Niemedyczne forum zdrowia
24-10-2020, 21:19 *
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Czy dotarł do Ciebie email aktywacyjny?

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Aktualności: Sklep Biosłone --> wejdź
 
   Strona główna   Pomoc Regulamin Szukaj Zaloguj się Rejestracja  
Strony: 1 ... 4 5 [6] 7   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Paulinka - alergia, atopowe zapalenie skóry, pasożyty  (Przeczytany 88888 razy)
Grazyna
« Odpowiedz #100 : 22-06-2009, 16:03 »

Wystarczy wpisać w google "okresy pylenia traw" - prawie 7 tysięcy wyników. Ale może lepiej wszystkiego nie wiedzieć. Bo to, co piszą na tamtych stronach, to czyste wariactwo. Sprawdź czy twoje maleństwo jest alergikiem, ankieta dla alergika, sklepik dla alergika. Pampersik dla alergika, nocniczek dla alergika. Ludzie zdają się czerpać satysfakcję ze swoich dolegliwości. Tego naprawdę można się pozbyć samą dietą i gojeniem Miksturą oczyszczającą nadżerek. Niestety, trochę to trwa - jeden sezon to za mało, jeśli wcześniej nie wiedziało się czym grozi niewiedza.
Zapisane
Grazyna
« Odpowiedz #101 : 28-06-2009, 14:23 »

Michale, to, co napisałam o wpływie diety i Mikstury oczyszczającej odnosi się do alergii na trawy i pyłki - nie da się przecież nie oddychać, więc trzeba poczekac na efekty picia MO i trzeba ją stosować, wciąż do niej wracać i nie rezygnować.
Natomiast nie doczytałam się czy Ty i Twoja córeczka mieliście kiedyś przeprowadzane badania przeciwciał występujących w uczuleniach na składniki pokarmowe. Mam na myśli tzw. przeciwendomysialne - EmA (IgA EmA lub IgG EmA); przeciw transglutaminazie tkankowej - tTG (IgA tTG lub IgG tTG); przeciwgliadynowe - AGA (IgA AGA lub IgG AGA) - IgG bada się przy wrodzonym niedoborze IgA; przeciwjądrowe - ANA; na beta-laktoglobulinę i kazeinę. Jesteście (jak przypuszczam) na diecie bezglutenowej, jeśli nie, to problemy mogą wynikać nie tylko z alergii na pyłki i trawy. Wyniki badań, jeśli kiedyś takowe były robione można by porównać z obecnymi, na diecie bg. Ponadto, jeśli jest uczulenie na kazeinę, zabronione są wszelkie produkty mogące ją zawierać, ale jeśli jest uczulenie tylko na beta-laktoglobulinę, być może dozwolone byłyby przetwory z mleka koziego i samo mleko, co w warunkach wielu ograniczeń pokarmowych, miałoby znaczenie.
Zapisane
Michał
« Odpowiedz #102 : 28-06-2009, 18:17 »

Wiesz Grażyna...
Problem w tym, że my jesteśmy na diecie powiedzmy totalnej. Trudno mi przybliżyć pamięcią od kiedy dokładnie, ale minęło już kilka tygodni odkąd jemy na śniadanie łopatkę upieczoną własnoręcznie z dodatkiem zielonego ogórka lub marchewki (odeszliśmy nawet od chlebków ryżowych i od jajka ponieważ doszliśmy do wniosku, że być może też uczulają).
Na obiad drób: albo pierś z kurczaka przyrządzana bez żadnych panierek albo pałki, do tego kalafior/brokuły/fasolka szparagowa lub ponownie ogórek/marchewka. Do tego czasem kasza jaglana/gryczana lub ryż brązowy, ale to naprawdę sporadycznie. Czasem zupy z warzyw mrożonych.
Bardzo rzadko pozwalamy jej na "grzech" w postaci frytek, ale to w niedużych ilościach (nigdy nie zauważyliśmy żeby niekorzystnie zareagowała).
Kolacja wygląda tak jak śniadanie.

