wirusy i bakterie nie zawsze są naszymi wrogami, o czym przekonasz się czytając portal Biosłone. Z tego co napisałeś wynika, że bardzo starasz się jeść zdrowo. Obyś nie wpadał w przesadę, ponieważ te "wściekle zdrowe produkty" nie są aż tak rewelacyjne dla Twojego organizmu, jak Ci się zdaje. Są przereklamowane. Mięso należy uzdatniać, wówczas nie dorzucasz zbyt dużo toksyn do i tak obciążonego organizmu. O pieczywie poczytaj na forum. Niestety przy problemach z układem pokarmowym czasem trzeba z niego zrezygnować. Dodatki chemiczne są w każdej mące, z której korzysta piekarz.
Jednym słowem daj  szansę swojemu organizmowi, żeby mógł się podreperować. Niekoniecznie przez dodawanie kolejnych cudownych produktów, ale poprzez ujmowanie. Im prościej jesz, tym lepiej, bo organizm nie musi się namęczyć, aby wyprodukować odpowiednie do każdej substancji enzymy. 
Zapisane

Zdrowie fizyczne i stan psychiczny człowieka są ze sobą ściśle powiązane.

- Awicenna
Travis
« Odpowiedz #19 : 02-01-2013, 16:16 »

Ćwiczę 3 razy w tygodniu, myślę, że organizmowi to raczej nie szkodzi.
Sport - Mity

Wydaję mi się to lekką przesadą uznawać, że większość form aktywności fizycznej utrudnia ciału wejście w stan homeostazy.
Aktywność fizyczna to jazda na rowerze, spacer, bieg za autobusem, czy nawet wchodzenie po schodach, i mało mało ma to wspólnego z podnoszeniem żelastwa czy nawet samego siebie, w momencie gdy organizm potrzebuje spokoju by oszacować sytuacje, a nie brutalnej atrapy zdrowia.

Musiałbym się położyć, nic nie robić pić tylko MO, KB nie ćwiczyć i wierzyć ślepo, że wyzdrowieje. Ale ja przecież chce żyć, żyć normalnie, aktywnie, nie chcę być przykuty do poduszki i rozleniwić się. Nie jest przecież nigdzie powiedziane, że MO to lekarstwo na całe zło, i na 100% pomoże w każdych dolegliwościach a specyfik, który ułatwia organizmowi przywrócenie równowagi. Być może niektórzy mają już taki stan chorobowy, że nawet MO nie zadziała. Tak jak nie da się naprawić pralki w której zepsuł  się silnik tak nie da się naprawić niektórych komórek w naszym ciele. MO ma szanse zadziałać z pewnością w wielu przypadkach, ale nie wiadomo czy we wszystkich.
Sporo napisane jak na osobę, która pije MO drugi dzień, i jeszcze niezbyt rozumie o co tu chodzi.

Tym bardziej, że, teraz na świecie jest o wiele więcej toksyn i w większych ilościach niż były za czasów Hipokratesa, czy Paracelsusa. Żywność jest bardziej przetworzona, da się w większości uniknąć tych konserwantów, stabilizatorów czy innych badziewi czytając etykiety i rozsądnie dokonując zakupów, ale w mięsie, jakie spożywamy nie rozpoznamy, czym zostało naszprycowane, trzeba by kupować u znajomego rolnika...
Właśnie tak! Najlepiej kupować mięso u znajomego rolnika! A jeżeli nie ma takiej możliwości, to są inne sposoby.
Po to dbamy tutaj o szczelność i higienę układu pokarmowego i oddechowego, by w przyszłości być odpornym na negatywne zmiany środowiskowe, które to stacza się po równi pochyłej.

z pieczywa należałoby zrezygnować całkowicie
Dokładnie! Gluten jest ewentualnie dla zdrowych.
Buszujący w pszenicy
Lektyny
Dieta prozdrowotna

To już popadanie w skrajność, ponieważ, na niektóre rzeczy nie mamy wpływu.
Mamy wpływ na to co spożywamy, i czy podejmiemy działania prozdrowotne, mające na celu uszczelnienie błon śluzowych. To z reguły wystarczy.

Od toksyn, bakterii i wirusów się nie ustrzeżemy jak wiadomo, ale możemy lepiej usprawnić swój organizm do walki z nimi.
Zachęcam do konkretnego przestudiowania portalu i książek. Na początek: Oczyszczająca rola bakterii i wirusów

Dodam, że nie gotuję wody w czajniku plastikowym tylko w garnuszku emaliowanym, zamierzam kupić szklany elektryczny, smażę na patelni żeliwnej cygańskiej, nie piję w czasie posiłku 15-30 minut przed albo 1-2 godz. Po. Owoców nie jadam również po posiłku po fermentują w jelitach. Nie jem przetworzonych produktów tylko naturalne, gotując przeważnie sam, nie spożywam słodyczy niemal w ogóle, nie palę nałogowo – czasem raz na miesiąc może wypale jednego, piję od święta.
I pomyśleć, że to wszystko na nic... Odpowiedź dlaczego zawarta jest niżej.

Na co dzień spożywam takie produkty jak soczewica, serek wiejski,płatki owsiane, twaróg, jajka, piersi z kurczaka, kasze: przeważnie manna, jaglana, gryczana. Pieczywo przeważnie żytnie sprawdzone bez dodatków chemicznych w mące, najczęściej w pracy w połączeniu z sałatą, ogórkiem zielonym, serem żółtym typu cheddar, wędliną. Na kolację coś lekkiego typu jogurt z owocami i białą herbatą, aby dostarczyć naturalnych antyoksydantów, rzadko słodzę a jeśli już to tylko stewią, melasą, syropem klonowym czy miodem, ponadto z napojów to jeszcze yerba mate, kawa sporadycznie, jeśli występuje to najczęściej organiczna w ziarnach, które mielę w młynku. Myślę ogólnie, że prowadzę dość zdrowy tryb życia.
W świetle biosłonejskiej wiedzy, taki tryb życia nie ma nic wspólnego ze zdrowiem. Chyba, że na zasadzie antagonizmu: zdrowie - choroba.
Niezrozumienie sensu odżywiania rodzi odżywianie bez sensu
Mięso czerwone, mięso białe, ryby
Istota odżywiania

PS. Czym szybciej przestudiujesz ze zrozumieniem zebraną wiedzę, tym szybciej będziesz mógł obrać kierunek "zdrowie". A polecałbym się streszczać bo na serku wiejskim, płatkach owsianych, wściekle zdrowym chlebku żytnim (na naturalnym zakwasie) bez dodatków, kurczaku oraz innych glutach i kluchach, daleko nie zajedziesz.
« Ostatnia zmiana: 02-01-2013, 16:31 wysłane przez Travis » Zapisane
Strony: [1] 2 3 ... 7   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.21 | SMF © 2006-2008, Simple Machines
Design by jpacs29 | Mapa strony
Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!