Niemedyczne forum zdrowia
22-07-2024, 03:29 *
Witamy, Gość. Zaloguj się, lub zarejestruj proszę.
Czy dotarł od Ciebie email aktywacyjny?

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Aktualności: Wesprzyj Fundację Biosłone --> kliknij
 
   Strona główna   Pomoc Regulamin Szukaj Zaloguj się Rejestracja  
Strony: 1 [2] 3   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Cztery miesiące z Biosłone i wizyty u Mistrza  (Przeczytany 104107 razy)
Poziomek
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiek: 38
MO: 24.09.2011
Miejsce pobytu: Warszawa
wiadomości: 673

« Odpowiedz #20 : 11-11-2015, 15:46 »

Skracanie nic ci nie da, nie lepiej przejść przez to bezobjawowo? To, że na miksturze z oliwą nie masz objawów, nie oznacza, że organizm nic nie robi.
« Ostatnia zmiana: 28-12-2015, 12:27 wysłane przez Gloria » Zapisane
Shadow
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiek: 34
MO: 23.02.2015
Wiedza:
Miejsce pobytu: Wrocław/Radomsko
wiadomości: 558

« Odpowiedz #21 : 11-11-2015, 16:48 »

Sugerowałem się źródłem:

http://portal.bioslone.pl/oczyszczanie/mikstura

Trzymiesięczny okres trwania poszczególnych etapów podano orientacyjnie, niemniej jednak w indywidualnych przypadkach może on być krótszy lub dłuższy.

Jeśli uznamy, że nie mamy kłopotów z którymś z wymienionych odcinków przewodu pokarmowego, albo że nie jest potrzebny aż trzymiesięczny okres leczenia go ? przechodzimy do następnego etapu. Natomiast gdy się okaże, że popełniliśmy błąd, bo zbyt szybko przeszliśmy do następnego etapu, to w każdej chwili do poprzedniego etapu i związanego z tym rodzaju oleju możemy powrócić i stosować go tak długo, aż dolegliwości przewodu pokarmowego ustąpią całkowicie.
Zapisane
scorupion
« Odpowiedz #22 : 11-11-2015, 21:47 »

Namotałeś. Skoro uważasz, że górny odcinek jest w porządku to dlaczego wracasz na bezsensowne dwa miesięczne etapy. Jeśli na oleju winogronowym pojawiły się nieobecne dotąd objawy, należało na jakiś czas zupełnie odstawić miksturę i zobaczyć efekty. W przypadku ich ustąpienia, wrócić do mikstury w znacznie mniejszej dawce.
Jeśli chcesz coś sprawdzić, nie wprowadzaj więcej niż jedną zmienną na raz.
Zapisane
Shadow
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiek: 34
MO: 23.02.2015
Wiedza:
Miejsce pobytu: Wrocław/Radomsko
wiadomości: 558

« Odpowiedz #23 : 11-11-2015, 23:43 »

Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że jest tak duża poprawa w górnym odcinku. Ostatnio jak stosowałem olej z oliwek nawet z aloesem, to miałem objawy dosyć silne, więc postanowiłem sprawdzić, co będzie. Jak się okazało nie ma nic z widocznych objawów, a te poprzednie po stosowaniu oleju z pestek winogron znikają do zera.

Olej z pestek winogron mi się skończył, dlatego zanim kupię olej z pestek winogron, to już zrobię ten miesiąc na oleju z oliwek, gdyż go mam i kukurydzianym też miesiąc, jeśli nie wystąpią żadne objawy.

Pewnie nie zaszkodzi.
« Ostatnia zmiana: 28-12-2015, 12:26 wysłane przez Gloria » Zapisane
Shadow
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiek: 34
MO: 23.02.2015
Wiedza:
Miejsce pobytu: Wrocław/Radomsko
wiadomości: 558

« Odpowiedz #24 : 11-03-2016, 15:18 »

Minęły ok. 4 miesiące od ostatniego wpisu i podczas tego okresu, również sporo zmian. Odkąd wróciłem na stałe do Polski, staram się co miesiąc odwiedzić Mistrza, aby ogarnąć wreszcie moje jelita i ich stany zapalne. Cały czas stosuję olej z pestek winogron. Najpierw stosowałem go z citroseptem, teraz z aloesem. Zniknęły mi wszelkie zmiany skórne z szyi oraz twarzy. Zostały jedynie jakieś sypiące się białe płatki z głowy, które mam w zasadzie od podstawówki, ale teraz są dużo słabsze, zauważalne dopiero jak się podrapię po głowie.