Z tego co czytaliśmy przebywanie na takiej diecie zbyt długo jest chyba również niezdrowe.
Nie wiemy co dokładnie powinniśmy wprowadzić ale coś chyba musimy... Ja schudłem już ok 18 kg. Zacząłem od 100. Jestem w sumie zadowolony ale taki drastyczny spadek masy chyba nie jest również wskazany...?
« Ostatnia zmiana: 28-06-2009, 18:19 wysłane przez Michał » Zapisane
Grazyna
« Odpowiedz #103 : 28-06-2009, 19:42 »

Zastanawiam się, czy problemem nie jest brak wiedzy. No bo dlaczego kasze tylko "czasem, ale to naprawdę sporadycznie". Produkty pełnoziarniste, do tego niezawierające glutenu, są wskazane. A czy jadacie warzywa strączkowe, brokuły, szpinak i dlaczego warzywa mrożone, czyli mniej wartościowe? Większość warzyw nie uczula. Dłuższe przebywanie na takiej diecie, pozbawionej produktów pełnoziarnistych i z niewielką ilością warzyw grozi kwasicą, która nie tylko sprzyja rozpadowi tłuszczów, ale i białka (a więc mięśni, również serca, również nerek).
Nie kierujecie się zasadami opisanymi przez Mistrza w diecie prozdrowotnej. Taki spadek wagi u Ciebie nie byłby zły, ale zależy ile czasu to Ci zabrało i czy w związku z tym nie doszło do znacznego rozpadu cennych białek. Teraz lepiej byłoby wagę utrzymywać, a na pewno spadek wagi nie jest wskazany dla Paulinki.  Powinniście ponownie przeanalizować, co w Waszej sytuacji należy jeść.
Zamiast odstawiać wszystko na chybił-trafił może w tej sytuacji lepiej wykonać badania, które wskażą rzeczywistą nietolerancję.
Zapisane
Michał
« Odpowiedz #104 : 28-06-2009, 20:54 »

Ok.
Błąd z kaszą. Zostanie naprawiony. Na szczęście spadek wagi widoczny jest jedynie u mnie i żony. Paulina trzyma wagę.
Cytat
A czy jadacie warzywa strączkowe
Pisałem o fasoli szparagowej, nie wspomniałem o bobie, który również jemy do obiadu.
Cytat
brokuły
Tak i kalafior... napisałem o tym.
Cytat
szpinak
Nie przepadamy.
Cytat
dlaczego warzywa mrożone, czyli mniej wartościowe?
Napisałem przecież, że czasami. Znaczy się w wyjątkowych przypadkach.
Cytat
Zamiast odstawiać wszystko na chybił-trafił może w tej sytuacji lepiej wykonać badania, które wskażą rzeczywistą nietolerancję.
W sensie: powinniśmy ponowić badania IGE? Pytam ponieważ biorezonans wykazywał uczulenie na zupełnie inne pokarmy.

Acha.. a co w kwestii ryb? Jedliśmy je dość często dopóki ostatnio pani lekarz nie powiedziała, że również mogą wzmagać świąd.


Zapisane
Grazyna
« Odpowiedz #105 : 28-06-2009, 21:12 »

Niestety, niektóre "owoce morza" mogą alergizować.
Pisząc o powtórzeniu badań przeciwciał miałam na myśli to, że jest ich sporo różnych, że gdyby nie istniało uczulenie na kazeinę, można by jeść kozie i to, że - o ile rzeczywiście unikacie glutenu - mogły się zmienić wyniki tych badań i można by próbować wprowadzać, jeśli nie chleb, to inne potrawy z niewielką ilością glutenu, choćby w charakterze przyprawy . Z jajami też właściwie nie wiadomo, jak jest.
Cytat
Czasem zupy z warzyw mrożonych.
Ja to zrozumiałam, że tylko czasem jadacie zupy, a jeśli to na mrożonkach - tak to wyglądało, bo o innych zupach nic nie napisałeś.
Nie pytałam o fasolę szparagową (jeszcze wciąż sprowadzaną) ani bób, tylko o potrawy z suchej fasoli i grochu niełuskanego.  Szpinak trzeba umieć ugotować, jest wielu ludzi, którzy się uprzedzili i przypadkiem odkrywają jego wspaniały smak, ale istotnie, jeśli nie można stosować ani jajek ani śmietany, to trudno go przyrządzić.  
Z kasz można stosować jaglaną, gryczaną, ryż, a także kukurydzianą - indywidualnie. Przy braku potraw mącznych kasze można jeść 2-3 razy dziennie (uważaj, żeby znów nie utyć).
A poza tym kierujcie się doświadczeniem, a nie suchymi wskazówkami. Warto zapisywać produkty i reakcje na nie, żeby się przekonać co uczula a co nie.
« Ostatnia zmiana: 28-06-2009, 21:15 wysłane przez Grażyna » Zapisane
Michał
« Odpowiedz #106 : 28-06-2009, 23:02 »

