Niemedyczne forum zdrowia
17-10-2019, 22:40 *
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Czy dotarł do Ciebie email aktywacyjny?

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Aktualności: Czwarty tom "Zdrowia na własne życzenie" --> kliknij
 
   Strona główna   Pomoc Regulamin Szukaj Zaloguj się Rejestracja  
Strony: [1] 2 3   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Nigdy się nie poddawaj! Moja droga do zdrowia  (Przeczytany 39076 razy)
Pl4n_b
***

Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: nie stosuję
Wiadomości: 22

« : 24-06-2014, 13:37 »

Na wstępie zaznaczam, że chciałbym w tym wątku prowadzić generalną konsultację w odniesieniu do mojego przypadku. Poszczególne problemy pragnąłbym z czasem rozbić na osobne wątki, żeby wszystko było bardziej czytelne - co najmniej dla mnie.

Mam na imię Robert i jestem przykładem skrajnej ludzkiej głupoty. Mam za sobą dosyć poważne problemy z uzależnieniami tj.
- ziele, proch, alkohol - 10 lat z różnym natężeniem
- papierosy - 13 lat (ok. paczka/dzień)
- psychotropy - 4 lata z przerwami (olazapina, abilify, ketrel itp.)

Poza tym 3 krotnie hospitalizowano mnie w szpitalu psychiatrycznym, do tego pobyt w ośrodku odwykowym - po 3 razie (próba samobójcza). Po drugim pobycie zdiagnozowano u mnie schizofrenię paranoidalną, zaś po "próbie" lekarz prowadzący zmienił diagnozę i w dalszym toku leczenia potwierdziła się, że zamiast schizo mam zaburzenia psychotyczne w przebiegu uzależnienia...

Od 4 roku życia miałem zdiagnozowaną astmę oskrzelową i alergię na wiele różnych spraw (kurz, pyłki, sierść itp.). Do 14 roku byłem odczulany za pomocą zastrzyków + lek rozpylany w specjalnym urządzeniu o nazwie: "Intal" - codziennie.

W okresie dojrzewania miałem mocne przejścia z trądzikiem + wiecznie podkrążone oczy, zmęczenie, apatia.

Z zasady jestem otwartą i pozytywną osobą. Kocham życie i świat, jednak wiele rzeczy mnie przerastało i wylądowałem gdzie wylądowałem. W międzyczasie skończyłem studia inżynierskie na pobliskiej Politechnice. Od dzieciaka byłem aktywny fizycznie (rower, piłka nożna), z czasem praca przeważnie fizyczna, czy to na studia, czy to później z racji trudności w zdobyciu odpowiedniego stanowiska "umysłowego".

Aktualnie jestem abstynentem. Mam bagaż doświadczeń i poczucie tego, że dano mi drugie życie. Zmieniłem swoje podejście "roszczeniowe" wobec życia na "dziękczynne". Ponadto od ponad roku pracuję nad zmianą branży tj. z projektanta przebranżawiam się na grafika - układam całe życie pod moją drogę do zdrowia. Moja wiara i determinacja pokazuje, że jestem w stanie pogodzić zarówno nowy zawód, życie rodzinne, osobiste wespół z procesem systematycznych przemian zdrowotnych w moim życiu.

Jestem kawalerem. Mieszkam w domu rodzinnym wespół ze schorowanymi rodzicami. Nie pasożytuję na nikim, staram się stanowić sam o sobie. Buduję swoje poczucie wartości w oparciu o wiele czynników. Oddzieliłem grubą kreską to, co było, jednak nie zamierzam tego zacierać czy taić.

Ponadto uczęszczam na indywidualną terapię (raz na 3 tygodnie), ponadto ubiegam się o akcesję do specjalnej grupy terapeutycznej. W miarę możliwość staram się powoli odbudowywać relacje z rodziną, przyjaciółmi, znajomymi, otoczeniem. Bywa ciężko, ale i tak jest o niebo lepiej niż kiedyś.

Na ten moment w mojej drodze do zdrowia udało mi się zmienić:

- nie zażywam środków psychoaktywnych (narkotyki, alkohol) - ponad rok z "upadkami" (zdarzyły mi się nawroty, które jednak opanowałem i pokazały mi sposób, w jaki mam sobie radzić ze swoimi problemami).

- nie palę papierosów - ponad 3 miesiące bez papierosa poprzedzone kilkoma miesiącami stopniowego zmniejszania wypalanych papierosów (punkt wyjściowy paczka/dzień, z czasem -> 1 papieros na dzień/dwa, aż do totalnego odrzucenia).

