Niemedyczne forum zdrowia
16-09-2019, 14:38 *
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Czy dotarł do Ciebie email aktywacyjny?

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Aktualności: Radiobiosłone --> www.radiobioslone.pl
 
   Strona główna   Pomoc Regulamin Szukaj Zaloguj się Rejestracja  
Strony: [1] 2 3   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: DoomGuy - Niestrawność  (Przeczytany 28004 razy)
DoomGuy
***


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 11.07.2014
Wiadomości: 30

« : 27-07-2014, 20:16 »

Mam na imię Rafał i przedstawię wam swoje dolegliwości i co obecnie robię, aby dojść do zdrowia. Będę tu pisał efekty picia MO, diety i innych rzeczy.
Wiek: 29

Jakie są moje dolegliwości?
Dolegliwości główne:
1) Niestrawności po posiłkach
2) Bóle pleców / lewej ręki po wysiłku
3) Egzema / wysypka na prawej dłoni

Inne dolegliwości:
- łupież
- alergia na pyłki traw na wiosnę
- alergia na większość owoców (swędzenie gardła i podniebienia po zjedzeniu)
- słaba kondycja i lekko zwiększona senność (w stosunku do tego jak było kiedyś)
- kiepskiej jakości stolce (nie zawsze)

Niedużo w porównaniu z innymi, ale główne 3 dolegliwości ("triada") uparcie się trzymają mnie od ok roku z przerwami. Nastał czas oczyszczania.

Jaka jest moja historia?
Żeby być ścisłym, wypiszę wszystko co pamiętam, choć część to mało wartościowe info.
1/2 klasa podstawówki - zapalenie płuc leczone ok 2 miesiące (!), kiedy nie było mnie w szkole (przez większość tego czasu tak naprawdę czułem się dobrze, tylko miałem podgorączkę, a'la 37,4 C, więc cieszyły mnie takie "wakacje"). Leczone antybiotykami, bańkami, nawet pamiętam wizytę u bioenergoterapeuty, w końcu tak czy inaczej przeszło.
Około 19 roku życia - trądzik, który głupio leczyłem sam - najpierw eksperymentowałem z różnymi dietami (np. dieta bez tłuszczu, a potem dla odmiany dieta bez węglowodanów), różne kremy, aż w końcu skończyłem na izotretynoinie (Roaccutane / Izotek). Trądzik ustał i nigdy nie wrócił, ale tuż po skończeniu Izoteku, co śmieszne, wysypało mnie jeszcze ostatni raz. Po tym zdałem sobie sprawę, że przez cały ten czas miałem zwyczaj mycia twarzy 3 razy dziennie, przez co miałem łojotok i pryszcze, no ale było już po ptokach.
Około 20 roku życia - krótki czas po Izoteku - objawy jelitowe po raz pierwszy ("ZJD") - gazy, wzdęcia, pie**dzenie. Nie pamiętam co wtedy zrobiłem, ale przeszło.
Ok. 24/25 rok życia - pojawiły się objawy żołądkowe po raz pierwszy. Wtedy głównie polegały na zgagach. Łaziłem przez chwilę do gastro, krótko (na szczęście) brałem leki obniżające kwasowość, zrobiłem nawet gastroskopię, aż w końcu trafiłem na Biosłone. Jeszcze nie do końca przyswoiłem wtedy wiedzę, ale piłem przez chwilę MO, KB, i odrzuciłem całkowicie gluten. Prawdopodobnie to ostatnie przyczyniło się do ustąpienia objawów, czułem się znów dobrze. Niestety MO przestałem pić, a powinienem był już nigdy nie przestać.
28 rok życia - żołądek wrócił, i byłem znów w kropce, ponieważ myślałem że gluten i tylko gluten powodował dolegliwości. Poprawiłem więc znów dietę (totalnie odrzuciłem przetworzone jedzenie), po miesiącu mi przeszło, ale wróciło.
29 rok życia - teraz - problemy z niestrawnością wróciły po raz 3. Dokładnie to marzec 2014. Postanowiłem zmienić swoje życie i, już tak na serio serio, pozbyć się wszelkich dolegliwości.

