Niemedyczne forum zdrowia
19-10-2021, 06:31 *
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Czy dotarł do Ciebie email aktywacyjny?

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Aktualności: Ramówka Radiabiosłone --> kliknij
 
   Strona główna   Pomoc Regulamin Szukaj Zaloguj się Rejestracja  
Strony: 1 ... 8 9 [10]   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Tashideley - tachykardia, częstoskurcz napadowy  (Przeczytany 133466 razy)
Asia61
*


Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiek: 60
MO: 06.03.2012 z przerwami na zdrowienie, KB od 01.05.2012, ZZO, bez glutenu!
Wiedza:
Skąd: łódzkie
Wiadomości: 2.359

« Odpowiedz #180 : 30-11-2014, 13:39 »

Scorupionku, w tym przypadku nie chodzi o głęboki, bardzo profesjonalny masaż, który "załatwi" jakieś konkretne problemy, a jedynie o masaż typu relaksacyjnego, pobudzający receptory, odblokowujący meridiany. Ok?
Zapisane

Zdrowie fizyczne i stan psychiczny człowieka są ze sobą ściśle powiązane.

- Awicenna
Domi5
*


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: 16-06-2011
NIA: 24-02-2013 - 20-08-2013
Wiedza:
Wiadomości: 1.414

« Odpowiedz #181 : 30-11-2014, 13:50 »

Na masaż relaksacyjny warto iść i ryzyko utraty zdrowia jest znikome, ale bałabym się iść na masaż rehabilitacyjny do niedoświadczonego studenta czy osoby z małym doświadczenie, a tylko u takich są niskie ceny usługi. Czytałam kiedyś, że podczas nieprofesionalnego masażu dziewczynie uszkodzono żyłę szyjną i dostała wylewu. Aktualnie leży bez ruchu. Jak byłam na masażu, to prosiłam, żeby nie dotykała masażystka szyi. Jak powiedziałam dlaczego, to powiedziała, że to niemożliwe. Co o tym sądzicie?
Zapisane
scorupion
« Odpowiedz #182 : 30-11-2014, 14:19 »

Mało prawdopodobne, aby masaż spowodował taki uraz, co innego gdyby połączony był z manipulacją, czyli pchnięciami  o dużej prędkości. Tu się zdarzają poważne wypadki z przerwaniem pierścienia włóknistego, złamaniem kręgu, naderwaniem więzadeł, przyczepów, uszkodzenia tętnicy kręgowej, porażeniami nerwów, itd.

Masaż relaksacyjny oczywiście jest mało ryzykowny, ale z drugiej strony pogłaskać każdy może, jeszcze niejeden by za to zapłacił hehehe.

Tu podają kiedy nie powinno się relaksować:
•wszelkie stany chorobowe (gorączka, stany zapalne stawów, mięśni itp.),
•ciąża (we wczesnym etapie można wykonać masaż relaksacyjny),
•krwotoki lub ich ryzyko wystąpienia,
•siniaki, krwiaki,
•choroby, którym towarzyszą wypryski lub przerwanie ciągłości tkanki skórnej, rany i blizny we wczesnym etapie,
•stany nowotworowe,
•menstruacja,
•stany podwyższonego ciśnienia,
•świeże stany po złamaniach kości.
Zapisane
Domi5
*


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: 16-06-2011
NIA: 24-02-2013 - 20-08-2013
Wiedza:
Wiadomości: 1.414

« Odpowiedz #183 : 30-11-2014, 18:34 »

To ten artykuł: http://natemat.pl/74573,masazystka-uszkodzila-jej-tetnice-jest-sparalizowana-katarzyna-wiatr-to-jedna-z-tysiecy-ofiar-pseudoekspertow.

Nie wiem jakiej siły musiała użyć ta masażystka, ale chyba nie jest łatwo doprowadzić osobę do takiego stanu. Jak do tego mogło dojść? Pech? W Polsce są tysiące gabinetów masażu i rzadko się słyszy o takich tragediach, ale trzeba być czujnym.
Zapisane
scorupion
« Odpowiedz #184 : 30-11-2014, 19:53 »

Kiepsko i tendencyjnie napisany artykuł. Nie myślę, aby samym masażem uszkodziła tętnicę, pewnie były manipulacje z rotacjami, które bywają niebezpieczne, a wcale nie potrzeba wiele siły do ich wykonania.
Zapisane
Domi5
*


