Niemedyczne forum zdrowia
07-12-2021, 12:28 *
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Czy dotarł do Ciebie email aktywacyjny?

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Aktualności: Ramówka Radiabiosłone --> kliknij
 
   Strona główna   Pomoc Regulamin Szukaj Zaloguj się Rejestracja  
Strony: 1 ... 22 23 [24]   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Polemiki i antybiotyki - luźne uwagi na temat boreliozy  (Przeczytany 153713 razy)
Brer
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 2012.01.23
Wiedza:
Skąd: Między stolicą a Mazurami
Wiadomości: 619

« Odpowiedz #460 : 08-08-2021, 08:07 »

Pamiętam jego ton wypowiedzi, jakoby wszyscy są w błędzie a jedynym naprawdę skutecznym środkiem na powstrzymanie zakażenia miałaby być właśnie azytromycyna.
Niestety nie pamiętam dokładnie gdzie był ten wywiad, musiałbym dokładniej historię youtube poprzeglądać.
Zapisane
Skorupion
*


Offline Offline

MO: nie stosuję
Wiadomości: 974

« Odpowiedz #461 : 08-08-2021, 08:23 »

Praktyka na to nie wskazuje.
Zapisane
Lukre
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: 06-10-2012 (1.5 r.) 01-08-2016-15.01.2017; 01.08.2018-...? DP:_06-09-2012
Wiedza:
Wiadomości: 160

« Odpowiedz #462 : 09-08-2021, 19:39 »

Skorupion czy to jest rumień?
W niedzielę rano mama zauważyła coś i zaczęła dłubać... wyciągnęła pewnie kleszcza ale trochę zostało, urwało się. Strasznie to rozbabrała i powstała rana na średnicę ok. 6 mm. Ja po ok. 4h tą resztę wyjęłam, ale cieniutka nitka (chyba nóżka jeszcze została i tego nie dałam rady wyciągnąć). Dzień wcześniej w sobotę łaziła z rana w ogrodzie. Wczoraj na wieczór to się zaczęło ładnie zabliźniać. Dzisiaj na wieczór widzę rumień?!  
Skorpion proszę napisz mi jaki antybiotyk najlepiej wziąć? Niestety dopiero z rana będę mogła załatwić receptę. Możesz coś zasugerować?

Odnośnik do zjęcia: https://zapodaj.net/e12aa45654622.jpg.html
« Ostatnia zmiana: 09-08-2021, 19:46 wysłane przez Lukre » Zapisane

"Normalność to iluzja. To, co jest normalne dla pająka... jest chaosem dla muchy..." M. Addams
Skorupion
*


Offline Offline

MO: nie stosuję
Wiadomości: 974

« Odpowiedz #463 : 09-08-2021, 21:51 »

Po pierwsze nie panikuj. Może być rumień, chociaż nie jest charakterystyczny, ale takie też bywają. Słabe zdjęcie. Jeśli zdecydujesz się na antybiotyki to najlepiej do lekarza ILADS, a z reguły w takich wypadkach dawka to 2x200 doxycykliny co najmniej przez 4 tygodnie. Są objawy?
Zapisane
Lukre
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
MO: 06-10-2012 (1.5 r.) 01-08-2016-15.01.2017; 01.08.2018-...? DP:_06-09-2012
Wiedza:
Wiadomości: 160

« Odpowiedz #464 : 09-08-2021, 22:03 »

Na razie nic mi niewiadomo o objawach, wiem, że miejsce nie boli przy dotyku. Hm szczerze to myślałam, że 3, max 5 dni antybiotyku wystarczy. 4 tygodnie to mama na pewno nie da rady brać, a czy krócej nie ma sensu?
« Ostatnia zmiana: 09-08-2021, 22:19 wysłane przez Lukre » Zapisane

"Normalność to iluzja. To, co jest normalne dla pająka... jest chaosem dla muchy..." M. Addams
Skorupion
*