Jak wyglądają dolegliwości?
Niestrawności:
- "ciężki" żołądek po większości potraw
- złe trawienie powoduje przyspieszone tętno, szybsze męczenie.
- najgorsza wersja - wtedy żołądek/górne odc. jelit są "gorące", nawet mogą boleć, sikam "gorącym" moczem, w ekstremalnym przypadku mam też "atak gazów" - również gorących.
- nie toleruję surowych warzyw (czuję się ciężko, długo czuję ich posmak, poza marchewką). Testowane warzywa: kapusta biała (fatalnie), ogórek (źle), marchewka (średnio)
- kiszoną kapustę toleruję chyba najlepiej, ale też nie zawsze
- gotowane warzywa się nie sprawdziły na ten moment (spróbowałem gotowany kalafior - fatalnie się po nim czułem, ale może to był przypadek)
- brak zgag, i nie odbija mi się pomimo dolegliwości
Egzema:
- na prawej dłoni regularnie wysypuje mnie malutkimi pęcherzykami z przeźroczystym płynem. To może okropnie swędzieć, posiadam maść od dermatologa na wszelki wypadek, kiedy świąd jest nie do zniesienia ale nie używam, smaruje to maścią z wit. A i zakładam pseudo-opatrunek (chusteczka higieniczna zaklejona plastrem). Jak to jest zaklejone to mnie nie swędzi. Chwilową ulgę daje też moczenie tego w zimnej wodzie.

Co robię?
- MO od ok. 2 tygodni
- KB niestety nie piłem, bo nie mogłem znaleźć dobrej bazy - warzywa / owocu (surowe warzywa kiepsko trawię, a po większości owoców mnie swędzi gardło). Będę testował banany.
- Byłem ok. 3 tygodnie na I etapie DP, ale mogłem to "spieprzyć" bo nie przykładałem za dużo uwagi na ilość węglowodanów (mogło być trochę za dużo kaszy).
- Zakraplanie nosa w ramach walki z alergią
- Obecnie II etap DP. Jem 2-3 posiłki dziennie.
  - śniadanie (opcjonalne) - zupa na wywarze mięsno-warzywnym (uzdatniony karczek wieprzowy). Przykładowo - zupa krem z brokułów.
  - obiad i kolacja - to taki sam posiłek: kasza gryczana palona + surówka + mięso/jajka. Surówka najczęściej kapusta kiszona (jak mam), będę testował inne rzeczy (gotowane, choć pierwszy test to porażka). Mięso - gotowana wieprzowina lub indyk (jak wieprzowina to użyta do robienia zupy).
- Jedzenie w pracy: Gdy idę do pracy, robię sobię kanapki na chlebie gryczanym (domowej roboty) z wędliną (jedyna rzecz której składu nie znam, ale toleruję w miarę, biorę zawsze jakąś lepszą, gotowaną), masłem i warzywami (sałata, ogórki). Czasem po takich kanapkach czuje się perfekcyjnie, czasem źle, więc nawet nie umiem określić co mi szkodzi. Alternatywnie mogę brać obiad z domu, tylko czekam na zamówiony termos.

Czego nie powinienem robić a robię?
W tym momencie jedyną taką rzeczą jest chodzenie na basen chlorowany. Ale nie umiem pływać, a chce się nauczyć. Koniecznie, więc póki co chodzę (raz na tydzień).

Możliwe wytłumaczenie niestrawności
- Oczyszczanie przez układ pokarmowy - jeśli tak, to powinienem jeść tak aby nie podrażniać dodatkowo jelit i żołądka. Jestem na etapie eksperymentowania z jedzeniem, co mi szkodzi a co nie.
- Zła flora (fauna) żołądka i jelit - I etap DP za mną, nawet jak nie wykonałem go dobrze to nie czułem żadnej różnicy po nim. Typowych objawów dla przerostu candidy i tak nie mam, prócz alergii. Tak czy siak - przy dobrej diecie, piciu KB równowaga powinna wrócić.
- Wyciek żółci - podrażnienie dwunastnicy? Piję MO z cytryną.
- Alergie pokarmowe - na razie nie biorę tego pod uwagę.
Różne inne teorię istnieją, m.in. to że jestem strasznie spięty (bo jestem - prowadzę siedzący tryb życia) więc moje flaki są ściskane przez mięśnie i reagują jak reagują. I tak chodzę na masaże od czasu do czasu więc problem spięcia zniknie prędzej, czy później.

Moje pytania
W tym momencie jedyna rzecz, o którą chcę spytać, to czy pić MO z cytryną czy nie? O ile mam alergię na różne owoce (jabłka, truskawki), to po wypiciu MO z cytryną nie swędzi mnie. Rozumiem więc, że nie ma przeciwwskazań do picia cytryny w MO?

