Chory układ nerwowy - przypadek szczególny

Zaczęty przez Mbogdan, 10-05-2015, 18:24

Mbogdan

Cytat: Mbogdan w 05-01-2024, 15:13
CytatJak miałem bardzo duże problemy z chodzeniem to byłem na wizycie u mojej pani neurolog i przekazałem taki objaw: Ja wiem, że mam przesunąć nogę, ale stopa o tym nie wie. 

Tym razem pani neurolog zrozumiała, że to co przedstawiam to jest rzeczywisty problem w układzie nerwowym. Pani neurolog przepisała lek w postaci zastrzyków, który brałem przez 14 dni, w sobotę i w niedzielę byłem na pogotowiu. Widocznie ważną sprawą było żeby te 14 dni były codzienne.

Niestety nie było żadnej poprawy. Ten lek to były witaminy z grupy B.

To był okres po szczepieniu, miałem nasilone problemy zdrowotne, ale nie znałem przyczyny.
Po niewłaściwie wykonanym szczepieniu, system odpornościowy nie zdążył się odbudować w takim stanie miałem wykonany zabieg udrożniający nos.
Przyczyna nasilonych problemów zdrowotnych to ostry atak boreliozy, która była rozpowszechniona w całym moim organiźmie, dopiero po roku zdiagnozowałem boreliozę i przez rok wybijałem krętka boreliozy, a w tym czasie przez dwa lata krętki dokonały najwięcej zniszczeń w moim organiźmie.
Proszę przypomnieć sobie czym się żywi krętek boreliozy, i proszę zapoznać się jak wyglądają mięśnie.

Staram się najbardziej jak to możliwe w najprostszy sposób przedstawić moją rzeczywistość.



Mbogdan

Cytat: Mbogdan w 15-01-2025, 15:10
CytatCytat
W 2013 r jak kończyłem wybijanie boreliozy biorezonansem to myślałem o pani, która poleciła biorezonans do likwidacji boreliozy. Efekty wybijania były złe, więc chciałem się spotkać z panią Grelą i spotkałem panią Grelę przy okazji wizyty w Tychach. Pytałem co mam dalej robić. Podpowiedziała, że najlepsze by były okłady z oleju rycynowego. Robiliśmy kilka razy, ale później jak wyżej opisane.
[/quote

Najbardziej miałem zaatakowane stopy i stawy skokowe, podudzia, więc te rejony trzeba był najpierw oczyszczać. Dokładnie mam wiedzę jakie rejony trzeba oczyszczać i w jaki sposób.

Problem polega na tym, że nie ma kto robić tych zabiegów i dlatego (celowo) zadałem to pytanie pielęgniarce, żeby powiedzieć jak żona korzysta z podpowiedzi.

Gdybym proste zabiegi oczyszczające miał robione od 2013 r to  dzisiaj bym był samodzielny w nocy  i dzień.

NIE MAM WĄTPLIWOŚCI W TEJ SPRAWIE.

ŻONA PRZED OSOBAMI OBCYMI TO JEST DLA MNIE TAKA TROSKLIWA, ŻE JĄ MOŻNA DO RANY PRZYKŁADAĆ, A JAK JESTEŚMY SAMI TO MI TE RANY ROZDRAPUJE I W TEN SPOSÓB NISZCZY MOJE ZDROWIE.


Może nie każdy rozumie jak można rozdrapywać rany, które są niewidoczne, ale ja nie potrafię mówić, a żona ciągle mnie krytykuje, że czegoś nie potrafię. To bardzo niekorzystnie wpływa na mój układ nerwowy. Jestem przekonany, że w ten sposób niszczy swoje zdrowie, ale w żaden sposób nie jestem w stanie tego wytłumaczyć żonie. To byłoby zadanie do pani psycholog, ale.............

Wielokrotnie prosiłem żeby dać ogłoszenie do sąsiedniego bloku, że jest potrzebna opieka całodobowa dla osoby niepełnosprawnej. Jestem pewny, że taka osoba jest i żona by mogła odpocząć nawet przez miesiąc.


W powyższym poś

Dzisiaj miałem pierwszy okład na podudzia. W poniedziałek miałem 9-ty okład pieluchą nocną, ale pokazałem córce powyższy post i dzisiaj córka przyszła rano do tego okładu. Już tu pisałem, że żona jak ma coś zrobić dla mnie to jest w takim stanie jak cpun na głodzie (zachowuje się agresywnie i bezrozumnie). Nie zdążyłem jeszcze zjeść, a żona już mnie szarpie żebym odjeżdżał od stołu, tą agresją niszczy mój uszkodzony system nerwowy. Miały przygotowaną flanelę szerokości ok 20 centymetrów i córka się pyta gdzie założyć. Powinna być flanela dwa razy szersza i zacząć okład od stawu skokowego. Pytania o dokładną interpretację tego co piszę powinni mi zadawać jak jestem przy komputerze. Ja staram się bardzo czytelnie przedstawiać problem, a jeżeli jest niezrozumiale to pytać. Flanela była podwójnie złożona i na tą flanelę wylane trochę oleju. Powinno być: taką samą flanelę rozłożyć żeby była pojedyncza i cała zamoczona w ciepły oleju. Po założeniu podgrzewać poduszką elektryczną. Jeżeli jest warto coś zrobić to trzeba to zrobić dobrze, bo tylko wtedy będzie to efektywne.