Nalot na języku sporo zmalał. Nie da się go już zbierać jak łopatą oraz nie pojawia się już w kolorze białym lecz ciemno żółtym.

Najważniejsza zmiana jaką zauważyłem niedawno, to że mój pot przestał mieć jakikolwiek zapach. Jest to coś, czego nie doświadczyłem odkąd pamiętam. Odkąd zacząłem przygodę z miksturą nie używam żadnych antyperspirantów, chemii do mycia skóry, żadnych żeli do mycia ciała czy szamponów, zęby szczotkuję z wodą, a usta płuczę alocitem - po prostu nic chemicznego. Myję się tylko wodą i to wystarczało na cały dzień, aby nie śmierdzieć, gdyż mam pracę biurową a nie fizyczną. Zawsze jednak przejeżdżając ręką pod pachą - nawet w środku dnia - dało się wyczuć charakterystyczny zapach, prawdopodobnie przerobionych toksyn. Gdybym pozwolił sobie na brak kąpieli o jeden dzień dłużej lub zasmakował solidnego wysiłku fizycznego, to zapach jest już wyczuwalny. Teraz - od jakiegoś tygodnia - nie ma nic, dosłownie nic, nawet pod koniec dnia. Nawet jeśli się zgrzeję w grubszych ubraniach biegając po centrum handlowym i czuję, że się spociłem, nie ma zapachu.

Niedługo zacznę olej z oliwek oraz zmienię aloes na citrosept, zobaczymy czy coś się zmieni.

Od kilku miesięcy kropię też nos kroplami, mimo iż nie uskarżałem się na żadne dolegliwości z tego rejonu. Po prostu miałem kozy w nosie, więc uznałem, że zacznę kropić. Nie dość, że kozy szybko zniknęły, to jeszcze mój nos stał się tak drożny, że aż nie mogę się nadziwić. Jakby ktoś jakieś wrota na oścież otworzył. Na początku kropienia mocno mnie paliło aż z tyłu głowy, ale teraz czuję tylko dyskomfort w nosie. Zamierzam kontynuować kropienie profilaktycznie.
« Ostatnia zmiana: 30-06-2016, 20:58 wysłane przez ArtComp » Zapisane
Shadow
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiek: 34
MO: 23.02.2015
Wiedza:
Miejsce pobytu: Wrocław/Radomsko
wiadomości: 558

« Odpowiedz #25 : 30-06-2016, 19:27 »

Znów minęły prawie 4 miesiące i zmian jest sporo. Po drodze miałem kilka drobnych obserwacji typu jeziorka w oku, buraki w moczu raz się pojawiały silniej, raz słabiej i wiele innych. Miesiąc temu mój organizm jakoś nieszczególnie potrzebował pożywienia. Bywało tak, że funkcjonowałem na samym koktajlu cały dzień - bez oznak jakiegokolwiek dyskomfortu czy kosmicznego głodu. Uznałem, że to świetny moment, aby zrobić GBG, gdyż arbuzy były już całkiem ok. Ogólnie na GBG czułem się świetnie i chyba tylko pod koniec tęskniłem za solidnym posiłkiem. GBG trwało 5-6 dni i zamierzam to powtórzyć, gdy skończę serię ziół na drogi oddechowe, bo inaczej pół dnia spędzę w toalecie oddając mocz biggrin.

