Niemedyczne forum zdrowia
19-04-2019, 00:44 *
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Czy dotarł do Ciebie email aktywacyjny?

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Aktualności: Czwarty tom "Zdrowia na własne życzenie" --> kliknij
 
   Strona główna   Pomoc Regulamin Szukaj Zaloguj się Rejestracja  
Strony: 1 ... 20 21 [22] 23   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Ciężka alergia na wszystko - błędne koło braku wchłaniania  (Przeczytany 132974 razy)
scorupion
« Odpowiedz #420 : 06-09-2018, 21:55 »

Szlag człowieka trafia na miejscu jak czyta coś takiego: https://antyweb.pl/borelioza-kleszcz-zakazenie/
Powiem wam, że jest tego znacznie, znacznie więcej i wszyscy rżną głupa. Ogólna ciemnota, brak myślenia i rozumu. Chociaż dobrze, że ten wątek przekroczył sto tysięcy odsłon.
Zapisane
Elizka
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: nie stosuję
Skąd: Śląsk
Wiadomości: 201

« Odpowiedz #421 : 26-09-2018, 11:17 »

Po wizycie u dr Treli, okazało się, że jednak borelioza sobie jest, pomimo, że ostatni test wyszedł negatywnie. Prowokacja metronidazolem otwarła cysty i w pierwszym teście Microblotarray tym zrobionym po trzech tyg. od zakończenia metro wyszedł jeden wynik dodatni + jeden graniczny w igm. Po 6 tyg. test wyszedł negatywnie bo bakterie boreliozy schowały się w biofilmie i tak miało podobno być. Czyli jest borelioza 100% niestety, bo już myślałam, że się tego gówna pozbyłam.

Teraz dr zaproponował leczenie jersini - na początek metro 10 dni a potem cipronex o ile nie pomyliłam nazwy leku bo mam go w domu. Do tego lauricidin, cynk oraz debutir. Leczenia jeszcze nie zaczęłam, bo no właśnie znowu jest beznadziejnie a to za sprawą muchy końskiej. Franca mnie ugryzła pod koniec lipca i po miesiącu znowu zaczęło się wszystko psuć, tzn. cały czas mam sztywność karku, problemy z pamięcią masakryczne, problemy z żołądkiem - często mnie boli, co kiedyś zdarzało się to sporadycznie a teraz ostatnio codziennie. Po cynku myślałam, że oszaleje. I tak się wszystko pieprzy a było już tak fajnie. Już mi się żygać tym wszystkim chce. Pamiętam jak w zeszłym roku ugryzł mnie kleszcz i tez po miesiącu miałam duże pogorszenie ale jakoś doszłam do siebie. Tylko, że już mi się odechciewa wszystkiego. Tyle walki i poświęcenia na leczenie i wszystko poszło na marne, wszystko mam zaczynać od nowa? Nie wiem, czy mam brać ten antybiotyk, czy on złagodzi stan zapalny, czy jeszcze pogorszy sytuację?    
Zapisane
Major
***


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 2015-10-02 z przerwami
Skąd: Karpackie Klimaty
Wiadomości: 29

« Odpowiedz #422 : 26-09-2018, 15:49 »

Cytat
Przecież jeśli Elizka słucha Scorupiona, to już dawno łyka witaminę D3. Pytanie jak duże to są dawki.

Akurat żadnych witamin nie biorę, bo poprzednio jak wzięłam niacynę to źle się to dla mnie skończyło i nie wiem jak by to było z wit. d. Witaminami żywią się robaki i też nie wiem czy to taki dobry pomysł brać te witaminy. Ja jem żywność gęsto odżywczą, także może nie jest tak źle, chociaż jak jest zaburzone wchłanianie to też nie wiadomo ile się z tego wchłonie. Rzepę w moim przypadku też wolę sobie na razie odpuścić.

Teraz postanowiłam zadbać o jelita: debutir (kwas masłowy), laktoferyna i do rozważenia glutamina. Zioła Buhnera dalej, do tego sarsasparilla doszła i olejki, które cały czas rotuję + druga kuracja odrobaczająca vernicabonem w zwiększonej dawce. Intuicja mi podpowiada, że chyba jeszcze za wcześnie na odstawienie tego wszystkiego.