- nie zażywam psychotropów - ponad 8 miesięcy po samodzielnej decyzji o przerwaniu brania leków, wynikającej z sugestii lekarza, jednak bez jego wiedzy. Ryzykowna decyzja - dużo ciężkich momentów za mną.

- zmiana nawyków życiowych - dyscyplina, samoświadomość, praca nad sobą oraz nowym źródłem dochodów.

Efekt:

Zaczynam odczuwać emocje, bliżej mi do człowieka aniżeli do cyborga z poprzedniego "wcielenia" smile.
Jestem szczęśliwy smile.


Nadchodzi kolejny etap moich zmagań. Odrzuciłem te świństwa z mojego życia a zarazem utrwalam nawyk życia w trzeźwości. Mam za sobą lekturę dwóch tomów Zdrowia na własne życzenie, portalu oraz codzienny wgląd w forum. Staram się edukować i co najmniej zdiagnozować moje dolegliwości. Zdaję sobie sprawę z tego, że nie będzie łatwo bo przez tyle lat niszczyłem siebie w sposób druzgocący. Mam jednak w sobie głębokie poczucie mocy, które jak do tej pory pozwoliło mi dokonać rzeczy niemożliwych.

Poniżej zamieszczam listę wychwyconych u siebie defektów. Chciałbym się zabrać za sensowne działania, jednak potrzebuję Waszej konsultacji. Jeśli macie jakieś pomysły, uwagi odnośnie tego, jak ma wyglądać dalszy etap mojej drogi do zdrowia, to zamieniam się w słuch.

Lista:

1. Zwyrodnieniowa zmiana w kręgosłupie (wciśnięty jeden kręg pomiędzy inne) + garb + problemy z odcinkiem szyjnym
2. Zęby - 5 korzeni do chirurgicznego usunięcia
3. Nawracające hemoroidy + żylaki w okolicach ud i na całym ciele pod skórą (szczególnie widoczne wieczorem)
4. Cienie po oczami + biała plama pod okiem
5. Czasami szumy uszne + migreny (ustępujące po szałwii - raczej wpływ zębów)
6. Bóle i mrowienie w prawej nodze podczas siedzenia oraz jazdy na rowerze - hemoroidy?
7. Niewielka kulka w środku prącia wyczuwalna pod naciskiem
8. Stany chronicznego zmęczenia + wahania nastrojów. Po spożyciu posiłków atak senności.
9. "Zimne stopy"
10. Nawracająca "gula" w gardle, przelewanie się w żołądku - czasami słyszalne, gazy po posiłkach
11. Jasno-żółty nalot na tylnej części języka + dziwne pęcherzyki na języku tuż przy przełyku (po obu stronach)
12. Brązowy nalot na wewnętrznej stronie kilku (dolnych) siekaczy

Jak widać jest tego całkiem sporo. Od czego zacząć? Każda sugestia, porada na wagę złota! Na ewentualne pytania postaram się odpowiadać w miarę możliwości.


« Ostatnia zmiana: 26-02-2016, 19:35 wysłane przez Gloria » Zapisane
Opiotr
***


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 24.05.2012
Wiedza:
Wiadomości: 505

« Odpowiedz #1 : 24-06-2014, 16:27 »

Najlepiej zacząć, jak każdy z nas, od przeczytania książek "Zdrowie na własne życzenie", ewentualnie całości portalu, na początek: http://forum.bioslone.pl/index.php?board=91.0 - teraz nawet widzę, że czytać nie trzeba, bo większość artykułów jest z możliwością do odsłuchania.
« Ostatnia zmiana: 26-02-2016, 19:36 wysłane przez Gloria » Zapisane

"Czerwone mięso Ci nie zaszkodzi. Na pewno zaszkodzi Ci niebiesko-zielone" - Tommy Smothers
Zebbra
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: nie stosuję
Wiadomości: 53

« Odpowiedz #2 : 24-06-2014, 16:45 »

Z tego co zrozumiałam, to książki są już przeczytane.
« Ostatnia zmiana: 26-02-2016, 19:37 wysłane przez Gloria » Zapisane
Pl4n_b
***

Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: nie stosuję
Wiadomości: 22

« Odpowiedz #3 : 24-06-2014, 17:29 »

Tak, dokładnie, książki za mną. Jednak zastanawiam się, od czego zacząć, tj. które z moich niedomagań powinno być dla mnie priorytetem? Rozumiem, że należy uaktywnić moje mechanizmy obronne, tj. zaprowadzić porządek w jadłospisie oraz rozpocząć stosowanie MO.
Jednak tutaj musiałbym obrać jakiś azymut np.
- uporanie się z hemoroidami, które rzutują na kończyny dolne i pojawiające się żylaki (?)
- ratowanie kręgosłupa (?)
- rozprawienie się z korzeniami i zębami w ogóle (?)