Cytat
Niestety, niektóre "owoce morza" mogą alergizować.
Nie chodzi o jakieś wykwintne potrawy. Jemy Mirunę i Makrelę. Mamy wrażenie, że mała nigdy na nie źle nie zareagowała.
Cytat
można by jeść kozie
W sensie: mleko? Przepraszam, że dopytuję ale nie wiem co jeszcze kozie można jeść.
Cytat
można by próbować wprowadzać, jeśli nie chleb
Ech.. Strasznie korci nas właśnie chleb. Chociaż po trochu, żytni. Co Ty na to?
Cytat
to inne potrawy z niewielką ilością glutenu, choćby w charakterze przyprawy
Na przykład?
Cytat
Ja to zrozumiałam, że tylko czasem jadacie zupy
No w sumie tak. Bo praktycznie zup nie jadamy prawie w ogóle. A jak już, to na szybko właśnie na mrożonych warzywach. Chodzi o przypadki wyjątkowe kiedy po prostu na szybko trzeba zrobić coś do jedzenia. Czasem zdarza się nam planowany rosół (już nie na warzywach mrożonych msn-wink.
Cytat
...tylko o potrawy z suchej fasoli i grochu niełuskanego.
O.. Tu nas trochę zaskoczyłaś. Zdarza się nam baardzo rzadko grochówka ale inne potrawy w ogóle nie przyszły do głowy. Musimy to przeanalizować.

Co do kasz - okazuje się, że trochę źle to rozumiałem (w przeciwieństwie do małżonki). Myślałem, że kasze są zbędnym uzupełniaczem i tak je traktowałem kiedy byłem z Paulinką sam. Teraz już rozumiem i zmienię to.

No a tak w ogóle. W przyszłym tygodniu już wybieramy się nad morze. Ponieważ będziemy mieszkać w przyczepie na pewno będzie się to wiązać z dużymi zmianami w diecie. Nie damy rady piec samemu więc musimy na miejscu poszukać jakiegoś w miarę zdrowego rzeźnika. W ogóle musimy rozejrzeć się za jakimiś w miarę prostymi do przyrządzenia, zdrowymi potrawami. Na pewno przydałoby się przyzwolenie na grillowaną rybkę msn-wink bo tego będziemy mieć pod dostatkiem.

No, ale tak podsumowując wszystko.
Na prawdę od kilku miesięcy unikamy glutenu (na pewno jeśli chodzi o Paulinę). To o czym piszemy wprowadzamy w życie.
Czy nie powinno u niej być już chociaż ciut lepiej?


Zapisane
Grazyna
« Odpowiedz #107 : 28-06-2009, 23:52 »

Tego nikt nie wie.
No właśnie dlatego doradzam zapiski - może faktycznie ryby są w Waszym przypadku bezpieczne, ale decyzję musicie podjąć sami na podstawie własnych badań. Tu za Was ani lekarz ani nikt z nas tego nie załatwi.
Kozie, mam na myśli mleko i potrawy z niego - twarożki, sery.
Cytat
Ech.. Strasznie korci nas właśnie chleb. Chociaż po trochu, żytni. Co Ty na to?
W żadnym wypadku. Chyba że wykonacie badania, o których pisałam w #101 i okaże się czarno na białym, że to była zbytnia ostrożność. Tyle że nietolerancja glutenu bywa ukryta i podstępna. Dawniej, jeszcze 20-30 lat temu były inne odmiany zbóż, a obecne, wysokowydajne są czymś nowym dla naszych organizmów i niekiedy nie dają żadnych objawów, a prowadzą do ciężkich schorzeń - chyba czytaliście o glutenie w wykładzie Mistrza na temat DP (Diety prozdrowotnej). A więc nawet gdy badania przeciwciał tego nie potwierdzą, nie byłabym pewna czy gluten nie spowoduje jakiejś ukrytej reakcji. Dlatego po okresie wstrzemięźliwości od stosowania mąki glutenowej w pieczywie i innych produktach, radziłabym wprowadzać tylko niewielkie dodatki w postaci np. dodatku bułki tam, gdzie ona ułatwia przyrządzanie potraw, np. kotletów mielonych i tartej bułki do obtaczania kotletów, mąki do oprószania ryb itp.
Zupy to bardzo zdrowe jedzenie, praktycznie najlepsze dla dziecka z uczuleniami, doskonałe dla dorosłych. Przepisy na zupy, w tym w I etapie DP, a więc także bezglutenowe, znajdziecie w Dziale kulinarnym forum. Zupy gotujemy na wywarach: z kości, z mięsa, z warzyw. Są doskonałym źródłem różnorodnych warzyw gotowanych, w odróżnieniu od surówek. Na mrożonkach - tylko wyjątkowo.
W dziale kulinarnym znajdziecie przepisy m. in. na galaretę , a także na grochówkę. Groch ma wielbicieli, którzy argumentują, że cotygodniowe jedzenie grochówki warunkuje zdrowie i krzepę, jednym z nich jest Mistrz, innym o. Jan Grande.
Przed wyjazdem nad morze można zrobić pasztet, różne pieczenie, zrazy i gołąbki i je zawekować.
Zapisane
Michał
« Odpowiedz #108 : 29-06-2009, 19:07 »