 

Pewnie to wiesz, ale Niacynę organizm sam sobie produkuje. Witaminę D3 produkuje i magazynuje głównie (piszą o ~90%) podczas kontaktu ze słońcem. Dobrze, że jesz żywność gęstą odżywczo, ale na próżno tam szukać jakiś sensownych dawek D3, jeżeli nie jesz codziennie śledzi. Nie wiem jak z zapotrzebowaniem u osób chorych. Był taki starszy Pan w telewizji, który miał koło 100 lat i zaciekawił mnie tym, że codziennie rano je śledzia. Rzepa to inny kaliber, trochę jak lek. Witamina działa jak witamina, po prostu jest potrzebna do sprawnie działającej całości i wątpię, żeby organizm jakoś protestował, ewentualnie będzie gorzej, bo dostanie to czego potrzebuje i ruszy do przodu.

Od siebie jeszcze dodam, że jak byłem młodszy (4-6 lat temu), to się w botanika "bawiłem". Często chodziłem ścieżkami dzikich zwierząt i były sytuacje, że do domu przynosiłem po 5-6 kleszczy. Jak sięgam pamięcią, to był kilka razy rumień (2-3 razy?), nie wyglądał jak typowo wędrujący, tylko czerwona, nieregularna plama, chyba jasna w środku, o średnicy pieści i znikał po tygodniu (może dwóch, całkowicie trzech). Chyba nie jest tak dramatycznie u mnie, jak u Ciebie (nie znam dokładnie całego wątku), nawet nie byłem testu zrobić, chociaż patrząc na objawy i ten wątek, to już dawno powinienem (usprawiedliwiam to tym, że na pewno ją mam smile). Nie miałem dużo okazji jakoś konkretnie nałapać słońca, dlatego raz na jakiś czas uzupełniam wspomagaczami. Efekty są takie, że wszystkie problemy są nadal, ale psychika działa zdecydowanie lepiej i system odpornościowy szybciej potrafi się z objawami uporać, mimo, iż pojawiły się nowe objawy, po prostu czuć różnice. Aktualnie do mikstury wróciłem, rodzaj odżywiania to połączenie Biosłone i Fodmap (z którego dużo rzeczy u mnie odpada), kiedyś dieta z niską zawartością błonnika.
« Ostatnia zmiana: 26-09-2018, 15:54 wysłane przez Major » Zapisane

"Jeśli widzę dalej, to tylko dlatego, że stoję na ramionach olbrzymów".
scorupion
« Odpowiedz #423 : 26-09-2018, 17:23 »

Cytat
były sytuacje, że do domu przynosiłem po 5-6 kleszczy. Jak sięgam pamięcią, to był kilka razy rumień (2-3 razy?), nie wyglądał jak typowo wędrujący, tylko czerwona, nieregularna plama, chyba jasna w środku, o średnicy pieści i znikał po tygodniu (może dwóch, całkowicie trzech). Chyba nie jest tak dramatycznie u mnie, jak u Ciebie (nie znam dokładnie całego wątku), nawet nie byłem testu zrobić, chociaż patrząc na objawy i ten wątek, to już dawno powinienem (usprawiedliwiam to tym, że na pewno ją mam smile)
Masz, witamy więc szanownego kleszczo i krętkobiorcę hehehe.
Witamina D3 nieraz pomaga zmniejszyć bóle, ale boreliozy nie leczy. U niektórych podawanie niczego nie zmienia.
Jeśli nie zamierzasz się leczyć to robienie badań oczywiście jest zbędne.

a to za sprawą muchy końskiej. Franca mnie ugryzła pod koniec lipca i po miesiącu znowu zaczęło się wszystko psuć,
Niefart, zdarza się częściej niż wszyscy myślą. Gdzieś niedawno pisałem, że zdaniem fachurki od pulsów ponowne wpuszczenie bakterii do krwioobiegu powoduje mobilizację organizmu i szybsze wyleczenie. Moim zdaniem coś mu się pomerdało, może w bardzo lekkich przypadkach. W większości powoduje nawrót dolegliwości gorszych niż poprzednie i przedłużenie choroby. Inaczej trzeba by łapać kleszcze i wrzucać sobie za kołnierz.
Oczywiście muchy końskie mogą przenosić krętki, myślę nawet, że muszą i inne owady również, bo za dużo jest przypadków zachorowań jak na same kleszcze. Są badania, między innymi Klinhardt robił.