Rozumiem istotę zdrowienia poprzez MO i odpowiednie jedzenie, jednak poza tym chciałbym sobie ułożyć listę priorytetów. Z lektury Tombaka wyniosłem przekonanie, że podstawa to kręgosłup i tutaj bym rozpoczynał działania, nie mogę jednak zapominać o hemoroidach, bo w sumie mam pracę siedzącą i momentami bóle w nodze dokuczają. Kłębią się we mnie wątpliwości, jaką taktykę obrać - czym zająć się w pierwszej kolejności - dlatego powstał ten wątek. Może to jest mniej skomplikowane niż sądzę, jeśli tak, to prosiłbym o uświadomienie. smile

« Ostatnia zmiana: 26-02-2016, 19:39 wysłane przez Gloria » Zapisane
Opiotr
***


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 24.05.2012
Wiedza:
Wiadomości: 505

« Odpowiedz #4 : 24-06-2014, 18:04 »

Zacznij od diety prozdrowotnej lub chociaż ZZO, no i MO - te rzeczy to podstawa.
« Ostatnia zmiana: 26-02-2016, 19:40 wysłane przez Gloria » Zapisane

"Czerwone mięso Ci nie zaszkodzi. Na pewno zaszkodzi Ci niebiesko-zielone" - Tommy Smothers
Gonzalez
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: 11.2012
Wiadomości: 86

« Odpowiedz #5 : 24-06-2014, 18:23 »


Jednak tutaj musiałbym obrać jakiś azymut np.
- uporanie się z hemoroidami, które rzutują na kończyny dolne i pojawiające się żylaki (?)
- ratowanie kręgosłupa (?)
- rozprawienie się z korzeniami i zębami w ogóle (?)



To organizm obiera azymut (musi się najpierw porządnie wzmocnić), Twoim zadaniem jest mu tylko nie przeszkadzać. U mnie np. teraz po dwóch latach od wdrożenia zasad "zdrowego życia" trwa od 7 miesięcy remont stawów i kości. Dobiegam końcówki, bóle są już niewielkie. Wiem od dwóch irydologów, u których byłam w międzyczasie, że trwa również remont kręgosłupa w odcinku szyjnym (ale tego na szczęście zupełnie nie czuję). Wcześniej przez dwa miesiące oczyszczały mi się zatoki (katar z krwią). Jestem tylko przykładem na to, że to działa. Ale w jakiej kolejności i po jakim czasie nastąpią u Ciebie "remonty" to sprawa bardzo indywidualna i chyba (?) nie bardzo mamy na to jakikolwiek wpływ. Powodzenia.
Zapisane
Pl4n_b
***

Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: nie stosuję
Wiadomości: 22

« Odpowiedz #6 : 24-06-2014, 19:55 »

Rozumiem. Dziękuję za rzeczowe odpowiedzi. smile
« Ostatnia zmiana: 30-06-2014, 14:45 wysłane przez Whena » Zapisane
Baird
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 15-03-2007
NIA: 18-06-2013
Wiedza:
Wiadomości: 460

« Odpowiedz #7 : 24-06-2014, 20:01 »

Cytat
Jednak zastanawiam się od czego zacząć, tj. które z moich niedomagań powinno być dla mnie priorytetem?
Organizm podejmie najlepszą decyzję.
Zapisane

Prawda czyni wolnym
Luciano
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiek: 30
MO: Listopad 2013
Wiedza:
Wiadomości: 734

« Odpowiedz #8 : 25-06-2014, 16:02 »

Odnośnie zdrowia psychicznego również mam nie lada problem, więc poniekąd prowadzimy podobną walkę. Życzę powodzenia i wytrwałości!

Nawiązując do stosowania metod oraz wyboru tego, co najpierw wyleczyć, to zdecydowanie zgadzam się z resztą: organizm sam najlepiej będzie wiedział gdzie i kiedy robić remonty. Tak samo odnośnie metod: przede wszystkim najlepszym rozwiązaniem na początek będzie MO i DP. Jeśli będziesz dobrze tolerował to i KB, który będzie dostarczał wielu wartościowych składników. Zaobserwowałem po sobie oraz z relacji innych forumowiczów wynika, że wiele objawów, w tym także opisanych przez Ciebie, zacznie zanikać dzięki takim praktykom.