Dziękuję. Wszystko to na nowo "trawimy".
Pozdrawiamy i do zobaczenia z nad morza.
Zapisane
Michał
« Odpowiedz #109 : 23-08-2009, 21:03 »

Witam po długiej przerwie,

U nas od kilku tygodni utrzymuje się forma zwyżkowa.

Najpierw wyjechaliśmy do Stegny. Byliśmy tam ok. tydzień. Nie wiedzieliśmy dlaczego początkowo stan Paulinki pogarszał się z dnia na dzień. Do dziś nie wiemy czy była to wina klimatu Zatoki Gdańskiej, czy mocno chlorowanej wody z własnego ujęcia na kempingu, gdzie się zatrzymaliśmy.

Tak czy inaczej, wyczytaliśmy w sieci, że dla alergików wskazane jest raczej otwarte morze. Nie czekaliśmy długo i przenieśliśmy się następnego dnia do Karwii. Paulina spędziła tam ok. dwa tygodnie z dziadkami. Od czasu przeniesienia się z dnia na dzień było po odrobinie coraz lepiej. Aktualnie stacjonujemy w okolicach Koszalina (dokładnie Unieście) i zdaje się, że tutaj jest najlepiej.

Cały czas stosujemy dietę bezglutenową. Od ostatniej "reprymendy" Grażynki msn-wink wcinamy masowo grochówę i fasolkę. Paulinka je bardzo lubi (tatuś zresztą również). Bardzo rzadko pozwalamy jej na gluten w minimalnych ilościach. Nie widzimy reakcji, ale mimo wszystko trzymamy dietę. Rano od pewnego czasu wypija szklankę wody z sokiem z połówki cytryny. Paulina pije bardzo dużo wody (około litr/półtorej dziennie) i ogólnie bardzo dużo je. Podajemy jeden koktajl dziennie z ananasem. Niestety jest to chyba zbyt mało. Kupki wyglądają cały czas nieładnie. Nie są to kupki rzadkie ale są bardzo miękkie. W związku z tym moje pytanie. Czy można regulować jakoś skład koktajli żeby to poprawić? Aktualnie na jej ćwierćlitrowy koktajl składa się łyżka pestek dyni, łyżeczka ostropestu, łyżeczka siemienia, plaster ananasa i woda.

Na koniec dodam bardzo ważną informację. Wiem, że jest to sprzeczne z duchem Bioslone ale jeśli mamy cokolwiek osiągnąć muszę być szczery. Równolegle z powyższym - od kilku tygodni stosujemy homeopatyczną kurację przeciw pasożytom. Paulinka dostaje wyprodukowany na zamówienie lek o nazwie "Lamblia" i "Zentel" po 5 granulek rano i wieczorem. Pierwszego tygodnia dostawała granulki 5ch, następnie 9ch, teraz zaczęła 30ch. Na kolejny tydzień przypadnie 200ch.

Z naszych obserwacji ewidentnie wynika, że reakcja na "robaki" wywołuje u niej najokropniejsze stany skórne. Jak pisaliśmy w jednym z poprzednich postów nie mogliśmy więcej patrzeć jak wykańcza się psychicznie. Dzisiaj, kiedy robaki dają o sobie coraz mniej znać - poznajemy Paulinę na nowo. Jest zupełnie innym dzieckiem. Z histeryczki z ciągnącymi się godzinami spazmami zamieniła się w wesołe dziecko. Z zamkniętej osoby w duszę towarzystwa. Zamiast siedzieć w domu, w jednym miejscu i przeznaczać godziny na drapanie się dzisiaj biega po kempingu, po plaży nie zwracając uwagi na słońce czy inne czynniki pogodowe.