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: 16-06-2011
NIA: 24-02-2013 - 20-08-2013
Wiedza:
Wiadomości: 1.414

« Odpowiedz #185 : 30-11-2014, 20:25 »

Scorupion, co znaczą te manipulacje z rotacjami? Wybieram się za tydzień na masaż i wolę wiedzieć na co uważać.
Zapisane
scorupion
« Odpowiedz #186 : 30-11-2014, 20:40 »

http://w406.wrzuta.pl/film/0lCkl90YzpC/manipulacja_odcinka_szyjnego_kregoslupa
Zapisane
Domi5
*


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: 16-06-2011
NIA: 24-02-2013 - 20-08-2013
Wiedza:
Wiadomości: 1.414

« Odpowiedz #187 : 30-11-2014, 21:32 »

No, mocne. Wyglądało to niebezpiecznie. Jakby chciał urwać głowę. Już wiem czego nie chcę. ;-)
Zapisane
scorupion
« Odpowiedz #188 : 30-11-2014, 22:09 »

Bez przesady, jak masażysta jest z pojęciem, a pacjent nie ma przeciwwskazań, to taki zabieg może zrobić wiele dobrego. Prawdopodobnie ci co dostali udaru po manipulacjach mieli skłonności do rozwarstwienia tętnic.
Zapisane
Opiotr
***


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 24.05.2012
Wiedza:
Wiadomości: 511

« Odpowiedz #189 : 01-12-2014, 12:35 »

Byłem kiedyś u kręgarza na podobnym 'masażu' (tyle, że całościowym), jak wyszedłem to przez pół dnia czułem się jakbym nie miał kręgosłupa :-). Kręgarz do tego był niewidomy ale wielu ludzi wjeżdzało do niego na wóźku a wychodziło na własnych nogach.
Zapisane

"Czerwone mięso Ci nie zaszkodzi. Na pewno zaszkodzi Ci niebiesko-zielone" - Tommy Smothers
Tashideley
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: 15.03.2013 z przerwami, DP 2.04.2013, KB 15.04.2013
Wiedza:
Wiadomości: 582

« Odpowiedz #190 : 03-12-2014, 21:22 »

Masaże tak czy tak wydają mi się niezbędne. Najprawdopodobniej poczekam jednak na swój termin z NFZ.

Zaczęłam trochę ćwiczyć wieczorem i już wydawało mi się, że to bardzo fajnie wpływało na sen. Niestety do czasu gdy znów wybudził mnie częstoskurcz i całą noc miałam z głowy. A potem to samo w ciągu dnia - ledwo wytrzymałam w pracy.
Jeszcze raz skonsultowałam moje objawy z kardiologiem, który stwierdził, że można by pomyśleć o badaniu elektrofizjologicznym. No i że powinnam brać w tej chwili cały czas jakiś betabloker. Jego propozycja to Lokren. Co o tym myślicie?
Kiedyś pytałam Was czy lepiej stosować blokery czy jakieś leki przeciwlękowe, ale nie dostałam żadnej odpowiedzi. Skąd mieć pewność co z czego wynika i czy nerwica serca to dobra diagnoza?
Zapisane
Mistrz
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 05.03.2000 – 2070
Skąd: Hogwart
Wiadomości: 10.604

WWW
« Odpowiedz #191 : 03-12-2014, 22:12 »

Takiej pewności nawet sekcja zwłok nie daje. Jedyne wyjście to lek z wyboru.
Zapisane

Jeśli nie wiesz nic, dasz sobie wmówić wszystko
Dużagosia
*


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: marzec 2010 przerwa od 14.12.2014, powrót do MO 08.2016
Wiedza:
Skąd: Wrocław
Wiadomości: 478

« Odpowiedz #192 : 03-12-2014, 22:24 »