Miałem kilka okładów (4,5) z oleju rycynowego na podudzia, niestety efekt był (jest) negatywny. Żeby rozwiązać jakiś problem to trzeba zrozumieć na czym dany problem polega. Nie będę opisywał dlaczego potrzebne są okłady, bo o tym już wielokrotnie pisałem, ale spróbujmy zrozumieć dlaczego efekty były złe. Okład był zrobiony ze zwykłego materiału (chyba z poszewki na kołdrę), czyli był cienki, nie odpowiedni do takich okładów. Efekt był (jest) taki, że toksyny będące w mięśniach podudzia przesunęły się do zewnętrznej ściany podudzi i to jest jeszcze gorsze od poprzedniego stanu.

Żeby dokładnie zrozumieć moje pisanie to trzeba przypomnieć sobie czym się żywi krętek boreliozy i jak wyglądają mięśnie. Boreliozę miałem od 1973 r.

Mbogdan

Bogus, [09.06.2025 14:24]
Kupiłaś 2 kg drożdży, ale na mnie nie działają. Zapytasz dlaczego? odpowiedz bo są w lodówce.!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Bogus, [09.06.2025 14:36]
Poświęć chwilę czasu i zapoznaj się jak wykonać prawidłowo okład z oleju rycynowego i porozmawiaj z Justyną na ten temat podkreślam PRAWIDŁOWO, bo tylko prawidłowo zrobiony okład jest EFEKTYWNY. Chodzi o materiał, bo zwykła szmatka nie wchłania toksyn i jest nieskuteczna, nieefektywna!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

To napisałem do Sylwii, ale Justyna przeczytała ten tekst, więc myślałem, że to jest zrozumiałe.
Dzisiaj miałem okład z oleju rycynowego na pośladki i kąpanie.                                                                    Do kompania powinny być drożdże piekarskie. Niestety nie było.                                                                      Do okładu używają zwykłą szmatkę, cienką nawet jak jest podwójna to i tak jest niewłaściwa, bo ma być materiał mitenki. Jest napisane, że ma być flanela, lub bawełna.                                                                Można kupić gotowy okład, który jest odpowiedni i jest kupiony, ale olej wylewają na zwykłą szmatkę, która nie właściwości absorbcji.                                                                                                          Ja nie wiem jak mam podpowiadać.

Mbogdan

Cytat
Przesyłam fragment z książki "Naturalne leczenie boreliozy" Wolf-Dieter Storl

Podrozdział :Trucizna dla nerwów i tłuste szczątki bakterii

"Kiedy później dotarłem do pouczającej

Chciałem podkreślić istotę moich problemów zdrowotnych, bo jeżeli rozumiemy na czym polega problem to potrafimy PRAWIDŁOWO go rozwiązać.
Wiemy czym się żywi krętek boreliozy i wiemy co to jest neuroborelioza. Wiemy, że to zakażenie mam od 1973 r, dodatkowo miałem chyba wszystkie koinfekcje, gronkowiec złocisty, mnóstwo grzybic ogólnoustrojowych
To wszystko zostało zabite biorezonansem.

Tytuł rozdziału jest bardzo wymowny: Trucizna dla nerwów i tłuste szczątki bakterii!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Ja wcześniej pisałem, że ten tłuszcz jest zmieszany jakby z butaprenem i samodzielnie organizm nie potrafi się pozbyć tych TOKSYN, WIĘC są konieczne okłady z oleju rycynowego.

Mbogdan

Cytat: Mbogdan w 13-03-2025, 15:41Niedawno pielęgniarka z palium powiedziała, że jest nowe świadczenie wspierające dla osób niesamodzielnych. Myślałem, że żona się ucieszy, a taka wiadomość wywołała u żony agresję. Zastanawiałem się dlaczego taka dobra wiadomość może powodować agresję?

W piątek 13-tego pielęgniarka z palium pytała, czy załatwiliśmy to świadczenie wspierające, mówiła, że można dostać nawet 7000 zł. Mówiła, że osoby chodzące kładą się do łóżka i komisja przyznaje im świadczenie wspierające.
Ja wyczytałem, że świadczenie wspierające to maksymalnie 4133 zł. SLA jest najwyższym stopniem niesamodzielności.
Żona ma znaczny stopień niepełnosprawności, więc przysługuje mi opiekun, który może dostać 3273 zł.
Ja mam emeryturę 4600 NETTO.
Jestem właścicielem NOTARIALNYM połowy 60-cio metrowego mieszkania.
Podałem FAKTY, które mówią, że w pewnych sprawach mam szczęście!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Mbogdan

Cytat: Mbogdan w 11-06-2025, 15:52Bogus, [09.06.2025 14:24]
Kupiłaś 2 kg drożdży, ale na mnie nie działają. Zapytasz dlaczego? odpowiedz bo są w lodówce.!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Bogus, [09.06.2025 14:36]
Poświęć chwilę czasu i zapoznaj się jak wykonać prawidłowo okład z oleju rycynowego i porozmawiaj z Justyną na ten temat podkreślam PRAWIDŁOWO, bo tylko prawidłowo zrobiony okład jest EFEKTYWNY. Chodzi o materiał, bo zwykła szmatka nie wchłania toksyn i jest nieskuteczna, nieefektywna!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

To napisałem do Sylwii, ale Justyna przeczytała ten tekst, więc myślałem, że to jest zrozumiałe.
Dzisiaj miałem okład z oleju rycynowego na pośladki i kąpanie.                                                                    Do kompania powinny być drożdże piekarskie. Niestety nie było.                                                                      Do okładu używają zwykłą szmatkę, cienką nawet jak jest podwójna to i tak jest niewłaściwa, bo ma być materiał mitenki. Jest napisane, że ma być flanela, lub bawełna.                                                                Można kupić gotowy okład, który jest odpowiedni i jest kupiony, ale olej wylewają na zwykłą szmatkę, która nie właściwości absorbcji.                                                                                                          Ja nie wiem jak mam podpowiadać.

