Niemedyczne forum zdrowia
17-06-2019, 04:16 *
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Czy dotarł do Ciebie email aktywacyjny?

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Aktualności: Wesprzyj Fundację Biosłone --> kliknij
 
   Strona główna   Pomoc Regulamin Szukaj Zaloguj się Rejestracja  
Strony: [1]   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Zespół Ziejącej Trąbki Słuchowej  (Przeczytany 12207 razy)
Alfred_Montbank
***

Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiek: 36
MO: 10.03.2013
Skąd: Kraków
Wiadomości: 2

« : 13-05-2013, 23:13 »

Jestem tutaj od niedawna, wciąż odkrywam i coraz bardziej zaczynam rozumieć ideę i przesłanie ruchu Biosłone. Chciałbym opisać tutaj moją drogę do zdrowia, jest to jedyne miejsce, gdzie chcę to zrobić, bo czuję, że mogę być tutaj zrozumiany. smile

   Parę słów o mnie. Mam 30 lat, mieszkam i pracuję w Krakowie, jestem szczupły, a dla niektórych wręcz chudy, co nie mija się z prawdą (w moim życiu moja rekordowa waga to 72 kg przy wzroście 182 cm).

   Moje świadome problemy ze zdrowiem zaczęły się krótko po przekroczeniu 20 lat, wtedy pracowałem podczas wakacji za granicą w pubie i zacząłem miewać dziwne echo w moim uchu. Tzn. to było tak jakby wszystko co mówię odbijało się wewnątrz mojego ucha ze zwielokrotnioną siłą, tak jakby ktoś stał koło mnie i każde moje słowo wrzeszczał mi do ucha, ale tak jakby od wewnątrz. Ta dolegliwość nie towarzyszyła mi non stop, ale w miarę często pojawiała się i utrudniała życie. A gdy się pojawiała zaczynałem mówić bardzo cicho, tak żeby nie słyszeć tego wrzasku, a najchętniej po prostu nic nie mówiłem. Można to porównać do pojawiającego się czasami efektu przy rozmowie przez telefon komórkowy, kiedy echo swoich słów słyszymy w słuchawce - jest to bardzo rozpraszające. I tak po powrocie do kraju, jako że dolegliwość ta nie pojawiała się jeszcze bardzo często, żyłem i bawiłem się jak to studenci mają w zwyczaju. W tamtym czasie bardzo często miewałem zapalenia ucha środkowego, a laryngolog przepisywał na to głównie rutinoscorbin, czasami antybiotyk i tak funkcjonowałem.

   Dolegliwości z biegiem lat nasiliły się, toteż nasiliły się moje próby znalezienia rozwiązania tej choroby. Chodziłem po różnych laryngologach, aż trafiłem na miłą Panią laryngolog dr Konieczną, która stwierdziła, że farmakologicznie nic tu nie zdziałamy, mam krzywą przegrodę nosa i trzeba operować. Po pół roku byłem już po operacji, i od razu poczułem się lepiej. Ustały krwotoki z nosa, które miałem od dzieciństwa, wreszcie oddychałem równo obiema dziurkami, znikły też przewlekłe zapalenia ucha środkowego. Tak było przez miesiąc, a później... pojawiły się znowu, ale tym razem nasilone objawy głośnego echa moich słów. Nie miałem już zapaleń ucha, ale echo czasami było bardzo uciążliwe, a w dodatku nasilone objawy echa połączyły się z słyszeniem własnego oddechu! Po prostu ok. godziny 10.00 rano coś nagle pykało mi w uchu, następowało tak jak by rozprężenie i zaczynało się, słyszałem swój oddech, a każde słowo to był krzyk dla ucha. Kolejny laryngolog stwierdził, że to przerost śluzówki nosa i zrobi mi krioterapie - nic nie pomogło. Poszedłem jeszcze raz do miłej dr Koniecznej, ale jako że nie była w stanie mi pomóc, odesłała mnie do kolejnego laryngologa - dr Głowackiego. Piszę tu nazwiska tych dwóch laryngologów, bo tylko ich zapamiętałem, Pani Konieczna to naprawdę miła i rzetelna osoba, natomiast nie mogę nic dobrego powiedzieć o dr Głowackim, o czym już piszę.
   Dr Głowacki słysząc mój opis dolegliwości określił je jako "szumy uszne", powiedział że można temu zaradzić, bo właśnie weszła do Polski nowa metoda na przerośniętą śluzówkę, a jest to metoda "radio frequency". Polega ona na wprowadzeniu w śluzówkę sond i wytworzeniu takich częstotliwości, które uśmiercą przerośniętą śluzówkę i przywrócą jej normalny rozmiar - teoretycznie. Jako że tonący brzytwy się chwyta, i po zapewnieniu, że to mi pomoże, zgodziłem się i wyłożyłem kasę na stół operacyjny. Sam zabieg nie jest uciążliwy, trwa chyba 30 min, dodatkowo przy okazji dr Głowacki zaproponował, że zrobi mi zabieg na chrapanie, (a że w nocy dawałem często tak jak cyrkularka mojego ojca) zgodziłem się i wyłożyłem dodatkową kasę. Niestety na moje echo zabieg okazał się nieskuteczny, i dalej echo było. W tym miejscu zrobiłem błąd, ale dr Głowacki wydawał się nowoczesnym i godnym zaufania lekarzem, i poszedłem do niego ponownie. Tym razem po dokładnym opisaniu moich dolegliwości dr G. włożył mi endoskop do nosa i zbadał ujście mojej trąbki słuchowej. Okazało się normalne, niczym nie zablokowane, ale że jak twierdził, szumy uszne są od przytkanej trąbki słuchowej, trzeba ją poszerzyć. I zrobił mi trzykrotny zabieg anemizacji (to chyba nasmarowanie ujścia trąbki słuchowej adrenaliną, która rozszerza mięśnie). Po tych zabiegach czułem, że dosłownie rozwalało mi uszy od środka, moje dotychczasowe dolegliwości echa były nie do zniesienia, i to przez większą część dnia. Byłem już wtedy po studiach, pracowałem w biurze i często komunikacja z współpracownikami, przełożonym to był po prostu koszmar. Wracałem do mieszkania, rzucałem się na łóżko, i ryczałem, a i zaraz przychodziła ulga, bo wtedy ciśnienie wewnętrzne inaczej się rozkładało i hamowało moje dolegliwości. Pamiętam jak raz wracałem z kumplem z treningu, on coś do mnie mówił, a ja go zupełnie nie słyszałem przez mój własny oddech, który był tak głośny jak sapanie psa przy uchu. Żeby go słyszeć musiałem na chwilę wstrzymywać oddech.