A tu dla zaspokojenia ciekawości czytelników co może zaaplikować kleszcz bezpośrednio do krwi i dlaczego leczenie jest takie ciężkie:
borelioza / neuroborelioza (sensu stricte i latio) wywoływana przez 8 głównych bakterii z grupy Borrelia,
dur powrotny wywołany przez borrelie duru powrotnego (ponad 30 dobrze opisanych rodzajów wywołujących boreliozę duru powrotnego), których to ludzie są głównym rezerwuarem,
tyfus plamisty,
gorączka odkleszczowa,
gorączka Q i infekcje innymi typami riketsji,
bartonelloza wywoływana przez kilkadziesiąt rodzajów bartonelli,
babeszjoza wywoływana przez babesia,
anaplazmoza (erlichioza) wywoływana przez Anaplasma phagocytophilum,
KZM Kleszczowe Zapalenie Mózgu / Tick-Borne Encephalitis,
jersinioza,
chlamydioza,
toksoplazmoza,
bruceloza,
leptospiroza,
choroba Borna,
tularemia,
mykoplasma forma L,
zakażenia różnymi wirusami z rodziny HHV
Zapisane
Piotr
***


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: nie stosuję
Wiedza:
Wiadomości: 1.037

« Odpowiedz #424 : 26-09-2018, 18:01 »

Po cynku myślałam, że oszaleje. I tak się wszystko pieprzy a było już tak fajnie. Już mi się żygać tym wszystkim chce.

Możesz mieć nadmiaru cynku w organizmie. Cynk powinien znajdować się odpowiedniej proporcji do miedzi i jest jej antagonistą. Niedobór miedzi może powodować depresję. Jak widać przyjmowanie na własną rękę pierwiastków może nieźle namieszać w organizmie. Ale lekarz pewnie Ci tego nie powie, bo jest tylko od kasowania. smile
Zapisane
Major
***


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 2015-10-02 z przerwami
Skąd: Karpackie Klimaty
Wiadomości: 29

« Odpowiedz #425 : 26-09-2018, 18:14 »

Cytat
Masz, witamy więc szanownego kleszczo i krętkobiorcę hehehe.Witamina D3 nieraz pomaga zmniejszyć bóle, ale boreliozy nie leczy. U niektórych podawanie niczego nie zmienia. Jeśli nie zamierzasz się leczyć to robienie badań oczywiście jest zbędne.

Wiem, że ten mój post brzmi trochę bajkowo, ale to prawda (ze względu na okoliczności, wiele osób o specyficznych zainteresowaniach może mieć ten sam problem). Wtedy jeszcze nie miałem pojęcia o zbilansowanym odżywianiu, ani większego o boreliozie. Żeby nie było, zdaje sobie sprawę ze swojego położenia, nad leczeniem poważnie się zastanawiałem już jakiś czas, odkąd czytam tutaj, a mój stan "stał w miejscu" albo się pogarszał. Gdybym miał robić badania, to tylko po to, żeby jakiś dochtór miał pewność i zastosował jakieś leczenie, bo po tylu ukąszeniach i tym co tutaj przeczytałem, to pewnie będzie formalność. Około 6 może 5 lat temu, przechodziłem też prawie roczne (z przerwami) "leczenie" tetracykliną, i wtedy akurat tamte objawy ustąpiły na jakiś czas. Nie wiem też do kogo najlepiej byłoby się zwrócić, bo w okolicy są zwykli lekarze, co pewnie Doksycykline na kilka tygodni dadzą i stwierdzą, że wyleczony.


W kwestii D3, mi chodziło tylko o to, żeby dostarczyć organizmowi coś co potrzebuje (do utrzymania różnych funkcji, w tym odporności), a jest towarem deficytowym, bo choroba definiuje wiele rzeczy, takich jak to, że znika ochota do życia i wychodzenia z 4 ścian, a u nas trzeba się jeszcze spieszyć, bo taki mamy klimat. Na pewno, Ci którzy się dobrze nie wygrzali latem, według mnie, powinni sobie znaleźć jakieś źródło D3 i świadomie z niego korzystać.
Zapisane

"Jeśli widzę dalej, to tylko dlatego, że stoję na ramionach olbrzymów".
Elizka
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: nie stosuję
Skąd: Śląsk
Wiadomości: 201

« Odpowiedz #426 : 27-09-2018, 08:37 »