Najważniejsze wydarzenie nastąpiło wczoraj. Normalnie - jak zwykle - jadłem mięso z surówkami, papryką, ziemniakami, pieczarkami i to wszystko - oprócz surówek - było uduszone na smalcu i wodzie. Zjedliśmy po porcji z moją dziewczyną, ale ja ciągle miałem ochotę na drugą i nawet trzecią porcję. Dopiero po 3 porcjach czułem się najedzony, ale nie przejedzony. Pojechaliśmy na rolki do centrum Wrocławia i gdy wróciliśmy do domu, to wtedy się zaczęło.
Poczułem ciężar w jamie brzusznej. Myślałem, że po prostu za dużo zjadłem, choć przez poprzednie 4-5 h od zjedzenia czułem się dobrze. Długo nie czekając, wypiłem koktajl i położyłem się spać. Zasnąłem chyba tylko na godzinę, bo między 12 a 1 w nocy obudziła mnie kosmiczna biegunka, gorączka i chęć wymiotowania jednocześnie. Dawno się tak źle nie czułem. Doczołgałem się do toalety i zostałem tam już do rana biggrin.
Zlał mnie zimny pot, serce biło jak oszalałe. Myślałem, że się czymś zatrułem, ale moja dziewczyna jadła to samo i nie miała żadnych efektów. Ból brzucha był dosyć spory. Próbowałem wszystkiego, aby go zmniejszyć: stania pod zimną ścianą, kucania, leżenia - nic nie pomagało. Ból był wędrujący, w kilku miejscach naraz, ale co jakiś czas zmieniał swoje położenie. Jakby mnie coś podgryzało od środka w jelitach albo przypalało. W wielu momentach nie wiedziałem, czy mam na tronie siedzieć, czy przed nim klęczeć, co pójdzie pierwsze i czy zdążę zmienić pozycję.
Kilka razy straciłem równowagę i zobaczyłem ciemność przed swoimi oczami. Bałem się, że zemdleję i rano ktoś mnie znajdzie w kałuży biegunki i wymiocin. Przez cały czas głośno i głęboko oddychałem, aby utrzymać świadomość i mówiłem do siebie, żeby się to jak najszybciej skończyło, bo w głowie miałem istny kosmos, ciągle odpływałem i czułem się, jakbym umierał. Trwało to jeszcze, aż, lub tylko 6 godzin. Najdłuższe 6 godzin w moim życiu.
Nad ranem względnie przestało się ze mnie lać wszelkimi otworami i mogłem zaryzykować powrót do łóżka, bo było mi strasznie zimno, więc chyba utrzymywała się jeszcze gorączka. Nie pamiętam, kiedy ostatnio miałem gorączkę. Byłem skonany. Bolał mnie kręgosłup, nogi, wszystko od trzymania się czego popadnie nawet siedząc na tronie, przybierania dziwnych pozycji, aby tylko poczuć ulgę. Gdy rano już leżałem w łóżku, zauważyłem, że najlepsza jest pozycja embrionalna. Wtedy ból był względnie do wytrzymania. Ból teraz już nie wędrował. Były tylko 2 ogniska po lewej i prawej stronie, w miejscu gdzie kobiety mają jajniki, lub trochę wyżej. Oczywiście dalej nie spałem, bo znać o sobie dawały te 2 ogniska. Myślałem nawet o wzięciu tabletek przeciwbólowych, ale nie miałem siły się ruszyć i ich szukać i ostatecznie zrezygnowałem. Nawet na wodę nie miałem ochoty.
Ok godz 12 w południe ból brzucha ustąpił. Czułem się nawet względnie dobrze, poza bólem kręgosłupa, pośladków i innych części ciała, które ucierpiały w procederze oraz oczywiście kosmicznego zmęczenia, po zarwanej i intensywnej nocce. Miksturę rano odpuściłem, bo bałem się, co może się stać. Oczywiście dobrze czułem się tylko, gdy leżałem, bo gdy próbowałem wstać, to czułem klasyczny brak sił, nawet do chodzenia.

Teraz czuję się nawet względnie dobrze. Liczę, że jak po nieprzespanej nocy się prześpię, to jutro będę się czuł całkiem dobrze. Koktajl wypiłem dopiero ok 17 i jakoś się przyjął. Ciągle odbija mi się bardzo kwaśnym, przepalonym jakby olejem. Wrażenie jakbym wymiotował. Dziś wypiję sobie jeszcze jeden koktajl wieczorem, a jutro do pracy wezmę zestaw GBG z arbuzem i zobaczymy jak się przyjmie, bo na myśl o jedzeniu mnie jeszcze cofa.

Generalnie ok. godz. 12 byłem zaskoczony, że coś tak intensywnego te kilka godzin wcześniej, co pomiatało mną po całej podłodze i ścianach łazienki oraz odcinało mnie od świata żywych, dosłownie zniknęło po kilku godzinach. Sprawdziły się tu słowa Mistrza o infekcjach, że prawidłowo przebiegające powinny być intensywne, z gorączką, ale krótkie. Jeśli była to tego typu infekcja, to jestem zadowolony ze swoich działań, bo co jakiś czas ciągle idę do przodu.