Offline Offline

MO: nie stosuję
Wiadomości: 974

« Odpowiedz #465 : 10-08-2021, 07:23 »

Nie ma sensu.
Zapisane
Skorupion
*


Offline Offline

MO: nie stosuję
Wiadomości: 974

« Odpowiedz #466 : 16-08-2021, 12:55 »

Mój brat chodził wiele lat, leczony na stwardnienie rozsiane, a okazało się na koniec, że to była borelioza, ale było już za późno. Leczył się sterydami na stwardnienie przez 6 czy 7 lat, a choroba postępowała w koszmarnym tempie. Na koniec nie mógł już chodzić, tracił wzrok, zmarł mając niespełna 30 lat.

Jest trochę na forum podobnie tragicznych historii. Z bardziej znanych to Nieboraczka, gdzie również SM pomylone z boreliozą,
Tomwarka, w ogóle nierozpoznane https://forum.bioslone.pl/index.php?topic=29567.
I dla mnie ten najciekawszy https://forum.bioslone.pl/index.php?topic=30952.0
Ten z rozpoznaną, ale bardzo źle leczoną https://forum.bioslone.pl/index.php?topic=29929.0
Zapisane
Skorupion
*


Offline Offline

MO: nie stosuję
Wiadomości: 974

« Odpowiedz #467 : 21-08-2021, 12:25 »

No, SM to jedna bajka, a druga to choroby tupu Parkinson, Alzheimer, fibromialgia, różne demencje, depresje z wynikiem samobójczym. Idę o zakład, że sekcje zwłok zmarłych nieszczęśników z w/w chorób wykazałaby bakterie boreliozy w mózgu w naprawdę sporym procencie. Leczą nie to co trzeba.
Zapisane
Gibbon
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: Nie stosuję.
Wiedza:
Wiadomości: 1.290

« Odpowiedz #468 : 22-08-2021, 08:55 »

Ciekawostka z książki "Droga Icemana - Wim Hof":


Zapisane
Skorupion
*


Offline Offline

MO: nie stosuję
Wiadomości: 974

« Odpowiedz #469 : 01-09-2021, 08:11 »

Inny punkt widzenia, ten oficjalny i "naukowy": https://www.medonet.pl/zdrowie/zdrowie-dla-kazdego,borelioza---fakty-i-mity-o-tej-chorobie--co-warto-wiedziec-o-boreliozie-,artykul,39781817.html?utm_source=facebook_extra&utm_medium=social&utm_campaign=Facebook_vertical&utm_term=autor_4&fbclid=IwAR3ICKIklHRxuWbZkJFMlGUfrRbGjLW0tpkEihIk9YQCxtU82R_LA_yhEag

Dla mnie bardzo, bardzo śmieszni ludkowie, to znaczy byliby śmieszni, gdyby za takim myśleniem nie szło tysiące ludzkich tragedii i oceany bólu.
Zapisane
Brer
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 2012.01.23
Wiedza:
Skąd: Między stolicą a Mazurami
Wiadomości: 619

« Odpowiedz #470 : 01-09-2021, 21:02 »

W ramach walki z odkleszczowymi mikrobami do arsenału środków wzmacniających odporność można włączyć stawianie baniek powiedzmy dwa razy w tygodniu. Teraz są bańki bezogniowe, z pompką tworzącą podciśnienie w każdej z nich, tak że nawet nasze dziecko będzie umiało nam to postawić.
Zapisane
Skorupion
*


Offline Offline

MO: nie stosuję
Wiadomości: 974

« Odpowiedz #471 : 07-09-2021, 07:06 »

Bańki są użyteczne, szczególnie przy bólach mięśniowych, potrafią przynieść sporą ulgę. Z morsowaniem różnie bywa, jednym pomaga, innym nie. Ci drudzy lepiej reagują na ciepło i saunę. Trzeba próbować.