Odniosłem już pierwszy sukces w dochodzeniu do zdrowia, wprawdzie to jest totalna pierdoła, ale pozbyłem się ŁZS, które miałem przy nosie od roku. Znikło mi całkowicie po I etapie DP (czyli chyba coś dobrze zrobiłem).

Dużo czasu zajęło mi pisanie tego posta, więc uzupełnię go jutro jak mi się reszta rzeczy przypomni, także może nie zawierać w tym momencie wszystkich informacji.
« Ostatnia zmiana: 27-07-2014, 20:54 wysłane przez Agata » Zapisane

Mistrz
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 05.03.2000 – 2070
Skąd: Hogwart
Wiadomości: 10.557

WWW
« Odpowiedz #1 : 27-07-2014, 21:28 »

Mam dwie uwagi:
1. Na śniadanie polecałbym jednak jajka: http://portal.bioslone.pl/rozprawa_o_jedzeniu#Sniadanie
2. KB można robić także bez owoców, z samych zmielonych ziaren ze śmietaną bądź wodą.
« Ostatnia zmiana: 28-07-2014, 11:27 wysłane przez Nieboraczek » Zapisane

Jeśli nie wiesz nic, dasz sobie wmówić wszystko
DoomGuy
***


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 11.07.2014
Wiadomości: 30

« Odpowiedz #2 : 28-07-2014, 22:05 »

W takim razie będą jajka na śniadanie, jak w domu to na miękko/jajecznica, jak do pracy to na twardo. Bardzo chętnie bym robił KB na samej śmietanie, ale nie mam dostępu do swojskiej, a w okolicznych sklepach nie widziałem jeszcze śmietany wyłącznie pasteryzowanej (kiedyś była, ale oczywiście zniknęła z półek). Jak tylko dorwę w swoje ręce dobrą śmietanę, to będzie składnikiem KB. Jeszcze jakiś czas temu piłem zmielone nasiona wymieszane z wodą (bardziej w konsystencji papka niż cocktail). Przetestowałem dziś KB na bananie, z dodatkiem prawdziwego miodu - smak rewelacja, weszło bez ekscesów. Oczywiście banan to tymczasowe rozwiązanie.
« Ostatnia zmiana: 29-07-2014, 11:50 wysłane przez Nieboraczek » Zapisane

Opiotr
***


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 24.05.2012
Wiedza:
Wiadomości: 504

« Odpowiedz #3 : 28-07-2014, 22:15 »

Przetestowałem dziś KB na bananie, z dodatkiem prawdziwego miodu - smak rewelacja, weszło bez ekscesów. Oczywiście banan to tymczasowe rozwiązanie.
Banan w KB uzależnia a jeszcze ze śmietanką (słodką) to już całkiem.
Zapisane

"Czerwone mięso Ci nie zaszkodzi. Na pewno zaszkodzi Ci niebiesko-zielone" - Tommy Smothers
Mistrz
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 05.03.2000 – 2070
Skąd: Hogwart
Wiadomości: 10.557

WWW
« Odpowiedz #4 : 28-07-2014, 22:23 »

No tak, opiaty i inne sraty graty...
Zapisane

Jeśli nie wiesz nic, dasz sobie wmówić wszystko
Opiotr
***


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 24.05.2012
Wiedza:
Wiadomości: 504

« Odpowiedz #5 : 28-07-2014, 22:31 »

No tak, opiaty i inne sraty graty...
No właśnie już się uzależniłem od tłustej śmietanki. smile
Za to z chlebkiem mi nie po drodze.
Zapisane

"Czerwone mięso Ci nie zaszkodzi. Na pewno zaszkodzi Ci niebiesko-zielone" - Tommy Smothers
Pola53
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiek: 65
MO: 30.01.2013
Skąd: zachodniopomorskie
Wiadomości: 172

« Odpowiedz #6 : 29-07-2014, 10:03 »

Jeśli mogę coś doradzić w kwestii smaku KB - też długo nie mogłam przywyknąć do smaku bo po prostu był dla mnie zbyt mdły. Dodawałam więc wodę z ogórków kiszonych (oczywiście domowych) a od jakiegoś już czasu kiszę buraki ćwikłowe i po 4-5 dniach mam doskonały zakwas pachnący czosneczkiem, koprem lekko posolony. Do zmielonych nasion dodaję trochę wody, trochę kwasu buraczanego i jest to naprawdę pyszne.
Zapisane

kocham dzieci i zwierzęta smile Staram się pomagać jednym i drugim
Udana
*


Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiek: 54
MO: 01.01.2014
Wiedza:
Skąd: Wrocław
Wiadomości: 1.227

« Odpowiedz #7 : 29-07-2014, 15:11 »

Cytat
Moje pytaniaW tym momencie jedyna rzecz, o którą chcę spytać, to czy pić MO z cytryną czy nie? O ile mam alergię na różne owoce (jabłka, truskawki), to po wypiciu MO z cytryną nie swędzi mnie. Rozumiem więc, że nie ma przeciwwskazań do picia cytryny w MO?