Wymierające pasożyty oczywiście widać od czasu do czasu. Na szczęście jest morze. Przy wietrznej pogodzie wystarczy pół godziny/godzina na plaży i wszystko wraca do normy.   

W związku z tym nasuwają się pytania.
Czy to bardzo źle, że staramy się wykurować jelito poprzez dietę i koktajle równocześnie tępiąc pasożyty?
Co robić dalej po skończonej kuracji?
Czy jeśli jest już lepiej od razu zacząć podawać MO?
Co jest najważniejsze jeśli z kupką jest cały czas źle? Czy starać się za wszelką cenę zwiększać ilość koktajli czy raczej skupić się na wdrożeniu MO?

Dziękuję i pozdrawiam.
Michał

ps.
Szkoda, że nie poznamy się na najbliższym zlocie. Chcieliśmy być, ale morze jest aktualnie priorytetem. Mam nadzieję, że następnym razem. 





Zapisane
Grazyna
« Odpowiedz #110 : 23-08-2009, 22:43 »

Cytat
Wymierające pasożyty oczywiście widać od czasu do czasu. Na szczęście jest morze. Przy wietrznej pogodzie wystarczy pół godziny/godzina na plaży i wszystko wraca do normy.  
Chyba nie za bardzo rozumiem sens tego akapitu.
Cytat
Czy to bardzo źle, że staramy się wykurować jelito poprzez dietę i koktajle równocześnie tępiąc pasożyty?
Jeżeli dziecko jest dzięki temu szczęśliwsze, to chyba jako rodzice wybraliście dobrą drogę. Są czasami sytuacje, gdy aktywność pasożytów trzeba ukrócić, gdy dziecko jest już bardzo zmęczone. Najgorsze metody, to trucie chemiczne i usuwanie aparatami. Mam nadzieję, podobnie jak Ty, że homeopatyczne metody sa bezpieczniejsze.
Cytat
Co robić dalej po skończonej kuracji?
Czy jeśli jest już lepiej od razu zacząć podawać MO?
Właśnie to bym zaproponowała - MO.
Skład nasion w koktajlu jest dobry, ale ananas może nie być najlepszym wyjściem. Dlaczego nie np. owoce leśne, jagodowe, z dodatkiem arbuza i banana - takie zestawy są najsmaczniejsze, a jagody, maliny, jerzyny, to najzdrowsze wyjście, także jabłka i brzoskwinie. Zwiekszanie ilości koktajli bez Mikstury nie na wiele się przyda, ale pewnie dobrze byłoby podawać Paulince dwa koktajle dziennie.
Zapisane
Lacky
« Odpowiedz #111 : 23-08-2009, 23:29 »


Czy to bardzo źle, że staramy się wykurować jelito poprzez dietę i koktajle równocześnie tępiąc pasożyty?
Co jest najważniejsze jeśli z kupką jest cały czas źle?

Tutaj trzeba uważać aby dziecko nie zaraziło się gorszymi pasożytami. Takie zabiegi działają jak lek przeciwbólowy i przeciwgorączkowy. Po podaniu dziecko odżywa zaczyna biegać szaleć i wydaje nam się że jest zdrowy. A po jakimś czasie gorączka wraca z podwójną siłą i trwa dużej niż powinna.

W przypadku pasożytów występuje podobnie ale okres nie jest liczny w dniach a miesiącach.

