Niemedyczne forum zdrowia
22-09-2019, 18:52 *
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Czy dotarł do Ciebie email aktywacyjny?

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Aktualności: Czwarty tom "Zdrowia na własne życzenie" --> kliknij
 
   Strona główna   Pomoc Regulamin Szukaj Zaloguj się Rejestracja  
Strony: [1] 2   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Xan - objawy grzybicze, złe odżywianie  (Przeczytany 17768 razy)
Xan
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiek: 39
MO: 01.08.2009
Skąd: Łódź
Wiadomości: 19

« : 17-09-2009, 16:36 »

A oto krótka historia mojego przejścia na "jasną stronę" smile

1. Wiek: 29
2. Rodzaj dolegliwości: przede wszystkim nawrotowe grzybicze zapalenia narządów rodnych; niezbyt silne, ale długotrwałe bóle zatok; wiecznie przekrwione oczy – uczucie piasku pod powiekami, pękające, bardzo słabe naczynka krwionośne (siniaki nawet po lekkim uderzeniu), zmęczenie (zawsze przypisywałam to niskiemu ciśnieniu). Objawy utrzymują się od mniej więcej 6-7 lat, zwiększa się za to częstotliwość zapaleń. Nieregularne (prawdopodobnie przez silny stres) i bardzo bolesne miesiączki od 13 r.ż. oraz trądzik (trochę zaleczony antybiotykami).
3. Stosowane leki, kuracje i zabiegi: zapalenia: doustnie leczenie antybiotykami i Clotrimazolem oraz innymi maściami dopochwowo.
Jako dziecko (do 7 r.ż.) cierpiałam na częste infekcje dróg oddechowych: anginy, zapalenia oskrzeli, zapalenia płuc, ( stwierdzono obecność gronkowca złocistego w gardle i w nosie) – leczone antybiotykami; później miałam przejściowe problemy z żołądkiem (zrezygnowałam z picia jakichkolwiek napojów gazowanych i bóle brzucha przeszły); w wieku 20 lat zdiagnozowano u mnie wrzody żołądka (zakażenie Helicobacter Pylori) – leczone antybiotykami.

4. Sposób odżywiania się:
do 19 r.ż. – typowa polska kuchnia: głównie ziemniaki w różnych postaciach, z mięsem, zupy, kanapki. Wszystko z naturalnych składników, warzywa i owoce w dużej mierze z przydomowego ogródka. Do picia: kompoty, herbata. Niewiele słodyczy.
19-29 – dużo potraw gotowych (sosy, makarony, pizze), słodycze (dosłownie „pożerałam” czekoladę), chipsy, napoje gazowane (Cola), kawa, soki z kartonu, częściowo też kuchnia domowa. Dużo potraw kupowanych w tzw. ”snack barach”: frytki, kebaby, hot-dogi etc., i oczywiście dużo kanapek.  
Nigdy nie stosowałam żadnych diet, bowiem bez względu na ilość i jakość jedzenia zawsze byłam bardzo szczupła (60 kg przy 176cm wzrostu). Poza tym, byłam wiecznie głodna, jadłam często, uwielbiałam słodycze i banany. Waga nie ulegała zmianie NIGDY, wydawało mi się, więc, że posiadam idealną przemianę materii i rady dotyczące zdrowego odżywiania mnie nie dotyczą. (Z perspektywy wydaje mi się to baaaardzo naiwnym myśleniem, ale cóż, człowiek się uczy na błędach.)
W styczniu 2009 r. rzuciłam cukier (pierwsze 6 tygodni było bardzo ciężkie), od czerwca jestem na diecie; nazywanie jej przeciwgrzybiczą byłoby przesadą, ale wyeliminowałam z jadłospisu wszelkie potrawy i składniki przetworzone, chleb, słodycze oraz większość owoców (poza grejpfrutami, awokado i jabłkami), jem dużo warzyw i orzechów.  
Od miesiąca piję MO.
Od lipca piję mieszankę ziół od Bonifratrów.