Major jak miałeś rumień to już nie musisz robić badań, masz jak w banku boreliozę. Rumień = 100% borelioza.Z tego co opisujesz to rumień (taki typowy) właśnie tak powinien wyglądać, czyli taki pierścień - w środku biały a na zewnątrz czerwona otoczka. W pewnym sensie masz szczęście bo jak coś się będzie działo niepokojącego w przyszłości to wiesz z czym to będzie związane. Nie będziesz musiał robić dziesiątek badań i szukać co ci jest - to takie szczęście w nieszczęściu. Teraz musisz koniecznie pilnować zdrowego odżywiania i unikać stresowych sytuacji - to jedyne wyjście w twoim przypadku, bo choroba może wybuchnąć w każdej chwili. Ile to jest zaleczonych osób, gdzie jest dobrze jak jest dobrze, a jak wystąpi np. stres wszystko wraca i cała zabawa od nowa.
Jeżeli by coś się  działo to o lekarzu z przychodni zapomnij - na pewno nie da ci antybiotyku na dłużej niż miesiąc - musisz szukać albo ilads albo dobrego fitoterapeutę, który ogarnia temat. Z fito to ciężka sprawa, rzadko który podejmuje się leczenia boreliozy i koinfekcji i odsyła dalej. Poza tym przy leczeniu bb jeden antybiotyk to trochę mało, zazwyczaj są dwa, bo drugi rozbija np. cysty.
Co do wit.d to też słyszałam o niej dużo dobrego, no ale ja to chyba sobie witaminy na razie odpuszczę bo więcej szkody niż pożytku w moim przypadku.

Piotr nadmiaru cynku to raczej nie mam bo brałam go za krótko. Bolał mnie po nim brzuch i to dosyć mocno - nie wzięłam go dużo, może ze 4 dni brałam. Debutir też się nie sprawdził. Miałam dwa podejścia i też mnie pobolewał po nim brzuch, także na razie odstawiłam. Ech ciężkie to życie.

Czy jest tu ktoś kto bierze zioła liposomalne Oruby i z jakim efektem?
« Ostatnia zmiana: 27-09-2018, 08:49 wysłane przez Elizka » Zapisane
scorupion
« Odpowiedz #427 : 27-09-2018, 09:29 »

Żebyś się nie zdziwiła jak ktoś ci tu napisze, że coś bierze hehehe.
Kiedy krętek z kumplami porządnie zaatakuje układ pokarmowy to bez znaczenia co będziesz jadła, ile tego będzie, dużo, mało, czy w sam raz, czy są to antagoniści czy wprost przeciwnie i tak będzie bolało.
« Ostatnia zmiana: 27-09-2018, 09:37 wysłane przez Scorupion » Zapisane
Elizka
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: nie stosuję
Skąd: Śląsk
Wiadomości: 201

« Odpowiedz #428 : 27-09-2018, 10:58 »

A może ktoś mnie zaskoczy i napisze, że bierze zioła liposomalne hehehe.

U mnie wygląda to tak, że jak jem to co mogę to nie jest tak źle, a jak sobie pofolguję to się sypie. Jak jestem grzeczna (i tak od 2 lat) to i jelita tolerują coraz więcej i wtedy mogę działać, przynajmniej tak było do tej pory. Dlatego teraz znowu muszę grzecznie jeść, wzmocnić jelita i działać dalej. Nie da się nic na siłę, bo nie wyobrażam sobie wegetować cały czas z bolącym brzuchem, deprechą i lękami - bo wiadomo w im gorszym stanie jelita to tym gorszy stan psychiczny. Chyba wiąże się to ze słabym wchłanianiem nawet leków przeciwdepresyjnych.
Zapisane
Kalina
*


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: 08.03.2009
Wiedza:
Skąd: lubuskie
Wiadomości: 949

« Odpowiedz #429 : 27-09-2018, 13:03 »

Cytat
A tu dla zaspokojenia ciekawości czytelników co może zaaplikować kleszcz bezpośrednio do krwi i dlaczego leczenie jest takie ciężkie:
borelioza / neuroborelioza (sensu stricte i latio) wywoływana przez 8 głównych bakterii z grupy Borrelia,
dur powrotny wywołany przez borrelie duru powrotnego (ponad 30 dobrze opisanych rodzajów wywołujących boreliozę duru powrotnego), których to ludzie są głównym rezerwuarem,
tyfus plamisty,
gorączka odkleszczowa,
gorączka Q i infekcje innymi typami riketsji,
bartonelloza wywoływana przez kilkadziesiąt rodzajów bartonelli,
babeszjoza wywoływana przez babesia,
anaplazmoza (erlichioza) wywoływana przez Anaplasma phagocytophilum,
KZM Kleszczowe Zapalenie Mózgu / Tick-Borne Encephalitis,
jersinioza,
chlamydioza,
toksoplazmoza,
bruceloza,
leptospiroza,
choroba Borna,
tularemia,
mykoplasma forma L,
zakażenia różnymi wirusami z rodziny HHV
Kleszcze chyba w jakimś laboratorium się szkoliły.