Co do biegunki to trudno powiedzieć jak to jest bo nigdy nie piszecie jakie były okresy występowania biegunek wcześniej i kiedy się pojawiały przy prowadzonych kuracjach.
Zapisane
Mistrz
*


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
MO: 05.03.2000 – 2070
Skąd: Hogwart
Wiadomości: 10.610

WWW
« Odpowiedz #112 : 23-08-2009, 23:57 »

Przyczyną biegunek może być nadmiar w pożywieniu jakiejś substancji, której organizmowi nie potrzeba, np. tłuszczów lub białek. W takiej sytuacji organizm dopuszcza do zasiedlenia przewodu pokarmowego przez pasożyty, by się z nimi podzielić nadmiarem pożywienia, albo po prostu wydala owo niezrównoważone pożywienie nie dopuszczając do jego wchłonięcia.
Zapisane

Jeśli nie wiesz nic, dasz sobie wmówić wszystko
Michał
« Odpowiedz #113 : 21-09-2009, 13:27 »

Witam,

Jesteśmy z powrotem w domu. Paulina spędziła nad morzem w sumie około trzy miesiące.
Pojawiła się spora poprawa w porównaniu z tym, co było przed wyjazdem ale do stanu, który można nazwać "dobrym" jest bardzo daleko.

1. Zacznę od tego, że kuracja homeopatyczna p.pasożytom przyniosła ulgę ale zdaje się, nie wypleniła ich do końca. Skąd takie wnioski?
Kiedy skończyła się kilkutygodniowa kuracja - około dwa, trzy tygodnie temu postanowiliśmy spróbować pestek ze świeżej dyni. Nie udało się ich jeść ponieważ małej nie smakowało. Postanowiliśmy nasiona zmielić i podać z koktajlem. Po wypiciu nastąpiło wzmożenie wysypki. Po kilku dniach, po następnym podaniu koktajlu wysypka była już mniejsza. Po trzecim razie nie było widać wzmożonej reakcji. Wnioskujemy zatem, że to pestki dopełniły dzieła.

2. Zdaje się, że zaczynają pojawiać się u nas nowe wnioski jeśli chodzi o rodzaj schorzenia Pauliny. Chodzi o to, że zaczynamy dostrzegać konieczność oczyszczenia dróg oddechowych. Dlaczego tak myślimy?
Będąc nad morzem kilkakrotnie zmienialiśmy miejsce. Okazuje się, że problemy skórne wzmagały się lub malały w zależności nie od jadłospisu ale od tego czy akurat coś pyli.
Kiedy pod koniec sierpnia znaleźliśmy się w na kempingu obok lasu iglastego a w najbliższej okolicy przyczepy, w której mieszkaliśmy nie było niemal nic oprócz już nie pylącej trawy, stan Pauliny z dnia na dzień polepszał się. Mimo wprowadzania do pokarmu coraz nowszych potraw (nawet tych, co do których wcześniej mieliśmy wątpliwości w miejscach, w których pyliły trawy) jej stan przez dłuższy moment był niemal idealny. W okolicach połowy września zostaliśmy zmuszeni do zmiany miejsca i trafiliśmy na kemping w okolicy drzew, które aktualnie okropnie pylą. Nie zdążyliśmy się dowiedzieć co to jest. W drodze powrotnej (kilka dni temu) widzieliśmy sporo takich drzew przy drodze. Ich "puch" niemal spływał i przez to wyglądał jak sople.
Chcieliśmy zostać nad morzem do końca września. Jednak ponieważ zorientowaliśmy się, że to właśnie pylenie powoduje problemy - wróciliśmy do domu.
Jesteśmy już kilka dni. W okolicy mamy lasy iglaste. Okoliczne chwasty zdaje się, że również już nie pylą. Z dnia na dzień następuje poprawa, choć jak napisałem na wstępie do stanu "dobrego" jeszcze daleka droga.

Tak więc podsumowując, powtórzę.
Zauważyliśmy dużo większą zależność wysypki skórnej od okresów pylenia niż od jadłospisu. Chcielibyśmy podjąć się oczyszczenia dróg oddechowych. Czy napar z książki "Niezbędnik zdrowia" będzie do tego odpowiedni?

3.
Od początku plan był taki, że kiedy nastąpi długotrwała poprawa wprowadzimy Paulinie ponownie Miksturę. Niestety, kiedy już byliśmy na dobrej drodze (jak pisałem wyżej) nastąpiło znaczne pogorszenie i ponownie boimy się uruchamiać proces oczyszczania.
Zgodnie z poradami Lackiego z wątku Novalijki chcielibyśmy najpierw oczyścić małej krew. Niestety nie sprawdził się u niej sposób z młodą pokrzywą. W związku z tym mam dwa pytania.

Czy dobry byłby do tego Łopian?
Na stronie http://zielnik.herbs2000.com/ziola/lopian.htm znalazłem informację o pozytywnych właściwościach tego zioła jeśli chodzi o oczyszczanie krwi. Czy ktoś ma doświadczenia jeśli chodzi o Łopian? Czy stosować wywar z korzenia zgodnie z informacjami z tej strony czy może jest jakiś inny sposób?