Miałem w poniedziałek okład z oleju rycynowego i była dyskusja na temat używania zwykłej szmatki do okładu.  Żona mówi, że nie będzie kupowała gotowego okładu za 40 zł. Taka informacja niszczy mój uszkodzony ośrodkowy układ nerwowy.
Proszę policzyć ile okładów można kupić za 13-tą emeryturę, którą niedawno dostałem. Po użyciu takiego okładu można wypłukać toksyny i olej w wannie używając dużego strumienia gorącej wody, ten okład MUSI być powieszony na pionowej ścianie wanny pod kranem.
Przepraszam, że piszę w tak łopatologiczny sposób, ale to wynika z tego, że to co piszę nie rozumieją, lub udają, że nie rozumieją.

Mbogdan

Cytat: Mbogdan w 09-10-2024, 14:54
CytatJak miałem bardzo duże problemy z chodzeniem to byłem na wizycie u mojej pani neurolog i przekazałem taki objaw: Ja wiem, że mam przesunąć nogę, ale stopa o tym nie wie.

Tym razem pani neurolog zrozumiała, że to co przedstawiam to jest rzeczywisty problem w układzie nerwowym. Pani neurolog przepisała lek w postaci zastrzyków, który brałem przez 14 dni, w sobotę i w niedzielę byłem na pogotowiu. Widocznie ważną sprawą było żeby te 14 dni były codzienne.

Niestety nie było żadnej poprawy. Ten lek to były witaminy z grupy B.

Nie było żadnej poprawy, bo krętki były na wyżerce, więc witaminy może poprawiły im apetyt.

1. Najpierw musimy zabić krętki.
Każdy lekarz powinien wiedzieć czym się żywią krętki boreliozy, taka prosta wiedza pomogłaby postawić diagnozę i skutecznie udzielić pomocy.

Duża ilość witamin z grupy B znajduje się w drożdżach, więc do moczenia podudzi można stosować drożdże piekarskie, a doustnie drożdże piwne i to są prawdziwe lekarstwa dla mnie.
Najpierw okłady z oleju rycynowego żeby usunąć toksyny, a następnie regeneracja.

Tutaj jest opis problemów z jakimi się borykałem, ale nikt nie wiedział, że mam boreliozę.
Każdy lekarz powinien wiedzieć czym się żywi krętek boreliozy to by było łatwiej znaleźć przyczynę problemu  i łatwiej rozwiązać dany problem.

Teraz jest znacznie trudniej rozwiązywać moje problemy z moim funkcjonowaniem, ale stosowanie drożdży piekarskich do kąpieli nie jest kosztowne ani trudne.
Gdyby rozumieć obwodowy układ w sensie matematycznym, obwód koła to drożdże piekarskie są pomocne, ale obwodowy układ nerwowy to cały organizm oprócz mózgu i rdzenia kręgowego, więc witaminy B domięśniowe byłyby pomocne.

Mbogdan

Cytat: Mbogdan w 04-01-2025, 14:58
CytatJa porównałem stan mojego organizmu do ruin w Warszawie po wojnie i dlatego uważam, że trzeba usunąć gruzy i dopiero odbudowywać. Okłady z oleju rycynowego, okłady z kapusty, moczenie nóg w wodzie z solą, w wodzie mydlanej.Te zabiegi nie są tak efektywne, ale jak by było robione przez  5 lat to ja bym był w zupełnie innej sytuacji.
Jest mi trudno pisać, ale jest mi ciężko żyć w kłamstwie jakie rozpowszechnia moja żona, więc chciałby przedstawić trochę faktów.
Już tutaj pisałem jak dostałem opiekę paliatywną. Mówiłem żonie że ja umrę z powodu braku tlenu, bo mam ciągle zapchany nos a szczególnie w nocy bo nie mam jak oddychać.
Na zapchany nos najlepiej stosować aliocit, ale ja potrzebowałem całą butelkę 30 mil. Mogłem to stosować rano jak byłem jeszcze rozebrany. Kilka razy robiliśmy tak, że żona podawała napełniane miarki i ja przemywałem nos. Ja o 6 już nie mogłem spać bo nie miałem jak oddychać i miałem sztywne nogi. Kilka razy żona mi podawała, ale kiedyś zrobiła awanturę,że nie będzie podawać bo musi sobie poleżeć. To płukanie nosa trwało 5 min  i mogła iść do łóżka  bo byłem wtedy samoobsługowy.
Ja mam opiekę paliatywną i wstaję w nocy 7 razy, a opiekun nie może raz podać mi alocit, bo musi sobie poleżeć. To nie było zrozumiałe, ale ustąpiłem, bo uznałem, że to jest choroba.
Dzisiaj rano musi


Ciągle mam problem z niedotlenieniem organizmu, szczególnie w nocy, bo mam skrzywioną przegrodę nosową, nadmiarową tkankę w nosie i gęsty klejący śluz.
Już o roku wstaję w nocy tylko 2 razy i dla tego mam niedotlenienie tkanek w nogach.

Plastry na odleżyny mają srebro, a srebro jest pomocne w gojeniu ran, ale jest neurotoksyczne. Proszę sobie wyobrazić jak to jest możliwe, że użycie lekarstwa takiego jak srebro w minimalnym stopniu powoduje dysfunkcję w całym MOIM organiźmie. Taka dysfunkcja nie jest znana służbie zdrowia, bo występuje tylko u mnie. Takie uszkodzenie obwodowego układu nerwowego jest spowodowane boreliozą, którą miałem od 1973 r.