Dla mnie ogromną poprawę w ogólnym stanie organizmu przyniosło poprawienie jakości snu. Używek już nie stosujesz, więc podejrzewam, że nie masz problemów ze snem. Tak czy owak warto pamiętać, aby chodzić spać o tych stałych godzinach i to najlepiej jak najwcześniej. Warto godzinę przed snem spędzić z dala od monitorów, ekranów i innych dobrodziejstw technologicznych i poświęcić na relaksację lub np. czytanie książek. Zauważyłem też jak diametralnie zmienia się moje samopoczucie w zależności od tego o której wstaję. Im wcześniej, tym lepiej się czuję przez cały dzień. Jako bonus wprowadziłem sobie 20-minutowe drzemki w ciągu dnia. Jak sytuacja pozwala, to kładę się zaraz po obiedzie, choć ostatnio coraz częściej robię to po powrocie z pracy. Byleby nie spać dłużej niż te 20 minut i nie później niż 3 godziny przed całonocnym snem.

« Ostatnia zmiana: 26-02-2016, 19:44 wysłane przez Gloria » Zapisane

Lepiej z mądrym zgubić niż z głupim znaleźć.
Pl4n_b
***

Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: nie stosuję
Wiadomości: 22

« Odpowiedz #9 : 25-06-2014, 19:50 »

-> Luciano

Staram się zasypiać o w miarę równych porach ok. 00:00. Pobudka zazwyczaj w przedziale 6:00-7:00 rano. Choć za czasów kiedy biegałem z rana była to 5:30 i właśnie wtedy czułem największy przypływ mocy! Niestety przesadziłem z treningiem i hemoroidy wyskoczyły, toteż miałem ponad miesiąc w plecy z treningami. Teraz powoli odzyskuję formę na rowerze, staram się wsłuchiwać w głos organizmu, żeby tym razem nie przesadzić pomiędzy aktywnością fizyczną a sportem (na który zwyczajowo mojego organizmu "nie stać"). Martwi mnie jednak moja prawa noga, bo daje się we znaki, mam coś alla mrowienie kiedy siedzę, zaś przy dłuższej jeździe na rowerze cała noga cierpi (od uda po łydkę), może być to wynik hemoroidów i jakiegoś blokowania aorty - moje domysły. Codziennie polewam uda serią zimna-ciepła woda (min. 5 powtórzeń) i wsuwam miód na regenerację mięśni. Póki co jest dużo lepiej niż było miesiąc temu, kiedy słaniałem się na nogach. Jestem dobrej myśli. smile

Odnośnie odpoczynku od ekranu, to bardzo cenna uwaga. Postaram się dostosować do tej wskazówki, zaś jeśli chodzi o drzemkę, to niestety ale przesadzam momentami. Po jedzeniu mam taki wjazd senności, że zwala mnie z nóg! To prawdopodobnie sprawka grzybów i spółki, więc na przyszły tydzień planowe rozpoczęcie stosowania MO i konkretny, spójny z wytycznymi ZZO jadłospis.

« Ostatnia zmiana: 26-02-2016, 19:48 wysłane przez Gloria » Zapisane
Luciano
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiek: 30
MO: Listopad 2013
Wiedza:
Wiadomości: 734

« Odpowiedz #10 : 25-06-2014, 21:05 »

Cytat
Staram się zasypiać o w miarę równych porach ok. 00:00. Pobudka zazwyczaj w przedziale 6:00-7:00 rano.
Sugeruję zejście jeszcze niżej z godziną zasypiania. Uwierz mi, że jest zdecydowana różnica jak chodzi się spać o 23 zamiast 24. Obecnie mamy mundial i chodzę spać później niż zwykle, czyli ok. 24 i niestety czuję różnicę. Pobudka to już bardziej indywidualna kwestia według mnie, ale wstajesz o normalnej, rozsądnej porze. Ja mam zamiar zejść do 5-6 rano, ale musiałbym chodzić spać ok. 22 i być w lepszym stanie zdrowia (zdrowszy i mniej zmęczony organizm potrzebuje ponoć mniej snu). I właśnie chciałbym Ci zwrócić uwagę, że średnio człowiek potrzebuje 8 godzin snu. Wychodzi na to, że śpisz zdecydowanie za mało i być może stąd te jazdy z zasypianiem po posiłku.

Cytat
Codziennie polewam uda serią zimna-ciepła woda (min. 5 powtórzeń) i wsuwam miód na regenerację mięśni.
Nie znam się na tyle, by cokolwiek pisać o tych zabiegach z zimną i ciepłą wodą, ale gdzieś wyczytałem, że to dobre rozwiązanie. Nie wiem tylko, w jaki sposób miód wspomaga regenerację mięśni? Jedyne, co przychodzi mi do głowy, to jego wysoki indeks glikemiczny i być może szybciej metabolizm przechodzi z katabolizmu na anabolizm? Chociaż do regeneracji mięśni po treningu to przede wszystkim białko. KB idealnie pełni rolę posiłku potreningowego. Pisałem o tym w innym wątku, zaś do tej pory stosuję go z bardzo dobrym rezultatem.