I na koniec pytanie drugie.
Kiedyś, kiedyś.. usłyszeliśmy historię o przypadku sprzed kilkudziesięciu lat, w którym dziewczynka miała okropną alergię. Sposobem, który ponoć pomógł (nie wiem na jak długo) była transfuzja krwi.

Rzecz jasna zdaję sobie sprawę, że sama transfuzja mogła jedynie oczyścić krew a nie usunąć chorobę.  Jednak im dłużej myślę o tym przypadku coraz częściej zastanawiam się czy sposobem na oczyszczenie krwi nie byłoby jej rozciczenie. Transfuzja odpada jednak od pewnego czasu nie daje mi spokoju myśl o możliwości upuszczenia krwi i uzupełnienia jej jednym z preparatów do tego stosowanych.
Czy mogę prosić o skorygowanie powyższej myśli?
 
« Ostatnia zmiana: 21-09-2009, 17:32 wysłane przez Grażyna » Zapisane
Grazyna
« Odpowiedz #114 : 21-09-2009, 17:47 »

Przeraża mnie to, co piszesz. Wiesz, co wpowadzisz do organizmu razem z preparatem? Chcesz podejmować takie ryzyko?
Krew to najcenniejsze, co człowiek posiada, nie należy w tym gmerać. I nie przekonają mnie zapewnienia medyków, że to bezpieczne.
Czy nie lepiej przemęczyć się jakiś czas, wdrażając ponownie MO i doprowadzić do samoleczenia organizmu, zamiast wciąż szukać jakichś leków, które tylko jeszcze bardziej rozregulują układ odpornościowy Paulinki?
Czy wiesz, dlaczego Twoja córka tak się męczy? Dlatego, że ma rodziców, którzy ciągle coś kombinują z jej zdrowiem. Czy niczego Cię nie nauczył wątek Novalijki i historia Kacperka?
Zapisane
Michał
« Odpowiedz #115 : 21-09-2009, 20:23 »

Grażyno,

Dziękuję Ci za całą pomoc włożoną w ten wątek. W tym wypadku poproszę Cię - przeczytaj moją wypowiedź jeszcze raz na spokojnie i dokładnie przeanalizuj o co pytam i w jaki sposób to robię.

Od dłuższego czasu jesteśmy na Bioslone, kupujemy i czytamy książki. Nabywamy wiedzy i staramy wprowadzać w życie to, czego się dowiadujemy. Wprowadziliśmy dietę ściśle według wskazań i pijemy koktajle.

O powodach nie podawania MO pisałem już kilkakrotnie ale może się jeszcze powtórzę.

Ponowne wdrożenie oczyszczania spowoduje wzrost wydalanych toksyn, czyż nie?
Żeby nie wzmagać egzemy muszę zrobić dla nich miejsce a więc oczyścić krew. Czy istnieje tu jakiś błąd? Czy coś niezgodne jest z duchem Bioslone?

Jak napisałem - pokrzywa się u nas nie sprawdziła więc szukam innych sposobów o które pytam Was jako fachowców bo sam nie chcę zrobić krzywdy dziecku.
 
Skąd zatem tak sroga ocena?

Staramy się zrobić wszystko, żeby wdrożyć również MO. Musimy to zrobić jednak bez uszczerbku na zdrowi psychicznym naszego dziecka. To chyba zrozumiałe..


Zapisane
Michał
« Odpowiedz #116 : 21-09-2009, 20:34 »

Wiesz co...?
Jeszcze raz przeczytałem swoją wypowiedź a potem Twoją.

W wypowiedzi zamieściłem wiele, myślę istotnych informacji na temat zdrowienia Pauliny. Myślę, że znajduje się tam również wiele przesłanek, które wskazują na to, że również nasz tok myślenia ciągle ulega zmianie i jest bliższy duchowi Bioslone..

Tymczasem Ty skupiłaś się na jednej, ostatniej myśli, której niedokładnie rozumiem, wymyśliłem ją niemal samemu i szukałem po prostu jej wyjaśnienia. W odpowiedzi usłyszałem, że Cie przeraziłem i że jesteśmy beznadziejnymi rodzicami - bo tylko tak da się to zrozumieć.