Mbogdan

Cytat: Mbogdan w 24-06-2023, 15:48
CytatW powyższym poście napisałem, że nie mam żadnej ranki, (tak było). Jak miałem infekcję to miałem bardzo ograniczony dostęp tlenu i się w nocy bardzo wierciłem, przewracałem na lewy bok. W stawach mam takie "ziarenka maku"(zabite szczątki jakiegoś patogenu), to jedno ziarenko wyszło (nie w sensie dosłownym, bo szczątki patogenów nie chodzą) ze stawu i znalazło się na kostce. Ponieważ w nocy tą prawą kostkę mam przyciśniętą do materaca to mnie bolało i nie mogłem spać. Wieczorem poprosiłem żonę żeby na tą kostkę przymocowała taki mały wacik, ale pokazywałem palcami żeby przymocować ten wacik dwoma plastrami tak żeby to "ziarenko maku mogło się przemieszczać" . Dla żony to co ja mówiłem było nie zrozumiałe i stała się bardzo agresywna, wyzwała mnie od debila, a ja żonę od kretyna. Żona ten wacik przymocowała jednym mocnym plastrem i skutek był taki, że to "ziarenko maku" zrobiło mi dziurkę w skórze na kostce.

CAŁA HISTORIA Z RANKĄ NA KOSTCE trwa już chyba tyle czasu jak operacja wojskowa Putina.

Próbowałem opisać taką drobnostkę, ale ile osób zrozumie to co przedstawiłem to nie wiem.

Wielokrotnie pisałem, że moja sytuacja zdrowotna jest nieco skomplikowana.
\

Kiedyś pielęgniarka mówiła, iż ta ranka jest prawie zagojona, ale żona nie zmieniała opatrunku i ten problem ciągle istnieje. Taka prosta sprawa jest dla żony trudna.

Pisałem do pani pielęgniarki i do lekarza jak powstała ta ranka na kostce, ale oni nie rozumieli tego co piszę i są przekonani, że to jest odleżyna. Tutaj są FAKTY jak powstała ta ranka i od kiedy. Plastry na odleżyny są neurotoksyczne, a w moim przypadku działają szkodliwie na cały organizm, bo mam uszkodzony obwodowy układ nerwowy.
Teraz mogę spać na prawym boku i już mnie nie boli ta ranka, ale srebro działa szkodliwie.
Teraz okłady z oleju rycynowego były by pomocne w zamknięciu tej ranki, ALE ZROBIONE WE WŁAŚCIWY SPOSÓB!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Mbogdan

Cytat: Mbogdan w 29-07-2020, 12:09Przypomniałem o pierwszych objawach, bo chcę powiedzieć jakie zalecenia dawała pani Kapała (irydolog zielarka)/. Na cały kręgosłup przyklejać plastry rozgrzewające, przed przyklejeniem należało na te plastry nałożyć czosnek. Tak samo należało przyklejać na okolice nerek, wątroby i żołądka. Plastry rozgrzewały tą okolicę i wychodziły bakterie grzyby i wirusy, a czosnek je zabijał.
Cytat: Mbogdan w 29-07-2020, 15:52Na plecy zalecała stawiać bańki cięte, a jak mówiłem, że nie mogę znaleźć kogoś kto takie bańki potrafi stawiać to powiedziała, że wystarcz postawić zwykłe bańki i igłą zrobić zadrapania na tej  bańce, przypuszczam, że chodziło żeby krew się wylała i w ten sposób organizm przypomni sobie o patologi w organizmie i nabędzie odporność na dany patogen.   
Cytat: Mbogdan w 01-08-2020, 16:39Na głowę zalecała okłady z następującej mikstury: zmieloną łyżkę czarnej gorczycy zalać letnią wodą macerować godzinę w wodzie, namoczyć chusteczkę i założyć na głowę, założyć czapkę, wodę wypić. Na oskrzela robić okłady z ugotowanych, rozgniecionych ziemniaków.
Poco to piszę? Chcę w ten sposób powiedzieć, że DOBRY irydolog widzi cały organizm i potrafi coś doradzić. Zioła piłem i na żołądek, wątrobę przyklejałem te plastry i jeszcze niektóre zalecenia stosowałem, ale jak się poprawiło to odpuściłem, nie muszę mówić, że do stosowania tego potrzebna była pomoc drugiej osoby.
Nie miałem zielonego pojęcia, że moja sytuacja zdrowotna jest tak poważna


To był początek lat 90-tych.
Pani magister Kapała była wybitnym irydologiem i widziała dokładnie gdzie są patogeny. Proszę sobie wyobrazić w jakim stopniu były u mnie rozpowszechnione.
Jak skończyłem uprawę pieczarek to chciałem się zająć ratowaniem zdrowia. Byłem na wizycie u pani magister Kapały i dostałem zalecenie smarować wszystkie kości jakąś miksturą. Pamiętam, że byłem zawiedziony, bo tylko jeden zabieg, który jest niewykonalny, jak można smarować kości, które są otoczone mięśniami.
Oczywiście pani magister Kapała wiedziała, że ten zabieg jest niewykonalny, ale co miała powiedzieć: W pana  przypadku są patogeny tak rozpowszechnione, że ja nie potrafię panu pomóc