To musisz sprawdzić na sobie, jeśli nie będziesz mógł pić MO z cytryną, zostaje Ci ocet jabłkowy. 
Dodatkowo polecam KB właśnie z octem jabłkowym, wodą i odrobiną miodu, idealny na upały.
Zapisane

Nawet najdalsza podróż zaczyna się od pierwszego kroku...
Dusiu70
***


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 01.09.2011 Niestety nieregularnie
Wiedza:
Skąd: Skątowni
Wiadomości: 940

« Odpowiedz #8 : 30-07-2014, 10:50 »

Możliwe wytłumaczenie niestrawności
Różne inne teorię istnieją, m.in. to że jestem strasznie spięty (bo jestem - prowadzę siedzący tryb życia) więc moje flaki są ściskane przez mięśnie i reagują jak reagują. I tak chodzę na masaże od czasu do czasu więc problem spięcia zniknie prędzej, czy później.
Jeżeli faktycznie mało się ruszasz, to spróbuj jednak coś z tym zrobić. Rower, bieganie, spacery, może trochę poćwicz.
Zapisane

(20)Gdzie jest mądry? Gdzie uczony? Gdzie badacz wieku tego? Czyż Bóg nie obrócił w głupstwo mądrości świata? (21) Skoro bowiem świat przez mądrość swoją nie poznał Boga w jego Bożej mądrości, przeto upodobało się Bogu zbawić wierzących przez głupie zwiastowanie. (1Kor)
Asia61
*


Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiek: 58
MO: 06.03.2012 z przerwami na zdrowienie, KB od 01.05.2012, ZZO, bez glutenu!
Wiedza:
Skąd: łódzkie
Wiadomości: 2.345

« Odpowiedz #9 : 30-07-2014, 12:45 »

Zła tolerancja stresu (patrz własne objawy) wynika nie tyle z braku ruchu, co z podwyższonego stresu (błędne koło) i silnego zakwaszenia organizmu, a w związku z tym także z niedoborów wapnia i magnezu (co najmniej). Przemyśl jak przerwać to koło. Z czego wynika ten stres, czy nie możesz go unikać, lub zlikwidować? Choćby przez akceptację sytuacji, na którą nie masz wpływu.
Umiarkowany ruch może pomóc, bo lepiej dotlenisz organizm, a tlen alkalizuje (odkwasza).
Zapisane

Zdrowie fizyczne i stan psychiczny człowieka są ze sobą ściśle powiązane.

- Awicenna
DoomGuy
***


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 11.07.2014
Wiadomości: 30

« Odpowiedz #10 : 02-08-2014, 13:17 »

Tydzień pracy za mną, czułem się raz dobrze, raz źle, bez możliwości określenia co mi bardziej szkodzi a co mniej. Po zjedzeniu posiłku "A" jednego dnia mam niestrawność, a drugiego dnia już nie.
Co jadłem:
- na śniadanie (w pracy) kanapki na chlebie gryczanym z wędliną (pierwsze pół tygodnia) lub jajkami na twardo (druga połowa tygodnia), sałatą i masłem - objawy po nich różne (od złych po nieodczuwalne)
- na obiad kasza gryczana + surówka z sałaty + plaster karczka wp. gotowanego (wg. przepisu z głównej strony Biosłone) - objawy generalnie dobre, sałata to jedno z warzyw które lepiej toleruje
- jako dodatek zupa brokułowa na wywarze z karczka wp.
- koktail błonnikowy na bananie, z miodem - nie toleruje do końca dobrze, ale na razie jeszcze zostanę przy tym w ramach testu, póki nie znajdę dobrej śmietany.