Dlaczego?
Dlatego, że wykraczam poza standardowy schemat? Przecież nie robię tego dla jakiegoś widzimisię. Jeśli chcesz mogę podesłać zdjęcia Pauliny. Może wtedy zmienisz zdanie na temat naszych decyzji odnośnie podawania MO.

ps.
Warto zaznaczyć, że trzy miesiące gnieździliśmy się na kilku metrach kwadratowych po to, żeby odstawić Zyrteki i inny świństwa... no ale cóż.. najłatwiej jest kogoś ocenić.
« Ostatnia zmiana: 21-09-2009, 20:57 wysłane przez Michał » Zapisane
Grazyna
« Odpowiedz #117 : 21-09-2009, 21:04 »

Nie twierdzę, że MO należy wdrożyć już teraz w pełnej dawce, ale żeby z tej drogi nie zawracać. To nie o samą MO chodzi, ale o zaufanie organizmowi, o nieszukanie wspomagaczy z zewnątrz.

Cytat
Ponowne wdrożenie oczyszczania spowoduje wzrost wydalanych toksyn, czyż nie?
Jeżeli nie będzie się dążyło do szczelnych jelit, to toksyn także wciąż będzie przybywać.

Cytat
Tutaj trzeba uważać aby dziecko nie zaraziło się gorszymi pasożytami. Takie zabiegi działają jak lek przeciwbólowy i przeciwgorączkowy. Po podaniu dziecko odżywa zaczyna biegać szaleć i wydaje nam się że jest zdrowy. A po jakimś czasie gorączka wraca z podwójną siłą i trwa dużej niż powinna.

W przypadku pasożytów występuje podobnie ale okres nie jest liczny w dniach a miesiącach.
Jeżeli wciąż będzie się stosować drogę na skróty, to może być tylko gorzej.

U Paulinki więcej było okresów niepicia mikstury, niż picia - to nie mikstura spowodowała zaostrzenie objawów. Może spowodowało to pylenie, może gluten podawany tylko od czasu do czasu, a może wpływ pylenia zbiegł się z efektami usuwania pasożytów. Tego się nie dowiemy, ale trzeba zachować ostrożność. Picie koktajlu spowodowało usuwanie z jelit złogów (nieprawda, że nie ma ich u tak małego dziecka), odsłoniło nadżerki i czas te jelita zacząć goić.

I teraz transfuzja jako metoda oczyszczania krwi... to mnie przeraziło. A cóż to za metoda, czy ona spowoduje, że układ odpornościowy zacznie działać prawidłowo? A jeśli do krwi zostaną wprowadzone stokroć gorsze toksyny, gdyż nie własne, a z zewnątrz?
« Ostatnia zmiana: 21-09-2009, 21:15 wysłane przez Grażyna » Zapisane
Michał
« Odpowiedz #118 : 21-09-2009, 21:26 »

Cytat
I teraz transfuzja jako metoda oczyszczania krwi... to mnie przeraziło. A cóż to za metoda, czy ona spowoduje, że układ odpornościowy zacznie działać prawidłowo? A jeśli do krwi zostaną wprowadzone stokroć gorsze toksyny, gdyż nie własne, a z zewnątrz?

I o to chodziło..
Dziękuję za sprostowanie niepoprawnego myślenia.
Czy mógłbym prosić o odpowiedzi na pozostałe kwestie?
Zapisane
Grazyna
« Odpowiedz #119 : 21-09-2009, 21:43 »

Cytat
Zauważyliśmy dużo większą zależność wysypki skórnej od okresów pylenia niż od jadłospisu. Chcielibyśmy podjąć się oczyszczenia dróg oddechowych. Czy napar z książki "Niezbędnik zdrowia" będzie do tego odpowiedni?
Tego nie wiadomo, a to z tego powodu, że skoro była wzmożona reakcja na pylenie, to może być także reakcja na zioła. Można więc spróbować, ale rozważnie. Powtarzam jednak, że bez szczelnych nadżerek efekt i tak nie będzie pełny. Zwykle Mistrz zaleca zioła po pewnym czasie od rozpoczęcia stosowania MO, gdy uspokoją się efekty wywoływane oczyszczaniem ta metodą.
Innych pytań nie widzę, coś jeszcze?
Zapisane
Strony: 1 ... 4 5 [6] 7   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.21 | SMF © 2006-2008, Simple Machines
Design by jpacs29 | Mapa strony
Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!