Mbogdan

Cytat: Mbogdan w 20-01-2025, 15:08
CytatŻona nie przeczyta nawet jednego zdania. Z MOJEGO WĄTKU.
Nie wszyscy śledzą to co piszę to przypomnę, że tej diagnozy nigdy nie zaakcentowałem, bo znam swój.
Będę bardzo skrótowo przedstawiał to co mam do napisania, bo sprawność w rękach mam ograniczoną i nie zostało mi dużo czasu.   
Pierwsze "spotkanie" z boreliozą miałem w 1972 r.Objawy to zakażenie jamy ustnej. Jak na stołówce jadłem gorącą zupę to bardzo mi ciekło z nosa, miałem trudności poznawcze, chudłem.
Druga fala objawów to miałem całe plecy obsypane strupami,(były tam bakterie grzyby i wirusy).
Nie wiem z jakim problemem poszedłem do lekarza, ale dał mi jakiś lek i po tym leku bardzo byłem opuchłem na twarzy i byłem bardzo czerwony. Po jakimś czasie na kręgosłupie miałem trzy duże trzy-raki.
To by było tyle jakie zapamiętałem widoczne objawy.
Cały czas wiedziałem, że coś we mnie siedzi.
W pierwszym poście opisałem objawy po silnym przeziębieniu, ale jestem pewien, że wtedy uruchomiła się borelioza.



Chociaż już minęło trochę czasu od opisane wyżej historii to pamiętam to doskonale. Wiedziałem, że to jest coś złego, ale nie miałem pojęcia co.

Przypomniałem kiedy się zaczęło i w jaki sposób, bo zależy mi żeby moje pisanie komuś się przydało. Najbardziej zależy mi żeby służba zdrowia wyciągnęła pomocne wnioski, bo ja miałem mnóstwo problemów zdrowotnych od opisanej sytuacji w pierwszym poście. Leczyli mnie na nerwicę i tym samym pogorszyli moje zdrowie. AndrzejaEM też chcieli leczyć na nerwicę chociaż jak przedstawiał objawy to PIERWSZE ZDANIE było jednoznaczne: NEUROBORELIOZA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Teraz borelioza bardzo często występu, więc takie proste podpowiedzi byłyby pomocne w prawidłowej diagnozie  i leczeniu.

Mbogdan

Cytat: Mbogdan w 09-07-2025, 15:49
Cytat: Mbogdan w 20-01-2025, 15:08
CytatŻona nie przeczyta nawet jednego zdania. Z MOJEGO WĄTKU.
Nie wszyscy śledzą to co piszę to przypomnę, że tej diagnozy nigdy nie zaakcentowałem, bo znam swój.
Będę bardzo skrótowo przedstawiał to co mam do napisania, bo sprawność w rękach mam ograniczoną i nie zostało mi dużo czasu.   
Pierwsze "spotkanie" z boreliozą miałem w 1972 r.Objawy to zakażenie jamy ustnej. Jak na stołówce jadłem gorącą zupę to bardzo mi ciekło z nosa, miałem trudności poznawcze, chudłem.
Druga fala objawów to miałem całe plecy obsypane strupami,(były tam bakterie grzyby i wirusy).
Nie wiem z jakim problemem poszedłem do lekarza, ale dał mi jakiś lek i po tym leku bardzo byłem opuchłem na twarzy i byłem bardzo czerwony. Po jakimś czasie na kręgosłupie miałem trzy duże trzy-raki.
To by było tyle jakie zapamiętałem widoczne objawy.
Cały czas wiedziałem, że coś we mnie siedzi.
W pierwszym poście opisałem objawy po silnym przeziębieniu, ale jestem pewien, że wtedy uruchomiła się borelioza.



Chociaż już minęło trochę czasu od opisane wyżej historii to pamiętam to doskonale. Wiedziałem, że to jest coś złego, ale nie miałem pojęcia co.

Przypomniałem kiedy się zaczęło i w jaki sposób, bo zależy mi żeby moje pisanie komuś się przydało. Najbardziej zależy mi żeby służba zdrowia wyciągnęła pomocne wnioski, bo ja miałem mnóstwo problemów zdrowotnych od opisanej sytuacji w pierwszym poście. Leczyli mnie na nerwicę i tym samym pogorszyli moje zdrowie. AndrzejaEM też chcieli leczyć na nerwicę chociaż jak przedstawiał objawy to PIERWSZE ZDANIE było jednoznaczne: NEUROBORELIOZA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Teraz borelioza bardzo często występu, więc takie proste podpowiedzi byłyby pomocne w prawidłowej diagnozie  i leczeniu.

To zakażenie miałem jak pracowałem w chucie Zygmunt w Bytomiu i chodziłem do technikum wieczorowego. W nauce miałem dwa lata przerwy, ale dobrze sobie radziłem, do czasu zakażenia, nie wiedziałem co mi jest, że tak nagle zmieniło mi się w wielu wymiarach. Dyrektor szkoły mówi, że wszyscy się poprawili tylko jeden uczeń chyba zrezygnował z nauki, bo ma zdecydowanie gorsze wyniki. Już dokładnie nie pamiętam, ale nic mi w głowie nie zostawało. Efekt był taki, że nie zdałem. Powtarzałem pierwszą klasę, ale na wiosnę wżęli mnie do wojska. Techniczna Szkoła Wojsk Lotniczych w Zamościu. W wojsku młody żołnierz oddawał krew, wszyscy oddawali tylko ja nie chciałem oddać, bo wiedziałem, że mam jakieś zakażenie, więc moja krew by mogła choremu zaszkodzić. Dowódcą kompani był major Gasik, który przy całej kompani zrobił mi awanturę, że nie chcę oddać krwi, nie chcę pomoc chorym, powiedział, że do końca szkółki nie dostanę przepustki i słowa dotrzymał. W tym okresie miałem całe plecy obsypane strupami.