5. Rodzaj wykonywanej pracy: naukowa tzn. głównie przed komputerem, wcześniej biurowa, również przed komputerem.
6. Inne niekorzystne czynniki środowiskowe: od ponad dwóch lat mieszkam za granicą (Szkocja) – jakość jedzenia jest tu katastrofalna, część warzyw i owoców niedostępna albo horrendalnie droga.
Dodatkowym czynnikiem jest wspomniany już stres – jestem bardzo nerwowa, wszystkim się przejmuję, denerwuję.

Jak wspomniałam w wątku powitalnym, w przyszłym tygodniu wybieram się do Polski na kilka dni.
Nie wiem, czy powinnam zapatrzyć się w jakieś zioła etc.? Czy uzbroić się w cierpliwość i czekać na efekty działania MO?
(Dodam, że nie bywam w Polsce zbyt często chętnie więc kupię rzeczy "na zapas")

Bardzo dziękuję za wszelkie uwagi.
« Ostatnia zmiana: 20-09-2009, 20:05 wysłane przez Grażyna » Zapisane

Xan
Grazyna
« Odpowiedz #1 : 20-09-2009, 20:36 »

Twoje objawy, to stan organizmu, który ma źródło w toksemii, będącej przyczyną wszystkich chorób - Hipokrates. Antybiotykoterapie: nieodchorowywanie i szkodliwe leczenie infekcji, niezbyt zdrowe, a od 19 r. ż. - bardzo złe odżywianie (spowodowało m. in. uaktywnienie się bakterii HP), dodatkowo trudna sytuacja, brak stabilizacji, stres.

Jeżeli czytałaś inne wątki osób, które opisały zakłócenia zdrowotne, to wiesz mniej więcej, jaka jest nasza strategia powrotu do zdrowia.
Forum jest miejscem wymiany informacji, komentarzy i myśli, u podstaw których leżą wiadomości zawarte w książkach Pana Józefa Słoneckiego "Zdrowie na własne życzenie" - część I i II oraz "Niezbędnik zdrowia", jak mówi Regulamin i ma to głębokie uzasadnienie, gdyż łatwiej będzie się nam porozumieć, gdy poznasz ich treść. Moja rada jest taka: czytaj sobie spokojnie książki, miej pod ręką Niezbędnik (podstawy na temat MO, KB, DP). Szczegółową strategię i tak opracujemy za co najmniej 2 miesiące.
Możesz się "na zapas" zaopatrzyć w ziarna do KB - siemię lniane, ziarna słonecznika i dyni, a także ostropestu, jeżeli już będą tegoroczne. Możesz skompletować zioła do mieszanki na drogi oddechowe, ale na razie jeszcze ich nie zaparzaj, na razie : test buraczkowy i wdrożenie DP, MO i KB.
Co do DP, porównaj http://bioslone.pl/forum2/index.php?topic=8516.msg78250#msg78250 i inne wątki osób znalezione w działach Pierwsze kroki do zdrowia, Blok dla początkujących oraz Forum ogólne; dział kulinarny. Czytaj także Archiwum wiedzy http://bioslone.pl/forum/?qs=forum  
Napisz znowu, jak przeczytasz książki, może za miesiąc - dwa.
Zapisane
Xan
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiek: 39
MO: 01.08.2009
Skąd: Łódź
Wiadomości: 19

« Odpowiedz #2 : 21-09-2009, 13:42 »

Bardzo dziękuję za wskazówki!
To naprawdę niesamowite, że zadają sobie Państwo tyle trudu (moderując forum i odpowiadając na posty), żeby pomóc innym powrócić do zdrowia.
Zgodnie z zaleceniem, odezwę się, kiedy już uważnie wszystko przestudiuję.
Pozdrawiam!
Zapisane

Xan
Xan
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiek: 39
MO: 01.08.2009
Skąd: Łódź
Wiadomości: 19

« Odpowiedz #3 : 21-10-2009, 00:45 »

Zgodnie z obietnicą, odzywam się po miesiącu starannego studiowania książek Mistrza.
I od razu muszę uzupełnić listę objawów opisanych w pierwszym poście:

Po pierwsze, marznę tzn. z reguły muszę ubierać się cieplej niż ludzie dookoła; marzną mi dłonie (ach, te sine paznokcie  biggrin ), oraz oczywiście stopy (do tego stopnia, że nie jestem w stanie usnąć bez ciepłych skarpetek, bez względu na porę roku). Do niedawna myślałam, że to objawy złego krążenia, ale już tak nie myślę  smile i mam zamiar wdrożyć zimny prysznic oraz owe okłady z soli na kość krzyżową, o których Mistrz pisał w wątku http://bioslone.pl/forum2/index.php?topic=9074.msg82302#msg82302

Po drugie, „kozy” w nosie, codziennie i bez przerwy od ośmiu lat. Pojawiły się niedługo po antybiotykoterapii w związku z wrzodami żołądka, mniej więcej w tym samym czasie, kiedy zaczęłam mieć przekrwione oczy. Później doszły bóle zatok, mam, więc podejrzenie graniczące z pewnością, że coś mi w górnych drogach oddechowych „siedzi”.

Wreszcie, miałam 12 lat, kiedy usunięto mi tzw. trzeci migdałek. Od tej pory nienawidzę kichania.

Zrobiłam test buraczkowy – siusiam zupełnie na czerwono. Zaczęłam pić koktajle, na razie z dodatkiem owoców, mniej więcej tydzień temu. Objawy oczyszczania to na razie wzmożony trądzik.

Dzięki książkom i absolutnie nieocenionej pracy forumowiczów, wiem już co mam robić, a czego unikać w kwestii oczyszczania, mam natomiast problem z odżywianiem (Jeżeli coś już zostało wyjaśnione na forum, a ja dubluję temat to z góry przepraszam.):
Postanowiłam, że nic na siłę, że dietę będę wdrażać stopniowo etc., ale czuję, że mogłabym przejść już do pierwszego etapu DP i jakoś nie mogę się przemóc. Podejrzewam, że to problem psychiczny bardziej i zdaję się będę musiała co nieco ze sobą powalczyć. Bardziej martwi mnie fakt, że jestem ciągle głodna. Nie jest to żadna nowość, zawsze (tzn. mniej więcej od 12 r.ż., wcześniej byłam strasznym niejadkiem) miałam z tym problem. Wszyscy moi znajomi wiedzą, że jestem głodna co najmniej dwa razy częściej niż przeciętny człowiek. Z drugiej strony, nie potrzeba dużo żebym osiągnęła uczucie sytości. Tzn., jeżeli jem na śniadanie jajecznicę na maśle (z ok. 2-3 jaj średniej wielkości – uprzedzając sugestie – absolutnie nie jestem w stanie zjeść więcej), do tego boczek albo kiełbasę i pokrojony pomidor to po ok. 45 min jestem głodna. Wtedy zjadam jakiś owoc, orzechy etc. i mam spokój na kolejne 45 min.
Do tego dochodzą moje „grzeszki”: 1. Kawa, w dodatku z odrobiną mleka. Co więcej, jestem przekonana, że nie powinnam jej pić, bo jest mi po niej zwyczajnie niedobrze (tak, zresztą jak po alkoholu. Zawsze było mi po nim niedobrze, ale do alkoholu wcale, a wcale mnie nie ciągnie, a do kawy owszem). 2. Chipsy – wiem, że brzmi to trochę niepoważnie, sama nigdy ich nie kupuję, ale ile razy znajduję się w sytuacji towarzyskiej i proponuje mi się wszelkie „dobra” typu lampka wina, czekolada, soki „owocowe”, wszystkiemu się opieram bardzo skutecznie, z wyjątkiem chipsów. Reaguję na nie po prostu jak mysz na widok sera. Nie wiem, co takiego w nich jest, ale zupełnie nie umiem sobie z tym poradzić. 
3. Tak się składa, że mój narzeczony jest bezglutenowcem i w tym jakże dziwnym kraju dostaje sponsorowane w dużej mierze przez państwo „jedzenie” tzn. bezglutenowe mąki, pieczywo, wszelkiej maści makarony etc. Przeszłam więc na dietę bezglutenową już prawie dwa lata temu, bowiem dostaje te „dobra” w nadmiarze i chętnie się nimi dzieli.  smile Poza tym, o wiele łatwiej jest gotować wspólny posiłek niż dla każdego oddzielnie. Ale teraz wiem, że owe makarony (bo o nie głównie chodzi), poza mąką kukurydzianą zawierają też różnego rodzaju „spoiwa”. Mam zatem pytanie: czy powinnam usunąć je z diety bezwzględnie czy też mogę od czasu do czasu pozwolić sobie na np. rosół z takim makaronem?
Uff, trochę się tego nazbierało. Mam nadzieję, że nie rozdrażniłam Ekspertów zbytnio.  smile
Zapisane