Elizka dobrze Ci radzę skończ z tymi grzeszkami w jedzeniu.

Myślę, że w Twoim przypadku dieta monotematyczna powinna zagościć na najbliższe kilka lat.

Zapisane
scorupion
« Odpowiedz #430 : 27-09-2018, 22:44 »

Cytat
Po wizycie u dr Treli, okazało się, że jednak borelioza sobie jest, pomimo, że ostatni test wyszedł negatywnie. Prowokacja metronidazolem otwarła cysty i w pierwszym teście Microblotarray tym zrobionym po trzech tyg. od zakończenia metro wyszedł jeden wynik dodatni + jeden graniczny w igm. Po 6 tyg. test wyszedł negatywnie bo bakterie boreliozy schowały się w biofilmie i tak miało podobno być
Tu mi coś nie gra. Nie ma pewności, że Metronidazol rozbija cysty i biofilmy krętka, zakładają tak, bo rozbijał cysty pasożytów. Po drugie bakterie krążące we krwi nie schowały się przed antybiotykiem tylko zostały wybite. A zostały te, które nie wylazły do rozmnożenia z cyst.
Zapisane
Skorupion
*


Offline Offline

MO: nie stosuję
Wiadomości: 197

« Odpowiedz #431 : 31-10-2018, 08:59 »

Są tacy co twierdzą, że nie znają nikogo wyleczonego z boreliozy antybiotykami. No cóż… A jak to wygląda u naszego fachurki. Otóż on twierdzi, że ma blisko tysiąc osób na trwale wyleczonych. Następny tysiak jest w drodze. Kiedy uważa, ze ktoś jest wyleczony. W momencie braku objawów i czystym badaniu Elisa lub WB, a w trudniejszych przypadkach LTT kończy się antybiotyki, ale zaczyna obserwację. I dopiero po dwóch kolejnych latach przy braku nawrotów i objawów leczenie jest zakończone.
Sama antybiotykoterapia trwa przeciętnie blisko dwa lata, najkrótszy przypadek dziewięć miesięcy, najdłuższy trzy i pół roku. Zależy od stopnia zaawansowanie choroby oraz od możliwości wątroby do metabolizowania antybiotyków, współistnienia innych chorób, no i oczywiście od uporu i konsekwencji kleszczobiorcy. Nieraz trzeba naprawdę dużo silnej woli, odporności na ból i siły psychicznej, żeby leczenie przetrwać.
Najciekawszy przypadek to kobieta chora ponad dwadzieścia lat, wielokrotnie hospitalizowana, po kilkudziesięciu diagnozach i setkach wizyt, która w końcu wylądowała na wózku. Dwu i pół letnie leczenie pulsami spowodowało powrót do zdrowia na tyle, że normalnie funkcjonuje.
Co ciekawego ja ostatnio zaobserwowałem. No reakcje na antybiotyk przypominają reakcję na miksturę. Na konkretnym przypadku wyglądało to tak, że pacjent miał cystę czy tam znacznie powiększony staw u nasady dużego palucha stopy od wielu wielu lat. Po zdiagnozowaniu boreliozy i serii pulsów zdaje się ośmiomiesięcznej, pewnej nocy dopadł go potężny ból tego stawu, powstało zapalenie, rano wszystko minęło, ruchomość stawu znacznie się zwiększyła prawie do normalnej, cysta sporo zmalała. Zbliżonych przypadków znam więcej.