Mbogdan

Jak pisałem pierwszy post to wiedziałem jak doszło do zakażenia, wiedziałem czym się żywi krętek boreliozy i wiedziałem jakie problemy zdrowotne miałem praktycznie całe dorosłe życie i wiedziałem, że brat ma taką samom  przyczynę problemów zdrowotnych. Przypomnę, że brat trafił do zakładu umysłowo chorych, a na koniec dorobił się raka mózgu i raka płuc. Dopiero podczas procesów zachodzących w moim organizmie rozumiałem coraz bardziej jakie zniszczenia dokonała borelioza. Dwa takie same przypadki zakażenia, a konsekwencje różne!!!!!!!!!!!!!!!!!Pisałem jakie skutki były (są) w obrębie głowy chronicznego zakażenia przez 40 lat. Chroniczne zakażenie całych pleców rozumiem obecnie, bo tam zachodzą procesu usuwania toksyn. Nie będę obecnie  opisywał, bo to jest nico skomplikowane, tylko powiem, że miałem łopatki bardzo wysunięte, więc pod łopatkami organizm gromadził toksyny.

Mbogdan

Cały czas jest potrzeba pomóc organizmowi usunąć TOKSYNY. Pisałem o tym wielokrotnie, najpierw usunąć gruzy i następnie odbudowa regeneracja.

Mbogdan


Jeszcze jeden objaw z okresu zakażenia chciałbym przytoczyć. Dla mnie matematyka to była najłatwiejszym przedmiotem, a w okresie zakażenia miałem jakieś problemy związane z jakimś zadaniem z matematyki (nie chodzi o problemy w szkole), ale zauważyłem, że coś jest dla mnie niezrozumiałe i postanowiłem, że przerobię cały materiał matematyki ze szkoły podstawowej. Napisałem do Mamy żeby przysłała mi wszystkie książki z matematyki, od pierwszej klasy do ósmej. Trochę czasu upłynęło od momentu podjęcia decyzji, że będę przerabiał cały materiał ze szkoły podstawowej. Jak już miałem wszystkie książki to zabrałem się do pracy i dopiero wtedy dotarło do mnie, że to jest niewykonalne. Pracowałem na rano i na noc, a po obiedzie do szkoły.   
Osoby z boreliozą podają objaw ODREALNIENIE. Wydaje mi się że pomysł przerobienia całego materiału z matematyki można nazwać ODREALNIENIEM.

Mbogdan

Jeszcze jedną historię przytoczę z okresu nauki w technikum.
Powtarzałem pierwszą klasę, nie było tajemnicą, że z matematyką sobie dobrze radzę. Mieliśmy mieć sprawdzian z matematyki, a jednej dziewczynie groziła pała na okres i chciała ze mną siedzieć żeby spisać ode mnie. Wykładowca rozsadził uczniów w co drugiej ławce żeby nie było możliwe spisywanie. Dziewczyna siedząca ze mną miała inne zadania, więc nie mogła spisać. To było proste przekształcanie wzorów. Pamiętam tą sytuację jak dziś. Dla mnie nie było znaczenia jaki stopień dostanę ze sprawdzianu, więc najpierw rozwiązywałem jej zadania, a moje jak wykładowca był blisko mnie ( cały czas chodził po klasie). Pamiętam jak się ucieszyłem jak wykładowca podawał stopnie ze sprawdzianu i dziewczyna miała 5 , wykładowca mówi: jednak można się nauczyć, prawda była inna. Nauczyć się można wiersza na pamięć, matematykę trzeba rozumieć. Ja też miałem 5.


Ten okres doskonale pamiętam, pewnie dlatego, że jeżeli na czymś bardzo nam zależy to w mózgu jest to zapisane grubą czcionką.

Mbogdan

Cytat: Mbogdan w 29-09-2023, 15:46
Cytatytat
Jak wiadomo, przyczyną wszystkich chorób jest toksemia, a u mnie ona występuje zwielokrotniona,

Cytat
Przyczyna moich problemów to borelioza, która mnie niszczy od 1972 r.

Nie chciał byś się zdecydować?



Gdyby to  pytanie zadał początkujący to bym rozumiał, ale to nie był początkujący i dlatego staram się bardziej czytelnie przedstawiać moją sytuację zdrowotną. Pomocne może być czytanie wątku AndrzejaEM, gdzie pan Józef opisuje objawy i skutki nieleczenia boreliozy.
Cytat: Mbogdan w 03-10-2023, 12:34Może nie każdy rozumie temat zdrowia w szczególny (dokładny) sposób to postaram się ten temat wyjaśnić matematycznie. Każdy chodził do szkoły, więc może łatwiej będzie zrozumieć.
W powyższym poście zostałem zapytany czy: 2X2=4, lub 2+2=4, nie wiem w której klasie jest mowa o takim działaniu, ale chyba obecnie to wiedzą przedszkolaki.

Moja sytuacja zdrowotna jest nieco bardziej skomplikowana, bo mogę porównać moją sytuację zdrowotną do najtrudniejszego równania z wieloma niewiadomymi. Wybitni profesorowie mówią, że tego równanie nie da się rozwiązać, a ja w tym temacie mam inne zdanie.
Cytat: Mbogdan w 23-10-2023, 14:47
Cytatytat
Odpowiedz #241 : 30-01-2021, 12:17 ?
Cytat
W trzecim szpitalu byłem w 2014 r badali mnie przez trzy tygodnie i postawili diagnozę stwardnienie zanikowe boczne. Powiedzieli, że za rok mam się zgłosić w celu potwierdzenia diagnozy. Na tą chorobę nie ma żadnego lekarstwa, ale jest lek, który spowalnia przebieg choroby, jest on bardzo drogi, ale jest refundacja. Powiedzieli, że ten lek jest bardzo obciążający dla wątroby, więc należy często robić próby wątrobowe. Nie zamierzałem tego leku brać, bo moja diagnoza była inna.