Myślę, że głównie jest to zasługa działań bioenergoterapeutycznych Mistrza, gdyż po tym, jak poradził sobie z moim problemem w sercu, od kilku miesięcy ciągle zajmuje się moimi jelitami. Poprawa jest kolosalna. Nawet nie chce mi się przypominać, jak czułem się te półtora roku temu, bo była to tragedia. Teraz myślę tylko o postępach i poprawie zdrowia, a dosłownie za 2 dni kolejna wizyta u Mistrza smile.
« Ostatnia zmiana: 30-06-2016, 21:02 wysłane przez ArtComp » Zapisane
Poziomek
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiek: 38
MO: 24.09.2011
Miejsce pobytu: Warszawa
wiadomości: 673

« Odpowiedz #26 : 30-06-2016, 23:25 »

Tak, infekcje bywają brutalne, dlatego większość ludzi przy tym panikuje. Jak widać można to przeżyć. smile
Zapisane
Udana
*


Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiek: 59
MO: 01.01.2014
Wiedza:
Miejsce pobytu: Wrocław
wiadomości: 1.252

« Odpowiedz #27 : 01-07-2016, 14:15 »

Cytuj
Kilka razy straciłem równowagę i zobaczyłem ciemność przed swoimi oczami. Bałem się, że zemdleję i rano ktoś mnie znajdzie w kałuży biegunki i wymiocin. Przez cały czas głośno i głęboko oddychałem, aby utrzymać świadomość i mówiłem do siebie, żeby się to jak najszybciej skończyło, bo w głowie miałem istny kosmos, ciągle odpływałem i czułem się, jakbym umierał.
W takich momentach trudno zachować spokój, za to Cię podziwiam, że tak sponiewierany wytrwałeś i nie wezwałeś pogotowia. smile
Zapisane

Nawet najdalsza podróż zaczyna się od pierwszego kroku...
Piotr
***


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: nie stosuję
Wiedza:
wiadomości: 1.360

« Odpowiedz #28 : 01-07-2016, 17:04 »

Cytuj
Ból był wędrujący, w kilku miejscach naraz, ale co jakiś czas zmieniał swoje położenie.

Zrób sobie na wszelki wypadek USG jamy brzusznej, badanie jest bezinwazyjne.
Zapisane
Poziomek
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiek: 38
MO: 24.09.2011
Miejsce pobytu: Warszawa
wiadomości: 673

« Odpowiedz #29 : 01-07-2016, 17:51 »

Czego ma się spodziewać po tym badaniu?
Zapisane
Shadow
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiek: 34
MO: 23.02.2015
Wiedza:
Miejsce pobytu: Wrocław/Radomsko
wiadomości: 558

« Odpowiedz #30 : 01-07-2016, 20:47 »

Cytuj
Kilka razy straciłem równowagę i zobaczyłem ciemność przed swoimi oczami. Bałem się, że zemdleję i rano ktoś mnie znajdzie w kałuży biegunki i wymiocin. Przez cały czas głośno i głęboko oddychałem, aby utrzymać świadomość i mówiłem do siebie, żeby się to jak najszybciej skończyło, bo w głowie miałem istny kosmos, ciągle odpływałem i czułem się, jakbym umierał.
W takich momentach trudno zachować spokój, za to Cię podziwiam, że tak sponiewierany wytrwałeś i nie wezwałeś pogotowia. smile

Wszystko przebiegało wręcz książkowo wg założeń silnych infekcji leczniczych, więc wiedziałem, że tak musi być. Mistrz również wspomniał, że przy działaniu na jelita bioenergoterapią biegunki mogą wystąpić, więc miałem z tyłu głowy, że może się ona kiedyś przytrafić. Wcześniej już miałem jedną, bezpośrednio tydzień po sesji u Mistrza, na której pierwszy raz była praca z jelitami, jednak była ona może 20% tego, co było teraz i trwała 3 dni, a nie 12h smile.