Cytat
Teraz powoli odzyskuję formę na rowerze, staram się wsłuchiwać w głos organizmu, żeby tym razem nie przesadzić pomiędzy aktywnością fizyczną a sportem (na który zwyczajowo mój organizm nie "stać").
Tak trzymaj. Ja również musiałem zrobić przerwę od treningów z dwóch powodów. Po pierwsze, żeby przeprowadzić DP (warto było) i po drugie, ale niestety przeforsowałem swój organizm podczas półmaratonu i bijąc swoje rekordy nadwyrężyłem kolana.
« Ostatnia zmiana: 26-02-2016, 19:50 wysłane przez Gloria » Zapisane

Lepiej z mądrym zgubić niż z głupim znaleźć.
Domi5
*


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: 16-06-2011
NIA: 24-02-2013 - 20-08-2013
Wiedza:
Wiadomości: 1.435

« Odpowiedz #11 : 25-06-2014, 21:33 »

Ile masz lat? Udało się Tobie wyeliminować gluten i cukier z diety? Co masz na myśli pisząc, że masz garb? Skoliozę masz? Czy plecy bolą?
Zapisane
Pl4n_b
***

Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: nie stosuję
Wiadomości: 22

« Odpowiedz #12 : 25-06-2014, 23:13 »

-> Luciano
Już wcześniej starałem się zasypiać w okolicach 23:00. Z czasem jednak uznałem, że to dla mnie o godzinę za wcześnie. Widzę, jednak, że warto coś z tym zrobić, i tak przeważnie w tym czasie już raczej zamulam, bądź powoli zasypiam na siedząco - np. teraz biggrin
Jeśli chodzi o miód, to muszę poszukać, gdzie dokładnie to wyczytałem, ale sens był taki, że bardzo wspomaga regenerację po wysiłku.

->Domi5
Mam skończone w 29 lat (w tym miesiącu). Cukier znacznie ograniczony w stosunku do tego, co było wcześniej, jednak nie w całości. Jeśli chodzi o gluten, to nic z nim nie robiłem, prócz uświadomienia sobie jego istnienia i zagrożeń płynących z jego obecności w moim życiu. Jestem w trakcie gromadzenia wiedzy dot. tego, jak mam się odżywiać.
Odnośnie kręgosłupa to mam lordozę, tj. odcinek lędźwiowy "wybija" mi brzuch do przodu, zaś pośladki do tyłu. Pomiędzy połączeniem pleców i lędźwi mam zwyrodnienie od złego sposobu siedzenia w postaci wciśniętego kręgu/ów. Poza tym mam garba w sensie: jak patrzę na siebie w lustrze, to może i jest w miarę prosto, ale to bardziej przez lordozę, bo gdybym jej nie miał, to zapewne byłbym mocniej przygarbiony. Plecy raczej nie bolą, ale to łączenie z wklęsłym odcinkiem daje znać o sobie w postaci dyskomfortu/lekkiego bólu - w zależności od pozycji. Bardziej boli np. odcinek szyjny, po np. 2 godz. jazdy rowerem czuję poważniejszy ból w tych okolicach. Jeśli chodzi o skoliozę, to nie mam żadnych odchyłów na boki. Jutro postaram się dorzucić jakieś rysunki poglądowe. biggrin

Nie pozdrawiamy po każdym poście.//W.

« Ostatnia zmiana: 26-02-2016, 19:54 wysłane przez Gloria » Zapisane
Udana
*


Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiek: 54
MO: 01.01.2014
Wiedza:
Skąd: Wrocław
Wiadomości: 1.229

« Odpowiedz #13 : 26-06-2014, 09:15 »

Twoja szczerość i umiejętność opisania swojego przypadku wskazują na to, że powoli ruszasz do przodu… no i sam tytuł też jest optymistyczny!

Przeczytaj ten wątek, on Ci powinien pomóc:
http://forum.bioslone.pl/index.php?topic=26115.0

Twoje objawy wskazują na to, że bezwzględnie powinieneś odstawić gluten (żylaki, alergie, problemy psychiczne) i zacząć DP, aby zlikwidować grzyba. Ale mam nadzieję, że jak poczytasz trochę o glutenie, to sam dojdziesz do takich wniosków.