Xan
Grazyna
« Odpowiedz #4 : 14-11-2009, 22:17 »

Cytat
jeżeli jem na śniadanie jajecznicę na maśle (z ok. 2-3 jaj średniej wielkości – uprzedzając sugestie – absolutnie nie jestem w stanie zjeść więcej), do tego boczek albo kiełbasę i pokrojony pomidor to po ok. 45 min jestem głodna
Przyczyną głodu może być niedostatek węglowodanów - Twoje śniadanie składa się wyłącznie z białka i tłuszczu. W tym może się kryć odpowiedź na odpowiedź o pytanie o czipsy. Nie napisałaś nić o obiedzie i kolacji, ani słowa o KB. Obiad - zupa, mięso i surówka oraz kasza, a kolacja może być węglowodanowa: kasze+warzywa lub owoce, między posiłkami koktajle. Wskazówki znajdziesz także w radach dla m.in.: Kasi, Miki-Piki, Any, a przepisy w dziale kulinarnym.
   Mogą to być węglowodany zawarte w kaszy, lambasach, chrupkach gryczanych, ostatecznie waflach ryżowych  . Tych wyrobów wolnych od glutenu nie zalecamy ze względu na niewiadomy skład, coś ten gluten ma zastąpić, ale co to jest? Najlepiej to robi producentom tych deficytowych produktów, to pewne.

Cytat
Kawa, w dodatku z odrobiną mleka
Radzę zamienić odrobinki: mleko na miód (kiedyś sobie nie wyobrażałam, ale zasmakowałam).
    Nie ma mowy o rozdrażnieniu, ale Ty chyba byłaś zawiedziona - Twój post mi umknął  . Mam nadzieję, że radzisz sobie dobrze. W razie czego - przypominaj się.  smile
Zapisane
Xan
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiek: 39
MO: 01.08.2009
Skąd: Łódź
Wiadomości: 19

« Odpowiedz #5 : 16-11-2009, 01:34 »

Grażynko, dzięki za rady! Nie przypominałam się, bo z natury nieśmiała jestem.   A ponadto, uważam, że macie aż nadto (charytatywnej!) pracy na forum.
Trzymam się dzielnie, ale  jest problem z żywnością w Szkocji. Słowo „świeży” zmienia znaczenie w kraju, gdzie 90% owoców i warzyw pochodzi z importu, przy czym np. jabłka sprowadzane są nie tylko z Francji czy Holandii, ale także z Południowej Afryki i Nowej Zelandii (ach, ten kolonializm) Jeżeli znajdę chwilę czasu to z przyjemnością opiszę to w nowym wątku w Hyde Parku, bo to sytuacja zarazem śmieszna i straszna.
A teraz konkrety:
KB – piję regularnie, codziennie wieczorem, od około miesiąca, do tej pory tylko z bananem, wczoraj spróbowałam z kiszoną kapustą i co prawda wypiłam, ale skłamałabym pisząc, że mi smakowało.
Śniadania – dodałam węglowodany głównie w postaci warzyw, np. dziś: jajko sadzone, 2 średnie starte marchewki, kromka chleba bezglutenowego z humusem i szczypiorkiem i nie byłam głodna przez ponad dwie godziny!
Obiady – czasem zupy na kościach z kurczaka (krupnik, ogórkowa), dużo kasz (gryczana z cebulą, papryką i kurczakiem, ostatnio jaglana ze skwarkami i kiszoną kapustą), a czasem mięso, surówka i niestety ziemniaki (muszę przyznać, że jestem z takiego „ziemniaczanego” domu, gdzie ziemniaki w bardzo różnych postaciach królowały na stole i strasznie trudno jest mi się odzwyczaić, chociaż ograniczam mocno).
Kolacje – hm, wiem, że zabrzmi to dziwnie, ale…nie wiem, co jem na kolacje. Nie pamiętam zupełnie.  frusty Chyba dość często jem to samo, co na obiad. Jakoś niejasno przypominam sobie sałatkę grecką, wafle ryżowe z masłem i czosnkiem, kanapki z humusem. Chyba będę musiała popracować nad koncentracją.
Dla usprawiedliwienia dodam, że skupiłam się mocno na śniadaniach (których bardzo długo w ogóle nie jadłam).
No i podjadam, ciągle i bez przerwy, ale z tym muszę poradzić sobie sama.  Smutny