A tu do poczytania dla ekspertów, profesorów, kwiatu polskiej zakaźnej oraz szarych żuczków, co to codziennie na straży zdrowia społeczeństwa stoją:

Odkąd zachorowałam nie chce mi się żyć ,moje życie stało się koszmarem ...Staram się i walczę dla swoich dzieciaczków ,bo ja ich potrzebuje i oni mnie .Kocham ich całym sercem ,dla nich warto walczyć ... Jeśli chodzi o rodzinę znajomych wszyscy się odsuwają .Dużo osób nie rozumie mojego leczenia , nietolerancji pokarmowych praktycznie wszystkiego .I nie wierzą w to ,że choruje na ciężką boreliozę.Ja widzę poprawę może nie jakas duża ,ale widzę dlatego wierzę w sens leczenia ...Byłam wrakiem człowieka powoli małymi kroczkami dochodzę do siebie ,dzieciaki odzyskują mamę,której bardzo potrzebują ...

Chorowałam od dziecka a wmawiano mi nerwicę, w efekcie w wieku 45 lat straciłam kompletnie wszystko. Nie mam dzieci, pracy, męża, mieszkania, nawet auto już sprzedałam na leki. Nie jestem w stanie sama wychodzić z domu i wymagam opieki. Jedyne co mam to swoje hobby, ale nie wiem ile mnie to jeszcze utrzyma w psychicznym pionie. Niestety ludzie i rodzina dokładają do pieca, a ja nie mam już ani celu ani ochoty cierpieć dłużej.

Ja urodziłam dziecko i przekazałam mu ten syf!!!Walczę o niego jak mogę bo jestem jak pieprzony Chuck Noriss.Ale miałam już samobójcze myśli...Chyba każdy z tak długą choroba je miał

Mój brat jest najlepszym przykładem. Kleszcz w wieku około 20 lat. 2 lata później objawy choroby, zdiagnozowany na stwardnienie rozsiane. Przez wiele lat leczony sterydami i Interferonem na SM. Po tym czasie był już wrakiem człowieka (problemy ze wzrokiem, pamięcią, poruszaniem się - nie mógł chodzić itp.). W końcu rzuciła go dziewczyna, z którą był jakieś 5 lat. Zmarł w wieku 29 lat, powiesił się. Psychika nie wytrzymała.


Szczęśliwi i zadowoleni jesteście z siebie i swojego rozumu?
Zapisane
Skorupion
*


Offline Offline

MO: nie stosuję
Wiadomości: 974

« Odpowiedz #472 : 14-09-2021, 15:20 »

Następny wybitny specjalista medyczny z całego brylantowego korowodu:

...poraziło mi prawą połowę twarzy, prawa noga miała zaburzone czucie, miałam parestezje całego ciała - każde ubranie gryzło mnie jak druciania szczotka, ból całego ciała nie do opisania.
Ugryzienia kleszcza nie pamiętam, miałam dziwne ukąszenia pod kolanem na początku lipca, objawy zaczęły się dokładnie 1 sierpnia. Ukąszenie dało rumień i obrzęk - lekarz zapisał maśćsterydową
Zapisane
Skorupion
*


Offline Offline

MO: nie stosuję
Wiadomości: 974

« Odpowiedz #473 : 29-09-2021, 21:53 »

Nie wiem, która już taka historia, może stutysięczna?