   Wtedy byłem zdesperowany, nie liczyło się dla mnie nic tylko usunięcie tej dolegliwości, nie wiedziałem kto mógłby mi pomóc, więc zrobiłem kolejny błąd i zarazem głupotę, poszedłem jeszcze raz do dr Głowackiego. Tym razem powiedział, że to przez mój trzeci migdałek, który jest powiększony. I tak kasa na stół, operacja, dr G. po wybudzeniu powiedział, że migdałek jest już w koszu, a gdy doszedłem do siebie powiedział mi, że niechcący usunął mi również języczek podniebienny (narzędzie zjechało mu i przecięło języczek, a że nie mógł go zostawić naderwanego to wyciął). Nie wiedziałem za bardzo do czego jest ów języczek, dr G. mówił że przez niego chrapiemy, i stwierdził, że nawet to i lepiej, bo na pewno teraz chrapał nie będę...Przez jakiś czas czułem się dobrze, nie miałem dolegliwości, ale to tylko przez jakiś czas. Wszystko wróciło do normy, czyli powtarzające się echo... załamałem się. Wtedy już zupełnie straciłem nadzieję, nie wiedziałem jak mam z tym żyć, co zrobić, i dlaczego mnie to spotkało?

   Wielokrotnie wpisywałem objawy jakie miałem w googlach, ale nie pojawiało się nic konkretnego. Wtem, znalazłem pewne forum wspinaczkowe, był tam pewien jegomość opisujący dokładnie takie same dolegliwości jakie mam ja, jak chodził po górach. Ale też nie wiedział co to jest. Po jakimś czasie wszedłem tam ponownie i zobaczyłem odpowiedź pewnej dziewczyny, i wtedy zrozumiałem. Zacząłem wpisywać w googlach już bardziej precyzyjnie, wiedziałem czego szukam, i znalazłem. Po 6 latach dowiedziałem się co mi dolega, i dowiedziałem się dlaczego nikt mi nie mógł pomóc. Otóż moja przypadłość jest niezmiernie rzadka, a co najgorsze dolegliwości odczuwane przy niej są bardzo podobne do dolegliwości odczuwanych przy innej przeciwstawnej przypadłości.
   Dowiedziałem się z forum że mam Zespół Ziejącej Trąbki Słuchowej, z ang. Patolous Eustachian Tube. Jest to rzadka przypadłość, dlatego nieznana dla większości lekarzy, a nawet laryngologów (jeden lekarz jak mu powiedziałem co mi jest zaczął się śmiać, a ja z nim, bo było mi już wszystko jedno, a sama nazwa Zespół Ziejącej.. brzmi co najmniej wesoło). I tak dowiedziałem się o mojej przypadłości, jest pewna strona szwajcarskiego instytutu założonego przez dr Kujawskiego, który zajmuje się tylko dolegliwościami trąbki słuchowej, na której można dowiedzieć się więcej na czym polega to schorzenie:
http://www.eustachian-tube.net/
Pokrótce jest to patologiczne rozszerzenie trąbki słuchowej, która w normalnych warunkach powinna być całkowicie zamknięta, a otwierać tylko przy przełykaniu czy ziewaniu. Ja niestety przez większość dnia miałem ją otwartą, co skutkowało tym, że wszystko co wydobywało się z mojej krtani słyszałem przez tą trąbkę (bardzo głośno), a nie normalną drogą czyli przez ucho zewnętrzne.