Jeśli mogę coś doradzić w kwestii smaku KB - też długo nie mogłam przywyknąć do smaku bo po prostu był dla mnie zbyt mdły. Dodawałam więc wodę z ogórków kiszonych (oczywiście domowych) a od jakiegoś już czasu kiszę buraki ćwikłowe i po 4-5 dniach mam doskonały zakwas pachnący czosneczkiem, koprem lekko posolony. Do zmielonych nasion dodaję trochę wody, trochę kwasu buraczanego i jest to naprawdę pyszne.
Niestety w moim mieszkaniu w lecie panuje dość wysoka temperatura (ponad 26 st. C) i chyba nie da się w takich warunkach nic ukisić. Nie mam dostępu do żadnych innych chłodniejszych pomieszczeń. Muszę poczekać aż się ochłodzi. Kapustę kiszoną też muszę kupować na targu.

Cytat
Moje pytaniaW tym momencie jedyna rzecz, o którą chcę spytać, to czy pić MO z cytryną czy nie? O ile mam alergię na różne owoce (jabłka, truskawki), to po wypiciu MO z cytryną nie swędzi mnie. Rozumiem więc, że nie ma przeciwwskazań do picia cytryny w MO?

To musisz sprawdzić na sobie, jeśli nie będziesz mógł pić MO z cytryną, zostaje Ci ocet jabłkowy.  
Dodatkowo polecam KB właśnie z octem jabłkowym, wodą i odrobiną miodu, idealny na upały.

Po MO z cytryną raczej nie widzę różnicy, od MO bez cytryny. Ale jest szansa, że spróbuję zrobić ten ocet (choć jestem żółtodziobem jeśli chodzi o takie rzeczy i nie wiem czy mi wyjdzie). Na ten moment, jednak, dojdę do pełnego miesiąca na cytrynie.

Możliwe wytłumaczenie niestrawności
Różne inne teorię istnieją, m.in. to że jestem strasznie spięty (bo jestem - prowadzę siedzący tryb życia) więc moje flaki są ściskane przez mięśnie i reagują jak reagują. I tak chodzę na masaże od czasu do czasu więc problem spięcia zniknie prędzej, czy później.
Jeżeli faktycznie mało się ruszasz, to spróbuj jednak coś z tym zrobić. Rower, bieganie, spacery, może trochę poćwicz.
Właśnie, planuję więcej ruchu, w tym momencie 1 x w tygodniu basen, kupię też rower. Biegać nie lubię, za to mogę łazić - jutro się przejdę na spacer po okolicach (mieszkam w Krakowie, ale na Ruczaju a tu jest gdzie chodzić na szczęście)

Zła tolerancja stresu (patrz własne objawy) wynika nie tyle z braku ruchu, co z podwyższonego stresu (błędne koło) i silnego zakwaszenia organizmu, a w związku z tym także z niedoborów wapnia i magnezu (co najmniej). Przemyśl jak przerwać to koło. Z czego wynika ten stres, czy nie możesz go unikać, lub zlikwidować? Choćby przez akceptację sytuacji, na którą nie masz wpływu.
Umiarkowany ruch może pomóc, bo lepiej dotlenisz organizm, a tlen alkalizuje (odkwasza).
Chyba jest w tym sporo racji. Łatwo się stresuje różnymi rzeczami, a to tym, że mam na głowie nowe rzeczy jakich jeszcze nie miałem wcześniej, trochę pracą, trochę objawami, itd. Ale powoli zaczynam "luzować", uspokajać się jakoś. Jest to jednym z moich celów na teraz aby się odstresować, zamknąć niedokończone sprawy które mi jeszcze w głowie siedzą (właściwie to tylko jedna).
Zapisane

DoomGuy
***


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 11.07.2014
Wiadomości: 30

« Odpowiedz #11 : 04-08-2014, 19:14 »

Dzisiaj czułem się dość źle, w weekend też kiepsko. W pracy standardowo kanapki na chlebie gryczanym z masłem, jajkiem na twardo i sałatą. Dwie porcje. I po każdej - dwie godziny po zjedzeniu - uderzenia gorąca w jelitach, przyspieszone tętno, uczucie ciągłego ciepła / zapalenia w brzuchu, nabrzmienie brzucha, odbijanie przynosi ulgę. Generalnie lipa. Wywalam więc to z diety - żadnych kanapek. Jajka na twardo też odpadają, będę próbował jajecznicę.