Czego ma się spodziewać po tym badaniu?
No właśnie, czego mam się spodziewać? Nigdy żadnych obolałych miejsc w jamie brzusznej nie miałem, zdrowie ma się raczej w dobrą stronę z upływem czasu, więc czego miałbym się obawiać?
« Ostatnia zmiana: 02-07-2016, 17:43 wysłane przez Gloria » Zapisane
Helusia
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: obecnie nie stosuję
Wiedza:
Miejsce pobytu: Wielkopolska
wiadomości: 749

« Odpowiedz #31 : 02-07-2016, 13:35 »

Cytuj
Czego ma się spodziewać po tym badaniu?
Przecież USG jamy brzusznej nie zbada mu jelit.
Zapisane

Najcenniejsze, co możesz podarować innym, to mądrość
Luciano
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiek: 35
MO: Listopad 2013
Wiedza:
wiadomości: 767

« Odpowiedz #32 : 03-07-2016, 13:52 »

Gratuluję, Shadow, rozwagi i zachowania zimnej krwi. Doświadczenie i wiedzę już masz, teraz wystarczy iść konsekwentnie naprzód. Dobre nastawienie, które da się u Ciebie wyczuć, powinno Ci to ułatwić. Podejrzewam, że na pierdu-pierdu w stylu sugestii Piotra jesteś już całkowicie odporny. Czekam na kolejne wieści, bo nawet jako kolega z dłuższym stażem, wynoszę z nich dużo pożytecznych informacji.
« Ostatnia zmiana: 10-07-2016, 23:41 wysłane przez Gloria » Zapisane

Lepiej się z mądrym zgubić niż z głupim znaleźć.
Piotr
***


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: nie stosuję
Wiedza:
wiadomości: 1.360

« Odpowiedz #33 : 09-07-2016, 10:41 »

Czego ma się spodziewać po tym badaniu?

Albo Shadow ma duży talent literacki, żeby tak opisać i przestraszyć wszystkich zwykłą jelitówką, albo to coś poważniejszego i sam to wyczuje wkrótce.
Zapisane
Luciano
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiek: 35
MO: Listopad 2013
Wiedza:
wiadomości: 767

« Odpowiedz #34 : 09-07-2016, 11:28 »

Raczej dodaje innym otuchy pokazując, że można przejść coś takiego bez interwencji konowałów. Natomiast ty próbujesz straszyć, że to coś poważniejszego, ale co dokładnie to nie wiesz i sugerujesz jakieś durne rozwiązania.
Zapisane

Lepiej się z mądrym zgubić niż z głupim znaleźć.
Shadow
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiek: 34
MO: 23.02.2015
Wiedza:
Miejsce pobytu: Wrocław/Radomsko
wiadomości: 558

« Odpowiedz #35 : 11-08-2016, 20:00 »

Tak się akurat złożyło, że ta konkretna infekcja, którą tak podobno barwnie opisałem, trafiła się 3 dni przed wizytą u Mistrza, więc nie martwiłem się i byłem ciekaw co mi powie. Mistrz wyczuł oczywiście sporo stanów zapalnych na obszarze całych jelit, co jest oczywiste i wręcz wskazane, że organizm podczas tej infekcji zrobi generalną czystkę i regenerację. Mistrz te stany zapalne, które się dało, zogniskował. Kolejna wizyta była w ten poniedziałek i mało brakło, a byłaby ostatnią pod kątem energetycznym jelit, tak sprawnie organizm sobie z wszystkim poradził. Jednak jeszcze za miesiąc się pojawię w tej sprawie.

Sporo się zmieniło po tej infekcji. Nawet hemoroidy, na które nigdy szczególnie nie narzekałem, ale wiedziałem, że nie jest z nimi dobrze i mogą się jeszcze ujawnić, po prostu się wycofały. Ogólnie moja witalność w ciągu dnia rośnie teraz z dnia na dzień i nabiera tempa. Myślałem, że po początkowym szybkim postępie, później następuje spowolnienie efektów i tak już jest do końca. Jednak myliłem się, bo regularnie czas, w którym myślimy, że nic się nie dzieje, organizm będzie przerywał takimi infekcjami. Obecnie wracam z pracy i nie czuję się zmęczony. Nawet po jedzeniu sporadycznie mam ochotę na drzemkę.

Nalot na języku jest obecnie znikomy, co jest dla mnie nowością, bo nawet jak nie piłem jeszcze mikstury, to był zawsze biały. Zobaczymy czy to się zmieni, gdy we wrześniu znów wrócę do citroseptu. Cerę mam praktycznie idealnie czystą. Nie pamiętam kiedy ostatnio taką miałem. Mój organizm ciągle się jeszcze z czegoś tam oczyszcza, bo co jakiś czas coś tam się posypie z głowy, ale jest to jedyne miejsce, w którym mój organizm oczyszcza się przez skórę i to coraz rzadziej. Cała reszta widocznie idzie jelitami i z moczem. Szczególnie w moczu jestem w stanie to zauważyć bo czasem po wypiciu ziół na drogi oddechowe, jest całkowicie mętny.