Na początku wątku piszesz, że unikasz mąki. A próbowałaś odstawić do zera. Gdybym miała już coś brać to bloker. Ja mam przepisany Bibloc 2,5 mg. przez kardiologa w dawce pół tabletki a więc dawka minimalna. Nie biorę ponieważ bardzo zle się czułam, to znaczy serce spokojne ale co z tego jak czułam się zmęczona, niczym po pracy w kamieniołomach. Na Ciebie może podziałać inaczej. Ja nie biorę. Odstawiłam całkowicie gluten ale z taką żelazną konsekwencją, zero glutenu. Uzupełniłam wapń w postaci skorupek jaj i magnez. I mogę powiedzieć, że jest ok. A jeśli mowa o gimnastyce to bardzo skuteczne na miarową pracę serca są Rytuały Tybetańskie. VVV pisał o sercach, i coś w tym jest. Ja po sercach czuję się spokojna i taka wzmocniona, jak mam okazję to wyjadam szpik z kości i też mnie to bardzo wzmacnia.
Zapisane
Tashideley
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: 15.03.2013 z przerwami, DP 2.04.2013, KB 15.04.2013
Wiedza:
Wiadomości: 582

« Odpowiedz #193 : 03-12-2014, 23:42 »

Gluten odstawiłam do zera, a potem nawet wszystkie produkty zbożowe. Spróbuję przez jakiś czas z betablokerem - nigdy nie czułam się gorzej po tych lekach, bo mnie takie wyciszenie dodaje pozytywnej energii. Teraz serce co chwilę fika i to odbiera mi siły.
Rytuałów Tybetańskich nigdy nie próbowałam, ale bardzo mnie nimi zainteresowałaś. Z tymi sercami to mam podobne wrażenie - szkoda, że ten efekt trwa tylko krótką chwilę.
Zapisane
LaktozAnna
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiek: 31
MO: 02.2012-02.2014, 11.2015-teraz
Skąd: Chrzanów
Wiadomości: 96

« Odpowiedz #194 : 16-03-2015, 20:56 »

Padło pytanie od autorki wątku o coś na lęki... mogę polecić wypróbowane: syrop Hydroxyzyne, terapię behawioralną, oraz szaffer.pl (jak wyjść z nerwicy lękowej naukowo i wesoło). Osobiście nie jestem za tym, żeby brać jakiekolwiek leki, ale są w życiu sytuacje, że lepiej zażyć łyżkę stołową i położyć się spać, wstać wypoczętym i dać sobie szansę, żeby odbić się, niż nie przespać nocy, mieć drgawki i męczyć się cały dzień itd.  Pan Józef pisał o antybiotykach, coś podobnego, jeśli potrafisz oszacować skutki, a znasz siebie na tyle, to możesz zadecydować czy opłaca się zażyć. Trzeba jednak uważać, bo można się uzależnić. Jak się ma słabą psychikę, to łatwo popaść w tendencję, żeby wysługiwać się czymś co nie wymaga w momencie lęku pracy nad sobą. Jak weźmiesz lek, to nie będziesz musiała pracować nad sobą, żeby pokonać atak paniki w tym samym momencie, ale są momenty gdy nie dajesz już rady i popadasz w depresje, to już lepiej zażyć. Niektórym jednak pomaga sama myśl, że ma przy sobie coś co w razie ostateczności pomoże. Ja kupiłam buteleczkę 1,5roku temu i użyłam 3 razy. Była to wtedy dla mnie ostateczność, czułam że to już są moje granice wytrzymałości, że jak czegoś nie zrobię to wyskoczę przez okno ze strachu, nie potrafiłam się opanować. W tym momencie nie było przy mnie nikogo, z resztą ktoś obcy zawołany jeszcze pogorszył by moją sytuację, już wolę mieć poczucie że sama sobie z czymś poradziłam, niż tłumaczyć wszystkim skąd moje tragiczne samopoczucie. Jak komuś mówię, że nie wiem czy zaraz zemdleję, to spada na mnie jeszcze ciężar wzroku tej osoby, która ma wypisane na twarzy "tylko nie mdlej mi tu".

Stwierdzono u mnie 4 mies temu niestabilność zastawki mitralnej(wrodzoną). Na tyle lekką postać, że nie powinnam mieć takich objawów jakich mam. Gdyby nie zwiększająca się ilość stresów i brak ruchu - jestem pewna, że wada nie wyszłaby na wierzch a tak to się jeszcze pogarsza.
Od 2 lat była równia pochyła (80% dnia praca, obowiązki, 20% relaksu podczas krótkiego snu) aż przyszedł dosłownie wstrząs emocjonalny, zaczęły się omdlenia i skończyło się na diagnozie (prywatne lecznictwo sponsorowane przez zakład pracy, z NFZ czekałabym na wizytę jeszcze troszkę). Echo serca dopiero wykryło wadę, nigdy EKG nie pokazywało nieprawidłowości, natomiast 24h holter zanotował już dość sporo "odbić" od normy msn-wink Zawsze słyszałam, że szczupłe kobiety już tak mają że omdlewają biggrin