Tym sposobem dietę ograniczam na razie do:
węglowodany - kasza gryczana
białka - jajka na miękko / jajecznica, indyk, wieprzowina
surówki - kapusta kiszona z targu, sałata
inne - masło
KB - banan, aż znajdę dobrą śmietanę (w sumie już znalazłem, ale dopiero w weekend będę miał czas kupić), len, ostropest, słonecznik i miód

Do sprawdzenia:
- ziemniaki w mundurkach
- ogórki kiszone (jak będą, bo na razie nie widuje nigdzie)

Z innych rzeczy, to wprowadzam umiarkowany wysiłek fizyczny - 1 x w tygodniu basen, 1 x w tygodniu spacer (lub więcej).
Zapisane

VVV
***


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 651

« Odpowiedz #12 : 04-08-2014, 19:42 »

standardowo kanapki na chlebie gryczanym z masłem, jajkiem na twardo i sałatą. Dwie porcje. I po każdej - dwie godziny po zjedzeniu - uderzenia gorąca w jelitach, przyspieszone tętno, uczucie ciągłego ciepła / zapalenia w brzuchu, nabrzmienie brzucha, odbijanie przynosi ulgę. Generalnie lipa.
Zerkniesz z dużą rezerwą i nieufnością: http://forum.bioslone.pl/index.php?topic=29304.0
Zapisane
DoomGuy
***


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 11.07.2014
Wiadomości: 30

« Odpowiedz #13 : 06-08-2014, 22:32 »

standardowo kanapki na chlebie gryczanym z masłem, jajkiem na twardo i sałatą. Dwie porcje. I po każdej - dwie godziny po zjedzeniu - uderzenia gorąca w jelitach, przyspieszone tętno, uczucie ciągłego ciepła / zapalenia w brzuchu, nabrzmienie brzucha, odbijanie przynosi ulgę. Generalnie lipa.
Zerkniesz z dużą rezerwą i nieufnością: http://forum.bioslone.pl/index.php?topic=29304.0
Zerknąłem, nie koniecznie z nieufnością. Dużo tam ciekawych informacji, też dziwnych dla mnie. Będę czytał w wolnym czasie.

Z tym poprzednim postem mogłem trochę namieszać. Sęk w tym, że nie chodzę do lekarzy w ogóle. Ostatni raz byłem jakieś 3 lata temu, przez ten czas raz dermatolog i parę razy dentysta, ale tego też już opuściłem. Więc wszystkie moje dolegliwości sam sobie "diagnozuje", a moja wiedza jest wciąż marna i oparta o parę książek i internet. Wynika z tego to, że nie jestem pewny co mi jest, czasem miałem wrażenie że żołądek, a czasem że coś dalej. Ale dziś doszedłem do wniosku, że wszelkie dolegliwości moje są związane właśnie z żołądkiem, maksymalnie dwunastnicą.

Po pierwsze po zjedzeniu posiłku zazwyczaj 5-30 minut objawy nabrzmienia, wzdęcia żołądka (czuje jakby zwiększony, nie naturalny ucisk na jego ściany). Potem to mija i jest względny spokój, prócz tego że staje się bardziej senny. Potem 1h - 2h po zjedzeniu pojawiają się główne objawy - gorąco w żołądku, uczucie ciężkości, mimo tego mało mi się odbija, ale jak się uda to jest ulga. Są też lekkie bóle. Mam wrażenie, że w żołądku wtedy zalegają kwasy, ale nie mam zgagi, a beknięcie jest w miarę normalne, może być "gorące". Kiedy mam to "grzanie" w brzuchu, jak napije się zimnej wody to po paru sekundach czuje uczucie "gaszenia pożaru", schładzania na chwilę. Czasem może się zdarzyć, że objawy pojawiają się aż po 4h po zjedzeniu - dlatego obwiniałem jelita, wrażenie jednak jest w żołądku. One trudno dają się opisać - czasem są jednym ciągiem od zjedzenia, czasem po zjedzeniu nic się nie dzieje, dopiero po paru godzinach.

Dzisiaj też dziwnie. W pracy zjadłem rano plaster indyka z kapustą kiszoną i dosłownie łyżką kaszy gryczanej. Odczucie po tym kiepskie (5/10). Drugi posiłek - kasza gryczana z masłem + kapusta kiszona. To miało z indykiem być w sumie jednym posiłkiem ale nie chciało mi się rano jeść kaszy. Po drugim spoko, 8/10. W domu zjadłem dokładnie to samo, tylko razem - indor + kasza g + kapusta kiszona. I co? I zero objawów (10/10). Nie wiem jak to możliwe i jak to działa. Wieczorem wypity KB i właśnie w tym momencie odczuwam po nim niestrawność, ale znośna (6/10).