Zobaczymy kiedy przyjdzie czas na infekcję dróg oddechowych, aby pozbyć się mojego znienawidzonego wroga, grzybicy tchawicy. To będzie dla mnie spory przełom i nauczony doświadczeniem, na pewno będę przebieg infekcji obserwował ze stoickim spokojem.
« Ostatnia zmiana: 11-08-2016, 20:09 wysłane przez Shadow » Zapisane
Shadow
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiek: 34
MO: 23.02.2015
Wiedza:
Miejsce pobytu: Wrocław/Radomsko
wiadomości: 558

« Odpowiedz #36 : 03-01-2018, 19:45 »

Ładny kawałek czasu upłynął od mojego ostatniego postu. Jednak czas szybko leci. Generalnie większość moich nowości przewija się co jakiś czas w innych postach na forum, ale postaram się coś sklecić tutaj.

Solidnej grypy z infekcją dróg oddechowych, aby pozbyć się grzybicy tchawicy, się jeszcze nie doczekałem, ale były takie pomniejsze, bez gorączki i trwające od 3 do 7 dni. Okazało się, że po terapii z rzepą ruszyło się u mnie coś z zatokami, ale nie w taki sposób jak większość tutaj opisuje. Po prostu czułem tam pulsowanie, zaczęła mi płynąć z nich woda, dużo wody, ale nie wiązał się z tym żaden dyskomfort ani jakaś mega infekcja. Na wizycie u Mistrza wyczuł on tam stany zapalne, które utrzymywały się chyba przez 2 miesiące, potem zniknęły i znów się pojawiły na miesiąc. Trochę jak wojna podjazdowa na tym obszarze to wygląda, ale nie poganiam nic w górnych drogach oddechowych, bardziej zależy mi na tchawicy, którą Mistrz tak jak i jelita wspomaga energetycznie.

Jeśli chodzi o jelita to tutaj już trafiały się infekcje w pełni tego słowa znaczeniu. Takie jak opisałem wyżej, jednak trochę łagodniejsze. Było ich w sumie od ostatniego wpisu chyba 2-3, każda kolejna łagodniejsza. Przebieg książkowy, czyli początki odczuwania gorączki jakoś ok. 16:00 jeszcze w pracy, a o 19:00 leżałem już pod 2 kołdrami w domu z zarezerwowaną pracą z domu do końca tygodnia. Jednak nie było to potrzebne, bo następnego dnia rano wszystko znikało całkowicie, byłem jak nowo narodzony mimo słabo przespanej nocy. Po takiej infekcji na wizycie u Mistrza miałem oczywiście stany zapalne, jednak tym razem nie na jakimś dużym obszarze, tylko raczej punktowo. Szybko się ogniskowały, wręcz na jednej wizycie. Obecnie sytuacja wygląda tak, że stany zapalne na układzie pokarmowym się już nie pokazują, co w sumie czuć, bo przelewania, gazy czy inne problemy praktycznie zmalały do zera. W święta nawet sobie pozwoliłem czy to z alkoholem, czy jakimś cukierkiem, ewentualnie sernik, a jednak nie odczułem tego w ogóle.

Oczywiście to były tylko pojedyncze przypadki, teraz znów wracam do DP, bo moim ostatecznym celem jest oczyszczenie tchawicy i ew. górnych dróg oddechowych, jeśli coś tam jest. Mistrz powiedział, że najprawdopodobniej tchawicę organizm oczyści na samym końcu, z racji, że zaraz po jelitach była ona najbardziej zainfekowana. Do teraz utrzymuje się tam mały stan zapalny, jednak jest on nieporównywalnie mniejszy do tego, który był na początku. Długa drogą z tą tchawicą, ale faktycznie wszystkie inne dolegliwości z czasem mi znikają, a tchawica trzyma się ostro. Mimo iż nie odczuwam już z jej strony żadnych dolegliwości, szybkiego męczenia się strun głosowych podczas mówienia, czy nadmiernego odchrząkiwania, to jednak wiem, że coś tam jest, bo raz na jakiś czas się odezwie.