Hej, może opiszę tutaj moją historię, może kogoś nakieruję, jakoś pomogę, ostrzegam sam na kuracji jestem od piątku 24/09, więc raptem 6 dni, ale już od 3ciego dnia zauważyłem poprawę mojego stanu, drugiego dnia wyjście na słońce sprawiało mi ból, ból oczu, głowy, ibuprom nie dawał rady, ale od niedzieli jest światełko w tunelu, moje objawy to:
Bardzo ale bardzo słaby wzrok - z kilkku metrów nie potrafiłem czasem kogoś rozpoznać, w okularach (-0.25 i -0.5) trochę lepiej, ale dalej miałem wrażenie, że to co widzę mózg nie nadąża obrobić i zapamiętać)
światłowstręt
piski w uszach - chociaż je słyszałem to myślałem, że tak poprostu jest,
bóle głowy, czasem jak zaczęła mnie boleć rano głowa to leki nie pomagały, dopiero następnego dnia po przespanej nocy ból mijał,
w ogóle jak nie spałem te 6H to nie nadawałem się do życią, wstawałem zamglony z bólem głowy z samego rana, kawa wlewana czasem 4-5 filiżanek, powiedziałbym, że oprócz efektu smakowego nie było po niej poprawy
problemy z koncentracją, w trakcie jakiejś czynności (proste, nawet parzenie herbaty, potrafiłem się zawiesić i musiałem chwilę pomyśleć co właściwie robiłem i dopiero wtedy to skończyłem),
zamglony wzrok - rzeczy nawet z bliska były niewyraźne
wieczne zmęczenie - naprawdę, brakowało siły do życia, po pracy potrafiłem zasnąc na 2-3 godziny i pozniej spałem kolejne 6 - efekt taki, że cały dzień zmęczony byłem, stan się trochę polepszał po obfitym wysiłku - weekend w górach i drugiego dnia mózg jak i nawet oczy lepiej działały, ale to tak max do poniedziałku, ale podczas górskiego wysiłku miałem czasem takie zamglenie, że "szedłem bo szedłem, powiedziałbym jak ślepy na autopilocie, bez jakiejś kontroli sytuacji, możliwości szybkiej reakcji itp.
problem z koncentracją i wzrokiem prowadził do tego, że jazda rowrem po lesie była niebezpieczna, jechałem na słowo honoru - coś tam widziałem ale mózg tego mógł w porę nie rozpoznać i mogłem wjechać w jakiś korzeń, dziurę itp,
no i teraz rzeczy które przez te kilkanaście lat zrobiłem, zbadałem:
wizyty u neurologów, okulisty, badanie dna oka, pola widzenia, badanie krwi, TSH, wszystko w normie, lekarze oczywiście mówili - panie, pan młody, po co dupę zawracasz, wyśpij się i będzie dobrze,
w międzyczasie poszedłem do innego neurologa - tomografia, EEG, EEG po nieprzespanej nocy - diagnoza padaczka skroniowa, leki 2xdziennie Levetiracetam, po dwóch latach mówie lekarzowi, panie to nic nie pomaga, co dalej? nie uzyskałem odpowiedzi,
w międzyczasie zacząłem sporo chodzić po lesie, złapałem kelszcza, właściwie kilka (kwiecieć - maj 2021), pożniej na jednej nodze pojawił mi się czerwony ślad, wielkości może 2x4 cm, powiedzmy w kształcie owalnym, zrobiłem testy na Boreliozę, IGG (18.41 - pozytywny)i IGM 22.4 - pozytywny, byłem u lekarki z Lublina, przepisała mi Zinnat, wykupiłem poczytałem ale jednak nic nie brałem odezwałem się do UWAGA lekarza który wykrył mi padaczkę mówię, Panie mam wyniki Borelioza jak nic, podejrzewam padaczkę neurologiczną - on na to , ależ ja jestem specjalistą od boreliozy (WTF sobie myślę??!!) nie drążyłem tematu, ale wkurzenei na maksa, może niepotrzebnie 5 lat brałem leki pp padaczce, ale nic, przed wizytą zlecone Western Bloot (obydwa pozytywne) i przeciwciała VLsE/C6 - wynik 67,26 - powyżej 20 wynik jest pozytywny, dostałem do brania:
Tinidazolum
Rifampicyna
Unidox Solutab - to mam zacząć brać po 14 dniach od początku kuracji, i powiem Wam, jest KOSMOS!!!
Czuję się jak nowonarodzony, spodziewałem się ataków, nawrotów, a tutaj oprócz soboty gdzie naprawdę mnie sponiewierało codziennie czuję poprawę, wzrok powoli wraca, umysł nie jest już taki skrępowany, nie czuję obecności mgły umysłowej (no może poza jakimś czasie po jedzeniu), dziś pobudka o 4:30, i bez bólu głowy, bez zamglenia, zamulenia, normalnie się czułem, uciąłem sobie 30 min drzemki ( a nie 3H jak zwykle) i wyszedłem na miasto, nie chcę zapeszać, ale na mnie to działa, czuję się jakbym brał jakiś koks a nie antybiotyki.