Kiedy ja odstawiłam gluten i wyleczyłam grzyba, moje problemy z kręgosłupem zmniejszyły się diametralnie, mało kto wierzy, że przepukliny, wypukliny mogą mieć podłoże bakteryjno-grzybicze i związane są ze złym odżywianiem. Ja mam tego dowód nawet w badaniu MR.
« Ostatnia zmiana: 26-02-2016, 19:55 wysłane przez Gloria » Zapisane

Nawet najdalsza podróż zaczyna się od pierwszego kroku...
Domi5
*


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: 16-06-2011
NIA: 24-02-2013 - 20-08-2013
Wiedza:
Wiadomości: 1.435

« Odpowiedz #14 : 26-06-2014, 21:21 »

Wyeliminowanie glutenu z jadłospisu to podstawa i od tego musisz zacząć i nie odkładać tej decyzji. Jak szybko zmienisz dietę, to też szybko będziesz mógł oczekiwać polepszenia zdrowia i również poprawy jakości snu.
Lordoza, to nie taki straszny problem i to nie garb. ;-) Ja mam skoliozę ponoć i garbie się jak się zapominam i boli mnie czasami kręgosłup pod koniec dnia. Powinnam ćwiczyć, ale coś ciężko z mobilizacją.
« Ostatnia zmiana: 30-06-2014, 14:49 wysłane przez Whena » Zapisane
Poziomek
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiek: 33
MO: 24.09.2011
Skąd: Warszawa
Wiadomości: 562

« Odpowiedz #15 : 29-06-2014, 23:42 »

Twoja droga do zdrowia nie będzie usłana różami z tym się musisz liczyć.
Aczkolwiek z Twojego opisu dolegliwości nie widzę niczego, z czym nie można by sobie poradzić.
Według mnie oprócz DP, MO i KB powinieneś skorzystać z pomocy dobrego bioenergoterapeuty, a najlepiej jechać do Pana Józefa.
Wizyta może Ci pomóc szczególnie z Twoim kręgosłupem, migrenami i mrowieniem.
Musisz się też liczyć z tym, że w trakcie oczyszczania organizmu nie raz będziesz się czuł o wiele gorzej niż w tym momencie. Niestety najpierw musi być gorzej, żeby było lepiej. Nie piszesz nic o zatokach, być może nigdy nie dały Ci się we znaki, a zapewne niebawem odczujesz na własnej skórze jak straszny to ból. O zatokach piszę, bo widzę, że masz zaburzenia psychotyczne, przeczytaj koniecznie ten artykuł http://portal.bioslone.pl/grzybica-jamy-nosowej
Oczywiście, jak inni, też Ci kibicuję i życzę wytrwałości, bo to Ci będzie najbardziej potrzebne.
« Ostatnia zmiana: 26-02-2016, 19:57 wysłane przez Gloria » Zapisane
Pl4n_b
***

Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: nie stosuję
Wiadomości: 22

« Odpowiedz #16 : 14-08-2014, 21:38 »

Zdaję relację z "Frontu".

Zamilkłem, bo w zasadzie nie miałem werwy do opisania tego, co u mnie, wolałem przemilczeć moje ciężkie stany, gdyż wiązały się bardziej ze sferą psychiki. Chodzi o "nawroty". Huśtawki nastrojów, momentami długi, ciężki depresyjny stan utrzymywał się od jakiegoś czasu. Fizycznie w miarę się trzymałem, jednak dręczyły mnie bardzo realistyczne sny, że wróciłem do "tematu", że znowu w tym siedzę, że znowu mój dzień zależy od czegoś, a nie ode mnie. Do tego demony przeszłości i przepis na lej po bombardowaniu gotowy.

Ratowałem się jak mogłem: praca, rower, bliskie osoby. Zagryzłem zęby i jedyne, co mnie trzymało przy normalności, to cele, które sobie wytyczyłem. Poranny nawyk, taka automatyzacja w celach utrzymania siebie przy normalności.

Tj. wstaję/zęby/śniadanie/sprzątanie kuchni na tip-top/zamiatanie całego domu/prysznic-higiena/nakarmić psa/siadam do list ToDo (terminologia z systemu: GTD - D. Allena)  

To taka moja poranna "modlitwa". Nie odpuszczam niczego, bo to mój nawyk, który sprawia, że pomimo momentami zawrotów głowy czy skrajnej słabizny zaczynałem/zaczynam dzień jak człowiek. Gdy już jestem przy listach rzeczy do zrobienia (ToDo), analizuję moje siły, samopoczucie i możliwości, staram się dobierać zadania pod dany dzień.