Poza tym czytam, czytam i jeszcze raz czytam forum i uczę się pilnie.
Zapisane

Xan
Grazyna
« Odpowiedz #6 : 16-11-2009, 10:15 »

Cytat
KB – piję regularnie, codziennie wieczorem, od około miesiąca, do tej pory tylko z bananem, wczoraj spróbowałam z kiszoną kapustą i co prawda wypiłam, ale skłamałabym pisząc, że mi smakowało.
Koktajl z kiszoną kapustą? To chyba niezbyt smaczne. Kiszona kapusta dobra jest w koktajlu, jak i surówkach, jako dodatek smakowy do warzyw korzeniowych, tak samo zresztą jak kiszone ogórki.
    Te kurczaki mnie niepokoją. Jest to produkt zwierzęcy o najkrótszym cyklu hodowlanym (by nie powiedzieć - produkcyjnym) i o najpodlejszym mięsie, a ich kości nie są nic warte. Warunki, w jakich hoduje się kurczaki są takie, że gdy się raz zobaczy, to się więcej nie tknie. Mięso fermowe to kompromitująca gatunek ludzki rzeczywistość naszych czasów. Z drugiej strony, poszukiwanie obłędnie zdrowej żywności nie ma sensu. Jednak częste jedzenie drobiu nie jest wskazane. Wieprzowina, cielęcina, wołowina, baranina - warto urozmaicać, właśnie po to, by wraz z tymi samymi produktami nie dostarczać organizmowi wciąż tych samych, zawartych w nich toksyn.
    Piszesz, że od stycznia wyeliminowałaś cukier, a od czerwca składniki przetworzone. Tymczasem po ugotowaniu ziemniaków, co pozostaje - cukier (w postaci skrobi) oczyszczony z witamin i minerałów (te wylewamy z wodą z gotowania). Ziemniaki lepiej więc gotować lub piec - nieobierane, a ich ilość ograniczyć do niewielkich porcji. Wtedy sobie nie zaszkodzimy.
Zapisane
Xan
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiek: 39
MO: 01.08.2009
Skąd: Łódź
Wiadomości: 19

« Odpowiedz #7 : 22-12-2009, 19:37 »

Jako, że rzadko piszę, pozwolę sobie na małe podsumowanie ostatnich miesięcy:
1. Od września nie miałam grzybicy, co przypisuję dwóm czynnikom:
-          niestosowaniu “leków”
-          diecie
Zrozumiałam wreszcie, ze grzybice były wywoływane podawaniem antybiotyków, które z kolei przepisywano na “bakteriozę”, czyli przerost złych bakterii, a przerost owych bakterii następował, dlatego, że brałam ciągle jakieś leki przeciwgrzybicze. Takie błędne koło. Kompletny brak “dobrych” bakterii kwasu mlekowego nadal występuje (robiłam wymaz) i związane z tym objawy również, ale nie popadam już w panikę i nie pędzę do lekarzy po kolejne, niedziałające leki. Po prostu czekam i stosuję alocit.