Jakieś wnioski orłów sokołów, arcymistrzów medycznych świata? Tak, są. Borelioza przewlekła nie istnieje, istnieje syndrom poboreliozowy hehehe. To jest dopiero ciemnota bezkresna.
Zapisane
Spokoadam
***


Online Online

Płeć: Mężczyzna
Wiek: 40
MO: 07-04-2011 do 01-06-2013
NIA: 08.02.2013
Wiedza:
Skąd: Świat
Wiadomości: 897

« Odpowiedz #474 : 30-09-2021, 07:58 »

Skorek, tą euforię którą gość czuję ja rozumiem, bo też osobiście parę razy ją czułem przy okazji różnych eksperymentów.
Proponuję systemowo spytać gościa po 3 miesiącach o jego samopoczucie i wtedy wyciągać wnioski.
Bo po 6 dniach nic nie można na ten temat powiedzieć moim skromnym zdaniem.

Zapisane

Dopadło mnie zdrowie.
Skorupion
*


Offline Offline

MO: nie stosuję
Wiadomości: 974

« Odpowiedz #475 : 30-09-2021, 11:37 »

Twoim skromnym zdaniem i zdaniem lekarzy nic, moim bardzo dużo. Przede wszystkim stwierdzona została gwałtowna i pożądana reakcja na antybiotyki. Kontynuując dotychczasowe postępowanie koleś mógłby stracić wzrok, a nawet życie. Co dalej to już inna historia, opisywana zresztą na forum.
Ciemnota medyczna naraża takich ludzi na wieloletnie cierpienia. Podobna ciemnota panuje w temacie covida. No cóż, mamy wiek głupoty i świra, przygłupy w natarciu, ludzkość notuje regres.
Zapisane
Skorupion
*


Offline Offline

MO: nie stosuję
Wiadomości: 974

« Odpowiedz #476 : 22-11-2021, 22:41 »

Tu kolejny, bardzo piękny przypadek na poparcie mojej teorii, zapożyczony od Wielkoszyńskiego. Obraz ciemnoty, głupoty, tępoty i niewiedzy medycyny XXI wieku. Profesorowie, naukowcy, procedury hehehe. Ciemnota i dziesięć metrów mułu. Co najmniej.