U Yuppi olejki na zatoki zadziałały przeciwbólowo i jednocześnie oczyściły zatoki. Miała farta, znacznie częściej powodują herxy i zwiększenie bólu. Czeka test na boreliozę. Hmmm… przy dobrze rozwiniętej boreliozie jakiekolwiek olejki wywołują reakcje, kompletnie pierwsze z brzegu, nie musi być żaden test. A zatoki są ulubionym miejscem gdzie buszuje krętek, wniosek prosty. Co jeszcze. Nawiązując do wcześniejszego akapitu to olejki czy antybiotyki poprzez zatoki potrafią na tyle oczyścić głupi łeb, ze zmniejsza się depresja i inne dolegliwości psychiczne. Analogia do oczyszczania mózgu z grzyba poprzez miksturę.

Shadow pisze, że w trudniejszych przypadkach bez bioenergoterapii się nie wyzdrowieje. Może, należałoby więc w każdej gminie powołać gminnego bioenergoterapeutę, a szpitale zamienić na uczelnie kształcące bioenergoterapeutów. Odnośnie boreliozy sama bioenergo jest bezradna, nie znam ani jednego przypadku, żeby wyleczyła, dobrze się za to sprawdza pomocniczo i uzupełniająco. A ciekawa dygresja przy tym…żeby  wyrobić sobie w miarę obiektywne zdanie na temat BPP to trzeba znać forum, przypadki w realu i Forum Biosłone Undergound hehehe.


Jutro mamy komercyjne święto polegające na totalnym zaśmiecaniu cmentarzy. Publiczność gremialnie w jednym czasie zakupuje tysiące ton plastikowego badziewia w supermarketach i na bazarach, transportuje z ogromnym wysiłkiem i maniackim uporem na groby bliskich i nazywa to wszystko pamięcią o zmarłych.
Szalom.
Zapisane
Skorupion
*


Offline Offline

MO: nie stosuję
Wiadomości: 197

« Odpowiedz #432 : 31-10-2018, 12:58 »

Decydując  się na takie leczenie, trzeba być konsekwentnym. Przerwanie pulsów na ponad dwa tygodnie wymaga powrotu do doksycykliny i dopiero ponowne pulsy.
Jak ktoś ma dostęp do Nieboraczka niech mu da Doxycyklinę albo Bioracef. Już po trzech dniach powinna być reakcja.
Zapisane
Skorupion
*


Offline Offline

MO: nie stosuję
Wiadomości: 197

« Odpowiedz #433 : 10-01-2019, 18:29 »

No i trzeba być czujnym odnośnie zakończenia leczenia antybiotykiem. O ile zakaźnicy przeginają wmawiając ludziom, że po trzytygodniowym leczeniu boreliozy już nie ma, pozostał tylko syndrom postboreliozowy (moim zdaniem pozostał, ale w ich głowach) to internetowa brać przegina w drugą stronę, latami biorąc antybiotyki, pomimo braku charakterystycznych objawów i często reakcji na leki. Na przykładzie Elizki można pokazać, że za część dolegliwości będzie odpowiadała toksemia i to niemała. Po późno złapanej chorobie musi pozostać sporo złogów, zapaleń, zrostów, innych uszkodzeń, w tym również i tych nieodwracalnych. W tym momencie rodzi się pole do popisu dla BPP i wszystkich metod proponowanych na forum. Łącznie z  moją ulubioną bioenergoterapią hehehe. Pozostaną też uszkodzenia poantybiotykowe oraz inne choroby towarzyszące boreliozie.
Zdaniem naszego fachurki boreliozowego koinfekcji jest stosunkowo niewiele, on je jak najbardziej leczy, ale tylko wtedy, gdy pojawiają się typowe dla nich objawy, najlepiej potwierdzone badaniami. Gdy tego nie ma, nie należy się wygłupiać z antybiotykami, tylko szukać innych przyczyn niż choroby odkleszczowe. Cały myk polega na tym, aby umieć określić moment zakończenia terapii.
Zapisane
Skorupion
*


Offline Offline

MO: nie stosuję
Wiadomości: 197

« Odpowiedz #434 : 12-01-2019, 22:02 »

Dajmy szansę też iladsowcom. Oni twierdzą, że koinfekcji jest mnóstwo i od tego należy zaczynać leczenie. Najwybitniejszy z nich Horowitz uważa, że występuje głównie babeszjoza. Wszystkie cięźkie przypadki boreliozy, trudno poddające się leczeniu i choroby degeneracyjne typu SM są wynikiem  współpracy babeszji i borelli. Charakterystyczne objawy babeszjozy to obfite nocne poty, bezdech i dreszcze, trochę  jak przy malarii, bo to też pierwotniak. Później dochodzi wiele innych.
Przy przewlekłej babeszjozie należy badać krew pod mikroskopem w rozmazie. Luka się na czerwone krwinki, które są uszkadzane w charakterystyczny sposób. W Polsce fachurka od badań to Janowicz w Świnoujściu.
Zapisane
Skorupion
*