CytatWydaje mi się, że nie ma tak dużo pacjentów dla których diagnoza szpitalna jest kwestionowana. W moim przypadku nie tylko ja tą diagnozę zakwestionowałem, ale przedstawiłem własną diagnozę i przedstawiłem sposób leczenia.

 Problem z moim sposobem leczenia polega na tym, że jestem niesamodzielny i potrzebuję pomocy w stosowaniu PROSTYCH zabiegów leczniczych.
Cytat: Mbogdan w 24-10-2023, 15:42
CytatCytat
W 2015 r byłem ponownie w szpitalu na Banacha i potwierdzili diagnozę z poprzedniego pobytu.
Nie będę się wysilał jak oceniam tą diagnozę, bo wydaje mi się, że jakąś diagnozę musieli postawić i uznali, iż moje objawy są najbliższe objawom jakie są przy stwardnieniu zanikowym bocznym. Wydaje mi się, że powinni się zorientować, iż ta diagnoza nie koniecznie jest właściwa, bo minęło trochę czasu od powyższej diagnozy, nie biorę leku który mi przepisali na spowolnienie choroby, więc mój stan powinien być inny.
Cały czas próbowałem zrozumieć istotę moich problemów, ale obecnie już nie mam wątpliwości...
[

Nie można mieć pretensji do lekarzy, że są błędne diagnozy, bo lekarze stawiają diagnozę na podstawie badań i objawów, które pacjent zgłasza, a badania wykazały bardzo poważne uszkodzenia w układzie nerwowym i mięśniowym, w rdzeniu kręgowym, w mózgu. Na podstawie tych uszkodzeń postawili jednostkę chorobową SLA. W wątku AndrzejaEM pan Józef wyjaśnia dlaczego jest stawiana diagnoza SLA.
Cytat: Mbogdan w 26-10-2023, 12:43
CytatCytat
Na stronie 187 tej książki jest opis: Czym żywią się krętki? Energię czerpią z kolagenów, białek zawartych w tkance łącznej, ścięgnach, powięzi (elastycznej otoczce mięśni), wiązadłach, chrząstce, otoczce mielinowej, a także płynie mózgowo-rdzeniowym oraz cieczy wodnistej oka. Krętki wykorzystują nawet reakcje immunologicznego układu odpornościowego, aby rozmiękczyć galaretowatą tkankę chrzęstną i czerpać z niej substancje odżywcze.


Powyższy opis to nie jest mój wymysł tylko kogoś kto zajmował się tym tematem wszechstronnie.
Te informacje są potwierdzone w wypisach z trzech szpitali, więc nie może być wątpliwości co do ISTOTY moich problemów zdrowotnych. Miałem 40 lat boreliozę, ale o tym nie wiedziałem, więc powolny proces niszczenia mojego organizmu był długi.



Postanowiłem wkleić kilka postów, bo wydaje mi się, że w ten sposób łatwiej będzie zrozumieć istotę moich problemów, ale nie tylko moich problemów, bo chodzi mi o to żeby na mim przykładzie poznać problemy osób związanych z boreliozą.

Wielokrotnie pisałem, że każda późna borelioza jest inna, ale czym się żywi krętek boreliozy to powinien wiedzieć każdy lekarz.

Mbogdan

Cytat: Mbogdan w 23-11-2023, 15:56
CytatStwardnienie zanikowe boczne (SLA) ? rokowania
Późny wiek zachorowania oraz wczesna dysfunkcja mięśni oddechowych wiążą się z gorszym rokowaniem. Śmierć z powodu niewydolności oddechowej następuje średnio po 3-5 latach od wystąpienia pierwszych objawów. Zdarzają się jednak przypadki, w których chory przeżywa 10 lat i więcej.

Stwardnienie zanikowe boczne (SLA) ? diagnostyka
Kluczowe w diagnostyce SLA jest postawienie diagnozy tak szybko, jak to możliwe. Może być to trudne ze względu na brak specyficznego testu, który pozwoliłby na jednoznaczne potwierdzenie. Rozpoznanie stawiane jest za pomocą badania EMG oraz klinicznych objawów uszkodzenia górnego i dolnego neuronu.

W diagnostyce SLA lekarz wyklucza inne choroby neurologiczne za pomocą badań neuroobrazowych (MRI głowy i rdzenia kręgowego) i neurofizjologicznych. Rozpoznanie jest stawiane najczęściej po upływie 10-18 miesięcy od wystąpienia pierwszych objawów.

Stwardnienie zanikowe boczne (SLA) ? leczenie
SLA jest chorobą nieuleczalną.

Jedynym lekiem dostępnym i refundowanym w Polsce jest ryluzol. Wydłuża on życie o około 3 miesiące przy leczeniu 18-miesięcznym.




Tą diagnozę porównuję do najtrudniejszego równania z wieloma niewiadomymi.
Miałem ograniczoną wiedzę na temat SLA i celowo nie szukałem wiadomości na ten temat, bo chodziło mi o to żeby jakikolwiek objaw nie był potwierdzeniem diagnozy.
Informacja, że lek, który miałem przepisany wydłuża życie aż o 3 miesiące uspokoiła mnie, bo to jest informacja, że moja diagnoza jest trafna.
Lek ryluzol miałem przepisany w 2014 r.