Prawie 20 lat temu po raz pierwszy ugryzł Natalię kleszcz. Wiedza o boreliozie była wtedy znikoma i sprowadzała się do tego, że rumień jest oznaką boreliozy, a brak rumienia oznaką braku choroby. Rumienia nie było… Za to kilka miesięcy po ugryzieniu zaczęły się pojawiać niepokojące objawy. Natalia – do tej pory aktywna studentka – coraz częściej nie miała siły, zmęczenie dawało znać o sobie nawet po wstaniu z łóżka, dołączyły się problemy z żołądkiem i ciągłe poczucie zimna. Choć wyniki były w normie, lekarze stwierdzili, że to na pewno początek problemów z tarczycą.
Kulminacja złego samopoczucia pojawiła się na wyjeździe na stypendium do Skandynawii. Mroźna pogoda, notoryczny brak słońca i krótkie zimowe dni sprawiły, że samopoczucie Natalii mocno się pogorszyło. Po przyjeździe była w takim stanie, że przez kilka dni nie potrafiła wstać z łóżka. W tych dniach wyczynem godnym zdobycia Mount Everest, było wyjście z łóżka do ubikacji. Lekarze stwierdzili, że to na pewno spowodował brak słońca i że to depresja sezonowa. Tylko, że Natalia nie miała wrażenia depresji, bo tyle jej się chciało. Paraliżował ją brak sił. Nie zdecydowała się na antydepresanty. Polskie lato pomogło. Nabrała nieco energii.
Natalia uprawiała wtedy kilka razy w tygodniu sport. Uważa, że ratowało ją to przed szybkim postępem choroby bo, gdy gorzej się czuła fizycznie lub psychicznie, szła to „wybiegać” i mobilizowała psychikę oraz ciało do walki z nieznanym wtedy wrogiem. Kolejne lata były związane z huśtawką samopoczucia. Zmęczenie było czym uzasadnić, bo dużo pracowała. I praca pochłaniała Natalię bez reszty. A, że czasem nie miała siły dotrzeć do domu po pracy i ze zmęczenia ciekły jej łzy po policzkach… Uważała, że sama jest sobie winna, że nie potrafi znaleźć balansu między pracą i odpoczynkiem. Ta stopniowa degradacja samopoczucia powodowała, że Natalia rok po roku niepostrzeżenie przyzwyczajała się do coraz gorszego funkcjonowania. Towarzyszyło jej ciągłe poczucie winy, że jest leniwa i że nic się jej nie chce. Dzielnie z nim walczyła, zmuszając się do wszystkiego.
Objawy nasiliły się przy pierwszej ciąży, która przebiegała nie do końca tak, jak powinna. Natalia znów zaczęła zastanawiać się, co się dzieje. Zrobiła badania, skonsultowała z lekarzem swój stan. Ten stwierdził, że wszystko jest w porządku i może decydować się na drugie dziecko. Zmęczenie mogła tym razem przypisać młodemu rodzicielstwu…
Po drugiej ciąży objawy nasiliły się i doszedł do tego stopniowo postępujący przez lata, na początku ledwo uchwytny paraliż połowy twarzy. Towarzyszyło mu tak ogromne zmęczenie, że Natalia potrafiła zasnąć za kierownicą, czekając na czerwonym świetle. Zmęczenie odbierało dużo radości macierzyństwu, bo każde działanie wymagało mobilizacji. A gdy zdarzały się chwile bez opieki nad dziećmi, mobilizacja puszczała i Natalię dopadało tak paraliżujące zmęczenie, że często potrafiła dojść jedynie do najbliższej ławki, by zasnąć na niej na godzinę czy dwie. Nieraz była budzona przez obcych ludzi z pytaniem, czy coś się stało.
Wewnątrz organizmu toczył się dramat, którego specjaliści zdawali się nie dostrzegać na początku. Najpierw, gdy lekarze niczego nie wykryli, uznawali, że to postępujący paraliż na tle psychosomatycznym (!).