Co do jelit to wszystko dobrze, właściwie przez większość tego roku miałem perfect stolec - nawet w czasach niestrawności. Rypło się w momencie silnego przeziębienia, z gorączką parę tygodni temu. Wtedy to cały układ pokarmowy się rozregulował, niestrawność dostała kopa i stolce się popsuły. Ale wróciły do stanu całkiem niezłego i obecnie jestem zadowolony (KB też robi swoje).

Sprawa o której zapomniałem - pół roku temu pomógł mi kleik (glut) z siemienia lnianego. Przynajmniej tak mi się wydaje, że pomógł, piłem codziennie rano na czczo. Wychodzi na to, że bardzo pomaga, łagodzi o połowę większość objawów (nie od razu). Jakby taki opatrunek na żołądek. Myślę, żeby do niego wrócić, tylko czy nie będzie przeszkadzał MO? Mam na myśli to, że siemię dość solidnie pokrywa śluzem wszystko na swojej drodze - nawet trudno jest garnek potem umyć - trzeba szorować. Więc jeśli pokryje to żołądek, to czy nie przeszkodzi MO w dotarciu do nadżerek?
Zapisane

DoomGuy
***


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 11.07.2014
Wiadomości: 30

« Odpowiedz #14 : 09-08-2014, 14:05 »

Dodaję do KB śmietanę:
https://www.e-piotripawel.pl/zakupypoznan/towar/smietana-klasztorna-18/236712
Zapisane

DoomGuy
***


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 11.07.2014
Wiadomości: 30

« Odpowiedz #15 : 14-08-2014, 19:58 »

Ten tydzień był dosyć kiepski.

Po pierwsze, odezwały się jelita. Parę razy odczułem lekkie pobolewanie, uczucie jakbym miał wkrótce dostać biegunki, ale na takim uczuciu się kończy. Przez pół dnia czuję burczenie w jelicie grubym. Stolce się pogorszyły i są teraz bardzo kiepskie (ale nie biegunki - w skali od 1 do 10 [1-woda, 10-ideał] są na 4 lub 5).
Po drugie - odczułem też przełyk - uczucie jakby mi coś w gardle stało, jak by mi lekko spuchł fragment.
Jeśli o tym nie pisałem wcześniej - po posiłkach mam też mocne, przyspieszone tętno.
Pozostałe stare objawy wciąż obecne.

Zacząłem pić galaretkę z siemienia lnianego - jak idę do pracy to robię wieczorem i piję rano. Trochę mi to zmniejszyło odczucie gorąca, takie mam wrażenie, ale dopiero od 2 dni piję.

Mój dzień w tym tyg. wyglądał mniej więcej tak:
1) MO 5:30
2) Len, po 30-60 minutach (od 2 dni)
3) Śniadanie ok 8 - kasza gryczana z masłem, plaster wołowiny gotowanej, surówka z kapusty kiszonej
4) II śniadanie ok 12- to samo
5) Obiad w domu ok 16 - niestety to samo
6) KB pod wieczór (śmietana/banan)

Trochę mi się ta kasza przejadła i ostatnie 2 dni zacząłem jeść na obiad ziemniaki w mundurkach zamiast jej.
Nie wykluczam tego, że kapusta kiszona mogła namieszać bo kupuje ją raz na tydzień i pod koniec jest już średnia.
Ta śmietana której używam nie pasuje do KB - sama jest bardzo smaczna, ale w KB jakoś nie za bardzo i KB robi się z nią za rzadki na mój gust - będę szukał innej, a tą może użyje do czego innego.

Coś czego nie rozumiem - takie same posiłki powodują różne objawy. Przykład z dziś: akurat skończyło mi się jedzenie i do pracy wziąłem tylko kasze gryczaną z masłem - 2 porcje. Godzina po porcji na śniadanie - włącza się do akcji żołądek, przełyk. Jak już przestały, to swoje 3 grosze dorzuca jelito. I kiedy wszystko mija, czas na II śniadanie - efekty po nim są o jakieś 80% mniej uciążliwe, bez efektów specjalnych w postaci przełyku i jelita. Porcje podzieliłem równo więc raczej nie chodzi tu o przejedzenie czy coś.