Jeżeli chodzi o aspekty dietetyczne (?) to od ponad miesiąca minimalizowałem obecność glutenu w moim życiu. Eksperymentowałem, szukałem odpowiedzi na pytanie: jak żyć bez chleba?
Dzisiaj mogę powiedzieć, że od początku tego tygodnia udało mi się całkowicie wyeliminować "gluta". Z czego bardzo się cieszę, bo polubiłem gotowanie i relaksacyjny wymiar tej czynności. smile
Wczoraj wyklarowałem prawie 3 litry octu jabłkowego i z początkiem nowego tygodnia do diety bezglutenowej dołączę szklankę wody z dodatkiem octu (raz dziennie) oraz pod wieczór ssanie oleju słonecznikowego.

W zeszłym tygodniu miałem trzy dni choroby, bardzo dziwnej, bo niby infekcyjnej, ale żadna ciecz z nosa nie wychodziła, za to wszystkie inne objawy jak przy anginie/przeziębieniu tj. gorączka, osłabienie włącznie z hemoroidami, które dały znać o sobie. Na ten moment sytuacja w miarę opanowana, a co ciekawe dzisiaj mam katatr - co może oznaczać, że coś się dzieje, cieszy mnie to tym bardziej, że od listopada zeszłego roku nie miałem żadnego kataru, czy chociażby gorączki.

To by było na tyle. Mój plan to: bezglutenowa dieta + szklanka wody z octem/dzień + olej do ssania przed snem/dzień. Do tego umiarkowana aktywność fizyczna, praca i pozytywne myślenie!

Zobaczę, jak będzie reagował mój organizm. Jeśli będzie okej, to przystępuję do picia MO oraz DP z wyłączeniem glutenu. Nigdzie mi się nie śpieszy. Chcę utrwalić nawyki, bo to w moim przypadku jest najważniejsze. Bo z tego co zauważyłem, to tylko one ratowały mnie przed obłędem i popadnięciem w to samo łajno, z którego z takim trudem wybrnąłem.

Jak coś mi jeszcze zaiskrzy w mózgu, to dopiszę. Na ten moment chciałbym wszystkich pozdrowić i życzyć dużo słońca w tym burzliwym sierpniu! smile
« Ostatnia zmiana: 26-02-2016, 20:02 wysłane przez Gloria » Zapisane
Yuppie
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiek: 34
MO: 15.04.2016
Wiedza:
Skąd: Mazowieckie
Wiadomości: 199

« Odpowiedz #17 : 15-08-2014, 10:54 »

Super pomysł z tą listą i miarkowaniem sił na zamiary, bardzo przydatne.

Ja w trudniejszych chwilach korzystałam z pewnej "metody kalendarzowej". Jest to pomysł mojego Taty. Każdego dnia zapisywałam w nim wszelkie rzeczy, które udało mi się tego dnia zrobić - choćby uśmiechnąć czy zrobić kawę. W miarę upływu czasu, mogłam zobaczyć, iż na przestrzeni dni, moje osiągnięcia były coraz liczniejsze. Motywowało mnie to również, aby zapełnić go coraz bardziej. Widoczna była także sinusoida dni lepszych/gorszych.

Piszesz, że nigdzie się nie spieszysz - to także istotny element. Małymi kroczkami do przodu, a zajdziesz naprawdę daleko. Na pewno nie będzie z górki i nie raz się potkniesz, ale każda najmniejsza rzecz jest Twoim sukcesem, tarczą; przybliża do coraz lepszego samopoczucia i mobilizuje do walki. Spróbuj także wypracować sobie tzw. "rytuał senny", który pozwoli Ci się wyciszyć. Np. około godziny przed snem dobrze wywietrz pokój, włącz spokojną muzykę, zapal świecę, weź rozluźniającą kąpiel itp. Odsuń na bok wszelkie zakłócenia i bieżące sprawy. Bardzo ważna rzecz - mentalny schron (więcej znajdziesz w artykule http://portal.bioslone.pl/Praktyczne_zastosowanie_magii). Może to nieco pomoże spokojniej zasnąć.

Gratuluję odstawienia "gluta". Odpowiednie odżywianie oraz Twoje nastawienie przyspieszą prace organizmu, a Ty będziesz się cieszył coraz lepszą formą. Powodzenia na "froncie".
« Ostatnia zmiana: 26-02-2016, 20:04 wysłane przez Gloria » Zapisane

''A we mnie samym wilki dwa,
Oblicze dobra, oblicze zła
Walczą ze sobą nieustannie
Wygrywa ten którego karmię.''
Pl4n_b
***

Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: nie stosuję
Wiadomości: 22

« Odpowiedz #18 : 22-01-2015, 23:59 »

Po długiej przerwie wracam do boju. Co się zmieniło od ostatniego posta?