Jak się rozwiązuje najtrudniejsze równanie z wieloma niewiadomymi? Wykonuje się takie działania, które są możliwe i prowadzą do rozwiązania, lub upraszczają sytuację. W moim przypadku trzeba próbować naprawiać system nerwowy, system mięśniowy i wspomagać organizm w usuwaniu toksyn.

Wydaje mi się, że jeżeli nie stosowałem leku przepisanego przez wybitnych profesorów to to co ja przedstawiam powinno być traktowane poważnie.

Diagnoza SLA jest stawiana na podstawie uszkodzenia górnego i dolnego neuronu ruchowego. Nie ma najmniejszej wątpliwości, że mam te uszkodzenia, mam więcej uszkodzeń, ale to jest nico skomplikowane żebym mógł obecnie przedstawić w czytelny sposób.

Mbogdan

Cytat: Mbogdan w 21-09-2024, 16:21
CytatOdp: Chory układ nerwowy - przypadek szczególny
« Odpowiedz #568 : 08-08-2023, 13:47 »
Cytuj
Byłem w przyszpitalnej przychodni na Banacha. Sam byłem ciekaw co usłyszę od pani profesor. Ta wizyta była związana z tym, że wcześniej zabiegałem o lek marihuany medycznej. Córka przeczytała post, który napisałem jaka była reakcja mojego organizmu po zażyciu jednej kropelki olejku. THC jest szkodliwe dla mnie, ale CBD jest korzystne. Przeprowadziła badanie neurologiczne i powiedziała, że ma całkowicie inny obraz, który miała po wywiadzie telefonicznym. Pani profesor była zaskoczona, że mam silne mięsnie i motywowała mnie żebym się nie podawał i pracował nad poprawą sprawności. Mnie nie trzeba namawiać do pracy nad poprawą mojej sprawności, bo w moim przypadku problem jest inny.


W tym roku byłem ponownie w przychodni przy szpitalnej na Banacha. Wiozły mnie trzy dziewczyny, dwie córki i żona. Wizyta była na 11.00, a pociąg miał duże opóźnienie i było pewne, że nie zdążymy. Wszyscy byli w dużym stresie, tylko ja byłem spokojny, bo życie mnie nauczyło, że nie ma sensu przejmować tym czego nie mogę zmienić, ale jeżeli jest jakiś problem to trzeba zrobić wszystko co możliwe żeby go rozwiązać. Wysiąść z pociągu i jechać na wózku to nie było dobre rozwiązanie, więc pozostało spokojnie czekać na rozwój wypadków.

Pierwszy raz dojeżdżałem na wózku i widziałem duży napis Warszawski Uniwersytet Medyczny. Przekonałem się w rzeczywistości, że to jest Uniwersytet Medyczny, bo pani profesor przyjmowała pacjentów z czterema studentkami i wizyty były dłuższe i bez problemu zdążyliśmy.
Było bardzo ciepło, więc miałem koszulkę z krótkim rękawem i bez problemu było widać, że mam cienkie rączki (zanik mięśni)

Pani profesor pytała o wagę i żona mówiła, że ostatnio przytyłem. Pani profesor spytała co mogło spowodować, że mam większą wagę i wtedy ja próbowałem odpowiedzieć pisząc na biurku olejki CDB, ale tak niezdarnie pisałem, że trudno było odczytać i bez problemu było widać uszkodzony górny neuron ruchowy.
Studentki miały swój udział w badaniu, bo każda studentka próbowała zbadać moją funkcjonalność, czyli próbowały moją sprawność rąk (spastyczność), mięśnie.
Bez problemu można postawić diagnozę SLA, tylko studenci powinni się uczyć, że te uszkodzenia w moim organizmie są spowodowane wieloletnią boreliozą.

Ja przedstawiam moją rzeczywistość na podstawie FAKTÓW, które są udokumentowanie medycznie.



W tym roku byłem ponownie na wizycie w przychodni przyszpitalnej. Jak zawsze pani profesor przeprowadziła badanie neurologiczne. Pani profesor pytała czy mam duszności. Pisałem na biurku oskrzela. Pani profesor proponowała ACC.
Moja sytuacja zdrowotna (nie tylko zdrowotna) jest nieco skomplikowana, nie potrafię mówić.
Moim największym problemem jest niedotlenienie organizmu w wielu wymiarach, bo mam ograniczoną drożność nosa zwłaszcza w nocy. Mam niski poziom hemoglobiny i tym samym za mało żelaza, a żelazo odpowiada za transport tlenu do każdej komórki. Mam mnóstwo TOKSYN w całym organiźmie, w mięśniach, nawet we wszystkich kościach.
Moje zalecenia jak próbować rozwiązywać to najtrudniejsze równanie z wieloma niewiadomymi: Wprowadzić dietę bogatą w żelazo, robić parówki na głowę, pomagać organizmowi w usuwaniu TOSYN poprzez codzienną kąpiel.
W jednym poście jest trudno przedstawić moją sytuację zdrowotną, ale przeczytanie tylko ostatniej strony mojego wątku mogło by pomóc w zrozumieniu mojej rzeczywistości.






















.

Mbogdan

Pracownicy opieki paliatywnej mają bardzo dużą wiedzę na temat trudnych przypadków zdrowotnych, ale mój przypadek jest wyjątkowo trudny, bo szpital uniwersytecki badał mnie przez 5 tygodni i postawił diagnozę. Tylko dlatego żyje, że nie zgodziłem się z tą diagnozą i nie stosowałem leku który by mi zniszczył wątrobę.     Mam nową opiekę paliatywną to mam bardzo gorącą prośbę żeby się zapoznać z tym co ja opisuje, bo tylko w takim wypadku będzie możliwa prawidłowa pomoc.