2. Miesiączki bez zmian - bolesne i bardzo nieregularne, ale po pięciu miesiącach picia MO cudów nie oczekuję.

3. Bóle głowy przeszły, ciągłe zmęczenie niestety nie.

4. Po trzech miesiącach diety bardzo schudłam (do 56kg). Wyszło przypadkiem, bo czułam się fantastycznie, a wagi w domu nie posiadam, ale nie będę ukrywać, że trochę się przestraszyłam (i, ze wstydem przyznaję, zaczęłam podjadać słodycze   ). Nie wiem skąd taka reakcja organizmu, bo jadłam i tłusto, a puste węglowodany w postaci ryżu czy ziemniaków też mi się zdarzały.
 
Grażynko, piję MO (z olejem kukurydzianym), stosuję alocit zewnętrznie (piękna, gładka cera  biggrin ), koktajle, i DP (nie przeszłam porządnie pierwszego etapu, plus dwutygodniowy incydent z podjadaniem słodyczy). Jak do tej pory, nie miałam, żadnych poważnych objawów oczyszczania (co wcale mnie nie martwi). Od lutego mam zamiar przerzucić się na alocit z citroseptem. Czy uważasz, że mogę już włączyć mieszankę ziołową, czy lepiej poczekać? Pytam, bo znów wyjeżdżam do Polski, i robię listę zakupów. smile

Na koniec dodam, że zupy na kościach baranich są pyszne!
« Ostatnia zmiana: 22-12-2009, 19:39 wysłane przez Xan » Zapisane

Xan
Grazyna
« Odpowiedz #8 : 24-12-2009, 21:37 »

No proszę, na kościach baranich nie jadłam.

No, co Ty... słodycze? Lepiej jeść więcej węglowodanów nieprzetworzonych, nie tylko warzyw, ale kasz, ryżu, chlebków z nich, trochę owoców, o ile nie powodują dolegliwości oraz ziemniaki. Spadek wagi i uczucie głodu może wynikać z ich niedoboru. Poza uczuciem głodu dolegliwości ze strony przewodu pokarmowego nie ma?

Co do ziół, możesz się w nie zaopatrzyć i zrobić próbę, ale może dopiero jakiś czas po wprowadzeniu alocitu z citroseptu (w marcu). Zależy, jak się czujesz, nie sygnalizujesz żadnych reakcji ze strony dróg oddechowych. Rozumiem, że na poczatek chcesz się nimi zająć.
Zapisane
Xan
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiek: 39
MO: 01.08.2009
Skąd: Łódź
Wiadomości: 19

« Odpowiedz #9 : 02-03-2010, 20:15 »

Długo zbierałam się, żeby znów napisać jak przebiega mój proces powrotu do zdrowia, ale po kolei:

Po Świętach w Polsce czułam się fatalnie. Na początku myślałam, że to efekt nieprzestrzegania diety (bolesne zaparcia), ale po ponad miesiącu objawy nie ustąpiły. Może, więc zaczęło się oczyszczanie organizmu? Mam, bowiem bardzo mocno przekrwione oczy, wydzielinę spływającą po gardle, lekkie bóle uszu, zajady na ustach, zapchany nos, a przede wszystkim bolą mnie zatoki, co jest bardzo uciążliwe. Choć bóle nie są silne powodują uczucie „otumanienia”. Do tego, przez pierwszy tydzień po powrocie robiło mi się gorąco (co dziwne, dotyczyło to tylko głowy), miałam wrażenie, że mam gorączkę – niestety było to tylko wrażenie.  Smutny Czas, więc nadszedł na oczyszczanie dróg oddechowych, tzn. mieszankę ziołową i ssanie oleju.

Grażynko, tak, mam objawy ze strony układu pokarmowego: po pierwsze, częste i uciążliwe zaparcia, co najmniej od kilku lat, z którymi kiedyś „radziłam sobie” pijąc duże ilości kawy lub kakao, a teraz nie mam jak  crybaby. Po drugie, przelewanie się w żołądku, które towarzyszy mi właściwie od zawsze, i naprawdę trudno mi było uwierzyć, że NIE WSZYSCY tego zjawiska doświadczają.
Zapisane

Xan
Laokoon
***


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiek: 40
MO: 01-08-2008, z przerwami
Wiedza:
Skąd: pomorskie
Wiadomości: 2.510

« Odpowiedz #10 : 03-03-2010, 02:08 »

Długotrwałe zaparcia raczej nie mogą być objawem oczyszczania, organizm w dużej mierze oczyszcza się właśnie poprzez wypróżnianie tego co zbędne.