W okolicach października dostałem moc ciężkich stanów depresyjnych. Moja praca ucierpiała, koncentracja i zdolności "mózgowania" praktycznie spadły do minimum. Nie wiem, co było wynikiem takiego stanu, możliwe, że grzyb uderzył, bo w zasadzie nie jadłem glutenu oraz praktycznie zero cukru. Z drobnymi wyjątkami kiedy docukrzyłem miodem, czy jabłkiem. Nie zakładałem, że będę się trzymał ZZO, więc nie mam do siebie pretensji. Jednak stany, które mnie dopadły, trudno opisać słowami. Na szczęście z apatii wyrwała mnie praca fizyczna. Bo miałem wyjazd zagraniczny, po powrocie również ostro pracowałem. W tym okresie stwierdziłem, że przerasta mnie to wszystko i wróciłem do poprzednich nawyków żywieniowych. Trochę przestraszyłem się tego, że przed wyjazdem miałem męty przed oczami, czarne punkty, które pojawiały się i znikały, coś alla muszki owocowe. Psychotyczne stany itp.

Po okresie pracy fizycznej, tj. listopad, dopadło mnie ogromne przeziębienie! Nie wiem, czy się cieszyć, czy płakać, ale takiej choroby dawno nie uświadczyłem, dwa dni "połamania", katar, gorączka itp.

Jak odchorowałem i odpocząłem po bardzo intensywnym okresie, wstąpiły we mnie nowe siły. Dużo pracowałem (grafika 3d) i starałem się utrzymywać balans, tj. praca/odpoczynek/relaks/ruch. Fakt, spożywam od tamtego czasu gluten w postaci chleba rano i na wieczór.

Z końcem roku usunąłem dwa korzenie ze swojej szczęki, było to ciężkie starcie, bo rwane były szczątki górnej 6 i 7 znajdujące się obok siebie. Ból kosmiczny. Kilka dni z życiorysu. Zostały jeszcze 3 korzenie do usunięcia. Po usunięciu zębów zniknęły mi szumy w prawym uchu oraz przestały mnie trapić migreny skroni. W zasadzie to po dziś dzień goi mi się lej po tych zębach, ale to już końcówka i powoli czuję się na siłach, by rwać kolejne korzenie.

W obwodzie czeka kręgosłup, który pobolewa z różnym natężeniem. Do tego bóle w nodze, które - z tego co wyczułem - nasilają się właśnie w przypadkach, kiedy kręgosłup daje znać o sobie. Toteż hemoroidy mogą być mylnym tropem jeśli chodzi o wpływ na wspomnianą nogę. Z początku myślałem, że właśnie po intensywnych trasach rowerowych hemoroidy uciskały mi nerwy z nogi, jednak po czasie doszedłem do wniosku, że to może być wynik kręgosłupa, który narażony na bardzo wyboiste trasy leśne przemierzane na szosowym rowerze bez amortyzatorów, mógł rzutować na nogę, która z czasem wymiękła.


Reasumując. Po dłuższym okresie perturbacji, mądrzejszy o to jak moje ciało reaguje, przymierzam się do konkretnych kroków:

- przyszły tydzień: pierwsza wizyta u bardzo dobrego masażysty. Chcę, żeby zatroszczył się o mój kręgosłup, powiedział, co o tym sądzi. Gość dwa lata temu poskładał mojego szwagra i wielu innych ludzi, więc zna się na rzeczy. Ew. jeśli coś nie będzie grało, to go bez żalu zmienię. Docelowo chciałbym ruszyć z serią ok. 10 masaży plus ćwiczenia.

- w zależności od tego jak będę wyglądał po masażach, zabieram się za rwanie/wycinanie kolejnych dwóch korzeni. Dwie 6 - góra i dół po jednej stronie.

- gluten idzie totalnie w odstawkę.

Po tych krokach szykuję się do odgrzybiania organizmu. I wprowadzenia ZZO ew. MO. Mam czas, wszystko robię na spokojnie, wolę zrobić krok do tyłu niż przegalopować. Jeśli macie jakieś uwagi, pytania, to byłoby mi bardzo miło. smile


« Ostatnia zmiana: 26-02-2016, 20:09 wysłane przez Gloria » Zapisane
Nieboraczek
*


Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiek: 41
MO: 07.07.2011- kwiecień 2012
Wiedza:
Wiadomości: 721

« Odpowiedz #19 : 23-01-2015, 13:48 »

Staraj się nie dopuszczać do poczucia, iż przerasta Cię ilość obowiązków.
Zapisane

Strony: [1] 2 3   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.21 | SMF © 2006-2008, Simple Machines
Design by jpacs29 | Mapa strony
Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!