Udało mi się wpaść na super kardiologa. Pani doktor nie dała mi beta blokera(dodatkowo obniżał by ciśnienie, a ja mam niskie raczej, może zbyt mało wody piję), ani innych leków, zaleciła terapię behawioralną (racjonalizowanie - jeśli raz wyszłaś z ataku to drugi raz też wyjdziesz), w momentach krytycznych jak czujesz ze mdlejesz poleciła przyjąć pozycję embrionalną, zacisnąć mięśnie, rozluźnić i skupić na tym jak się rozluźniasz, wyśmiała powód dla którego się tak załamałam "dziewczyno, zdrowie masz jedne, nie ma się co przejmować" patrząc z góry widzę, że ma rację. Wiem, że ma rację, wiem, że muszę zmienić swój sposób myślenia i pewne reakcje, które jest bardzo ciężko zmienić, ale jest to możliwe. Ten 1% nadziei jest motywacją do walki.
Drugim razem natrafiłam na lekarkę ogólną, która stwierdziła "po co się pani będzie męczyć, niech pani weźmie ten beta bloker i po sprawie". Może nie chciałabym się męczyć, ale kto by chciał brać do końca życia leki na własne życzenie, skoro można samemu polepszyć swoje samopoczucie?

Są dni, że nic nie robię poza wyjściem z domu z psem na 10 min spacer i wracam do domu, czuję się jakby mnie ktoś gonił, puls 100. Nie pijam kawy, nie palę i nie piję. W lepszych dniach, jak się nie stresuję to potrafię iść na jogę, która wycisza ale trenuje wytrzymałościowo serce. Psychika jest kluczowa. Czułam jak już szłam do góry z tego dołka, dosłownie, postanowiłam do pracy wchodzić na 5 piętro. Małymi krokami, raz weszłam na 3, raz na 4, przez kilka dni weszłam i na 5, stres spowodował, że mam problem czasem wejść i na 2 do domu. Nie poddaję się, jest to nieustanna walka, każdy dzień przynosi mi jednak nową szansę. Podejmuję wyzwanie. Nie narzekam, tylko biorę się do roboty.
Umówiłam się do kina myśląc, że to czynność nie wymagająca wysiłku, niestety jestem osobą wczuwającą się i przeżywam, w efekcie wolę oglądać filmy w domu bez wszystkich efektów powodujących, że człowiek czuje się odrealniony. Czuję się czasem jakby mnie ktoś zamurował w moim ciele. Ani się pośmiać zanadto, ani załamywać. Chwilę pośmieję się serdecznie do rozpuku i już mi duszno. Przed chwilą chciałam położyć się na lewym boku przy psie i sercu się to nie spodobało, chciało wyskoczyć i wskoczyć, aż wstrzymał mi się oddech, albo bicie, sama nie wiem, jak mi się tak dzieje to jestem w takim lekkim szoku że nie umiem opisać, czy zamiera, czy bardzo mocno zabije, zabiera dech w piersiach to uczucie na pewno.
Nie polecam sauny ani aquaparków(podobno zdrowi potrafią tam zemdleć bo jest duszno i ciepło).
Teraz łączę wszystkie fakty z życia: stopniowo coraz bardziej się męczyłam. Kiedyś biegałam 8km, chodziłam do aquaparków, w saunie wytrzymywałam 2min i wychodziłam ledwo żywa pod zimną wodę, nie mogłam się opalać bo jak wstawałam to od razu słabo.
Podobno denerwować się to mścić się na swoim zdrowiu za głupotę innych. Muszę sobie to wyryć na czole smile
Zapisane

Czasem trzeba spaść na sam dół, żeby móc się odbić.
Dużagosia
*


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: marzec 2010 przerwa od 14.12.2014, powrót do MO 08.2016
Wiedza:
Skąd: Wrocław
Wiadomości: 478

« Odpowiedz #195 : 17-03-2015, 16:05 »

Cytat
Podobno denerwować się to mścić się na swoim zdrowiu za głupotę innych. Muszę sobie to wyryć na czole
Ja też muszę to wyryć sobie na czole.