Zwróć uwagę jak się odżywiasz, może czegoś brakuje ci w diecie, może powinnaś coś włączyć, a może coś wyeliminować, ograniczyć.
Zapisane
Xan
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiek: 39
MO: 01.08.2009
Skąd: Łódź
Wiadomości: 19

« Odpowiedz #11 : 04-03-2010, 00:47 »

Cóż, na początku MO kompletnie wyregulowała mi pracę jelit. Przez pierwszy miesiąc było idealnie, później niestety potraktowałam swój organizm trzema litrami coli wypitymi w ciągu 48 godzin (mniejsza o przyczyny tej głupoty) i czar prysł.

A po Świętach czułam się tak fatalnie zapewne za sprawą glutenu. Teraz przymierzam się do DP na poważnie, więc mam spore szanse odkryć co mi nie służy.
Zapisane

Xan
Laokoon
***


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiek: 40
MO: 01-08-2008, z przerwami
Wiedza:
Skąd: pomorskie
Wiadomości: 2.510

« Odpowiedz #12 : 04-03-2010, 11:32 »

No dobrze, ale jak się odżywiasz. Czy jesteś zestresowana, czy ruszasz się i robisz jakiś wysiłek, czy przebywasz na świeżym powietrzu itd.?

Wypicie 3 litrów CC w ciągu dwóch dni to faktycznie sporo, ale jeszcze nie koniec świata. Także spokojnie. Twój układ pokarmowy jest wrażliwy, słaby więc powinnaś być bardziej racjonalna.
Nie ma sensu wyrzucać sobie tej CC, może miałaś potrzebę uzupełnienia glukozy, a może to nałóg.
Postaraj się postępować racjonalnie, jeżeli cię ciągnie do CC to napij się, ale nie litrami tylko łyczkami. A w między czasie rób coś żeby poczuć się tak żeby tej CC nie potrzebować.

Ja też pijam od czasu do czasu CC, i staram się sobie tego nie wyrzucać. Kiedy zaczynałem z MO to przez kilka miesięcy jeszcze miałem pociąg do słodyczy, tak że zjadałem naprawdę sporo. Do tego też była CC. Gdybym wcześniej wpadł na MO i rozumiał lepiej co się dzieje to dzisiaj pewnie w ogóle bym nie miał problemów ani też specjalnie pociągu do słodyczy i CC, ale że moje problemy trwały wiele lat, a odżywianie pozostawiało wiele do życzenia z momentami tragicznymi to niestety mój układ pokarmowy  nawet teraz nie jest jeszcze idealny.
A ty jesteś dopiero kilka miesięcy na MO, i jak mniemam diecie, i już chciałabyś żeby było wszytko OK. 

Zwróć uwagę na to jak się odżywiasz, może powinnaś więcej jeść pokarmów które zaspokoją zapotrzebowanie energetyczne. Więcej białka (mięsa), tłuszczu. Tylko znowu nie staraj się tego robić na siłę ani według jakiegoś sztywnego schematu, po prostu musisz robić tak aby było dobrze.
Zapisane
Xan
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiek: 39
MO: 01.08.2009
Skąd: Łódź
Wiadomości: 19

« Odpowiedz #13 : 07-03-2010, 20:47 »

Odżywiam się raczej racjonalnie, ale nie jest to DP w klasycznym wydaniu – za dużo ryżu, ziemniaków, no i czasem chipsów. Jem dużo mięsa (zawsze byłam „mięsożerna”), warzyw, ale też owoców, orzechów. Zdarza mi się czasem zjeść słodycze, ale w niewielkich ilościach i raczej nie robię sobie z tego powodu wyrzutów. Wyrzutów z powodu coli też bym sobie nie robiła, gdyby nie fakt, że piłam ją ze względu na kofeinę (kończyłam wtedy ważną pracę zaliczeniową). Być może nałożył się na to też stres i brak snu. W każdym razie po owym „wyskoku” jelita już nie chciały tak fajnie współpracować jak wcześniej. I nadal nie chcą.  crybaby