Offline Offline

MO: nie stosuję
Wiadomości: 197

« Odpowiedz #435 : 13-01-2019, 21:10 »

Jakie jest moje skromne zdanie. Bardzo proste. Im lżejszy przebieg, łatwiej poddaje się leczeniu, mniej objawów i głównie neurologiczne to mamy samego krętka. Im więcej objawów obejmujących wiele narządów, ciężki przebieg, bardzo trudne leczenie, tym więcej koinfekcji.
Zapisane
Elizka
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: nie stosuję
Skąd: Śląsk
Wiadomości: 201

« Odpowiedz #436 : 04-02-2019, 11:41 »

Ale dawno nic nie pisałam, jak tak patrzę na datę ostatniego wpisu.
No więc tak, za bardzo się nic nie zmieniło i dalej walczę i się nie poddaje. Leczenie abx nic nie zmieniło a wręcz pogorszyło stan jelit. W sumie abx brałam 3 miesiące i jelita nie dały rady. Nie wiem czy wcześniej pisałam, ale sibo przeleczone dwoma dwutygodniowymu kuracjami metronidazolu z xifaxanem i trzecia kuracja samym xifaxanem. Ustąpiły ataki paniki po jedzeniu i już nie musiałam brać vivomixu. Następnie dostałam cipronex, który brałam niecałe 2 miesiące i yersini nie ruszył nic a nic, co prawda lepiej było podczas brania bo zmniejszył się stan zapalny jelit, ale czułam, że to maskowanie objawów i po odstawieniu wszystko wróciło do normy, no i jelita pod koniec już nie wyrabiały - kruczały cały czas, także nie dało się tego dalej brać. Jedynie czego się nabawiłam po cipro, to wzdęty brzuch na którym nawet się nie mogę położyć, bo ból okropny.

W listopadzie byłam w Katowicach na spotkaniu z Janem Orubą oraz innymi fitoterapeutami. Po krótkiej rozmowie kazał brać na stan zapalny olejek cbd (rewelacja), kurkumę liposomalną (jeszcze nie testowałam) oraz berberynę. Olejek cbd okazał się strzałem w dziesiątkę, tak fajnie wygasza stan zapalny, że nawet zaczęłam pić kawę, co byłoby wcześniej niemożliwe. Szły nawet trzy dziennie, ale po jakimś czasie okazało się za dużo i zeszłam do jednej – podejrzewam, że gdybym jej nie piła wcale było by chyba idealnie z jelitami, no ale coś mi się chyba należy hehe - jedną jakoś mój organizm toleruje. Olejek biorę od Hemperka 24% bo wychodzi najtaniej i jest dobrej jakości. Ma wiele, naprawdę wiele zalet: już nie jestem jak żywy trup, mam więcej energii, nie jest mi zimno, poprawia sen, znosi lęki, niepokój, coś się chce w końcu. Tylko wszystko to maskowanie objawów, niestety. Chociaż olejek działa na pierwotniaki, np. babesie od czego należy zacząć leczenie boreliozy i spółki.

Jestem też na protokole dr Nemechecka, który naprawia układ autonomiczny, a jak wiadomo jest on zaburzony przy boreliozie, jest też na sibo. Bierze się minimum 3000 mg kwasu dha i 2 łyżki wysokiej jakości oliwy z oliwek na dobę. Do tego każe brać na sibo xifaxan – to na razie pomijam lub innulinę, ale to wersja dla dzieci na podkarmienie dobrych bakterii w jelitach. Kwasy omega (dha i epa) wygaszają też stany zapalne i naprawdę fajnie to działa. Protokół jest stosowany też w autyźmie z dobrym skutkiem, u dzieci z adhd, z sibo oraz innych schorzeniach https://www.nemechekconsultativemedicine.com

W tej chwili jestem piąty dzień na liposomach nanoborell, które biorę pod język na kilka minut i wypluwam, bo są tak ostre, że nie da rady brać ich inaczej. To samo olejek cbd – też jedynie pod język i wypluwam. Nanoborell ma w swoim składzie, olejki które działają też na yersinie. Konkretne lipo mają być na yersinie, ale jeszcze chwilę trzeba na nie poczekać.