Zamierzam w połowie stycznia zacząć jeszcze raz kurację z rzepą, bo odczułem sporą poprawę jeśli chodzi o jelita i tchawicę szczególnie. Tchawicę wręcz czułem zaraz po wypiciu, że coś tam się dzieje, a jelita swoją drogą. Widać, że grzybica rzepy nie lubi.
« Ostatnia zmiana: 04-01-2018, 09:48 wysłane przez Gloria » Zapisane
Luciano
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiek: 35
MO: Listopad 2013
Wiedza:
wiadomości: 767

« Odpowiedz #37 : 03-01-2018, 20:10 »

Jak u ciebie z miksturą: pijesz pełną dawkę, musisz robić przerwy? Jak z koktajlami? U siebie również obserwuję, że z roku na rok coraz lepiej reaguję na poszczególne pokarmy. No, może z jednym wyjątkiem- alkoholem. W noc sylwestrową tak się przytrułem wzmocnionym winem, że podjąłem decyzję, że w pełni wracam do abstynencji. Ale wracając do tematu! Zobacz ile czasu potrzeba, aby to wszystko zaczęło iść w dobrym kierunku.

A z tym pulsowaniem w zatokach to mam podobnie. Do opisanych objawów dochodzi dochodzi silne uczucie gorąca, podczas gdy w rzeczywistości czoło jest zimne. U mnie dzieje się tak przez zakraplanie nosa alocitem.
Zapisane

Lepiej się z mądrym zgubić niż z głupim znaleźć.
Shadow
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiek: 34
MO: 23.02.2015
Wiedza:
Miejsce pobytu: Wrocław/Radomsko
wiadomości: 558

« Odpowiedz #38 : 03-01-2018, 21:20 »

Tak, ja też oprócz rzepy, kropię sobie nos alocitem dosyć regularnie, mimo iż nie mam z tamtego rejonu żadnych powikłań, ani problemów z oddychaniem czy snem. Wszystko jest drożne. Jedyny problem, który wielu uznaje za coś normalnego, to w zimę jak wyjdę na mróz i wejdę do ciepłego, to leje mi się z nosa woda. Faktycznie wtedy jest tam uczucie takiego gorąca, czyli typowo stan zapalny jako lokalna gorączka.

MO jadę cały czas pełną dawkę i zmieniam co jakiś czas aloes z citroseptem. Generalnie od jakiegoś roku nie mam już osadu na języku czy brzydkiego zapachu z ust. Były różne kolory tego osadu, na końcu był chyba brązowy, a teraz tylko raz na jakiś czas, pojawi się biały lub brązowy, ale jest go tak mało, że w całości usuwam go szczoteczką wieczorem. Czasem też trafi się to uczucie po wypiciu mikstury, jakby mi po jej wypiciu coś podchodziło do gardła i odbija mi się nią, ale to trwa ok 1h i zdarza się raz na 3-4 miesiące, czyli klasyczne kropla drąży skałę. KB cały czas piję 3x dziennie z ostropestem. To, co zostaje z przygotowania MO, wlewam do koktajlu, a czasem wrzucam pół cytryny obranej, blenduję i wypijam. Generalnie cały czas oś odżywiania się w sumie wygląda tak samo, czyli szynki, boczki, kiełbasy od teścia, jajka kurze, kacze, ziemniaki od rodziców, a jedynie warzywa na surówki i owoce kupuję w sklepach.

Wszystko idzie powoli do przodu, następny wpis myślę, że jak ruszy się coś konkretnego z tchawicą, a nie tylko wojna podjazdowa infekcjami bez gorączki czy grypy. Wiem, że organizm jest do tego zdolny, bo na jelitach na sporo większym obszarze robił to już nawet rok temu. Jednak organizm ciągle tylko tę tchawicę osłabia, jakby czekał na odpowiedni moment.
« Ostatnia zmiana: 04-01-2018, 09:51 wysłane przez Gloria » Zapisane
Wrady
***


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
wiadomości: 35

« Odpowiedz #39 : 12-01-2018, 00:12 »

Cytuj
Czasem też trafi się to uczucie po wypiciu mikstury, jakby mi po jej wypiciu coś podchodziło do gardła i odbija mi się nią, ale to trwa ok 1h i zdarza się raz na 3-4 miesiące, czyli klasyczne kropla drąży skałę.
W jakim sensie kropla drąży skałę? Nie bardzo rozumiem tę wypowiedź.
Zapisane
Strony: 1 [2] 3   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.21 | SMF © 2006, Simple Machines
Design by jpacs29 | Mapa strony
Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!