   Gdy już wszystko przyswoiłem, nauczyłem się jak żyć by ona się nie otwierała (zero kawy, dużo wody, zwiększenie wagi ciała też pomaga), począłem też ćwiczyć dwa mięśnie, które sterują tą trąbką. Zrobiło się lepiej, a i coraz częściej pojawiały się dni, w których trąbka nie otwierała się w ogóle. No i są operacje wykonywane przez dr Kujawskiego polegające na przymknięciu trąbki, ale że samo badanie, jak mi instytut odpisał, kosztuje 800 franków, taka operacja oddaliła się w czasie ogromnie.

   Teraz jakoś żyję z tym, jak wypiję kawę lub za bardzo się odwodnię, wtedy znowu trąbka się otwiera, dlatego staram się żyć bez kawy. Mam nadzieję, że miksturka mi pomoże, mam nadzieję, że mój organizm będzie się w stanie zregenerować i przymknąć tą trąbę na stałe, wierzę w to. smile

   Miałem zamiar opisać to krótko, ale wyszło jak jest. Po drodze miałem i inne dolegliwości takie jak wypadnięcie dysków (dwóch naraz) z odcinka lędźwiowego i długa dwumiesięczna rehabilitacja, początek chondromalacji (bóle kolan przy chodzeniu), przeszedłem również operację na wzrok (z czego nawet jestem zadowolony, bo koniec okularów) a ostatnio dowiedziałem się, że mam łojotokowe zapalenie skóry twarzy (faktycznie jakieś liszaje miałem) i oczywiście zdiagnozowaną kandydozę...

   Candida Albicans, grzyby, wstyd sobie myślę, ale nauczony tym, że lepiej poczytać samemu jak to jest niż wierzyć lekarzowi, zacząłem czytać. Trafiłem na początku na wywód o grzybach dr Janusa, a na samym końcu na masę specyfików leczących grzyby. Zacząłem je sprawdzać, doszedłem do mikstury oczyszczającej wg Józefa Słoneckiego i... trafiłem w miejsce gdzie, jak każdemu, otworzyły się oczy. smile Poczułem się jak w domu, przeczytałem (wchłonąłem) dwa tomy zdrowia..., podarowałem książki rodzinie i dziewczynie, i podekscytowany rozpocząłem krucjatę uświadamiającą wszystkich dookoła. Szybko wylano mi kubeł zimnej wody na głowę, bo zderzyłem się z twardą rzeczywistością tego jak ludzie postrzegają inne (Biosłonejskie) podejścia do zdrowia. Załamałem się jak mało ludzi słucha, a nawet jak wykorzystuję całą swoją elokwencję w przekazywaniu wiedzy, ludzie słuchają, czasami się zgodzą, czasami przytakną, coś tam dodadzą od siebie, a później wracają do starych przekonań. Nic to, nie poddaję się, widzę jak zmienia się mój organizm, jak zaczynam go lubić, dlatego przekazuję dalej. Jednak trochę zmieniłem strategię, tak by nie być nachalnym propagatorem zdrowia, mówię tyle ile ludzie chcą słuchać, powoli zaczynam trafiać. Mam już małe sukcesy - dziewczyna pije MO, mama pije, brat pije, tata czyta książkę i jest nawet zainteresowany. Przeraziła mnie jeszcze sprawa szczepień, jako że jestem świeżo upieczonym ojcem chrzestnym chciałem delikatnie zasugerować siostrze szkodliwość szczepień, jednak tu natrafiłem na ścianę z betonu, nijak nie mogę się przedostać...

To by było na tyle, mam nadzieje że nie narobiłem błędów...

Błędy poprawiłam. Brakowało sporo przecinków i trochę "ę" na końcach wyrazów. Piszemy "jakby", a nie "jak by".//W
« Ostatnia zmiana: 26-01-2016, 15:30 wysłane przez Gloria » Zapisane
Bart-ender
***


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 03.2010
Skąd: Kujawy
Wiadomości: 142

« Odpowiedz #1 : 14-05-2013, 08:35 »

Teraz pozostaje Tobie cierpliwie czekać kilka lat na krętej drodze do zdrowia.
Pamiętaj, że MO to nie wszystko. Trzeba jeszcze zastosować ZZO no i umieć odchorować każdą infekcję (bez blokowania i paniki). Nie raz będziesz miał już dosyć ale jak wytrwasz to zrozumiesz, że było warto.
Zapisane

Ci, którzy wiedzą najmniej, są najbardziej posłuszni.
Helusia
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: obecnie nie stosuję
Wiedza:
Skąd: Wielkopolska
Wiadomości: 749

« Odpowiedz #2 : 10-04-2017, 14:50 »

Czy ktoś tutaj na forum cierpi na to schorzenie?
Może miewał i w jakiś cudowny sposób minęło? Może zna przyczynę tej dolegliwości i ma na to jakąś radę?





Jeżeli pytasz, stawiaj pytajnik (a nie kropkę) na końcu zdania.
//ArtComp
« Ostatnia zmiana: 10-04-2017, 15:45 wysłane przez ArtComp » Zapisane

Najcenniejsze, co możesz podarować innym, to mądrość
Strony: [1]   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.21 | SMF © 2006-2008, Simple Machines
Design by jpacs29 | Mapa strony
Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!