Obecnie poziom stresu mam chyba najniższy od lat, natomiast ruszam się raczej mało: 45 min. szybkiego marszu dziennie (do i z pracy), raz w tygodniu basen i tai-chi.
Zapisane

Xan
olisha
« Odpowiedz #14 : 07-03-2010, 23:20 »

Ziemniaki mogą tu stanowić kluczowy problem, mój organizm ich, jak dotąd, nie toleruje.
Zapisane
Xan
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiek: 39
MO: 01.08.2009
Skąd: Łódź
Wiadomości: 19

« Odpowiedz #15 : 09-03-2010, 00:35 »

Cóż, pozostaje zacisnąć zęby i przejść na DP  Smutny
Zapisane

Xan
olisha
« Odpowiedz #16 : 09-03-2010, 14:10 »

Kąciki ust do góry! Trzymam za Ciebie kciuki.
Zapisane
Laokoon
***


Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiek: 40
MO: 01-08-2008, z przerwami
Wiedza:
Skąd: pomorskie
Wiadomości: 2.510

« Odpowiedz #17 : 25-03-2010, 13:27 »

Tak, przejście na DP nie zaszkodzi. Niby wszystko jest ok, ale przecież nie jest, jak widzisz. Musisz dać organizmowi odpocząć. Nie rób z tego powodu wielkiego problemu, bo nie ma z czego.
« Ostatnia zmiana: 25-03-2010, 14:03 wysłane przez Szpilka » Zapisane
Xan
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiek: 39
MO: 01.08.2009
Skąd: Łódź
Wiadomości: 19

« Odpowiedz #18 : 25-08-2010, 23:50 »

Dwa tygodnie temu zaczęłam kurację oczyszczającą drogi moczowe, tydzień temu przeszłam na aloCIT. Nie wiem, czy ma to jakiś związek czy żadnego zupełnie, ale od tygodnia mniej więcej mam stan zapalny pochwy i warg sromowych objawiający się silnym zaczerwienieniem i bardzo obfitymi grudkowatymi, białymi upławami. Wygląda na grzybicę, której szczęśliwie udawało mi się unikać od prawie roku. W piątek sprawdzę czy na pewno, bo mam zamiar wybrać się do lekarza, ale póki co potraktowałam się Clotrimazolem i jest ciut lepiej.
Nie zrozumcie mnie źle, nie spodziewałam się, że grzybica nigdy więcej mnie w życiu nie spotka – czytam forum wystarczająco regularnie żeby wiedzieć, że objawy wracają czasem ze zdwojoną siłą. Ciekawi mnie tylko, czy może być to spowodowane stosowaniem mieszanki ziołowej.
Zapisane

Xan
Xan
***


Offline Offline

Płeć: Kobieta
Wiek: 39
MO: 01.08.2009
Skąd: Łódź
Wiadomości: 19

« Odpowiedz #19 : 16-01-2011, 21:52 »

Pragnę donieść, że u mnie całkiem dobrze, a nawet coraz lepiej. smile

Po grzybicy nie ma śladu (nie zapeszając, oczywiście), tej zimy w ogóle nie bolały mnie zatoki, cera nadal gładka, z żołądkiem różnie, ale cóż, właściwe odżywianie i jeszcze raz właściwe odżywianie!

Od kilku miesięcy objawy oczyszczania jakby przystopowały, ale nie przejmuję się tym zanadto, bowiem niedługo zmieniam klimat i wiążę z tym spore nadzieje. smile

Od około dwóch miesięcy jem za to spore ilości tłuszczu. Pochłaniam masło, Święta upłynęły pod znakiem śledzia w oliwie, na widok tłustego rosołu świecą mi się oczka…
I wszystko byłoby dobrze gdyby nie codzienne awantury w domu, że jem „niezdrowo”, a taka ilość masła na pewno „szkodzi”.

Już nie wiem jakich argumentów używać… Smutny
Zapisane

Xan
Strony: [1] 2   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.21 | SMF © 2006-2008, Simple Machines
Design by jpacs29 | Mapa strony
Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!