Tu skład olejków wchodzących w skład nanoborel: https://akademia-boreliozy.pl/produkt/nanoborrel

Będę jeszcze robiła badanie na babesie z rozmazu w laboratorium u Janowicza, bo ona lubi atakować układ pokarmowy. Możliwe, że to ona mi blokuje leczenie, bo jak wiadomo należy zacząć od pierwotniaków i odrobaczyć się, bo krętki bb mogą być np. w nicieniach i możemy się leczyć do usranej śmierci.
 
« Ostatnia zmiana: 04-02-2019, 12:00 wysłane przez Elizka » Zapisane
Skorupion
*


Offline Offline

MO: nie stosuję
Wiadomości: 197

« Odpowiedz #437 : 04-02-2019, 12:53 »

Cytat
brać na stan zapalny olejek cbd (rewelacja)
Są doniesienia, że u wielu osób działa, choć nie u wszystkich. Ja znam dwa przypadki, gdy znacznie poprawił stan umysłu, wraca możliwość koncentracji, a maleje oszołomienie. Żeby wpływał na zmniejszenie stanu zapalnego jelit się nie spotkałem. Jak dawkowałaś?


Cytat
Będę jeszcze robiła badanie na babesie z rozmazu w laboratorium u Janowicza
A masz jakieś objawy babeszjozy? Chociaż w sumie to badanie jest niedrogie, tylko upierdliwe, bo trzeba samemu wysyłać rozmaz.

Cytat
Leczenie abx nic nie zmieniło a wręcz pogorszyło stan jelit. W sumie abx brałam 3 miesiące i jelita nie dały rady.
W wątku Elizki wspomniałem o skuteczności leczenia antybiotykami. Skuteczność ta wprost zależy od możliwości metabolizowania leku w wątrobie. Wbrew powszechnemu mniemaniu to nie antybiotyk zabija bakterie, a jego metabolity przerobione w wątrobie przez cytochromy P450. Jeżeli wątroba, z różnych powodów zresztą, ma ograniczone możliwości no to lipa. Na słabą reakcję cytochromu P450 najbardziej wpływają zioła, niektóre leki i inne ksenobiotyki.

Bardzo dobrze, że kombinujesz. Zaleczenie boreliozy to bardzo indywidualna sprawa, nie ma jednego dobrego sposobu.
Zapisane
Elizka
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: nie stosuję
Skąd: Śląsk
Wiadomości: 201

« Odpowiedz #438 : 04-02-2019, 13:22 »

Jak dawkuje?
Biorę go 2 razy dziennie - łącznie max 5 kropelek. Wieczorek już nie biorę, bo paradoksalnie nie mogę po nim usnąć.

Co do objawów babesji to nie mam typowo książkowych, ale mam znajomą z fb z którą często rozmawiam i ona ma problemy właśnie z układem pokarmowym tak jak ja i była pod opieką Oruby i on obstawał, że to babesia może tak psocić, więc zrobię to badanie bo jest niedrogie a kto wie?

Na tym spotkaniu w Katowicach rozmawiałam też z fito Pawłem Feknerem i jak sobie nie poradzę to mam się z nim skontaktować w sprawie leczenia i chyba tak zrobię.

Co do leczenia abx to nie podziałało bo za krótko brałam antybiotyk i tylko jeden a to trzeba przynajmniej dwa aby ruszyć yersinie. 
Zapisane
Skorupion
*


Offline Offline

MO: nie stosuję
Wiadomości: 197

« Odpowiedz #439 : 04-02-2019, 13:39 »

Cytat
Co do leczenia abx to nie podziałało bo za krótko brałam antybiotyk i tylko jeden a to trzeba przynajmniej dwa aby ruszyć yersinie.  
Może tak, a może zioła zmniejszyły skuteczność.
Nie przesadzałaś z dawkowaniem olejku, a i tak nieźle zadziałał. Wskazówka dla publiczności.
Fekner pojęcie ma, ale drobiazgowy i upierdliwy jest, a ty raczej niecierpliwa. Ciężka współpraca się zapowiada hehehe.
Zapisane
Strony: 1 ... 20 21 [22] 23   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.21 | SMF © 2006-2008, Simple Machines
Design by jpacs29 | Mapa strony
Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!