Plany na kolejne dni:
- Rozważam przejście na I etap DP znów. Swoje pierwsze podejście raczej traktuję jako nieudane, w zasadzie głównie to polegało na tym, że zamiast ziemniaków jadłem kaszę gryczaną, ale wciąż było jej dużo i 2 razy dziennie (nie nazwał bym jej dodatkiem do dań, raczej głównym składnikiem). Tym razem znacznie zmniejszę węglowodany, za to więcej białka i dozwolone gotowane warzywa.
- Ukiszenie kapuchy wg przepisu Klary - parzonka lwowska. Oby wyszło!
- Zrobienie masła klarowanego, jak tylko w sklepie będzie moje "sprawdzone" masło i dorwę odpowiedni rondel.
- Ocet do MO - choć "przeraża" mnie jego produkcja (zupełny brak doświadczenia w robieniu takich rzeczy - chłop z miasta), trzeba spróbować zrobić, jak nie wyjdzie to któryś z kolei wyjdzie.
- Bardziej świeże pożywienie - do tej pory zdarzało mi się trzymać coś do tygodnia - np kapustę kiszoną, teraz postaram się trzymać żywność max 3 dni.

Z pozytywnych rzeczy, to egzema na dłoni znacznie zmniejszyła "aktywność". Raz na jakiś czas nieziemsko swędzi i wpadam wtedy w amok drapania tego. Przez zdrapywanie uwalniam ten płyn w pęcherzykach na zewnątrz - oczyszczanie?

Poza tym bez zmian - powoli zwiększam aktywność fizyczną, przydało by mi się poprawić oddychanie (płytki oddech). I staram się coraz mniej stresować - oprócz z rana jak budzik dzwoni o 5:30 do pracy i kiedy żołądek świruje.
« Ostatnia zmiana: 14-08-2014, 21:47 wysłane przez DoomGuy » Zapisane

Zebbra
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: nie stosuję
Wiadomości: 53

« Odpowiedz #16 : 14-08-2014, 21:08 »

Też się kiedyś "bałam" octu i jego produkcji, a okazało się że nie ma czego, obierki do słoika, zalewasz słodzoną wodą, gazę na wierzch, gumka recepturka i do szafki, zamieszać raz dziennie (ja rzadziej czasami jak zapomnę) i tylko czekać msn-wink 
Zapisane
VVV
***


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 651

« Odpowiedz #17 : 14-08-2014, 23:00 »

Cytat
Coś czego nie rozumiem - takie same posiłki powodują różne objawy.
Nie takie same, pierwszy popychał w przewodzie pokarmowym aktywatory oczyszczania no to miałeś objawy oczyszczania.
Zapisane
Fazibazi
***


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiek: 39
MO: 12.2008
Wiedza:
Skąd: Gdynia
Wiadomości: 224

« Odpowiedz #18 : 14-08-2014, 23:42 »

Cytat
(chłop z miasta), trzeba spróbować zrobić, jak nie wyjdzie to któryś z kolei wyjdzie.

Mnie wyszedł za pierwszym razem a status mam podobny msn-wink
« Ostatnia zmiana: 28-08-2014, 12:12 wysłane przez Nieboraczek » Zapisane
DoomGuy
***


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 11.07.2014
Wiadomości: 30

« Odpowiedz #19 : 15-08-2014, 00:15 »

Też się kiedyś "bałam" octu i jego produkcji, a okazało się że nie ma czego, obierki do słoika, zalewasz słodzoną wodą, gazę na wierzch, gumka recepturka i do szafki, zamieszać raz dziennie (ja rzadziej czasami jak zapomnę) i tylko czekać msn-wink 
Cytat
(chłop z miasta), trzeba spróbować zrobić, jak nie wyjdzie to któryś z kolei wyjdzie.

Mi wyszedł za pierwszym razem a status mam podobny msn-wink
No to teraz ciąży na mnie presja - nie być gorszym i zrobić ten ocet za pierwszym razem msn-wink

Cytat
Coś czego nie rozumiem - takie same posiłki powodują różne objawy.
Nie takie same, pierwszy popychał w przewodzie pokarmowym aktywatory oczyszczania no to miałeś objawy oczyszczania.
Właśnie domyślałem się, że coś w tym stylu następuje - pierwsze posiłki zazwyczaj mają najgorsze objawy. Natomiast czasem jest inaczej, np wczoraj, kiedy po "śniadaniu" prawie nic nie czułem, a drugi posiłek wywołał całe dziadostwo. Ale to sobie wytłumaczyłem tak - żołądek był pokryty śluzem z siemienia ln, dopiero drugi posiłek "zdarł" tą osłonę. W każdym razie - "galaretka" jest spoko i lubię to pić.
Zapisane

Strony: [1] 2 3   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.21 | SMF © 2006-2008, Simple Machines
Design by jpacs29 | Mapa strony
Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!