« Ostatnia zmiana: 17-03-2015, 16:19 wysłane przez Nieboraczek » Zapisane
VVV
***


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 648

« Odpowiedz #196 : 27-04-2015, 21:50 »

Są dni, że nic nie robię poza wyjściem z domu z psem na 10 min spacer i wracam do domu, czuję się jakby mnie ktoś gonił, puls 100. Nie pijam kawy, nie palę i nie piję. W lepszych dniach, jak się nie stresuję to potrafię iść na jogę, która wycisza ale trenuje wytrzymałościowo serce. Psychika jest kluczowa.
Kup trzy serca wieprzowe, pokrój w plasterki, dodaj szklankę wody, dwa ząbki czosnku, duś powoli pod przykryciem godzinę lub dłużej, aż zmniejszą się o połowę. Wywar popijaj dodając do niego koncentrat soku z buraczków Krakus. Wychodzi smaczny i pożywny barszczyk. Może przed klarownym barszczykiem masz mniejsze opory niż przed pasztetem z serc, na zielono, jak wyżej. Idealne byłyby soki z zielonych warzyw na wzmocnienie. Uduszone serca możesz wystawić dzikim kotom przy śmietniku, na pewno szybko znikną.
Koncentrat pomidorowy też jest bardzo dobry, do wszystkiego,
do różnych wywarów jak najbardziej, zawiera sporo potasu,
co jest bardzo przyjazne dla serca.
IMHO
Zapisane
Tashideley
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: 15.03.2013 z przerwami, DP 2.04.2013, KB 15.04.2013
Wiedza:
Wiadomości: 582

« Odpowiedz #197 : 30-04-2015, 11:09 »

Dziękuję Wam za uwagi. Trochę czasu tu nie pisałam, więc zaraz to nadrobię.
Pod koniec zeszłego roku wprowadziłam próbnie 1/4 tabletki Lokrenu, bo ciężko mi było normalnie pracować i funkcjonować. Dobrze mi to zrobiło, bo nachalne tachykardie znacznie się wyciszyły. Nie doszłam jednak do pełni formy i nadal tkwię w wielu ograniczeniach i fobiach. Ograniczenia te bardzo mi przeszkadzają, bo nie mogę sobie pozwolić na realizację wielu rzeczy, na których mi zależy.
Poza tym wydaje mi się, że idę kroczek po kroczku w dobrym kierunku, ale w bardzo powolnym tempie.
Hydroxyzynę znam - wspierałam się nią w czasie ataków, ale dla mnie nie jest to zbyt skuteczny lek.

Aktualnie mam obecnie więcej problemów ze skurczami dodatkowymi niż z tachykardią. Z jednej strony to chyba znacznie przyjemniejsze, ale z drugiej jeszcze bardziej nasila lęk o serce i lęk o zdrowie.
Nie ustąpiły tez jeszcze stany lękowe i słabsze ataki paniki.

VVV, miałbyś jakiś pomysł na skurcze dodatkowe?
W ostatnim czasie trafiłam na informację o własnoręcznie wykonanych opaskach magnetycznych, które przykłada się w okolicy serca aby naturalnie regulowały jego rytm. Czy ktoś stosował może coś takiego?

Soki pomidorowe piję hektolitrami - rewelacyjny jest ten tutaj:
http://www.gryszczeniowka.pl/index.php?id=54
Zapisane
VVV
***


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 648

« Odpowiedz #198 : 30-04-2015, 12:19 »

VVV, miałbyś jakiś pomysł na skurcze dodatkowe?
Modyfikacja jadłospisu z uszanowaniem principiów Biosłone, w kierunku powiększenia stabilności elektrolitycznej i immunologicznej, po inspiracji na podstawie spisanego jadłospisu z trzech kolejnych dni, spisanego z dokładnością do odrobiny śmietanki do kawy. Jakowoż można się obłożyć magnesami, posmarować srebrem i złotem, ale to przecież proteza zdrowia, a nie o to tu biega.
Zapisane
Nieboraczek
*


Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiek: 43
MO: 07.07.2011- kwiecień 2012
Wiedza:
Wiadomości: 718

« Odpowiedz #199 : 30-04-2015, 12:34 »

Co to znaczy jakowoż? To samo, co jednakowoż?
Zapisane

Strony: 1 ... 8 9 [10]   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.21 | SMF © 2006-2008, Simple Machines
Design by jpacs29 | Mapa strony
Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!