Kolejne lata były nieustanną odyseją od kliniki do kliniki. Doszło do absurdalnej sytuacji, że Natalia zaczęła się cieszyć, że dziwna choroba postępuje i w końcu lekarze zaczynają ją zauważać. Bo kolejne lata przyniosły coraz większą gamę objawów. Doszło do dystrofii rogówki i do zajęcia nerwów okoruchowych, co zaowocowało podwójnym widzeniem, z którym Natalia nauczyła się funkcjonować; następnie zdiagnozowano zapalenie nerwu wzrokowego, potem nastąpił całkowity paraliż połowy twarzy, częściowo języka i mięśni odpowiedzialnych za przełykanie. Natalia na jedno oko nie mrugała. Szczęście, albo i pech chciał, że borelioza usadowiła się w kości skroniowej, przez która przechodzą nerwy czaszkowe, co było widać na rezonansie, a nie bezpośrednio w strukturach mózgu, które w badaniach były czyste. Stąd po czasie lekarze wycofali się z SM i SLA. Na ostatnim etapie „nieznana choroba” dobrała się do nerwów rąk i nóg, powodując znaczny zanik przewodzenia. Natalii groził wózek inwalidzki, bo zaczynała mieć już problem z chodzeniem. Takich objawów nie dało się już przypisać problemom psychiatrycznym.
Natalia odwiedziła 6 klinik i szpitali od Warszawy, przez Kraków po Śląsk. Bywała, jak mówi u tzw. "najlepszych" w kraju „specjalistów” i „diagnostów”. W ostatniej Klinice, do której trafiła, pierwszego dnia usłyszała od Pani ordynator, że skoro przez tyle lat pacjentki nie zdiagnozowano, to chyba nie liczy, że w tej klinice się uda. Niestety Pani ordynator miała racę… Tym razem wypisano ją z oddziału neurologii ze wskazaniem diagnostyki laryngologicznej w kierunku glejaka. Szpital nie chciał zrobić rezonansu na potwierdzenie tezy laryngologa, który w ramach konsultacji zgłosił taką konieczność…
‼Jak mówi Natalia: „żyję, ponieważ zaparłam się i po odwiedzeniu wielu tzw. sław medycznych, 7 nietrafionych diagnozach, wykonaniu kilku badań w kierunku boreliozy z wynikiem ujemnym, trafiłam w końcu na skromnego neurologa z Pszczyny z niesamowitym podejściem do Pacjenta i ogromną wiedzą, który nie rzucał po krótkim badaniu kolejnej diagnozy, tylko poświęcił mi kilka godzin na wizycie, przebadał wszystko, co się dało, przeczytał wielki segregator wyników i wypisów, i następnie kazał zrobić kolejny raz test w kierunku boreliozy. Tym razem na szczęście trafiłam wtedy na badanie do prof. Wielkoszyńskiego, który od razu zlecił badanie KKI (Krążące Kompleksy Immunologiczne), tłumacząc, że przy tak zaawansowanej neuroboreliozie, są znikome szanse, żeby przeciwciała wyszły w standardowym teście typu ELISA czy Western Blot. Tylko dlaczego lekarze tego nie wiedzieli???”
‼„Lekarze polemizują nt. różnych metod leczenia. Sama jestem przykładem na to, że działa amerykańska metoda ILADS leczenia boreliozy. Metoda IDSA stosowana w Polsce skończyłaby się dla mnie tragicznie, bo zgodnie w polskimi standardami, skończyłabym leczenie najwyżej po 6 tygodniach kuracji, w kulminacji paraliżu. Tym czasem przez pierwsze 2 miesiące leczenia, stan zdrowia dramatycznie się pogarszał i rokowania były niezbyt pomyślne, bo osłabiony latami choroby organizm nie reagował na leczenie. Dopiero po 2 miesiącach nastąpił przełom - o milimetr mogłam ruszyć kącikiem ust. Leczenie trwało kilkanaście miesięcy i w tym czasie systematycznie stan zdrowia poprawiał się. Intensywne leczenie ILADS było walką z czasem, by jak najwięcej uratować. Nie wszystkie zaniki mięśni i nerwów okazały się odwracalne. Twarz nie odzyskała w pełni dawnej formy, ale poprawa jest bardzo duża i mogę normalnie funkcjonować. Ostało się też na permanentnym ścierpnięciu i pieczeniu nóg i rąk, zwanym polineuropatią.”
Natalia ostrzega: Nie ufajcie standardowym testom w kierunku boreliozy. One są omylne‼Lekarze również. A jeśli kiedyś ugryzł Was kleszcz i macie objawy z załączonej poniżej listy, albo coś innego Was niepokoi, to nie czekajcie i zróbcie wiarygodny test w kierunku boreliozy! Borelioza późno wykryta potrafi spustoszyć organizm, przewrócić życie do góry nogami i zrujnować budżet rodzinny.
Zapisane
Strony: 1 ... 22 23 [24]   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.21 | SMF © 2006-2008, Simple Machines
Design by jpacs29 | Mapa strony
Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!